Dodaj do ulubionych

Ile razy się przeprowadzałyście?

23.08.11, 09:47
Przeprowadzam się praktycznie co rok, z rożnych powodów. To już moje czwarte mieszkanie. Zawsze jednak z sentymentem myslę o starym domu i przed przeprowadzką robię kilka zdjęć na pamiątkę.
Obserwuj wątek
    • mrs.t Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 10:35
      ja 'co dziecko ':)
      dwa lata temu tuz po urodzeniu starszaka
      teraz tez zaczynam sie pakowac i ruszam za 2/3tygodnie na nowe.i kolejna przeprowadzka w dalszej przyszlosci na pewno.

      a juz tu mialo byc 'na stale' :(
    • agaciha Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 10:57
      7 lat w UK i czwarty dom. Teraz chcielibysmy mieszkac w tym domu jak najdluzej. Co roku mam stresa, ze nam wypowiedza...
    • fifka01 Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 11:12
      Przez pierwszy rok byłam sama i wynajmowałam pokój. Raz go zmieniałam na inny, bo mnie wywalili. Właścicielce się nie spodobało, że mój "gość" zszedł rano do kuchni po kawę w podkoszulce i bokserkach. (No fakt, nogi miał mało zgrabne.)
      Wtedy wynajełam pokój gdzie indziej, i w pokoju obok mieszkał mężuś mój przyszły. Jakis czas później się pobraliśmy i przeprowadzilismy się do 1 bedroom flat. Tam mieszkaliśmy trzy lata. Obecnie mamy 3 bedroom house, wynajęty od Councilu, wiec traktujemy go jako dom na stałe. Mamy zamiar tu spędzić co najmniej kilkanaście lat, póki dzieci nie odchowamy. (To znaczy ja mam zamiar, bo maz zachowuje się ostatnio, jakby chciał zostać wyeliminowany z tego planu.) :)
      Czyli jakby liczyc zmianę pokoju, to 5 lat i 3 przeprowadzki.
      • gabez1 Do Fifki 23.08.11, 11:15

        Czy sa jakies korzysci z wynajmowania domu od councilu?
        • fifka01 Re: Do Fifki 23.08.11, 11:38
          Dla mnie tak.

          1. O ile nie zrobię meliny lub w inny sposób nie złamię prawa, nikt mi domu nie wypowie i moge tu mieszkac do smierci.

          2. Cokolwiek się zepsuje - dzwonię do biura i w kilka dni naprawiają za free. Mieszkam od neidawna i jak na razie naprawili za free piec, który zepsuł mój maż podczas remontu, zalatali rurę, którą pan od carpetów niechcący przewiercił, naprawili dwa krany w kuchni, które za głośno "pracowaly" kiedy woda się lała, poprawili nieszczelne drzwi do ogródka, wywieźli rupiecie pozostałe po poprzednim właścicielu z poddasza, w tej chwili czekam na naprawę, a raczej postawienie nowego płotu i "przybetonowanie" ruszających się płyt chodnikowych przed domem. Mają tez przyjść poprawic angielską tv, bo coś z antena jest nie tak i sygnał zanika. Jak to zrobią, poproszę, zeby usunęli z dachu i elewacji plątanine kabli, które sa niepotrzebne, bo poprzedni właściciel miał w kazdym pokoju chyba po dwa telewizory i budynek jest obwieszony niepotrzebnymi kablami. Wszystko jest za free, bo to jest ich własnosć i nawet im na rekę, że ja tak myślę i dbam o dom.

          3. Jak mi się noga podwinie i nie wyrobie finansowo, zabraknie mi na czynsz, to Ccouncil dopłaci, a nie wyrzuci.

          4. Po pierwszym roku próbnym, moge zmieniać w domu co chce, łacznie z burzeniem ścian, zmianą kafelek itd. (Na mój koszt.)

          5. Czynsz jest niższy niż na wolnym rynku, o jakieś 20%. Płacę za 3 bedroom house z opłatami w tej chwili około 100 funtów mniej niż przez ostatnie trzy lata za 1 bedroom flat na poddaszu na wolnym rynku.

          6. Nie doczytałam tego do końca i moge się w liczbach pomylić, ale po około 5 latach moge dom wykupic ze zniżka ok 30% wartości, a jeśli nie, to za kazdy kolejny rok wynajmu nalicza się jakiś 1,5% kolejnej znizki na na zakup. Wstępnie policzyłam, że moge wynajmować 20 lat, odchowac dzieci, być w tym czasie spokojna o czynsz (pkt 3), i wykupić dom za połowe wartości. Wyszło mi ze wstępnego liczenia, ze to, co wydam na wynajem + wykup domu, będzie mniej więcej taką samą kwotą, jakbym go kupiła teraz na kredyt. (Tylko nie miałabym powyższych korzyści gdybym kupiła na kredyt i miała na własnosć.)

          Tak to dla mnie wygląda.

          Są i wady. Okolica jest ładna i spokojna, ale wokół sporo domów z councilu, zamieszkałych przez wielodzietne, niepracujące rodziny. Trzeba będzie więcej wysiłku włozyć w wychodznie dzieci, zeby na ludzi wyszły, niz gdybym miała dom w jakiejs dzielnicy posh. Ale nigdzie nie masz gwarancji, ze dzieci nie znajda sobie złego przykładu, wiec...
          • gabez1 Re: Do Fifki 23.08.11, 12:47
            A jak mozna taki dom wynajac?
            • fifka01 Re: Do Fifki 23.08.11, 13:15
              Idzie się do swojego lokalnego Councilu, mówi sie, że się jest zainteresowanym Council House, dostaje się informacje, składa podanie (u mnie duża część formalności, poczawszy od rejestracji wykonywana była przez internet, ale to zalezy od Councilu), potem czeka się, sprawdza oferty domów, jak ci się jakis podoba, to zglaszasz zainteresowanie i dostajesz odpowiedz, czy mozesz go wynajać czy nie - ten proces czekania i zgłaszania zainteresowania konkretymi ofertami i dostawania odmów może trwac i kilka lat - u mnie dwa lata, bo zalezy od ilości chętnych w danym mieście i ilości domów dostępnych, i u mnie ten proces odbywał sie rprzez internet. No i w koncu jak swoje odczekasz i jesteś "na szczycie kolejki", to któryś z dmów w końcu "dają" tobie.
              • gabez1 Re: Do Fifki 23.08.11, 13:21
                Dzieki za informacje!
              • elle-joan Re: Do Fifki 17.11.11, 17:06
                fifka01 napisała:

                > Idzie się do swojego lokalnego Councilu, mówi sie, że się jest zainteresowanym
                > Council House, dostaje się informacje, składa podanie (u mnie duża część formal
                > ności, poczawszy od rejestracji wykonywana była przez internet, ale to zalezy o
                > d Councilu), potem czeka się, sprawdza oferty domów, jak ci się jakis podoba, t
                > o zglaszasz zainteresowanie i dostajesz odpowiedz, czy mozesz go wynajać czy ni
                > e - ten proces czekania i zgłaszania zainteresowania konkretymi ofertami i dost
                > awania odmów może trwac i kilka lat - u mnie dwa lata, bo zalezy od ilości chęt
                > nych w danym mieście i ilości domów dostępnych, i u mnie ten proces odbywał sie
                > rprzez internet. No i w koncu jak swoje odczekasz i jesteś "na szczycie kolejk
                > i", to któryś z dmów w końcu "dają" tobie.

                Ale to jest chyba pomoc skierowana do osób z trudnościami, o niskich dochodach a nie dla każdego.
                • galadriella Re: Do Fifki 17.11.11, 18:58
                  > Ale to jest chyba pomoc skierowana do osób z trudnościami, o niskich dochodach
                  > a nie dla każdego.

                  Nie jest.
                  Jedynym kryterium jest dotychczasowa sytuacja mieszkaniowa - ci w gorszej sytuacji dostają wyższe kategorie i wyżej się lokują w licytacyjnej kolejce.
                  Ale ludzie w dobrej sytuacji mieszkaniowej też mają prawo być w tej kolejce, tylko nie mają ułątwień - w praktyce wyjdą na czoło licytacji po długim kolejkowym stażu (bo długość czekania też wpływa na pozycję w licytacji) albo/i jeśli będą licytować niezbyt oblężone lokale.
                  Kiedyś mi się jeszcze zdawało, że posiadanie nieruchomości na własność wyłącza z uczetnictwa w kolejce, ale na tej liście ktoś dowodził, że to nieprawda - bo dostał przydział mimo posiadania domu na kredyt.
                  Za to dochody na pewno nie są brane pod uwagę.
                  • elle-joan Re: Do Fifki 17.11.11, 20:37
                    Wiem, każdy ma prawo być w tej kolejce, ale sytuacja rodzinno-bytowa ma znaczenie. Nie wiem czy wszędzie jest to tak samo zorganizowane, ale ludzie ubiegający się o te mieszkania są przydzielani do róznych grup w zależności od stytuaci rodziny- ci z początkowej dostają przede wszystkm, bo tych mieszkań nie jest tak dużo. Co do osób z zaciągniętym kredytem to też słyszałam, że do iluś tam procent niespłaconego kredytu mogą też dostać przydział.
                    • galadriella Re: Do Fifki 17.11.11, 20:55
                      > są przydzielani do róznych grup w zależności od stytuaci rodziny-

                      Tak, sytuacji _mieszkaniowej_ rodziny, to właśnie napisałam.
                      Nie sytuacji finansowej, czyli nie wysokości zarobków.
                      Byłam świadkiem składania kilku takich aplikacji w dwóch councilach i w żadnej nie było pytań o zarobki. W tej na przykład ulotce są wyjaśnione zasady przyznawania punktów w największym systemie w mojej okolicy - od strony 18 do końca:
                      www.birminghamhomechoice.org.uk/media/file/Allocation%20Summary%5B1%5D.pdf
                      Nie ma mowy o rozpatrywaniu wysokości zarobków i ich wpływu na punktację.
          • ukasia Re: Do Fifki 23.08.11, 16:09
            fifka01 napisała:

            > 2. Cokolwiek się zepsuje - dzwonię do biura i w kilka dni naprawiają za free.

            > 6. Nie doczytałam tego do końca i moge się w liczbach pomylić, ale po około 5 l
            > atach moge dom wykupic

            Fifka, Ty tak nie szalej z wołaniem ich do każdej naprawy. Teraz naprawiają za free, ale wszystko skrzętnie notują i jak już będziesz chciała wykupic ten dom, to ci to wszystko doliczą.
            A wiadomo - oni mają do tego ludzi, którym muszą zapłacić i te ich koszta mogą okazać się wyższe (w dalszej perspektywie, bo teraz za to nie płacisz) niż gdybyś poszukała kogoś innego do zrobienia tego czy owego.
            Oczywiście nie mówię o naprawie pieca czy rury, ale plątaninę kabli to może i szacowny małżonek mógłby dla ciebie pościągać?
            • fifka01 Re: Do Fifki 23.08.11, 20:31
              Mógłby. A potem ja bym ich wzywała, żeby od nowa tv montowali. :)
              Ja ich wzywam do tego, czego małżonek nie ogarnia. Albo do tego, co małzonek zepsuł był łaskawie.
          • illegal.alien Re: Do Fifki 23.08.11, 23:12
            W prywatnym mieszkaniu tez mozesz miec naprawy 'za darmo' - na to jest fundusz remontowy, ktory sie placi co roku (nie sa to wielkie pieniadze).
            Mysmy w pare dni po przeprowadzce zalali sasiadow z dolu (rozszczelnila nam sie rura pod poziomem wanny i nie bylo widac, ze leci) - przyszedl hydraulik, naprawil, posprzatal po sobie, zamiotl i wyszedl.
          • basiak36 Kalkulacje zniżki przy Right to Buy 24.08.11, 09:20

            Fifka, chyba niezupełnie tak jest kolorowo z ta kalkulacja.
            To jest albo np 35% albo kwota do poziomu jakiej dają zniżkę.
            Jeśli np mieszkasz w Yorkshire i kupujesz od council dom wart 200,000 po 10 latach wynajmowania to dostaniesz zniżkę 24,000 bo taki jest maksymalny discount w Yorkshire. W Walii np 16,000.
            Plus odlicza od tego koszty napraw.
            Koniec koncow np po 10 latach wynajmowania i płacenia np £100 funtów za wynajem tygodniowo, mialabys te 24,000 zniżki ale musiałabys skads wziac na mortgage żeby zapłacić pozostałe 176,000 za dom warty 200,000. Albo wiecej zalezy ile wyszloby za naprawy i reszte.I wydalabys do tego czasu 52,000 na koszty wynajmu.
            Jak dla mnie bardziej kalkuluje sie wziac od razu kredyt na nieruchomość.
            No chyba ze coś gdzieś pokrecilam :-)
            • fifka01 Re: Kalkulacje zniżki przy Right to Buy 24.08.11, 10:24
              Ja tego nie roztrząsałam tak dokładnie, bo ja wcale nie mam zamiaru tego domu kupować. Mam kilka innych pomysłów na lokowanie nadmiaru gotówki, przy czym na razie nie mam w ogóle tego "problemu", bo nie mam co lokowac :) Tak więc pisałam baaaardzo orientacyjnie. Nie wiem dokładnie ile jest tej zniżki. Więc mogłam podkolorować. :)
              • fifka01 Re: Kalkulacje zniżki przy Right to Buy 24.08.11, 10:29
                Ale inna sprawa, że cała nasza ulica to kilkadziesiątkiedyś identycznych domów, councilowych, z których obecnie tak co trzeci, no, może co czwarty, jest wykupiony, odremontowany, ma całkowicie zmieniona elewację, okna, podjazdy itd. Skoro ludzie chętnie kupują domy w tej okolicy, i w nie inwestuja, to dobrze wróży w razie czego, mam nadzieje. ;) A na przystanku, jak sie wprowadziłam, zaczepiły mnie dwie staruszki, zapytały jak sie mieszka itrd, i opowiadały, ze mieszkaja tu od 37-40 lat! To chyba tez dobrze świadczy. Ja mam nadzieje tu szczesliwie zostać aż dzieci w świat wyśle, czyli jaies 20 lat. Potem sie zobaczy, wymieni sie na 1 bedroom, tak jak gypsy mówi, zeby dzieci były zmuszone do samodzielności. :)
    • 18_lipcowa1 Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 11:16
      w UK w ciągu 4 lat- 5 razy ( z powrotek do ukuroki zycia na emigracji ,w wynajmowanych mieszkaniach, kolejny raz juz bym nie przezyła
      teraz odkąd wrócilam mieszkam w swoim wlasnym, wyremontowanym jak chce i tutaj mam największy sentyment

      choć zdjęcia kazdego mieszkania w UK tez robiłam ;-) i tez teraz ogladam z sentymentem bo z kazdym wiaze sie jakas historia, bo to najczesciej zmiany w zyciu powodowaly zmiane mieszkan
      1 przyjazd
      2 pierwsze swoje - takie, żę tylko ja sama mieszkałam
      3 rozstanie z panem i nowy pan
      4 za pracą
      5 tam juz córka moja była ;-)
      6 PL ;-)
      • 18_lipcowa1 Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 11:18
        18_lipcowa1 napisała:

        > w UK w ciągu 4 lat- 5 razy ( z powrotek do do PL to 6 )uroki zycia na emigracji ,w wynajm
        > owanych mieszkaniach, kolejny raz juz bym nie przezyła


        to miało byc w nawiasie
    • kalasotka Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 11:46
      W ciagu 7 lat 5 razy. Dla mnie to za czesto.
      Pierwsze 3 mieszkania to wynajmowanie tylko pokoju z przyszlym mezem. W ostatnim pomieszkalismy tylko pol roku i pobralismy sie i zaszlam w ciaze.
      Potem wynajelismy 1bed, gdy znowu zaszlam w ciaze, wynajelismy 2bed. Jestesmy w nim nadal, ale widmo przeprowadzki wisi nad nami z powodu szkol dla dzieci i w ogole chcialabym sie wyprowadzic pod Londyn, a najlepiej kupic cos swojego. Ale dopoki nie pojde do pracy chyba nic z tego:(
      Lubie sie wprowadzac/urzadzac nowe mieszkanie, ale nie cierpie sie pakowac, bo ilosc rzeczy zebranych w ciagu 7 lat jest zastraszajaca:/
      A pomyslec, ze przyjechalam tu z 1 walizka:)
    • mamumilu Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 12:00
      "przed dziecmi" przeprowadzalismy sie 6 razy, z dziecmi raz z PL do Uk - teraz po ponad 4 latach szukamy wiekszego domu, co przy naszych wymaganiach jest troche problematyczne bo musza byc 4-5 sypailnie, dodatkowe pomieszczenia czy budynek, ladna okolica, dobry dojazd, niezbyt daleko od kanalu - i cena odpowiednia :)
      jak Wy - ktore czesto sie przeprowadzacie, dajecie rade finansowo - kazda przeprowadzka sporo przeciez kosztuje - sam czynsz za dwa domy w jednym miesiacu plus depozyt, plus koszt przewiezienia? - mi wychodzi jakies 5 tys? czy zle licze? - jeszcze sie w Anglii nie przeprowadzalismy a biorac pod uwage, ze do pomocy nie mamy nikogo i wszystko bedzie musiala firma przeprowadzkowa zrobic, to mysle ze ten koszt moze byc nawet wyzszy - powiedzcie prosze, ze sie myle :)
      • murasaki33 Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 21:32
        Mamumilu, nie tak zle z tym jest, znaczy sie kosztami. Mieszkam juz w 4 domu, kazda przeprowadzka oznacza wiecej gratow, ostatnia mnie zalamala i robilam ostre sortowanie, i wyrzucalam wszelkie "przydasie". Kiedys wynajmowalismy vana z kierowca i wystarczal jeden kurs, teraz samego vana bez kierowcy, na dobe wynajecie wyszlo chyba 180 funtow. Plus paliwo. Poza tym wynajelismy taki yellow box czy jak sie to tam zwie-na tydzien, ale nie pamietam ceny, nie bylo to drogie, taki jakby kontener i tam skladalismy sukcesywnie pakowane przeze mnie dobrze opisane kartony plus nowe rzeczy kupione do nowego domu. Wszystko wozil maz z kumplem 2 czy 3 kursy tym razem, wszystko pakowalam i rozpakowywalam ja sama. Urzadzalam domy sama: raz bedac w ciazy, raz majac polroczniaka u nogi a raz 4 latke i roczniaka:))) A czynsze i depozyty, no tego juz nie obejdziesz, ale wszystko zalezy od kwoty wynajmu.
    • ally-t Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 12:08
      Duzo :)
      Ja bylam najpierw w mieszkaniu z kolega ok, 3 tyg, potem ze znajomymi ok. pol roku. W ciagu tego czasu poznalam meza (obecnego :) ) - w tym czasie 5 przeprowadzek plus jedna ostatnia, kiedy kupilismy mieszkanie 4 lata temu. Wiec suma sumarum 8 lat = 7 przeprowadzek.
    • gypsi Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 12:17
      Od wyprowadzki od rodzicow ogolem 7 razy w Polsce, potem do UK i 2 kolejne razy w ciagu 6 lat tutaj. Nigdzie nie mieszkalam dluzej niz 6 lat - rany, jaki niespokojny duch ze mnie ;)

      W ostatnim domu mieszkamy od 4 lat i chociaz tesknie za ogrodkiem (mamy tylko maly i grzaski trawnik z boku domu), to pewnie zostaniemy jeszcze 3 lata, az mlodsza na studia pojdzie - bo czynsz placimy od 4 lat taki sam (za 4 sypialnie tyle samo co w tej chwili za 2 w naszej okolicy), gwozdzie mozemy wbijac i malowac sciany po swojemu.
      Za 3 lata planujemy 2 sypialnie tylko, maly domek albo mieszkanie na parterze - zeby dzieci musialy stanac na wlasne nogi, a nie mamusi na garbie do starosci siedziec;)
      • almamag Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 13:06

        w zyciu w sumie 17, w tym w ostatnich 8 latach 12
    • trifti Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 13:50
      W UK mieszkam 7 lat i w tym czasie TYLKO 2 przeprowadzki! Pierwsze mieszkanie to my z mezem plus znajomy w 2 bed flat - trwalo to niecale pol roku, potem 1-bed flat z mezem, tam posiedzielismy prawie 5 lat, a od prawie dwoch lat 2 bed flat z mezem i mlodym. Pewnie przez najblizszy czas tu jeszcze pomieszkamy, dopoki nie bedzie mnie stac na przynajmniej 3-bed house z ogrodem i garazem ;)
      • violus73 Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 14:16
        Mieszkamy w UK 15 lat a przeprowadzek 9. Mam nadzieje ze tu gdzie jestesmy zostaniemy, bo uwielbiam tu mieszkac.
        • jacinda Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 15:06
          Mieszkam w UK 5.5 roku i w tym czasie zadnej przeprowadzki. Od samego poczatku w tym samym miejscu.
    • basiaj79 Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 15:07
      lacznie 9 przeprowadzek w zyciu, z tego 3 w UK. w najblizszej przyszlosci znowu czeka mnie przeprowadzka, bo 2-bedroom house robi sie za maly przy dwojce dzieci.
    • mrlondoner Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 15:48
      Jak wynajmowalam pokoje tylko, przeprowadzalam sie czesto. Trwalo to pol roku, mieszkalam w 4 miejscach. Po pol roku zdecydowalam sie wynajac osobne mieszkanie i tak w nim utknelam na 7 lat, z czego od pieciu szukam idealnego mieszkania/domu do kupna i nic. Jak jedno idealne znalazlam, to je sprzedali w ciagu paru godzin doslownie za moimi plecami :(
    • kingaolsz Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 16:13
      w ciagu 10 lat w Londynie, mieszkalam tylko w 3 roznych miejscach

      Co do pytania o koszty to o czyszach sie nie wypowiem, bo od druiego lokum juz na swoje przechodzilismy, ale przeprowadzki robilismy sami, samochodem osobowym, wiec nie bylo ekstra kosztow.
    • ukasia Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 16:15
      A ja tylko jeden raz w ciągu prawie 6 lat. Do poprzedniego domu specjalnego sentymentu nie czuję - zawsze było tam sporo ludzi, przychodzili, odchodzili a ja tkwiłam. Za to obecny dom kocham, mimo, że malutki dla naszej rodziny wystarczy.
    • illegal.alien Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 20:01
      W zyciu 10 razy.
      W UK najpierw z internatu do pierwszego mieszkania studenckiego, potem do drugiego studenckiego, potem do mojego W, potem do Londynu (Mile End), potem do Docklands, do Woolwich Arsenal i potem na wlasne do Chelmsford.
      Razem 7 w ciagu prawie 8 lat.
      • m0nalisa Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 22:35
        w polsce od wyprowadzki od rodzicow 7-8 razy , w uk 5 lat i drugi dom - stabilizacja znaczy sie :)
    • mazda76 Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 22:51
      Ja w UK juz 6 lat. Przez ten okres, 3 razy sie przeprowadzalam. Najpierw na "pokoju" przez pol roku, w pokoju obok przyszly maz :) Po pol roku przeprowadzilismy sie sami na 1 bed flat, potem po roku do kolejnego 1 bed flat - tu mam sie rodzina powiekszyla. A od 6 miesiecy na swoim 2 bed house.
    • d.hassenpflug Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 23.08.11, 23:29
      6 razy w ciagu 7 lat.
      ;)
    • miss_paradox Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 24.08.11, 12:32
      4 domy

      pierwszy dom - 3 miesiace
      drugi dom - 2 miesiace
      3 dom - ponad 3 lata
      i nasz wlasny dom - rok minal :)

      w pierwszych dwoch domach nie trafilismy na ludzi naszego pokroju i dlatego tak szybko sie wyprowadzilismy. Trzeci dom to byla sielanka, swietni ludzie.
    • ta_ruda 8 razy/7 lat 24.08.11, 15:18
      przeprowadzalam sie 8 razy w ciagu 7 lat, najczesciej na poczatku kiedy tu przyjechalam.a teraz mam nadzieje juz sie przez bardzo dlugo przeprowadzac nie bede musiala.

      jest tylko jedna dzielnica w ktorej mieszkalam najdluzej (prawie 4 lata) ktora wspominam z wielkim sentymentem i czesto wracam tam do sklepow, kawiarni, restauracji.



      • yourdoubt Re: 8 razy/7 lat 24.08.11, 20:49
        W UK od roku. Przeprowadzek zdecydowanie za dużo, bo wszystkie były tymczasowe, jakby w poczekalni na docelowe (skomplikowana sytuacja), obecnie jestem po 6 przeprowadzce, ale tu już jesteśmy (z mężem i maleństwem) docelowo, więc mam nadzieję spokojnie tu zostaniemy co najmniej kilka lat, bo przeprowadzek mam już DOŚĆ! Poza tym trafiło nam się super miejsce i 2 bedroom flat z dwoma ogródkami (z przodu domu i z tyłu) w super okolicy, które bardzo nam się spodobało;-)
        • kaka-llina oj dużo 25.08.11, 16:06
          W Polsce.. mm niech policzę..5 razy (wszystko z matką)
          W UK 6 razy w ciągu pierwszych dwóch lat z czego trzy razy do tego samego domu, w którym zresztą mieszkam do teraz. Wcześniejsze dwa razy miałam tylko pokój albo pół domu teraz mamy cały! Chcieliśmy go kupić ale trafiliśmy na czas kiedy padły kredyty i się nie udało. Właściciel jest naszym dobrym przyjacielem i stwierdził, że kiedy będziemy w stanie to dom mozemy w każdej chwili kupić za tą samą (bardzo dobrą) cenę. Wyremontowaliśmy jak chcieliśmy (wyburzanie ścian i inne) w większości za landlorda kasę (połowa sumy doliczona do ceny domu jeśli będziemy kupować). Lubię tu mieszkać, dom w całości mamy dla siebie od 2006 roku.
          • blue_meerkat Re: oj dużo 26.08.11, 19:10
            Przez osiem lat mieszkania za granica - teraz 12; mam nadzieje ze juz ostatnia, uff :)
            • kamila_21 Re: oj dużo 17.11.11, 20:09
              2 razy w ciagu 7 lat, ostatnie 4 lata juz na swoim.
              • espionka Re: oj dużo 17.11.11, 21:28
                a ja się właśnie przeprowadzam (jestem w trakcie wożenia gratów) i chciałam zjarzeć na chwilę na forum w ramach zmiany tematu :DD
    • rosapulchra-0 Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 19.11.11, 04:53
      Pierwsze pięć miesięcy to był wynajmowany pokój. Pięć miesięcy - pięć pokoi. Potem wróciłam na chwilę do Polski. Przyjechałam z dziećmi do flata z dwiema sypialniami, mieszkaliśmy tam trzy lata, obecnie dom czterosypialniowy, z dwoma dziennymi pokojami i dużym ogrodem. Ciekawostką jest fakt, że za ten dom płacę mniej niż płaciłam za flat.
    • spawacz.drewna Re: Ile razy się przeprowadzałyście? 19.11.11, 09:47
      Cztery razy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka