Dodaj do ulubionych

szkola w uk

02.06.13, 21:08
witajcie. mam pytanie od kiedy do kiedy trzeba zapisac dziecko do szkoly w uk? corka 9 sierpnia konczy 11 lat,syn skonczyl 3 w grudniu 30-ego.ile sie czeka na decyzje?mam zamiar przeprowadzic sie w rejon cornwalii,moze ktos juz tam byl?a moze ktos zamierza tez wyjechac? drugie pytanie czy jezeli uda mi sie wynajac mieszkanie np w styczniu to jest szansa ze dzieci pojda od wrzesnia do szkoly?pozdrawiam i czekam na wiesci
Obserwuj wątek
    • podkocem Re: szkola w uk 02.06.13, 21:58
      Szkoly najlepiej szukac w okolicy marca, a najlepiej najpierw przeprowadzic sie w rejon dobrej szkoly, a potem w marcu składac papiery do tej właśnie wybranej szkoły.
      • murasaki33 Re: szkola w uk 02.06.13, 23:31
        W marcu to troche pozno, otrzymuje sie wtedy miejsce piersze lepsze, ktore jest wolne, niekoniecznie dobre i bliskie. Przyjezdzajac w srodku roku najlepiej wybrac sie do lokalnego councilu i tak zasiegnac porady.
        W calej Anglii, o ile nic sie nie zmienilo, sklada sie aplikacje o wybrana szkole do 15 stycznia w przypadku podstawowki i secondary school do 31 pazdziernika.
        • izabelski Re: szkola w uk 03.06.13, 00:01
          najlepies sprawdzic w konkretnej gminie - bo lokalnie w Kornwalii moze byc inaczej
        • basiawa74 Re: szkola w uk 03.06.13, 07:47
          dzieki dziewczyny. a w przypadku mojego syna ktory skonczyl 3 lata 30 grudnia to jego do kiedy zapisac do 15 stycznia czy wczesniej?pozdr
          • yadrall Re: szkola w uk 03.06.13, 08:23
            Mlodszy to od stycznia bedzie miec tylko 15h przedszkola (pre-school, nursery, play grup-bo roznie sie nazywa) i to kiedy go zapiszesz zalezy od tego jak oblegane sa tego typu przybyki w Waszej okolicy.
            Ja mlodemu zmienialam pre-school w trakcie roku (w maju) i z miejscem bylo tak srednio-czesc odwiedzanych pre-school nie miala miejsc,ale w koncu znalazlam takie,ktore mi pasowalo i byly miejsca,ale takie w kratke-raz rano,a raz popoludniu.
            Wiec poprostu musisz sie lokalnie zorientowac-dla 3 latkow nie ma zadnego systemu zapisywania przez council (ba, nasz council ma nieaktualne dane o wolnych miejscach...)-idziesz do przedszkola i ustalasz czy Ci pasuje i czy maja miejsce dla Twojego dziecka.
            • plain-vanilla Re: szkola w uk 03.06.13, 08:40
              To pewnie zalezy gdzie, bo u nas tylko przez council aplikuje sie o miejsce w nursery school, ktore jest zarzadzane przez council. Aplikacje bierze sie na miejscu, wypelnia i oddaje/odsyla do councilu. Przedszkole nie ma zadnej decyzji w sprawie przyznawania miejsc.
      • basiawa74 Re: szkola w uk 13.06.13, 09:16
        hej wszystkim,mam pytanie czy przy zapisywaniu dzieci do szkoly i zwiazanych z tym formalnosci jest mozliwosc poproszenia tlumacza bo nie do konca wiem czy sobie poradze,co prawda 2 rok sie ucze angielskiego ale boje sie jak to bedzie?pozdr
    • basiawa74 Re: szkola w uk 03.06.13, 10:19
      Doradzcie co najlepiej zrobic?narazie jestem w Polsce,jestesmy przygotowani na wyjazd,ale nie mamy nic jeszcze zalatwione,wiec pytam was od czego zaczac trzeba?wiem,wiem,szkola i mieszkanie na 1 miejscu,ale jak zrobic zeby bylo dobrze?w jakim momencie najlepiej byloby wyjechac?bo wiem ze zameldowanie musi byc. czy mozna by bylo zameldowac nas u kogos znajomego na jakis czas?i wtedy z meldunkiem szukac szkoly? a jak przyjma dzieci do szkoly to wtedy szukac lokum takiego juz dla nas. nie wiem czy mnie zrozumialyscie?nie chcialabym mieszkac tam na ten czas dopuki mi nie przydziela szkoly itd.chcialabym przyjechac juz na gotowe jakby,czyli dziecko zaczyna we wrzesniu a ja mieszkam na wynajetym mieszkaniu juz swoim,bo przeciez na przyjecie dzieci do szkoly trzeba czekac,a ja nie chcialabym mieszkac tam placic duze pieniadze za mieszkanie a dzieci w domu bo od razu nie pojda?rozumiecie mnie kobitki?moj maz juz 3 lata tam pracuje ale nie moze nas zameldowac tam gdzie on mieszka.co robic?jakies rozwiazanie musi byc pozdr
    • murasaki33 Re: szkola w uk 03.06.13, 10:24
      W UK nie ma czegos takiego, jak meldunek. Mieszkasz, masz umowe najmu, masz rachunki na ten adres, nasz pismo z councilu z Twoim nazwiskiem swiadczace, ze placisz council tax i tyle.
      • bisiek10 Re: szkola w uk 03.06.13, 10:46
        To maz zanim przyjedziecie nie moze wynajac juz domu dla was??
      • londynwarszawaparyz Re: szkola w uk 03.06.13, 10:55
        Nie ma meldunku w UK. Mozesz sprobowac tez tak- teraz ojciec dziecka idzie z potwierdzeniem swojego adresu do councilu i zglasza ze chce zapisac dziecko do szkoly- starsze,a Ty w tym czasie zajmujesz sie juz wyjazdem i przygotowaniami do niego. Dostanie listownie przydzial szkoly w okolicy.U nas w councilu jest tak, ze typujesz samodzielnie 3 najbardziej Cie interesujace szkoly i oni zwykle jedna z tych trzech daja (tzn miejsce w tej szkole). Odpowiedz trwa ok 2 tyg. Potem z listem idzie do szkoly ze dziecko jest przyjete i tam juz ustalaja kiedy corka zacznie- na ta chwile moze byc tak ze zaczelaby juz od lipca, na poczatek na miesiac zeby sie oswoila z klasa ( rok szkolny trwa od wrzesnia do lipca). Ty w tym czasie musisz byc juz gotowa na wyjazd.Jezeli maz jest na miejscu, to latwiej mu chyba wszystko zalatwic niz Tobie z Polski.Wtedy przyjezdzacie z Polski i wynajmujecie mieszkanie.
    • jahns Re: szkola w uk 03.06.13, 10:44
      ale termin do 15 stycznie nie obowiazuje co roku przeciez, tylko dla dziecka ktore ma zaczac szkole podstawowa, wiec dla czterolatka. Jezeli dziecko jest juz starsze to po przyjezdzie udajesz sie do lokalnego councilu i tam wypelniasz aplikacje o przyjecie do szkoly w czasie roku szkolnego, nie trzeba czekac do jakiegos okreslonego terminu. Zostaje wtedy przyjety do szkoly w ktorej sa wolne miejsca, czyli nie zawsze najblizej domu, czy najlepszej placowki, bo raczej tam wolnych miejsc nie ma. Czas oczekiwania na znaleznienie szkoly jest bardzo rozny, zalezy glownie od rejonu gdzie sie mieszka. Jak juz dostaniesz mijesce, to zawsze moze zapisac syna na waiting list do szkoly, ktora najbardziej Cie interesuje. I czekac na miejsce.
      • londynwarszawaparyz Re: szkola w uk 03.06.13, 11:00
        A, i powiem tak dopoki jestes w Pl nie zgrasz mieszkania i szkoly na jeden termin, musisz tu byc i dzialac. Nie wiem tez czego council bedzie wymagal czy tylko aktu urodzenia corki, ktory mozesz mezowi wyslac z PL czy paszportu (u nas byl paszport na przyklad) a ten zeby okazac dziecko musi byc juz na miejscu. Najlatwiej byloby przyjechac na wynajety dom/mieszkanie i zaczac zalatwiac- zwykle na szkole czeka sie od 2 tyg do kilku miesiacy, w zaleznosci od rejonu.
    • plain-vanilla basiawa74 03.06.13, 11:22
      Wez, kobieto, poczytaj sobie najpierw watki na forum, a potem dopiero pytaj sie, bo w kolko zadajesz te same pytania i w kolko rozne osoby pisza ci, co powinnas zrobic.
      Niech twoj maz wynajmie mieszkanie/dom, zalatwi dostawce pradu i gazu i z umowa wynajmu pojdzie do councilu i TAM mu UDZIELA wszyskich odpowiedzi. Co my mamy ci radzic. Czy twoj maz to jakas ostatnia ofiara losu, ze on nie moze tego zalatwic? Jesli chcesz na gotowe przyjechac, to on musi sie tym zajac. Mozesz SAMA ZADZWONIC do councilu, gdzie bedziecie mieszkac i sie wypytac o wszystko. Ludzie tutaj sa bardzo pomocni i powiedza ci wszystko, co masz zrobic. Mozesz zostawic dzieci u rodziny, przyleciec do Kornwalii i szukac z mezem mieszkania/domu, zalatwic formalnosci, zapisac dzieci do szkoly, wrocic do Polski i przyleciec dopiero wtedy, kiedy przyjdzie list, kiedy dzieci maja zaczac szkole. Juz ci pisalam, ze przy zapisywaniu dzieci do szkoly ode mnie chcieli umowe kredytowa/najmu na mieszkanie, council tax i akt urodzenia dziecka. W UK nie ma zaleldowania. Co to za jakis nonsens, ze nie chcesz placic za wynajem dopoki dzieci nie zaczna szkoly. A gdzie w ogole twoj maz mieszka przez 3 lata? Placi jakies rachunki? Doradzam ci najpierw poszukac dobra szkole dla dzieci, czytajac raporty dostepne w internecie, a dopiero wtedy szukac mieszkania/domu pod ta szkole. Spis adresow, ktore podlegaja pod konkretne szkoly (catchment area) ma znowu council. Mozesz tez wziac najtanszy dom w byle jakim miejscu i sie cieszyc, ze dzieci dostaly miejsce w pierwszej lepszej szkole.
      • londynwarszawaparyz Re: basiawa74 03.06.13, 11:37
        no o raporcie Ofsted nie wspominalam nawet jakoscia szkoly, sadze ze autorka watku nie zna jezyka zeby sama zadzwonic i wypytac, bo tak byloby najlatwiej. Swoja droga tez dziwne ze maz nie jest w stanie pozalatwiac tych rzeczy, ani wynajac domu ani zapytac w councilu...Na forum tysiace takich watkow bylo wiec pewnie mozna wyszukac zamiast znowu tworzyc posty z tymi samymi pytaniami.
        • plain-vanilla Re: basiawa74 03.06.13, 11:55
          Rozumiem, kobieta sie denerwuje. Zgaduje tylko, ze maz nie mowi po angielsku wystarczajaco dobrze albo mowi, ale nie kwapi sie z zadna pomoca, bo ma to gleboko gdzies, ze malzonka chcialaby przyjechac na gotowe (i slusznie, ze chce na gotowe). Logicznie, ze jesli mieszka od 3 lat tam, to ma najlepsza znajomosc rzeczy niz obce osoby na forum rozsiane w roznych czesciach UK. Ja chetnie bym pomogla, ale jakos do Szkocji nikt nie przyjezdza. Jak Basia mezowi nie ufa, ze zalatwi sprawy jak trzeba, to musi sama przyleciec.
          • londynwarszawaparyz Re: basiawa74 03.06.13, 12:21
            o wlasnie, otorz to! Powinna usiasc przed Skype z mezem i pogadac zeby chlop to zaczal zalatwiac bo z opisow na forum wynika ze ona chcialaby na gotowe, tylko on jakos nie moze nic im ogarnac, wiec ona sie dowiaduje jak i co zalatwic a maz 3 lata w Kornwalii siedzi i nic nie wiec co i gdzie. Ma tam meza to chyba najprosciej zeby on zalatwil...albo chlop nieudolny albo leniwy wlasnie, wiec ciezko bedzie. Albo niech kupi bilet przyleci i sie rozezna w sytuacji sama skoro na niego liczyc nie moze bo tak z forum to faktycznie ciezko radzic, kazda sytuacja jest inna :)
            • steph13 Re: basiawa74 03.06.13, 12:46
              Dziewczyny, po co zadajecie sobie trudu z poradami. Ta osoba pojecia nie ma co chce, kiedy czy gdzie. To jakis przyglupi plan z rownie przyglupim lub wyimaginowanym mezem gdzies tutaj, w Kornwalii? Ona bredzi wkolko to samo, bez ladu I skladu a wy bierzecie to na serio I staracie sie pomoc. Podziwiam was.
              • londynwarszawaparyz Re: basiawa74 03.06.13, 13:01
                jak czytam wypowiedzi basiawa74 to jestem za tym, zeby totalnie wprowadzono zakazy wjazdow dla nowych imigrantow...tym bardziej utwierdzam sie w przekonaniu ze slusznie nie posiadam zadnych polskich znajomych w realu. Przeciez to jest wstyd i obciach, nie, ja to nawet bym nie chciala mieszkac kolo takiej osoby... Steph masz zupelna racje :)
              • basiawa74 Re: basiawa74 03.06.13, 13:03
                jezeli bredzę i tylko sobie marze o wyjezdzie i pisze wkolko te same pytania to nie odpisujcie jak nie chcecie pomoc,niektore z was pewnie byly w podobnej sytuacji a teraz nie pamietaja jak kiedys same sie baly jak to bedzie w innym swiecie. jezeli pisze wg was glupoty i moje pytania sa tez glupie to nie odpisujcie,a moj maz to nie jest zadnym nieudacznikiem,co prawda jezyk ang nie jest jego mocna strona ale dogaduje sie w pracy,pracuje na farmie. ja doiero 2 rok sie ucze,przyjezdzajac tam doszlifuje jezyk,pozdr
                • steph13 Re: basiawa74 03.06.13, 13:19
                  Sorry basiawa, ale jesli ten twoj maz taki 'udacznik' to moze zwyczajnie nie pragnie waszego przyjazdu I stad nie robi nic w tym kierunku. Jezeli posiada jakis adres, ie nie mieszka w namiocie czy pod mostem, to dlaczego ty mowisz o jakis fikcyjnych meldunkach u znajomych, na ostatnia chwile, najlepiej w przeddzien rozpoczecia roku szkolnego, zeby bylo taniej, odleglosc od szkoly naturalnie nieistotna bo w twoim pojeciu Kornwalia to mala wioska, czyli absurd za absurdem. Dzieci to nie klocki, ktore wrzucisz gdzies zeby bylo, ze do szkoly chodza I wszystko bedzie ok. Masz jakis plan co do twojego tutaj zajecia? Nie wyglada na to, a wiec nastepni goscie na wikcie podatnika etc. Mysle, ze mam bardzo dokladny I trafny wizerunek.
                  • londynwarszawaparyz Re: basiawa74 03.06.13, 13:27
                    tak, tez mi sie nasunelo ze moze maz nie bardzo chce tu sciagac rodzine....
                    Masz jakis plan co do twojego tutaj zajecia? Nie wyglada na
                    > to, a wiec nastepni goscie na wikcie podatnika etc. Mysle, ze mam bardzo dokl
                    > adny I trafny wizerunek.
                    Bardzo trafnie. Tez szlag mnie trafia na sciaganie tu calych rodzin, na 5 osob w domu pracuje jedna moze, jezeli nie siedzi na zasilku dla bezrobotnych...Reszta to matki siedzace w domu i nie pracujace, bo gdzie sie udac szukac pracy nie majac kwalifikacji czy nie znajac jezyka? No ale forme o wszystkie benefity z CHB na czele trzeba wyslac, ba, bo sie nalezy, a co!!!!!!
                • londynwarszawaparyz Re: basiawa74 03.06.13, 13:21
                  niektore z was pewnie byly w podobnej syt
                  > uacji a teraz nie pamietaja jak kiedys same sie baly jak to bedzie

                  Owszem, moze byly w sytuacji takiej ze chcialy/musialy wyjechac z kraju, i co? Wtedy jeszcze nie bylo tego forum gdy niektore z nas wyjezdzaly, Polakow w UK bylo malo i nie bylo for zawalonych informacjami jak zyc i pracowac w UK. Ja poradzilam sobie sama, no ale znalam jezyk a nie pchalam sie na emigracje nie majac pojecia co kto do mnie mowi.I nie mialam meza w UK.
                  Twoje pytania sa typowe dla Polakow piszacych z Polski, normalne, ze masz obawy,ale maszmeza na miejscu, skoro nie jest nieudacznikiem to niech pojdzie i zapyta u zrodla.Naprawde, forum to nie pracownice danego councilu, ze da Ci jednoznaczny namiar w tej sytuacji.
                  ale dogaduje sie w pracy,pracuje na farmie. ja doiero 2 rok sie u
                  > cze,przyjezdzajac tam doszlifuje jezyk,pozdr

                  Na farmie nie trzeba duzo mowic tylko pracowac, to nie biuro ze umawiasz spotkania i rozmawiasz z klientami.W dwa lata nauki jezyka w Polsce smiem twierdzic ze znasz ledwo podstawy, a i tak jezyk z Polski uczony przez polskich nuczycieli bardzo sie rozni niz ten, jakim mowia tu tubylcy.Przyjezdzajac, nauczysz sie jezyka, nie doszlifujesz, bo o doszlifowywaniu mowa wtedy, gdy mowisz na poziomie bieglym i tylko poprawiasz niuanse. pod warunkiem oczywiscie ze bedziesz sie otaczala w towarzystwie Brytyjczykow, a z tego co wiem nie masz takich planow bo pisalas ze chcesz szkole dla dzieci taka, gdzie najlepiej sa polskie dzieci, mowiace po polsku, czyli generalnie mala Polska w UK...Lepiej skup sie na tym zeby dzieci poznaly podstwy przed wyjazdem, dla nich tez szokiem bedzie zmiana otoczenia i kraju.
                  • steph13 Re: basiawa74 03.06.13, 13:32
                    londynwarszawaparyz napisał(a):

                    > o pisalas ze chcesz szkole dla dzieci taka, gdzie najlepiej sa polskie dzieci,
                    > mowiace po polsku, czyli generalnie mala Polska w UK...Lepiej skup sie na tym z
                    > eby dzieci poznaly podstwy przed wyjazdem, dla nich tez szokiem bedzie zmiana o
                    > toczenia i kraju.

                    Ale ten problem nie poruszany jest zupelnie przez autorke postu, przeciez to tylko dzieci, wsadzic do szkoly I jakos tam bedzie, nauczyciele sie zajma. Grunt zeby bylo duzo Polakow dookola sklep z kielbasa I bedzie raj. To jest wlasnie ten typ emigranta, o jakim tak szyderczo wypowiadaja sie angielscy znajomi I ja wcale im sie dziwie.
                    • illegal.alien Re: basiawa74 03.06.13, 13:34
                      I kolejny watek bedzie 'dziecko nie rozumie, co sie do niego w szkole mowi - co robic? Redakcjo, ratuj!'.
                      • steph13 Re: basiawa74 03.06.13, 13:44
                        illegal.alien napisała:

                        > I kolejny watek bedzie 'dziecko nie rozumie, co sie do niego w szkole mowi - co
                        > robic? Redakcjo, ratuj!
                        Oczywiscie, no I szkola parszywa bo nie wywiazuje sie z obowiazkow rodzicow., wycieczki do CAB bo domu nie daja, lekarz do chrzanu bo receptami w drzwiach nie wita etc etc etc
                        Z dwojga zlego to przyjemniej sie czyta o odrobaczaniu dzieci!brrrr
                    • londynwarszawaparyz Re: basiawa74 03.06.13, 13:45
                      ta, dlatego jak pisalam juz ,wiem czemu nie mam zadnych polskich znajomych...naokolo wlasnie tego typu Polacy wlasnie, unikam jak ognia....Bozsze, skad oni sie tu biora? Moze w koncu zamkna te granice dla nowoprzybylych bez znajomosci jezyka, moze , jak bylo mowione, powinni wplacic depozyt jakis zwracany po wyjezdzie, bo juz mnie mierzi jak kolejne takie osoby tu sie zwalaja...kolejna emigracja z Polski rusza, bez jezyka, bez perspektyw, Anglia to raj, pieniadze leza na ulicy, benefity za darmo, rozdawnictwo council flatow dla nowoprzybylych i inne bajeczki...a co do czego domu nie potrafia wynajac i zapisac dziecka do szkoly. Zaraz zgodnie z przewidywaniami takze pojawia sie kolejne posty pt. Gdzie kupic polskie pierogi i wspomniana kielbase, jak wypelnic forme z CHB, czy nalezy sie tlumacz z urzedu...ani slowa o pracy.Ciekawe co autkorka watku chce robic w Kornwalii??
                      • yskyerka Re: basiawa74 03.06.13, 13:54
                        E tam, wystarczyłoby przy składaniu formularzy o zasiłki żądać okazania potwierdzenia zdania egzaminu z angielskiego na jakimś ustalonym poziomie. A uchodźcom dać np. trzy lata na nauczenie się języka.

                        A co do tych dzieci mówiących po polsku... Na poziomie szkoły średniej nie będzie tak różowo. Dzieci, które chodziły tu do podstawówki, mają angielskich znajomych i wcale tak się nie palą do zaprzyjaźniania się z Polakami, zwłaszcza nowoprzybyłymi, nieznającymi realiów życia tutaj. W szkołach jest zwykle zakaz mówienia w językach ojczystych - im lepsza szkoła, tym ostrzej egzekwowany. Osobiście nie posłałabym córki do szkoły, w której jest duża grupa polskich dzieci mówiących między sobą po polsku, bo bałabym się o jej angielski i postępy w nauce. Że o towarzystwie na takim poziomie nie wspomnę...
                        • londynwarszawaparyz Re: basiawa74 03.06.13, 14:13
                          Ja najpierw sprawdzilam raporty Ofsted, potem na szczescie mloda trafila do najlepszej szkoly w okolicy. Znam dwa przypadki jakie polskie dzieci nowoprzybyle tu mialy tu,k i zaden z nich nie jest przyjemny. Dziewczyna lat 15, bez znajomosci jezyka, nie poszla w rezultacie do szkoly bo miala "problemy z przyjeciem"- rodzice nie wiedzieli gdzie aplikowac,byli swiezo po przyjezdzie, ona nie znala jezyka, nie miala znajomych.Poznala polskiego chlopaka, uciekla od rodzicow, wyprowadzila sie za miasto, nie ma z nimi kontaktu a oni z nia.
                          Opcja druga, nowo przybyla polska dziewczyna, na nieszczescie do klasy mojej corki. Nikt nie chcial sie z nia bawic bo nie znala jezyka. Moje dziecko bylo wiecznie proszone o tlumaczenie. Nawet po mojej interwencji w szkole czasem sie to zdarza, co wybitnie mi ani corce nie odpowiada.Dziewczynka miala problemy z aklimatyzacja.Nie moglo nauczyc sie jezyka, bo rozmawialo po polsku tylko i nie chcialo po angielsku.Nauczyciele nie pomogli tez- pani zainstalowala tlumacza na komputerze, zeby dziecko moglo mowic po polsku (przy tym nie uczy sie angielskiego no ale coz).Dziewczynka nie jest lubiana w klasie, mimo ze chodzi juz pol roku i jej jezyk nieco sie poprawil.
                          Najwazniejsze jest dobro dzieci, ale autorka watku tego widac nie bierze pod uwage, nie pyta tez o dobra szkole tylko zeby byla, byle jaka,ale jest.Nawet taka w slumsowej okolicy gdzie trzy czwarte to somalijskie dzieci uchodzcow z pobliskich obskurnych council flatow.
                          • jufalka Re: basiawa74 06.06.13, 12:49

                            Nawet taka
                            > w slumsowej okolicy gdzie trzy czwarte to somalijskie dzieci uchodzcow z pobli
                            > skich obskurnych council flatow.

                            czy o tym, że szkoła jest zła czy dobra decyduje procent uczęszczających do niej somalijskich dzieci ?
                            • londynwarszawaparyz Re: basiawa74 06.06.13, 12:56
                              nie generalizuje ze Somalijskich ale tak sie sklada ze raporty Ofsted uwzgladniaja dla ilu dzieci angielski jest jezykiem pierwszym. Szkoly z wiekszym odsetkiem dzieci uchodzcow (nie pisze tu o Brytyjczykach) maja gorsze opinie i nizsze oceny. Nie wspomne juz o jezyku angielskim ktory brzmi co najmniej slumsowo dla mnie bo dzieci uzywaja slow zapozyczonych ze swojego jezyka, i w rezultacie Twoje dziecko nie uczy sie angielskiego tylko angielskobrzmiacej mieszanki jezykow, ktore dominuja w szkole.
                              • nannyjo32 Re: basiawa74 06.06.13, 15:19
                                oj nie zawsze jedna z lepszych szkol w okolicy u mnie ma wlasnie dzieci mieszane i bardzo dobra jest.
                                • londynwarszawaparyz Re: basiawa74 06.06.13, 15:55
                                  nie, no jasne, nie jest to regula, tylko ogolnie rzecz biorac ja osobiscie kierujac sie wyborem na to patrzylam :) absolutnie nie mam nic do Somalii czy innych narodowosci, mam wielu znajomych Murzynow itd i sa naprawde swietni, tylko tak przyszlo do glowy, sadzac po pierwszej szkole corki, w ktorej byla tylko dwa miesiace, to jednak jest roznica miedzy tamta a ta wlasnie :)
                              • ann.38 Re: basiawa74 06.06.13, 16:08
                                londynwarszawaparyz napisał(a):

                                > nie generalizuje ze Somalijskich ale tak sie sklada ze raporty Ofsted uwzgladni
                                > aja dla ilu dzieci angielski jest jezykiem pierwszym. Szkoly z wiekszym odsetki
                                > em dzieci uchodzcow (nie pisze tu o Brytyjczykach) maja gorsze opinie i nizsze
                                > oceny. Nie wspomne juz o jezyku angielskim ktory brzmi co najmniej slumsowo dla
                                > mnie bo dzieci uzywaja slow zapozyczonych ze swojego jezyka, i w rezultacie Tw
                                > oje dziecko nie uczy sie angielskiego tylko angielskobrzmiacej mieszanki jezyko
                                > w, ktore dominuja w szkole.

                                A jezeli sa dzieci z Polski (jak twoje) to tez szkola staje sie taka slaba? Myslisz ze twoi rodacy nie mieszkaja w domach z councilu?
                                • steph13 Re: basiawa74 06.06.13, 16:36
                                  > A jezeli sa dzieci z Polski (jak twoje) to tez szkola staje sie taka slaba? Mys
                                  > lisz ze twoi rodacy nie mieszkaja w domach z councilu?

                                  No wlasnie, trzeba troche uwazac. Znam pare middle class tubylcow, ktorzy przeniesli dziecko ze szkoly, bo bylo w niej za duzo Polakow.
                                  Znam rowiez Hindusa, ktory zabral dzieci z prywatnej podstawowki kiedy zaczely ja wypelniac dzieci wszelkich Azjatow I zatracila sie rownowaga.
                                  Czyli Polacy moga miec swoje uprzedzenia w tym wzgledzie ale moga rowniez byc przedmiotem takich uprzedzen.
                                  • londynwarszawaparyz Re: basiawa74 06.06.13, 19:37
                                    > > A jezeli sa dzieci z Polski (jak twoje) to tez szkola staje sie taka slab
                                    > a? Mys
                                    > > lisz ze twoi rodacy nie mieszkaja w domach z councilu?

                                    Unikam jak ognia Polakow. W tej szkole na szczescie polskich dzieci jest niewiele. Naturalnie ze zwracam uwage na wszystkie mniejszosci etniczne w szkole, nasza polska takze.I nie jestem zachwycona gdy szkola ma 120 polskich dzieci w szkole.Nawet 20 to juz za duzo. Moje dziecko jest niby Polka ale nie czuje sie nia. Mowi po angielsku lepiej niz po polsku. Bez akcentu.

                                    Znam pare middle class tubylcow, ktorzy przen
                                    > iesli dziecko ze szkoly, bo bylo w niej za duzo Polakow.

                                    Wcale sie nie dziwie. Jakbym byla tubylcem tez bym przeniosla w miare mozliwosci.Tutejsza nie jestem niby bo urodzilam sie w Polsce ale tez zwracam uwage jak tubylcy, by nie bylo za wielu Polakow.

                                    > Czyli Polacy moga miec swoje uprzedzenia w tym wzgledzie ale moga rowniez byc p
                                    > rzedmiotem takich uprzedzen.
                                    Oczywiscie.

    • yskyerka Re: szkola w uk 03.06.13, 12:57
      Jeżeli córka w sierpniu kończy 11 lat, to od września zaczyna szkołę średnią. Wyślij męża do urzędu miasta, niech ją zapisze do szkoły. I niech zacznie szukać jakiegoś mieszkania, bo przecież nie dostanie niczego z dnia na dzień. Ja bym się starała przylecieć tu na początku sierpnia, żeby dzieci przez ten miesiąc przyzwyczaiły się do nowych warunków.
      • nannyjo32 Re: szkola w uk 03.06.13, 13:07
        dzisiaj dzwonilam do mojego councilu w sierpniu mam zadzwonic o application pack mozna wybrac do 6 szkol. Moje dopiero zaczynaja szkole w 2014 we wrzesniu.
        • basiawa74 Re: szkola w uk 03.06.13, 13:11
          w jakim wieku twoje dzieci nannyjo32?u mnie pewnie tez zaczna w 2014,bo nie wiem czy w tym roku wszystko ogarne pozdr
        • nannyjo32 Re: szkola w uk 03.06.13, 14:03
          maja 3 lata i 5 miesiecy, ale juz wybieramy szkole i myslimy ktora.
      • basiawa74 Re: szkola w uk 03.06.13, 13:08
        dzieki yskyerka,juz 2 razy bylam na wakacjach u meza i wiem ze chcemy tam mieszkac,pozdr
        • myszka_d Re: szkola w uk 03.06.13, 13:59
          zapisywałam synka w maju tego roku. Wyglądało to tak, że zadzwoniłam do mojego councilu, tam babeczka powiedziała, że wyśle formularz. Po kilku dniach wypełniony odesłałam pod adres podany na formularzu. Do tego trzeba dołączyć jakąś korespondencję, która przychodzi do Ciebie pod ten sam adres jako potwierdzenie, że tam mieszkasz. Po ok tygodniu przyszedł list, że syn dostał się do szkoły x (jedna z trzech wybranych przeze mnie) i teraz już sama mam już kontaktować się ze szkołą. Zadzwoniliśmy do dyrektora i umówiliśmy się na spotkanie. Tam razem ustaliliśmy kiedy synek zacznie itp. Dodam tylko, że ten formularz był troszkę innych niż te, które wypełnia się kiedy dziecko idzie planowo do szkoły. To jest specjalny, dla dzieci które zmieniają szkołę w środku roku Najlepiej jak Twój mąż znalazłby dla Was dom, potem jak będziesz miała rachunki, korespondencję na ten adres to poszukasz szkoły i zaczniesz działać w tym temacie. powodzenia :)
    • bramhall Re: szkola w uk 13.06.13, 12:01
      Dziewczyny,
      jak czytam wpisy niektórych z was, to ogarnia mnie smiech!
      Np. takie: "jestem za tym, zeby totalnie wprowadzono zakazy wjazdow dla nowych imigrantow...tym bardziej utwierdzam sie w przekonaniu ze slusznie nie posiadam zadnych polskich znajomych w realu. Przeciez to jest wstyd i obciach, nie, ja to nawet bym nie chciala mieszkac kolo takiej osoby... ", itp. Po pierwsze zalosne jest to, ze sama kiedyś wyjechalas z Polski, a teraz zabraniasz tego samego innym. Nawet nie wiem, jak to nazwac! Hipokryzja to mało! Skoro chcesz być taka "angielska" i brzydzisz się Polakami, to po co jesteś zarejestrowana na forum dla Polek? Czego tutaj szukasz? Kolejna obłuda! Nie wiem, czy to ta sama osoba pisała o tym, ze miała problem z tym, żeby jej corka pomagala w tłumaczeniu na angielki nowoprzybyłemu dziecku z Polski. Wiesz co? Ty starasz się być taka "angielska", a reprezentujesz typowo polskie, zawistne zachowania. Poki co, to naszczescie nie Ty decydujesz o tym, kto i kiedy może przyjechać do Anglii , czy musi znac angielski i w jakim stopniu. I nie masz prawa czegokolwiek komus tu zabraniać! Totalna obrzydliwoscia jest tez pisanie tekstow o kiełbasie, albo o tym, ze Autorki dzieci na pewno w ogole nie interesują! Skad masz takie informacje? Moja uwaga jest taka: jak ktoś chce cos odpisac, poradzić, podzielić się swoimi uwagami, to niech to zrobi. A jeżeli to ma być taki popis cwaniactwa, to niech sobie znajdzie inna ofiare, albo calkiem da spokoj!

      Moja sytuacja była taka, ze zanim się zdecydowałam na przeprowadzke z dzieckiem, to maz najpierw kupil mi bilet, zebym sama przyleciała i sprawdzila, czy w ogole mi ste w Anglii podoba! Tak tez zrobiłam i mysle, ze to dobry pomysl. Ponieważ w międzyczasie wrocilam do Polski, to teraz znow czeka mnie wylot i szukanie pracy, mieszkania itp. Jeśli chodzi o szkole, to ja zlozylam aplikacje w piątek a w sobote dostałam list ze szkoły, ze dziecko prezyjete, a był to chyba czerwiec. I syn miał isc do I klasy. Ale może w każdym councilu jest inaczej. Nie pamiętam już jakie dokumenty były potrzebne, ale na pewno potwierdzenie adresu. Lec sama i zobacz, czy w ogole chcesz tam się przeprowadzac. Pamietaj również, ze jeżeli nie będziesz pracować, to czeka Cie siedzenie samej w domu, w obcym miejscu, po kilkanaście godzin na dobe. Ja wrocilam po 3 latach do Polski, a teraz znow jade do Anglii i pierwsza rzecz to szukam pracy, jeszcze bedac tutaj. Za chwile będę to robic na miejscu. Jeżeli jej przez wakacje nie znajde, to się raczej nie wyprowadze. Pomysl najpierw o pracy. A zanim zaczna mnie forumowiczka atakować to dodam, żeby się nie martwily o mój angielski :) Pozdrawiam
      • londynwarszawaparyz Re: szkola w uk 13.06.13, 12:28
        Wiesz, nie chce mi sie komentowac calej twojej wypowiedzi, i gwarantuje ci ze nie jestem bardziej angielska niz polska, ale niestety nie tylko ja, oceniam , ze wyjezdzaja tu osoby coraz bardziej nieudolne, zapatrzone tylko na ciagniecie zasilkow, bez jakiejkolwiek znajomosci jezyka- co zdecydowanie nie ulatwia tubylcom postrzegania Polakow jako narodu madrego, skorego do integracji ze spoleczenstwem itp.
        Nie wiem, czy to ta sama osoba
        > pisała o tym, ze miała problem z tym, żeby jej corka pomagala w tłumaczeniu na
        > angielki nowoprzybyłemu dziecku z Polski

        Tak, akurat ta sama osoba. Nie sadze bys byla zadowolona gdyby Twoje dziecko zamiast skupiac sie na lekcji, musialo jednoczesnie dzielic uwage na tlumaczenie tego co mowi pani, kolezance z polski, i notowac zadanie w zeszycie. Odbywa sie to kosztem jej nauki. Ja nie pisze o tlumaczeniu na playground, tyllko podczas zajec szkolnych! Wiesz, ja pracuje tutaj takze jako tlumacz. Mi za to placa solidna stawke. Moje dziecko nie ma placone, co jest oczywiste, wiec wykorzystuje sie je kosztem jej nauki czy czasu wolnego (zamiast bawic sie z dziecmi 20 min przerwy spoedzila na tlumaczeniu pani dlaczego kolezanka placze, co sie stalo, kto i dlaczego ja uderzyl, a potem zostala oddelegowana z nia do pielegniarki, takze jako tlumacz).To nie jest fair w stosunku do dziecka,nie sadzisz?
        Skoro chcesz być tak
        > a "angielska" i brzydzisz się Polakami, to po co jesteś zarejestrowana na forum
        > dla Polek? Czego tutaj szukasz?

        odpowiem twoim cytatem;
        I nie masz prawa czegokolwiek komus tu z
        > abraniać!
        he he w ktorym akapicie wyczytalas ze ja komus cos zabraniam??? Poprosze o szczegoly...
        Jak juz sie wyzylas, byc moze i zrozumialas moje argumenty, to moze zrozumiesz dlaczego niektore osoby z tego forum maja takie a nie inne podejscie :) Zawsze makm pelne prawo do pisania tego co mysle i uwazam, a ze nie kazdemu sie to podoba, coz... I don't care....

        • ilonka45 Re: szkola w uk 13.06.13, 12:51
          @londynwarszawaparyz
          "Ktos wie jak to wyglada w praktyce- zmiana miejsca zmaieszkania,rezygnacja z pracy podczas ciazy a wyplata SMP? Bede wdzieczna za info jestem zupelnie zielona w tym temacie wszystko mi sie placze dodatkowo pracodawca nie powiedzial mi czy bedzie mi sie nalezalo -musi przeliczyc (parcuje part time w zaleznosci jak bardzo jest busy nieraz to bylo 5 godz/tydz nieraz 30godz/tydz bylo tak ze byly tygodnie gdy pracy nie bylo, mam kontrakt bez gwarantowanych ilosci godzin). Sadze ze spelnie wymog 109funtow na tydz i hotel powinien mi to wyplacac tylko nie wiem jak w tej sytuacji. "
          A dzisiaj:
          "Wiesz, ja pracuje tutaj takze jako tlumacz. Mi za to placa so
          > lidna stawke"
          ??????????? Nic nie rozumiem :)
          • londynwarszawaparyz Re: szkola w uk 13.06.13, 12:58
            To juz ci wytlumacze. Jako self empl. pracuje jako tlumacz, wtedy gdy mam klientow, pasuje mi, jade z nimi jako tlumacz ustny. Generalnie zas pracuje w hotelu na kontrakcie i wlasnie od pracodawcy na kontrakcie chce miec wyplacany macierzynski. To chyba nie jest skomplikowane? Przeciez w tym kraju nie musze wykonywac tylko jednej pracy.Moge miec otwarta dzialanosc, i prace na kontrakcie, prawda? Jezeli pracodawca nie wyplaci mi, zalozmy, macierzynskiego, bo nie spelnie jakiejs normy w zarobkach mam opcje samozatrudnienia i macierzynskiego z job centre.
            • bramhall Re: szkola w uk 13.06.13, 13:14
              Tak tu strasznie plulas na basiawe, ze na pewno na benefity i w ogole skad się biora tacy ludzie, tylko kombinują... A sama lepsza jesteś? Macierzynski Ci się należy od pracodawcy to się dopytujesz i starasz. I po co komentujesz, zwłaszcza, ze basiawa nie pytala o benefity... W hotelu tez tłumacz potrzebny? W ogole nie rozumiem tych Twoich wpisow, nie wiem o co Ci chodzi i powiem tylko, ze ja bym nie chciała mieć takiego sąsiada!
              • londynwarszawaparyz Re: szkola w uk 13.06.13, 13:30
                ha ha ha ;
                Re: mam pytanie odnosnie housing benefit
                basiawa74 12.06.13, 11:19 Odpowiedz
                magikgirl28 pobierasz child benefit?ja mam 134,80 na dwoje dzieci a ty ile masz?pozdr

                Re: mam pytanie odnosnie housing benefit
                basiawa74 13.06.13, 09:05 Odpowiedz
                magikgirl28 czy hb zalezy od dochodow?im mniejszy dochod to wiekszy hb czy odwrotnie?pozdr

                Basia nie pytala o benefity w tym watku akurat :)
                A sama lepsza jesteś? Macierzynski Ci się
                > należy od pracodawcy to się dopytujesz i staras

                Nie pobieram benefitow. Macierzynski mi sie nalezy, i bede pobierala bo w tym czasie nie bede zarabiala z dzieckiem na rekach, w pologu. Jezeli jestem samowystarczalna, i mam prace, nie kombinuje i nie ciagne od panstwa

                W hotelu tez tłumacz potrzebny? W ogole
                > nie rozumiem tych Twoich wpisow, nie wiem o co Ci chodzi i powiem tylko, ze ja
                > bym nie chciała mieć takiego sąsiada!

                W tym hotelu potrzebna jest biegla znajomosc jezyka angielskiego, gdyz, w odroznieniu od innych hoteli, nie przyjmuje sie tu zadnego staffu z polski czy rumunii (bez jezyka), gdzie polski menager wydaje polecenia. To maly hotel, w 95 procentach zaloga jest urodzona tutaj, czyli Anglicy z krwi i kosci.Tak nie rozumiejacej sasiadki jak Ty nie chcialabym miec takze, z tak polska wnikliwa, oceniajaca mentalnoscia....
            • londynwarszawaparyz Re: szkola w uk 13.06.13, 13:17
              "Wiesz, ja pracuje tutaj takze jako tlumacz''
              Slowo TAKZE oznacza zatem ze pracuje tutaj takze jako tlumacz, poza opcja hotelarska. Nie napisalam ze TYLKO jako tlumacz, albo " Pracuje jako tlumacz".
            • ilonka45 Re: szkola w uk 13.06.13, 14:03
              Nie skomplikowane nie jest, tylko skoro masz dwie prace i jestes selfemployed jako zlozmy tlumacz i rozliczasz sie z tego i twoj maz tez pracuje to HB o ktory niedawno pytalas Ci sie nie nalezy. Jestes tlumaczem zatrudnionym przez agencje czy council?
              • londynwarszawaparyz Re: szkola w uk 13.06.13, 14:57
                gdybym byla zatrudniona przez agencje czy council to co innego.nie, nie jestem. jestem tlumaczem ostatnio juz sporadycznie, na zasadze wolnej reki- dorabiam tak sama dla siebie. oznacza to, za daje lokalnie ogloszenie, i jak ktos sie trafi, jade z nim jako tlumacz do urzedu czy gdziekolwiek. Takiej pracy nie ma wiele, ale stawka za godzine jest zdecydowanie wyzsza niz w hotelu. nie jest to praca stala wiec nie jest to glowne moje zrodlo zarobkowania, raczej takie od czasu do czasu.
                i rozliczasz sie z tego i twoj maz tez pracuje to HB o ktory
                > niedawno pytalas Ci sie nie nalezy
                Oczywiscie, ze sie rozliczam. Pieniadze za uslugi wplacane na moje konto zostaly przedstawione w council na bank statement.Nie jest to kwota oszalamiajaca, zarobki mam bardzo nieduze, i zdecydowanie HB nam przysluguje. Nie ma roznicy czy jestes SE czy na kontrakcie przy wniosku o HB, zarobki sie licza. Z ostatnich 6 miesiecy taka usluge swiadczylam 5 razy, myslisz ze zarobilam na tym kilkaset funtow? Przy aplikacji z councilu jest wniosek self empl statement of earning jaki tez wypelniasz i rozczaruje Cie, ale sie kwalifikujemy. Jednakze nadal nie pobieram tego benefitu.
                • ilonka45 Re: szkola w uk 13.06.13, 16:54
                  "Z ostatnich 6 miesiecy taka usluge swiadczylam 5 razy, myslisz ze zarobilam na tym kilkaset funtow? "
                  Nie mysle, narzekasz na "polskie piekielko" a sama na takich wlasnie Polakach zarabiasz, bo wlasnie oni ci placa ( z ogloszenia i pieniadze do reki) Nie pracujesz "z urzedu" jako tlumacz, bo na to trzeba byc zarejestrowanym i miec papiery a pozatym rozliczac sie z HMR

                  "Pieniadze za uslugi wplacane na moje konto zostal
                  > y przedstawione w council na bank statement.Nie jest to kwota oszalamiajaca, za
                  > robki mam bardzo nieduze, i zdecydowanie HB nam przysluguje"

                  Nie rozumiem nadal, skoro nie pobierasz HB jak twierdzisz a ci przysluguje to po co biegasz z wyciagami z konta do Council?
                  • londynwarszawaparyz Re: szkola w uk 13.06.13, 18:58

                    > Nie rozumiem nadal, skoro nie pobierasz HB jak twierdzisz a ci przysluguje to p
                    > o co biegasz z wyciagami z konta do Council?

                    Przepraszam, ale nie wiem dlaczego interesuje Cie to tak bardzo?. Przysluguje, bo taka dostalam decyzje. Powinnas sie orientowac zyjac w tym kraju tak wiele lat, ze bank statement jest potrzebny do potwierdzenia w councilu ile zarabiam, ile wplywa na moje konto i ile mam oszczednosci. I wyliczenia ile moge otrzymac .I dlatego go donioslam , bo o to prosili. Teraz czekam na wyplate pieniedzy i decyzje w jakiej kwocie ten HB dostane. To wszystko.
                    • ilonka45 Re: szkola w uk 14.06.13, 10:58
                      "Teraz czekam na wyplate pieniedzy i
                      > decyzje w jakiej kwocie ten HB dostane"

                      Dlatego wlasnie mnie to interesuje. HB jest forma zasilku, skoro zlozylas papiery i musialas udowodnic niskie zarobki to zrobilas to w celu OTRZYMANIA HB a nie dlatego, ze mialas takie widzimisie. Nie mam nic przeciwko osobom na zasilkach, ale draznia mnie twoje potepiajace i oskarzycielskie wywody na temat Polakow ogolnie a szczegolnie tych pobierajacych zasilki.

                      "Powinnas sie orientowac zyjac w tym kraju tak wiele lat"
                      Wykrecasz kota ogonem, doskonale sie orientuje, bo pracowalam nie tylko jako tlumacz i jako doradca w council, udzielalam sie tez charytatywnie i dlatego w twoich wpisach dostrzagam pewne niescislosci.
                    • gabez1 Re: szkola w uk 14.06.13, 13:47
                      Normalnie sie nie wtracam w tego rodzaju pogawedki, ale zrobie wyjatek.

                      Londyn... to Twoje slowa:
                      "... No ale forme o wszystkie benefity z CHB na czele trzeba wyslac, ba, bo sie nalezy, a co!!!!!!".

                      Moglabys mi wyjasnic, na jakiej podstawie Tobie benefity naleza sie bardziej od innym?
                      Sama zlozylas wniosek o HB i czekasz na decyzjie, ale gardzisz ludzmi, ktorzy robia to samo?
                      Dlaczego?
                      • gabez1 Re: szkola w uk 14.06.13, 13:53
                        Bo widzisz dla mnie nie ma najmniejszej roznicy:
                        czy to piecioosobowa rodzina mieszkajaca w jednym domu, gdzie 1 osoba lub nikt nie pracuje,
                        czy Ty - pracujaca w hotelu i okazjonalnie jako tlumacz -

                        nie ma to znaczenia. Jesli o ob przypadkach pobierane sa benefity - znaczy to, ze rodzina nie jest samowystarczalana i bez pomocy panstwa by sobie nie poradzila.
                        • londynwarszawaparyz Re: szkola w uk 14.06.13, 19:12
                          widzisz gabez, roznica polega na tym, ze ja w tym kraju zyje juz wiele wiele lat i nie pobieralam benefitow, dopoki dawalam rade sama.I nadal nie mam choc zlozylam aplikacje o HB.Bo planowalam ciaze, bo w niej w koncu jestem , a przez to nie dam rady pracowac majac dzieciatko na rekach-nie dziwne. Natomiast autorka watku, jak i inni, zanim przyjada, rozwazaja kwestie benefitow (jeszcze z Polski).Wiecej poki co wplaciclam do tego kraju niz wyciagnelam,pozdrawiam
                  • ann.38 Re: szkola w uk 13.06.13, 22:27
                    Ilonka, no teraz to sie czepiasz dziewczyny. Zarejestrowac sie jako samozatrudniony to jest naprawde bardzo prosta sprawa. Pytalam o to kilka razy na forum bo jestem strachliwa, ale tak naprawde, to wszystko jest nieskomplikowane i bardzo przystepne. Nie wiem jakie sa (czy sa) zasady/wymogi pracy dla tlumacza, ale latwiej jej przeciez znalezc prywatna osobe i jej swiadczyc uslugi niz czekac az jakis urzad ja zatrudni. Co w tym zlego? Do niektorych rodzajow dzialalnosci wykonywanej jako SE trzeba miec licencje, ale nie wiem, czy to dotyczy tlumaczen- na pewno dotyczy opieki nad dziecmi, handlu itp. Wiadomo, ze o prace nie jest latwo. To chyba powinno sie chwalic ze ludzie rejestruja dzialalnosc i pracuja zamiast czeka az ktos ich zatrudni albo sobie w ten sposob dorabiaja.
                    • ilonka45 Re: szkola w uk 14.06.13, 11:25
                      @Ann.38
                      "Ilonka, no teraz to sie czepiasz dziewczyny. Zarejestrowac sie jako samozatrudn
                      > iony to jest naprawde bardzo prosta sprawa"
                      Ann nie czepiam sie, nie chodzi mi o samozatrudnienie, przerabialam to tez kiedys wlasnie jako tlumacz. Chodiz mi o ta skromna roznice miedzy osoba samozatrudniona i zarejestrowana z HMR i rozliczajaca sie z dochodow a osoba bez uprawnien tlumacza zarabiajacej "na czarno" towarzyszacej "kolezance" do szpitala czy jobcentre.

                      "To chyba powinno sie chwalic ze ludzie rejestruja dzialalnosc i pracuj
                      > a zamiast czeka az ktos ich zatrudni albo sobie w ten sposob dorabiaja.
                      To akurat powinno sie chwalic, ale autorka wpisu sama przyznaje, ze zarejestrowna nie ejst, to, z eja pojde do koleanki i w sobote przekopie jej za odplata ogrodek nie czyni mnie ogrodnikiem. Pozdrawiam
                      • ann.38 Re: szkola w uk 14.06.13, 14:08
                        Ilonka, jezeli jest samozatrudniona, to wlasnie moze umowic sie z kolezanka Polka, ze jej pomoze za oplata i sie z tego rozliczyc. Tak jak moze sie umowic z sasiadka ze jej posprzata i sie z tego rozliczyc. Moze swiadczyc uslugi dla roznych klientow. Nie zauwazylam, gdzie napisala ze nie jest zarejestrowana, wrecz przeciwnie, chyba napisala ze jest. Chyba ze nie mozna wykonywac uslugi tlumaczenia bez jakichs specjalnych uprawnien. Dlatego napisalam, ze byc moze sa specjalne wymgi dla tlumaczy.
                      • londynwarszawaparyz Re: szkola w uk 14.06.13, 19:07
                        ''Oczywiscie, ze sie rozliczam. Pieniadze za uslugi wplacane na moje konto zostaly przedstawione w council na bank statement.'' Cytuje, co napisalam, Ilona, gdzie ja napisalam ze jestem NIE ZAREJESTROWANA i SIE NIE ROZLICZAM? Napisalam wprost przeciwnie!!! Mam self empl numer UTR na wyciagach jest napisane wplyw za co (usluga tlumaczenia) i kwota. Oceniasz ludzi swoja miara??? Cepiasz sie, jak zauwazyla Ann.
                    • steph13 Re: szkola w uk 14.06.13, 20:36
                      Do niektorych rodzajow dzialalnosci
                      > wykonywanej jako SE trzeba miec licencje, ale nie wiem, czy to dotyczy tlumacze

                      Blisko 20 lat robilam tutaj tlumaczenia dla paru agencji, bez zadnych uprawnien I certyfikatow. Poprostu zrobili mi test, dali moje ltumaczenie do weryfikacji paru innym tlumaczom po czym zaczeli mi dawac duzo pracy. Co wiecej, wiekszosc tlumaczen robilam z polskiego na angielski I tez nie musialam okazywac sie formalnymi uprawnieniami, egzaminami czy swiadectwami, poprostu klienci agencji byli zadowleni z mojej pracy I to bylo wystarczajace. A rozliczalam sie w oparciu o meza VAT registration number.
                  • londynwarszawaparyz Re: szkola w uk 14.06.13, 19:16
                    Nie mam papierow tlumacza przysieglego, a tego wymagaja, wiec nie pracuje jako tlumacz z urzedu, radze sobie jak potrafie. Ale wiesz co? nie siedze z zalozonymi rekami i nie lece w kolejce po zasilek dla malo zarabiajacych! Glownie tlumacze osobom nie znajacym jezyka, wplaty sa na konto, nie do reki, i w wiekszosci byly to znajomi znajomych, ktorzy przyjechali tu i szukali kogos, kto pomoze np otworzyc konto w banku itp. Co robie niezgodnego z prawem? jezeli mam dzialanosc, utr, zgloszone jakie swiadcze uslugi, rozliczam sie? Razi cie to?
          • bramhall Re: szkola w uk 13.06.13, 13:02
            Hipoktyzja do potęgi! Szkoda gadac...
        • bramhall Re: szkola w uk 13.06.13, 12:58
          W tym sek, ze ani ja ani nikt inny nie zabrania Ci pisania na forum, ja Cie zapytałam, czego tu szukasz, skoro tak nie lubusz Polonii. Przeciez wyraźnie podalam Twoje słowa o tym, ze powinno się zabraniać przyjazdu nowym imigrantom do UK. Nie lap mnie teraz za slowka, bo sens jest taki a nie inny. Ja uważam, ze Twoje wypisy były nie na miejscu. I spotkałam bardzo roznych ludzi, znalam tez bardzo patologiczna rodzine z Polski, i nie miałam ochoty się z nimi spotykać. Ale uważam, ze nie mam prawa "wyrzucać" (specjalnie pisze w cudzyslowiu) kogos z kraju, w którym sama jestem gościem. Niech Autorka jedzie, niech się przekona,a to czy je kielbase, czy kawior, to co Cie to?

          Ps. Rzeczywiscie, biedne dziecko nie miało przerwy... Coz za okropność pomoc koleżance, która plakala... Bo jak kolezanka placze, ktoś ja uderzyl, to się generalnie przechodzi obok. Czego ucza w tej szkole? Ja bym się raczej cieszyla z faktu, ze moje dziecko zamiast się bawic ( ile ma lat? 5?) pomaga komus. Ale inne mamusie biegna z pretensja do szkoły, coz...Powiem Ci, ze choć aspirujesz, to nigdy "angielska" nie będziesz, bo Anglicy sa życzliwi...
          • londynwarszawaparyz Re: szkola w uk 13.06.13, 13:11
            ale czemu sie tej, nie mojej zreszta, kielbasy uczepilas? :)
            Nie napisalam ze nie lubie Polonii, tylko nie mam znajomych w realu- co oznacza ze nalezy czytac ze zrozumieniem. Natomist nie napisalam ze nie mam takich czy innych znajomosci czy jakkolwiek to nazwac online.


            > Ps. Rzeczywiscie, biedne dziecko nie miało przerwy... Coz za okropność pomoc ko
            > leżance, która plakala... Bo jak kolezanka placze, ktoś ja uderzyl, to się gene
            > ralnie przechodzi obok. Czego ucza w tej szkole? Ja bym się raczej cieszyla z f
            > aktu, ze moje dziecko zamiast się bawic ( ile ma lat? 5?) pomaga komus. Ale inn
            > e mamusie biegna z pretensja do szkoły, coz...Powiem Ci, ze choć aspirujesz, to
            > nigdy "angielska" nie będziesz, bo Anglicy sa życzliwi...

            Dziecko ma lat prawie 10. Nie znasz sytuacji, nie oceniaj. Nie chodzi zeby nie pomogla, bo pomagac nalezy. Chodzi o patologiczna sytuacje zwracania na siebie uwagi tej dziewczynki- reakcja placzem oznacza ze ktos sie nia zainteresuje, tak samo jak ciagle, notoryczne symulowanie choroby. I ciagle wzywanie czy to z przerwy, czy podczas lunchu mojej corki.W rezultacie raz nie zjadla lunchu, nie miala kilka razy przerwy, siedziala obok jako tlumacz i nie miala szans notowac w zeszycie.Po kilku icyndentach, nie po jednym, poszlam do szkoly i zazadalam zeby tlumaczyla w sytuacjach emergency. Nie jestem osoba ze znieczulica, naprawde.Tylko to mi sie nie godzi nijak, i napewno nie tylko mi jako polskiej matce by to nie dopowiadalo (jak sie okazalo, nie bylam pierwsza z zazaleniem).Nie oceniaj. Nie aspiruje, nie jestem, za to swietnie sie wtopilam w tlo tego kraju, jestem zintegrowaa ze spolecznoscia, czego brakuje niektorym, ktorzy tworza polskie getta (polska fryzjerka zetnie wlosy, w polskim sklepie kupie polskie jedzenie, polska ksiegowa wypelni formularze, polski kierowca zawiezie na lotnisko itp).
            • bramhall Re: szkola w uk 13.06.13, 13:17
              londynwarszawaparyz napisał(a):

              W rezultacie raz nie zjadla lunchu, nie
              > miala kilka razy przerwy, siedziala obok jako tlumacz i nie miala szans notowac
              > w zeszycie.Po kilku icyndentach, nie po jednym, poszlam do szkoly i zazadalam
              > zeby tlumaczyla w sytuacjach emergency.

              Dziwie się szkole! Bo w takiej sytuacji powinno się zatrudnić teacher assistant do klasy, albo do pomocy dziecku. Maja taki obowiązek. Co to za szkola???????
              • londynwarszawaparyz Re: szkola w uk 13.06.13, 13:23
                Jak zwykle polskie ocenianie...W Polsce wszysto cacy, w UK szkola zla...Szkola nie ma takiego obowiazku, jest jedno dziecko bez jezyka.Jest to bardzo dobra szkola, wiec generalnie nie przyjmuja dzieci bez znajomosci jezyka. Przeczytaj ten sam watek, odpowiedzi illegal i steph;
                "Ale ten problem nie poruszany jest zupelnie przez autorke postu, przeciez to tylko dzieci, wsadzic do szkoly I jakos tam bedzie, nauczyciele sie zajma".
                oraz
                "I kolejny watek bedzie 'dziecko nie rozumie, co sie do niego w szkole mowi - co robic? Redakcjo, ratuj!'. "

                Dziwisz sie?
                • bramhall Re: szkola w uk 13.06.13, 13:38
                  londynwarszawaparyz napisał(a):

                  > Jak zwykle polskie ocenianie...W Polsce wszysto cacy, w UK szkola zla...Szkola
                  > nie ma takiego obowiazku, jest jedno dziecko bez jezyka.Jest to bardzo dobra sz
                  > kola, wiec generalnie nie przyjmuja dzieci bez znajomosci jezyka. Przeczytaj te
                  > n sam watek, odpowiedzi illegal i steph;
                  > "Ale ten problem nie poruszany jest zupelnie przez autorke postu, przeciez to t
                  > ylko dzieci, wsadzic do szkoly I jakos tam bedzie, nauczyciele sie zajma".
                  > oraz
                  > "I kolejny watek bedzie 'dziecko nie rozumie, co sie do niego w szkole mowi - c
                  > o robic? Redakcjo, ratuj!'. "
                  >
                  > Dziwisz sie?

                  A gdzie ja napisałam, ze w Polsce wszystko cacy? Ja naprawdę przestaje Cie rozumieć... Z moich informacji wynika, ze szkoła ma obowiązek zatrudnić nauczyciela pomocniczego, jeżeli jest choćby jedno dziecko wymagające takiej pomocy. Widac, sa szkoły, które taki obowiązek wola "przerzucać" na innego ucznia. Nie rozumiem takiej szkoły, która niby nie przyjmuje dzieci bez znajomości jezyka, ale przyjela jedno i teraz jest problem! I to jest ta "dobra" szkola? Nie będę oceniac calosciowo tej szkoly, bo jej nie znam, ale z tego, co piszesz, to szkola jest dobra, bo...? Bo nie ma cudzoziemcow!

                  To, ze ktoś inny w tym watku wymyslil sobie co Autorka czuje do swoich dzieci, ze PEWNIE jej nie interesują i ze PEWNIE zalozy watek o dziecku ZAPEWNE nierozumiejącym angielskiego , jest niewarte jakiegokolwiek komentarza. Wymyslajcie dalej.
                • londynwarszawaparyz Re: szkola w uk 13.06.13, 13:43
                  Nie co to za szkola, bo to jest szkola najlepsza z dzielnicy. Wracamy do sedna- ludzie bez jezyka przyjezdzaja, dzieci bez jezyka wchodza w otoczenie i...mamy problem. Anglicy maja problem. Szkoly maja problem.Dzieci maja problem.Nauczyciele maja problem. Z czyjej winy> Ano z winy rodzicow, bo zamiast zastanawiac sie ile benefitow wyplynie na konto, powinni zainwestowac w lekcje ang, dobre ksiazki i nauczyc chociaz podstaw. Wiesz ze ta dziewczynak zsikala sie podczas lekcji bo nie umiala zapytac o toalete? A akurat mojego dziecka nie bylo w szkole wiec nie mogla przetlumaczyc? I trauma dla dziewczynki, i po co dzieciakom takie cos fundowac? Dlatego pisalam ze powinni sprawdzac przy wjezdzie znajomosc jezyka, nie pisze o bieglej, tylko o takiej nawet ledwo- ledwo, ale komunikatywnej.
                  • londynwarszawaparyz Re: szkola w uk 13.06.13, 13:51
                    Nawet jezeli powinii zatrudnic dodatkowo wsparcie i dodatkowego nauczyciela;
                    , a nie wiem czy byl, a jezeli byl, to w tydzien jej nie nauczy jezyka,
                    nauczyciel nie zna polskiego, jest brytyjczykiem,
                    polskie dziecko zna dwa jezyki i jest swietnym i darmowym materialem na tlumacza- co nie jest fair, i generalnie nie jest to w standardach szkoly, ale akurat nauczycielka mojego dziecka wykorzystala jej umiejetnosci o kilkanascie ray za duzo, w takich sytuacjach, gdy nie powinna (np podczas posilku). Szkoly ponad to raczej unikaja zatrudniania dodatkowego personelu ze wzgledu na koszta.Licza ze dziecko szybko opanuje jezyk, i jest problem wtedy, gdy brak zdolnosci lingwistycznych lub - co bardziej- problem z aklimatyzacja.
                  • bramhall Re: szkola w uk 13.06.13, 13:57
                    Proszę Cie... Po pierwsze sama pisalas, ze angielski, którego się uczymy w Polsce nijak się ma do tego realnego. Po drugie, jakies ekstremalne przykłady tu przytaczasz. Ja za to ostatnio czytałam w gazecie w Polsce, ze kilkunastoletnia dziewczyna z Polski, która idąc do szkoły sredniej nie znala w ogole angielskiego, po 2 latach była najlepsza uczennica w szkole! Trudno mi sobie wyobrazić, ze 10 letnie dziecko nie nauczy się kilku najbardziej potrzebnych zdan, albo ze nie wie, gdzie jest toaleta w szkole! Przyjezdzaja Polacy i nagle wszyscy maja problem! Najlepiej niech nikt się nigdzie nie rusza! Dobra, ja już nie mam sily na te rozmowe. Każdy niech decyduje o sobie, a od jednego Brytyjczyka kiedyś uslyszalam, ze każdy ma prawo szukac swojego miejsca na ziemi. Pozdrawiam! :)
                    • londynwarszawaparyz Re: szkola w uk 13.06.13, 14:09
                      Zgadza sie, angielski z polskiej szkoly ma sie nijak.Ale sa dobrzy native speakers.Zreszta, ja nie mowie ze trzeba pieknie mowic i gramatycznie tylko dogadac sie kali byc, kali mowic. Umiec zapytac o toalete :)
                      Ja za to ostatnio czytałam w gazecie w Polsce, ze kilkunastoletnia
                      > dziewczyna z Polski, która idąc do szkoły sredniej nie znala w ogole angielskie
                      > go, po 2 latach była najlepsza uczennica w szkole!

                      No widzisz, jacy Ci Polcy zdolni a leniwi? :) Moze to kolejna propaganda sukcesu, moze prawda. Zreszta- po dwoch latach mozna opanowac swietnie jezyk, wiec nie jest to dziwny i ekstremalny przyklad. Tez czesto czytam w prasie o bardzo zdolnych polskich dzieciach/mlodziezy itp.

                      Trudno mi sobie wyobrazić, z
                      > e 10 letnie dziecko nie nauczy się kilku najbardziej potrzebnych zdan, albo ze
                      > nie wie, gdzie jest toaleta w szkole!
                      Nauczy sie, ale nie po kilku dniach pobytu w szkole, zahukane, wystraszone, wyrwane z Polskiego klimatu.

                      Przyjezdzaja Polacy i nagle wszyscy maja
                      > problem!
                      Nie wszyscy. Latwiej maja ci, ktorzy przed wyjazdem dobrze sie przygotuja. Dobrze widac chocby po tym forum ,jak wiele osob tu przybylo i swietnie odnalazlo sie w rzeczywistosci tutejszej.
                    • ann.38 Re: szkola w uk 13.06.13, 22:42
                      bramhall napisała:
                      Ja za to ostatnio czytałam w gazecie w Polsce, ze kilkunastoletnia
                      > dziewczyna z Polski, która idąc do szkoły sredniej nie znala w ogole angielskie
                      > go, po 2 latach była najlepsza uczennica w szkole!

                      Ale co ta dziewczyna przezyla zanim sie nauczyla jezyka, czy to kogos interesuje? Jak musiala sie czuc? No, moze akurat ta, o ktorej czytalas jest odporna, ale ja jednak nie postawilabym dziecka w takiej sytuacji. Zreszta taka historia moze byc niescila, co do faktycznej znajomosci jezyka na poczatku, co do czasu jaki uplynal zanim sie nauczyla i co tego bycia najlepsza w szkole. Nie wiem jakby to tez zbadali i oglosili, nie wiem jak w innych szkolach, ale w tych co znam rozmawia sie indywidualnie z rodzicem i nie robi publicznie rankingu uczniow.
                      Co do wykorzystywania dziecka do tlumaczenia, to my i corka akurat cieszylismy sie, ze moze byc pomocna. Tyle, ze to nastolatka, nauczyciel zapytal czy chce, moze itd. Nie odbieram tego jako wykorzystywanie i skapienie na tlumacza. Mysle, ze to tez dobre doswiadczenia w ramach budowania relacji, umiejetnosci wspolpracy itp. Zreszta corka bedzie zdawac GCSE z polskiego, to niech trenuje. Jak poszla na poczatku do podstawowki, to nauczyciele zapoznali ja z polska dzieczynka zeby czula sie razniej w pierwsze dni. Nie zabieglaismy o takie kontakty, ale nie ma co dramatyzowac w zadna strone. Dziewczynki polubily sie jako kolezanki.
    • e-vil szkoły chrześcijańskie 13.06.13, 17:42
      to ja podepnę się pod wątek, bo mnie zainteresowała jedna rzecz..

      ostatnio rozmawiałam ze znajomą, że jej syna przyjęli do szkoły, która ma jedno z najgorszych notowań.. i z ciekawości weszłam na ranking szkół w moim mieście zobaczyć jak to wygląda.. no i co się okazuje, że szkoły z nazwą 'church of england' lub 'catholic' sa całkiem wysoko.
      Czym w ogóle różni się taka szkoła od zwykłej? czy to chodzi tylko o to, by odseparować od innych mniejszości/większości wyznaniowych.
      • londynwarszawaparyz Re: szkoły chrześcijańskie 13.06.13, 19:07
        szkoly katolickie na ogol maja lepszy poziom. Nie wynika to wcale z odseparowania od innych mniejszosci (bo sa przypadki muzlulmanow, ktorzy posylaja tam swoje dzieci), a katolikiem moze byc i Hindus, i Pakistanczyk, i Polak. Wynika to z jakosci prowadzonych tam lekcji, z wpajania innych wartosci, z rozpoczeciem roku jest msza swieta, jest wiecej modlitwy (ale bez przesady), i wymaga sie nieraz wiecej od dzieci. Ponad to taka szkola sama w sobie to jakis prestiz, wiec dzieci wiecej wymagaja od siebie. Tu sie tak nie popuszcza jak w zwyklych szkolach, poprostu wiecej sie wymaga, nwiec i noty sa wyzsze, i poziom nauki, bo material przerabiany jest przeciez ten sam w kazdej szkole, przy czym tu moze byc np dodatkowo ciut bardziej rozbudowany, gdy klasa sobie swietnie z czyms radzi. Takie, mi sie wydaje, sa glowne roznice.
        • e-vil Re: szkoły chrześcijańskie 13.06.13, 19:38
          rozumiem - dziękuję za odpowiedź.. my jesteśmy niewierzący, więc dla mnie taka szkoła odpada, ale chciałam wiedzieć jakie są różnice.
          A czy zajęcia z biologii to też kreacjonizm propagują?
          • londynwarszawaparyz Re: szkoły chrześcijańskie 13.06.13, 20:41
            A czy zajęcia z biologii to też kreacjonizm propagują?

            a wiesz, dobre pytanie, bo ja to tez niewierzaca jestem i zastanawiam sie jak to sie tam odbywa :)
            • izabelski Re: szkoły chrześcijańskie 14.06.13, 19:36
              www.netmums.com/coffeehouse/children-parenting-190/primary-school-age-4-11-years-60/840015-church-england-schools-creationism-vs-evolution.html
      • ann.38 Re: szkoły chrześcijańskie 13.06.13, 22:31
        Pytala juz jedna osoba o te szkoly Church of England i dziewczyny opowiadaly jak to jest u nich. Jest przeroznie z mszami i modlitwami. Czasem te szkoly sa szkolami rejonowymi. Zreszta i taka rejonowa ChoE i wyznaniowa przyjmuje dzieci niewierzace, czy innych wyznan i relgii i do niczego nie przymusza. W naszej ChoE bylo bardzo duzo dzieci niechrzescijanskich, to naprawde zaden problem.
        • ilonka45 Re: szkoły chrześcijańskie 14.06.13, 11:33
          ann.38
          W Church of England przyjmowali i moze nadal przyjmuja dzieci niewierzace, moj syn kiedys chodzil. Problemem moze byc zapisanie dziecka do szkoly katolickej, kiedys trzeba bylo przedstawic pisemne zaswiadczenie ksiedza o uczeszczaniu rodzicow na msze, mozliwe, ze zniesli te restrykcje.
          • ann.38 Re: szkoły chrześcijańskie 14.06.13, 13:59
            U nas w katolickiej moga przyjac kazdego tylko oczywiscie w okreslonej kolejnosci- najpierw katolicy, potem inni chrzescijanie itd. Chodzilo mi o to, ze jest przewidziane ze moga byc dzieci, ktore nie beda praktykowac.
    • basiawa74 Re: szkola w uk 24.06.13, 22:49
      witajcie. corka 11 lat i syn 3,5,ile czasu potrwa zanim naucza sie jezyka angielskiego? corka od zerowki ma stycznosc z angielskim, od 2 lat chodzi do szkoly gdzie uczy sie angielskiego,syna ucze troche sama,zna cyferki do 10,policzy,zna niektore slowa,kolory,oglada bajki czasami po angielsku. z synem mysle ze bedzie latwiej a z corka mam obawy. poradzcie,wiekszosc z was mogla miec podobne obawy. pozdr
      • ann.38 Re: szkola w uk 24.06.13, 23:14
        Wiesz, to bardzo trudno powiedziec. Raczej wiekszosc dzieci szybko sie uczy, bo sa pare godzin dziennie w szkole wsrod innych dzieci. Zalezy tez jakie sa Twoje dzieci- czy beda krepowaly sie zla znajomoscia jezyka i unikaly rozmow czy beda smialo probowac. W moim miescie (to zupelnie nie Twoj region) jest organizacja, ktora skupia studentow-wolontariuszy. Przychodza do domu raz w tygodniu i pomagaja dziecku. Moja dobrze sobie radzila, ale chetnie korzystalismy, bo przychodzila fajna studentka anglistyki i robily ciekawe, pozyteczne prace, co nawet dla dziecka anglojezycznego mogloby byc przydatne. Moja chodzila tutaj dwa lata do podstawowki i teraz w secondary (gimnazjum) jest w najwyzszej grupie z angielskiego.
        A maz popytal juz w swojej okolicy o szkoly? Ma na oku jakies mieszkanie?
        • londynwarszawaparyz Re: szkola w uk 25.06.13, 17:15
          po czterech miesiacach- pol roku szkoly powinny juz mowic i odpowiadac na zadawane pytania w jez. angielskim, rozumiec wszystkie polecenia anuczyciela. Aczkolwiek nadal, nawet po dwoch latach, beda niuanse, jakich dzieci znac nie beda w jezyku angielskim. Nie naucza sie mowic begle w ciagu roku ( w sensie nie beda znaly wszystkich pojec, np anatomicznych czy medycznych itp).sa rozne dzieci- ucza sie szybciej/wolniej.jezeli beda lgnely do polskojezycznych dzieci, nauka sie opozni, i beda problemy. sama tez sie wez za nauke- jezeli pojdzies na "wywiadowke" musisz rozumiec co mowi nauczyciel o postepach w nauce dzieci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka