joannanb
24.09.09, 09:21
Od 4lat cierpie na neuralgie nerwu trojdzielnego, ktora dopiero
5tygodni temu zostala zdiegnozowana. Do tej pory zajmowala sie mna
gp, ktora niestety niewiele wie o tej chorobie( nie uwaza powolnego
zchodzenia z anticonvulsants przy zmianie na drugi). Poniewaz,
carbapazemina na mnie nie dzialala (choc moze kazano mi ja odstawic
zbyt szybko) i dawala wiele skutkow ubocznych przeszlam na
gabapentin, ktora biore od 2 tygodni i przynosi minimalna ulge. Ze
wzg na to, ze bol zawladnal calym moim zyciem (mam ataki co 15-
60min) nie moge jesc, mowic, zajmowac sie moja 3ka dzieci itd
dostalam skierowanie do neurochirurga. I tu moje pytanie czy nie
powinnam byc najpierw skierowana do neurologa, miec mri scan i
wyczerpac wszystkie mozliwosci leczenia farmakologicznego zanim
zobacze neurochirurga? Czy nie odesle mnie z powrotem do gp? Chce,
zeby ktos doswiadczony zajal sie mna i umozliwil mi w koncu normalne
funkcjonowanie. Szczerze mowiac gotowa nawet jestem na MVD, zeby
tylko juz nie bolalo.