staruch5
07.03.12, 11:50
Czasem zdarzy mi się na dzionek w sezonie odwiedzic Kasprusia. Ale ostatnio ten dzionek był w kwietniu 2009, wiec prawie 3 lata minelo.
Ruszylem raniutko. I tu widac, ze nie było to optymalne. Na rondzie stawilem się o 7:05, ale wystartowałem kolejka o 8:00. Tyle trzeba było czekac na komplet w busie na rondzie, a potem na komplet w kolejce. Szkoda.
Na dole w ofercie jest tzw. Skipass. Daje to jeden wjazd kolejka na gore i karnet dzienny na oba kotly. W dzien powszedni 115 zl i to jest bardzo dobra oferta.
Pogoda miala być murowana. Tu zaskoczenie. Rano były niskie chmury i slaby opad. Dopiero o 10tej rozwidnilo się w Gasienicowym, a po 11tej w Goryczkowym.
Najpierw była jazda w Gasienicowym. Teoretycznie dziala od 8mej. Byłem prawie sam, bo z uwagi na widoczność 50m na gorze Kotla, większość chetnych poszla do knajpy. Nizej było calkiem dobrze. Kociol ladnie zrobiony i miekki!
Po 10 razach, zaraz po 10 tej zmiana Kotla.
Zaskoczenie, Goryczkowy twardy. Tzw. lodoszren. Dziwne uczucie, bo jedzie się po niby nowym śniegu, ale to dosc twarda skorupa, ale nie - to nie lod. Narty ida szybko i snieg się „nie masli”, jak jest przy wyzszych temperaturach. Aha, było cholernie zimno. Nie wialo, ale rano było -17C, a potem niewiele wiecej, bo były chmury. Dawno tak nie zmarzłem.
Kotly dobrze przygotowane, za Bula bardzo szeroko. Dobra jazda. O muldach nie było mowy, ale lodu pojawialo się bardzo duzo po poludniu. Kolejek zadnych nie było.
Tradycyjnie, „wyciągowi” nigdy nie będą podtrzymywac krzesełek na Goryczkowej, musialem zerwac 20 siniakow! Ale poprawil się znacznie stan toalet na dole Goryczkowej. Był papier! To sa powazne osiągnięcia! (nie ironizuje)
Aha, ten skipass jest zbliżeniowy, tzn. jak się przyłożysz rekawem do czytnika z dokładnością do milimetra, nie ruszasz, wstrzymasz oddech na 3-5 sekund i zmowisz koronke do sw.Antoniego, to Cie przeczyta. No niby to dziala to, ale nie wiem, czemu takie to trudne, żeby działało normalnie.)
Udalo mi się dogadac z wyciągowymi, oddalem Skipass w kasie na dole Goryczkowej (15 zl kaucji) tuz przed zamknieciem kasy (16:30) i zostalem wpuszczony na krzesełko bez niego, na ostatnia jazde na gore. W dzien powszedni dzialali do 16:40.
Dzieki temu moglem spokojnie pojechac do schroniska na hali Kondratowej i potem do Kuznic. Kasa w Kuznicach tylko do 17:20, wiec jak się człowiek ociąga, to nie ma jak oddac tego skipassa.
Zjazd do Kondratowej, a zwłaszcza jazda od schroniska do nartostrady to jak James Bond na torze saneczkowym w Cortinie! Waska lodowa rynna. Dawno nie jechałem tyle plugiem. Zwlaszcza tzw. „S” jest nielzy. Na szczescie nikogo nie było.
Dzien udany, pogoda od 11tej swietna. Warunki dobre. Ludzi malo.
Niech zyje nasza Swieta Gora!