Dodaj do ulubionych

Jak to mozliwe?

24.01.10, 23:22
Ja sie pytam, jak to mozliwe w kraju, ktory radzi sobie z zima, jest do zimy przyzwyczajony, ma infrastrukture i w ogole moglby uczyc tych... Brytyjczykow radzic sobie ze zwyklymi zjawiskami atmosferycznymi jak snieg, lod i mroz
tiny.cc/PdfHL
Obserwuj wątek
    • dorotus76 Re: Jak to mozliwe? 24.01.10, 23:26
      Owszem, ale -30 stopni to nie jest przecietna temp zimą w Polsce. 2 dni temu w
      Słupsku w dzień było max -16. W moim 33 letnim zyciu tylko raz pamietam taka
      temp. w tym rejonie.
      • fantastic.mama Re: dorotus76 24.01.10, 23:38
        No dokładnie...wczoraj w Słupsku było -16 w dzień, a w nocy -24. To
        ja w moim 31 letnim życiu pamiętam tylko raz i to max -17.
        Widze, że pochodzimy z tego samego miasta :)
        • dorotus76 Re: dorotus76 24.01.10, 23:40
          No proszę, miło spotkać tu kogoś ze Słupska :).
          • fantastic.mama Re: dorotus76 25.01.10, 00:12
            Super, nawet bardzo, bardzo miło :)
          • moni761 Re: dorotus76 27.01.10, 20:04
            to ja po sasiedzku - Ustka:)
            u nas dzis kre wysadzali w porcie:)
        • delicja29 Nie na temat :) 27.01.10, 12:23
          Ja tez ze Słupska :)
      • carmelaxxx Re: Jak to mozliwe? 24.01.10, 23:38
        dokladnie, ja tez z nad morza i tam zawsze lzejsze zimy byly a snieg nie
        utrzymywal sie zwykle dluzej niz tydzien.
      • golfstrom Re: Jak to mozliwe? 24.01.10, 23:54
        Czy ja wiem? Ponizej -20 w Krakowie pamietam calkiem niedawno, i to nie w jedna
        zime. A kiedy jezdzilam na ferie w przemyskie, to mrozy tez byly w okolicach -20.

        No i ostatecznie wielkie opady sniegu to tez nie jest jakies powszechne zjawisko
        w UK, wiec relatywnie Polska radzi sobie z zima podobnie jak UK (chodzi o to, co
        dla kogo jest ekstremalne). Natomiast dosc popularna jest opinia, ze Polska w
        skrajnej sytuacji radzi sobie znacznie lepiej.
        • mama5plus Re: Jak to mozliwe? 25.01.10, 00:09
          golfstrom napisała:

          > Czy ja wiem? Ponizej -20 w Krakowie pamietam calkiem niedawno, i to nie w jedna
          > zime. A kiedy jezdzilam na ferie w przemyskie, to mrozy tez byly w okolicach -2
          > 0.


          w Lodzi, W-wie grubo ponizej -20 ( a nie wiem czy nie mniej niz -30) bylo z
          cala pewnoscia w 1995/6. Pamietam jak dzis bo M wtedy przyjechal do PL w
          polbiutach lekkich i lekkiej kurtce, bez czapki i rekawiczek i w Sylwestra w
          pospiechu przed zamknieciem sklepow kompletowalismy odpowiednia garderobe. Udalo
          sie zanim zdazyl w czasie tych zakupow zamarznac ;)

          Pozniej pojechalismy do Zakopanego gdzie na mrozy nie pomagalo.
          A po drodze w Krakowie przymrozilo nas w drodze na kolacje do znajomych. Do
          dzis wspomina te sroga zime ;)

          O prosze! Jednak mnie pamiec nie myli ;) choc rzecz o zimie rok pozniej


          25 stopni mrozu odnotowano w środę w Stuposianach w Bieszczadach - informuje
          dyżurna stacji meteorologicznej w Lesku. W Stuposianach tradycyjnie notowane są
          najniższe temperatury w tym regionie. Rekord padł tam 28 grudnia 1996 roku,
          kiedy zanotowano 37 stopni Celsjusza poniżej zera.

          • dorotus76 Re: Jak to mozliwe? 25.01.10, 00:50
            A pozamykali z tej okazji szkoły w Polsce? ;)
            • golfstrom Re: Jak to mozliwe? 25.01.10, 00:57
              Nie wiem, jak jest teraz, ale pamietam, ze kiedy chodzilam do szkoly to byla
              kilka razy zamknieta z powodu mrozu :)

              Nie chce mi sie szukac info, jak jest teraz, ale to news z 2006 r.
              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,55670,3124424.html
              • mama5plus Re: Jak to mozliwe? 25.01.10, 01:28
                z powodu mrozu to nie wiem, ale z powodu sniegu ( a moze i tez mrozu) pamietam
                :) Wczesniejsze i przedluzone ferie az do odwilzy mielismy ;)
                z drugiej strony...mroz nie byl straszny w mojej podstawowce, gdzie sie do w-c
                biegalo po wyslizganej sciezce 100m na zewnatrz (najpierw trzeba bylo sie
                odziac)do wybetonowanego, zaszronionego kibelka z dziurami w podlodze zamiast
                sedesu. Najdramatyczniejszy moment to sciagniecie dolnej czesci garderoby i
                wychyl nad podwiewajaca mrozonym powietrzem dziura rzeczona ;-P
                Dziekuje, postoje! :)
                Rury nie zamarzaly bo w klasach byly piece kaflowe :D a lazienki brak i tak.
                Nawet i bez mrozu w klasie siedzialo sie w kurtkach
                • maleczytaniecouk Re: Jak to mozliwe? 25.01.10, 07:50
                  Ja jestem z Podlasia, więc u nas mrozy nawet poniżej 30 stopni bywały. O ile
                  pamiętam to jak temperatura była więcej niż -20 to szkoły były zamykane. Ale ja
                  mieszkałam na wsi więc i tak nie było jak dojechać do szkoły. Kiedyś pamiętam
                  taką zimę, że tak nam wieś zasypało, że przez tydzień spychacz nie mógł nam
                  drogi odczyścić a zaspy wyglądały jak góry sniezne. Zapadnięcię sie w taką zaspę
                  groziło zniknięciem w niej Ach to były czasy.... Relaksy sprawdzały się wtedy
                  znakomicie :))
                • golfstrom Re: Jak to mozliwe? 25.01.10, 10:19
                  Nawet mi nie wspominaj!

                  Ktos powinien przeprowadzic badania pokazujace zaleznosc miedzy korzystaniem z
                  wychodka w dziecinstwie i sklonnoscia do zaparc w wieku dojrzalym ;))
                  • mama5plus Re: Jak to mozliwe? 25.01.10, 13:03
                    golfstrom napisała:


                    > Ktos powinien przeprowadzic badania pokazujace zaleznosc miedzy korzystaniem z
                    > wychodka w dziecinstwie i sklonnoscia do zaparc w wieku dojrzalym ;))

