Dodaj do ulubionych

co o tym myslicie?

19.02.10, 19:08
Bo dla mnie chore, nie moge dojsc, co i komu kobieta chciala udowodnic???
deser.pl/deser/1,97052,7580578,Supermama__wrocila_do_pracy_7_godzin_____po_porodzie.html
Obserwuj wątek
    • glasscraft Re: co o tym myslicie? 19.02.10, 19:20
      Dziwie sie, ze jej szkola na to zezwolila.

      Compulsory maternity leave
      You do not have to take all of your Statutory Maternity Leave.
      However, you must take two weeks (or four weeks if you work in a
      factory) of 'compulsory' maternity leave after your baby is born.
      • gypsi Re: co o tym myslicie? 19.02.10, 19:27
        Moze kobieta jest samozatrudniona, wtedy te reguly mozna ominac.
        • glasscraft Re: co o tym myslicie? 19.02.10, 19:42
          Headteacher samozatrudniona? Nie sadze, zeby to przeszlo z IR :-)
      • glasscraft Re: co o tym myslicie? 19.02.10, 20:24
        www.employmentbuddy.com/HR%20Blog/Lists/Posts/Post.aspx?ID=102
    • dru.ga Re: co o tym myslicie? 19.02.10, 19:31
      Smutne. Wiem ze czasy ciezkie i sa sytuacje w ktorych kobieta nie ma wyboru i
      musi pracowac ale w tym wypadku uwazam ze ta kobieta to jedna wielka porazka.
      Sama mam teraz malutkie dziecko i ledwo wyrabiam z 2 dzieci nie pracujac. Nie
      wierze ze jakakolwiek kobieta jest w stanie podolac obowiazkom wynikajacym z
      macierzynstwa w poczatkowej fazie rownoczesnie pracujac / zakladajac ze chce
      dobrze i rzetelnie wykonywac swoja prace/. Przeciez dlatego zostal wymyslony
      urlop macierzynski.
      Moim zdaniem zle pojete 'bohaterstwo' ktore niestety odbije sie na jej 3 dzieci.
      Nikt mi nie wmowi ze niewyspana, zestresowana i sfrustrowana mama to cos dobrego.
      Daje jej gora 2 miesiace - do tego czasu dziecie jeszcze duzo spi- a co potem?
      zacznie sie zabkowanie, wiecej aktywnosci...jak ona chce na milosc boska
      zajmowac sie dzieckiem w miejscu pracy??
      • carmelaxxx Re: co o tym myslicie? 19.02.10, 19:47
        Pomijajac wzgledy zdrowotne ( chyba jednak powinna pare dni odpoczac po
        porodzie, zwyczajnie sie zregenerowac), nie sadze aby pracodawca zezwolil jej na
        taki tryb pracy z wielu powodow:

        - brak efektywnosci, dziecko rozprasza !
        - czeste przerwy nie tylko na karmienie ale rowiez na przewijanie, zmiane
        ubrania itd (tego chyba nie przewiduje kodeks pracy)
        - przepisy health and safety w miejscu pracy

        Niestety swoja postawa kobita nie daje dobrego przykladu, raczej przyklad
        lekkomyslnosci i udawanego heroinizmu.
        • migotka_bober Re: co o tym myslicie? 19.02.10, 20:04
          wydaje mi sie ze byla w szoku poporodowym :)))))))))))))))))
        • abri Re: co o tym myslicie? 19.02.10, 20:05
          a ja sie dziwilam mojej nauczycielce z kursu, ze po 4 miesiacach po porodzie
          wrocila do pracy

          dziewczyny, moze ona tylko wpadla na chwile, podpisac papiery i zalatwic
          najwazniejsze sprawy, co i tak wydaje sie dziwne, bo po porodzie po pierwszych
          godzinach euforii, to raczej spac sie chce
          • klimea Re: co o tym myslicie? 20.02.10, 10:13
            dziewczyny, moze ona tylko wpadla na chwile, podpisac papiery i zalatwic
            > najwazniejsze sprawy, co i tak wydaje sie dziwne, bo po porodzie po pierwszych
            > godzinach euforii, to raczej spac sie chce
            Niestety, nie na chwilke. Sluchalam jakis czas temu wywiadu z nia na BBC2. I
            najgorsze, ze wiele dzwoniacych kobiet wrecz jej gratulowalo takiej decyzji.
    • mama5plus Re: co o tym myslicie? 19.02.10, 21:01
      Nie podziwiam, nie zachwycam sie, ale w sumie jesli sobie radzi i dziecko na
      tym nie cierpi to niech jej tam. Przyjmuje do wiadomosci choc tych 7 h po
      porodzie....
      Z drugiej strony ja po drugim juz z godzine po tak sie czulam ze gory bym mogla
      przenosic ( wystarczyl prysznic i pare tostow zapitych herbata by sie
      zregenerowac ;) ) i w sumie mi zostalo ( te hormony!! :) ) wiec mozliwe ze i u
      niej podobnie.
      • mama5plus Re: co o tym myslicie? 19.02.10, 21:34
        w rzeczy samej... po szostym dziecku, a nawet pewnie wczesniej.... fizycznie
        przypuszczam ze praca w biurze ( bez prania, sprzatania, gotowania, nauczania i
        innych okolostarszodzieciowych zajec) z jednym przy piersi to by byly jednak dla
        mnie wakacje ;O)
        Fizycznie... bo jesli o komfort psychiczny chodzi, swobode, prywatnosc i te
        inne to juz mysle ze watpie MSZ
        • benignusia Re: co o tym myslicie? 19.02.10, 22:10
          dla mnie idiotyczne,poprostu. co prawda po 3 cim porodzie super sie
          czułam,ale psychicznie byłam pochłonieta dzieckiem które własnie
          urodziłam....
    • bibba Re: co o tym myslicie? 19.02.10, 21:16
      nie czytalam, tylko tytul w linku i szybka reakcja - zal mi dziecka.
      ze nie bedzie mialo szansy poznac swojej mamy. to jest smutne.
      co do matki - to dorosly czlowiek, jesli popelnila blad, to bedzie
      musiala zyc z konsekwencjami.
    • drosophila.melanogaster Re: co o tym myslicie? 19.02.10, 21:57
      Jak dla mnie zalosna postawa,tymbardziej ze poczatkowo nie byla nawet w stanie chodzic o wlasnych silach.Nie wiem,moze bala sie o swoj stolek;)?
    • basiak36 Re: co o tym myslicie? 19.02.10, 22:16
      Gdyby zostawila dziecko z kims i poszla do pracy, uznalabym ze moze chce
      udowodnic ze kobieta moze byc mezczyzna:)
      A jesli dziecko zabrala ze soba i przy tym karmila - to widac moze tak lubi
      odpoczywac w pologu:)))
      No i dodatkowo ogromny plus chust:)
      • izabelski Re: co o tym myslicie? 19.02.10, 22:31
        podpisuje sie

        kazdy czlowiek jest inny
        i nie oceniajmy co ktos robi
        a jak mialaby wrocic do domy i obrabainia meza i dziesiatki dzieci

        nikt tego nie zauwaza
        • dru.ga Re: co o tym myslicie? 19.02.10, 22:45
          izabelski napisała:

          > podpisuje sie
          >
          > kazdy czlowiek jest inny
          > i nie oceniajmy co ktos robi
          > a jak mialaby wrocic do domy i obrabainia meza i dziesiatki dzieci
          >
          > nikt tego nie zauwaza


          Wiesz co oceniac kazdy ma prawo i kazdy to robi - chodzi o to zeby nie narzucac
          komus swojego swiatopogladu.

          W tym wszystkim troche mi brakuje poszanowania dla praw dzieciatka.
          Mama chce sobie i wszystkim cos udawadniac - prosze bardzo ale jakos nie umiem
          sie przekonac do mysli ze szkola czy jakiekolwiek inne miejsce pracy jest
          przyjazne dla tak malego dziecka.
          • basiak36 Re: co o tym myslicie? 20.02.10, 10:54
            >
            > W tym wszystkim troche mi brakuje poszanowania dla praw dzieciatka.
            > Mama chce sobie i wszystkim cos udawadniac - prosze bardzo ale jakos nie umiem
            > sie przekonac do mysli ze szkola czy jakiekolwiek inne miejsce pracy jest
            > przyjazne dla tak malego dziecka.

            Miejsce w ktorym jest to dziecko: w chuscie blisko mamy - jest na pewno bardziej
            przyjazne niz np lozeczko:)
        • edytataraszkiewicz Re: co o tym myslicie? 19.02.10, 22:47
          No tak...
          Kryzys daje sie we znaki.A jesli na maternity cover bylby ktos
          bardziej elokwentny,a nuz posadka by sie umskla,tak odgornie;)
        • gypsi Re: co o tym myslicie? 20.02.10, 00:01
          Ale to jest jej 3. dziecko, nie 11.

          Akurat w tym wypadku oceniajmy, bo malo ze kobieta nadwereza swoje zdrowie,
          zdrowie dziecka, to jeszcze idiotycznie stwarza niebezpieczny precedens dla
          innych kobiet - jedna moze, to wszystkie moga przeciez.

          Juz taka widzialam bohaterke, majaca swoja firme, pierwsza ciaza, szybko do
          pracy, bo sie zawali, dosc szybko druga ciaza, powrot do roboty prawie z marszu.
          Po roku dol, coraz wieksze problemy ze zdrowiem, urlopy brane z dnia na dzien,
          bo najzwyczajniej nie dala rady chodzic do firmy.
          Polog = 6 tygodni po porodzie, dla dobrostanu fizycznego i psychicznego. Jesli
          ktos mysli, ze mozna to skobie dowolnie skracac, to powodzenia.

          Aha, gdybym byla pracodawca takiej osoby, to bym z miejsca na zbity pysk z
          roboty wywalila - co to za menedzer, dyrektor, co nie potrafi zespolu
          zorganizowac tak, zeby podczas nieobecnosci szefa firma przetrwala i dzialala
          normalnie? Jak sie komus wydaje, ze jest niezastapiony, to pilnie do psychiatry
          sugeruje;) cmentarze pelne takich.
          • lucasa Re: co o tym myslicie? 20.02.10, 01:14
            gypsi napisała:

            > Akurat w tym wypadku oceniajmy, bo malo ze kobieta nadwereza swoje
            zdrowie,
            > zdrowie dziecka, to jeszcze idiotycznie stwarza niebezpieczny
            precedens dla
            > innych kobiet - jedna moze, to wszystkie moga przeciez.

            ja tez pomyslalam, ze to moze byc precedens. nie pamietam nazwiska
            pani, ale czytalam artykul gdy pani zarabiajaca szesciosyfrowa
            pensje wypowiadala sie przeciwko dluzszemu macierzynskiemu i
            udogodnieniom dla kobiet. bo ona sobie poradzila.

            aha, skoro kobiety wychodza ze szpitala 6 godz po porodzie to moze
            od razu do pracy...A
    • gosiash Re: co o tym myslicie? 19.02.10, 22:23
      Mnie się dwie rzeczy nasuwają:

      1. Szkoda mi jej dzieci.

      2. I to jest dyrektorka szkoły, czyli ktoś kto 'zawiaduje' nauczaniem
      dzieci.

      Tragedia.
    • basiaj79 Re: co o tym myslicie? 19.02.10, 23:05
      ok, moze i czula sie dobrze i juz nie mogla sie doczekac, kiedy
      znowu wroci do pracy (ale, zeby juz po 7 godzinach po porodzie!?),
      ale to w zlym swietle stawia inne kobiety. Mozna bowiem pomyslec, ze
      skoro ona dala rade, to inne kobiety moze tez powinny.
      Podobna dyzkusja przetoczyla sie w prasie ok. roku temu, gdy jedna
      francuska minister wrocila do pracy tydzien po cesarce...
      • murasaki33 Re: co o tym myslicie? 20.02.10, 10:21
        Ta pani to niebezpieczny przypadek, szkoda ze na porodowce nie
        wydawala dyspozycji podwladnym przez telefon miedzy skurczami i nie
        kazala sie podlaczyc do internetu zamiast do ktg. Slow mi brak.
    • jaleo Re: co o tym myslicie? 20.02.10, 11:54
      Z artykulow na ten temat w brytyjskiej prasie wynika, ze ten
      jej "powrot do pracy" byl dosc nieoficjalny, tzn oficjalnie ona byla
      na macierzynskim, a do pracy wpadala z dzieckiem w chuscie i nie
      mogla sie oprzec pokusie "dyrektorowania szkole" w czasie tych
      wizyt.

      Jesli ktos sie czuje swietnie po porodzie (a to jest jak najbardziej
      mozliwe, ja 12 godzin po porodzie obslugiwalam w domu kilkunastu
      gosci, a na drugi dzien bylam na zakupach), to co to za roznica, czy
      siedzi w domu, patrzy jak dziecko spi tudziez lata ze sciera i
      szczotka do podlogi (nie oszukujmy sie, tak wyglada zycie z
      noworodkiem), czy siedzi sobie z dzieckiem przy biurku i robi to, co
      lubi, podczas, kiedy noworodek sobie slodko spi w chuscie.
      Wybaczcie, ale ja nie rozumiem - jaka krzywda sie dzieje temu
      noworodkowi? Jaka krzywde sobie ta kobieta wyrzadza?
      • dru.ga Re: co o tym myslicie? 20.02.10, 14:59
        jaleo napisała:

        > Z artykulow na ten temat w brytyjskiej prasie wynika, ze ten
        > jej "powrot do pracy" byl dosc nieoficjalny, tzn oficjalnie ona byla
        > na macierzynskim, a do pracy wpadala z dzieckiem w chuscie i nie
        > mogla sie oprzec pokusie "dyrektorowania szkole" w czasie tych
        > wizyt.
        >
        > Jesli ktos sie czuje swietnie po porodzie (a to jest jak najbardziej
        > mozliwe, ja 12 godzin po porodzie obslugiwalam w domu kilkunastu
        > gosci, a na drugi dzien bylam na zakupach), to co to za roznica, czy
        > siedzi w domu, patrzy jak dziecko spi tudziez lata ze sciera i
        > szczotka do podlogi (nie oszukujmy sie, tak wyglada zycie z
        > noworodkiem), czy siedzi sobie z dzieckiem przy biurku i robi to, co
        > lubi, podczas, kiedy noworodek sobie slodko spi w chuscie.
        > Wybaczcie, ale ja nie rozumiem - jaka krzywda sie dzieje temu
        > noworodkowi? Jaka krzywde sobie ta kobieta wyrzadza?
        >


        Wiesz co Jaleo ja jakos nie umiem tego obrazku w swojej glowie zaakceptowac:-)) Ale moj maz sie smieje ze ja jestem taka mama - wilczyca co dzieci schowalaby do nory i na swiat wyprowadzila dopiero jak juz naucza sie chodzic;-)))
        Bardzo ciezko psychicznie znioslam tygodniowy pobyt w szpitalu / corka miala zoltaczke, musiala byc naswietlana/ i strasznie mi brakowalo domu, intymnosci, mozliwosci 'celebrowania' dzieciatka w ciszy i spokoju. Fizycznie tez po porodzie bylam bardzo sprawna bo krotko rodzilam ale jak juz wrocilam do domu to tez nie odgruzowywalam mieszkania tylko skupilam sie na sobie i dziecku. W moim przypadku mimo swietnego samopoczucia dluzszy spacer po 2 tygodniach od porodu skonczyl sie powrotem bardzo obfitego krwawienia - do tego stopnia ze pojechalam do szpitala sprawdzic czy wszystko w porzadku.
        No ale wiadomo - kazdy ma inaczej.
        Nie wiem - mimo ze mama doswiadczona a dziecko w chuscie to jakos wszystko we mnie protestuje w zwiazku z tym tematem:-))
        Gdybym tak bardzo lubila/potrzebowala/chciala pracowac to poprostu nie rodzilabym kolejnego dziecka.
        • kiotano_woman Re: co o tym myslicie? 20.02.10, 15:20
          W sensie ogólnym uwazam, ze to niebezpieczny precedens.
          Wielka szkoda , ze nagłośniony przez media.

          W konkretnym przypadku matki/człowieka/osoby na stanowisku kierowniczym nie
          rozumiem motywacji. Nie pochwalam, ale oczywiście miała do tego prawo. Jej
          zdrowie, jej sprawa.
          Ale żal mi tego dziecka. Jakos nie mogę oprzeć się wrażeniu, ze noworodek
          występuje w roli tłumoczka, które matka musi ze sobą wszędzie zabierać.

          I ciekawe, co będzie gdy jedna z pracownic tej pani będzie rodzić...
        • mama5plus Re: co o tym myslicie? 20.02.10, 15:54
          > Wiesz co Jaleo ja jakos nie umiem tego obrazku w swojej glowie zaakceptowac:-))
          > Ale moj maz sie smieje ze ja jestem taka mama - wilczyca co dzieci schowalaby
          > do nory i na swiat wyprowadzila dopiero jak juz naucza sie chodzic;-)))

          dru.ga

          mam wrazenie ze to jednak indywidualna rzecz jest i nie wiem nawet czy tylko
          od osoby do osoby ale moze i od przypadku do przypadku.
          ja po pierwszym porodzie, choc dlugim i ciezkim i z nacieciem bleee...
          nastepnego dnia czulam sie swietnie. Nawet znajomy ze studiow meza, rodem z
          Afryki ( wiec moze inne zwyczaje) zmyl nam glowe gdy nas z 1 dniowym dzieckiem
          poza domem zobaczyl :). Bo powinnismy w domu siedziec przeciez!
          Podobne reakcje ze strony znajomej z Korei( tam tradycyjnie kobieta przez 100
          dni po urodzeniu dziecka lezy z nim w lozku w koszuli z dlugim rekawem
          przykrywajacym nawet dlonie i przykryta po brode bez wzgledu na temperature ;0)
          ) no i oczywiscie polskie podejscie tez nieco podobne- ze sie nigdzie z
          noworodkiem nie wychodzi ( slynne werandowanie) i nikomu go nie pokazuje ;)wiec
          i polska rodzina i znajomi tez wyrazili swe zdziwienie co najmniej ;)

          Spacery byly na porzadku dziennym ( dzieki temu pasudna zoltaczka zeszla nam
          przy naturalnym naswietleniu ;0) )
          odwiedziny tez mi nie przeszkadzaly.
          W drugim tygodniu byla tesciowa na pare dni i wloczylismy sie wszedzie z
          dzieckiem przy piersi, wlacznie z obiadami na miescie. Wszystkim bylo dobrze i
          nikt nie narzekal, tylko do kina na Pianiste wyslalam M z tesciowa.
          Jakies 2 tyg pozniej opiekowalismy sie przez 2 tyg czworka dzieci znajomych
          ktorzy musieli wyjechac. Na caly etat, przeprowadzajac sie do nich.
          Po miesiacu przez tydzien maz wspolprowadzil warsztaty dla mlodziezy i
          pojechalismy tam cala trojka. Ja nawet w wolnych chwilach aktywnie sie udzielalam.

          Po 3 miesiacach z rozpedu wyruszylismy w swiat do cieplych krajow a po
          tygodniowej przerwie, na miesiac do PL. Wszedzie aktywnie.

          Fakt, nie powiem ze bym to powtorzyla i przy drugim dziecku, pomimo
          latwiejszego porodu ambulatoryjnego i wiekszego przyplywu energii, juz nie
          poszlam na to.
          Chocby ze wzgledu na starsze dziecko tez.

          Z perspektywy czasu tez mysle ze te dluzsze wyjazdy byly jednak przesada i
          szkoda ze mi nikt tego nie uswiadomil o ile bym posluchala( m in w czwartym
          miesiacu czyli w zw z dluzszymi podrozami z karmieniem nam sie pokopalo :-> ),
          ale wtedy jakos wydawalo mi sie to tak naturalne i bez wiekszego wysilku ( do
          czasu), dziecko bardzo przenosne ( wozka prawie nie uzywalismy), bezkolkowe,
          spokojne...mi tez obecnosc ludzi jakos nie przeszkadzala a wrecz jej potrzebowalam.
          Czego nie moglabym powiedziec po kolejnych porodach. Po trzecim mialam spory
          kryzys ze wzgledu na obecnosc w domu mojego brata z rodzina, ale na to zlozyly
          sie tez pewnie i inne z nimi zw czynniki.
          Z czasem ( a moze z wiekiem ;) coraz bardziej zaczelam sobie cenic prywatnosc,
          luz bez koniecznosci pojscia gdzies i te chwile z rodzina, obserwowanie
          wzajemnych relacji dzieci, nawiazywanie wiezi w spokoju i bez osob trzecich. I
          nawet polozne szly mi na reke ograniczajac wizyty do niezbednego minimum.
          Rodzina tutejsza tez miala wyczucie.

          > Bardzo ciezko psychicznie znioslam tygodniowy pobyt w szpitalu / corka miala zo
          > ltaczke, musiala byc naswietlana/ i strasznie mi brakowalo domu, intymnosci, mo
          > zliwosci 'celebrowania' dzieciatka w ciszy i spokoju.

          Ja tez ze szpitala zawsze jak najszybciej.
          Niestety po ostatnim porodzie musialam wrocic i odlezec tam dlugi tydzien(
          neiwykluczone ze pospiech sie do tego przyczynil). Do pomocy i towarzystwa byl
          maz i nowy rodek ale serce bolalo z tesknoty za starszakami i domem.

          > Gdybym tak bardzo lubila/potrzebowala/chciala pracowac to poprostu nie rodzilab
          > ym kolejnego dziecka

          No akurat te wybory nie sa takie proste ;o)
          Ja np nawet wyjezdzajac na porod przezywalam zawsze rozstanie i organizacje
          opieki nad starszym/i ( w sumie wtedy bardzo malymi jeszcze)
          Czy mialam w zw z tym poprzestac na jednym dziecku? ;)
          • mama5plus Re: co o tym myslicie? 20.02.10, 16:45
            o, jeszcze cos mi sie nasunelo... ja akurat nie umiem usiasc w spokoju i
            zachwycac sie noworodkiem czy nawet karmic go nie robiac co najmniej 2-3 innych
            rzeczy w tym samym czasie( rozmawiac z kims, czytac, dyrygowac ;-P ). Dlatego
            moze przy jednym czy dwojce nie wchodzilo w rachube siedzenie w domu i
            dochodzenie do siebie oraz zachwycanie sie w samotnosci czy nawet we dwoje.
            Przy wiekszej liczbie juz najwyrazniej mialam wystarczajaco duzo zajec by te
            wieloczynnosciowosc ;) zaspokoic wiec mi element ludzki- zewnetrznotowarzystki
            na szersza skale nie byl juz niezbedny.

            Moze tez dlatego mam wiecej dzieci niz 1 czy dwoje i nadaje sie na wielodzietna
            z wyboru, podczas gdy dla kogos tyle stanowi limit psychiczny i w innych
            kategoriach.

            I w zw z powyzszym przyjmuje do wiadomosci ze kobieta mogla miec np podobnie
            tylko bardziej, albo calkiem inaczej.
        • basiak36 Re: co o tym myslicie? 20.02.10, 16:21
          > Gdybym tak bardzo lubila/potrzebowala/chciala pracowac to poprostu nie rodzilab
          > ym kolejnego dziecka.

          Taka uwage mozna skierowac do kazdej matki ktora wraca do pracy w momencie ktory
          nam (subiektywnie) wydaje sie byc zbyt wczesnym.

          Nie widze nic zlego w zabieraniu dziecka ze soba wszedzie. O wiele lepsze niz
          zostawianie dziecka z obcym:)
          • dru.ga Re: co o tym myslicie? 20.02.10, 16:44
            Mamo5plus dzieki ci bardzo - to teraz mnie juz wpedzilas w takie kompleksy ze
            nic tylko sobie strzelic w glowe:-)) I tak juz sie czuje jakas slamazarna i malo
            wytrzymala jak sobie pomysle o kobietach z 3 malych dzieci i aktywnych zawodowo
            a ty mnie jeszcze tu dobijasz;-))

          • dru.ga Re: co o tym myslicie? 20.02.10, 16:51
            asiak36 napisała:

            > > Gdybym tak bardzo lubila/potrzebowala/chciala pracowac to poprostu nie ro
            > dzilab
            > > ym kolejnego dziecka.
            >

            To nie byla uwaga tylko stwierdzenie co ja bym zrobila. Nie jestem ta pania, nie
            mam takiej sytuacji,nie podoba mi sie pomysl ale niech jej i jej dziecku na
            zdrowie wyjdzie.

            Moze to taki znak czasow ze teraz nikogo nie bedzie dziwila matka karmiaca
            piersia na spotkaniach biznesowych.

    • beamek8 Re: co o tym myslicie? 21.02.10, 00:51
      Jak zwylke prasa koloruje rzeczywistość. Z artykułu wynika, że po siedmiu godznach wpadła pochwalić się dzieciątkiem, a nie pracować. A na zdjęciach to już jest paromiesięczne dziecko. Wiele razy podkreślała, że przychodzi do pracy (nigdzie nie jest napisane, że zasuwa 40 godz/tydz) dlatego, że mieszka w tym samym budynku. Mnie osobiście bardzo się to podoba. Zakladam, że nie robi tego ze strachu przed utratą w pracy, tylko dlatego że ją lubi. Dziecko jest z mamą, karmione piersią, mama się realizuje. Idealna sytuacja.
      • dru.ga Re: co o tym myslicie? 21.02.10, 09:08
        beamek8 napisała:

        > Jak zwylke prasa koloruje rzeczywistość. Z artykułu wynika, że po siedmiu godzn
        > ach wpadła pochwalić się dzieciątkiem, a nie pracować. A na zdjęciach to już j
        > est paromiesięczne dziecko. Wiele razy podkreślała, że przychodzi do pracy (nig
        > dzie nie jest napisane, że zasuwa 40 godz/tydz) dlatego, że mieszka w tym samym
        > budynku. Mnie osobiście bardzo się to podoba. Zakladam, że nie robi tego ze st
        > rachu przed utratą w pracy, tylko dlatego że ją lubi. Dziecko jest z mamą, karm
        > ione piersią, mama się realizuje. Idealna sytuacja.

        Nie wiem z ktorego artykulu Tobie wyynika ale z tego ktory ja znalazlam ona nie wpada do pracy tylko wykonuje swoje obowiazki, co prawda nie jest napisane w jakim wymiarze ale na pewno nie jest to tylko odebranie jednego telefonu dziennie.

        Nie sadzilam ze przyjdzie mi cytowac DailMail;-)) no ale coz:
        www.dailymail.co.uk/news/article-1249063/Headmistress-goes-school--7-hours-giving-birth.html
        Every school day since, she has brought her baby in, breast-feeding her between meetings and letting her doze during the more arduous parts of her schedule.


        Dr Wright was once the country’s youngest ever public-school headteacher – at just 30. She has two other children with husband Brian – Harry, six, and Caitlin, three – and did not take maternity leave for either of them.

        She said: ‘When I had Caitlin on a Friday, I was back in school by the Monday. I was slightly faster this time as it was baby No3.


        Najlepszy kawalek jest ten:
        ‘The girls love having Jessica around the school,’ she said. ‘Many haven’t seen a newborn baby before.

        ‘In our culture, young women are not encouraged to see babies and hold them and talk about them, let alone be aware of women breast-feeding. I think it’s marvellous that I can share Jessica with everyone here.’

        Jestem ciekawa czy Jessica podziela entuzjazm mamy;-))

        Jesli to wszystko nieprawda i przytaczane slowa pani dyrektor sa nieprawdziwe to spodziewam sie ze szybko ich pozwie do sadu.

        I mysle ze niestety Gypsi ma racje ze to niebezpieczny precedens o tyle ze jesli takie przypadki zaczna pojawiac sie czesciej to stana sie norma i nie oszukujmy sie w swiecie konkurencji oznacza to ze nawet kobiety ktore nie maja na to ochoty bede zmuszone do dostoswania sie do takiej 'mody'.
        Zreszta jesli wierzyc temu artykulowi ta pani sama przyznaje ze chcialaby zrobic taka zmiane w mysleniu:

        'Most mothers want their daughters to have the exhilarating excitement of a career they love and the joy of a family. I have that and I want to show the girls at St Mary’s that that is not an impossible dream.’


        Jakos dalej nie moge zrozumiec po co rodzic dzieci skoro nawet na krotka chwile nie jestesmy w stanie ustalic priorytetow, w koncu 3 miesiace macierzynskiego to nie 3 lata.

        She is determined that the girls at her exclusive school will not be afraid to ‘have it all’ when they get older.

        Problem polega na tym ze w zyciu tak nie ma ze mozesz ‘have it all’ zawsze beda jakies kompromisy i cos kosztem czegos.
        • dru.ga Re: co o tym myslicie? 21.02.10, 09:19
          Polecam komentarze pod artykulem - wyczerpuja temat:-))
          • dontteaseme Re: co o tym myslicie? 21.02.10, 12:02
            Dla mnie decyzja tej kobiety nie jest normalna.
            I juz pomijam oczywistosci, takie jak zwykle fizyczne zmeczenie (ona nie byla w
            stanie samodzielnie chodzic w dzien po porodzie...).

            Jako dyrektorka szkoly powinna myslec o tym, jakie przeslanie niesie jej
            demonstracja (bo w kategoriach demonstracji to widze).
            Czy ona naprawde chce, zeby wspolczesne mlode kobiety uwazaly, ze mozna miec
            wszystko na raz?
            Chyba wlasnie w zyciu o to chodzi, zeby umiec dokonywac rozsadnych wyborow, zeby
            potrafic z czegos zrezygnowac, ze wcale nie trzeba miec WSZYSTKIEGO na raz by
            byc spelnionym.
            Gdzie umiejetnosc zdrowego i racjonalnego ustawienia priorytetów?

            Dla mnie ta cala idea 'have it all' jest najlepszym dowodem na to, ze babka nie
            ma rowno pod sufitem. Wyscig szczurów, pokazowa z negatywnym przeslaniem, i tyle.

            • mama5plus Re: co o tym myslicie? 21.02.10, 14:10
              dontteaseme napisała:

              (ona nie byla w
              > stanie samodzielnie chodzic w dzien po porodzie...).

              sorry ze sie czepiam szczegolow... ale.. skad ten wniosek?
              Przyznaje ze artykulu nie czytalam wiec moze w nim o tym mowa.
              Bo jesli to uogolnienie to mysle ze watpie ;)
    • basiak36 Normy spoleczne 21.02.10, 13:53
      Jak dla mnie, kobiecie obrywa sie tylko dlatego ze nie robi czegos dokladnie tak
      jak inni tego oczekuja:)
      Gdyby 7h po porodzie odlozyla dziecko do lozeczka i zaczela korzystac z
      komputera, wrzucajac fotki dziecka, siedzac na forach - byloby ok?
      Gdyby wsadzila dziecko w chuste, do wozka, i poszla na spotkanie z kolezankami,
      byloby ok?
      Problem jest w tym ze poszla do swojego miejsca pracy:)) I naprawde nie widze
      roznicy miedzy tym a inna matka ktora siedzi przy komputerze ale nie pracujac
      tylko sobie np z kolezankami mailujac, czy na facebook. Kwestia wyboru miejsca i
      towarzystwa:)
      A dziecko czytajac o tym jak sie nim zajmuje, ma sie lepiej niz wiele innych
      maluchow z mamusiami w domu:)
      • dru.ga Re: Normy spoleczne 21.02.10, 15:32
        basiak36 napisała:

        > Jak dla mnie, kobiecie obrywa sie tylko dlatego ze nie robi czegos dokladnie ta
        > k
        > jak inni tego oczekuja:)
        > Gdyby 7h po porodzie odlozyla dziecko do lozeczka i zaczela korzystac z
        > komputera, wrzucajac fotki dziecka, siedzac na forach - byloby ok?
        > Gdyby wsadzila dziecko w chuste, do wozka, i poszla na spotkanie z kolezankami,
        > byloby ok?
        > Problem jest w tym ze poszla do swojego miejsca pracy:)) I naprawde nie widze
        > roznicy miedzy tym a inna matka ktora siedzi przy komputerze ale nie pracujac
        > tylko sobie np z kolezankami mailujac, czy na facebook. Kwestia wyboru miejsca
        > i
        > towarzystwa:)

        Mysle ze nikt by sie sprawa nie przejal gdyby ta pani przyszla do pracy pokazac
        dziecko. Problem polega na tym ze on w jakims wymiarze wrocila do pracy / swoja
        droga nie jest dla mnie jasne w jakim bo z tego na bbc doczytalam ze ma pomoc w
        zajmowaniu sie dzieckiem ze strony niani i meza a nigdzie nie ma np.
        stwierdzenia ze czesc obowiazkow 'dyrektorskich' przejela/ przejal X.

        I masz racje ze problem w tym ze poszla do swojego miejsca pracy bo chyba nie
        chcesz stawiac na rowni obowiazkow wynikajacych z prowadzenia szkoly z
        serfowaniem po sieci czy spotkaniami towarzyskimi?
        • basiak36 Re: Normy spoleczne 21.02.10, 17:51
          > I masz racje ze problem w tym ze poszla do swojego miejsca pracy bo chyba nie
          > chcesz stawiac na rowni obowiazkow wynikajacych z prowadzenia szkoly z
          > serfowaniem po sieci czy spotkaniami towarzyskimi?

          Dlaczego nie? Moze dla niej praca to tez zycie towarzyskie?
          I co, w porzadku byloby gdyby w domu na laptopie, np lezac w lozku, popracowala
          godzine piszac np maila do pracy, a juz wyjscie do pracy z dzieckiem nie jest ok?

          Jak dla mnie super ze dziecko nosi ze soba:))
          I na razie nie widze uzasadnienia dlaczego cos takiego mialoby byc niewlasciwe
          dla jej dziecka:))
      • mama5plus Re: Normy spoleczne 21.02.10, 16:37
        > Gdyby wsadzila dziecko w chuste, do wozka, i poszla na spotkanie z kolezankami,
        > byloby ok?
        podejrzewam ze byloby OK ;o)
        Na chwile obecna wywloklam z tej dyskusji wniosek ze wszystko co swieza matka
        robi (chocby to bylo przenoszenie gor) to dopoki robi to w zaciszu domowym i
        koniecznie za frico, to jest OK.
        Jesli zas wystawi czubek nosa za prog i jednoczesnie jej za to zaplaca, to juz
        nie jest OK :)
        Sa kobiety ktore po powrocie ze szpitala z dzieckiem, fizycznie i mentalnie
        przejmuja wysilek wiekszy niz ta pani, jedna reka( ta miekka;-P ) przytulaja
        dzidzi ;) a druga czyli twarda kieruja calym domostwem. Sa w stanie to robic i
        dobrze sie z tym czuja i nikt ich nie pietnuje.
        Sa takie, ktore prowadza wlasna firme albo pracuja z domu i tez jesli usiada
        przy komputerze zeby dopilnowac interesow, nikt im rachunku sumienia nie robi.
        Nie wspominam juz o naszych prababkach ktore przykucnely w polu by urodzic,
        wytarly dziecko albo i nie i szly dalej zbierac kartofle ;) bo to ekstrema i
        tytany legendarne( niekoniecznie dlugowieczne) o ktorych tu nie ma mowy akurat.
        Jest mowa o siedzeniu za biurkiem, rozmowach przez telefon i w realu. No nie
        wiem naprawde co w tym strasznego. I mam jednak jakas wiare w zdrowy rozsadek
        pracodawcow i ustawodawcow ktorzy beda w stanie zrozumiec ze *mozna* nie jest
        rownoznaczne z *trzeba* czy *zawsze da sie*. Nie zawsze ( chocby nie w przypadku
        kobiet przy tasmie produkcyjnej, nauczycielki w klasie, lekarki, archeologa itd)
        i nie kazdy musi chciec takiego wyboru dokonywac.
        • dru.ga Re: Normy spoleczne 21.02.10, 17:30
          mama5plus napisała:

          > > Gdyby wsadzila dziecko w chuste, do wozka, i poszla na spotkanie z koleza
          > nkami,
          > > byloby ok?
          > podejrzewam ze byloby OK ;o)
          > Na chwile obecna wywloklam z tej dyskusji wniosek ze wszystko co swieza matka
          > robi (chocby to bylo przenoszenie gor) to dopoki robi to w zaciszu domowym i
          > koniecznie za frico, to jest OK.

          Dla mnie roznica jest taka - jestem w domu - mam wybor - zrobie albo nie zrobie
          - nie posprztam, nie ugotuje, nie spotkam sie, nie wlacze internetu jesli bede
          uwazala ze w jakis sposob jest to sprzeczne z interesem mojego dziecka i moim.

          Jak sobie wyobrazasz taka sytuacje w pracy?

          Nie wiem moze mnie ta sprawa rozjuszyla dlatego ze mam znajoma ktotra jest
          'tylko' zastepca dyrektorki - babeczka z ponad 20 letnim stazem, rozgranieta i
          dobrze zorganizowana a i tak czasami narzeka na nadmiar obowiazkow i to ze sie
          nie moze ze wszystkim wyrobic.

          >Nie wspominam juz o naszych prababkach ktore przykucnely w polu by urodzic,
          > wytarly dziecko albo i nie i szly dalej zbierac kartofle ;) bo to ekstrema i
          > tytany legendarne

          To jak juz tak' nie wspominasz' to ja nie ;wspomne' ile z tych kobiet sie w tym
          polu wykrwawilo, ile umarlo z komplikacji poporodowych i ile dzieci przyplacilo
          zyciem takie traktowanie.
          Dlatego nie uwazam ze to jest jakikolwiek krok na przod tylko ogromny wstecz.Ale
          w tamtych czasach to bylo akurat normalne / to tyle jesli chodzi o normy/.

          A tak poza wszystkim to po to jest prawo zeby go przestrzegac. Skoro prawo mowi
          ze ma odczekac 2 tygodnie - to co by jej sie stalo?? depresji poprodowej by
          dostala ze nie poszla do pracy?;-))
          Na razie jak dla mnie to ona zrobila niepotrzebnie sensacje.
          Ciekawe czy jej tam zrobili healt&safety assessment.
        • basiak36 Re: Normy spoleczne 21.02.10, 17:53
          > Na chwile obecna wywloklam z tej dyskusji wniosek ze wszystko co swieza matka
          > robi (chocby to bylo przenoszenie gor) to dopoki robi to w zaciszu domowym i
          > koniecznie za frico, to jest OK.
          > Jesli zas wystawi czubek nosa za prog i jednoczesnie jej za to zaplaca, to juz
          > nie jest OK :)

          Dokladnie tak jest:)))
          Kwestia nazewnictwa i tego co jest przyjete za norme:))
    • golfstrom ze Deser nie jest wiarygodnym zrodel informacji 21.02.10, 14:26
      Dziewczyny, szanuje Wasze zdanie, ale wydaje mi sie, ze zapomnialyscie, na jaki efekt obliczone sa artykuliki w deserze i Daily Mail. I z przykroscia stwierdzam, ze dalyscie sie wypuscic.

      Ja mam jednak troche wiecej zaufania do BBC niz do wspomnianych wyzej zrodel i wydaje mi sie, ze kobieta jest jednak calkiem zdrowa na umysle.
      Po pierwsze zdaje sobie sprawe z tego, ze jej sytuacja jest wyjatkowa i nie moze byc podawna jako wzorzec dla innych pracujacych matek.
      Po drugie ona mieszka na terenie szkoly, wiec caly ten powrot do pracy to jest kwestia przejscia raptem 500 metrow.

      Ona wcale nie odrzuca idei urlopu macierzynskiego

      "I think maternity leave as a concept is incredibly important, however most people do not have the opportunities that I have, nor do they have the forward-thinking governors and school.

      I think it's very difficult to talk about doing my job because I live on site, it's all part of what I do and I wouldn't want to miss that for the world."

      news.bbc.co.uk/local/wiltshire/hi/people_and_places/newsid_8505000/8505951.stm

      • gypsi OK, coz wiec mamy w BBC? 21.02.10, 21:47
        "Most of the time Jessica is with me, it depends on the meeting but most of the
        time she's with me."

        "People comment that Jessica is so alert at two months. I'm convinced that's
        because of all the stimulation that she's had with people talking to her."

        "forward-thinking governors and school"

        "Where I live is where I work, the two combine."

        "I think that they can see that I enjoy what I do and that in living a life
        you're combining work and family."

        "I think it's important because you can see in everyday life someone who is
        juggling career and family which is crucial for later in life."
        "It shows that you can have a career and have children at the same time."
        "She's in such a powerful position it's amazing to see that you can have both."
        (to o odbiorze sytuacji przez uczennice).

        "Essentially as a woman, largely in this society you have the choice either to
        be at home with your child or to be at work without your child."


        Podtrzymuje - to jest chore, glupie i szkodliwe.

        Chore, bo 7 godzin po porodzie matka powinna siedziec z dzieckiem i odpoczywac.
        A jesli ma inne dzieci, to i z nimi. Moze gosci najblizszych podejmowac, jesli
        sie obsluza sami.
        Surfowanie po sieci, wstawianie zdjec, itp. jest tak samo chore. Ale
        przynajmniej nikt sie chyba tym nie chwali za bardzo i nie podaje jako przykladu
        "forward-thinking"?

        Glupie i szkodliwe, bo jaki daje przekaz?
        MUSISZ, kobieto, pracowac. MUSISZ laczyc opieke nad dzieckiem/dziecmi z praca.
        Jesli wybierzesz tylko dzieci, to sie wstydz, bo jestes zacofana. Jesli
        pracujesz i pracodawca nie pozwoli ci wrocic do pracy po 7 godzinach od porodu,
        to on jest zacofany. Nie mozesz sie realizowac tylko jako pracownik albo tylko
        jako matka, bo MUSISZ laczyc obowiazki... Jesli jest inaczej - jestes nic nie
        warta, nic nie znaczaca, a jesli jestes TYLKO matka, to sie wstydz.

        Rozumiecie teraz? Walniete wyznawczynie zdegenerowanego feminizmu (nie majacego
        nic wspolnego z walka o rownouprawnienie) kolejny raz powinny byc zachwycone -
        maja swiezy narybek.

        Dla mnie, to ta pani nie potrafi rozdzielic pracy od zycia osobistego i tyle. I
        o ile jej moze to i pasuje, ze jest w praco-zyciu 24h/dobe, to dzieciom
        niekoniecznie. Przeszlam przez to, mieszkajac na pietrze nad przychodnia, na
        szczescie szybko sie nauczylam i nauczylam innych, ze dla zdrowia psychicznego i
        rownowagi, czas dla rodziny jest czasem dla rodziny (zwlaszcza dla dzieci) i nie
        wolno go poswiecac pracy.

        A na zakonczenie chcialam tylko Wam przypomniec, drogie kolezanki, jak tu
        odsadzalyscie od czci i wiary matki wychodzace z noworodkami do centrow
        handlowych i pubow. A czym sie przepraszam taka szkola z dracymi sie na
        przerwach dzieciarami (a w prywatnych tez sie dra) rozni od sklepu, pubu czy
        innego miejsca publicznego? Bakterie ma czystsze i dzieci nie rzucaja miechem az
        tak jak w pubie?

        Biedne to "alert and stimulated baby"...
        • basiak36 Re: OK, coz wiec mamy w BBC? 21.02.10, 22:04
          > Glupie i szkodliwe, bo jaki daje przekaz?
          > MUSISZ, kobieto, pracowac. MUSISZ laczyc opieke nad dzieckiem/dziecmi z praca.
          > Jesli wybierzesz tylko dzieci, to sie wstydz, bo jestes zacofana.

          Ja tego tak nie interpretuje, nie widze tutaj zadnego przekazu typu 'musisz'. Po
          co wpychac to od razu w jakas forme? Ona nie musiala, chciala. Jej sprawa.
          Gdyby poszla do tej pracy a noworodka zostawila z kims innym, to dla mnie byloby
          przegiecie totalne.
          Zabrala dziecko ze soba i po prostu funkcjonowala tak jak na to miala ochote, a
          dziecko mialo czego najbardziej potrzebuje:)
          Naprawde nie rozumiem gdzie problem.

          > Rozumiecie teraz? Walniete wyznawczynie zdegenerowanego feminizmu (nie majacego
          > nic wspolnego z walka o rownouprawnienie) kolejny raz powinny byc zachwycone -
          > maja swiezy narybek.

          Mam wrazenie ze interpretujesz to jako przejaw takie feminizmu gdzie kobieta
          udaje ze jest mezczyzna, czyli po porodzie godzine bierze prysznic i idzie do
          pracy a dziecko oddaje niani:) A ja osobiscie inaczej interpretuje te sytuacje.
          W wielu spoleczenstwach kobiety rodza dzieci, pakuja je do chust i zajmuja sie
          domem i praca w domu. Dzieci maja przy sobie, karmia je, nosza, i w ten sposob
          funkcjonuja cale spoleczenstwa.
          To ze spoleczenstwo totalnie odseparowalo zajmowanie sie dziecmi, ma takie
          konsekwencje ze matki ktore rodza pierwsze dziecko, nie maja zielonego pojecia
          co z tym dzieckiem zrobic, wkurzaja sie ze taki noworodek chce ssac non stop i
          byc na rekach noszony i nie moga sobie z tym poradzic.
          Nie oceniam wyborow zawodowych tej pani, ani tego ile godzin pracuje, czy z
          domu, czy skadkolwiek. Dziecko ma przy sobie i dziecko ma sie dobrze:)

          > A na zakonczenie chcialam tylko Wam przypomniec, drogie kolezanki, jak tu
          > odsadzalyscie od czci i wiary matki wychodzace z noworodkami do centrow
          > handlowych i pubow.

          Ja na przyklad nigdzie tak nie pisalam bo sama zabieralam dzieci ze soba
          wszedzie, wlasnie w chuscie:) Rowniez do szkoly po mojego syna, na kawe z
          kolezankami itp:)
          • gypsi Re: OK, coz wiec mamy w BBC? 21.02.10, 22:23
            To ze spoleczenstwo totalnie odseparowalo zajmowanie sie dziecmi, ma takie
            > konsekwencje ze matki ktore rodza pierwsze dziecko, nie maja zielonego pojecia
            > co z tym dzieckiem zrobic, wkurzaja sie ze taki noworodek chce ssac non stop i
            > byc na rekach noszony i nie moga sobie z tym poradzic.

            Dla mnie to wlasnie efekt tego, ze matki nie sa z dziecmi, tylko pedza wczesnie
            do pracy (ze nieraz musza z powodu zbyt niskich zarobkow ojca rodziny, to inna
            sprawa). Wczesniej starsze dzieci mialy okazje obserwowac matke zajmujaca sie
            mlodszym rodzenstwem i czynnie w tym uczestniczyc. Teraz starsze sa w szkole,
            mlodsze w przedszkolu, zlobku, a matka w pracy.
            Z obserwacji dziecka pani dyrektor, uczennice sie nie tylko pielegnacji dziecka
            nie naucza, ale jeszcze dostaja falszywy przekaz - "you may have all".
            • basiak36 Re: OK, coz wiec mamy w BBC? 21.02.10, 22:34
              gypsi napisała:

              ale jeszcze dostaja falszywy przekaz - "you may have all".

              Niezupelnie. Gdybym mogla pracowac i zabierac moje dziecko ze soba do pracy -
              byloby super. I wierze ze wtedy byloby mi latwiej, bo bardzo za mala tesknie.
              Gdyby taka byla przyjeta spolecznie norma ze dzieci ida z mamami i tatusiami do
              pracy:)) Naprawde byloby fajnie:)
              Falszywy przekaz bylby wtedy jesli matka zostawia noworodka, idzie do pracy, i
              uwaza ze jest super, no bo jest i mama i ma kariere. Nie da sie miec jednego i
              drugiego razem, zgadzam sie.
              Jesli mozna pracowac majac dziecko przy sobie, jestem za:)
              • dru.ga Re: OK, coz wiec mamy w BBC? 22.02.10, 08:41
                basiak36 napisała:

                > gypsi napisała:
                >
                > ale jeszcze dostaja falszywy przekaz - "you may have all".
                >
                > Niezupelnie. Gdybym mogla pracowac i zabierac moje dziecko ze soba do pracy -
                > byloby super.

                Ja nie wiem gdzie ty pracujesz i najwyrazniej mam zle pojecie o pracy dyrektora
                szkoly / zwlaszcza takiej z internatem/ bo pomysl targania dzieciatka ze soba do
                pracy jest dla mnie poprostu niedorzeczny.
                Jest tez opcja ze jestem zboczona i uwazam ze nalezy profesjonalnie wywiazywac
                sie ze swoich obowiazkow w pracy skoro sie juz pracuje...zwlaszcza za pieniadze;-))
                • basiak36 Re: OK, coz wiec mamy w BBC? 22.02.10, 09:38
                  dru.ga napisała:
                  bo pomysl targania dzieciatka ze soba d
                  > o
                  > pracy jest dla mnie poprostu niedorzeczny.

                  Jakis konkretny argument dlaczego? Slowo 'niedorzeczny' samo w sobie niczego nie
                  wyjasnia:)

                  > Jest tez opcja ze jestem zboczona i uwazam ze nalezy profesjonalnie wywiazywac
                  > sie ze swoich obowiazkow w pracy skoro sie juz pracuje...zwlaszcza za pieniadze
                  > ;-))

                  A czemu uwazasz ze z dzieckiem przy sobie mialabys sie zle wywiazywac z
                  obowiazkow? Nie jestes w stanie niczego zrobic majac dziecko przy sobie? Ja
                  bedac na urlopie macierzynskim wykorzystalam moje 10 'Keep in touch' dni i
                  pracowalam sobie wtedy po 4h dziennie z domu, z dzieckiem na rekach, mala spala
                  w chuscie albo ssala albo spala obok w moses basket, potem odbieralam starszego
                  synka ze szkoly. Jakosc projektu ktory wtedy zrobilam byla swietna:) No ale
                  kazdy jest inny, dla mnie nie bylo poblemem siedziec i pisac kiedy dziecko spalo
                  obok:)
                  • dru.ga Re: OK, coz wiec mamy w BBC? 22.02.10, 10:30
                    Praca z domu to jednak nie praca w biurze. Masz potrzebne akcesoria, mozesz w kazdej chwili prace przerwac i potem do niej wrocic.
                    Sa dzieci ktorych ryk odrzutowca nie obudzi ale nawet wtedy uwazam ze telefony, rozmowy, smiechy deprawuja jego sen. Oczywiscie jesli to sie 'zdarza' to nie ma nic w tym zlego - mowimy jednak o sytacji permamentnej.
                    Zreszta nawet jesli masz do dyspozycji swoj wlasny gabinet to i tak, w ktoryms momencie dojdzie do sytacji ze bedziesz musiala wybrac - zalatwic spawe pracowa czy utulic/ nakarmic dziecko.
                    Nie mam nic przeciwko mamom pracujacym ale uwazam ze nalezy zachowac jakis zdrowy rozsadek.
                    • dru.ga Re: OK, coz wiec mamy w BBC? 22.02.10, 10:38
                      I od razu dodam do tych co maja wiecej dzieci i sie z noworodkami tak nie
                      cackaja;-)) ze starsze dzieci mozna poprosic zeby bawily sie w innym pokoju albo
                      ciszej, w pracy raczej nie mozemy oczekiwac ze wszyscy beda sie dostosowywac do
                      tego ze nasze dziecie spi.
                    • basiak36 Re: OK, coz wiec mamy w BBC? 22.02.10, 10:59
                      > Sa dzieci ktorych ryk odrzutowca nie obudzi ale nawet wtedy uwazam ze telefony,
                      > rozmowy, smiechy deprawuja jego sen.

                      Oj to co z dziecmi ktore rodza sie w rodzinach gdzie juz jest 1-2 rodzenstwa :))
                      Dzieci to istoty spoleczne i od poczatku ucza sie przebywac w danym srodowisku.
                      Dlatego takim super rozwiazaniem jest chusta, bo dziecko w niej jest blisko
                      mamy, uspokaja sie przy mamie, i ma czas na przyzwyczajenie sie do halasow z
                      zewnatrz.
                      Moje drugie dziecko lepiej radzi sobie z halasem i lepiej spi niz pierwsze.
                      Pierwsze mialo duzo ciszy i spokoju, drugie chodzilo ze mna wszedzie, rowniez na
                      moje lekcje jezyka obcego, itp.

                      Dlatego nie uwazam ze cos negatywnego jest w tym co robila ta matka, bo znalazla
                      taki sposob aby pracowac i miec dziecko ze soba, i widac praca byla taka ze
                      mogla sobie na to pozwolic.
                      Zdrowy rozsadek to tez kwestia indywidualnych granic. Dla wielu znajomych z
                      Polski to ze po cc 3 dni bylam na spacerze z mala bylo czyms nienormalnym, a ja
                      sie czulam dobrze i mialam ochote isc na spacer. Dziecku nic sie nie dzialo, mi
                      tez. Wiec nie oceniam innych, szczegolnie jesli dziecko ma sie dobrze:)

                      Nie moglabym zabrac dzieci do mojego biura w Londynie bo to bardzo stresujace
                      srodowisko, a moja praca taka wlasnie jest, duzo spotkan, dlugie godziny pracy,
                      dlugi dojazd itp. Ale jesli ktos ma prace spokojna w miare, i pracodawca
                      pozwala, czemu nie:)
                      • mama5plus Re: OK, coz wiec mamy w BBC? 22.02.10, 14:19
                        > Sa dzieci ktorych ryk odrzutowca nie obudzi ale nawet wtedy uwazam ze tel
                        > efony,
                        > > rozmowy, smiechy deprawuja jego sen.


                        Jadna rzecz ktorej mnie w sama pore ( bo przy pierworodnej jeszcze)nauczyla
                        pewna znajoma starsza pani - zaprzyjazniona rodaczka zreszta to `nie chodzcie
                        wokol niej na palcach`

                        No i nie chodzilismy choc oczywiscie muzyki na pelny regulator tez nie
                        wlaczalismy, ale normalne zycie sie toczylo z jakas muzyka czy/i rozmowa w tle
                        zawsze i bez wyrzutow sumienia ktore by nas w przeciwnym razie zezarly bo przez
                        pierwszy rok jej zycia jednym studenckim pokojem a raczej studio flat
                        dysponowalismy.
                        Dziecko spalo bez problemu. Czy to w domu,czy u kogos, czy noszone na wyjsciu
                        bez wzgledu na otoczenie (tak, ja bylam ta wyrodna matka ktora sie wloczyla po
                        swiecie z zawiniatkiem :), na zakupy tez jak najbardziej zwlaszcza ze home
                        delivery jeszcze nie istnialo). I pozniej gdy sie pojawilo mlodsze, czasem
                        glosne rodzenstwo, to tez sie nie wybudzala bo maluch zakwilil.

                        Najmlodszy syn kolezanki od noworodka wychowal sie w jej biurze gdzie pracowala
                        i przyjmowala klientow. Ze tez o niej w gazetach nie pisali... moze dlatego ze
                        to jej prywatna firma byla :)
                        • dru.ga Re: OK, coz wiec mamy w BBC? 22.02.10, 15:05
                          mama5plus napisała:

                          > > Sa dzieci ktorych ryk odrzutowca nie obudzi ale nawet wtedy uwazam ze tel
                          > > efony,
                          > > > rozmowy, smiechy deprawuja jego sen.
                          >
                          >
                          > Jadna rzecz ktorej mnie w sama pore ( bo przy pierworodnej jeszcze)nauczyla
                          > pewna znajoma starsza pani - zaprzyjazniona rodaczka zreszta to `nie chodzcie
                          > wokol niej na palcach`


                          Ja nie chodze wokol dziecka na palcach i nie izoluje od odglosow swiata. Poprostu tak jak sama nie chcialabym spac w srodowisku gdzie jest sporo ruchu, krzyku, glosnych dzwiekow tak samo nie chcialabym zeby moje dziecko musialo to znosic.
                          Jeszcze raz - nie mowimy o syt. chwilowej typu zakupy w sklepie z dzieckiem - ale dluzszej - kiedy halas trwa kilka, kilkanascie godzin.

                          > Najmlodszy syn kolezanki od noworodka wychowal sie w jej biurze gdzie pracowal
                          > a
                          > i przyjmowala klientow. Ze tez o niej w gazetach nie pisali... moze dlatego ze
                          > to jej prywatna firma byla :)

                          Widzisz to tak dziala troche jak przeklinanie - jak robisz to u siebie w domu / i nie przy dzieciach:-)/ to jest nieszkodliwe - jak rzucasz miesem publicznie a do tego masz tube w postaci radia, gazet i tv to juz mozna mowic o szkodliwosci.

                          Problem polega ze nie kazda kobieta ma taki temperament jak ty i tak silny organizm jak Basiak36. Mysle ze jestescie raczej wyjatkami niz regula i chodzi o to wlasnie zeby tak zostalo.

                          Mysle ze to co mialam na mysli piszac o zdrowym rozsadku lepiej oddaje angielskie common sense, czyli wg definicji sposob myslenia oparty na tzw. powszechnym doswiadczeniu. Mysle ze tym sie kierowal ustawodawca / i pewnie tez opinia medyczna/ ustalajac 2 tygodnie jako minimum macierzynskiego.
        • lucasa Re: OK, coz wiec mamy w BBC? 22.02.10, 14:22
          gypsi napisała:
          Ale
          > przynajmniej nikt sie chyba tym nie chwali za bardzo i nie podaje
          jako przyklad
          > u
          > "forward-thinking"?

          Dla mnie tutaj jest chyba tez najwiekszy problem. Jak sobie wybrala
          i zrobila to jej sprawa - ale czemu nie w zaciszu "pracowym". Po co
          jej potrzebna jest prasa. Sama sie skontaktowala aby sie podzielic
          dowswiadczeniem, czy ktos doniosl (ale w koncu chyba nie ma
          obowiazku rozmowy z prasa, wiec po co caly ten rozglos...)

          Basiak, fajnie by bylo zabierac dzieci do pracy, tylko jak sie
          skupic przy placzu/marudzeniu cudzego dziecka? A stukot klawiatury i
          dzwonienie telefonow to naprawde taka stymulacja?
          A
        • golfstrom Re: OK, coz wiec mamy w BBC? 23.02.10, 23:19
          Mamy tam przede wszystkim dosc jasny komunikat, ze to jest osobista decyzja tej
          kobiety uwarunkowana jej sytuacja rodzinna, zawodowa, charakterem i temperamentem.
          Nie ma natomiast przekazu, ze to jest model, ktory powinien obowiazywac
          wszystkich. Jest duzo zrozumienia dla innych kobiet, ktore w ogole nie maja pola
          do takiego manewru.

          To byl, zdaje sie, glowny punkt zapalny, na ktorym bardzo umiejetnie zagralo
          Daily Mail.

          Nie rozumiem, co to wszystko ma wspolnego z feminizmem, bo ta pani wyglada
          raczej na postfeministke.

          > She's in such a powerful position

          Kluczowe wyrazenie - powerful position. Nie zapominajmy, ze uczennice tej szkoly
          nie beda pracowac przy tasmie, tylko sa wychowywane do obejmowania takich
          wlasnie stanowisk, na ktorych - jesli spotkaja sie z forward thinking governors
          - beda mogly zawierac bardzo satysfakcjonujace kompromisy. A jesli ich nie
          spotkaja, to beda musialy zonglowac - drugie dziecko juz teraz, czy za piec lat?
          A moze w ogole, bo emerytura ucieka.

          Nie kobieto, wcale nie musisz, ale jesli chcesz i sie postarasz, zeby wesprzec
          swoje szczescie, to mozesz.
          • dru.ga Re: OK, coz wiec mamy w BBC? 24.02.10, 05:17
            golfstrom napisała:
            > Kluczowe wyrazenie - powerful position. Nie zapominajmy, ze uczennice tej szkol
            > y
            > nie beda pracowac przy tasmie, tylko sa wychowywane do obejmowania takich
            > wlasnie stanowisk, na ktorych - jesli spotkaja sie z forward thinking governors
            > - beda mogly zawierac bardzo satysfakcjonujace kompromisy.


            Czy moglabys podac w jakich srodowiskach pracy, twoim zdaniem, znajda sie te dziewczeta dla ktorych pani dyrektor swieci przykladem? Bo ze nie pojda pracowac do fabryki to ja sie domyslam. Ciekawi mnie jednak jaka praca jest taka bezstresowa i w sensie warunkow fajna ze mozna do niej zabrac dziecko ktore dopiero co przyszlo na swiat i sie znim oswaja.
            • dru.ga Re: OK, coz wiec mamy w BBC? 24.02.10, 09:26
              Szkoda za nie ma fukncji edytowania.
              Chcialam tylko dodac ze ta cala sprawa to dla mnie wywazanie juz otwartych
              drzwi. Wiele kobiet ma mozliwosc na dzien dzisiejszy laczenia macierzynstwa i
              pracy zawodowej - pracujac z domu.
              W postawie pani dyrektor widze pracocholizm, wybujale ego i podejscie 'tylko ja
              to umiem zrobic najlepiej'.
              • gypsi Re: OK, coz wiec mamy w BBC? 24.02.10, 13:22
                A ja - jesli nic w swoim zyciu nie zmieni - wspolczuje jej momentu przejscia na
                emeryture, bo jej obecne podejscie bardzo zle rokuje.

                Ale oczywiscie moge sie mylic, pani moze swietnie balansowac zycie rodzinne i
                zawodowe plus hobby, a ja jestem stara zrzedliwa jedza, ktora uwaza, ze miejsce
                matki do okolo 6 m-ca zycia jest PRZY DZIECKU. A nie odwrotnie.
    • sueellen Myślimy, że ta pani złamala prawo 21.02.10, 17:35
      Under UK law there is a period of compulsory leave which employees must take
      having given birth. Employees must take a minimum of two weeks maternity leave
      starting with the day they give birth.



      Factory workers, given the nature of their work, have a four week period of
      compulsory maternity leave.



      It is a criminal offence to allow an employee to work during the applicable
      period of compulsory maternity leave.
      • glasscraft Re: Myślimy, że ta pani złamala prawo 21.02.10, 18:18
        Ona nie zlamala prawa, natomiast jej pracodawca chyba tak. I nie
        sadze, ze mozna tak po prostu powiedziec, ze sie nie chce wziac
        urlopu macierzynskiego. A szkoly prywatne z reguly zatrudniaja
        dobrego prawnika, wiec ten powrot do pracy zaraz po porodzie
        niekoniecznie na powrot do pracy wyglada.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka