Forum Sport Narty
ZMIEŃ

      Raport z Livigno

    IP: *.tele2.pl 20.12.04, 17:27
    Czołem e-narciarze,
    Wczoraj wróciłem z Livigno, sześć dni jazdy w pełnym słońcu plus jeden dzień w
    śnieżycy. Śniegu, niestety, nie było wiele. Większość tras pozamykana.
    Pierwszego dnia wybrałem się oczywiście na Carosello. Wielkie rozczarowanie.
    Trochę lodu i sporo kamieni. Fatalna kombinacja! Następnego dnia jeździłem na
    Mottolino. I było prawie super. Śnieg sztuczny, chyba większość śnieżnej
    artylerii tam właśnie skierowano. Tyle, że chodził tylko wyciąg kabinowy do
    schroniska. Krzesełka na Monte della Neve nieczynne. Potem wybrałem się na
    Costaccię. Wyciąg i tu chodził tylko do schroniska. Trasa krótka, stosunkowo
    mało urozmaicona, ale śnieg był zdecydowanie najlepszy. I to praktycznie
    wszystko. Skoczyłem na jeden dzien do Bormio, bo zapewniano mnie, że wyciągi
    chodzą i można jeździć. Fatalny bład! Wjechałem na samą górę (Cima Bianca),
    gdzie były czynne krzesełka. Zjechałem dosłownie jeden raz, ze zgrzytem
    ślizgów na kamieniach. Potem już tylko bombardino w knajpie na górze i
    opalanie się w pełnym słońcu. Najdziwniejsze, że sporo ludzi jednak jeździło w
    tych warunkach. Widocznie mieli sprzęt z wypożyczalni.
    Potem jeździłem już tylko w Livigno.
    Wszędzie mnóstwo rodaków - chyba z 70% wszystkich narciarzy. Trochę
    Czechów/Słowaków, spotkałem grupę Litwinów, Rosjan. Pojedyncze egzemplarze
    Brytyjczyków, a Włochów można było policzyć na palcach.
    Pytają tu, gdzie jechać do Włoch na narty - ja jednak zdecydowanie polecam
    Livigno. Już tam sobie zresztą zaklepałem tanie miejsce na styczen, nie w
    samym Livigno, bo tam jednak drożyzna, ale po drodze do Bormio. Komfort
    spartański (mam nadzieję, że gospodarz wlączy jakieś ogrzewanie), ale przecież
    wieczorem pojadę do wspaniałych łaźni rzymskich w Bormio. Nie dorówna im żadna
    sauna i temu podobne badziewie. No i te sklepy bezcłowe w Livigno. Trafiają
    się tam okazje. W jednym z nich oferowano mi nowe Atomiki SL11 z wiązaniami za
    równowartość 2000 PLN. Również markowa odzież zdecydowanie tańsza niż w
    Polsce. Kupiłem dwa komplety oddychającej bielizny za 60% ceny w Polsce. Moja
    rada - chcesz kupić dobry nowy sprzęt i potem pojeździć w Alpach - jedź do
    Livigno. O alkoholach i perfumach nie wspomnę.
    Śnieg spadł dopiero w sobotę. Warunki od razu zdecydowanie się poprawiły.
    Jeździłem na Carosello do bezdechu. Gdy wyjeżdżałem w niedzielę znów pożegnało
    mnie słońce.
    Reasumując - przeżyłem tydzień słonecznej wiosny w grudniu.
    Pozdrawiam wszystkich
      • wote Re: Raport z Livigno 20.12.04, 17:30
        Nowiutkie nartki Atomic SL11 z wiązaniami na giełdzie widziałem wczoraj za
        1890...zł..???
        • Gość: Rubi Re: Raport z Livigno IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.04, 18:52
          Trepi i co sie tak podniecasz?bielizną oddychajaca? moja Elanka i Rossignolka
          tez oddychaja i to jeszcze czym . zreszta potrafia wiele wiecej. a nartki Wote
          widziałi nic nie powiedzial. Pozdrówko Rubi
      • Gość: tomski26 Re: Raport z Livigno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 21:58
        Skoczyłem na jeden dzien do Bormio, bo zapewniano mnie, że wyciągi
        > chodzą i można jeździć. Fatalny bład! Wjechałem na samą górę (Cima Bianca),
        > gdzie były czynne krzesełka. Zjechałem dosłownie jeden raz, ze zgrzytem
        > ślizgów na kamieniach. Potem już tylko bombardino w knajpie na górze i
        > opalanie się w pełnym słońcu. Najdziwniejsze, że sporo ludzi jednak jeździło w
        > tych warunkach. Widocznie mieli sprzęt z wypożyczalni.

        hej,
        my mielismy karnet 4 dni na bormio i 2 dni na livigno, a mieszkalismy w st.
        caterina nieopodal. No i jezdzilismy po tych kamieniach ktore opisujesz...
        pelne 4 dni, zgrzytajac ze wscieklosci zebami. ale jak spedzilismy w autokarze
        32 h tam i 30 h z powrotem, i wykosztowalismy sie na wyjazd, to co nam
        zostalo? ;) tak sie zlozylo ze mielismy nowe narty, a teraz mam zniszczone
        slizgi do regeneracji i odksztalcona krawedz+rozwarstwiona narte w jednym
        miejscu. Sprzet znajomych nie wyglada lepiej. :(
        Wiec nie dziw sie ze widziales w Bormio jezdzacych ludzi - z naszej 30-os.
        grupy wszyscy dzielnie jezdzili pokonujac ow kamienisty zjazd przynajmniej
        kilkanascie razy dziennie. Coz nam innego pozostalo, heh ;-( Ja przemykalem sie
        z boku trasy praktycznie "na kreche" ale to tez niewiele pomagalo...
        BTW wspomniane stare termy w okolicy bormio (Bagni Vecchi) tez odwiedzilismy.
        korytarze wykute w skale faktycznie robia ogromne wrazenie, jest tez basen na
        powietrzu ale osobiscie wiecej sie tam na pewno nie wybiore - po 30 min.
        przebywania w tym ukropie mialem wiecej nic dosyc i z trudem dotarlem do
        wyjscia. Takich mdlosci i zawrotow glowy jeszcze nie mialem - a pomyslec ze tam
        w srodku jeszcze jest sauna w ktorej jest jeszcze gorecej ;-)
        Pozdrowienia,
        Tomek
        • Gość: trepidus Bracie w kamieniach IP: *.tele2.pl 20.12.04, 23:56
          Zastanawiam się, czy tych skurczybyków nie powinno się ścigać sądownie. Trasa
          nie nadawała się do użytku! Pieprzeni Italiańcy zrobili sporo ludzi w konia. W
          odróżnieniu od Livigno, gdzie przeważają pielęgnowane pastwiska, Bormio to
          szczere piargi. Naśnieżanie i ratrakowanie nie pomaga, bo ratraki dokładnie
          mielą śnieg i kamienie w jedną masę. Zresztą do tego naśnieżania mam powazne
          wątpliwości. Akurat w tym dniu, kiedy tam byłem, na Cimino w Bormio rozgrywane
          były jakieś zawody juniorskie. Trasa była przygotowana idealnie, ale niedostępna
          dla "motłochu", ktory wykupił karnety. Skyddad wspominał kiedyś, że od Włochów
          można się uczyć techniki pielęgnacji tras i naśnieżania. Przykład Bormio
          świadczy, że nie do końca i nie zawsze. To było prawdziwe k...rewstwo.
          Kiedyś, pamiętam, wykupiłem karnet na Nosalu i akurat wtedy były zawody
          TPN-owców. Co zrobiono? Podzielono ten wąski stoczek na pół. W Bormio poczułem
          się trochę jak w Zakopanem. Ale to widać jest ta polsko - włoska "affinita"...
          Ale co do Bagni Vecchi to się z Tobą, Tomku nie zgodzę. Byłem tam trzy razy, nie
          żałując grosza, i śnią mi się jeszcze dzisiaj. Choć faktycznie, żeby tam
          wytrzymać 3 godziny to potrzeba sporo zdrowia. Widać trochę mi go jednak
          pozostało :))
          Pozdrowionka i może ten zrypany sprzęt da się jeszcze uratować!
          • Gość: tomski26 Re: Bracie w kamieniach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 13:16
            > Zastanawiam się, czy tych skurczybyków nie powinno się ścigać sądownie. Trasa
            > nie nadawała się do użytku! Pieprzeni Italiańcy zrobili sporo ludzi w konia. W
            > odróżnieniu od Livigno, gdzie przeważają pielęgnowane pastwiska, Bormio to
            > szczere piargi. Naśnieżanie i ratrakowanie nie pomaga, bo ratraki dokładnie
            > mielą śnieg i kamienie w jedną masę. Zresztą do tego naśnieżania mam powazne
            > wątpliwości. Akurat w tym dniu, kiedy tam byłem, na Cimino w Bormio rozgrywane
            > były jakieś zawody juniorskie. Trasa była przygotowana idealnie, ale
            niedostępn
            > a
            > dla "motłochu", ktory wykupił karnety.

            Czesc!
            Dokladnie, i powiem Ci, ze te zawody trwaly 3 dni, to byl Puchar FIS. Co do
            tego naśnieżania zgadzam się w pełni, to była jakaś totalna żenada! :(
            Dokładnie, tak jak to opisujesz. Śnieg zmielony z kamieniami! Klęliśmy na czym
            świat stoi! A w Liv zupełnie inaczej, sporo lodu ale to normalne jak jest mało
            śniegu, no i żadnych kamieni!

            Skyddad wspominał kiedyś, że od Włochów
            > można się uczyć techniki pielęgnacji tras i naśnieżania. Przykład Bormio
            > świadczy, że nie do końca i nie zawsze. To było prawdziwe k...rewstwo.
            > Kiedyś, pamiętam, wykupiłem karnet na Nosalu i akurat wtedy były zawody
            > TPN-owców. Co zrobiono? Podzielono ten wąski stoczek na pół. W Bormio poczułem
            > się trochę jak w Zakopanem.

            No właśnie, coś w tym stylu. :/ Też na Nosalu spotykałem się z taką sytuacją...

            Ale to widać jest ta polsko - włoska "affinita"...
            > Ale co do Bagni Vecchi to się z Tobą, Tomku nie zgodzę. Byłem tam trzy razy,
            ni
            > e
            > żałując grosza, i śnią mi się jeszcze dzisiaj. Choć faktycznie, żeby tam
            > wytrzymać 3 godziny to potrzeba sporo zdrowia. Widać trochę mi go jednak
            > pozostało :))

            Nie przeczę, że wrażenia są fantastyczne. Może po prostu miałem zły dzień,
            zmęczenie po 7h na nartach też pewnie zrobiło swoje ;-)

            > Pozdrowionka i może ten zrypany sprzęt da się jeszcze uratować!

            No więc dziś się dowiedziałem w serwisie, że się da :) Jakaś dobra wiadomość
            przynajmniej. Skleją to do kupy jakimś specjalnym klejem i krawędź też będzie
            znów prosta jak należy. Czyli bez przeszkód mogę się udać na początku stycznia
            do Białki :) Mam nadzieję, że nie zastanę tam kamieni bo "najeździłem" się po
            nich we Włoszech wystarczająco :/
            Pozdrawiam świątecznie :)
            Tomek.
            • Gość: Skyddad Panowie zrobic tak,jezeli sa zrypane narty. IP: *.fornfyndet.se 22.12.04, 13:42
              Po umyciu nart i oczyszczeniu z ewentualnego piasku lub kamyczkow,dokladnie
              ogladamy.jezeli sa kanty pokiereszowane,niestety szlifujemy recznie maszynka z
              pilnikiem ,bardzo male zuzycie materialu i doprowadzic do wlasciewj plaszczyzny
              i kata.
              Nastepnie kladziemy narte na grzebiet czyli odrocona i ogladamy palstik
              slizgowy.Wziasc szpachle taka jaka sie uzywa do szpacholwania scian szeroka i
              cienka i nia skrobiemy plastik do rowni z kantami,tak aby usunac zadry ale nie
              za gleboko.Na te powierzchnie nakladamy na goraco vax czyli paste.oczywiscie na
              goraco.Kupujemy stare uzywane zelazko nastawiamy w granicach max i zaczynamy
              vax rozpuszczc zelazkiem wpowietrzu tak aby ta pasta kapala pare kropel na
              kazde 10cm dlugosci narty,nastepnie rozprowadzamy goracym zelazkiem po
              plastiku.tak dlugo az temepratura wyjdzie na druga strone narty oczywiscie
              dokapowujemy pare kropel vaxu.tak sie przesuwamy w dol narty.po tej operacj
              narta bedzie goraca i tak winno byc.Bierzenmy sie za druga robimy to samoi.
              Pierwsza jest zimna skobienmy plastikowa skrobaczka do szyb samochodowych teraz
              sie bedzie nazywala skrobaczka narciarska,tak aby usunac nadmiar vaxu i
              wyrownac powierzchnie.Mozna jeszcze naklozyc jeden lub o innej temperaturze
              uzytkowej to zalezy od pogody ja klade trzy krotnie.Po wyrownaiu pucujemy narte
              ruchem w dol zony lub matki stara poinczocha nylonowa.To jest rzecz uzywana
              przez wszystkich zawodnoikow.Pozzniej szczotko z miekkim wlosem jedziemy w dol
              nadajac lekko strukture.Tak przygotwane narty mozna wyprowadzic na gorke.Tutaj
              sie one odwdziecza.Ludzie smaruja raz i potem sie dziwia ze innisa lepåsi a
              trzeba smarowac codziennie na goraco jak sie chce komus pograc na nerwach.
              Pzdr.Skyddad
              P.S te zrypanie zostanie zalane vaxem i sladu nie bedzie anstepnego dnia nowy
              vax.Vax dobieramy do temperatury sniegu.Rosa kolor jest na -10 do plus 10
              uniwersalny do jazdy rekreacyjnej.Uzyqwam rosy treningowej jest troche szybsza
              niz rekreacyjna.Ceny Vaxow sa zroznicowane,ale nie mniej cholernie drogie.
              Vax kosztuje srednio u producenta za kilo 200sek a specjalne te ktore uzywaja
              na FIS nawet kosztuja za kawalek kilogramowy to 700sek to powyzej 100dolcow.
              Vax to 30% powodzenia w zwyciestwie.Dlatego czolowki uzywaja tych najlepszych i
              tak sa wyrownane.
              • Gość: tomski26 Re: Panowie zrobic tak,jezeli sa zrypane narty. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 13:54
                Super! dzięki za wyczerpujący opis :) Takiej wiedzy było mi trzeba! :D
                do tej pory smarowałem jedynie na gorąco właśnie jakimś starym żelazkiem, teraz
                we Włoszech zanabyłem ostrzałkę ręczną do kątów 88 i 90, tylko przydałby się
                jakiś naoczny instruktaż, coby nic własnoręcznie nie "popsuć" ;)
                Pozdrowienia.
                Tomek
                • wote Re: Panowie zrobic tak,jezeli sa zrypane narty. 22.12.04, 13:57
                  Skyddad.. daj znać jak bedziesz w Polsce, jakieś szkolenie smarowania
                  zorganizujemy ;)
                  • Gość: tomski26 Re: Panowie zrobic tak,jezeli sa zrypane narty. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 14:06
                    Jestem za i postuluje tez szkolenie z recznego ostrzenia krawędzi ;]
                    Pozdrowienia
                    Tomek.
                    • qmax Re: Panowie zrobic tak,jezeli sa zrypane narty. 22.12.04, 23:37
                      skyddad ! Ja też się piszę.Szkolenie najlepiej wyjazdowe połączone z testami
                      wyserwisowanych. Każdy kursant przywozi Ci w darze fajną butelczynę proponuję.
                      Mam do zrobienia co sezon kilkanaście par u siebie i znajomych.Pierwszy raz
                      zarobię na nartach!!
      • Gość: marek Re: Raport z Livigno IP: 62.29.137.* 05.01.05, 11:39
        Panowie, jaką trasą najlepiej dojechać zimą samochodem do Livigno ? Będę
        wdzięczny za opdpowiedź.
        • staruch5 Re: Raport z Livigno 05.01.05, 11:53
          spytaj tez (moze) na onecie. tam jest pelno facetow, co byli na zlocie w
          Livigno w grudniu.
        • Gość: Skyddad Re: Raport z Livigno IP: *.fornfyndet.se 05.01.05, 14:26
          Witaj Marku,
          Sa dwie trasy jedna z Bolzano na Merano,trzeba jechac az do Szwajcari i uderzac
          przez tunel odrazu na Livigno.Jedyny makament ze tunel jest otwarty do godziny
          zdaje sie 22.oo pozniej zamkniety do rana.Na poczatku jest odprawa pass policji
          szwajcarow.Ta trasa wymaga sie wdrapania samochodem dosc wysoko kolo 2000m/npm.
          Druga trasa od poludnia przez Tonale kierowac sie na Bormio i z Bormio na
          Isolacjei do Livigno.Nie pchac sie z Merano na przelecz Stelvio juz nie
          pamietam nazwy gdyz w zimie jest ta zamknieta.Tam jest wszystko zasypane ponad
          2700m/npm.
          Gdybys nie zdazyl tunelem jedziesz dalej do przodu i az do St.Moritz i potem na
          Tonale i Bormio na okraglo.Uwaga szosa bez barierek przepascie jak cholera
          wysokosc ponad 2200m.Jechalem noca,naprawde mialem pietra.
          Pzdr.Skyddad
          P.S wez mapoe i dobrze przepatrz i skalkuluj wez wszystkie mozliwosci pod uwage.
          Nie zdzazylem na tunel z powodu gwaltownej sniezycy kolo Landek a pozniej
          diabelskich korkow.
          • Gość: Marek Re: Raport z Livigno IP: 62.29.137.* 10.01.05, 17:07
            wielkie dzięki wszystkim, którzy podali swoje uwagi o drodze samochodowej do
            Livigno

            Marek
        • Gość: MX Re: Raport z Livigno IP: *.crowley.pl 06.01.05, 09:18
          Z Berlina - A9 zaplanować trasę zeby koło Monachium być w godzinach 7-8 rano
          (później można postać w korkach) potem na Innsbruck i tam na St Moritz (nie na
          Włochy A13 tylko cały czas A12) aż prawie do końca Autostrady A12 -> zjazd na
          St Moritz (pozwala na korzystanie z nowego tunelu i ominięcie przejazdu przez
          miasteczko Landeck) i potem na Zernez w Zernez na lewo chyba już jest
          drogowskaz na Livigno. Nie podaję oznaczeń dróg w Szwajcarii, bo te są inne niz
          w większości map (tzn na mapach są nr dróg 27 i 28 a tam chyba 33 i 34 ale nie
          pamiętam która jest która). potem już tylko mała wspinaczka i tunel (płatny)
          otwarty :Monday 5.00 - 20.00
          Tuesday to Friday 8.00 - 20.00
          Saturday and Sunday 06.00 - 23.00
          ruch naprzemienny (tunel ma tylko jeden pas ruchu) poza sobotą kiedy to
          w godz 9:00 do 12:00 oraz 15:00 do 18:00 ruch tylko w kierunku Szwajcarii
          a w godz. 12:00 do 15:00 oraz 18:00 do 21:00 ruch tylko w kierunku Livigno.
          W pozostałych godzinach w sobotę ruch naprzemienny.

          Pozdrawiam :-)
      • Gość: Skyddad Re: Raport z Livigno IP: *.fornfyndet.se 06.01.05, 09:41
        Jezeli chcesz jechac z Berlina to trzymaj inna tyrase niz podal kolega,poniewaz
        ugrzezniesaz na 5-6 godzin w rejonie Munchen i pozniej Kufstein.
        Podaje trase z Berlina do Livigno.
        Zaczynasz na Autobahn A9 i nim jedziesz az do Norymbergi do skrzyzowania
        (autobahnkrouz) Nr-52i za nim zmieniasz kierunek na A6 na Memmingen
        wskakujesz na Autobahn A7 na poludnie z prawej mijasz ULm, i nie dojezdzasz do
        Memmingem odbijsz w prawo na Bregenz.Zobaczyusz wczesniej wielkie tablice
        turysci jadacy do CH i polnoicnej Itali kierowac sie na Bregenz. W Bregenz
        przekraczasz granice do CH i 'gonisz autostrada do zjazdu na Davos pozniej
        zwykla szosa do Zernes i jestes juz kolo tunelu jak kolega napisal.
        Ta droga JEST SZYBKA I BEZ KOLEJEJK.W sobote rejon Nurnberg-Munchen-Kufstein
        jest gehenna to cos strasznego keidys udalo sie mnie pokonac w 8godzin.
        Ostanio w w torek wrocili rodzice kolegisyna z rowniesnikiem mego syna to
        1000km prze'jechali w 18godzin takie korki (Stau) byly.Chlkopcy tez jada za
        pare dni to jada wlasnie ta trasa.Na'wet ludzie jadacy w dzien do Dolomitow
        uzywaja te trasy aby unkinac Kufstein.
        Jakie niespoodzianki;
        Vinieta w Austri na 9 dni chyba 9 euro
        Vinieta w Szawjcari tylko na rok 30 euro.Masz szanse nie wjezdzac na autostrade
        jest droga z boku w swzwajcari.Dokladnie przestudiujtrase z dobra swieza
        mapa.Tamn sie ciagle zmienia,caly czas buduja.
        Pzdr.Skyddad
        • staruch5 Re: Raport z Livigno 06.01.05, 10:42
          nigdy nie rozstrzygnalem, czy oplata w Szwajcarii jest za autostrady, czy za
          wszystkie drogi. Kiedys przejechalem noca Szwajcarie podrzednymi drogami bez
          winietki. na przejsciu granicznym nikogo nie bylo...
          Jak jest wg Ciebie Skyddi?
          • Gość: Skyddad Re: Raport z Livigno IP: *.fornfyndet.se 06.01.05, 13:00
            W szwajcari placi sie tylko za autostrady i tylko vinieta jest na 1 rok.
            Pzdr.Skyddad
        • Gość: MX Re: Raport z Livigno IP: *.crowley.pl 06.01.05, 11:16
          Niby słusznie - ale napisałem, że trzeba być koło Monachium w godzinach 7-8
          rano i wtedy jedzie się płynnie a w Kufstein to tylko prawy pas jest zajęty. A
          wg. Twojej trasy to jeszcze za szwajcarskie autostrady trzeba zapłacić.
          • Gość: Skyddad Re: Raport z Livigno IP: *.fornfyndet.se 06.01.05, 12:59
            W Szwajcari mozna pojechac rownolegle obok autobahn idzie zwykla szosa.Ja
            stalem w kolejce o 6 rano w Kufstein.Pzdr.Skyddad
            • Gość: lucy Re: Raport z Livigno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 23:58
              Kurcze...tyle tutaj przeklinaliscie organizacje w Alta Valtellina, ze mam
              stracha, a do Livigno wybieram sie 01.04 na freeski? Może lepiej Passo Tonale?
              • Gość: darekkkk Re: Raport z Livigno IP: 217.17.46.* 19.01.05, 10:55
                Moim zdaniem zdecydowanie lepsze bedzie Livigno. Jest wyzej-snieg powinien byc
                lepszy. Dodatkowo jest ciekawszym miejscem.
                Bylem w Bormio/Livignio w grudniu w tym samym okresie, z ktorego pochodza
                relacje z poczatku watku. Rzeczywiscie byly kamienie, lód i malo czynnych tras.
                Nie wiem tylko czy to wina organizacji. Jak jest w tym roku zima, kazdy widzi.
                To ze Bormio lezy wyzej okazalo sie byc wada- na 3 tys metrow nie maja jak
                dociagnac dosniezania. Mysle jednak, ze do kwietnia sniegu sie troche nazbiera.
                Pozdrawiam
                • Gość: Kama Re: Raport z Livigno IP: 217.153.201.* 19.01.05, 16:23
                  Byłam w Livigno 2 razy - i nie mam ochoty jeździć gdzie indziej!!! W
                  przeciwieństwie do Was wolę marzec - dzień dłuższy i więcej słońca, a na snieg
                  też nie ma co narzekać. W tym roku chciałabym do Bormio ale mam kłopot ze
                  znalezienieniem noclegu na 2 osoby - macie coś? Zawsze jeździliśmy wiekszą
                  grupą i nie było problemu. Pozdrawiam
                  • Gość: iwona Re: Raport z Livigno IP: 195.94.206.* 02.02.05, 09:10
                    wybieram sie za tydzień do Semogo na trasie Bormio Livigno, czy ktoś wrócił
                    ostatnio, jakie teraz sa warunki narciarskie i drogowe, jak dojechac do Bormio,
                    za wszelkie info na ten temat będę wdzięczna
    Pełna wersja