Gość: trepidus
IP: *.tele2.pl
20.12.04, 17:27
Czołem e-narciarze,
Wczoraj wróciłem z Livigno, sześć dni jazdy w pełnym słońcu plus jeden dzień w
śnieżycy. Śniegu, niestety, nie było wiele. Większość tras pozamykana.
Pierwszego dnia wybrałem się oczywiście na Carosello. Wielkie rozczarowanie.
Trochę lodu i sporo kamieni. Fatalna kombinacja! Następnego dnia jeździłem na
Mottolino. I było prawie super. Śnieg sztuczny, chyba większość śnieżnej
artylerii tam właśnie skierowano. Tyle, że chodził tylko wyciąg kabinowy do
schroniska. Krzesełka na Monte della Neve nieczynne. Potem wybrałem się na
Costaccię. Wyciąg i tu chodził tylko do schroniska. Trasa krótka, stosunkowo
mało urozmaicona, ale śnieg był zdecydowanie najlepszy. I to praktycznie
wszystko. Skoczyłem na jeden dzien do Bormio, bo zapewniano mnie, że wyciągi
chodzą i można jeździć. Fatalny bład! Wjechałem na samą górę (Cima Bianca),
gdzie były czynne krzesełka. Zjechałem dosłownie jeden raz, ze zgrzytem
ślizgów na kamieniach. Potem już tylko bombardino w knajpie na górze i
opalanie się w pełnym słońcu. Najdziwniejsze, że sporo ludzi jednak jeździło w
tych warunkach. Widocznie mieli sprzęt z wypożyczalni.
Potem jeździłem już tylko w Livigno.
Wszędzie mnóstwo rodaków - chyba z 70% wszystkich narciarzy. Trochę
Czechów/Słowaków, spotkałem grupę Litwinów, Rosjan. Pojedyncze egzemplarze
Brytyjczyków, a Włochów można było policzyć na palcach.
Pytają tu, gdzie jechać do Włoch na narty - ja jednak zdecydowanie polecam
Livigno. Już tam sobie zresztą zaklepałem tanie miejsce na styczen, nie w
samym Livigno, bo tam jednak drożyzna, ale po drodze do Bormio. Komfort
spartański (mam nadzieję, że gospodarz wlączy jakieś ogrzewanie), ale przecież
wieczorem pojadę do wspaniałych łaźni rzymskich w Bormio. Nie dorówna im żadna
sauna i temu podobne badziewie. No i te sklepy bezcłowe w Livigno. Trafiają
się tam okazje. W jednym z nich oferowano mi nowe Atomiki SL11 z wiązaniami za
równowartość 2000 PLN. Również markowa odzież zdecydowanie tańsza niż w
Polsce. Kupiłem dwa komplety oddychającej bielizny za 60% ceny w Polsce. Moja
rada - chcesz kupić dobry nowy sprzęt i potem pojeździć w Alpach - jedź do
Livigno. O alkoholach i perfumach nie wspomnę.
Śnieg spadł dopiero w sobotę. Warunki od razu zdecydowanie się poprawiły.
Jeździłem na Carosello do bezdechu. Gdy wyjeżdżałem w niedzielę znów pożegnało
mnie słońce.
Reasumując - przeżyłem tydzień słonecznej wiosny w grudniu.
Pozdrawiam wszystkich