gph
11.06.03, 16:23
Piekny lipcowy dzień.
Las, w lesie cisza. Słychać ćwierkanie ptaszków, gdzieniegdzie przebiegnie
zajączek, sarenka,w tle słycha leniwe stukanie dzięcioła.
Sielanka i idylla.
Wtem z głębi lasu wyłania si potężna chmura kurzu.
Widac, że jakiś tabun przebiega rozpędzony przez las.
Zające uciekają do swych nor. Inne zwierzęta też w popłochu uciekają.
Tabun biegnie, z wielką prędkością przetacza się przez las, nic nie widać,
pył i kurz wszystko zasłania.
Aż wreszcie tabun dobiega do leśnej polanki. Zatrzymuje się tam.
Kurz powoli opada.
I nagle okazuje się , że cała polanka jest wyściełana......JEŻAMI.
Cała polanka grafitowa.
Wszystkie sapią i ciężko oddychają, są zmęczone.
Tylko jeden jeż, który prowadził cały tabun lekko się uśmiecha, ale cały
czas próbuje złapać oddech.
Ciężko dyszy, myśli i wreszcie złapawszy oddech mówi w zachwycie:
- Kuuuuurwaaaaaaa - JAK KONIE...................