darfab
06.01.10, 14:11
Witam,
chciałam sie podzielić własną refleksją nt moich odczuć po pobycie
sylwestrowym w Beskidach - a konkretnie w Szczyrku.Otóż był to na
pewno nasz (rodzina 2+2) ostatni pobyt w rodzimych górach. Faktem
jest, iż pogoda nie dopisała, mało śniegu, a w Sylwestra i Nowy Rok
właściwie wcale. Jednak pierwsze 3 dni były z temperaturą minusową.
Stoki w ogóle nieprzygotowane- wystająca trawa, koolejki tragiczne-
gdy dzieci się uczyły z instruktorem w ciągu 1 godz. wjechaliśmy z
mężem 4 razy na stok długości 220 m. Masakra. Zupełny brak
przygotowanych stoków dla całych rodzin - np. zostawiam dziecko na
oślej łączce z instruktorem, a sama mogę pozjeżdżac nieopodal z
wyższego stoku. Nie ma tam takiego miejsca nawet gdyby był co
najmniej metr śniegu. 2 orczyki obok siebie i 2 osobne karnety-
kolejna paranoja, kolejki takie same. Pojechaliśmy do Korbielowa z
nadzieją, ze będzie lepiej, nic z tego, dla dzieci totalnie
oblodzony stok z trawą na środku, a do wyciągu dla dorosłych 3 km
dalej 250 osób do wyciągu (250 to minimum).
Wybraliśmy hotelik 3 gwiazdkowy - standard jednak na 2 gwiazdki, ale
cena na 3 lub więcej, poszło dużo kasy, na nartach właściwie nie
pozjeżdżaliśmy, super, że byliśmy tam z zaprzyjaźnioną rodziną, więc
Sylwester był szampański. Ciekawe, kiedy górale się nauczą, ze aby
zarabiać pieniądze trzeba najpierw zainwestować. My się nabraliśmy,
ale to już ostatni raz. Przyszły rok należy do Austrii, a jeśli nie
będzie nas stać, to CZechy są już dla nas super luksusem.
Ciekawa jestem, czy ktoś ma podobne zdanie.