Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Na narty do... Australii

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.07, 17:52
    Taaaa - "...wyruszyć z Sydney ok. 500 km na północ przez Canberrę w Alpy
    Australijskie..." Jeżeli reszta relacji jest tak prawdziwa jak to
    stwierdzenie, to gratuluję redakcji wynajęcia tak "FACHOWEGO" Autora. Szkoda
    słów... Na geografii w podstawówce Pan Autor chyba przysypiał...
    Obserwuj wątek
      • Gość: wombat Re: Na narty do... Australii IP: *.adsl.inetia.pl 15.12.07, 18:02
        Północy to ten pan może jechał ale na południe od Sydney. Zrsztą to zapewne pismak z GazWybiurczej to czemu się dziwić.
        • Gość: piejący z zachwytu Re: Na narty do... Australii IP: *.adsl.inetia.pl 15.12.07, 18:41
          No i te "spiewające papugi". Czy ten bałwan nawet zza biurka w Agorze sie ruszył? Normalnie bzdety porażające swoją głupotą.
          • Gość: @@@@ Re: Na narty do... Australii IP: *.cpe.unwired.net.au 15.12.07, 23:43
            To wszystko bardzo latwo wytlumaczyc:-) Pan przewodnik, jak kazdy
            prawdziwy globetroter, kierowal sie sloncem:-), a slonce zwlaszcza
            zima, jest w poludnie daleko na polnocy:-) Zartuje, oczywiscie, ale
            to jedna z tych malych rzeczy, do ktorych nie moglem sie tutaj
            przyzwyczaic, zwlaszcza podczas prowadzenia samochodu, ma sie
            wrazenie, ze slonce wschodzi na zachodzie i zachodzi na wschodzie:-
            ). Ta pomylka jest przez caly artykul- rafa koralowa na zachodzie,
            itp- moze na prawde przestawil kierunki swiata zgodnie ze sloncem:-)
            Rozumiem chec spedzenia nocy w samochodzie, bo Thredbo jest zima
            super drogie- to jest pare stow za noc- zjezdza sie przeciez tutaj
            cala Australia, mozna jezdzic jeszcze tylko na Mt. Buller kolo
            Melbourne. A zupelnie powaznie, to zgadzam sie z opiniami; za malo
            osobistych szczegolow, aby autor byl tam osobiscie.
          • mirawayne Re: Na narty do... Australii 16.12.07, 00:57
            u nas w Australi jest mnóstwo ruznych papug niektóre śpiewają a
            niektóre skrzeczą i nie tylko w lasach w miastach tez.Sama karmie
            papużki kolorowe Russella na moim balkonie są przyswojone do ludzi
            bo tu im nikt krzywdy nie zrobi.
            • Gość: GB Re: Na narty do... Australii IP: 89.242.96.* 16.12.07, 02:07
              ROSELLA a nie Russella...
            • Gość: hrb Uszaszowski Rossella nie jest jeszcze papuga... IP: *.VIC.netspace.net.au 16.12.07, 08:05
              to osobny gatunek ptakow.Papuga jest np.rozowo-szara Galla.To tyle.
      • Gość: lester Na narty do... Australii IP: *.chello.pl 15.12.07, 20:31
        Nie no, co ten gościu pisze...Odległość z Sydney do Snowy Mountains
        to ok.630 km.Wiem, bo jechałem dwa razy do Melbourne, a ta droga
        właśnie prowadzi m.in do tych gór.Proszę być dokładnym.
        • Gość: osmanthus Re: Na narty do... Australii IP: *.dyn.iinet.net.au 15.12.07, 21:56
          Kierunki to mu sie faktycznie pochrzanily, however odleglosc 500 km
          jest OK
          Jak nie wierzycie to w get directions wbijcie
          from : Sydney Circulat Quay, np
          to : Thredbo Village NSW
          et voila !
          maps.google.com.au/maps?tab=wl
          U mnie papugi to raczej skrzecza niz spiewaja ;)
          Kolega autor nie wspomnial tez ani slowem o kosztach antypodalnych
          przyjemnosci
          narciarskich, ktore sa nader wysokie z powodu krotkiego sezonu i
          koniecznosci produkcji sztucznego sniegu.


          • Gość: Stas Re: Na narty do... Australii IP: *.nsw.bigpond.net.au 15.12.07, 22:34
            Sniegu rzeczywiscie jest coraz mniej z kazdym sezonem choc ostatni
            byl naprawde niezly. Wyjezdzajac z Sydney jedzie sie ok 450 km
            (super droga, prawie caly czas dwa pasy w jedna strone, 110/h) na
            poludniowy zachod do Jindabyne a nastepnie 35 km do Thredbo. Autor
            ma racje co do infrastruktury i obslugi turystow - jest swietnie
            zorganizowana.
          • Gość: quickly W australijskich gorach jest naprade bardzo zimno. IP: 202.182.138.* 15.12.07, 22:38
            Dlaczego tak nalatujecie na autora tego tekstu?
            Artykul napisany ciekawie... Dziekuje autorowi, ze sie pozytywnie
            wypowiedzial na ten temat mojego kraju.

            CIEKAWOSTKA. Pierwszy klub narciarski na swiecie zostal
            zarejestrowany... w AUSTRALII!!!

            Ja sam czasami jezdze tam, najczesciej ide najpierw na pstragi -
            jestem zapalonym wedkarzem, a potem ide na narty.

            UWAGA!!! Tam jest piekielnie drogo (wyciagi, noclegi itd.) - zreszta
            mowia o tym sami Australijczycy...

            Co do kangurow, to bardzo sie dziwie, ze autor ich nie widzial ...
            Tam jest ich po prostu mnostwo.

            Jeszcze jedna ciekawostka. Jezeli sie chce, w tym samym dniu mozna
            jezdzic na nartach i plywac w cieplych falach oceanu. Zdarzylo mi
            sie to juz kilka razy. Chyba nie ma wielu takich miejsc na swiecie,
            zeby mozna bylo to zrobic w ciagu jednego dnia... (moze to tez
            zrobic w Nowej Zelandii, ale woda jest znacznie zimniejsza).

            Zycze wiecej pogody ducha,
            serdecznie pozdrawiam,
            quickly
            • Gość: Monika388 Re: W australijskich gorach jest naprade bardzo z IP: *.tpgi.com.au 15.12.07, 22:52
              Bardzo chcialabym tam sie wybrac.
              Czy mozecie polecic jakies przyjemnie miejsca noclegowe gdzie mozna
              sie zatrzymac i gdzie jest dobre jedzenie? Jak wyglada sprawa
              wynajmu sprzetu sportowego? Czy drogie sa uslugi nauki jazdy z
              instruktorem? Czy sa jakies kluby narciarskie , gdzie mozna byc ich
              czlonkiem, jakies spotkania dla milosnikow jazdy na nartach jak i
              dla potencjalnch narciarzy?
              • mirawayne Re: W australijskich gorach jest naprade bardzo z 16.12.07, 00:47
                Jeśli chodzi o ceny to są drogie to prawda ale można sobie zamówić
                coś takiego jak się nazywa package deal w Jindabyne gdzie noclegi i
                jedzenie i zjazdy i lekcje są wliczone są tez zorganizowane
                wycieczki autobusowe na śnieg i tez są kluby narciarskie które Pani
                może znalezc w Internecie.pozdrowienia z dalekiej Australi.
              • Gość: Stas Re: W australijskich gorach jest naprade bardzo z IP: *.nsw.bigpond.net.au 16.12.07, 00:53
                Gdy bedziesz w Sydney udaj sie do pierwszego lepszego sklepu z
                nartami, tam uzyskasz wiele informacji na temat narciarstwa w Snowy
                Mountains i oczywiscie wyporzyczysz niezbedny sprzet. Wyporzyczysz
                tez wszystko na miejscu w gorach ($60-$80/24h za kombinezon, narty,
                gogle i buty). Z Sydney do "Snowies" najtaniej dostac sie
                samochodem. Nie trzeba nocowac wysoko w gorach, mozna wynajac tansza
                kwatere poza parkiem narodowym (ok. $50 za osobe za noc jesli
                kwateruje wiecej osob) z tym, ze kazdy wjaz do parku kosztuje
                $26/24h. Calodzienny "pass" na wyciagi ok.$95 8.00 do 17.00 + ok.
                $25 nocne zjazdy, wyzywienie ok.$50 na dzien. To so tylko
                najwazniejsze z wydatkow. Oczywiscie noclegi rezerwuj tygodnie przed
                przyjazdem,im wiecej ludzi w paczce i dluzszy pobyt tym taniej, jak
                zapewne sie domyslasz. Jedzenie ...hm to juz sprawa gustu mysle, ze
                kazdy moze znalezc cos dla siebie. Odsylam do www.thredbo.com.au i
                www.perisher.com.au

                Powodzenia
              • Gość: osmanthus Do Moniki 388 IP: *.dyn.iinet.net.au 16.12.07, 01:14

                Tu znajdziesz fure informacji:
                www.ski-thredbo.com.au/thredbo-in-winter.html
                Kliknij rowniez na "Ski Australia"
                Thredbo, Perisher sa w NSW i jezdza tu narciarze z CAnberry i
                Sydney.
                Mieszkancy Melbourne jezdza na Mount Buller (Alpy Wiktorianskie).
                Kluby sa, ale bardzo prywatne i elitarne, glownie ze wzgledu na
                dysponowanie wlasnym chalet na terenach narciarskich, co znakomicie
                obniza koszt noclegow. Narciarstwo jest w Australii malo popularne
                wlasnie ze wzgledu na koszt - 1-dniowy ski pass w Thredbo kosztuje
                AUD 100.

                Najkorzystniej wychodzi package (spanie, zarcie, ski pass,
                wypozyczenie sprzetu, czasami rowniez dojazd autokarem).
                Za tygodniowy oboz mojego dziecka w lipcu 2007 zaplacilam ca AUD
                1000 (przejazd autokarem z Canberry, sprzet,jedzenie, spanie w
                Jindabyne, 5 dni jazdy w Thredbo, w tym 2h dziennie z instruktorem,
                no i oczywiscie w tym przypadku w cenie byla opieka wychowawcow).
                pzdr
      • Gość: Australijczyk A moze do Nowej Zelandii IP: *.sa.westnet.com.au 15.12.07, 23:23
        Moi Drodzy,
        Rzeczywiscie sezon narciarski w Australii jest 'dobrze
        zorganizowany'. Tyle, ze jest to cholernie drogie. Nawet dla nas,
        niezle zarabiajacych Australijczykow. Uwazam, ze jesli juz ktos z
        Polski wybiera sie w te strony na narty, to polecam Nowa Zelandie.
        Piekny to kraj, taniej niz w Australii a warunki do uprawiania
        narciarstwa porownywalne z Francja.

        PS. Czy zawsze, na jakikolwiek temat, musi sie w GW wypowiadac grupa
        idiotow (np. 'pierwszy jestem'). Ludzie swiadczycie sami o sobie, a
        to sie za granica czyta. Przepraszam za ten komentarz normalnych
        czytelnikow.
        • Gość: Stas Re: A moze do Nowej Zelandii IP: *.nsw.bigpond.net.au 16.12.07, 00:12
          To prawda Nowa Zelandia zapewne ma lepsze warunki narciarskie z ta
          roznica, ze TO NIE JEST AUSTRALIA. Wypowiadamy sie tu na temat
          narciarstwa w Australii i zaden inny kraj jej nie zastapi bo to nie
          to samo.
          P.S. Twoj komentarz o jakosci wypowiedzi byl wielce trafny co do
          ciebe
          • Gość: Australijczyk Re: A moze do Nowej Zelandii IP: *.sa.westnet.com.au 16.12.07, 07:19
            Och, Stasiu!
            Dziekuje za drobna zlosliwosc i zycze milego dnia.
      • mirawayne Re: Na narty do... Australii 16.12.07, 00:32
        Bardzo przyjemnie bylo przeczytać interesujący artykuł o
        Australi.Sama jestem Australijką polskiego pochodzenia (przepraszam
        za bledy) i wszystko co w tym artykule jest napisane to jest prawda
        jedynie to ze do Thredbo ze Sydney to jest okolo 700 km z Melbourne
        blizej.Ja i moja rodzina jedziemy tam co roku a moje dzieci są
        szaleńcy na śniegu i ten sport uwielbiają jezdza po calym świecie w
        porach zimowych jezdza tylko na snowboardzie ja i moje wnuki
        tez,dzekuje za tak wspaniały artykuł.
        • Gość: osmanthus Mirawayne IP: *.dyn.iinet.net.au 16.12.07, 03:06
          Cos znowu nie tak z tymi odleglosciami :
          z Melbourne (CBD)na Mount Buller jest 270 km (3h drogi)
          Natomiast z Sydney CBD jest tych km 500.
          Wiec, przebog, nie wiem skad bierzecie te 700km ???
          pzdr z deszczowej Canberry
          • Gość: canberzanin Re: Mirawayne IP: *.clover.com.au 16.12.07, 04:45
            Gość portalu: osmanthus napisał(a):

            > Cos znowu nie tak z tymi odleglosciami :
            > z Melbourne (CBD)na Mount Buller jest 270 km (3h drogi)
            > Natomiast z Sydney CBD jest tych km 500.
            > Wiec, przebog, nie wiem skad bierzecie te 700km ???
            > pzdr z deszczowej Canberry

            Może jadą naokoło, żeby uniknąć skrótu przez Canberrę?
            Rzeczywiście dzisiaj pada! Hurra!
            Jeszcze parę mm deszczu i może unikniemy czwartego stopnia zasilania
            tego lata?

            • Gość: osmanthus Do Canberzanin IP: *.dyn.iinet.net.au 16.12.07, 04:53
              > Może jadą naokoło, żeby uniknąć skrótu przez Canberrę?
              Wszystko mozliwe ! Moze jestesmy na indeksie (podobnie jak paryzanie
              czy warszawiacy) ?
              > Rzeczywiście dzisiaj pada! Hurra!
              > Jeszcze parę mm deszczu i może unikniemy czwartego stopnia
              zasilania
              > tego lata?
              No, nie wiem... Ale dobrze by bylo. W przeciwnym razie ACTEW znowu
              nam zwiekszy oplaty, zeby zrekompensowc swoje straty powstale w
              wyniku spelniania obywatelskiego obowiazku przez obywateli stolicy,
              tj zmniejszenia konsumpcji wody ;)
              W kazdym razie w moim ogrodzie slychac jak trawa rosnie (i jak
              slimaki, ciamkajac glosno, zra moje roslinki)
              >
              • Gość: magda Re: Do Canberzanin IP: *.tpgi.com.au 16.12.07, 08:11
                jak wy mozecie mieszkac w canberze?? znajomi sie tam jakis czas temu
                przeniesli wiec czasem tam jezdzimy i nie moge sie nadziwic ich
                decyzji. stuszne miasto, nic sie nie dzieje, masakra...
                • Gość: osmanthus Droga Magdo, IP: *.dyn.iinet.net.au 16.12.07, 09:55
                • Gość: osmanthus Droga Magdo, IP: *.dyn.iinet.net.au 16.12.07, 09:58
                  Co kto lubi ...
                  My akurat nie narzekamy:)
                  A co to jest "stuszne" miasto ?
        • Gość: hrb Uszaszowski Juz tak nie dziekuj... IP: *.VIC.netspace.net.au 16.12.07, 08:23
          bo sloma zaczyna ci z butow wychodzic, razem s tym twoim 'CALYM
          SWIATEM'.
      • Gość: magda Re: Na narty do... Australii IP: *.tpgi.com.au 16.12.07, 08:07
        po pierwsze, to nie Alpy Australijskie tylko Gory Sniezne
        po drugie to stwierdzenie "Jak niemal każdy turysta odwiedzający
        Australię, swoją przygodę w poznawaniu kontynentu rozpocząłem od
        zwiedzania środka" jest najwieksza bzdura pod sloncem. w zasadzi
        kazdy turysta zaczyna przygode z australia w wielkim miescie typu
        sydney lub melbourne. niewielka czesc wogole zahacza o srdodek...
        • Gość: hrb Uszaszowski Zgadzam sie... IP: *.VIC.netspace.net.au 16.12.07, 08:36
          AUSTRALIA przypomina spalone ciasto z zakalcem po brzegach...A POZA
          TYM TO PIEKNY KRAJ, SZCZEGOLNIE PRZYJEMNE SA MUCHY.
          • Gość: Żaba Re: Szczegolnie przyjemne są muchy IP: *.icpnet.pl 20.02.08, 19:20

            Muchy ? Mniam! ;-)
      • Gość: pafka Na narty do... Australii IP: 212.191.172.* 16.12.07, 10:24
        "biegają kangury, misie koala leniwie obgryzają drzewa eukaliptusowe"

        kolejny przyklad "rzetelnosci" marnej "redaktorzyny" ... od kiedy koale to sa
        "misie" ?? to sa TORBACZE jak kangury ! jak by gosciu byl w AU i widzial koale
        (+ chcial cokolwiek sie o nich dowiedziec) to na pewno by nie pozwolil sobie na
        taki blad!!!

        biorac pod uwage inne opinie dochodze do wniosku ze "redaktorzyna" NIGDY nie byl
        w AU, padlo na niego zeby napisal taki artykul ... przeciez nie dostanie biletu
        + kasy na pobyt zeby artykul na jedna stroniczke napisac ...
      • magdzia75 Na narty do... Australii 16.12.07, 11:11
        Jeśli ten człowiek był tego roku w Sydney to nie mógł nie widzieć
        reklam gór śnieżnych - były wszędzie, nie rozumiem czemu taki
        zdziwiony. Poza tym każdy w Australii wie, że ceny w miejscach gdzie
        uprawia się sporty sezonowe właśnie w sezonie są kilka razy wyższe.
      • Gość: Kan_z_oz Na narty do... Australii IP: 121.218.77.* 16.12.07, 11:19
        Jazda na nartach z Góry Kościuszki nie jest niczym nadzwyczajnym.
        Obawiam, że jedyną przyjemność w takich zjazdach to zjazdy na
        nartach biegowych. Góra Kościuszki to odzwierciedlenie widoku kopca
        Kościuszki w Krakowie.
        Mało jazdy, jakby na to nie patrzył.

        Thredbo, ma parę stoków zjazdowych, które mogą być wyzwaniem.
        Większym jest natomaist stok pokryty w 100% śniegiem - i tego
        Thredbo nie ma, lub nie miało od lat.
        Perisher/Blue Cow jest więc obecnie miejscem do jazdy. Wiatry, w
        większości roku niesprzyjające i urywające głowę oraz wywiewające
        śnieg. Jeśli trafi się okres dobrego śniegu - Gathega - jest
        miejscem do zjadów.

        Ogólnie nie rekomenduję OZ, jako wiarygodnego ośrodka narciarskiego.
        Jeśli już ktoś wybiera się na południową pólkulę - NZ, czyli Treble
        Cone - to jest coś.

        Reszta - lepiej poleżeć na plaży.

        Kan_z_oz - pracowała przez 4.5 pól roku w "Zimowej Akademii Sportów
        w Jindabyne", które jest przedsionkiem do Thredbo/Perisher, czyli
        opisanych ośrodków narciarskich.

        cioroo
        Kan
        • Gość: osmanthus Re: Na narty do... Australii IP: *.dyn.iinet.net.au 16.12.07, 11:30
          Raczej GUthega,Kan (nie GAthega)

          www.totaltravel.com.au/travel/nsw/snowymountainsarea/jindabyne/photos/guthega
          A co do reszty, to sie zgadza :)
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka