obrotowy
24.07.09, 00:51
nie to nie zart.
mimo, ze na taki wyglada.
1989 Praga Czeska - Havel...
Jade tam ((z Zachodu) by ogladac czeska "revoluce"
zatrzymuje sie nad Veltawa.
nagla potrzeba pili :)
ide za rog (jakies 50 m) i zostawiam kluczyki w samochodzie
(stary Volkswagen)
nie ma mnie jakies 20 min.
wracam
samochodu tez nie ma :)
po trzech dniach sie odnajduje
bez radia etc...
najlepsze bylo na czeskiej milicji:
- ja:
to chyba jakis Polak musial ukrasc,
bo jaki Czech chcialby taki zlom?
na to czeski milicjant (z oburzeniem):
- a co pan se mysli ?
CZESKI CZLOVIEK SE NE UMIE ? :)