minor.revisions
07.04.15, 17:00
Dziecko przywlokło wieczorem do domu nietoperza ze złamanym skrzydlem. Nie bardzo mi się uśmiechało go "ratować" w domu, bo wszystkie poprzednie ptaszki, ktore moje dzieci "ratowały", zazwyczaj padały ofiarą naszych kotów albo psów. No a poza tym może mieć wściekliznę, więc ani nie chciałam, żeby ugryzł któreś dziecko, ani, żeby któreś z moich zwierząt go pożarlo i się wściekło. No to wsadziliśmy go do podwieszanej doniczki i powiesiliśmy przed domem, tak, żeby żadne koty tam nie wskoczyły, z założeniem, że rano się go odwiezie do jakiegoś rezerwatu czy coś. Ale skurczybyk wylazł, spadł i polazł kawałek dalej, no to dziecko go wzięło do siebie do pokoju, nietoperz sobie zawisł na lampie i młody zamknął drzwi. A po paru godzinach nietoperza nie ma. To znaczy nie wiemy, czy nie ma, bo go nigdzie nie możemy znaleźć, nie wiem, czy był w stanie się przecisnąć pod drzwiami pokoju, raczej nigdzie z domu nie wylazł, bo nie miał którędy, zwierzaki go nei załatwiły, bo by były ślady. Mógł się ewentualnie wymknąć, jak ktoś otworzył na chwilę drzwi, ale wątpię. Zapytalam I Ching, co zrobić z całąą tą sytuacją, odp. 62.1 - ptak ze złamanym skrzydłem, nieszczęście - no tyle to ja wiem - a po przemanie 55- pełnia/obfitość, i to zupełnie nei wiem, jak interpretować (raczej odrzucam dosłowny obrazek, że słońce w południe itd, bo zwierz o tej porze prawdopodobnie śpi). Z tej linii mi wychodzi, że każdy się powinien trzymać swoich zajęć, czy tam ptak gniazda, a człowiek domu, na zasadzie gdyby kózka nie skakała, no ale nic mi z tego po fakcie, bo już i zwierz się połamał i dzieci go przywlokły, choć niekoniecznie powinny. Pytanie, co dalej z tym zrobić.