dag_dag
16.04.08, 13:54
Prosze przeczytajcie, poradzcie...
Moja prawie 4-latka choruje niemal caly czas od swiat wielkanocnych.
Pod koniec marca przeszla grype jelitowa, jak i my wszyscy w domu.
Przechodzilismy to wczesniej w Pl, wiedzialam mniej wiecej co robic. Dzien
byla zdrowa, to znaczy calkowicie ustapily wszystkie objawy (najpierw temp,
pozniej wymioty, na koncu biegunka i bolesci brzucha), po czym na policzkach
dostala rumieni, ktore znikaly i pojawialy sie przez kilka dni (podobno
wygladalo jakby ktos jej przylozyl otwarta dlonia). Nastepnego dnia pojawila
sie wysypka na ramionach, na klatce piersiowej, na policzkach, za uszami -
zlewajaca sie. Zniknela gdzies po 12 godzinach. Znowu zaczela sie skarzyc na
bole brzucha + miala strasznie brzydkie migdalki + lekka temperature. Mi to
wygladalo na szkarlatyne. Lekarce do jej stwierdzenia brakowalo trojkata na
twarzy, nalotu na jezyku, wyzszej temperatury i gorszego samopoczucia.
Stwierdzila, ze to wirus, dala paracetamol. Po dwoch dniach mala byla zdrowa.
Wrocila do przedszkola na tydzien. Podczas tego tygodnia rozwalila sobie
jedynie czolo, to znaczy - wielki guz, ale zadnych bolesci i innych
niepokojacych rzeczy.
I teraz znowu choruje. Zaczelo sie od tego piatku wieczor wysoka temperatura.
Cala sobote mala rowniez miala goraczke, przelazala oslabiona na kanapie
drzemiac. w nocy z soboty na niedziele koszmarnie sie czula (miala ponad 39,
dreszcze, bardzo ciezko i szybko oddychala, jezyk jej z buzi wychodzil,
plakala przebudzajac sie, serce jej bardzo szybko bilo, raczki drzaly, nie
moglismy jej dobudzic zeby podac paracetamol). Skarzyla sie na bole glowy
(wlasciwie czolka). Bylismy bliscy wezwania pogotowia, ale po podaniu leku
temp zaczela spadac i spokojnie dalej noc przespala. W niedziele i
poniedzialek mielismy idealnie zdrowe dziecko, blade troche z widocznymi
zylkami i takimi jakby kregami na nozkach i raczkach, ale wesole, z apetytem,
na nic sie nie skarzyla. W poniedzialek tylko rozciela sobie jezyk, spadla z
krzeselka, jezyk wyglada ok. We wtorek mala chciala isc do przedszkola, poszla
na 4 godziny. Odebralam ja przegrzana w przedszkolu, z temperatura, trzesaca
sie z zimna i glodna wsciekle. W domu zjadla, natychmiast zasnela, wrocila
temperatura. Dzisiaj W nocy znowu temp (38,7), znowu narzekala na bol czola i
zaczela narzekac na bol brzuszka (potrafila wybudzac sie z placzem, ze boli
brzuszek). Rano wstala blada, oczy troche podkrazone, z normalnym apetytem,
normalnie w toalecie. Przed godzina temperatura zaczyna rosnac, zrobila
brzydka zielona i luzna kupe. Wlasnie mi marudzi wiec koncze uroczy opis.
Udalo nam sie dostac do lekarza, za 3 godziny mamy wizyte.
Na jakie badania moge nalegac podczas wizyty u lekarza? Badanie moczu, kalu.
Co jeszcze? Czy cos Wam przychodzi do glowy?
Czy to mozliwe, ze ona jednak miala szkarlatyne, a to sa powiklania? Czy
kolejny wirus...
Z gory dzieki za rady.