06.12.03, 22:44
Dlugo na tym forum nie jestem, wiec nie wiem czy byl juz taki watek. ;-)

Kto z Was mieszkal w akademiku? I jakie macie z niego wspomienia?
Ja osobiscie spedzilam dwa lata na slynnych warszawskich Jelonkach,
w "baraczkach" rzecz jasna i 1 rok na zamenhoffa, ale z wyczynow
akademikowych najbardziej pamietam wyczyn kumpli na Zwirkach, kiedy w
wymontowanej skads wannie zjezdzali po schodach - budynek ma chyba z 10
pieter.
Na Jelonkach odpowiednikiem byly wyscigi wozkow HIT-owych. Gosc wsiadal do
wozka, drugi sluzyl za sile napedowo-sterujaca, ustawiali sie na koncu
korytarza i rozpedzali sie na tyle ile zdarzyli, bo korytarz mial ze 20m. W
ostatniej fazie sila napedowo-sterujaca puszczala wozek i gosc walil nogami
w: sciane, kaloryfer, okno. Istniala takze wersja LUX ze wstawionym do wozka
fotelem. Kaloryfer byl oberwany kilka razy, a ze dwa wybita szyba.

Chwilowo musze zebrac mysli - wiecej napisze ;-) Na Jelonkach to bylo zycie
akademickie ;-) Zreszta, jak ktos studiujac nie bedzie mieszkal, chociaz
troche w akademiku, nie pozna co to prawdziwe studia.

Takze piszcie, piszcie, piszcie... ;-))))
Obserwuj wątek
    • Gość: Slav Re: Akademiki IP: *.is.net.pl 06.12.03, 22:53
      Sorki, ale po imprezce jestem na razie w stanie wskazujacym. Jak sobie
      przypomne to napisze wiecej...

      Ale chodzi mi po glowie Marcin Kurteczka ktory wparowal do portierki ze
      spalona neonowka i stwierdzil "A TERAZ ZABIJE CIE MOIM MIECZEM SWIETLNYM !!!"
      Miejsce akcji Krakow Bydgoska 19 blok C. Rok (chyba) '94. Ale dobrze nie
      pamietam.
      (A Kurteczka wcale sie nie nazywal Kurteczka. To bylo jego pseudo od kufajki w
      ktorej obchodzil cale studia wi-sna-lato-jesien-zima)
      Ciekawe co teraz robi. (biologie konczyl, ale go jakos tam nie widze :o)))
      • Gość: camel Re: Akademiki IP: *.dip.t-dialin.net 07.12.03, 13:33
        mieszkalem w babilonie (na kopinskiej w warszawie).
        penego ranka wyszedlem z pokoju a tu wszystko pokryte bylo bialym nalotem,
        doslownie wszystko, podloga, sciany, sufit..itd.
        wieczorkiem kiedy wrocilem, okazalo sie ze goscie z innego pokoju pozakladali
        sobie na plecy gasnice proszkowe, odbezpieczyli i biegali po korytarzach,
        bawili sie w gwiezdne wojny:)

        camel
        • denay Re: Akademiki 07.12.03, 15:44
          Kolejna dawka - przypomnialo mi sie

          Koledzy popili na okolicznosc pozytywnie zaliczonej sesji. Chyba nie tylko
          popili ale tez jakies ziolo bylo. Stwierdzili, ze trzeba posprzatac. W kazdym
          z domkow (Jelonki) jest taka kanciapa, gdzie pani sprzataczka trzyma srodki
          czystosci. Wywalili drzwi, wzieli domestosy i inne utensylia i zaczeli chlapac
          po chodniku na korytarzu. wiadomo, ze to co na chlorze wybiela. Cos im sie to
          nie podobalo, wiec postanowili wytrzepac chodnik, ktory byl przybity do
          podlogi. Oderwali go i wyniesli na dwor. a ze juz cieplo bylo,
          po "wytrzepaniu" tak sie zmeczyli, ze sie pokladli na nim. Rano sprzataczka
          miala wieeeeeelkie oczy.
        • Gość: misia Re: Akademiki IP: *.univ.szczecin.pl 18.11.04, 17:50
          te gaśnice to stały motyw.. u mnie w akademiku w zeszłym roku co tydzień na
          jakiejś imprezie były rozpylane.. Ale za trzecim razem to już nie było
          smieszne - robiło się nudne, bo panie sprzątaczki miały więcej pracy, szła
          dodatkowa kasa na nowe gaśnice (bo przecież muszą być!!) i nawet ja sama nie
          raz musiałam sprzątać pół pokoju, bo proszek się przedostawał z korytarza..A
          straszne to świństwo..Inni mieszkańcy też sprzątali..
          Wszystko przez to, że jeden schizowany koleś miał fazę i robił takie akcje.
          Pewnie jakieś zioło miało z tym coś wspólnego..
          Nie wiem, co w tym takiego fajnego..
          Ale może ja już za stara jestem??
        • Gość: Łódź Re: Akademiki IP: 217.153.132.* 13.07.06, 16:09
          w futuryście to byla norma;) tyle ze gasnice byly pianowe i nalot byl burobezowy
      • rasia1 Re: Akademiki 11.12.03, 11:28
        czyzby chodzilo o kol. Marcina, który prowadzil w bloku C radiowęzel? taki
        brunet o tubalnym glosie? któremu z niejaką Dorotą zostawiłyśmy szczury do
        przechowania na wakacje, a po powrocie z wakacji miał je zahibernowane w
        zamrażalniku lodówki? tem to gość?
      • meiga Re: Akademiki 14.11.04, 01:36
        Na Bydgoskiej w Krakowie to się rzeczywiście działo - mieszkałam tam 2 ostatnie
        lata (też na C). Pamiętam jak kiedyś w sesji letniej ktoś z bloku D obronił się
        i zrobił ogromną imprezę (na temat imprez na D powinien chyba powstać osobny
        wątek...:P). Koło północy wywalili drzwi od pokoju, otwarli okno na oścież i te
        drzwi przełożyli przez parapet (coś na zasadzie huśtawki) i wtedy jeden chłopak
        stanął na drzwiach i balansując śpiewał (w takt piosenki lecącej w
        tle) "surfing surfing"... :-) Ubaw i przerażenie w jednym. (a chłopcu nic się
        jednak nie stało...)
    • peter.steele Re: Akademiki 07.12.03, 16:36
      Sytuacje z Poznnskich akademików na polibudzie:
      Wyrzucanie czajników przez zsyp, lub wsypywanie do nich kisielu.
      Koleżanki mieszkały na 6 pietrze a tu nagle ktos do nich puka w okno okazało
      sie, że kolefdzy z 7 pietra zeszli po jakiejś linie i zaprosili je na impreze
      do siebie.
      Kumpe komus kombinowali łożko do okoju ae gośc się rozmyslił, więc nie
      wiedzieli co zrobic z łózkiem iwyrzucili je z okna łożko wlecialo na drzewo
      straż pozarna musiała je stamtąd sciagac.
      Wózki z super marketów tez były.
      W jednym akademiku była impreza i przychodzila portjerka, zeby sie uciszyli. Po
      3 wizycie wymiesli kobiete na rekach z pokoju.
      I słynne bitwy akademików z politechniki i AWF. Ona tocza sie od lat. na
      ziemniaki raz tez którys gośc z wydziłu elektrycznego wziąl duzpoglośckikow i
      wzmacniaczy z róznych pokojow i powiedział do mikrofonu "do lasu" w akademiku
      AWf zadrżały szyby w oknach.
      • Gość: JanWazonXIV Re: Akademiki IP: *.cable.wanadoo.nl 08.12.03, 23:59
        Piszcie, piszcie o akademikach najlepsze z nich są historie!
        Ja niestety miastowy i nie mam przyjemnośći tak mieszkać. Opowiem za to ponoć
        prawdziwą historię z Łodzi.

        Jest taki jeden wielki zwany Olimpem, akademik. Studentom się nudziło i zaczęli
        po pokojach chodzić, w niektórych zapalali, w innych gasili światło.
        Powstał z tego taki wielki czteroliterowy świetlny napis widoczny z paru
        kilometrów. Treści bardzo łatwo się domyslić...
        • Gość: Nika Re: Akademiki IP: 195.187.102.* 09.12.03, 09:39
          Opowiadała mi o tym mamusia, rzecz działa się na początku lat 70-tych. Napis był
          3-literowy, choć słowo podobno pisze się przez "ch". I nie powstał z nudy, a
          stanowił rodzaj zemsty na mieszkańcach okolicznych osiedli, którzy się ciągle
          skarżyli na uciążliwośc studenckich imprez. Rzecz działa się w Łodzi, więc
          zapewne to ten sam epizod, o któym piszesz.
          • sugarhoney Re: Akademiki 09.12.03, 09:56
            o krakowskim Olimpie (przy AGH) pojawił się artykuł o wdzięcznym tytule:
            "Olimp - siedziba zła i szatana..."
          • dziad_borowy Re: Akademiki 10.12.03, 14:24
            A to ciekawe, bo "Olimp" zbudowano na poczatku lat osiemdziesatych. Tak samo
            inny duzy akademik XIV. Na innych nie ma mozliwosci zrobienia napisow bo sa za
            male. Mama kreci.
            Dzierżbór
            • anuteczek Re: Akademiki 12.08.04, 16:38
              oj chyba nie bardzo, bo mi rodzice też to opowiadali, lata siedemdziesiąte-
              pierwsza połowa raczej
          • Gość: johndoe Re: Akademiki IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 08.09.04, 15:17
            mamusia troche zmysla. na poczatku lat 70 to nie bylo olimpu w lodzi. nie wiem czy byl juz wtedy jakikolwiek akademik wyzszy niz 4 pietra. a w tych niskich to wlasnie z daleka mozna bylo ch..a widziec
        • Gość: Pan Jabu Re: Akademiki IP: *.radiotel.com.pl / 195.150.76.* 13.12.03, 12:19
          W Wa-wie? Zob. tu:

          tinylink.com/?xiiuVXPLZn
          • Gość: marwwa Re: Akademiki IP: *.chello.pl 28.12.04, 00:36
            DZIĘKUJĘ!
            Widząc coś takiego odzyskuję wiarę, że studenta stać na coś finezyjnego! Coś
            takiego są w stanie zorganizować ludzie zdyscyplinowani! Ci wykazaqli się
            polotem.
            Niestety mnie (stary już jestem) takich przykładów nie było dane widzieć.
            Tradycja chamstwa na studiach utrzymuje się się od wielu, wielu lat.
            Już w "Lalce" Prusa można zapoznać się z "dowcipami" studentów. I każdy uważa
            za stosowne tym się zachwycać!
            Podajcie mi jeszcze kilka takich przykładów, jak ten z Warszawy, żebym mógł
            śmiało w oczy spojrzeć ludziom bez "wyższego wykształcenia".
            MR
      • Gość: haja Re: Akademiki IP: *.komrel.net / 217.197.165.* 04.11.04, 16:40
        Największą schizę przeżyłam na Żwirkach i Wigurkach w Warszawce, jak kolesie z
        pokoju naprzeciwko zorganizowali sobie imprezę pt.: tłuczemy wszystko co się da
        w pokoju. Podłoga pokryta warstwą szkła grubości, mniej więce, 10 cm. No i
        centymetrowa dziura w brodzie koleżanki Kasi, która brała udził w tej
        imprezie....

        Dobre też były numery na Smyczkach. Któregoś roku kolega "Stalin" postanowił
        wypróżnić pęcherz nie opuszczając imprezy toczącej się w pokoju, przez okno na
        stojaka. No i chyba za bardzo się chwiał, bo wypadł z drugiego piętra i jakieś
        pół roku chodził w kołnierzu.

        Ale wiecie co, najlepsze numery to ja pamiętam z Internatów. Ktoegoś razu w
        Kluczborku mój kolega Miskie wpadł na super pomysł i wsadził do baterii od
        prysznica farbkę plakatową. W początkowej wersji maiła to być farba czerwona,
        ale ponieważ takiej nie było, wsadził zieloną. Czekaliśmy parę minut na ofiarę
        przed łązienką i znalazła się....
        Kolega był bardzo zdziwony, że laci zielona woda z baterii. Misiek spokojnie mu
        wytłumaczył, że pewnie rury stare...Tamten spokojnie prayjął to do wiadomości i
        nic nie podejrzewając poszedł do pokoju. Sikałam ze śmiechu...
        Może jeszcze coś napiszę...
        • Gość: anuszka Re: Akademiki IP: *.ha3.agh.edu.pl 06.11.04, 22:06
          Prosze pisac dalej! Rok akademicki dawno sie zaczal!...

          Donosze, ze na miasteczku AGH tradycja i w tym roku nie umarla. Co noc o
          polnocy mieszkancy Kapitolu otwieraja okna i tluka garnkami. Puszczaja tez
          tradycyjnie "Janosika".
      • wymiatator1 Re: Akademiki 27.02.06, 00:20
        ja mieszkam w akademiku polibudy. w jednym z tych niskich i faktycznie wesoło jest:)
    • Gość: jasienka [...] IP: *.tkb.net.pl 09.12.03, 00:48
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • hamsterek Re: Akademiki 09.12.03, 09:55
        Właśnie !!! nAPISZ WYRAŹNIE A NIE TAK ŻE TRZEBA KOMBINOWAĆ. jA NP. NIE WIEM.
        cAPS MI SIE ZACIAŁ A NIE CHCE MI SIE PISAĆ JESZCZE RAZ ....
    • Gość: anuszka Re: Akademiki IP: *.zaczek.ds.uj.edu.pl 09.12.03, 22:09
      W Zaczku w Krakowie tacy znajomi udani kolesie mieli raz impreze. Byli w stanie
      juz bardzo niepoczytalnym. I wtedy jeden sobie rozcial reke o jakas szybe. A na
      to drugi wzial igle z nitka i z calym spokojem mu zaszyl. Klasyka.
      • Gość: gosciuwa Re: Akademiki IP: *.plus.com 09.11.04, 18:04
        Byl sobie taki student w akademiku bardo nielubiany przez innych, kapusiem byl
        okropnym. Wrzucili mu srodka nasenego i jak juz zasnal wyniesli cala zawartosc
        pokoju: luzko, szafe, biorko, ksiazki na dziedziniec, oczywiscie chlopak byl w
        lozku i ustawili dokladnie tak jak bylo w pokoju. Wyobrazcie sobie jaka mial
        mine jak sie obudzil. Chyba nawet wzial dziekana na semestr.
    • autowidol Re: Akademiki 10.12.03, 05:43
      DSW nr 8, Gdańsk. Pijemy, leswie dychamy.
      Pozdrowienia dla wszystkich studentów!
      Trzymajcie się!
      autowidol
    • Gość: BylyStudent Re: Akademiki - Alcatraz IP: 213.158.197.* 10.12.03, 15:14
      Bylem w Radzie Mieszkancow akademika Politechniki Warszawskiej,
      slynnego Alcatraz. Historie moznaby w opowiadac rozne
      w nieskonczonosc. Z motywow, ktore utkwily mi w pamieci:

      - prosba czarnoskorego do kierownictwa akademika o rozpalenie
      ogniska w pokoju celem odegnania zlych duchow.

      - wywiercona przez wietnamczykow dziura w scianie w celu
      podgladania dziewczyn w toalecie (zostalo to wykryte
      i zostali usunieci z akademika)

      - skargi na ludzi, ktorzy wylazili na dach i podbierali jajka golebiom na
      jajecznice

      - Alcatraz ma tzw studnie, do ktorej wyrzucane przez okna bylo wszystko.
      (glownie puste butelki po alkoholu, zdarzaly sie grubsze rzeczy, np.
      stare telewizory, meble). Facet, ktory zamiatal tam podworko
      chodzil w kasku.

      - wyrzucanie rzeczy przez okno zostalo ukrocone przez kierownictwo
      akademika w perfidny sposob. Po przylapaniu delikwenta straszono
      go wysoka kara, chyba ze wskaze innych ktorzy takze wyrzucali.

      - w prysznicach nie bylo sitek - sama gola rurka. Trzeba bylo
      miec swoje. Kwitl handel sitkami. Jeden ze sprzedawcow na swoich dzwiach
      napisal "sitka pod prysznic". Dopisano mu "p".

      - Komus zrobiono brzydki dowcip - wywieszono ogloszenie ze w tym i tym pokoju
      pod tym numerem sprzedaje sie piwo. Ogloszenie wisialo kilka dni. Gosc mial
      po tym walenie w drzwi po nocach przez caly semestr.

      - z windy permanentnie wykrecano zarowki. Nikogo nie "dziwila" ciemnosc
      w kabinie, dopiero gdy jacys "dowcipnisie" zabawili sie z elektryka
      windy. Winda zatrzymywala sie nie na tych pietrach co trzeba.
      Skutek uboczny: mozna bylo otworzyc drzwi do szybu windy i runac
      w ciemnosc. Potem zawieszono kartki: przed wejsciem do windy sprawdz
      czy kabina znajduje sie za drzwiami. Slowo kabina przerabiano
      na wiele wariantow: drabina, babina... itd. Winda bardzo czesto
      sie psula, a nowych nie mozna bylo zalozyc, bo szyb windy byl niestandardowy...

      pozdrawiam studentow, w akademiku to dopiero bylo zycie...





      • denay Re: Akademiki - Alcatraz 11.12.03, 00:34
        Ha! Ja slyszalam (ale tylko slyszalam) o wedrowce jednego ze studentow ze
        szpitala na Mochnackiego, w ktorym to sie kurowal, do Alcatrazu na impreze.
        facet podobno oknami przechodzil czy jakos tak, a potem nad ranem wracal.

        Wracajac jeszcze do niesmiertelnych Jelonek. Przebojem tam byly prysznice.
        Jeden na ok. 50osob, w moim na ok.50 dziewczyn. Jak byla terma pod prysznic
        wchodzilo sie na 5min. maksymalnie, zeby cieplej wody starczylo dla reszty.
        Najlepiej sie mylo o 4 w nocy albo okolo poludnia. Ostatni noawet znalazlam
        list do Mamy, w ktorym napisalam: "pod prysznicem przewaznie zimna woda - nie
        myje sie wtedy - nie jestem taka odwazna" ;-) Rok pozniej administracja
        zafundowala nam przeplywowy ogrzewacz wody i zaczela sie polka. Instalacja
        elektryczna i tak wolala o pomste do nieba, a przy ogrzewaczy zaczely siadac
        fazy i wysadzalo korki. Najczesciej wieczorem, kiedy administracja juz
        zamknieta. Ale zawsze dzialy kontakty na korytarzu, wiec do jednego kontaktu,
        systemem przedluzaczy, byly podlaczone z dwoch pokoi (a czasami i trzech):
        lodowki, czajniki, radia, lampki, czasami kuchenki. Az dziwne, ze nas nie
        spalilo ;-) za to dziewczyny mieszkajace przez sciane z prysznicem mialy
        nocne "staszenia", bo jak ktos bral prysznic to wylaczona zarowka zaczynala
        swiecic. Ile sprzetu sie pomarnowalo wtedy....

      • Gość: andrzej Re: Akademiki - Alcatraz IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 11.12.03, 08:42
        kiedy mieszkałeś w Dużym Akademiku?
      • Gość: kafar Re: Akademiki - Alcatraz IP: *.greennet.org.pl / 80.51.237.* 13.12.03, 23:34
        Stary Akademik - najpiękniejszy czas ...
        - W poprzek studni na wysokości 5 piętra przeciągnięto linkę i po środku
        zawieszono aluminiowy czajnik. W nocy wyglądał jak księżyc.
        - Na praktyce kolega zamieszkał od studni. Na miesiąc nie opłacało mu się
        pobierać zasłonek, ale po jakimś czasie wyczuł, że ktoś mu się wieczorami
        przygląda. Nie wytrzymał - wyskoczył nago na parapet krzycząc: "Masz chamie,
        napatrz sie"
        • Gość: Szelma Re: Akademiki - Alcatraz IP: *.eurobox.com.pl 11.05.04, 13:07
          Pamiętam ten czajnik
          no i drzwi na świeżo odnowionym dachu sali gimanstycznej w studni - pięknie
          wyglądały na tej czarnej papie ;-))
          • Gość: Frącz Re: Akademiki - Karolinka IP: *.jzo.com.pl 04.08.05, 15:48
            Gliwice - Poltechnika Sląska Akademik - KAROLINKA

            Działo sie tu dużo, nawet bardzo dużo parę lat temu.
            Podczas ostrej popijawy kolega Tytus rozwalił sobie lekko nogę przy kostce; po
            czym poszedł pod prysznic wziął igłę i nitkę i zszył sobie ranę :)
            Gdy po tygodniu koleżanki zmusiły go aby poszedł do lekarza, lekarz tylko
            stwierdził, że szycie było bardzo dobre, równe i profesjonalne!

            Inny kolega (był chyba na 3 roku) na początku października zlapał nową
            koleżanke (z pierwszego roku) za nogi i wystawił za okno - głową w dół. Trzymał
            ją tak kilka minut (góral z pochodzenia - wytzrymały chłop). Nigdy później nie
            odezwała się do niego :))

            Raz (na czwartym pamiętnym piętrze) rozlaliśmy na korytarzu mnóstwo oleju -
            powyciągaliśmy drzwi z szaf po czym rozpędzaliśmy się w skakiwaliśmy na drzwi i
            przez całą długość korytarza sunęliśmy; oczywiście do muzyki Surfing USA.

            Bardzo często jak rano sprzątaczka wchodziła posprzątać na 4-te piętro to klęła
            w niebogłosy. Pamiętam najbardziej tekst, który stał się u nas kultowym:
            "SKU..SYNY STUDENTY, PIE..NE INTELIGENTY, KU.. MAĆ"
      • Gość: Bi Re: Akademiki - Alcatraz IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.12.03, 14:54
        Alcatraz to byla bajka. Z tego co ja pamietam:
        1. Sesja letnia, czerwiec, upal ze 30stopni, probujemy sie uczyc ale z
        korytarza dochodza dziwne dzwieki. Wychodze na korytarz, a tam caly usypany
        pokruszonym styropianem a na srodku gosciu na nartach:)
        2. Kolezanka sie wprowadza do pokoju po wakacjach a tam w szafie...sedes.
        Potem byly wyscigi na nim po korytarzu.
        3. Zabijanie gwozdziami drzwi do pokojow trwalo caly semestr. Jak ktos komus
        podpadl to rano mial problemy z wydostaniem sie z pokoju
        4. A to prawda z tym "maluchem" na 4 pietrze? Znam tylko z opowiesci, ze na 4
        pietro, gdzie byl b. szeroki korytarz wniesli fiacika.
        5. A kto pamieta Gestapo z Alcatrazu? To dopiero oddzielna historia....
        • Gość: ANDRZEJ Re: Akademiki - Alcatraz IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.12.03, 16:57
          Z FIACIKIEM -KICHA PRAWDA JEST TAKA ŻE KOLEŚ O WDZIĘCZNEJ KSYWCE PSITA ROBIŁ
          REMONT SILNIKA POKLOU NA CZWARTYM PIĘTRZE
          NA CZWARTE PIĘTRO WTASZCZYLIŚMY KIEDYŚ SOKOŁA 1000 (MOTOR)KOLEGA BYŁ PASJONATEM
          NAPRAW
          KTO PAMIĘTA KOEDUKACYJNE KIBLE-NA DZWIĘK DAMSKICH OBCASÓW CZTERECH GOŚCI
          ODWRACAJĄCYCH GŁOWY OD PISUARÓW
          I JESZCZE DUUŻO WIĘCEJ HISTORII -10 LAT TAM SPĘDZDIŁEM
          • Gość: Bi Re: Akademiki - Alcatraz IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.12.03, 20:56
            Ja jeszcze pamietam jeden numer. W tych koedukacyjnych lazienkach kiedys nie
            bylo swiatla. I kolezanka poszla sikac, wchodzi do kabiny, zciaga majtki... i
            w tym momencie slyszy z tylu chrzakniecie. Okazalo sie ze gosciu sie
            zalatwial, a ze ciemno bylo to nie zamknal kabiny. Kolezanka tez nie zamknel
            drzwi...i dzieki Bogu, bo jak wyrwala...
          • Gość: Justyna Re: Akademiki - Alcatraz IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 17.12.03, 21:00
            To duża czesc życia:) Zazdroszczę. Ja chcę do akademika!
      • Gość: Zośka Re: Akademiki - Alcatraz IP: *.student.pw.edu.pl / *.student.pw.edu.pl 20.12.03, 00:17
        Mieszkam w Alca i nadal:

        * wyrzucają do studni wszystko, co się da (stare monitory też)
        * sitka są montowane systematycznie i systematycznie giną (chociaż za każdym
        razem zostają trochę dłużej)
        * windy też się ciągle psują a i światełko rzadko w nich jest

        Ponadto na trzecim jest ”zwyczaj” (min. od dwuch lat, dopiero drugi rok tu
        mieszkam) rozpylania gaśnic na korytarzu i ostatnio ktoś rozpylił gaz łzawiący
        pod prysznicami damskimi (ale to akurat śmieszne za bardzo nie jest)
        • Gość: Bi Re: Akademiki - Alcatraz IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.12.03, 00:51
          A Gestapo nadal jest? I dalej kaze posciel "rozcapierzac"?
          A Ninka? Alez mile wspomnienia.
          Za moich czasow akcje z gasnicami tez byly na porzadku dziennym.
          • Gość: domon Re: Akademiki - Alcatraz IP: *.student.pw.edu.pl / *.student.pw.edu.pl 20.12.03, 02:13
            Predzej sie karaluchy z alca wyniosa niz odejdzie Nina. Cały czas w szczytowej
            formie :)
          • Gość: Szelma Re: Akademiki - Alcatraz IP: *.eurobox.com.pl 11.05.04, 13:10
            Właśnie czy Ninka dalej rządzi na czwartym piętrze?
      • katmoso Re: Akademiki - Alcatraz 18.01.05, 16:23
        a na jednym z korytarzy był taki napis: " tu można puszczać pawie". swoją
        drogą ściany były strasznie popisane, a drzwi poklejone różnymi naklejkami.
    • Gość: anuszka Re: Akademiki IP: *.zaczek.ds.uj.edu.pl 11.12.03, 18:47
      To bylo dawno... Teraz juz chyba tak nie ma... W akademikach Politechniki
      Rzeszowskiej w latach siedemdziesiatych prysznice byly takie zbiorowe, w
      piwnicy. Duze pomieszczenie bez przegrodek i na suficie rury. Jak w wojsku.

      Moj wujek, jak byl studentem, to zrobil tak: Wszedl do damskiego prysznica gdy
      nikogo tam nie bylo, rozebral sie i puscil wszedzie wszedzie goraca wode.
      Naparowalo sie, nic nie widac w tej mgle, a wujek na golasa stanal sobie w
      kacie. Przyszla grupa dziewczyn sie kapac. Kapia sie, kapia... widza, ze tam w
      kacie ktos stoi odwrocony tylem, ale nic - to pewnie ktoras kolezanka.

      Az tu nagle! Wujek odwrocil sie do nich przodem!!! Wszystkie gole panny z
      piskiem rzucily sie do wyjscia - i wybiegly na korytarz... A tam na korytarzu
      juz czekali ustawieni przez wujka koledzy!

    • sunday Smutne... 12.12.03, 14:42
      Smutne te Wasze historie (poza ostatnia, bodajze Anuszki). A potem sie dziwimy,
      ze nasze miasta (pociagi, tramwaje, dworce, autobusy...) wygladaja tak, jak
      wygladaja.

      Luki
      • anikl Re: Smutne... 13.12.03, 23:20
        sunday napisał:

        > Smutne te Wasze historie (poza ostatnia, bodajze Anuszki). <

        No nie, ta z napisem ze świateł jest świetna!
        ale reszta "wesołych" demolek :-[[
        • Gość: Jazon Re: Smutne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 23:43
          No w sumie fakt- coś chyba jest w atmosferze akademika że ludziom odbija:) Ja
          np. słyszałem od koleżanki że w jednym akademiku ktoś pomylił prysznic z
          toaletą- szok po prostu. A dla mnie jeszcze ciekawszym tematem do refleksji
          było to że reakcja niektórych mieszkańców tego akademika była 'Ee tam- po to są
          sprzątaczki żeby sprzątały'. Rosnie elita intelektualna:/ Z jednej strony
          fajnie poczytac takie historie ale z drugiej... brrrr- kiedys mogę trafić na
          takiego lekarza na przykład.
          • kuala_lumpur a na Kicu... 14.12.03, 01:05
            A na Kicu teraz ktoś słucha głośno arii operowych... chyba z okazji
            wprowadzenia aneksu do regulaminu w którym zapisane są kary pienięzne (20-50
            zł )dla łamiących ciszę nocną...
          • Gość: anuszka Re: Smutne... IP: *.smlw.pl / *.smlw.pl 14.12.03, 13:06
            Nie daj Boze, moze to sie nie po raz pierwszy zdarza... ale mnie opowiadala
            kolezanka, ze zdarzylo sie cos takiego pare lat temu w Zaczku w Krakowie.
            Niestety, nie to jest w tej historii najgorsze. Otoz po tym fakcie natychmiast
            powstala fama, ze to zrobili studenci-obcokrajowcy z pewnego kraju. Kolezanka
            sama wierzyla w te plotke, chociaz nie bylo oczywiscie zadnych poszlak...
            Buuueeee... To jest dopiero obrzydliwe... Ale to juz nie temat na to forum...
            • kuala_lumpur Re: Smutne... 16.12.03, 14:28
              Mieszkam od paru lat w akademiku i to co mnie najbardziej fascynuje to dźwięki
              jaki można tu usłyszeć. Nieludzkie krzyki, tajemnicze bełkoty, stukania
              odległe... Czasem śmieję się do łez i zstanawiem się jak ludzkie gardło
              mogło "zrodzić" coś takiego. Najbardziej w pamięci utwiły mi dwie sytuacje:

              -wyszedłem o 3ciej w nocy do łazienki i przy którychś drzwiach słyszę jakby
              szczekanie, warczenie, jakiś dźwięk jakby ktoś uderzał dłonią w podłogę,
              sapanie... I jeszcze drapanie w drzwi.
              ???
              Po chwili słyszę głośne "komendy" : Waruj!, Leżeć, leżeć! Łapa! Aport!

              -Też w nocy budzę się i słyszę pod swoimi drzwiami jakieś odgłosy jakby
              uderzenia ciałem o ścianę, ale żadnych krzyków, nic. Przyszło mi do głowy, że
              kolesie się biją... Nagle słyszę jazgot portierki: "Co to ma znaczyć, która
              godina, proszę się rozejść do pokojów!". A po chwili męski głos mówi "No
              chodź, chodź, ty ch..., dokończymy w pokoju, no zaraz dokończymy!"
          • kotka.psotka Re: Smutne... 05.01.04, 13:33
            Gość portalu: Jazon napisał(a):

            > No w sumie fakt- coś chyba jest w atmosferze akademika że ludziom odbija:)
            > Ja np. słyszałem od koleżanki że w jednym akademiku ktoś pomylił prysznic z
            > toaletą- szok po prostu.


            Dopóki prysznice były w piwnicy, to u mnie w akademiku było na porządku
            dziennym :(
            Ale co powiecie na pomylenie toalety z ... kuchnią? Zdarzyło się komuś
            niestety... :(((
            • Gość: sailor13 Re: Smutne... IP: 213.227.106.* 05.02.04, 10:32
              smutne mi przypomina sie jedna historia, ktora uczy (tak mysle) rzecz dziala
              sie w AWF-owskim akademiku. szczyle z pierwszego roku zrobily glosna
              alkoholowa impreze, moj kolega (tez imprezowy gosc) w pewnym momencie nie
              wytrzymal i poszedl im zwrocic uwage, wrocil posiniaczony i z podbitym okiem.
              gdy sie o tym dowiedzielismy powstalo "komando" chetne nauczyc mlodziakow
              kultury. poszkodowany wpadl na lepszy pomysl. przez caly dzien co 4-5 min ktos
              wlazil gowniarzom do pokoju patrzyl po twarzach jakby je chcial zapamietac...
              kolo poludnia gowniarze przerazeni z dobra butelka whisky przyszli
              przeprosic...
            • Gość: Brat Re: Smutne... IP: *.centertel.pl 07.03.06, 11:57
              Akademik Ustronie, Politechnika Warszawska.
              Wchodze sobie do kibelka, czuje cos smierdzi... zagladam do muszli... muszla
              czysciutka, mysle sobie, co jest? Rozgladam sie a na podlodze slady, ktos
              nasral obok sedesu i gowno schowal za sedesem.
    • Gość: były student Re: Akademiki IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 17.12.03, 14:12
      heloł
      My z kumplem zapamiętale zbieraliśmy puszki po browarach (było ich chyba z 400
      i zajmowały pół pokoju) . Pewnegodnia stwierdziliśmy że zrobimy tapete z tych
      puszek. Wiec zakupiliśmy niezbędne rzeczy czyli: papier formatu A0, taśmę
      dwustronną, no i oczywiście browary (jakby brakło materiału). Powstało dzieło
      sztuki z ok. 200 puszek, po prostu cudo. Po czym przykleiliśmy to na sciane do
      tapety oryginalnej - miała chyba z 10 lat. Wszyscy podziwiali nasze dzieło.
      Niestety nie wzieliśmy pod uwage, że tapeta może nie wytrzymac takiego ciężaru
      i ok 3 nad rane wszystko spadło na zoll z zaje... hukiem. Mnie sie wydawało że
      akademik sie wali innym zresztą też, zlecieli sie ludzie z innych pokojów z
      zapytaniami czy żyjemy, noi wywiązała sie mała imprezka do rana a o 8 niestety
      na zajęcia:(((
      jako zemste za stara tapete, spuściliśmy te puszki z 4 piętra po schodach
      następnej nocy ok 4.00. Ale że zawsze sie znajdzie ktoś życliwy to kierowniczka
      od razu wiedziała do kogo te puszki należą.

      Nie wyobrazam sobie studiowac i nie mieszkac w akademiku !!!!
      Pozdro dla wszystkich

      • Gość: sailor13 Re: Akademiki IP: 213.227.106.* 05.02.04, 10:37
        tez mi sie przypomniala historia, znowu AWF-owski akademik. bylo to w czasach
        gdy TV non stop kusila reklamami telewizorow plaskich ktore mozna bylo
        montowac na suficie... koledzy stwierdzili ze rubin nie jest wcale gorszy i
        jakos go na tym suficie zamontowali... pol akademika chodzilo do nich na TV!!!
        tym bardziej, ze zwykle rytulal ogladania TV laczyl sie z rytulalem spozywania
        alkoholu i zwykle tak rozkrecaly sie imprezy...
    • Gość: anuszka Re: Akademiki IP: *.zaczek.ds.uj.edu.pl 17.12.03, 20:11
      W Kapitolu, czy ktoryms innym z tych AGH-owskich wiezowcow moj brat z kumplem
      jechali winda z 11. pietra na dol. I nagle z winda cos sie dziwnego zrobilo, bo
      przyspieszyla a potem zaczela normalnie spadac!... Poczuli prawdziwy stan
      niewazkosci!... Na szczescie zaczeli szybko przyciskac stop i winda powoi
      wyhamowala... na 4. pietrze. Czyli spadali jakies 6 pieter. Uuufff. Brat dalej
      jezdzi windami.
      • caerme Re: Akademiki 17.12.03, 22:18
        apropos kapitolu...
        slyszalem ze akademik jest dwa razy wyzszy niz w teorii:
        na kazde pietro studentow przypada pietro karaluchow
        pozdr
        • Gość: anuszka Re: Akademiki IP: *.zaczek.ds.uj.edu.pl 18.12.03, 00:23
          > apropos kapitolu...
          > slyszalem ze akademik jest dwa razy wyzszy niz w teorii:
          > na kazde pietro studentow przypada pietro karaluchow

          A tak, bo tam w ogole piętra są budowane niższe dla oszczędności (2.10 m), a
          sufity są chyba z dykty, bo jeden znajomy znajomego zrobił dziure w suficie
          nogą... To podobno dlatego, ze był na łóżku piętrowym...
          • Gość: Zbyszek K. Re: Akademiki IP: *.broker.com.pl 08.09.04, 23:15
            No tak było. Na sufitem zawsze szalały zawsze karaluchy i przeciągi.
            Wystarczyło otworzyć szafę i już był miły przewiew. Trzeba tylko było
            przeprosić karaluszki i zaprosić do pokoju obok.

            • Gość: mieszkałam tam! Re: Akademiki IP: 80.244.153.* 27.12.04, 12:44
              A w latach 90 moi koledzy łapali karaluchy do słoików, dawali im imiona i
              wynosili na spacery na trawnik. Największą sympatię wszystkich budził niejaki
              Gucio (brunet, 1,5 cm. wzrostu, wszystkożerny).
    • Gość: anuszka Re: Akademiki IP: *.zaczek.ds.uj.edu.pl 18.12.03, 00:38
      Jesli chodzi o tajemnicze odglosy w akademiku (Zaczek w Krakowie):

      1. Jednej wiosny w pokojach od podworza (takie akustyczne podworze-studnia), o
      czwartej rano ludzie budzili sie na dzwiek... Byly to dzwieki wydawane przez
      jakas panne oddajaca sie bardzo intensywnym igraszkom milosnym o tej
      nieludzkiej porze. Wymyslilam nawet, zeby w takiej sytuacji postawic na oknie
      radio i wlaczyc na caly regulator Radio Maryja... Ale nigdy nie mialam sily
      zwlec sie z lozka...

      2. Siedzac w pokoju w brzydka pogode slyszy czlowiek za drzwiami regularnie co
      kilkanascie sekund: trrrrr trrrrr trrrrrr... Zagadka - co to? To panny jezdza
      na rolkach po korytarzu naokolo akademika! (W Zaczku jest taki okrezny.)

      3. To byl najladniejszy tajemniczy odglos, jaki slyszalam... Raz w srodku nocy
      budzi mnie (z poczatku myslalam, ze sni mi sie) chor meskich glosow
      spiewajacych jakas niezwykle piekna piesn chyba po bialorusku... Studenci ze
      wschodu tak sobie wlasnie szli przez korytarz i spiewali. I tak szli i szli,
      echo sie nioslo...
      • Gość: Slav Re: Akademiki IP: *.is.net.pl 18.12.03, 20:48
        Jeśli chodzi o odgłosy, to pamiętam występy mojego
        najulubieńszego „współspacza” z pokoju – Kazia P. z małego miasteczka na
        ścianie wschodniej. Kaziu był chudy jak szkielet, starszy o ca 4 lata od
        studentów ze swojego rocznika – 4 lata walił głową w mur, aż w końcu się
        dostał na to swoje wymarzone prawo.
        I w listopadzie’93 dokwaterowali mnie do niego. Ale naprawdę nie żałuje –
        najpocieszniejszy rok w moim życiu – nigdy przedtem ani nigdy potem nie miałem
        takiej jazdy....
        (a zresztą de facto wyswatał mnie wtedy z żoną; podówczas jeszcze koleżanką i
        będę mu za to wdzięczny do końca życia)

        Ale do rzeczy:
        Czas akcji: środek czerwca – największe natężenie sesji letniej
        Miejsce akcji: Kraków, Bydgoska 19C. Ten akademik miał akurat taką specyfikę,
        że z reguly spokojniej było na korytarzu niż w pokojach, tak że wiele osób
        brało księgi i siadało pod ścianami robiąc z korytarza czytelnię Jagiellonki,
        czy coś w tym kształcie. W sumie fajnie było i jakoś nauka lepiej wchodziła

        Otóż rzeczony Kaziu o godzinie ok. 2 w nocy ubrał na się (tylko) białe
        prześcieradło, wyskoczył na korytarz z okropnym rykiem:
        UUUUUUUUUUUUU.......
        UUUUUUUUUUUUU....... UUUUUUUUUUUUU.......
        UUUUUUUUUUUUU.......

        I gdy wszystkie głowy podniosły się z przerażeniem znad książek zakończył:

        UUUUUUUUUUUUU.......CZCIE SIĘ !!!!!!!!

        Takich historyjek z Bydgoskiej było multum, jak sobie przypomnę do zapodam.
        Ale za to KOCHAM ten akademik i do dziś jak jestem w Krakowie, to po prostu
        muszę tam zajść. Oczywiście znajomych już dawno nie ma, (skończyłem 8 lat
        temu), ale ten klimat i zapaszek bez zmian.

      • l2m Re: Akademiki 19.12.03, 13:11
        Historia z lat zamierzchłych, moja stryjna opowiadała.
        Na ich roku był jeden taki koleżka, specjalizujący się na wrednych żartach. Oto
        pewnego razu wziął on odbiornik radiowy, włączył na cały regulator, wstawił to
        do wiadra, a wiadro położył na bok, przytulając je do ściany częścią górną. Po
        czym zamknął sobie spokojnie drwi i pojechał do domu na tydzień. Odbiornik
        ryczał sobie w najlepsze od 6 rano do 12 w nocy, i jego dzwięk, spotęgowany
        jeszcze wiadrem, wprawiał sąsiadów w niekłamany zachwyt...

        Aha, jeszcze o tym samym działaczu. To już nie w akademiku się działo, i nawet
        nie w uniwerku. Otóż skończył naukę, poszedł do pracy, ale dowcip miał wciąż
        taki samy. Pewnego razu zachorował i trafił do szpitala. A trzeba powiedzieć,
        że w tym szpitalu przy recepcji wywieszano nie wiadomo po jakie licho
        informacje o stanie zdrowia pacjentów - temperatura, ciśnienie i takie inne.
        Więc on to spostrzegł, i wcześnym rankiem w dniu odwiedzin wpisał na tę listę
        naprzeciwko swego nazwiska - "umarł". Koledzy z pracy przyszli go odwiedzieć,
        przeczytali to... Uwierzyli, bo niby czemu mieli wątpić? Dalej możecie sobie
        dopowiedzieć.

        Najzabawniejsze było to, że ten dowcipniś był prawnikiem. :D
    • Gość: anuszka Re: Akademiki IP: *.zaczek.ds.uj.edu.pl 18.12.03, 23:23
      A w Nawojce mieszkal raz taki moj kolega Krzysiu. Zakwaterowali go tam na I
      roku, w pokoju chyba 4-osobowym. Nieszczescie chcialo, ze wspollokatorzy mieli
      nieco inne priorytety niz Krzysiu: W pokoju 24 h na dobe funkcjonowala
      komercyjna wypalarnia plytek i niekomercyjna pijalnia alkoholi - tymczasem
      Krzysiu byl typem naukowca zarowno z charakteru jak i z powierzchownosci
      (bardzo szczuply, okulary), byl ponadto czlowiekiem dobrodusznym i zyczliwym...

      ...i nic nie wskazywalo na to, ze mial czarny pas z aikido.

      Wspollokatorzy odniesli wiec wrazenie, ze nie bedzie przeszkod, zeby Krzysiowi
      przeszkadzac w nauce i w ogole wchodzic na glowe... Niestety! Przez pewien czas
      Krzysiu znosil afronty kolegow ze spokojem samuraja - az pewnego dnia sie
      ZDENERWOWAL.

      ... I tego dnia poustawial swych wspollokatorow tak, ze chodzili jak w zegarku:
      Raz przyszedl do nich znajomy, patrzy, a tu jeden z kolegow lezy na lozku i sie
      nie rusza. "Co tak lezysz?" - pyta znajomy. A kolega slabym glosikiem
      odrzekl:"No bo Krzysiu kazal mi isc spac..."
      • frred Re: Aikido 19.12.03, 13:25
        ?

        Przecież aikido to sztuka czysto obronna, jak Krzysiu mógł tym dokopać
        komukolwiek oprócz atakującego go agresora?
        • Gość: anuszka Re: Aikido IP: *.smlw.pl / *.smlw.pl 20.12.03, 15:55
          > Przecież aikido to sztuka czysto obronna, jak Krzysiu mógł tym dokopać
          > komukolwiek oprócz atakującego go agresora?

          ...spytaj Krzysia :)
          • frred Re: Aikido 31.12.03, 10:45
            Daj adres, to spytam :)))

            pzdr
        • Gość: sailor13 Re: Aikido IP: 213.227.106.* 05.02.04, 10:44
          nie wiesz ze najlepsza obrona jest atak??? :)
      • gaziarz Re: Akademiki 31.12.03, 12:06
        Gość portalu: anuszka napisał(a):


        > ...i nic nie wskazywalo na to, ze mial czarny pas z aikido.
        >
        czarny pas w Aikido... ciekawe
    • Gość: BylyStudent Re: Akademiki - Politechnika Bukaresztanska IP: 213.158.197.* 19.12.03, 09:58
      Niedlugo po przewrocie i zmianach w Rumunii,
      uczestniczylem w europejskim kongresie mlodziezy/
      Cala impreza byla w Cluj-Napoca, ale otwarcie
      bylo w Bukareszcie w palacu nieslawnego Czauszesku
      (sorry, ale nie wiem jak to sie powinno pisac).
      Palac to osobna historia (najmniejszy pokoj wielkosci
      boiska do hokeja), ale mialem watpliwa przyjemnosc
      zapoznania sie z warunkami zakwaterowania studentow
      Politechniki Bukaresztanskiej. Jako mieszkaniec
      Alcatrazu, myslalem ze jestem zaprawiony w bojach
      i nie przestraszy mnie byle rumunski akademik.
      Przecenilem sie, ale nie uprzedzajmy wypadkow,
      jak pisza autory "sensacyjnych" tekstow.
      Nasi gospodarze - organizatorzy rozlokowali
      okolo 150 osob z calej Europy po calym Bukareszcie.
      Mnie i kilku kumplom przypadl akademik Politechniki.
      Miasteczko akademickie to kilkanascie akademikow
      (4-pietrowe, podluzne cos w stylu szkolnego internatu)
      dla okolo 5 tysiecy studentow. Na "trawnikach" wzdluz
      akademikow pietrzyly sie sterty smieci. Wyjasniono
      nam, ze studenci wyrzucaja smieci przez okno i ze ostatnio
      byl glosny wypadek, gdy butelka z okna uderzyla w glowe
      jakas dziewczyne. Umieszczono nas czterech w jednym
      pokoju (2 osobowym, bardzo malym). Lozko pietrowe, metalowe,
      z siatkami metalowymi, wkleslymi jak hamak. Losowalismy i mnie
      przypadla podloga. Nie wiedzialem czy sie cieszyc czy nie...
      Po wejsciu i zapaleniu swiatla "dywan" rozbiegal sie (karaluchy).
      Ale materace na lozkach okropnie smierdzialy (tak jak
      nie myjacy sie przez rok bezdomni). Jedynym wyjsciem
      byl powrot na miasto i calonocna impreza. Nie chce
      wam psuc dnia opisem lazienek. Riviera w Warszawie, przed remontem,
      byla slawna z kibli (krazylo powiedzenie, ze jak sie bralo
      prysznic, trzeba bylo patrzec w gore czy grzyb nie atakuje).
      Tam bylo znacznie, znacznie gorzej. To co widzialem w Bukareszcie,
      mozna porownac tylko z kiblem - sekretnym przejsciem z filmu Desperado
      Quentina Tarantino. Ruszylismy wiec w miasto ("una bere recze", czyli
      jedno piwo prosze - najlepsze piwo bylo marki Ursus). Nie wiem
      czy bylo to praktykowane gdziekolwiek indziej na swiecie, w Rumunii
      sprzedawano napoj "mleko pol na pol z coca-colą". Czysta coca-cola
      byla za droga dla przecietnego obywatela Rumunii.

      A politechnika? Ogromny socrealistyczny moloch - ogromne place
      wylozone rozlatujacymi sie plytkami chodnikowymi i posagami
      robotniczo chlopskimi co 100 metrow. Powiedziano
      nam ze kiedys spadlo duzo sniegu i kopula nad ogromnym holem na
      auli glownej politechniki zawalila sie.

      Nie mniej, wyjazd bardzo sie udal, poza tym ze prawie polowa uczastnikow
      kongresu zachorowala na jakas grypoangine (w tym niestety ja).
      Poza tym jedzenie bylo paskudne, co dzien na talerzu zmienialy sie
      kolory, ale smak tych "potraw" jakos nie. Odbilismy to sobie
      w Budapeszcie.

      pozdrawiam studentow, zycie studenckie to bylo to...


      • Gość: BylyStudent Re: Akademiki - Politechnika Bukaresztanska IP: 213.158.197.* 12.01.04, 09:57
        Watek jakos cichnie, wiec cos dopisze, zeby sie dobrze czytalo...

        Jedna z wielu niezapomnianych dla mnie chwil wyjazdu
        do Rumunii byl przejazd pociagiem relacji Bukareszt - Cluj-Napoca.
        (Cluj-Napoca to glowne miasto Transylwanii). To byla czysta radosc.
        150 osob z calej Europy bawilo sie i zapoznawalo, pijac swoje
        narodowe trunki z gwinta. Pol trasy spedzilem z jednym sympatycznym
        Grekiem z Aten, ktory pozbyl sie dzieki temu prawie calego swojego
        zapasu Uzo. Uzo (anyzowka) pite z gwinta w pozycji wychylony przez okno
        pociagu z wiatrem we wlosach smakuje naprawde rewelacyjnie.

        Bedac w Cluj - Napoca jednego wieczora zrobilismy konkurs drinkow.
        Kazde panstwo mialo swoje stoisko, na ktorym prezentowalo swoje
        najlepsze alkohole. Kazdy mogl zweryfikowac organoleptycznie
        prezentowane drinki i potem byla ocena poprzez glosowania
        i wybor najlepszego drinka. My jako reprezentacja Polski mielismy
        niestety tylko skromny zapas Zubrowki - wystawialismy "szarlotke"
        (pol na pol z sokiem jablkowym) oraz sama Zubrowke. Wygrali
        Portugalczycy ze swoim porto (tez uwazam ze bylo swietne).
        Drugie miejsce zajela Finlandia z wodkami Finlandia.
        Trzecie ... nie pamietam. My nie zakwalifikowalismy sie na podium.
        Najgorsze drinki (wg mnie) mieli Dunczycy. Byly to jakies gorzkie bittery
        pomieszane z drzemami. Kawalek rozlazlego owocu z tego dzemu utkwil mi gardle
        podczas, testowania - pol bylo przelkniete a pol nie i mialem problem z
        decyzja, w ktora strone to ma dalej isc... Na szczescie jakos poszlo.

        czego i Wam zycze,
        Byly Student

        • Gość: paraplucha Re: Akademiki - Politechnika Bukaresztanska IP: *.hva.nl 13.01.04, 16:04
          hej, byly studencie, czyzbys opowiadal o swoich doswiadczeniach z aegee??
          • zeus_usa Re: Akademiki - Politechnika Bukaresztanska 11.05.04, 00:08
            Ja stawiam na BEST.
            • claris Re: Akademiki - Politechnika Bukaresztanska 19.08.04, 15:51
              AEGEE - na 100% :)
              Slynne National Drink Party w pelnym wydaniu :D
    • Gość: Sinuhe Re: Akademiki IP: *.student.pw.edu.pl / *.student.pw.edu.pl 19.12.03, 13:34
      A propos wanny podobnie było podobno w warszawskim Mikrusie. Historia zasłyszana.

      Maj albo czerwiec - gorąca wiosna. 4 rano, alkoholowa imprezka. Pije kilku
      facetów, z czego jeden fan sportów zimowych:
      - Ale bym sobie na bobslejach pojeździł.... ech.
      - k.. ale bym sobie na bobslejach pojeździł.

      Koleś wyszedł z pokoju, a po jakimś czasie koledzy usłyszeli łoskot dobiegający
      z korytarza. Zaciekawieni wyszli na korytarz, do klatki schodowej. Widok
      przedstawia się następująco: Kolega fan sportów zimowych zjeżdża w wannie po
      schodach, na parterze ładuje sie do windy i z powrotem. Czapka, szalik, gogle i
      on w wannie.
      Koledzy trochę siłą, ale wciągneli z powrotem kolegę do pokoju, wanne zostawili
      w losowo wybranym miejscu. Usadzili na krześle - i zabronili ruszać tyłka z
      miejsca. Po jakimś czasie fan sportów zatęsknił za zimą znowu tym razem za
      nartami. Ponieważ było już rano to się koledzy pospali i chłopaka nie
      przypilnowali.
      Kurs udało mu się wykonać niestety podobno tylko raz. Na dole niechcący strącił
      sprzątaczkę co akurat szła do pracy. Kobiecina złamała rękę, a chłopak się
      ulotnił zanim ktokolwiek zdołał cokolwiek zauważyć.
      Jak już wytrzeźwiał, stwierdził że głupio zrobił i trzeba by chociaż przeprosić.
      Dowiedział się w jakim szpitalu kobiecina leży, kupił bukiet róż. Poszedł do
      szpitala, pyta się w informacji czy leży tu taka i taka. A pani w okienku
      odpowiada: - Tak, tak leży. Ale pan może ktoś z rodziny? Bo z tą panią jest coś
      nie do końca dobrze... ona twierdzi że ją narciarz potrącił.
      • Gość: Huhuha Re: Akademiki IP: 198.189.227.* 20.12.03, 01:47
        My wczoraj na snowboardzie zjezdzalismy ze schodow :) Polecam.
        • rasia1 Re: Akademiki 30.12.03, 09:33
          Gość portalu: Huhuha napisał(a):

          > My wczoraj na snowboardzie zjezdzalismy ze schodow :) Polecam.

          a my onegdaj (1993/4)na AGH-owskich Slumsach jezdzilismy na rolkach z kolegami
          z EPW. o mało co kumpel przez balkon na 4-tym piętrze nie wypadł ;))
          faaaaaaaaaajne czasy studenckie...
      • ignatz Re: Akademiki 20.12.03, 15:48
        Niestety, obawiam się że niest nieco przesadzona ta opowieść.
        1. Portierka by się zbudziła i go opieprzyła i minimum próbowała powstrzymać
        2. Nie wlazłby z wanną do windy
        3. Wanna była baardzo mocno przymurowana do podłogi i była tylko w pralniach
        na 2 i 9 piętrze (teraz już je zabrali)

        niemniej ten manewr ze sprzątaczką był przedni :-) "Bo z ta panią jest nie do
        końca dobrze..." :-D
        Pozdrawiam!
      • very_martini Re: Akademiki 23.07.04, 20:04
        Slyszalam te historie w wersji z nartami lub deska surfingowa w 150 chyba
        miejscach i wszedzie figurowala jako autentyk:)

        16%VOL
        22%VAT
        (very przepraszam za chwilowy brak polskich ogonkow)
        • neurosis Re: Akademiki 06.08.04, 22:18
          very_martini napisała:

          > Slyszalam te historie w wersji z nartami lub deska surfingowa w 150 chyba
          > miejscach i wszedzie figurowala jako autentyk:)

          i za kazdym razem kobieta ladowala w psychiatryku bo nikt nie chcial uwierzyc w
          narciarza
      • Gość: Artur Re: Akademiki IP: *.ss.shawcable.net 20.09.04, 16:25
        Z ta sprzataczka to ta historia krazyla, ze po przyjsciu do szpitala normalnie musiala czekac kilka godzin na konsultacje psychiatryczna, zanim zabrali sie za jej reke.
    • Gość: anuszka Akademiki w Niemczech IP: *.smlw.pl / *.smlw.pl 20.12.03, 16:15
      Dwaj znajomi dostali raz stypendium do Niemiec. Musieli przed wyjazdem wypelnic
      papiery i bylo tam pytanie, jaki chca pokoj w akademiku: 1 czy 2-osobowy (i z
      kim)? A oni, znajac polskie warunki kombinowali tak: Jedynek i tak nie
      dostaniemy, to lepiej wpiszmy dwojke i ze chcemy ze soba mieszkac. Bo jak
      przyjedziemy to moze juz nie byc miejsc i nas rozdziela... Ale na koniec cos
      ich tknelo i napisali jednak, ze chca jedynki.

      I po przyjezdzie okazalo sie...
      Widok z marzen sennych polskiego studenta - akademik to wielki wiezowiec
      zlozony z samych pokoi 1-osobowych... Tylko na rogach sa dwojki przeznaczone
      dla par (np. malzenskich). A malo brakowalo zeby zamieszkali w takim pokoju
      jako para!...
      • marokanka Re: Akademiki w Niemczech 05.02.04, 18:26
        no ja po przyjezdzie do Niemiec tez sie zdziwilam. Jedynki, codziennie
        sprzataczka przychodzi, papier toaletowy w lazience, kuchnia prawie jak w domu,
        nikt nic nie kradnie z lodowek (no czasem miejscowi menele przychodzili sie
        kapac i podjedli conieco) ale to akurat skutki uboczne mieszkania w centrum
        Berlina. Poza tym na pietrze sala do robienia imprez, ogladania telewizji (tak,
        tak telewizor stal i nikt nie ukradl)i co tam kto woli. Jedna z rzeczy ktora
        mnie zaszokowala, to kartka (taki plan) na drzwiach tej sali. Gdy ktos chcial
        zrobic impreze musial wpisac kiedy ma sie ona odbyc, z jakiej okazji, czas
        trwania, a wiec od-do (!). W Polsce cos takiego nie do pomyslenia. I dobrze!
        Ale musze przyznac, ze imprezy spontaniczne tez byly. I to jakie... Ahhh
    • Gość: hania Re: Akademiki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.12.03, 01:30
      Ja mieszkałam przez całe studia w mieszkaniu studenckim (też temat na osobną
      opowieść), ale moi rodzice mieszkali w akademikach - tam się zresztą poznali.
      Mój Tato mieszkał przez pierwsze lata studiów w tzw. Szklanym Domu przy ul.
      Teatralnej we Wrocławiu. Był to akademik męski, a lokaltorzy uwielbiali prosić
      o jakąś przysługę panią porteierkę, ponieważ ta zawsze odpowiadała (np. na
      prośbę o przekazanie klucza koledze): niech pan się nie martwi, niech pan się
      na mnie spuści...
      Mama natomiast mieszkała w żeńskim akademiku przy ul. Grunwaldzkiej, a
      studiowała medycynę. Warunki były spartańskie: dziewczyny mieszkały po 5-6 i
      spały na piętrowych łóżkach, które miały leżanki z grubego płótna. Kiedyś ta
      leżąca na dolnym łóżku masowała plecy drugiej nogą przez to płótno z takim
      zajęciem, że wyrzuciła ją z górnego łóżka na podłogę. Wyrzucona tak
      nieszczęśliwie spadła, że wybiła sobie szczękę. Niestety - żadna z koleżanek
      jej nie pomogła, bo wszystkie przyszłe medyczki dostały ataku śmiechu. I ta
      biedna chodziła od pokoju do pokoju, żeby ktoś jej pomógł, ale nie mogła
      powiedzieć o co chodzi i czemu tak dziwnie wygląda, bo sztrasznie bolała ją
      szczęka.
      W latach 60-tych obowiązkowym przedmiotem na medycynie było tzw. wojsko.
      Panienki chodziły na poligon i na komendę "padnij" odpowiadały
      kulturalnie: "Ale tu jest błoto obywatelu kapralu". Na początku moja Mama
      jeszcze się przejmowała tym przedmiotem i poszła do jednostki, żeby nauczyć się
      części pistoletu. Ponieważ nie było to łatwe a zbliżała się pora obiadowa
      (obiady w stołówce "Pod Świnią") więc zapakowała pistolet do torebki i nikomu
      nic nie mówiąć udała się na obiad. Potem przyszła do akademika odpocząć. W tym
      czasie wojskowe służby szukały jej po całym Wrocławiu a na końcu przeprowadziły
      udany nalot na akademik i pistolet odzyskały. Żadnych konsekwencji nie
      wyciągnęli - stwierdzili, że studenta ta jest za głupia, by być szpiegiem.
      itp itd
    • Gość: chopin Re: Akademiki IP: 80.244.140.* 24.12.03, 00:26
      1 kumpel był ochroniarzem a więc wracał raczej troche nad ranem ale na zajęcia
      próbował wstać (te o 8) wieć był w posiadaniu radzeickiego budzika który budził
      wszystkich tylko nie jego, przed świętami został sam z budzikiem potem wyjechał
      ale zapomniał wyłączyć to urządzenie któe wydawało dzwieki przez godzine, dobrze
      że przyjechałem wytedy trochę wcześniej bo dziwczyny z siśiedztwa troche nie
      mogły spać
      2 za głośne imprezy u sąsiadów na dole kumpel robił tak 7 godzina bufer wylotem
      na dół, bas na fula, głos na fula, kaseta z technoo i dawaj, przynajmnije
      satysfakcja była że ktoś sie nie wyśpi (my miszkaliśmy na 10 piętrze nad nami
      nic nie było)
      • norah Re: Akademiki 31.12.03, 09:01
        A moi koledzy w czasie jednej z imprez akademikowych w Ołówku powpisywali sobie
        nawzajem dzieci do dowodów osobistych. Dzieci miały baaaardzo oryginalne imiona
        np. Conan Barbarzyńca, Fredie Kruger itp. Ech, to były czasy!!!!
        • frred Re: Akademiki 31.12.03, 11:00
          norah napisała:

          > A moi koledzy w czasie jednej z imprez akademikowych w Ołówku powpisywali
          sobie
          >
          > nawzajem dzieci do dowodów osobistych. Dzieci miały baaaardzo oryginalne
          imiona
          >
          > np. Conan Barbarzyńca, Fredie Kruger itp. Ech, to były czasy!!!!

          Nie wiem, czy wiesz, czym się coś takiego może skończyć :))))

          Otóż podobno mając lat powiedzmy 18 i dopiero rozpoczynając karierę to samo
          zrobiła Agnieszka Chylińska, z tym, że wpisała sobie córkę o normalnym imieniu
          sztuk 1 (rekordzista na tej samej imprezie wpisał sobie 10 dzieci,
          przypuszczalnie niektóre rodziły się np. w odstępie tygodnia, a matkami były
          np. Claudia Schiffer czy Katarzyna Aragońska adres Tower of London).

          W kilka lat później już będąc sławna przeczytała o sobie w prasie kolorowej, że
          jerst wyrodną matką i nie zajmuje się dzieckiem.

          (Widocznie ktoś, kto widział dowód, sprzedał za parę groszy "informację"
          jakiemuś brukowcowi, ewentualnie kumple świadomie zrobili jej kawał).

          • Gość: wc Re: Akademiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 22:35
            ja tak tylko sobie wpisalem, zeby temat byl na gorze, bo jest fajny i
            upokorzeniem dla niego jest bytowanie gdzies w dolnych partiach.
            akademik przede mna, ale chce wiedziec, na co sie szykowac ;)
            pozdrawiam
            • frred Re: Akademiki 05.01.04, 07:23
              Popieram!
              • denay Re: Akademiki 05.01.04, 11:18
                Dzieki za poparcie ;-) Gdyby sciany akademikow mogly mowic... ;-))))

                Standardowo rzecz sie dzieje na Jelonkach. W akademikach byly drewniane
                podlogi, ktore raz na jakis czas sie zarywaly. Kiedys poszla podloga na srodku
                budynku zaraz za drzwiami wejsciowymi (dodam, ze hucznej po imprezie z
                tancami). Panowie majsterkowicze poszli po rozum do glowy i aby zaradzic
                niespodziewanym wypadkom w czasie weekendu wzieli wszelkie mozliwe gwozdzie
                pinezki etc. I przybili do sciany, tuz przy podlodze, wykladzine. Tak mocno,
                ze dalo sie chodzic. W poniedzialek przyszla nawet administracja podziwiac
                wyczyn ;-) Tak ich to rozbawilo, ze nie bylo powazniejszych konsekwencji za
                zerwanie podlogi. ;-)

                Zreszta kierownik zawsze wiedzial gdzie jest impreza i kiedy byla. Nawet jak
                mial wolne ;-)))
                • frred Re: Akademiki 17.05.04, 11:42
                  denay napisała m.in.:

                  Gdyby sciany akademikow mogly mowic... ;-))))

                  Oj, tak...

                  Sam wprawdzie nigdy nie mieszkałem w typowym akademiku, tylko w tzw. hotelu (na
                  studiach podyplomowych), ale tam też było wesoło, mimo, że ludzie nie mieli już
                  po 19 lat, tylko bliżej 30.

                  A ze ścianą skojarzyło mi się z tamtych czasów to, że w pokoju jednej z
                  koleżanek była na ścianie potężna plama, wielkości powiedzmy kartki A4 i
                  trudnego do określenia koloru. Byłem jedną z kilku (? - chyba tak, ale
                  generalnie wieści lubią się rozchodzić, więc pewności nie mam) osób, które
                  znały genezę plamy.

                  Otóż koleżanka była mistrzynią w miłości francuskiej... i zrobiła swojemu
                  chłopakowi tak dobrze, że nie zapanowali nad reakcją...

        • Gość: Artur Re: Akademiki IP: *.ss.shawcable.net 20.09.04, 16:30
          U mnie kumple po pijaku powpisywali swoje nazwiska i numery telefonow takiemu bardziej wcietemu koledze do dowodu na stronie "notatki"
          W koncu ta czesc dowodu sie do czegos przydala.
    • Gość: anuszka Re: Akademiki IP: *.ha3.agh.edu.pl 06.01.04, 00:22
      Studentom z Krakowa nie trzeba tego opowiadac... Ale znane bajki najbardziej
      sie lubi:

      Na miasteczku AGH jest taka tradycja, ze ludzie wyprowadzajacy sie z akademikow
      na wakacje na pozegnanie wywieszaja przez okna tych wielkich wiezowcow papier
      toaletowy... I te wielometrowe wstegi tak pieknie powiewaja...

      A najbardziej znana jest tradycja wyrzucania przez okno telewizora w czasie
      juwenaliow. Z akademikow oczywiscie wyrzuca sie nieraz rzeczy i bez okazji, ale
      tutaj chodzi o cos naprawde rytualnego. Bez telewizora nie ma juwenaliow. Pod
      wiezowcem gromadzi sie wielki tlum i skanduje: "Te-le-wi-zor! Te-le-wi-zor!"
      tak dlugo, az w koncu gdzies tam wysoko otwiera sie upragnione okno i zarliwie
      oczekiwany telewizor wypada...

      (Az trudno sie doliczyc, ile te akademiki maja pieter. Otoz maja 15. Bo sa
      budowane z oszczednosciowo niskimi sufitami, chyba 2.10 metra. Niech ktos mnie
      poprawi, jesli wie dokladniej...)
    • Gość: kafar Re: Akademiki IP: *.greennet.org.pl / 80.51.237.* 08.01.04, 00:17
      W czasie imprezy kolega źle się poczuł i poszedł do łazienki (WC był pewnie
      zajęty) i tam usnął z głową w brodziku. Inni zlitowawszy się nad nim z niemałym
      trudem wnieśli fotel i posadzili go na nim.
      Rano zdziwiony pyta:
      - Skąd ten fotel?
      - Chciało ci się spać to go tu przyniosłeś.
      - To pomóżcie mi go stąd wynieść
      - Sam wniosłeś, sam wynieś
      I o dziwo udało mu się go z łazienki samodzielnie usunąć.
    • Gość: anuszka Budownictwo akademikowe IP: 193.19.164.* 11.01.04, 22:10
      No to ludzie, napiszcie cos jeszcze o tych akademikach!

      W tej chwili przychodza mi na mysl rozne kurioza budowlane, np.:

      1. Gdzies w Krakowie, bodajze na Kamionce, jest budynek, ktory w dawnych
      dobrych czasach wybudowano na sposob oszczednosciowo-racjonalizatorski.
      Wynalazek polegal na tym, ze wielka plyte wyprodukowano z odpadkow zuzlowych z
      elektrocieplowni i huty. Okazalo sie niestety, ze stezenie pierwiastkow
      promieniotworczych w scianach budynku dyskwalifikuje go jako normalny blok
      mieszkalny. Jak latwo sie domyslic, blok przeznaczono wiec dla studentow.
      Obecnie znajduje sie tam podobno hotel asystencki. Rzecz nie jest zmyslona,
      wiem to od fizyka jadrowego z UJ.

      2. W Zaczku w Krakowie smieszy mnie niepomiernie lokalizacja kuchni. Na pietrze
      jedna ma jak gdyby wspolne wejscie z lazienka meska, a druga jest przechodnia -
      na jej koncu znajduje sie zsyp na smieci :-P

      3. W tych dlugich akademikach AGH na miasteczku piony wodociagowe poprowadzone
      sa tak, ze w pokojach naroznych rury znajduja sie w tej zewnetrznej scianie.
      Sciana dodatkowo jest cienka i nieocieplona. Efekt jest taki, ze zima ciepla
      woda w rurach wychladza sie zanim dojdzie na pietro. Trzeba odkrecic kran na
      maxa i czekac 3 do 5 minut, zanim doplynie goraca woda. Przypuszczam, ze w
      wieksze mrozy rury zamarzaja.

      4. No i wspominane juz przeze mnie akademiki-wiezowce typu Kapitol: pietra
      obnizone dla wiekszego upakowania i niezbyt godne zaufania windy, ktore nagle
      spadaja, ale na szczescie w pore hamuja.
      • Gość: anuszka Personel akademikowy IP: *.ha3.agh.edu.pl 15.01.04, 21:18
        Raz w Zaczku bylam swiadkiem takiego przedstawienia:

        Dzien wykwaterowania z akademika. Wszyscy wiec biegaja do magazynu zdac posciel
        itp. A magazyn znajduje sie w takim trudno dostepnym miejscu, w piwnicy w
        osobnym skrzydle budynku. I tam urzeduje Pan Magazynier, rekordowy luzak.

        Tamto skrzydlo budynku posiada wlasna winde, ktora zjezdza do piwnicy. Problem
        jednak polega na tym, ze wiekszosc ludzi przychodzi z glownego skrzydla, a
        przejscie z jednego do drugiego jest tylko przez parter (nie wiem czy jasno to
        tlumacze). No i ludzie jak juz docieraja do tego parteru z odleglych stron, to
        nagle nie chce im sie juz dalej chodzic, tylko na sam koniec podrozy, z parteru
        do piwnicy postanawiaja zjezdzac winda...

        ...Wlasnie wchodze do magazynu z moja posciela (inteligentnie zeszlam tam po
        schodach), a tu rozlega sie BUMMM BUMMM BUMMM. Na to Pan Magazynier nadstawia
        uszu - zaciera rece i zanosi sie szatanskim chichotem: HIHIHI!!! ALE JAJA!!!
        ZNOW SIE KTOS ZACIAL W WINDZIE!!! Po czym ze stoickim spokojem wraca do swej
        roboty, a w tle slychac slychac jak ktos tam wpada w coraz wieksza histerie i
        rzuca sie po windzie jak oszalaly.

        Po ktoryms tam BUM BUM BUM Pan Magazynier wzdycha z niesmakiem, wstaje i idzie
        do drzwi windy mruczac ze pewnie znowu ktos zjezdzal z parteru. Staje przy
        windzie i wola: PANIEEE!! GDZIE PAN JEST!!?? A w odpowiedzi drzacy glos: W-W-W
        W-W-WINDZIEEE....

        Pan Magazynier na to wraca do biurka i flegmatycznie telefonuje do serwisu
        dzwigowego. I wykonuje taka oto rozmowe: STASIU? NO SLUCHAJ ZNOW SIE KTOS
        ZACIAL... PRZYJEDZIECIE? ...TAAAK, POCZEKA!!! ...CO TU TAK HALASUJE? ...NO
        RZUCA SIE, RZUCA, ALE NIC SIE NIE MARTW, KIEDYS PRZESTANIE...

        :-)))))))))))))
        • julia001 Re: Personel akademikowy 17.01.04, 00:59
          Hej ludzie!!! Te Wasze historie są niesamowite!!! Rozbawiliście mnie do łez.
          Ja niestety nie mieszkam w akademiku (mam blisko do szkoły) i jak tak czytam o
          tych imprezach, to żal mi się robi... Najbardziej rozśmieszył mnie gościu na
          nartach obsypany steropianem.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Artur Wymiana poscieli IP: *.ss.shawcable.net 20.09.04, 16:39
            Posciel wymieniano raz w miesiacy. Rano pojawialy sie kobiety z koszami czystej poscieli a usluzne studenki zwykle wtedy chodzily po korytarzu walajac "wymiana poscieli" zeby bron Boze nikt nie przegapil.
            Jednoczesnie przed pobraniem poscieli nalezalo stara, 'lekko' zbrudzona wrzucic do specjalnego kontenera.

            Wiec kiedy 1 kwietnia rozlegly sie na korytarzu znajome wolania "wymiana poscieli" nikt z zaspanych sie nie wahal, tylko sciagnal posciel z lozka i nie otwierajac jeszcze oczu wrzucal do kontenera na brudy.

            Oczywiscie, nie musze dodawac, ze tak naprawde nowa posciel przyszla dopiero z dwa tygodnie i trzeba bylo jakos rozpoznac swoja stara w "brudach" zeby miec pod czym spac przez brakujace tygodnie.

            Moze po znajomych plamach?
        • Gość: BylyStudent Re: Personel akademikowy IP: 213.158.197.* 21.01.04, 09:43
          W temacie personelu, to najstraszniejsza byla Gestapo
          z Alcatrazu. Administrowala ona dolna czescia akademika
          (pietro 4 i w dol). Pietra wyzsze pod swoja piecza miala Nina,
          ale ona byla spoko. Natomiast Gestapo byla okrutna. Nie wiem,
          czy od urodzenia miala taki charakter, czy nie lubila swojej
          pracy, albo nie lubila studentow. Moglaby byc swietnym
          materialem dla studentow psychologii (ale raczej tych
          co specjalizuja sie w psychopatologii). Nie sadze, by znalazl
          sie ktos, kto potrafilby przeprowadzic na niej badania.
          Kobieta naprawde byla z rodzaju takich, ze bez kija
          lepiej nie podchodz. Obrazowo opisujac Gestapo w swoim pokoju
          byla niczym pajeczyca Szeloba z Wladcy Pierscieni, skrzyzowana
          z wrzeszczacym niemilosiernie latajacym straszydlem Nazguli.

          Pod jej jurysdykcja znajdowalem sie tylko 2 semesty (na szczescie!),
          potem zmienilem pokoj. Nie mam wiec wiele do powiedzenia na jej temat.
          Tak jak wszyscy, unikalem z nia kontaktu. W pamieci pozostaly mi tylko
          niejasne wspomnienia naglej trwogi, gdy przekraczalo sie prog jej
          "urzedowego" pokoju. Zwykle byla to banalna sprawa zamiany poscieli
          na swieza. Nie daj Boze, byla w zlym humorze i wtedy, gdy zle polozylo
          sie brudna posciel na kupke, pomylilo kupke przescieradel z kupka poszewek,
          to sie mialo przesrane. Krzyk miala taki, ze sam rzucales sie na kolana i
          pospiesznie poprawiales swoj blad. Film "Psychoza" Hitchkocka to bajeczka
          na dobranoc w porownaniu z emocjami jekie potrafila wzbudzic na "zywo" pani
          Gestapo.

          Byla powszechnie znienawidzona. Na drzwiach jej pokoju co rusz pojawialy
          sie obelzywe wzgledem niej napisy. Wiem, ze przeciwko Gestapo
          byly podejmowane akcje dywersyjne i sabotazowe. Niesety, nie znam
          szczegolow. Moze znajdzie sie tu ktos kto napisze o tym wiecej...

          pozdrawiam nieustajaco studentow,
          BylyStudent
          • Gość: kotek Re: Personel akademikowy IP: *.plwaw.energis.pl 13.05.04, 10:40
            E, to w Bratniaku (obok Alcatrasu) była Ewa (zwana też jako kobieta bez zęba na
            przedzie):)))). Pewnego razu na małej imprezce, kolega w pogoni za drugim
            zaliczył otwarte drzwi powodując tym samym dość obfite krwawienie z okolic
            łokcia. Został przez to odwieziony na izbę przyjęć. Gonionemu powiedziano, że
            próbował zrobić sobie celowo kuku. No to kolega ów targany wyrzutami sumienia
            (i małym co nieco) ruszył w miasto szukać poszkodowanego. Niechcący ubrany był
            odgórnie w samą kurtkę (pod spodem goła klata). Reszta ekipy stwierdziwszy, że
            tak być nie może szurmem ruszyła za nim. A widok przy bramce był niesamowity:
            wychodzi koleś w samej kórtce, za nim dwóch kolesi w szortach (trzeba kolegę
            złapać i zawrócić, oraz jeden pilnujący bramki.Zdziwienie kobiety było niemałe -
            wczesny grudzień koło 0 na zewnątrz i godzina 2 w nocy :)))

            Pozdrawiam
      • Gość: sunny Re: Budownictwo akademikowe IP: 213.17.133.* 16.05.04, 22:43
        Nie jest na Kamionce...To Bursa Jagiellońska przy ulicy Śliskiej. Częściowo to
        hotel asystencki, częściowo zwykły akademik. Faktycznie rakotwórczy, ale od lat
        mieszkam i żyję :-) I stąd właśnie teraz pozdrawiam.
        • Gość: anuszka Re: Budownictwo akademikowe IP: *.if.uj.edu.pl 17.05.04, 10:24
          ...!!! A mialam tam kiedys mieszkac, ale przypadkiem zalatwilam sobie zamiane
          akademika :-D Jak to sie dobrze zlozylo ;-)))


      • Gość: SimpsoN Re: Budownictwo akademikowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 09:45
        Ad 4. Pietro jest standardowej wysokosci - w pokojach po prostu jest tzw sufit
        podwieszany a nad nim jeszcze dobre 40 cm do "normalnego" sufitu.
    • denay Re: Budownictwo akademikowe 15.01.04, 18:08
      wzruszonam ;-)

      Co do budownictwa akademickiego... Ja jak zwykle o warszawskich Jelonkach ;-)
      bo to tez kuriozum. Cale osiedle sklada sie z kilkudziesieciu
      budynkow "baraczkow" wygladajacych troche jak dworki z Czechowa. Pierwotnie
      osiedle to sluzylo budowniczym Palacu Kultury, a potem dostali to studenci.
      Normy wykorzystanego azbestu - grubo ponad norme, a instalacja elektryczna
      wola o pomste do nieba. Ale sie nic nie spalilo - przez ten azbest.
    • Gość: iza Re: Akademiki IP: *.man.rsk.pl 20.01.04, 12:26
      Miasteczko akademickie UMCS
      Sesja letnia, późna godz. i ktoś nagle zaczyna wrzeszczeć, walić w garnki,
      wyrzucać z okna podpalone gazety, kserówki. Potem dołączają się inni i akademik
      na przeciwko. Wrzaski, palące się papiery,hałas niemiłosierny, ktoś nawet
      właczył gitarę elektryczną. Za to z samego rano administracja zaczęła nagle
      kosić trawę 2 kosiarkami miedzy akademikami, i tyle było spania. Przez 5 lat
      studiów i 4 lata mieszkania w akdemiku, pamietam 2 razy takie wariactwa, zawsze
      w sesji.
      • solaris27 Re: Akademiki 29.07.05, 14:58
        Dokładnie tez to pamietam, ale było wesoło i reczywiscie zawsze w sesji :)))
    • Gość: Wojtek Re: Akademiki IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 23.01.04, 01:00
      W Grosiku gra w squasha na korytarzu (o 1 w nocy) jest na pożądku dziennym.
      Czasami piłka "niechcący" odbije się nam od drzwi jakiegoś stachanowca. :)
    • Gość: anuszka Re: Akademiki IP: *.ha3.agh.edu.pl 29.01.04, 10:39
      Azeby podniesc do gory watek, wspomne, iz w akademikach AGH jest zwyczaj, ze
      ludzie trzymaja na wierzchu swoje studenckie ksiazeczki zdrowia. Jesli ktos
      potrzebuje zwolnienia lekarskiego z odpowiednia data, to obchodzi akademik i
      kompletuje strony z ksiazeczek kolegow (po prostu odgina sie zszywki, wyjmuje
      potrzebne strony i wpina sie do swojej ksiazeczki). W duzym akademiku zawsze
      sie znajdzie zwolnienie z potrzebna data.
      • Gość: Slav Re: Akademiki IP: *.is.net.pl 29.01.04, 16:20
        Do góry wątek, do góry !!!

        Kraków, Bydgoska 19.
        Właśnie mi się przypomniało....
        Handel miejscami w akademiku rzecz stara jak świat. Chyba każdy kupował i
        sprzedawał i nikogo to nie obchodziło.
        Do czasu. Bydgoską (nie pomnę już kiedy, ale gdzieś w połowie lat 90’tych -
        byłem wtedy na IV roku) wziął w ajencję pan X. Bardzo się przejął
        regulaminem, uczulał na to samo portierów i inny personel i tępił wszelkie
        kradzenie obiadów, podrabianie bloczków, kupowanie miejsc i inne przejawy
        życia studenckiego czy „radzenia sobie”. Oczywiście w regulaminie było
        powiedziane że kto kupi miejsce ten w ciągu 15 minut wylatuje z aka, a ten kto
        sprzeda do końca studiów nie dostanie.
        Oczywiście – ze względów życiowych - miejsce kupiłem od kolegi z roku. Nie
        dali „z rozdzielnika” a nie będę się szlajał po jakichś internatach czy
        kwaterach ze starą babką za ścianą.

        No ale do rzeczy:
        Na nazwisko kolegi mieszkałem sobie spokojnie tak do grudnia, płaciłem co
        miesiąc jak Pan Bóg przykazał, wszelkie imprezy na zewnątrz, żadnego rzygania
        po koryrarzach czy innych excesów to nikt się do mnie nie czepiał. Idealny
        student Kondracki *)...
        Kiedyś jakiś taki zakręcony, zamyślony wbiegam przez portiernię a tu portier
        startuje do mnie.
        - Pan ze 115 ? list jakiś do was jest ! NAZWISKO !!!
        - Hebda. E...... nie...... znaczy ...... tego......,, no.........Kondracki
        - Panie, to w końcu jak się pan k..... nazywasz ????? List jakiś do was
        jest.........

        Uffffff, jakoś przeszło bez konsekwencji. Ale żeby na trzeźwo własnego
        nazwiska zapomnieć :o))))


        *) nazwisko moje prawdziwe. Nazwisko kolegi zmieniłem – adwokatem jest, hue
        hue...
        • anamnesis do slav 10.08.06, 19:40
          a mnie zawsze to wnerwiało, że ludzie w rzeczywiście trudnejsytuacji nie
          dostawali miejsca w akademikach, bo byli tacy, którzy oszukiwali zaniżając
          dochód, by potem sprzedać miejsce. To znamienne, że to adwokat
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka