Dodaj do ulubionych

Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd

30.03.04, 18:50
Mój znajomy wytłumaczył kiedyś swojej żonie, że ponieważ pod kineskopem
telewizora jest próżnia, to jeśli kineskop pęknie a ona będzie akurat
przechodzić obok, może ją wessać do środka. Ponieważ były to czasy
przedpilotowe, nieszczęsna małżonka bała się zmieniać kanały w telewizji.
Koledze i mnie natomiast udało się na studiach wmówić koleżance, że jeśli
zimą zdarzyłaby się burza, pociągnęłoby to za sobą setki ofiar, ponieważ
opadające płatki śniegu jako znakomite przewodniki prądu (bo z wody)
poraziłyby wszystkich w promieniu kilkunastu metrów od "epicentrum".
Przy tym wytłumaczenie tej samej koleżance, że w naszym mieście do tramwaju
osobne bilety kupuje się na miejsca siedzące a osobne na stojące to już
drobiazg.
Obserwuj wątek
    • Gość: mrrrr Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.04, 22:59
      Ojciec kolegi wmawiał ludziom, że "7up" czyta się JUP, i że czarna porzeczka
      pisze się przez "rz", a czerwona przez "ż":).
      • Gość: pav Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: 62.29.137.* 01.04.04, 09:27
        A ja kiedyś wmówiłem grupie Amerykanów (będąc w USA), że w Polsce złoto jest po
        5 centów za kilogram. Właściwie to miał być żart i nie liczyłem na to, że mogą
        uwierzyć, ale ponieważ zaczęli się na serio zastanawiać, czy to może być
        prawda, to pociągnąłem kwestię i udało mi się ich przekonać :-))))
        • Gość: Krzysztof Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.04.04, 21:26
          Podczas pobytu w Hiszpanii wmówiłem tubylcom (tambylcom?), że Polska jest
          królestwem i rozwodziłem się o najnowszych plotkach z polskiej rodziny
          królewskiej - kto z kim i dlaczego. Uwierzyli.

          Pytałem ich też dlaczego nie wprowadzą króla obieralnego (w sensie wyborów, nie
          obierania ze skórki :-))
    • Gość: MontyPython Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 23:45
      a ja do tej pory kupuję te bilety oddzielnie ...
      • loopeek Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 23.08.04, 14:44
        Moj kolega na przystanku tramwajowym wmowil mojej koleznace, ze zawsze lepiej
        wsiadac do pierwszego wagonu tramwaju, bo drugi jedzie wolniej. Wprawil ja w
        konsternacje trwajaca przeszlo minute.
    • loginka1 Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 02.04.04, 11:52
      Po jakiejs imprezie rano kumpel nakłaniał znajomą, żeby wcisnęła przycisk na
      ekspresie do kawy i powiedziała: poproszę kawę na siódmą. Kumpela jednak
      okazała się bystrzejsza niż się spodziewał, bo w ostatniej chwili się zawahała
      i powiedziała mu: ty głupi jesteś, przecież tam wody nie ma.
      • runeko Spróbujcie tego wkrętu.Zawsze działa. 24.08.04, 18:42
        Wracałam kiedyś z kumpelą ze szkoły a ona podchodziła do mijanych przypadkowo
        osób i pytała:"A ty też tutaj?".Ludzie wpadali w panikę i objęci konsternacją
        pytali:"Ale co?Ja?Kto?Gdzie?"Działa na ludzi.Serio.
    • imogena Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 02.04.04, 12:36
      Kolega kiedys wmawial mi, ze grywa w bierki podwodne. Dokladnie opisal, ze
      nurkuje sie w basenie i na dnie basenu sie gra. Oczywiscie gra idzie latwiej,
      gdy nikt nie robi fal na wodzie. Mowil tak przekonujaco i tak powaznie, ze
      zaczelam sie naprawde zastanawiac. Przegial, gdy stwierdzil, ze
      najprawdopodobniej niedlugo bierki podwodne stana sie dyscyplina olimpijska.

      Inny moj kolega tlumaczyl kolezance (nie mnie tym razem), co jest potrzebne do
      samodzielnego wywolywania zdjec. Wymienia rozne sprzety, w koncu mowi: no i
      musisz miec powiekszalnik.
      Kolezanka na to zupelnie powaznie: a ile tego powiekszalnika?
      Kolega rowniez zupelnie powaznie: no tak z kilogram bedzie potrzebny
      • Gość: kuala_lumpur Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: *.dip.pu.ru / *.srv.pu.ru 03.04.04, 13:19
        Tak, tak... udalo mi sie kiedys wmowic pewnemu osobnikowi, ze rok dzieli sie na
        4 kwarty
        • kicia_80 Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 03.04.04, 14:01
          moze to nie calkiem na temat...ale pare lat temu, jechalam z moja duzo starsza
          ciocia mieszkajaca na malenskiej wsi - samochodem. Zatrzymalismy sie na siusiu
          na b. nowoczesnej stacji benzynowej i poszlysmy do ubikacji. Po wyjsciu z
          kabin, ciocia podeszla szybkim krokiem do umywalki, rozgladajac sie - gdzie
          kurki??? patrzy patrzy dookola -nic nie ma, sam kran, zadnych pokretel - no
          wiec mowi " WODO - LEĆ" jednoczesnie wkladajac dlonie pod kran. I WODA
          poleciala:)))) A ona z zachwytu dlugo nie mogla sie otrzasnac, mowiac jaka
          niesamowita technika co to rozumie mowe ludzka!:))) Wpierw nikt nie wiedzial o
          co jej chodzi, ale potem nawet nie wyprowadzal z bledu, bo to byl taki czad:)))
          • Gość: Ernesto Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: 195.245.213.* 03.04.04, 15:54
            Mam kolegę któremu udało się wkręcić spore grono słuchaczy. Otóż twierdił on że
            gdy był na wakacjach za granicą widział prysznic bezprzewodowy - Tak uwierzyli,
            zachwalał jaka to wygoda itd. Co prawda po chwili większość sie połapała jednak
            trwało to trochę , ale jak dla mnie to koleżka jest niezły...



            z pozdrowieniami Ernesto Abril
    • szarobury Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 03.04.04, 15:47
      Tym razem sprawa poważniejsza - spisek. Otóż grupa moich znajomych wmówiła
      koledze, że biały niedźwiedź jest tak naprawdę brunatny, tylko gra świateł
      powiązana jakoś z tym całym lodem i śniegiem naokoło sprawiają, że widać go
      jako białego. Na początku, oczywiście, nie wierzył, ale ponieważ ich była cała
      gromada i popierali się nawzajem, w końcu dał się przekonać.
      I proszę sobie wyobrazić zdumienie nas wszystkich, kiedy rok później
      przeczytaliśmy w GW, że białe niedźwiedzie tak naprawdę są... czarne.
      Informację, że czarne są dopiero pod białym futrem doczytaliśmy dopiero po
      chwilowym szoku jaki dopadł nas po przeczytaniu tytułu.
      • runeko Wkręta macabra 24.08.04, 19:03
        Kiedyś moi koledzy zabrali dość nierozgarniętego znajomego do opuszczonej
        hurtowni przy torach PKP.Tam wmówili mu,że są członkami sekty Dzieci Słońca i
        zaraz złożą go w ofierze.Więc korzystając z tego,że mieli przewagę liczebna
        zaciagnęli go na tory,które są wyłączone z użytku(i każdy o tym wie,widocznie
        oprócz niego).Trzymali go na tych torach,mówiąc,że jeżeli przejedzie pociąg to
        krzywda stanie się tylko jemu bo oni maja taka moc,że ich nadjeżdżająca
        lokomotywa przeniknie.Koleś płakał,błagał aż go puścili.Uciekał mało butów nie
        pogubił.Potem opowiadał jednemu z kumpli,który tam był,że widział jego
        sobowtóra,tylko,że miał taki czerwony błysk w oku.Po prostu no comment.
    • swmikus Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 03.04.04, 16:13
      moj znajomy wkrecił trojkę ludzi ze Stanów - będąc w restauracji spytali
      wskazując na buteleczkę z magii co to jest, on ostentacyjnie wziął łyżeczkę
      nalał sobie, wypił i wytłumaczył, że to jest "Polish Coca-Cola" i w taki sposób
      się ją pije. Ot taki tradycyjny napój. Niestety nie wiem czy kiedykolwiek ktoś
      im to 'odkręcił' ;-)
      • Gość: Sceptyk Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: *.240.81.adsl.skynet.be 03.04.04, 21:07
        Mojemu ojcu udało się wmówić pewnemu osobnikowi, że Ziemia jest płaska... :D
        • Gość: Asia Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: *.upc-g.chello.nl 04.04.04, 13:03
          W Irlandii nic nie trzeba ludziom wmawiac. Na temat Polski to wiedza tyle, ze u
          nas jest bardzo zimno, po ulicach biegaja biale niedzwiedzie a tak w ogole
          Polska to NorthPol :D
          • asia.sthm Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 04.04.04, 13:51
            Przepraszam,biale niedzwiedzie to sie przechadzja po ulicach w Sztokholmie ..
            wedlog paru osob z USA.
            Moi koledzy w latach 70 tych przycieli polska Syrenke auto na cabriolet i
            pojechali na wakacje do Wloch.Twierdzili i oglaszali wszem i wobec,ze jezdzi na
            wode i mieli sporo zainteresowanych kupcow....
            • quba Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 14.05.04, 18:15
              asia.sthm napisała:

              > Przepraszam,biale niedzwiedzie to sie przechadzja po ulicach w Sztokholmie ..
              > wedlog paru osob z USA.


              > jak to w Sztokholmie? ta w Białymstoku chodzo !

              :)))))))))))))))
          • the_dzidka Nieprawda!! 16.04.04, 19:57
            > W Irlandii nic nie trzeba ludziom wmawiac. Na temat Polski to wiedza tyle, ze
            > u nas jest bardzo zimno, po ulicach biegaja biale niedzwiedzie

            Wcale nie biegają, bo żubry już je dawno wytłukły :-)
        • Gość: godzz Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: 80.44.176.* 13.05.04, 19:57
          a ja mam kolezanke ktora nazywa sie Ziemia i zapewniam,NIE JEST płaska...:)
          Gupi dowcip...
          • Gość: R@M Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.04, 16:07
            A mi się podoba!
            (Mimo, że nie widziałem.)
      • mijaczek Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 01.06.04, 09:49
        swmikus napisał:

        > moj znajomy wkrecił trojkę ludzi ze Stanów - będąc w restauracji spytali
        > wskazując na buteleczkę z magii co to jest, on ostentacyjnie wziął łyżeczkę
        > nalał sobie, wypił i wytłumaczył, że to jest "Polish Coca-Cola" i w taki
        sposób
        >
        > się ją pije. Ot taki tradycyjny napój. Niestety nie wiem czy kiedykolwiek
        ktoś
        > im to 'odkręcił' ;-)

        w stanach mają maggi, więc podejrzewam, że nie trudno było się domyslić
        wkrętu :o)
    • anna_geras Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 04.04.04, 19:48
      Kiedy koles,ktory robil mi tatuaz dowiedzial sie,ze za kilka dni lece do Stanow
      powiedzial,ze absolutnie nie moge leciec. Wmowil mi,ze taki swiezy tatuaz moze
      rozlac sie pod skora pod wplywem cisnienia w samolocie na duzej wysokosci a ja
      na powaznie sie wystraszylam...
      • Gość: anuszka Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: *.ha3.agh.edu.pl 24.08.04, 14:26
        > Wmowil mi,ze taki swiezy tatuaz moze
        > rozlac sie pod skora pod wplywem cisnienia w samolocie na duzej wysokosci

        To moze byc prawda. Slyszeliscie na pewno, jak to roznym paniom pekaly w
        samolocie silikonowe piersi? Wydaje mi sie, ze w samolotach obecnie nie ma
        duzego spadku cisnienia, ale np. jak bylam mala i lecialam do Warszawy Iłem to
        trzeba bylo co chwila sline przelykac, tak ssalo w uszach. Po to stewardessy
        rozdawaly cukierki. No wiec dzisiaj moze niebezpieczenstwo nie jest takie
        duze... ale nigdy nie wiadomo. A jak sie kabina rozhermetyzuje? :-D
    • pstosia Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 04.04.04, 20:16
      oststnio wmowilam kolezance [mlodszej], ze w tym roku jedziemy na oboz na
      ukraine. do tego doszlo, ze bedziemy nocowac w kozackich namiotach rodem
      z "ogniem i mieczem' i ze bedziemy jezdzic konno po stepach i recytowac sonety
      mickiewicza. dziewczyna uwierzyla i nawet juz powiedziala rodzicom, gdzie w tym
      roku jedziemy...:)
    • Gość: Iv Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: *.ds.uni.wroc.pl 04.04.04, 22:19
      Mój ojciec jak byłam mała wkręcił mi, że statki jeżdzą po szynach. Na dowód
      pokazał mi wodowanie nowego statku w stoczni (wtedy faktycznie statki zjeżdzają
      po szynach). Twierdził, że takie szyny ciągną się przez wszystkie morza i
      oceany, no bo jak takie wielki kupy żelastwa mogą się utrzymać na wodzie??
      Wmawiał mi też, że samoloty ciągną za soba kable bo jak inaczej miałby być w
      nich prąd??
      • aniczka6mk Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 16.04.04, 19:31
        W moim zeszycie koleżanka znalazła kartke świąteczną,podpisaną jej
        imieniem,tyle,że z 92 roku i przez inną moją koleżankę(wtedy jeszcze się nie
        znałysmy)Wmówiłam jej,że to ona przysłała mi tą kartkę.
        • aniczka6mk Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 16.04.04, 19:32
          Kilka let temu wmówiłam bratu,że ojciec Britney Spirs jest Polakiem...wierzy w
          to do dziś.
          • anikl Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 16.04.04, 19:43
            Będąc dzieckiem wmówiłam koleżance, która chwaliła się nową góralską
            torebeczką, że ponieważ cielęta są pod ochroną, to jeśli "ktoś" się dowie co
            ona nosi, jej rodzice pójdą do więzienia. Doprowadziłam ją do wielkiego płaczu.
            (dzieci są czasem okrutne;-)
          • frred Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 17.05.04, 12:48
            Kilka lat temu, było to tak w połowie kwietnia, koleżanka z triumfem oznajmia:

            "A wiecie, że Britney Spears pochodzi z Lęborka?"

            Mało nie zjadłem szklanki. Chodziło o to, że dwa tygodnia wcześniej bodajże "30
            Ton" podało tę informację... jako kawał primaaprilsowy

    • kaaarolinkaa Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 16.04.04, 21:14
      Moj brat wmowił mi, mialam 8 lat, że na naszym szkolnym boisku pod asfaltem
      rosna pieczarki, i on nakopał 1/2 kilo. No i stałam i kopłam te kulki na
      asfalcie.
      Moj ojciec powiedział mamie (byli swiezo po slubie), zeby umyla baterie
      kranową. Mama bezradnie "ale jak?" "Najlepiej wygotuj". Na to mama zrezygnowana;
      "To odkrec , nastawiam wode"....
      Ten sam moj ojciec wmowił swojej kolezance zpracy, ze nie ma ciotecznych
      siostr, sa tylko cioteczni bracia. Tak ja kołował, że uwierzyła.
      Mi wmowił, ze w moich gumowych kapciach zaległy sie zaby, bo mi skrzypiały, gdy
      wkladalam je na mokre stopy. Uwierzylam! (mialam 23 lata)
      Tej samej kolezance z pracy wmowił, że radio odbiera na parterze, I pietrze i
      II, ale na III juz nie, tez uwierzyła, ale ja to podobno wszyscy w konia robili.
    • pitolek Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 16.04.04, 21:17
      hehe kuzynka wkręciła swojemu obecnemu mężowi że... kobiety nie pierdzą :)
      całkiem nawet o tym zapomniała ale po paru latach małżeństwa jak koleś usłyszał pierdnięcie ze strony swojej lepszej połowy to był strasznie zdziwony... ubaw był podobno przedni :)
    • Gość: Rydzo Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: *.class147.petrotel.pl 17.04.04, 14:53
      Najlepiej wkręca się Amerykanów. I tak 3 lata temu podczas pobytu w USA udało
      się nam przekonać kilka amerykańskich teens'ów że: w Polsce nie ma dróg i
      wszyscy jeźdżą konno, że nasza kraj to taka sceneria z Gladiatora - napiepszamy
      się na miecze itd.., że średnia wieku w Polsce to 150 lat.
      • kasicaaa Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 17.04.04, 15:53
        Miałam kiedyś w akademiku taką koleżankę, która była niezbyt sympatyczna, ale
        wszędzie "bywała" - miała strasznie cięty język i każdy się jej trochę bał i
        nie za bardzo była lubiana. Miała też - hmm, jak by to powiedzieć - dość
        swobodne podejście do seksu. Koledzy wmówili jej, że każdy facet może określoną
        ilość razy - tysiąc bodajże. I ona uwierzyła.
        Kiedyś sobie wreszcie znalazła faceta, ale ten facet z nią zbyt długo nie
        wytrzymał. I zerwał. No to Brygida, wściekła na niego, siedziała i liczyła ile
        razy z nim "to" zrobiła i cieszyła się, że go tak osłabiła i teraz już nie
        będzie mógł z inną babką. Naprawdę!
    • beannshie Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 17.04.04, 21:48
      oprowadzajac turystow po jakims tam forcie ze 2 lata temu wmawialam im, ze pod
      tym fortem moze byc zakopana bursztynowa komnata - i cala historyjke na
      temat 'tych terenow zajetych w tych czasach przez niemcow' itp;) opowiadalam
      zawsze w tej samej sali, stojac obok tej samej dziury w podlodze... malo ktora
      grupa nie zagladala z zaciekawieniem do tej dziury, jak mowilam;)
      oprocz tego na dziedzincu bylo zawsze 'wlasnie stoicie panstwo przed sciana,
      ktora nie byla odnawiana od poczatku istnienia fortu. kamienie sa pozlepiane
      mieszanka, w ktorej uzywalo sie bialek jajek!' [hm... najsmieszniejsze jest to,
      ze sama nie wiem, czy to jest prawda, czy nie - w kazdym razie kiedys
      zaslyszalam...;)]
      i jeszcze 'a w tej studni utopil sie w 1987 roku student'
      [turysci: 'ooo...']'teraz bierzemy z niej wode do gotowania i mycia' [turysci:
      zawias] ;)
    • Gość: cazioo Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.04, 22:37
      Kiedyś jechaliśmy tramwajem i podeszła do nas babka z zapytaniem jak się kasuje
      bilet. Na to mój szalony kolega powiedział, że trzeba wsadzić bilet do
      kasownika i powiedzieć gdzie chce się dojechać. Na co pani wsadziła bilet do
      kasownika i powiedziała:"Na Ogrody, proszę"(Ogrody to nazwa jednej z pętli
      tramwajowych)
      • the_dzidka Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 18.05.04, 19:17
        > Kiedyś jechaliśmy tramwajem i podeszła do nas babka z zapytaniem jak się
        kasuje
        > bilet. Na to mój szalony kolega powiedział, że trzeba wsadzić bilet do
        > kasownika i powiedzieć gdzie chce się dojechać. Na co pani wsadziła bilet do
        > kasownika i powiedziała:"Na Ogrody, proszę

        Kolejny stary kawał :) Już słyszałam o Rondzie Śródka i o Junikowie. Oczywiście
        od tzw. naocznych śwaidków :-P
        • szarobury Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 19.05.04, 11:55
          Wiesz, ja kiedyś dałem sobie wmówić jako autentyczną "historię o żarówce":). A
          jakiś czas później dowiedziałem się, że dokładnie te same wydarzenia miały
          miejsce także w akademikach na... Białorusi, z której pochodzi moja znajoma.
          Ona zaś była zaskoczona, że to przydarzyło się u nas:).
          pozdrawiam.
        • tomek854 Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 19.05.04, 15:47
          the_dzidka napisała:

          > > Kiedyś jechaliśmy tramwajem i podeszła do nas babka z zapytaniem jak się
          > kasuje
          > > bilet. Na to mój szalony kolega powiedział, że trzeba wsadzić bilet do
          > > kasownika i powiedzieć gdzie chce się dojechać. Na co pani wsadziła bilet
          > do
          > > kasownika i powiedziała:"Na Ogrody, proszę
          >
          > Kolejny stary kawał :) Już słyszałam o Rondzie Śródka i o Junikowie.
          Oczywiście
          >
          > od tzw. naocznych śwaidków :-P
          >

          Ale znajomi rozwineli ten numer. Umowili sie i jeden kasujac bilet
          powiedzial "poprosze dwa hamburgery pod Cracovie"". pod Cracowia wsiadl koles w
          czapce z logo Mc Donalda i pyta "kto zamawial hamburgery?"

          Inni wyciagneli z jakiegos zlomowiska rurke pomalowana na czarna i trzymali ja
          w gorze pod sufitem autobusu. ktos sie zdziwil , jak sie za nia zlapal, aoni do
          niego "hej zostaw! to nasze!
          • the_dzidka Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 19.05.04, 16:04
            > Ale znajomi rozwineli ten numer. Umowili sie i jeden kasujac bilet
            > powiedzial "poprosze dwa hamburgery pod Cracovie"". pod Cracowia wsiadl koles
            w czapce z logo Mc Donalda i pyta "kto zamawial hamburgery?"

            W Zielonej Górze już dawno zrobili taki numer z kawą

            Dzidka bezlitośnie
        • massom Jako dowcip ale przeniesiony w real... 22.08.04, 16:19
          Qmpel mi jako dowcip opowiedział, ale kiedyś zrobilismy tak w wawie, w
          tramwaju: wsiadam i do kasownika (głośno) - poproszę dwa hamburgery i colę. A
          na następnym przystanku wsiada qmpel i pyta, kto z panstwa zamawial
          hamburgery???

          ale byl ubaw...
    • orvokki Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 17.04.04, 23:24
      Moja mamusia zawsze marchewkę objada w ten sposob, że najpierw obryza dookoła,
      a potem zjada ten rdzeń. No kiedyś ją młodszy braciszek zapytał (miał tak ze 4
      lata), dlaczego ona tak robi, to mu odpowiedziała, że ten środek jest trujący i
      można umrzeć. Biedaczek się wystraszył, bo właśnie był skonsumował tą marchewkę
      w całości, poszedł, usiadł w kąciku i czekał, aż umrze.
      Tenże braciszek podrósłwszy nieco wkręcał mnie, że wyciąga sobie oko. Udawał,
      że je wydłubuje z oczodołu, następnie zaciskał oko i pięść, a ja próbowałam mu
      ją otworzyć, żeby zobaczyć, czy ono tam jest... potem je sobie wkładał z
      powrotem. :D
    • monikagb Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 17.04.04, 23:29
      Świezo upieczony maz mojej znajomej zaraz po slubie przekonal ja ze trzeba
      koniecznie jak najszybciej wypic wodke, ktora zostala po weselu. Argumentowal
      to tym, ze wodka szybko sie psuje... Zapraszal wiec codziennie chmary kolegaow
      i przez ponad dwa tygodnie chodzil caly czas nagrzany.
      A ona sie cieszyla - "dobrze, ze przychodza do nas, przynajmniej sie nie
      zmarnuje" Ale mieli z niej ubaw ;)
      Dopiero po kilku latach wyprowadzil ja z bledu
    • Gość: Slav Wódka się psuje..... + Ołtarz Mariacki IP: *.is.net.pl 13.05.04, 18:43
      Buhahaaaaaaa !!!!
      Z tą wódką to jest dobre !!!

      A z innych wkrętów - to kiedyś kolega wmówił młodszemu bratu że Wit Stwosz (ten
      od ołtarza z Bazyliki Mariackiej) był tak wspaniałym artystą że ten słynny
      ołtarz wyrzeźbił zębami. Siedział skuty za coś tam w lochu, miał mnóstwo czasu
      i jedynie głowę wolną....
      Tylko mu drewno na nowe figurki donosili..... :o)))))
      • mock Re: Wódka się psuje..... + Ołtarz Mariacki 13.05.04, 19:04
        ten powiekszalnik - mistrzostwo swiata, dawno mnie nic tak nie rozbawilo!!

        nasz kolega swego czasu kandydowal w wyborach samorzadowych. na swoich ulotkach
        prosil zeby mu przesylac rozne uwagi co moglby zmienic w miescie itd.
        powysylalismy mu wiec z kumplem te ulotki z jakims stekiem bzdur, ktorym potem
        on sie chwalil podczas kampanii i nawet niektore rzeczy ponoc obiecywal
        ludziom. wreszcie moj kumpel nie wytrzymal i na zebraniu ichniego komitetu
        wyborczego oswiadczyl ze to my napisalismy dla kawalu. wszyscy sie smiali z
        kandydata dobrych kilkanascie minut, ale w koncu... to on zostal radnym! ;)
    • Gość: mamert Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.04, 19:59
      A oto mój wkręt: było to ładnych kilka lat temu, miałem ok.12-13 lat, był to
      maj (pamiętam!) Razem z moim serdecznym kumplem puściliśmy kit koledze z klasy,
      że mój wujek przywiózł z Niemiec proszek, który jak wysypie się na beton i
      poleje wodą, to tworzy się lód (w maju!). Oczywiście bajery, że to taka
      technika, nowoczesność, itd. no i że ma przyjść na łyżwy pograć w hokeja. I
      przyszedł!!! A żeby było śmiejszniej szedł (mieszkał od nas ok. 1 km) już w
      łyżwach na nogach z kijem w dłoni. O losie! Posiuraliśmy się. Do dzisiaj przy
      browarku mówimy: Adziu gramy jutro w hokej, przyjdziesz?
      Pozdrowienia.
      • Gość: basia Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 13.05.04, 20:12
        Mnie tlumaczyli jak bylam mala co to znaczy, ze przychodzi rachunek za zwkoke
        jak sie nie zaplaci rachunku za telefon w terminie: w kablu sa takie male
        krasnoludki, ktore zdychaja (umieraja ??) jak sie nie placi rachunku i za te
        zwloki potem trzeba zaplacic. Ale mi bylo potem smuuuutno :(
      • szarobury Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 13.05.04, 21:10
        Że on was tym kijem nie zamordował...
    • Gość: aislinn Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 13.05.04, 20:11
      Moja przyjaciółka w licealnych czasach była podatna na wkręty. Oczywiście
      powodowało to radochę wszystkich znajomych. Pamiętam dwa :
      - raz na jej pytanie, dlaczego spierytus nigdy nie ma 100 % alkoholu, kolega
      odpowiedział z pewnąsiebie miną , wyrażającą jednaocześnie zdziwnienie , żeo
      ona tego nie wie :przecież stuprocentowy alkohol zamienia się w proszek....

      - innym razem przy okazji powiedziałam, że po hiszpańsku osiemdziesiąt to
      ochenta (czytaj : oczenta). Na co Maszka : ojej, prawie jak po polsku to
      brzmi ! Na co kolega - no ba, a siedemdziesiąt to nosiska....
      rety, myślałam wtedy że umrę.

      mnie z kolei mama wmówiła jako dziecku, że od siniaków ciało gnije, i ja
      leżałam w wannie cała poobijana jak to dzieciak i sprawdzałam czy już....
      • kasicaaa Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 14.05.04, 08:23
        Co do alkoholu, to przypomniała mi się taka historyjka: rodzice moich kumpli
        mają domek letniskowy - w pełni wyposażony (łącznie z pościelą, która czeka w
        szafie gotowa do użycia w razie potrzeby). I w tym domku rodzice moich
        przyjaciół zaczaili sobie w szafie (między pościelą właśnie) butelkę spirytusu
        na ewentualne imprezki. Schowali ją w szafie, żeby "dzieci" nie znalazły.
        Ale "dzieci", które przyjechały tam na weekend, buteleczkę znalazły i sporą jej
        część zużyły. Żeby zamaskować ślady, do tego, co zostało, dolały wody.

        Kiedy rodzice przyjechali i otworzyli flaszeczkę, byli bardzo zdziwieni, że ten
        spirytus taki słaby się zrobił. I zaczęli podejrzewać o machlojki "dzieci".
        Kumple się, oczywiście, wyparli. Zapytali tylko: "a gdzie był ten spirytus?".
        Mama na to: "w szafie, między pościelą". "To wszystko jasne - mówią "dzieci" -
        przecież wszyscy wiedzą, że krochmal wchłania alkohol. Mama nie wiedziała?".
        Rodzice UWIERZYLI!! Uwierzyli, że krochmal z pościeli wchłonął część alkoholu
        ze spirytusu przez szklaną butelkę.
      • Gość: p0sa Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: *.metpol.pl 31.05.04, 11:47
        :D
        za dzieciaka, moja kochana Mamusia wmowila mi, ze jak bede polykac pestki od
        owocow, to one potem w zoladku wykielkuja. i ja sie co rano budzilam, mokra ze
        strachu, bo balam sie ze korzenie zapuscilam i przyroslam do lozka...
        okrutne deczko :)
        pzdr
        :D
    • joannka2 Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 14.05.04, 13:37
      Mam taką mocno starszą ciocię, która z kolei ma przygłuchą mamę- staruszkę.
      I pewnego dnia ta mama zapragnęła posłuchać sobie Radia Maryja.
      Ciocia się przeraziła, bo biorąc pod uwage głuchotę mamy, sama zmuszona byłaby
      słuchać Ojca Dyrektora... Wzięła więc staruszkę za rękę i prowadzi ją do
      odbiornika:
      - Mamo, zobacz, tu sie nie da nastawić Radia Maryja!
      - Jak to sie nie da? - zapytuje staruszka nie w cięmię bita
      - No jak to, Mamo, przecież to jest japońskie radio! O, napisane - SANYO!
    • bumbecki Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 14.05.04, 14:15
      jak byłyśmy na studiach, moja koleżanka wmówiła prawie wszystkim na roku, że
      jeden z wykładówców ma na imię Polonez.
      Wyobrażacie sobie miny wykładowców jak widzieli w indeksie - przedmiot -
      historia sztuki, wykładowca - Polonez Iksiński :)))
      • Gość: EMO Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: *.devs.futuro.pl 14.05.04, 15:20
        moj kolega zapytal kiedys czym roznia sie sklepy calodobowe od otwartych
        24h/dobe - wmowilem mu (19 letniemu chlopakowi), ze doba ma 25 godzin i te
        calodobowe sa czynne 25, a te 24h/dobe maja godzine przerwy na przyjecie
        towaru; powiedzialem mu tez, ze z tej godziny dziennie "bo wiedzial, ze na
        zegarku jest 12 x 2= 24" robi sie co roku dzien przestepny w lutym
        • Gość: mwil Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: 195.117.139.* 14.05.04, 16:36
          Było to ok. 10 lat temu.
          Z moja żona, szwagierką, szwagrem i koleżanka z francji wybraliśmy sie do
          Gniezna aby pokazac francuzce kawałek historii.
          Był to bardzo wietrzny i zimny dzień. Kobiety postnowiły zrobić sobie zdjęcie
          na tle Katedry. Poprosiły nas o to ustawiły się i już prawie zrobiły zdjęcie
          kiedy ja ze szwagrem wmówiliśmy im że na takim wietrze zdjecia nie da rady
          zrobić ponieważ (uwaga!!!) wiatr rozwiewa obraz! i zdjęcia wyjdą zamazane.

          Oczywiście zdjęć nie zrobiły ale jak się dowiedziały mieliśmy tydzień ciszy (co
          też było niezłe).
    • slotna Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd 14.05.04, 17:43
      No, wreszcie mi się przypomniało. Jechaliśmy z grupa znajomych na biwak.
      Najmłodsza koleżanka oglądała mapę. Kolega, który prowadził samochód zaczął jej
      się pytać za ile km ma skręcić, itp, przy czym poinformował ją, że ta mapa jest
      juz ' dość nieaktualna', bo co roku drogi wydłużają się o 3 km. Nie pamietam
      dokładnie jak to było, w kazdym razie, co roku odległosci na mapie są o 3 km
      krótsze iz w rzeczywistosci. Oczywiscie uwierzyła. Poza tym ta sama kolezanka
      pomniejszyla też liczbe mieszkanców naszego miasta 10 razy - z 20 tys na 2 tys
      (bagatelka, gdyby z 200 zmniejszyla na 20...)
      Inną dziewczynę z kolei ten sam kolega wkręcił następująco: grał w karty z
      kumplami gdy rzeczona Agata przyszła. Na pytanie w co grają, odparli, ze w
      makao, ona na to, że tej gry nie zna.
      - Bardzo proste - musisz po prostu zebrać pięć asów - powiedział kolega.
      Ucieszyła się, że gra taka łatwa, niesporo jej szło i nawet sie dopytywała, czy
      dobrze zrozumiała.
      Dodam, że grali jedna talią....
      • Gość: baba Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: *.acn.waw.pl 14.05.04, 18:37

        Juz kiedys to opowiadalam, ale powtorze:
        mialam wesolego wujka mieszkajacego w Bawarii.Razu pewnego (a mialam latek
        20cos) ogladalismy wspolnie zdjecia, na ktorych byl bardzo ladny zegar.
        Ktos musial sie pomylic robiac odbitki (co wiem teraz), bo zegar byl "na lewa
        strone". Zdziwilam sie troche, ale wujek mnie uspokoil, ze to wlasnie bawarska
        specyfika, takie zegary :-)))
    • Gość: kasanka Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.04, 20:05
      To nie typowy wkręt, ale jakby nie było przez chwilę uwierzyłam w absurd. Po
      prostu nie przyszło mi do głowy, że można się tak kretyńsko tłumaczyć...

      Sprzedawalismy mieszkanie. Dogadaliśmy się z kupcami co do kwoty, ustaliliśmy,
      że zapłacą przelewem na nasze konto. W umówionym dniu, załatwiamy razem z nimi
      dokumenty u notariusza, w dokumentach też mowa o zapłacie w formie przelewu i
      wreszcie nadchodzi ten moment. Podjeżdżamy pod bank a nasi kupcy zaczynaja nas
      przepraszać, że jednak nie zapłacą przelewem tylko gotówką.
      Bardzo zaskoczona i raczej nie przygotowana na to, by paradować po mieście z
      ogromną dla mnie kwotą pieniędzy w garści, pytam dlaczego?
      Odpowiedź: bo ich bank nie robi przelewów. Po prostu, taki bank, można wziąć
      tylko gotówkę, opcji przelew nie ma...

      Dla niewtajemniczonych: chcieli uniknąć dodatkowych kosztów - prowizja od
      przelanej kwoty.
      • kaszaq HYHY 14.05.04, 21:37
        Myśmy kiedyś naszej kumpeli wmówili że jak się dłużej potrzyma ręce w śniegu to
        jej zaczną gnić i to właśnie dlatego się nos rękawiczki :>
        Kumpela ma 16 lat :)
    • Gość: okrent Re: Wkręty, czyli jak komuś wmówić absurd IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.04, 01:45
      A ja kiedyś zupełnie niezłośliwie przekonałam moją amerykańską przyjaciółkę, że
      w Polsce nie ma ziemniaków bo jakieś 30-40 lat temu jej rodacy w ramach zimnej
      wojny przysłali nam plagę stonki ziemniaczanej... Zacytowałam jej wcześniej tę
      starą propagandowę legendę oczywiście jako dowcip, jednak znałyśmy się jeszcze
      wtedy z przyjaciółką mało, a rozmowa odbywała się przez Internet, gdzie nie
      zawsze da się wyczuć delikatną ironię. Przyjaciółka była bardzo smutna, że nie
      możemy w Polsce jeść placków ziemniaczanych, i że to wszystko przez jej
      rodaków. Kiedy zorientowałam się, że ona to wzięła serio, omal nie umarłam ze
      śmiechu.

      Kiedy byłam dzieckiem mój ojciec po powrocie z podróży zagranicznej ze
      szczegółami opowiedział mi o tym, jak podczas lotu samolotem obserwował sobie
      ziemię z BALKONU.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka