edytataraszkiewicz
14.02.08, 13:50
Przeprowadzilam sie jakies 3 lata temu i jeszcze nie moge sie
przyzwyczaic do ,,naszej'' przychodni,a wlasciwie do zwyczajow tam
panujacych
Codziennie jest busy,choc ludzi w srodku nie ma czasami i to nie w
porze lunchu.Juz rano nie przyjmuja(bo za pozno o 9-tej),jest iagle
zajete.
Nie wspomne o malutkim niemowlaku,bo jest to moje trzecie dziecko
(poprzednie urodzone w Polsce),na szczescie jest zdrowy,ale moj maz
ma cukrzyce i sam pokazuje lekarzowi jakie leki ma przepisac,zero
zainteresowania pacjentem,bo jak chodzi to wszystko ok!
W poprzedniej przychodni mial opieke cudowna,spotkania z
diabetykiem,co jakis czas badanaia krwi,co zreszta jest bardzo
pomocne w ustaleniu wlasciwego dawkowania lekow...
Maz byl w ,,naszej,, przychodni w z wiazku z choroba a lekarz
powiedzial,ze da znac ,bo narazie jeszcze musi poczekac...
Na co??
Dodam ,ze starsza pani z recepcji jest wiecznie przymulona ,ktoregos
razu mialam wizyte z synkiem na szczepienie i kiedy przyszlismy to
ona z angielskim usmiechem na twarzy oswiadczyla ,ze nie ma kto dac
szczepionki...
Dodam,ze jest to mala przychodnia jakich wiele w Anglii,mieszkam w
Angli juz prawie 10 lat ,poprzednio nalezalam do dwoch przecudownych
przychodni i nie widzialam takiej totalnej olewki !!!
Czy mozna gdzies to zglosic!
Jeszcze jedno ...Probowalam sie zapisac gdzie indziej i mialam juz
trzy wybrane,lecz z powodu braku miejc nas nie przyjeto
Jestem taka rozgoryczona i wiele by mozna bylo pisac...