                    Moze to tez wyjasnia tajemnice mojego `wirusa drog moczowych` ? ;)
                    Ten mrozacy podwiew ;-P
                    Niestety moj okrutny pecherz wytrzymywal gora godzine, co oznaczalo wedrowki
                    co przerwe do rzeczonego przybytku. Na brak papieru i warunki sanitarne oraz
                    towarzyszace wszystkiemu efekty zapachowe ( acz fakt, mroz litosciwie je
                    neutralizowal i mozna bylo ceremonie odbyc w samotnosci chilli bez towarzystwa
                    miliona much:-> )spuszcze milosiernie zaslone milczenia.
                    A nie, pardon, czasem pociete w kwadraty gazety zawisaly na gwozdziu :-P W tym
                    wszystkim dym papierosowy nadlatujacy glownie z kabiny meskiej to byl szczyt
                    luksusu dla nozdrzy ;o)
                • murasaki33 Re: Jak to mozliwe? 25.01.10, 11:52
                  Mamo5plus, mam identyczne wspomnienia z podstawowki:))))) I dziury w
                  tzn toaletach i piece kaflowe - byla bitka kto sie przytuli pierwszy
                  do pieca w czasie przerwy.
                  A dzis u mojej mamy rano bylo -27 (okolice Rzeszowa), zas w
                  porannych wiadomoasciach pokazali zdjecia od internauty z okolic
                  Zamoscia i tam bylo -41!!!!
                  • mama5plus Re: Jak to mozliwe? 25.01.10, 12:54
                    - byla bitka kto sie przytuli pierwszy
                    > do pieca w czasie przerwy.

                    U nas zaklepywanie sobie miejsca na wzajem ;)
                    Ale pchaly sie glownie dziewczyny( chlopaki szli grac w dmuchanego albo w
                    `dmuchanego` czyli dymic w rzeczonym wychodku ;)) a tych bylo sztuk cale cztery
                    ( i calych 9-10 osob w klasie), w tym jedna chlopczyca palaca ( nie w piecu ;) )
                    wiec nawet dla woznej miejsce sie znalazlo. Gorzej kiedy lekcje byly laczone
                    bo rok po nas wchodzil baby boom


                    Zime z wielkimi zaspami tez pamietam. To ta w ktorej dlugie wolne mielismy.
                    Poniewaz mieszkalismy przy szosie a szose zasypalo razem z pzrejezdnymi to
                    mielismy w goscinnym niespodziewanych gosci roznej masci. Jeden akurat wiozl pol
                    bagaznika nrd-owskie tapety. Przytargal ja zasypanego samochodu i nam 3 pokoje
                    wytapetowal w takie wielkie pozlacane kwiaty z roznymi listewkami w zlocenia :->
                    Szczyt czadu lat 70tych (czy 80tych??) ;)

                    A pozniej byla odwilz.... i moja gorliwa proba brzebicia sie do szkoly po
                    feriach....
                    przekroczenie szosy nie bylo problemem ale pozniej potezne zaspy na poboczu i
                    z glebokoscia rowu sie przeliczylam. Pod nimi woda ( jak sie okazalo ;) ) Noga
                    wpadla ale wypasc nie chciala. Udalo sie w koncu ale but zostal. Wiec but w
                    garsc... druga utknela. Drugi but w garsc i tuptusiu w droge. Tak doszlam 200 m
                    do cioci-sasiadki ktora sie za glowe chwycila, zabrala mnie do domu, ogrzala,
                    przebrala ( w tym w spodnie i kalesony kuzyna :-} i powedrowalam dalej po
                    odsniezonej juz drodze trapiac sie zem spozniona i jak ja przezyje ten dzien w
                    szkole we wspomnianych kalesonach i reszcie. Nie pamietam juz czy szkola byla
                    zamknieta czy z powyzszego powodu postanowilam jednak zawrocic ( jakies mam
                    mgliste wspomnienie ze do samej szkoly nie doszlam). W kazdym razie na abarot i
                    az do rowu przy szosie w ktorym znowu gumiaki kuzynow i onuce ;) pogubilam. I
                    wyciagnawszy je, dzierzac w dloni maszerowalam dalej, w tym na bosaka przez
                    szose( pamietam ze jacys kierowcy ku pokrzepieniu trabili). Babcia omal na zawal
                    nie zeszla na moj widok.
                    O tempora! O mores! ;o)
                    • maleczytaniecouk Re: Jak to mozliwe? 25.01.10, 13:21
                      mama5plus ale się usmiałam :))))) Ja aż takich przygód nie miałam i całe
                      szczęśie wychodek też mieliśmy w domu (czyt. normalną łazienkę) ale nie raz i
                      nie dwa się wracało ze śniegiem w majtkach... Miałam jeszcze takie watowane
                      spodnie i wszystkie dzieciaki mi zazdrościły bo mogłam długo być na podwórku...
                      Ach ta młodość... :))))
                      • mama5plus Re: Jak to mozliwe? 25.01.10, 13:33
                        :))
                        Odkad pamietam to tez wychodek mielismy w domu ( poza wczesnym dziecinstwem
                        kiedy u babci nie bylo w domu ale tego nie pamietam i podejrzewam ze kilkulatka
                        do niego nie wysylali)
                        Ten z dziura w podlodze byl szkolny :)
                        Teraz full wypas podobno i nawet szatnie i sale gimnastyczna maja ;)

                        Watowe spodnie tez kojarze i buty Relaxy do ktorych z jakiegos powodu
                        (estetycznego bodajze) nie palalam miloscia. Oraz czapki-kominiarki z daszkiem ;-P
                        Slizgawki na drodze i na stawie pod szkola ( i kto ma najlepsze buty na nie).
                        Najbradziej to kuligow mi chyba zal. Najpierw za saniami a pozniej za traktorem
                        :-} ( Ech! To byl CZAD! :o) )
                        • m0nalisa Re: Jak to mozliwe? 25.01.10, 13:56
                          Ja tez mialam czarno stalowe Relaxy nienawidzilam ich okrutnie, chyba nikt do
                          nich lmiloscia nie palal, do tego moja mama kupila mi kurtke staloiwa (bo ciepla
                          byla!! )na watolinie, obrzydliwa. Fakt ze nie marzlam ale wstydzilam sie nieziemsko.
                          • maleczytaniecouk Re: Jak to mozliwe? 25.01.10, 15:49
                            To prawda, ze relaksów to chyba nikt nie lubił ale przynajmniej były ciepłe. Ja
                            jeszcze z takich zim pamietam zjężdzanie z górek na foliowych workach wypchanych
                            sianem! Prędkości to miało niezłe, górki tez mieliśmy niemałe, jak teraz
                            wspominam to aż się dziwię , że wszyscy bez większych uszkodzeń przezyliśmy to
                            dzieciństwo :)))
                            P.S. Czyli ja miałam szkołę z luksusami, bo wychodek był w środku
                            • mama5plus Re: Jak to mozliwe? 25.01.10, 16:56
                              a
                              > jeszcze z takich zim pamietam zjężdzanie z górek na foliowych workach wypchanyc
                              > h
                              > sianem! Prędkości to miało niezłe, górki tez mieliśmy niemałe

                              Na workach, a jakze! Tato nam poradzil. Zjezdzalismy po zasniezonych schodach
                              zewnetrznych od tzw werandy. W efekcie poslizgu wytworzyl sie na nich `zywy` ;)
                              lod a ze ksiadz chodzil po koledzie to tato musial odkuc te schody zeby
                              ksiedza tylami na pokoje nie wprowadzac ;)

                              U nas ogolnie plasko ( centralna PL) wiec jedyna sluszna gorka byla usypana
                              specjalnie w tym celu w ogrodzie znajomych mieszkajacych przy szkole. Z ziemii
                              ktora zostala po kopaniu fundamentow pod dom. I cala szkola na pzrerwach albo po
                              lekcjach sie tam pojawiala ( cale ok 100 sztuk znaczy) Worki, sanki, teczki,
                              torby sniadaniowe - co bylo. Pod reka i pod d... ;)
    • liley11 Nie w Suwalkach tylko w Bialymstoku 25.01.10, 17:32
      W Suwalkach tak niskich temperatur (-30) w ostatnich dniach nie
      odnotowano.
    • derka1 Re: Jak to mozliwe? 25.01.10, 18:23
      Ja tez pamietam wielkie mrozy z Polski i szkole swoja podstawowa,
      ktora tylko raz byla zamknieta jeden dzien - bo z powodu mrozu rury
      popekaly i zalalo klasy. No ale u nas (Bialystok) biale niedzwiedzie
      po ulicach przez caly rok chodza wiec jestesmy przyzwyczajeni :-)
      • maleczytaniecouk Re: Jak to mozliwe? 25.01.10, 19:22
        derka1, ja właśnie jestem z okolic Białegostoku i bardzooo lubię nasze białe
        niedżwiedzie :)))
        • dorotus76 Re: Jak to mozliwe? 25.01.10, 21:06
          Boże, jak czytam o tych wychodkach w podstawówkach, do których chodziłyście,
          zastanawiam się czy piszemy o tej samej Polsce?
          • gypsi Re: Jak to mozliwe? 25.01.10, 23:55
            O Polsce tej samej, ale moze o czasach innych?

            W mojej szkole (wies) tez wychodek byl w osobnym nieogrzewanym budynku, z
            gazetami na gwozdziu. Ale byly drewniane siedziska, tyle ze zawsze obsiusiane
            przez maluchy.
            A zima 1979, moj ty panie... Zasypalo droge dojazdowa do wioski, chleb i poczta
            byly odbierane na rogatkch i niesione/wiezione na sankach dalej. Jak wrocilismy
            po Nowym Roku do szkoly, to wszystkich skierowano do odsniezania. 3 dni nam to
            zajelo, ale dalismy rade.

            Z tamtych lat mam wspomnienie jak wracajac z mlekiem (bo sie do gospodarzy po
            mleko codzienie wieczorem chodzilo i to byl moj obowiazek) poszlam sie poslizgac
            na zamarznietym stawku. Przejechalam pare razy po slizgawce, a potem zauwazylam
            odczyszczony prostokat ciemnego lodu. Sie rozpedzilam i ten... wpadlam po pachy
            do lodowatej wody. Bo to nie bylo odczyszczone, tylko lod wyrabany wczesniej i
            pokryty cienka warstewka. Ze strachu przed opeerem rodzicow balam sie zawolac o
            pomoc, jakos sie wykaraskalam i z zamarzajacymi od mrozu ciuchami pognalam do
            domu, gdzie najpierw zakradlam sie do nieuzywanego pokoju i rozwiesilam mokre
            ciuchy. Rodzice sie nie zorientowali, tylko dziwili czemu na schodach na pietro
            jest mokro;) Nawet kataru nie mialam!
            Przyznalam sie wiele lat pozniej, oczywiscie dostajac opeer solidny i tak:)
            • mama5plus Re: Jak to mozliwe? 26.01.10, 15:41
              Rodzice sie nie zorientowali, tylko dziwili czemu na schodach na pietro
              > jest mokro;) Nawet kataru nie mialam!

              Gypsi, umarlam! ;o)
              I juz oczyma duszy mojej widze taki wyskok w wykonaniu wlasnej progenitury :-O ;)

              Moi bracia sie przyznali po latach jak do stawu na glowke skakali i jeden ze
              skaczacych sie porzadnie poturbowal i musieli go reanimowac ( po swojemu
              oczywiscie, gdzies srednia wieku 10 lat)
              Natomiast wiosna poszli nad staw sie poslizgac ale sie okazalo ze lod juz slaby
              i znikajacy to postanowili poplywac.
              Mlodszy (wtedy tak 5-6l bo rok wczesniej zaczal) nie potrafil, ale chcial nogi
              pomoczyc, a ze mial rajtki pod spodniami, to wyjal z tornistra nozyczki, takie
              na plastyke i sie stopek pozbyl.
              To wszystko w drodze do domu po lekcjach ;-) Niby bezpiecznej i krotkiej, ale
              samodzielnej ;) No, pod opieka starszego brata.

              I na peczki takich historii po latach silysze. Sama tez mam na sumieniu ;-P A
              to nic w porownaniu z innymi bo moi rodzice byli raczej z tych bardziej
              pilnujacych i z wieksza wyobraznia. Relatywnie rzecz jasna. ;)
            • mama5plus Re: Jak to mozliwe? 26.01.10, 15:53
              moja podstawowka 2 lata temu obchodzila 80lecie wiec z pewnoscia nie
              nowoczesna choc w ostatnich latach ja milosiernie rozbudowano i sala gimn i
              wychodki w srodku tez sa podobno. ;)
              Jednak za moich czasow ;) czyli lata 80te to byly 2 pietra i klas na styk ( po
              jednej na kazdy rocznik), plus mala biblioteka w ktorej tez czasem byly lekcje .
              Jakas 1/5 calosciowej powierzchni przeznaczona na mieszkanie dla dyrektora z
              rodzina wiec dodatkowo uszczuplone i tych kibelkow ewidentnie nie bylo gdzie
              wcisnac.
              Pozostale szkoly w gminie raczej mialy wychodki w srodku. Wiekszosc nowo wybudowana.
              Za to u nas byly fajne boiska, park, ogrody i sad.
              I przestrzen wokol, O! :) Nie wspominajac o tych przygodogennych stawach ;)
            • golfstrom Re: Jak to mozliwe? 26.01.10, 15:59
              Moja droga, podstawowe pytanie brzmi: czy donioslas mleko do domu? ;)))
              • mama5plus Re: Jak to mozliwe? 26.01.10, 16:03
                golfstrom napisała:

                > Moja droga, podstawowe pytanie brzmi: czy donioslas mleko do domu? ;)))

                no tez mnie to intryguje, ale w obliczu zagrozenia zycia...
                Z drugiej strony, skoro rodzice sie nie zorientowali to droga dedukcji
                wnioskuje ze nie mieli podstaw do drazenia tematu ( poza mokrymi schodami)
                • gypsi Re: Jak to mozliwe? 27.01.10, 11:20
                  Oczywiscie, ze donioslam. Zostawilam je w kance (ktokolwiek dzis jeszcze wie, co
                  to kanka zwana tez banka?) na brzegu stawu.
                  Gdybym nie doniosla, to by sie przeciez od razu wydalo:)))
                  • golfstrom Re: Jak to mozliwe? 27.01.10, 12:14
                    ktokolwiek dzis jeszcze wie, c
                    > o
                    > to kanka zwana tez banka?

                    No ba :)
                    • murasaki33 Re: Jak to mozliwe? 27.01.10, 13:08
                      Kanka - wiadomo, a jak sie nazywaly takie garnki jeden na drugim,
                      polaczone takim palakiem i nosilo sie w tym np obiad?
                      • gypsi Re: Jak to mozliwe? 27.01.10, 13:17
                        Dwojaki, niezaleznie ile bylo naczyn (a bylo do 4).

                        Mieszkajac na wsi jedlismy przez pewnien czas obiady w stolowce pobliskiego (w
                        sumie nie tak pobliskiego, 1.5km w jedna strone) PGR-u, bo taniej bylo wykupic
                        niz gotowac samemu, poza tym PGR mial dostep do miesa, a nauczyciele po
                        skonczeniu lekcji nic juz nie mogli w sklepie dostac. Wiekszosc z nich wykupila
                        te obiady, a "drugim polowkom" nosila w tychze dwojakach. No i tak dyrdalysmy z
                        mama codziennie z tymi dwojakami, ale 3km spacerek byl zaliczony:)
                        • mama5plus Re: Jak to mozliwe? 27.01.10, 15:07
                          poza tym PGR mial dostep do miesa, a nauczyciele po
                          > skonczeniu lekcji nic juz nie mogli w sklepie dostac


                          u nas sklep byl obok szkoly i zawsze pani biegalismy w kolejke kiedy dostawa
                          towaru byla :)
                          Matematyczko-geograficzka pol klasy po cukier, herbate albo papier toaletowy
                          wysylala.
                          Polonistka z umiarem 1 osobe, a w tym czasie delikwentowi notatke ( wspolnie
                          ukladana)w zeszycie pisala zeby zaleglosci sie nie nabawil. Raz przyszla kolej
                          na mojego kuzyna. Pani ( szczupla, niska) usiadla na jego miejscu i zaczela
                          notowac.. Wrocil chlopina z tym zdobycznym cukrem czy innym deficytowym towarem,
                          staje w progu, rozglada sie i zapytuje gromkim glosem: ` A gdzie jest... ( tu
                          padlo pseudo polonistki :o) )?`
                        • mama5plus Re: Jak to mozliwe? 27.01.10, 15:13
                          gypsi napisała:

                          > Dwojaki, niezaleznie ile bylo naczyn (a bylo do 4).


                          u nas to chyba pod nazwa menazki funkcjonowalo.
                          Cos takiego tak?
                          www.inoks.si/upload/11/menazka.jpg
                          • gypsi Re: Jak to mozliwe? 27.01.10, 17:23
                            U nas menazka mowilo sie tylko na to:
                            miniportal.harcerski.pl/materialy//harc.sprzet/menazka_wp_01.jpg
                            • murasaki33 Re: Jak to mozliwe? 27.01.10, 21:02
                              No mam dziure w pamieci, chodzi o te dwojaki, tylko czy tak je
                              nazywala moja babcia hmmmmmm....?
                              A ja mialam super blisko sklep z dobrami wszelakimi w pobliskim
                              POMie, tam byly krowki, gumy donald albo takie polskie kwadratowe
                              grube bardzo slodkie-nie pamietam nazwy, oranzada o nazwie zlota
                              rosa-pyszny syf, swieze poczki, bulki maslane i rogaliki z posypka i
                              salceson oraz inne dobra pod dostatkiem:) Ech czasy...
          • golfstrom Re: Jak to mozliwe? 26.01.10, 00:34
            A to spiesze wyjasnic, ze moja podstawowka byla bardzo nowoczesna. Byla nawet ogromna sala gimnastyczna (plus jedna mniejsza) a w szatniach byly prysznice. Oczywiscie zamkniete na klucz. :))

            Wychodek byl u szanownej cioteczki. Pelnil role glownego wc (wc to chyba nienajlepsze okreslenie w tym przypadku) do polowy lat 90.
          • mama5plus Re: Jak to mozliwe? 26.01.10, 15:30
            dorotus76 napisała:

            > Boże, jak czytam o tych wychodkach w podstawówkach, do których chodziłyście,
            > zastanawiam się czy piszemy o tej samej Polsce?

            a jak sadzisz?
          • karolkowa1 Re: Jak to mozliwe? 26.01.10, 15:42
            dorotus76 napisała:

            > Boże, jak czytam o tych wychodkach w podstawówkach, do których
            chodziłyście,
            > zastanawiam się czy piszemy o tej samej Polsce?


            Tez sie zastanawiam tak samo jak Ty dorotus76.
            W latach 70-tych w naszej podtawowce byla i sala gimnastyczna,i
            toalety.Nawet ogrzewanie centralne bylo :P
            • mama5plus Re: Jak to mozliwe? 26.01.10, 15:54
              > Tez sie zastanawiam tak samo jak Ty dorotus76.
              > W latach 70-tych w naszej podtawowce byla i sala gimnastyczna,i
              > toalety.Nawet ogrzewanie centralne bylo :P

              nie wszedzie jak widac ;-P
              • maleczytaniecouk Re: Jak to mozliwe? 27.01.10, 07:43
                To ja jeszcze chodziłam do takiej podstawowki, która nie miała budynku :)))
                Klasy były w prywatnych domach ludzi, biblioteka w pokoju nauczycielskim,
                dopiero pózniej, czyn społeczny i strażacy wybudowali nam szkołę. Dwa roczniki
                uczyły się w jednej sali, ale za to mieliśmy dwa boiska (trawiaste) :))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka