ania.sobota1
03.09.06, 18:36
Hej!Miał być post refleksyjno-wkurzony,bo się trochę zdenerwowałam na naszych
angielskich nieletnich sąsiadów-nie potrafię ochrzanić w ich języku,ale sporo
rozumiem ,więc po prostu wytłumaczyłam mojemu małemu,że dzieci nie chcą się z
nim bawić-delikatnie mówiąc.Nie ma co bić piany-jeszcze sobie pgadamy
koledzy.A więc na wesoło -Wracam z Marcinem ze sklepu miło sobie gawędząc o
tym i o owym.I mały mówi-O ,kotek-kupmy kota-Nie da rady-mówię-No to psa-nie
odpuszcza-Na razie nie-mówię i coś tam tłumaczę.-No to chociaż robaczka!!
Rozbroił mnie.Tęskni za zwierzakami,wychował się z tabunem kotów,nasza suka
retriwerka dosłownie nauczyła go chodzić,a robaczki wyciągaliśmy przy
plewieniu ogrodu.Najgorsze,że mnie też brak zwierząt.Może kupić rybkę?Na
początek.A na Marcinka wołamy Macio,taka domowa ksywa.Pozdrawiam Ania Karola
i Macio