Dziecko a praca

19.04.06, 13:53
Dostalam propozycje pracy na caly etat. Jest to dla mnie tym bardziejkuszace,
ze ta praca przyblizy mnie o jakis milowy krok do wrocenia do zawodu-
poloznej. Mam 4 letniego synka w domu, niestety nie stac nas na przedszkole
tutaj, wiec obecnie siedzi ze mna w domu. Do szkoly idzie od wrzesnia. Maz
moj pracuje na nocki, oprocz weekendow. Dziewczyny, jka radzicie sobie z
opieka nad dzieckiem tutaj. Nie mam tu znajomych, kolezanek, babc, dziadkow
czy kogos, kto moglby nam pomoc w opiece. Powiedzcie co Wy robicie z dziecmi,
jesli pracujecie, bo szczerze mowiac nie mam koncepcji, oprocz takiej, ze moj
maz po nocy zajmuje sie mlodym do ok 15-16 :(
    • wyspowamatka Re: Dziecko a praca 19.04.06, 15:19
      No wlasnie to jest takze moj najwiekszy problem z kim zostawic dziecie. W moim
      przypadku chodzi do szkoly wiec mam lepiej ale ja bym chciala do pracy na caly
      etat wiec ktos musi mi pomoc. Wiec jak najbardziej przylaczam sie do pytania.

      Ps. Moj pomysl na moj problem to za dwa lata (wtedy on bedzie mial 7 lat)wyslac
      do prywatnej szkoly na caly dzien. Od rana do poznego popoludnia tak abym dala
      rade go odebrac po pracy. Lepiej aby spedzal ten czas w szkole niz w domu przed
      telewizorem z niania (oczywiscie to moja skrajna wizja).
    • gosia7813 Re: Dziecko a praca 19.04.06, 15:24
      U mie sprawa wygląda tak, że jestem kosmetyczka i pracuje w domku. Jak mały był
      malutki to było super bo ciągle prawie spał, a teraz staram się pracować jak on
      spi(w ciagu dnia 2 godzinki i o 18 idzie już spać na dobre i śpi do rana) Więc
      wieczorami tez pracuję i w weekendy jak mąz jest w domu.
      A w jakich godzinach jest ta Twoja praca, przecież jak maz siedzi z niunią do
      15-16 to możesz potem wziasc na 2-3 godziny opiekunkę póki Ty nie wrócisz z
      pracy i koszta tez nie będą duże.
    • annbu Re: Dziecko a praca 19.04.06, 18:31
      U mnie corcia (9 lat) chodzi juz do szkoly, a ja pracuje na caly etat. W szkole
      rano i po poludniu jest platna "After school care", tak wiec dziecie spedza tam
      czas od 8.30 do 9.00 rano, potem idzie na lekcje i od 15.15 do 17.30 znow jest w
      swietlicy. Ma to swoje plusy i minusy. Minusy - to, ze malo sie widujemy w ciagu
      dnia (na szczescie angielski system braku zadan domowych w tygodniu sprzyja
      jakosci naszych kontaktow wieczorami:).
      Ale plusy sa wazniejsze - corka ma kontakt z dziecmi nie tylko w czasie lekcji i
      nie tylko ze swojej klasy, no i oczywiscie jezyk - dzieki temu, ze spedza tyle
      czasu w anglojezycznym otoczeniu to po pol roku pobytu tutaj nie ma problemow z
      komunikacja.
      Caly ten system dziala oczywiscie doskonale do momentu, kiedy nadchodza "half
      term breaks", czy choroby - urlopu nie starcza na te wszystkie przerwy! Dobrze
      byloby wiec nawiazac jakis blizszy kontakt z innymi rodzicami, coby sie nawzajem
      wspomagac w takich wypadkach - ale jak tu nawiazac kontakt, gdy wpada sie do
      szkoly rano i popoludniu, kiedy wiekszosc z nich juz odebrala dzieci i zniknela...
      • wyspowamatka Re: Dziecko a praca 20.04.06, 07:38
        do postu "annbu".

        Wlasnie to jest moja idea na rozwiazanie mojego problemu opieki nad dzieckiem
        za dwa lata. Mysle ze to jest jedyne logiczne rozwiazanie nie majac zupelnie
        nikogo do pomocy.

        Oczywiscie napewno jest wiele przeciwnikow tego rozwiazania bo to takie
        traktowanie dziecka jak piate kolo u wozu. Ale ja mysle ze w naszym przypadku
        gdzie nie jestesmy rodowici mieszkancy tego kraju to ta wieksza ilosc
        spedzonego czasu z angielskimi dziecmi wplynie pozytywnie na asymilacje naszego
        dziecia. :)
        • annbu Re: Dziecko a praca 20.04.06, 23:31
          Wyspowamatko, musze powiedziec, ze nie czuje, ze dziecie jest traktowane jak
          piate kolo u wozu, mimo tego, ze malo sie widujemy w ciagu dnia - wrecz
          przeciwnie. A to dlatego, ze jakosc tego naszego kontaktu, chociaz krotkiego na
          co dzien, jest bardzo dobra. Mloda jest szczesliwa, bo caly dzien spedza z
          rowiesnikami (jest jedynaczka i nie mamy tu znajomych z dziecmi w jej wieku, tak
          wiec poza szkola nie ma wielu szans na kontakty) - czasem, gdy przybiegam po nia
          tuz przed zamknieciem swietlicy robi mi wyrzuty, ze tak wczesnie musi isc do
          domu... Zaaklimatyzowala sie w szkole od poczatku bardzo dobrze - do tego
          stopnia, ze kontakt z polskimi dziecmi nie jest jej niezbedny - w szkole jest 5
          dzieci polskich, ale wcale nie bawia sie razem na przerwach, bo kazde ma juz
          swoich znajomych. Z tego sie bardzo ciesze, bo to jej dodaje pewnosci siebie,
          nie zamyka sie przed znajomosciami anglojezycznymi, ze tak powiem.
          Kiedy natomiast juz spotykamy sie w domu to mamy dla siebie czas na pogaduszki,
          wspolne czytanie przy gotowaniu obiadu itp. Tak wiec mysle, ze w sumie jest to
          bardzo dobre rozwiazanie dla mlodego czlowieka, ktory w nowym kraju musi w sobie
          zbudowac umiejetnosc nawiazywania kontaktu z innymi dziecmi i pewnosc siebie.

    • kate1975 Re: Dziecko a praca 19.04.06, 20:43
      Szymamo !! Moze kiedys sie spotkamy (proponowalam Ci juz to na innym forum). Ja
      tez mieszkam na Hounslow i mam syna (w maju bedzie mial 6 lat). Maly nie ma
      kolegow poza szkola wiec napewno chetnie pobawilby sie z Twoim synkiem. A co do
      Twojego pytania - malego rano do szkoly zaprowadzal maz (o godzine wczesniej
      czyli na 8 na tzw. breakfast club) a odbierala o 15.15 opiekunka, teraz ja
      jestem w domu z 3 miesieczna dzidzia wiec ten problem mi odpadl. Pozdrawiam !
    • 101krotka Re: Dziecko a praca 20.04.06, 00:37
      Jak kazda z was mam ten sam problem.od niedawna 3-letnia coreczka zaczela
      chodzic do przedszkola,jest nawet niedrogie w porownaniu z tym co ogolnie
      kosztuje,a od tego semestru po swietach bedzie jej jeszcze przyslugiwalo 2.5
      godz dziennie za darmo,jak wszystkim innym dzieciom.ja obecnie nie tylko robie
      kurs ale rowniez chodze do pracy,co tydzien inne dni,po prostu rota.to samo
      maz.czasami jest clash i nie ma komu opiekowac sie mala,wiec wtedy albo staramy
      sie w miare mozliwosci powymieniac zmianami z innymi ludzmi albo zostawic
      coreczke u znajomych.z tej ostatniej opcji nie chcemy korzystac za czesto bo
      wiadomo,to uciazliwe dla kogos.staram sie caly czas powrocic do mojego zawodu
      nauczyciela i wtedy problem bylby chociaz czesciowo rozwiazany.na razie staramy
      sie jak mozemy.
      szymama,podziwiam twojego meza ze po nocy w pracy jest w stanie opiekowac sie
      synkiem,ale wiadomo,jak trzeba to tzreba.
    • szymama Re: Dziecko a praca 20.04.06, 16:01
      u nas jest tak, ze maz moj pracuje tylko na nocki. O godz 7.15 jest w domu,
      wychodzi ok 22. Wiec niby problem jest rozwiazany, ale nie do konca. Przeciez
      on tez musi spac. kurde jakie to pokomlikowane. Chcialabym miec tu babcie do
      pomocy, ale niestety... Kate1975, jesli o mnie chodzi, mozemy sie spotkac
      chocby jutro np w parku na placu zabaw. My czesto jestesmy w Inwood park, ja
      masz ochote, to sie umowmy...
Pełna wersja