Dodaj do ulubionych

Jek Adalbert łostał sia Wojciechem

06.03.07, 21:18
Ło tym i ło jenakszych sprawkach bandziewam prazić w tym kóntku ło Wojciechu
Kętrzyńskim. Tak tero czkamy na Rita, chtóra noma pokaże jego ziersze smile
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Jek Adalbert łostał sia Wojciechem 06.03.07, 21:24
      Mam pytanie Tralala, czy też wiersze w języku niemieckim zapodawać ?
      Zacznę jutro, bo książka dopiero co dotarła i trzeba wszystko od początku
      wyjaśnić. Zapewniam , że jest to postać nadzwyczaj ciekawa , pochodząca ze
      szlachty kaszubskiej.
      Inni twierdzą , że Ketrzyński jest pogromcą niemieckich fałszerzy historii, a
      dowód na to będzie w postaci jego cytatów, które niestety mało są znane.Na
      szczęście ujrzą światło dzienne.
      • tralala33 Re: Jek Adalbert łostał sia Wojciechem 06.03.07, 21:33
        Eszcze trocha a bandziewam sia po mniemniecku łuczyli godać wink Rito, jek mowasz
        cias to adyć choć jeden ziersz doj noma po mniemniecku. Tandaradei!
        • rita100 Re: Jek Adalbert łostał sia Wojciechem 06.03.07, 21:42
          Tandaradei ! Piękne wiersze pisane po niemiecku. Zrobimy takie przerywniki
          wierszowane.
          • rita100 Re: Ketrzyński von Winkler 07.03.07, 20:58
            Jestem gotowa ! Tandaradei !

            Nim się porządnie zabierzemy do Wojciecha Ketrzyńskiego, warto na początku
            wspomnieć, ze pisał wiersze w jezyku niemieckim, że pracował w Bibliotece
            Naukowej Zakładu imienia Ossolineum we Lwowie, w której to od 1876 roku był
            dyrektorem aż do smierci. Jako Adalbert von Winkler był zniemczonym Mazurem, a
            znajdując swoje korzenie powrócił do swojego dawnego polskiego nazwiska Wojciech
            Kętrzyński. Jeden z największych Polaków, który czynem pokazał gdzie są nasze
            korzenie.
            Wykłady jego uświetnią piękne jego też wiersze.
            Z Tralalą zapraszamy do wiosennych porządków i odchylenia trawy, bo w środku coś
            piszczy, coś co może zawładnąć duszami tych obojętnych i nieprzekonanych do
            swych korzeni.

            In der HEIMAT Mazuren

            (...)
            Seiner Vater Glauben ihm entrissen,
            Seiner Vater Sprache ihm entrungen,
            Ihn gelehrt dem Vaterlande fluchen !
            Glauben, Sprache konntet Ihr mir nehmen,
            Doch mein Herz nicht aus dem Busen reissen
            Und mein Herz blieb immer, immer polnisch !
            (...)

            Wydarto mu ojców jego mowę,
            Wyrwano mu ojców jego wiarę,
            Nauczono go przeklinać ojczyznę!
            Wiarę, mowę zabrać mi mogliście,
            Jednak serce trudno z piersi wyrwać,
            Moje serce zawsze polskie pozostanie !
            • rita100 Re: Wielki Historyk 07.03.07, 21:01
              To zaczynamy. To bedą cytowane źródła znajdujące się w Bibliotece Naukowej
              Zakładu imienia Ossolineum we Lwowie. Powiem krótko, zapomniany i nie doceniany
              w dzisiejszych czasach. Czas jednak powrócić do jego naukowych rozważań.
              Towarzystwo naukowe w Krakowie, w Poznaniu, we Lwowie, w Wilnie, w Petersburgu,
              w Moskwie, w Paryżu, w Tylży, ba, nawet niektóre niemieckie towarzystwa
              historyczne powołały Wojciecha Kętrzyńskiego na swego członka, sprawiedliwie
              uznając jego wielki wkład do nauki.
              A jaki to wkład, pytacie - proszę bardzo - czarno na białym napisane. Dzięki
              Andrzewjowi Wakartowi mam takie wiadomości.

              Jeszcze wstęp :
              " Trud podejmowany przez Kętrzyńskiego był iście ogromny. Bo choć rodzime Mazury
              obchodziły go najbardziej, to przecież nieobce mu były sprawy Warmii i Kaszub, i
              Śląska. Tak więc poparcie u niego znaleźli i bard kaszubski Hieronim Derdowski i
              Antoni Bederski, redaktor "Nowin Szląskich" i Jan Liszewski, założyciel "Gazety
              Olsztyńskiej".
              • rita100 Re: Wielki Historyk 07.03.07, 21:02
                No, ale żeby nie było, ze Kętrzyński wyssał to wszystko z palców to muszę Was
                uświadomić, że ten dorobek naukowy jest wielki. W wędrówkach po zapomnianych
                archiwach, do starych dworów i kosciołów, Kętrzyński odnalazł ogromną ilość
                dokumentów o niecodziennej wartości i uratował je dla nauki.
                "Żaden z uczonych polskich nie zwiedził tylu archiwów i nie przejrzał tylu
                kodeksów i dokumentów."
                Pomnożył on prawie dwukrotnie liczbę zbiorów Ossolineum i wyposażył we wzorowe
                katalogi ( wychowany na porządku niemieckim) To coś świadczy - prawda ?

                Dokonał ogromnej pracy przy publikowaniu "Monumenta Poloniae Historica" (Pomnik
                dziejów Polski)
                "Żaden badacz polskiego średniowiecza nie obejdzie się bez korzystania z wyników
                wydanej pracy. To była pierwsza jego praca.

                Drugą dziedziną pracy było zagadnienie najdawniejszych dziejów Słowian, a
                Kętrzyńki wkroczył tu na teren, na którym do owej pory działała wyłącznie nauka
                niemiecka.
                Musiał zwalczać jej nacjonalistyczne tendencje, musiał polemizować z uznanymi
                autorytetami. I polemizował.
                Ale nie tym się teraz zajmujemy, idziemy dalej:

                Trzecią dziedziną jego zainteresowań jest i tu uwaga, zacieram własnie ręce
                mając to źródło - jest :
                "Nazwy miejscowe polskie Prus Zachodnich, Wschodnich i Pomorza wraz z
                przezwiskami niemieckimi" (1879) i "O ludności polskiej w Prusach niegdyś
                krzyżackich" (1882)
                Rozpowszechniony był pogląd, że ludność polska osiedliła sie na Warmii i
                Mazurach dopiero w XVI, XVII lub nawet XVIII wieku. Kętrzyńki opierajac się na
                ogromnym materiale źródłowym, wykazał, powtarzam WYKAZAŁ, że ludnośc polska
                zasiedliła te ziemie głównie od XIV i XV stulecia, to jest od epoki, w której
                dotąd prawie bezludne bory padały pod ciosami siekier osadników.
                Przejdźmy do dowodów smile
                • rita100 Re: Wielki Historyk 07.03.07, 21:02
                  "Gdy doktor Plehn w swej książce stwierdził, ze ziemia chełmińska stanowiła
                  urdeutsches Land, pan von Winkler -Kętrzyńki punkt po punkcie obalił dowody
                  Plehna, a w zakończeniu napisał: smile)))))

                  "Zamykam zaś wywód nasz słowami posłów pruskich układajacych się w roku 1464 z
                  Zakonem.
                  Mowili oni: "Ziemie te były od najdawniejszych czasów i długo przed tym, zanim
                  Zakon powstał, w posiadaniu narodu polskiego. Naród polski pierwszy je uprawiał,
                  zamieszkiwał i zaludniał, miasta i wsie zakładał, grodom, miastom i wsiom,
                  rzekom i górom, polom i lasom wyznaczał granice i nadawał im nazwy i przezwiska
                  polskie, aż do dziś dnia trwające. Naród polski ziemie owe i obecne uprawia i
                  zamieszkuje".
                  Na ostatni ustęp zwracam uwagę p. dra Plehna, który zapewne nie zaprzeczy, ze
                  posłowie pruscy wiedzieli dokładnie, co się koło nich dziej i wśród jakich
                  warunków mieszkają."
                  • rita100 Re: Wielki Historyk 07.03.07, 21:03
                    Cierpliwie, drogą żmudnych, długoletnich badań Kętrzyński odszukiwał dokumenty
                    założenia wsi, ustalał nazwiska ich założycieli-sołtysów i mieszkańców,
                    i pierwotne nazwy używane potocznie przez chłopów aż po czasy nam bliskie.
                    I niemal zawsze stwierdzał: ten strumień miał polską nazwę, to jezioro nazwali
                    po polsku polscy rybacy, te wieś założyli polscy chłopi i nazywali ją po polsku
                    od nazwiska sołtysa, od starszej również polskiej nazwy rzeki czy strumyka, od
                    nazwy wsi z Mazowsza, z której przywędrowali. Przeciwstawiał się tendencjom do
                    wyolbrzymiania roli dziejowej wybitnych jednostek. Dla niego bohaterem dziejów
                    był lud.
                    To Jaśkowie, Marcinkowie, Bolkowie, Sulisławowie, Stanisławowie, Bartoszowie,
                    Wojtkowie, ten Janko zwany z niemiecka Schutze, ktory założył wieś Strzelce, ci
                    Boguszowie, Mikoszowie i Staśkowie - chłopi polscy pługiem swoim zdobyli ziemię
                    mazurską.
                    • rita100 Re: Wielki Historyk 07.03.07, 21:04
                      "Ta wielka liczba - pisał - nazw miejscowości polskich, ktora tradycyjnie do
                      dziś dnia u ludu polskiego się przechowuje (...) jest niezbitym dowodem, że
                      ludnośc polska (...) zawsze stanowiła większość (...) Te nazwy miejscowe są taże
                      nieomal jedynym świadectwem o ludzie wiejskim polskim, ktory jak wówczas
                      wszędzie, roli politycznej nie odgrywał i dlatego w rocznikach nie bywa wspomnianym.
                      Polska jest wszedzie tam gdzie lud mówi po polsku.
                      Teraz dojdziemy do fałszerstw historycznych faktów.

                      "W opisach przeszłości Kętrzyński von Winkler stale podkreślał ogromne znaczenie
                      spraw i stosunków gospodarczych. Dzięki temu rozszyfrował niejeden fałsz
                      historyczny. Na przykład historycy niemieccy wyliczali tysiące załozonych w
                      czasach krzyżackich wsi niemieckich (deutsche Dorfer) na poparcie tez o
                      niemieckim obliczu narodowościowym Powiśla i Warmii w XIII i XIV stuleciu.
                      Von Winkler-Kętrzyński wykazał, ze prawo niemieckie było, z pobudek natury
                      gospodarczej, korzystniejsze dla osadników od prawa polskiego. Stwierdził, ze
                      wsie załozone na prawie polskim ubiegały się o przeniesienie na prawo
                      niemieckie, mimo, że ich ludność była nadal polska. Tym samym udowodnił, ze
                      określenie deutsche Dorfer spotykane w dokumentach z tych wieków oznacza wsie
                      założone na prawie niemieckim, często jednak zamieszkałe przez Polaków lub
                      Prusów. Jeśli bowiem wieś miała kolonistów niemieckich, to dokument zastrzegał,
                      by ją hominibus Theutonicalibus locare, zasiedlać ludźmi niemieckimi. Dokumenty
                      tego rodzaju były jednak rzadkością.
                      Nie można identyfikować - podkreślił - nazwy prawa z językiem mieszkańców,
                      języka urzędowego z mową ludu.
                      • rita100 Re: Wielki Historyk 07.03.07, 21:05
                        Ten język urzędowy odegrał wielką rolę.
                        Obszarnicy i kupcy, księża i nauczyciele, karczmarze i młynarze dla zysków i
                        kariery, dla orderów i urzędów, dla koncesji rzadowych i pożyczek pństwowych,
                        dla wkupienia sie w środowisko pruskiej elity społecznej w haniebny sposób
                        wyrzekali się mowy ojczystej, tylko prosty lud - chłopi, rzemieślnicy i
                        robotnicy - był jej ciągle wierny.

                        ---------
                        Po II wojnie, lud ten z różnych przyczyn wyjechał do Niemiec. Nie bez winy
                        powojennych rządów.
                        • rita100 Re: Wielki Historyk 07.03.07, 21:06
                          Jeśli chodzi o epoke krzyżacką Kętrzyński przestrzegał historyków niemieckich
                          przed sprowadzeniem konfliktu polsko-krzyżackiego do starcia dwu narodowości
                          rzekomo.
                          Prusacy - pisał Kętrzyński - uważają Krzyżaków za pionierów idei niemieckiej,
                          ktorych zadaniem i celem było zniemczenie wschodu. A to nie prawda.
                          Zakon wcale nie zmierzał do tego, aby z Prus zrobić kraj niemiecki, tego dowodzi
                          kolonizacja polska i litewska. Nie chcodziło mu o Niemców, lecz głównie o ludzi.
                          W pracach swych jak: "O powołaniu Krzyżaków przez Ksiecia Konrada" (1903),
                          "Ziemia michalowska" (1904), "O ludnosci polskiej w Prusiech, niegdyś
                          krzyżackich" itd. Kętrzyński demaskował podstępy, fałszerstwa i okrucieństwa
                          Krzyżaków. Tłumaczył to jednak nie duchem rasy germańskiej lecz ogólnym
                          znamieniem tamtych czasów.

                          Tak, jak wielu do dziś błędnie sobie tłumaczy, ze Krzyzacy to Niemcy. Niestety
                          odsyłam do źrodeł Kętrzyńskiego. Krzyżacy to nie Niemcy !
                          • tralala33 Re: Wielki Historyk 07.03.07, 22:39
                            Ło Jenu - brok ziency ciasu coby dokładnie poczytać i pomniarkować co
                            Kętrzyński psisał. Zidza gwołt ciekawych rzeczy. Szkoda co dzisiaj ie dom rady -
                            eszcze robzia przy kómpiuterze sad
                            • rita100 Re: Wielki Historyk 07.03.07, 22:46
                              Jutro eszcze bandzie psisane. Ketrzyński to wielki czlowiek Mazur. Nawet nie
                              myślała, że aż tak wielki.
                              • rita100 Re: Kim był Kętrzynski ? 08.03.07, 20:58
                                Mówią o nim, uczony wybitny, ale człowiekiem nudnym, pracowitym molem
                                bibliotecznym, pedantem nie widzącym świata poza swoją specjalnością.

                                Jednak, mało kto wie, że w sercu tego człowieka rozgrywała się walka duchowa.
                                Zaangażował się w pracę tak, ze oddał jej serce. Oddał serce Mazurom i całym
                                sercem był im oddany. Zrobił dla Mazurów i Polski niesamowitą rzecz - obudził
                                uśpioną duszę polską w Mazurach ! I dzisiaj kiedy od czasu do czasu budzi sie
                                smętek, nie ma to jak dobra lektura Kętrzyńskiego.
                                Mówią, że to on, Kętrzyński przywrócił Mazurom Polskę, a Polsce Mazury.
                                I to jest święta prawda.

                                Prześledzmy jego dzieje od Kaszub, po Giżycko,Poznań, Królewiec, Kraków i Lwów -
                                krok po kroku, pomaluśku, pocichutku i ze zrozumieniem, a od czasu do czau i
                                poezją jego powieje.
                                • rita100 Re: Dziadek Wojciecha Kętrzyńskiego 08.03.07, 21:00
                                  Dziadek Wojciecha Kętrzyńskiego
                                  Wojciech Ketrzyński pochodził ze zubożałej szlacheckiej rodziny polskiej,
                                  osiadłej w XVI wieku na Kaszubach. Jego dziad również Wojciech był 'Polonusem' i
                                  to bardzo gorliwym. Z dumą nosił sygnet rodowy, ubierał się w narodowy strój
                                  polski i dbał by dzieci mówiły poprawnie po polsku, a przede wszystkim znał
                                  historię ziemi ojczystej.
                                  Gdy zaraz po rozbiorach Polski władze pruskie rozpoczęły germanizację włączonych
                                  ziem ta germanizacja nie ominęła rodziny dziadka. Jak to się pospolicie działo
                                  władze pruskie narzuciły dziadkowi niemieckie nazwisko von Winkler, przypisując
                                  go tym samym do niemieckiej szlachty tego nazwiska, podówczas już wymarłej.
                                  ------
                                  I tak dziadek Kętrzyński stał się niemieckim szlachcicem i kontynuatorem
                                  nieznanej mu niemieckiej szlachty.
                                  ------
                                  Dziadek Kętrzyński prawie nigdy tego nazwiska nie uzywał i dzieci swe w księgach
                                  parafialnych zapisał pod dawnym, polskim nazwiskiem. Prusacy jednak poradzili
                                  sobie z Kętrzyńskim szybko. Po jego śmierci zażądali od nieletnich spadkobierców
                                  spłaty długów państwowych w błyskawicznym terminie. Oczywiście , że to było
                                  niemożliwe i mająteczek Kętrzyńskich został sprzedany.
                                  • rita100 Re: Adalbert von Winkler 08.03.07, 21:02
                                    Ojciec i stryjowie Kętrzyńskiego pozbawieni środków do życia wstapili do wojska
                                    pruskiego i tam używali nazwiska von Winkler. O dziadku i jego polskich
                                    korzeniach całkiem zapomnieli i nie tylko , po prostu jak wszyscy inni poddali
                                    się zniemczeniu. Czy to przypadek czy nie, tak sie złożyło, ze wszyscy pożenili
                                    się z Niemkami i w domu zapanowała mowa niemiecka, a dzieci wychowywano na
                                    pruskich patriotów. W takich to warunkach przyszedł na świat Adalbert von
                                    Winkler (Wojciech Kętrzyński)
                                    11 lipca 1838 w mazurskim Lecu (Giżycku) gdzie ojciec wraz z rodziną odbywał tu
                                    służbę.
                                    ---
                                    Teraz prześledzimy ze wspomnień starego już Wojciecha całe dzieciństwo u boku
                                    matki Niemki i ojca von Winkler.
                                    Jak to się stało, ze von Winkler odkrył swoje nazwisko i wrócił na łono mazurskie ?

                                    Połazimy z Adalbertem i jego rodzicami po starych ulicach Lec czyli po Giżycku.
                                    • tralala33 Re: Adalbert von Winkler 08.03.07, 21:56
                                      Jak to się stało, ze von Winkler odkrył swoje nazwisko i wrócił na łono
                                      mazurskie ?
                                      Stare listki i papsiery doma łodnalazł?
                                      • rita100 Re: Adalbert von Winkler 08.03.07, 22:10
                                        I tyż metodą dedukcyjną, wyczówał tęsknotę ojca za polskością. No ale ło tam po
                                        tam. Jo tlo sia zastanawiam jek przeżyła to jego matka Niemka. A o tym nie pisze
                                        nigdzie.
                                        • rita100 Re: Dzieciństwo w Lec 09.03.07, 20:43
                                          Tak wspomina stary już Kętrzyński w swoich pamiętnikach, które pisał we Lwowie.
                                          "W pierwszej połowie wieku XIX Lec (Lotzen w Prusach Wschodnich) był małym
                                          miasteczkiem, leżącym na północnym, wyższym brzegu jeziora Lewiętyna (Niegocin).
                                          (...) tu opuszczam cały opis miasteczka , cały jego układ , który Kętrzyński
                                          opisuje i dalej...opisuje okolice Lec, bo zawsze Ketrzyński używał nazwy w jej
                                          pierwotnych nazwach, nie niemieckich.

                                          "Wydmy piaszczyste, po których nieraz łaziłem, znikły juz zupełnie, na ich
                                          miejscu stoi dziś forteca im. generała von Boyen, pochodzącego z szlacheckiej
                                          rodziny kaszubskiej Bojanów."
                                          (...)
                                          "Miasteczko to, z początku szczerze polskie, zaczęło juz wówczas tracić swój
                                          charakter narodowy; w szkole miejskiej uczono już tylko po niemiecku, w
                                          wiejskiej skasowano język polski roku 1835. Pomimo to starsza generacja mówiła
                                          jeszcze wszędzie prawie wyłącznie po polsku." (...)
                                          "W dzień targowy bywał wielki ruch na rynku, gdy ze wsi okolicznych Mazurzy
                                          zjeżdzali się ze swoimi towarami, a że mało kto z nich wówczas umiał po
                                          niemiecku, przeto każdy Niemiec zmuszony był znać przynajmniej kilka frazesów
                                          polskich."

                                          Z tych wspomnień mamy bardzo pięknie opisany dawny Lec, miasto dzieciństwa
                                          Kętrzyńskiego. Jak by się cieszył Kętrzyński na powrót tej nazwy. Na pewno by
                                          się cieszył, bo powrót do źródeł to on najbardziej cenił.
                                          Teraz wejdziemy do jego domu, domu dzieciństwa.
                                          Zapraszam, wejdźmy i podziwiajmy, te dawne czasy pokazał nam jak na dłoni sam
                                          Kętrzyński.
                                          • rita100 Re: Dzieciństwo w Lec 09.03.07, 20:43
                                            Teraz ciicho, mówi sam Kętrzyński
                                            "Na samym końcu ulicy Margrabowskiej , tuż przy cmentarzu, stał niski domek o
                                            dwu mieszkaniach, każde po dwa pokoje; od strony cmentarza mieszkał gospodarz,
                                            rzeźnik Gut; drugie mieszkanie zajmowali moi rodzice. Na podwórzu była rzeźnia
                                            oraz stajnia, obory i chlewy; za nimi pole aż do stodoły, a za nią w pewnym
                                            oddaleniu wiatrak: obejście to oddzielał od cmentarza płot niezbyt wysoki, na
                                            ktorym lubiłem siedzieć i marzyć.

                                            Ojciec moj, Józef Kętrzyński, był Polakiem i katolikiem, matka moja Eleonora z
                                            Rabów, Niemką; ojciec jej był dzierżawcą w dobrach hr. Golza w Nowej Wsi, czyli
                                            Tessendorf, niedaleko Susza, gdzie ojciec stał załogą."
                                            (...)
                                            "W małym domku tuż przy cmentarzu, o którym już przedtem wspomniałem, urodziłem
                                            się dnia 11 lipca roku 1838, a siostra moja, Wilhelmina (Minna), dnia 14
                                            stycznia 1840.
                                            Wychowaliśmy się głównie pod kierunkiem matki, gdyż ojca obowiązki zatrudniały
                                            często poza domem. Matka zaś nasza była nie tylko przezorną i praktyczną
                                            gospodynią, ale także dobrą i troskliwą opiekunką swoich dzieci, których nauce i
                                            edukacji poświęciła wszystek swój czas. Dużo było dobroci i uczucia w jej sercu;
                                            miała także talent opowiadania. Wieczorami zimowymi, bywało, gromadziło się u
                                            nas kilkanaścioro dzieci, a jak zaczęły prosić: "niech pani nam coś opowie", to
                                            mama siadała na ławce przy piecu, a dzieci otoczywszy ją kołem słuchały z
                                            zachwytem jej opowiadania.
                                            cdnj
                                            • tralala33 Re: Dzieciństwo w Lec 09.03.07, 21:42
                                              Znalazłam ciekawe historie z lat szkolnych Wojciecha Kętrzyńskiego. Niech no
                                              odzyskam trochę sił (bo dziś tu już na nos padłam) to napiszę. Tak tedy do
                                              potam smile
                                              • rita100 Re: Dzieciństwo w Lec 09.03.07, 22:15
                                                Ciężko znaleźć coś o Kętrzyńskim z jego pamiętników. Ale i tak mamy już dużo.
                                                Jeśli ktoś to będzie czytał, to pozna go bliżej nie tylko podręcznikowo.
                                                • rita100 Re: Dzieciństwo w Lec 09.03.07, 22:32
                                                  Szkoda, że tych opowiadań nie zamieścił Kętrzyński z Leca. Dzięki przedmowie
                                                  Andrzeja Wakara mogę dziś cytować te wspomnienia. Trzeba je znać by pokochać
                                                  Kętrzyńskiego, nie tylko jako naukowca. Jego nazwisko jest twarde, prace naukowe
                                                  być może nudne co nie zachęcało do poznania tego człowieka. Może tymi
                                                  wspomnieniami, tą poezją zrozumiemy jaki ogromny wkład naukowy wniósł Polsce.
                                                  Jedyny człowiek przywracający polskośc tych terenów. Jedyny, ktory to tak
                                                  udowodnił, że i naukowcy z Niemiec chylą czoła i ciężko im obalić tezy
                                                  Kętrzyńskiego.


                                                  Frommer Wandrer, der an leichtem Stabe
                                                  Durch diese Fluren eilt
                                                  Bleibe stehn und giess den Trank der Labe,
                                                  Der alle Schmerzen heilt

                                                  Pobożny wędrowcze, który o lekkiej lasce
                                                  Przez tę oto sień spieszysz,
                                                  Pozostań tu i nalej trunku rozkoszy,
                                                  Co wszystkie bóle uleczy.

                                                  przetłumaczył Erwin Kruk
                                                  • rita100 Re: Dzieciństwo w Lec 10.03.07, 20:42
                                                    "Nie pamiętam, kiedym się zaczął uczyć czytać i pisać, przypominam sobie tylko
                                                    dziś jeszcze dokładnie, jak ucząc się na pamięć wierszyka niemieckiego:
                                                    "Willkomen im Grunen !
                                                    Der Lenz ist erschienen"
                                                    ( Powitanie w zieleni!
                                                    Wiosna sie zjawiła)
                                                    itd, siedziałem na ławeczce, trzymając przed sobą książkę na krzesełku; musiałem
                                                    być jeszcze bardzo mały.
                                                    Chodziłem wówczas także już do szkółki dla małych dzieci, ktora miesciła się
                                                    naprzód w domu pana Doringa na rynku, oddzielonym od apteki drogą prowadzącą do
                                                    jeziora - a później w ogrodzie pani Radziwiłowej na Woli.
                                                    Mając lat sześć zacząłem chodzić do szkoły miejskiej, gdzie popełniłem pierwszy
                                                    wiersz niemiecki na jednego z naszych nauczycieli, nazwiskiem Sauf, którego
                                                    głównym środkiem pedagogicznym był kańczug. Za zbrodnię tę ukarano mię
                                                    dwugodzinnym aresztem w ciemnej kuchni znajdującej się w szkolnym budynku."
                                                    --

                                                    Jak fajnie napisał Kętrzyński - popełniłem pierwszy wiersz smile
                                                    Ciekawe jaki to popełnił wiersz ? winkNie pisze Andrzej Wakar
                                                  • rita100 Re: Dzieciństwo w Lec 10.03.07, 20:43
                                                    "Byłem chłopcem na swój wiek bardzo rozwiniętym; mając lat siedem lub osiem, bo
                                                    zawsze przed śmiercią ojca, czytałem już, siedząc na płocie, na podwórku,
                                                    Kornera dramat "Zriny"; oderwać się od niego nie mogąc, zapomniałem o obiedzie i
                                                    o całym świecie."

                                                    Karol Teodor Korner (1791-1813), dramaturg i poeta niemiecki, autor wierszy, w
                                                    ktorych nawoływał do walki przeciw Napoleonowi.

                                                    "Póki wiosna i lato, lubiłem bujać poza miastem, nieraz później przypominały mi
                                                    się moje wędrówki i wycieczki"
                                                    (...)
                                                  • rita100 Re: Dzieciństwo w Lec 11.03.07, 21:20
                                                    schlesien.nwgw.de/board/viewtopic.php?t=488
                                                    To só ksiójżecki ło Kętrzyńskim.
                                                  • rita100 Re: Dzieciństwo w Lec 12.03.07, 20:52
                                                    "Ojca mojego mało sobie tylko przypominam; był słusznego wzrostu, szatyn, nosił
                                                    wąsy i baczki a la Fryderyk Wilhelm III lub IV. Mało go było w domu, więcej
                                                    podróżował konno po powiecie. A jednak wpływ wywarł ogromny na moje życie,
                                                    pomimo to ze w domu mówiono tylko po niemiecku.
                                                    Ojciec lubił opowiadać o Polakach, o dziadku i babci mojej, o Jezierskim, który
                                                    był opiekunem ojca, o Klińskich, o sygnecie herbowym dziadka, o Gdańsku itp.,
                                                    czasem też nucił sobie: "Jeszcze Polska nie zginęła" i nieraz mówił, że przyjmie
                                                    nauczyciela, abym się nauczył po polsku. Do tego jednak nie przyszło. My dzieci,
                                                    ja i siostra, bawiąc się w koniki, jeździliśmy zawsze do Warszawy i Gdańska,
                                                    rzadko do Królewca.
                                                    Gdy dzieckiem będąc, mówiłem już po polsku, nie wiem i wątpię; sądząc jednak, że
                                                    jako tako rozumiałem, co mówiono; świadczy o tym okoliczność, iż lubiłem
                                                    towarzystwo starego sługi ojca, nie umiejącego po niemiecku, który niegdyś
                                                    służył pod Kosciuszką i lubił o nim opowiadać nam dzieciom."
                                                  • rita100 Re: Dzieciństwo w Lec 12.03.07, 20:53
                                                    "Jak żywo w ogole wszystko mię interesowało, co się do polskich odnosiło
                                                    stosunków, na to przytoczę tu kulka przykładów.
                                                    W owych czasach rozchodziły się szeroko po kraju tzw. "Ruppiner Bilderbogen" -
                                                    rupińskie arkusze obrazkowe - naturalnie po niemiecku; raz tylko, o ile pamiętam
                                                    był arkusz z obrazkiem i wierszem polskim, widocznie przeznaczony dla Mazur pod
                                                    tytułem "Mały dobosz".
                                                    W ówczesnych czytankach szkolnych niemieckich wzmianki o Polsce nie były jeszcze
                                                    wykluczone; znajdowały się tam bowiem; powiastka "o Kościuszce i jego koniu"
                                                    oraz wierszyk zaczynający się od słów "In Polen brummt ein wilder Bar: Ihr
                                                    Bienen, gebt den Honig her" etc.
                                                    "W Polsce dziki niedźwiedź mruczy:
                                                    Wy, pszczoły, miód mi oddajcie!"
                                                    (Powiastka o Kosciuszce i jego koniu znajdowała sie we wszystkich wydaniach
                                                    książki szkolnej Preussa i Vettera Kinderfreund )
                                                    cdnj

                                                    Powiastka o Kościuszce i jego koniu - znacie ją ?
                                                  • tralala33 Re: Dzieciństwo w Lec 12.03.07, 21:06
                                                    Może to ta powiastka?

                                                    "Po śmierci Kościuszki jeden z obywateli kupił po nim konia, na którym stary
                                                    Kościuszko często jeździł – lecz koń, przeszedłszy do nowego pana, ilekroć
                                                    zaprzężonym był do wozu i wiózł szlachcica drogą, zatrzymywał się i stawał
                                                    przed każdym żebrakiem, tak go dawny pan przyzwyczaił rozdawaniem jałmużny."
                                                  • rita100 Re: Dzieciństwo w Lec 12.03.07, 21:41
                                                    Dzieki Tralala, pewnie to, ale przyznam się , nie znałam tej powiastki smile
                                                  • rita100 Re: Dzieciństwo w Lec 13.03.07, 23:11
                                                    I dalej:
                                                    "Razu jednego byłem świadkiem pewnej rozmowy pomiędzy panem dr Zettnowem a radcą
                                                    szkolnym..., ktory - zdaje mi się, że to miało miejsce w roku 1845 - przybył z
                                                    Gąbina, aby przeprowadzić germanizację szkół polskich.
                                                    Dr Zettnow zwrócił uwagę pana radcy szkolnego na to, że przez kasację języka
                                                    polskiego wielką krzywdę się wyrządza ludności polskiej i jej kulturalnemu
                                                    rozwojowi. Na to odpowiedział pan radca, a jego słowa utkwiły mi na zawsze w
                                                    pamięci, że dla osiągnięcia wielkiego celu jest to rzecz obojętna, czy jedna czy
                                                    dwie generacje "uber Bord geworfen werden" (zostaną wyrzucone za burtę).
                                                    Owym radcą był zapewne Karol August Rattig, znany germanizator.
                                                  • rita100 Re: Dzieciństwo w Lec 13.03.07, 23:11
                                                    "Śmierć ojca zaszła 12 sierpnia roku 1846 wyrwała mnie nagle z tej atmosfery, na
                                                    pół przynajmniej polskiej. W owym czasie wdowy (po żandarmach) nie otrzymały
                                                    jeszcze żadnej pensji wdowiej, lecz tylko jednorazowy zasiłek. Matka zatem
                                                    musiała się bardzo ograniczać i zniewolona była myśleć o zapewnieniu sobie i
                                                    dzieciom egzystencji. W tym celu, korzystając z przyznanego funduszu,
                                                    postanowiła udać się do Gąbina do instytutu akuszerskiego, aby zostać akuszerką;
                                                    umieściła nas wtedy na rok u kolegi ojca, Gohrke, gdzie nam było bardzo niedobrze.
                                                    Po powrocie matki byliśmy znów razem, ale opiekun mój, porucznik żandarmerii
                                                    Herfurth, poczynił starania, aby mnie umieścić w domu sierot po wojskowych w
                                                    Poczdamie. Udało mu się to i na wiosnę roku 1849 wyprawiono mnie w świat."
                                                    --

                                                    Fajnie opisuje swoją historię Wojtek. Szkoda , ze więcej nie napisał , dlaczego
                                                    mu było bardzo niedobrze u kolego ojca Gohrke ?
                                                  • rita100 Re: Dzieciństwo w Lec 14.03.07, 20:18
                                                    "W Poczdamie mały Adalbert mieszkał od 1849-1853 roku. Pobyt w zakładzie
                                                    wspominał mile. Nauczyciele moi lubilimnie, pozwalając bywać w swoich
                                                    mieszkaniach i szperać po ksiażkach. Wychowany w tym zakładzie na pruskiego
                                                    patriotę, robił sobie nieraz mimowiednie zarzuty, że nie śpiewa "Ich bin ein
                                                    Preusse, kennt Ihr meine Farben (Jestem Prusakiem, znacie me barwy!) z taką
                                                    radoscią, z takim przejeciem jak inne dzieci.

                                                    Według prawa pruskiego o mieszanych małżeństwach - wspominał dalej - syn
                                                    powinien być wychowany w religii ojca, córka w religii matki.

                                                    Gdy zbliżał się rok czternasty mego życia, zapytano mnie, czy chcę zostać
                                                    katolikiem; nie wiedząc co to jest katolicyzm, gdyż nigdy ani kościoła , ani
                                                    księdza katolickiego nie widziałem, oświadczyłem wręcz, ze nie chcę być
                                                    katolikiem. Zacząłem zatem chodzić na naukę do naszego pastora zakładowego.
                                                    Mając lat piętnaście już nie wierzyłem - dodawał.
                                                  • rita100 Re: Dzieciństwo w Lec 14.03.07, 20:18
                                                    Wiosną 1853 roku powrócił do domu. Matka chciała go umieścić w jakimś biurze
                                                    jako pisarka. Ale chłopiec gorąco pragnął sie uczyć i matka po długich wahaniach
                                                    ustąpiła. W roku 1853 Adalbert został uczniem progimnazjum w Lecu (Giżycko), a w
                                                    roku 1855 złożył pomyślnie egzamin do gimnazjium w Rastemborku, dzisiejszym
                                                    Kętrzynie (od jego polskiego nazwiska)

                                                    Adalbert Winkler mimo parokrotnej zmiany szkół i przerw w nauce uczył sie bardzo
                                                    dobrze. W progimnazjum leckim ukończył pięcioletni kurs w półtora roku. Nauki
                                                    humanistyczne najbardziej lubił.

                                                    Pierwszy wiersz napisał już w siódmym roku życia. W Poczdamie stworzył
                                                    kilkadziesiąt wierszy, ktore później spalił oceniając je jako dziecinne. W
                                                    Rastemborku pod wpływem literatury klasycznej, szczególnie Anakreonta, oraz
                                                    współczesnej poezji niemieckiej rozwinął swój talent poetyczny. Wtenczas napisał
                                                    wspaniałe wiersze przepojone radością życia i marzycielsko rewolucyjnym idealizmem.
                                                  • rita100 Re: Poeta wolności 15.03.07, 20:27
                                                    "Były lata pięćdziesiąte XIX wieku. Rozpoczął się nowy etap walk
                                                    narodowościowych. Osiemnastoletni poeta wielbił bohaterów Wolności. Serca ludu
                                                    zdobyła idea wolności. Piewcy Wiosny Ludów, po klęsce rewolucji 1848 roku
                                                    musieli emigrować z Niemiec. W tych warunkach wolność stała się poetyckim credo
                                                    młodego Adalberta Winklera. Siły postępowe Niemiec walczyły o zjednoczenie
                                                    ojczyzny i uwolnienie jej z rak tyranii. Te same siły, które dławiły Niemcy,
                                                    dokonały morderstwa na narodzie polskim.
                                                    Dlatego - jak pisał Karol Marks i Fryderyk Engels - lud niemiecki i lud polski
                                                    stały się sprzymierzeńcami, miały bowiem tych samych wrogów, tych samych gnębicieli.
                                                    Sojusz obu narodów był pieknym snem, porywającą iluzją dla młodego Adelberga
                                                    Winklera.
                                                    Dlatego też prawdziwie patriotyczna i szczerze rewolucyjna literatura niemiecka
                                                    pełna była sympatii dla Polski i uznania dla jej bohaterskiej walki o wolność.
                                                    Gdy w roku 1831 Polska, mówiąc słowami Engelsa, ratowała po raz wtóry rewolucję
                                                    europejską przez własne poświęcenie powstawały 'Polenlieder', pieśni pełne
                                                    wielbienia dla bohaterskich polskich powstańców.
                                                    Juliusz Mosen pisał - Die letzten zehn vom vierten Regiment, pieśń zwaną w
                                                    Polsce pod tytułem: Tysiąc walecznych opuszczają Warszawę.
                                                    Ludwik Uhland - wiersz do Mickiewicza
                                                    August von Platen - Pieśń Polaka wobec manifestu samodzierźcy
                                                    Henryk Heine - Słowa o Polsce
                                                    I oni, i Mikołaj Lenau, Ludwik Borne, Franciszek Grillparzer, Justyn Kerner,
                                                    Adalbert von Chamisso, Ernest Ortlepp - wypisywali słowami hasło przywrócenia
                                                    niepodległości Polski.
                                                  • rita100 Re: Poeta wolności 15.03.07, 20:27
                                                    Rewolucjoniści niemieccy wyzwolili polskich więźniów Moabitu. Zwycięska reakcja
                                                    wytoczyła armaty przeciw Polakom we Wrześni i w Miłosławiu.

                                                    I jeszcze później rewolucyjni poeci niemieccy - Jerzy Herwegh, Bettina von
                                                    Arnim, Gotfryd Kinkel, Emanuel Geibel, Ferdynand Freiligrath tworzyli w hołdzie
                                                    polskim bohaterom swoje utwory.

                                                    W takim to klimacie ideowym żył, tą atmosferą oddychał pisząc swe pierwsze
                                                    wiersze, gdzieś w Lecu i w Rastemborku, młody kochający Wolność i Muzy, Adalbert
                                                    von Winkler. Wczytywał się w utwory Schillera i Heinego.
                                                    W tych to warunkach uczył się miłosci do Polski.

                                                    Na przygotowaną glebę padło ziarno.
                                                  • rita100 Re:Wojciech Kętrzyński 16.03.07, 21:03
                                                    "Na przygotowaną glebę padło ziarno. W roku 1856 Adebert Winkler otrzymał list
                                                    od siostry.
                                                    Miałam niedawno w rękach papiery po ojcu - pisała - i przekonałam się, że ojciec
                                                    był Polakiem, że mamy polskie nazwisko, że więc i my nie jesteśmy Niemcami, lecz
                                                    Polakami.
                                                    Po przeczytaniu tych słów - stwierdził po latach - zaszedł nagle przewrót w moim
                                                    umysle i w mym sercu; przypomniałem sobie znów swoje polskie nazwisko,
                                                    opowiadania ojca i jego zyczenie, abym się nauczył po polsku, jednym słowem
                                                    uczułem, że jestem Polakiem.

                                                    I oto tak jak w mickiewiczowskim dramacie Adalbert von Winkler obit, natus est
                                                    Wojciech Kętrzyński.

                                                    Zagadnienie dramatycznego przełomu w życiu Wojciecha Kętrzyńskiego od dawna
                                                    intrygowało historyków. Sam Kętrzyński nie przyczynił się do wyjaśnienia tej
                                                    zagadki. W swych wspomnieniach zaznaczył krótko:
                                                    "odtąd ja i siostra moja byliśmy Polakami. W rozmowach, nieskory do wynurzeń
                                                    osobistych, stwierdził:
                                                    Zostałem Polakiem i sprawa ta odbyła się we mnie bez żadnych konfliktów.
                                                  • rita100 Re: Decyzja 16.03.07, 21:05
                                                    A tak autor pisze o tym wierszu:
                                                    "Ten wiersz został napisany, kiedy odzyskałem poczucie swojej narodowości."

                                                    Fahre hin, Du Gluck der Liebe,
                                                    das im Herzen mir gebluht;
                                                    Lebe wohl, Du rote Rose,
                                                    die des Gottes Flammen spruht;
                                                    Lebe wohl, Du schones Madchen,
                                                    das mein Herz in Fesseln band;
                                                    Lebe wohl, Du Licht der Augen,
                                                    deren Strahl ich oft empfand.

                                                    Odejdź, rozkwitła w moim sercu
                                                    szczęśliwa miłości
                                                    Żegnaj, różo czerwona,
                                                    coś płomieniem wytrysła boskim,
                                                    Żegnaj i ty, piękne dziewczę,
                                                    choć moje serce związałaś w pęta,
                                                    Bądź zdrowa, światłosci oczu,
                                                    której płomień odczuwałem nieraz.

                                                    Von den eitlen Tandeleien,
                                                    von den Freuden, von dem Scherz
                                                    Wendet sich dies gramzerrissne,
                                                    ahnungsvolle, kranke Herz;
                                                    Nein, ich will nicht mehr
                                                    der schonen Preussenmadchen Sanger sein,
                                                    Sing' nicht mehr das Gluck der Liebe,
                                                    heitren Frohsinn, Scherz und Wein.

                                                    Dzisiaj od błahych dowcipów,
                                                    radości, wesela - pełne złych przeczuć
                                                    Odwraca się serce chore,
                                                    rozdarte zmartwieniem.
                                                    Nie, nie będę opiewał
                                                    pieknych pruskich dziewcząt.
                                                    Miłosnej zabawy i szczęścia -
                                                    - niech kto inny będzie piewcą.

                                                    (...)
                                                    przet. Erwin Kruk
                                                    Oby nigdy nasze pokolenia nie śpiewały dalszej częsci tego wiersza, którego
                                                    przytaczam, bo marzenia Ketrzyńskiego się ziściły. Wielka tragedia targała tą
                                                    ziemią i ludźmi. Doceńmy to, uszanujmy i nie wyzwalajmy smętkowskie. Nie były to
                                                    łatwe czasy, nie przyszło to łatwo. Było to czasy 'po trupach', a ludzie to
                                                    pamiętający jeszcze żyją.
                                                  • rita100 Re: Decyzja 17.03.07, 20:52
                                                    "Nie uda wam się ujarzmić Polskę - wołał w wierszu Decyzja - nie złamana jest
                                                    siła Polski, nawet kiedy dźwiga pęta. Nieśmiertelnośc narodu widział na własnym
                                                    przykładzie. Wiarę, mowę zabrać mi mogliście, jednak serca trudno z piersi
                                                    wyrwać, moje serce zawsze polskie pozostanie - głosi w innym wierszu.
                                                    Poezje swe Kętrzyński pisał po niemiecku. Z domu wyniósł tylko kilka słówek.
                                                    Uczyć sie języka pragnął już w gimnazjum w Rastemborku. Pomagali w tym koledzy
                                                    Mazurzy.
                                                    Ojczystej mowy nauczył się Kętrzyński jednak głównie za pomocą słownika. Później
                                                    mówił po polsku zupełnie biegle. Tłumaczył na niemiecki poezje Karpińskiego,
                                                    Olizarowskiego, "Boże coś Polskę". Ale wyrażać swych intymnych uczuć w polskim
                                                    jezyku nie nauczył się nigdy. Obca narzucona mu mowa była mu zawsze naturalnym
                                                    wyrazem duszy. Z czasem Kętrzyński porzucił poezję nie dlatego, ze poświęcił się
                                                    pracy naukowej, ale dlatego, że tworzył w jezyku obcym. Przeto złamie pióro."
                                                  • rita100 Re: W czasie powstania styczniowego 19.03.07, 21:34
                                                    Po ukończeniu gimnazjum w Rastemborku Kętrzyński studiował historię na Wydziale
                                                    Filozoficznym Uniwersytetu Królewieckiego, gdzie był uczniem wybitnego znawcy
                                                    średniowiecza, Wilhelma Giesebrechta.
                                                    Przez pierwsze lata studenckie towarzyszyła Kętrzyńskiemu wielka bieda. Często
                                                    głodował. Zawsze był bez pieniędzy. Tylko pomoc przyjaciół i profesorów oraz
                                                    stypendia uniwersyteckie pozwoliły przebrnąć przez ten trudny okres. Później
                                                    otrzymał mieszkanie i płatne korepetycje u kupca Bernarda Lowinsohna.
                                                    W Królewcu Kętrzyński nadal ćwiczył się w jezyku polskim. Kupił sobie wiele
                                                    ksiażek polskich Mickiewicza, Słowackiego.
                                                    Od jednego ze studentów uzyskał informacje o swojej niezgermanizowanej rodzinie
                                                    mieszkającej na Pomorzu Gdańskim. Nawiązał kontakt z nią i w roku 1860
                                                    skorzystał z gościnności swego wuja, Michała Klińskiego, burmistrza Kościerzyny,
                                                    swego stryja, Karola Kętrzyńskiego w Tucholi. U swych kuzynów spotkał Kętrzyński
                                                    późniejszą swą żonę Wincentynę.
                                                  • rita100 Re: Winkler von Kętrzyński 20.03.07, 20:58
                                                    "W początku roku 1861 - pisał Kętrzyński w swych wspomnieniach - odebrałem list
                                                    od siostry, w którym mi doniosła, że w metryce chrztu, którą kazała sobie
                                                    wystawić znajduje się i polskie nazwisko nasze; udałem się więc natychmiast do
                                                    superintendenta leckiego, pana Szeląga, i powołując się na metrykę chrztu
                                                    siostry prosiłem, aby wystawiono mi nową metrykę, poprawną, z uwzględnieniem
                                                    polskiego nazwiska. W początku lutego byłem już w posiadaniu nowej metryki, a że
                                                    w niej nazwisko moje brzmiało Winkler von Kętrzyński, więc i profesorowie, gdy
                                                    na wniosek mój władza uniwersytecka w papierach moich tę zmianę nazwiska
                                                    urzędownie przeprowadziła, zmuszeni byli nazywać mnie odtąd von Kętrzyński.
                                                    Byłem zatem Polakiem już nie tylko z przekonania, ale i z nazwiska, lecz jeszcze
                                                    nie według mowy. Mowy ojczystej uczył się wszakże ciągle i wytrwale, tak że trzy
                                                    lata później mógł z dumą powiedzieć prokuratorowi pruskiemu:
                                                    Teraz mówię i czytam po polsku płynnie."
                                                  • rita100 Re:Podczas powstania styczniowego 21.03.07, 20:59
                                                    Latem 1862 roku na zaproszenie ciotki, Jadwigi Krohnke, bawił dwa miesiące w
                                                    Warszawie i był świadkiem wspaniałych manifestacji patriotycznych,
                                                    poprzedzajacych powstanie styczniowe. Wybuch powstania zastał go w Królewcu.
                                                    Gdy tylko rozległy się pierwsze strzały, w zachodniej Europie koła radykalne
                                                    rozwinęły akcję solidarnosci z walczącym narodem polskim. Na Mazurach powstało
                                                    wtedy hasło: "Wiara nasa, trzymaicie się."
                                                    Prusy i Rosja zawarły 8 lutego 1863 roku układ, tak zwaną konwencję w sprawie
                                                    współpracy w dławieniu powstania. A jednak komory celne i pikiety kozackie były
                                                    całkiem bezsilne wobec masowego przemytu broni, żywności i ochotników go powstania.
                                                    Warmiacy układali pieśni powstańcze, Mazurzy zaś "dumni byli z ran odniesionych
                                                    w walkach ze strażnikami granicznymi, im więcej zaś mieli, tym większy był powód
                                                    do chwały, tym bardziej podziwiały ich dziewczęta" smile
                                                    (pisał Kętrzyński)
                                                    Ruchem pomocy dla powstania kierowała tam tajna organizacja do której należał
                                                    też Kętrzyński.
                                                    W czerwcu 1863 roku wysłano go do Wilna z zapytaniem o stan ruchu. Kętrzyński
                                                    przybył w straszny dzień egzekucji Sierakowskiego. Ulice były obstawione przez
                                                    patrole wojskowe. Ale papiery osobiste Kętrzyńskiego były w najlepszym porzadku.
                                                    Któż mógł sądzić, ze niemiecki student Adalbert von Winkler jest podejrzanym
                                                    emisariuszem ?
                                                    Przy nawiązywaniu kontaktu na Kurpiach Kętrzyński omal nie dostał sie do
                                                    niewoli. I tym razem udało się, bo oficer niemiecki sympatyzował z powstańcami.
                                                    Innym razem miał mniej szczęścia, ale o tym w następnej części...
                                                  • rita100 Re:Podczas powstania styczniowego 22.03.07, 21:13
                                                    Innym razem nie miał szczęścia. Było to w Olsztynie. Prawdopodobnie zdradził
                                                    konwojentów jakiś niegodny rzemieślnik. W Jarotach pod Olsztynem transport
                                                    został zatrzymany przez żandarma. W ręce Prusaków dostało się 87 karabinów z
                                                    bagnetami, 50 pistoletów dla kawalerii, 50 szabli itd.... ładunek naprawdę
                                                    imponujący.
                                                    Aresztowanych zatrzymano w Górnej Bramie w Olsztynie. Po pięciu dniach odbyła
                                                    się rozprawa sądowa. Współtowarzysz Kętrzyńskiego, Leopold Różycki, student z
                                                    Berlina, wziął całą winę na siebie. Sąd olsztyński, nie wchodząc w szczegóły,
                                                    uznał, ze powstanie jest skierowane przeciw Rosji, a nie przeciw Prusom, wobec
                                                    czego oskarżenie aresztowanych o zdradę stanu nie ma podstaw. Oddalił więc
                                                    wniosek prokuratora i przywrócił wolność Kętrzyńskiemu i jego towarzyszom.
                                                  • rita100 Re:Podczas powstania styczniowego 27.03.07, 21:19
                                                    "Po latach, w swoich wspomnieniach, Kętrzynski pisał, że został wkrótce potem
                                                    aresztowany w Królewcu. Żandarm, który go zatrzymał, twierdził, że Kętrzyński
                                                    był jako 'rewolucjonista od dawna celem jego pościgu, że wywinął mu się już
                                                    kilkakrotnie'. Wzbudzał wątpliwości swoim sfałszowanym paszportem wileńskim
                                                    Urzędnicy pruscy nie mogli uwierzyć, że tego rodzaju dokumenty podpisywał sam
                                                    Murawjew. O sprawie poinformowali więc pruską Królewską Izbę Sądową w Berlinie.
                                                    Ta stwierdziła, że Ketrzyński już od 22 września poszukiwany jest listami
                                                    gończymi na skutek apelacji prokuratora od wyroku sądu olsztyńskiego. 17
                                                    października 1863 roku przewieziono więc Kętrzyńskiego z aresztu w Świeciu do
                                                    więzienia śledczego w Moabicie.
                                                    Śledztwo trwało prawie rok i objęło ponad stu Polaków z zaboru pruskiego. Proces
                                                    , tak zwany Polen-Prozess, rozpoczął sie 7 lipca 1864 roku i toczył się przed
                                                    Królewską Izbą Sądową w Berlinie.
                                                    Rozprawa przeciw Kętrzyńskiemu i jego towarzyszom odbyła się 2 grudnia 1864 roku.
                                                    cdn
                                                  • rita100 Re:Podczas powstania styczniowego 28.03.07, 19:50
                                                    W śledztwie, by odciążyć innych oskarżonych, Kętrzyński brał szlachetnie wiele
                                                    win na siebie. Potem, zapewne po porozumieniu się z towarzyszami niedoli,
                                                    zmienił zeznania i podał, że znalezione u niego 'kompromitujące' dokumenty były
                                                    własnością innego konspiratora (o którym wiedział, ze uciekł za granicę, poza
                                                    obszarem rąk władz pruskich). Na zarzuty prokuratury odpowiadał z godnością:
                                                    "Trudno mi zrozumieć, dlaczego oskarżenie stawia mi zarzut, ze jestem Polakiem,
                                                    na jakiej podstawie obwinia się mnie o to. O ile orientuję się, nie istnieje
                                                    żaden przepis prawny, na podstawie którego prokuratura mogłaby decydować, kto
                                                    winien być Polakiem, a kto Niemcem. I dodawał: Zawsze czułem się Polakiem, nawet
                                                    wówczas, gdy ani sylaby nie rozumiałem i nie mówiłem po polsku, zawsze należałem
                                                    do narodu polskiego przez mego ojca, przez mą rodzinę, przez moje nazwisko."
                                                    Sąd w osnowie wyroku ogłoszonego 23 grudnia 1864 roku skazał Kętrzyńskiego na
                                                    rok pozbawienia wolności.
                                                    Na skutek apelacji Kętrzyński mógł opuścić areszt śledczy i wyjechał do
                                                    Królewca. Jednakże w połowie marca 1865 roku Królewska Izba Sądowa doniosła mu,
                                                    ze apelację odrzucono i poleciła zgłosić się celem odbycia kary do jednej z
                                                    czterech podanych twierdz. Kętrzyński wybrał twierdzę w Kłodzku.
                                                    cdn
                                                  • tralala33 Re:Podczas powstania styczniowego 28.03.07, 20:13
                                                    rita100 napisała:

                                                    > Innym razem nie miał szczęścia. Było to w Olsztynie. Prawdopodobnie zdradził
                                                    > konwojentów jakiś niegodny rzemieślnik. W Jarotach pod Olsztynem transport
                                                    > został zatrzymany przez żandarma. W ręce Prusaków dostało się 87 karabinów z
                                                    > bagnetami, 50 pistoletów dla kawalerii, 50 szabli itd.... ładunek naprawdę
                                                    > imponujący.

                                                    A do Gazety Łostyńskiej napsisał czytelnik sad
                                                    www.gazetaolsztynska.pl/?&main=15&c=118,3,20798,,
                                                    Gdzie zniknęła mosiężna tablica z obelisku na Jarotach, która upamiętniała
                                                    miejsce aresztowania Wojciecha Kętrzyńskiego?

                                                    Dziś zauważyłem jej brak. Czyżby zbieracze złomu działali? Jakiś czas temu
                                                    została poddana renowacji, a teraz ja nie ma. Niech Gazeta i policja tym się
                                                    zainteresuje.

                                                    Gazeta sprawdziła no i to je prowda - łukradli ta tablica, pewnie na złom.
                                                  • rita100 Re:Podczas powstania styczniowego 28.03.07, 20:19
                                                    Tralala, nie ma sił na złomiarzy - jedyna nadzieja w tym , że jak wybudują
                                                    tarcze antyrakietowe to zmienia miejsce kradzieży i takimi tablicami nie będą
                                                    się zajmować. A tymczasem trzeba warte trzymać przy mosiężnych tablicach.
                                                  • rita100 Re:Podczas powstania styczniowego 29.03.07, 20:34
                                                    Kara twierdzy nie uchodziła za hańbiącą, w przeciwieństwie do kary więzienia, na
                                                    którą skazywano kryminalistów. Dzięki takim stosunkom jakie miało prawo pruskie
                                                    Kętrzyński mógł w celi kontynuować studia.
                                                    W czasie pobytu w twierdzy przełożył na łacinę rękopis swej przyszłej pracy
                                                    doktorskiej "O wojnie Bolesława Chrobrego toczonej w latach 1002-1005 przeciw
                                                    Henrykowi królowi Niemiec". Przez wyrok Kętrzyński otrzymał, jak pisał, rządowy
                                                    patent na Polaka.
                                                    22 kwietnia 1866 roku opuścił twierdzę, wrócił do Krolewca i 12 grudnia 1866
                                                    roku ukończył uniwersytet z tytułem doktora filozofii.

                                                    Władze szkolne uniemożliwiły mu uzyskanie posady na ziemiach polskich zaboru
                                                    pruskiego. Żył więc z przypadkowych niestałych dochodów, a to porządkował
                                                    biblioteki dworskie, z korepetycji itp.
                                                    Podróżował po miastach i wsiach Pomorza i odnajdywał dokumenty i archiwa od
                                                    dawna uważane za bezpowrotnie zaginione. Pracą tą zwrócił na siebie uwagę
                                                    znanego mecenasa nauki, magnata wielkopolskiego Jana Działyńskiego, który
                                                    zaangażował go na stanowisko bibliotekarza w Kórniku.
                                                  • rita100 Re:Na rozdrożu 31.03.07, 19:52
                                                    Twórcą sławnej Biblioteki Kórnickiej był Tyfus Działyński, człowiek o wielkich
                                                    ambicjach naukowych i politycznych. Poznański ziemianin zatrudniał uczonych,
                                                    politycznie 'skompromitowanych' jak Wilhelma Wilffa, którego imię
                                                    unieśmiertelnił Karol Marks. To Wolffowi nauka polska zawdzięcza znakomite
                                                    wydanie 'Zbioru Praw Litewskich od 1330 do 1529 roku, to Wolff odkrył egzemplarz
                                                    Statutu Wiślickiego.
                                                    Przejdźmy jednak do naszego Kętrzńskiego.

                                                    Ciekawe zagadnienie napisał Andrzej Wakart - czy oby tutaj nie wkradł się błąd ?
                                                    Pisze tak:
                                                    Tyfus Działyński zmarł w 1861 roku. Współpraca Kętrzyńskiego z Działyńskim
                                                    zakończyła się nagłym zgrzytem. Obaj, mecenas i uczony, za bardzo różnili się
                                                    temperamentami i talentami. Wiosną 1870 roku Kętrzyński opuścił Kórnik.

                                                    Czyli jak mogli się poróżnić, kiedy Działyński, poznański ziemianin już dawno
                                                    nie żył ?

                                                    Tralala, czy Działyński będzie wśród pyrów poznańskich ?
                                                  • rita100 Re:Na rozdrożu 01.04.07, 19:49
                                                    Dorobek naukowy Kętrzyńskiego był już wówczas tak poważny, że wydawało się, że
                                                    karierę uczonego ma zapewnioną. W lutym 1869 roku Towarzystwo-Literackie w
                                                    Paryżu powołało go na czlonka, a jesienią wysunięto jego kandydaturę na
                                                    stanowisko profesora historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Niestety jego
                                                    kandydatura napotkała się z oporem konserwatystów twierdząca, że Kętrzyński jest
                                                    politycznym indywiduum i nie pasuje do tego grona.
                                                    Sytuacja Kętrzyńskiego nie była wesoła. Robił się coraz starszy i potrzebował
                                                    ustabilizowania. Został bez domu, bez rodziny i bez pracy.
                                                    W Gizycku mieszkała jego matka.
                                                    "Nigdy nie słyszałem - pisze Kętrzyński we wspomnieniach - z jej ust ani słowa
                                                    skargi, ani zarzutu, mimo to, że sprawiłem jej dużo zmartwienia i troski i
                                                    zawiodłem jej wszystkie nadzieje." Matka milcząco potępiała syna i nawet potem
                                                    gdy zdobył pomimo wszystko stanowisko i egzystencję, choć w stronach dalekich,
                                                    nie połączyła sie z nim, nie przyjęła zaproszenia do Lwowa.
                                                    W Giżycku mieszkała takze ukochana siostra Wilhelmina.
                                                    To był dom Wojciecha Kętrzyńskiego. Ale z tego domu wyszedł przed laty, by nie
                                                    powrócić tam nigdy. Na drugim krańcu Polski był drugi dom. Mieszkała tam
                                                    narzyczona, Wincentyna Klińska. Poznali się dawno, zaręczyli. Mijały lata, a
                                                    stale nie można było założyć domu wspólnego, własnego. Kętrzyński był rozgoryczony.

                                                    (Teraz wiesz Gajowy, dlaczego takie, a nie inne wiersze pisał ?)
                                                  • rita100 Re:Na rozdrożu 01.04.07, 19:49
                                                    Przez sześć lat zgłaszano kandydaturę Kętrzyńskiego na katedrę uniwersytecką.
                                                    Każdego roku bezskutecznie. Nie otrzymał jej mimo swego dorobku naukowego, mimo
                                                    poparcia wielu uczonych. Jako jeden z powodów wymieniono - i to brzmiało jak
                                                    brutalne wymierzony policzek - nie dość biegle włada językie polskim. Prawdziwy
                                                    powód ukryto.
                                                    Była nim polityczna przeszłość Kętrzyńskiego, jego udział w powstaniu
                                                    styczniowym, jego pobyt karny w Moabicie i w Kłodzku.

                                                    Kętrzyński musiał zadowolić się stanowiskiem sekretarza naukowego Zakładu
                                                    imienia Ossolińskich we Lwowie. Uzyskał je w roku 1873. Mógł już wówczas założyć
                                                    dom.
                                                    W roku 1875 wstąpił w zwiazek małżeński. I w tym czasie nadeszła z Giżycka
                                                    wiadomość o śmierci ukochanej siostry.
                                                    W roku 1876 Kętrzyńskiego powołano na stanowisko dyrektora Zakładu imienia
                                                    Ossolińskiego gdzie pracował do śmierci.
                                                  • rita100 Re:Wielki Historyk 02.04.07, 20:10
                                                    "W wędrówkach po zapomnianych archiwach, po strychach dworów i kościołów,
                                                    Kętrzyński odnalazł ogromną ilość dokumentów i nieocenionej wartości i uratował
                                                    je dla nauki. Żaden z uczonych polskich nie zwiedził tylu archiwów i nie
                                                    przejrzał tylu kodeksów i dokumentów. Pomnożył on prawie dwukrotnie liczbę
                                                    zbiorów Ossolineum i wyposażył we wzorowe katalogi. Przygotował on do druku
                                                    wielki zbiór źródeł prastarego opactwa tynieckiego.
                                                    Najdawniejszym zabytkom dziejopisarstwa polskiego poświęcił wielką ilość
                                                    monografii, w których, jak nikt przed nim, potrafił odsiać ziarno od plew,
                                                    oddzielić autentyczne dokumenty od falsyfikatów."

                                                    Łoj, trze bandzie sia przejechać do tygo opactwa.

                                                    Żaden badacz polskiego średniowiecza nie obejdzie się bez korzystania z wyników
                                                    pracy Kętrzyńskiego.
                                                    I najważniejsze, Kętrzyńki wkroczył na teren nauki niemieckiej. Musiał dowodami
                                                    zwalczać niektóre teorie i tendencje, musiał polemizować z uznanymi
                                                    autorytetami. Opierał się na ogromnym materiale źródłowym, który wcześniej nie
                                                    był znany.
                                                  • rita100 Re:Na rozdrożu 02.04.07, 20:42
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=59073201&a=60144557
                                                    A tu mowamy łodpoziedź Tralali

                                                    Ketrzyński mioł spór z jedynym synem Janem Działyńskim. Nie mylić z twórcą
                                                    słynnej Biblioteki Kórnickiej Tyfusem Działyńskim.
                                                  • rita100 Re:Działacz mazurski 03.04.07, 20:15
                                                    "W czasie gdy w gimnazjum rastemborskim Kętrzyński przeżywał swój dramat
                                                    narodowego odrodzenia, sytuacja na Mazurach nie przedstawiała sie wesoło. "Dziś
                                                    - pisał później Kętrzyński - liczą się do gorliwych Niemców niegdyś familie
                                                    mazurskie: Łęskich, Przyborowskich, Dębowskich, Leszczyńskich, Dąbrowskich,
                                                    Oterskich, Sakowskich, Parczewskich, Radziwiłłów, Brzosków, Tyszków, Kostków,
                                                    Rogala, Biberstejnów, Morsztynów, Rutkowskich, Wiśniewskich, Gizewiuszów,
                                                    Gierszow i wielu innych."
                                                    (...)
                                                    Kętrzyński opisywał, jak to mazurska szlachcianka uznała za zniewagę sobie
                                                    wyrządzoną, ze Kętrzyński rozmawiał z nią po polsku, językiem, który służyć
                                                    powinien tylko dla czeladzi. Jej zdaniem było rzeczą nieprzyzwoitą mówić po
                                                    polsku, bo polskiego języka używać tylko można w rozmowie ze służbą, a tylko
                                                    człowiek mówiący po niemiecku ma prawo policzyć się do ludzi inteligentnych i
                                                    wykształconych.

                                                    Kętrzyński widział, ze wtedy gdy obszarnicy i kupcy, księża i nauczyciele,
                                                    karczmarze i młynarze dla zysków i kariery, dla orderów i urzędów, dla koncesji
                                                    rządowych i pożyczek państwowych, dla wkupienia się w środowisko pruskiej elity
                                                    społecznej w haniebny sposób wyrzekali się mowy ojczystej, tylko prosty lud -
                                                    chłopi, rzemieślinicy i robotnicy - był jej ciągle wierny."
                                                  • rita100 Re:Działacz mazurski 04.04.07, 21:25
                                                    "Kętrzyński nie mieszkał na Mazurach ale nigdy nie usunął się z życia
                                                    politycznego Mazur. Nazywano go rewindykatorem i pomnożycielem polskości.

                                                    Mówiono o nim, że przywrócił Mazury Polsce a Polskę Mazurom.

                                                    I jeśli w tych słowach było nawet nieco literackiej przesady, to faktem jest, że
                                                    każde większe polskie przedwsięzięcie na Mazurach było przez niego inspirowane i
                                                    konsultowane."

                                                    Pisał Ketrzyński: Dzieje pruskie to zarazem i dzieje mazurskie; dzieje polskie
                                                    są Mazurom obce."

                                                    Ta odmienność rozwoju historycznego wytworzyła między Mazurami i Polakami
                                                    głębokie różnice w psychice, w sposobie bycia, w obyczajach, daltego prosił by
                                                    praca nad przywróceniu tożsamości była rozważna, cierpliwa , serdeczna,
                                                    wyrozumiała, ostrożna.
                                                    Dokładnie pisze tak:
                                                    "... i nie żądajmy od Mazurów, którzy żadnych polskich tradycji nie mają, aby od
                                                    razu byli Polakami (...)
                                                    Stańmy w obronie mowy i narodowości Mazurów ze stanowiska humanitarnego,
                                                    starajmy się o ich oświatę, o budzenie miłości do własnego jezyka, szanując
                                                    przekonania ich religijne i polityczne, a nie ulega wątpliwości , ze przyjdzie
                                                    czas, gdy i Mazur pruski powoli przejrzy czym był, czym jest i czym być powinien."

                                                    Zabraklo Ketrzyńskiego, takiego Kętrzyńskiego po wojnie na tych terenach.
                                                  • rita100 Re: Pokochać Ketrzyńskiego 04.04.07, 21:28
                                                    I jak tu nie pokochać Kętrzyńskiego ?
                                                    Czytałam w jednym wpisie na olsztyńskim forum, że w szkole nauczono go
                                                    nienawidzieć Kętrzyńskiego - jak to możliwe ?
                                                    Pewnie, że możliwe jeśli poznanie Kętrzyńskiego odbywa się poprzez naukowy
                                                    życiorys i wykucie go na pamięć.
                                                    Kętrzyński to coś więcej niż miasto Kętrzyn czy Ośrodek Naukowy im.
                                                    Kętrzyńskiego, Kętrzyński jest tylko dla ludzi z dobrą wolą.

                                                    A to dedykacja dla tego kogoś co w szkole tak znienawidził Wojciecha Kętrzyńskiego.

                                                    "Dzisiaj ten ból czuję o wiele głębiej,
                                                    Skorom obcy w dalekiej obczyźnie
                                                    I obcy także na ojczystej ziemi."

                                                    "Odepchnięty od całego świata,
                                                    Bez ojczyzny i bez przyjaciół,
                                                    Dzieckiem błądziłem po obczyźnie
                                                    I tylko wielki ból mnie pchał.
                                                    Wcześnie uczono mnie nienawiści,
                                                    Wcześnie karmiono gorzkim gniewem,
                                                    Wcześnie me serce, jakby kielich,
                                                    Napełniło się też cierpieniem."
                                                  • rita100 Re: Lekarz dusz mazurskich 05.04.07, 20:50
                                                    Kętrzyński stwierdził, że wielu Mazurów nie ma serca dla Polski. Ale zapytywał
                                                    czyśmy zrobili wiele, aby to serce zdobyć.
                                                    "Nikt sie tym ludem i jego dolą nie zajmuje. Żeby ta niechęć ciągle się
                                                    utrzymywała, rozmaite wpływy są czynne. (...) Ale czyśmy kiedykolwiek i tego
                                                    ludu życzliwość i o przełamanie jego względem nas przesądów się starali ?"
                                                    I dlatego żądał, aby zaznajamiać Mazurów z wiedzą o Polsce, i jej historii, o
                                                    jej kulturze. Polak musi znać i rozumieć przyczyny, które złożyły się na
                                                    ukształtowanie mazurskiej rzeczywistości. Inaczej odepchnie od siebie Mazura i
                                                    wtrąci w ramiona germanizatorów, gdy - jak się zdarzało - nazwie go obelżywie
                                                    'lutrem' lub 'psem Prusakiem'.
                                                    --
                                                    Wszystko to Kętrzyński rozumiał i był nie tylko naukowcem, ale lekarzem dusz
                                                    mazurskich.
                                                    Gdyby tak w szkołach uczyli szacunku w stosunku do Mazurów jak proponował
                                                    Kętrzyński być może nie spostrzegano by go tak ozięble, a i Mazurzy poczuli by
                                                    się wśród nas lepiej.
                                                  • rita100 Re: Lekarz dusz mazurskich 06.04.07, 21:09
                                                    "Trud podejmowany przez Kętrzyńskiego był iście ogromny. Bo choć rodzinne Mazury
                                                    obchodziły go najbardziej, to przecież nieobce mu były sprawy i Warmii, i
                                                    Kaszub, i Śląska. Tak więc poparcie u niego znaleźli i bard kaszubski Hierinim
                                                    Derdowski, i Antoni Bederski, redaktor "Niwin Szląskich", i Jan Liszewski,
                                                    założyciel "Gazety Olsztyńskiej". Dla realizacji swojego programu odrodzenia
                                                    narodowego Mazurów stworzył Tajny Komitet Pomocy Mazurom. Jednakże program ten
                                                    nie znalazł w społeczeństwie polskim dostatecznego poparcia."
                                                  • rita100 Re:Marcin Giersz przyjociel Kętrzyńskiego 10.04.07, 20:26
                                                    Większym, aczkolwiek połowicznym sukcesem okazała się podjęta przez
                                                    Kętrzyńskiego akcja zakładania gazet polskich dla Mazurów. Był to czas, w którym
                                                    władze pruskie przystąpiły do likwidacji swobód językowych ludu mazurskiego,
                                                    dlatego też powstał Tygodnik "Mazur"
                                                    Wtenczas Kętrzyński udał się na Mazury. Starsza generacja witała tam projekt
                                                    polskiego pisma z entuzjazmem. Wojciech Kętrzyński opowiadał, ze liczni rozmówcy
                                                    mówili mu:
                                                    "Skoroś pan naszym i książki pisujesz, to staraj się o gazetę dla nas."
                                                    Na redaktora tygodnika przewidziano Marcina Giersza, znanego publicystę
                                                    mazurskiego i wydawcę popularnych kalendarzy. Propozycja złożenia Gierszowi była
                                                    ze strony Kętrzyńskiego krokiem odważnym, Giersz bowiem nie cieszył się w Polsce
                                                    dobrą opinią, ponieważ uważał on, że przyswojenie przez chłopów mazurskich
                                                    kultury niemieckiej przyczyni się do wydzwignięcia zacofanej gospodarki.
                                                    Popierał więc wprowadzenie języka niemieckiego do szkół za co naraził się
                                                    Gizewiuszowi.
                                                    Wprawdzie później zrozumiał to Giersz, ale przede wszystkich chciał być Mazurem,
                                                    nie Polakiem ani nie Niemcem. Giersz był gorliwym ewangielikiem , dlatego prasa
                                                    katolicka często atakowała osobę Giersza, a Kętrzyński brał go w obronę.
                                                    Ubolewał Kętrzyński nad nieszczęsną walką koscielną.
                                                    Wreszcie Marcin Giersz w 1875-1892 roku założył własne pismo "Gazete Lecką".
                                                    Kętrzyński śledził to pismo i czesto udzielał Gierszowi pomocy i rady.
                                                  • rita100 Re:Marcin Giersz przyjociel Kętrzyńskiego 12.04.07, 22:00
                                                    Marcin Giersz i Kętrzyński
                                                    "Gazeta Lecka" - pisał Kętrzyński jest ważniejsza od niejednej innej gazety.
                                                    Zasługuje nie tylko na szacunek, lecz także na poparcie. Giersz jest
                                                    przyjacielem literatury i mowy polskiej i to nam powinno wystarczyć. Publikacje
                                                    Giersza są jedynym dotychczas strumykiem, którędy polska literatura i polska
                                                    historia przeciska się do Mazurów pruskich.
                                                    W roku 1881 Kętrzyński poparł gorąco apel Józefa Ignacego Kraszewskiego w
                                                    sprawie udzielenia Gierszowi pomocy finansowej, w związku zaś z obchodzonym
                                                    przez Gierszta pięćdziesięcioleciem pracy pisarskiej peoponował: "Sądzę, ze
                                                    stolica Polski i ziemi mazowieckiej ma obowiązek uczcić choćby kilkoma
                                                    serdecznymi słowami jubilata i w ten sposób nawiązać na nowo nić, która niegdyś
                                                    łączyła Mazurów z tej i tamtej strony granicy."
                                                    Na starość Giersz coraz bardziej zbliżał się do społeczeństwa polskiego i dużą
                                                    zasługę w tym miał Wojciech Kętrzyński. Mieli ze sobą stały kontakt i długie
                                                    rozmowy przyjacielskie kiedy spotykali się w Giżycku.
                                                    Wojciech Kętrzyński patronował także drugiemu pismu mazurskiemu "Mazur"
                                                    (1883-1884) w Ostródzie, którym naczelnym redaktorem był Karol Sembrzycki, który
                                                    podobnie jak Kętrzyński dopiero w wieku dojrzałym poczuł się Polakiem. Stworzył
                                                    to pismo za poradą Kętrzyńskiego. Niestety nie zdołano zapewnić pismu
                                                    finansowego poparcia wskutek czego upadło.
                                                  • rita100 Re:Korespondencje 12.04.07, 22:01
                                                    Kętrzyński prowadził szeroką koresopondencję. Ludzie Mazurzy i chłopi pisali do
                                                    niego. Wiele rodzin szukało swojej genealogii. Wszystko to było prowadzone z
                                                    wielką ostrożnością i wszystkie listy mogące skompromitować nadawców wobec władz
                                                    natychmiast Kętrzyński niszczył.

                                                    Raz tylko, chcąc się pochwalić swoim dziełem, pokazał list pewnego generała
                                                    niemieckiego pisany po niemiecku, z polskim post scriptum: barzo dzienkuje.
                                                  • rita100 Re:Korespondencje 12.04.07, 22:07
                                                    Eszcze ni kóńcze kóntka, ale tak sobzie pomyślołam , czy nie było by dobrze
                                                    przenieść grób Ketrzyńskiego do Olsztyna ?
                                                  • rita100 Re:Ostatni rozdział życia 14.04.07, 21:23
                                                    Ostatnie lata burzliwego żywota były pogodne. Długoletnią pracę dobił się
                                                    Kętrzyński zupełnej niezależności materialnej, a nawet pewnego dobrobytu.
                                                    Zaszczyty , które mu skąpiono przed laty, spadły nań ze wszystkich stron.
                                                    Towarzystwo naukowe w Krakowie, w Poznaniu, we Lwowie, w Wilnie, w Petersburgu,
                                                    w Moskwie, w Paryżu, w Tylży, ba, nawet niemieckie towarzystwa historyczne
                                                    powołały go na na swego członka, sprawiedliwie uznając jego wielki wkład do nauki.
                                                    Jego syn, Stanisław, łatwo zdobył wysoką pozycję w społeczeństwie polskim.
                                                    Uzyskał katedrę uniwersytecką, której staremu Kętrzyńskiemu dać nie chciano, czy
                                                    nie odważono się.
                                                    Z działalności społecznej i politycznej wycofał się na starość zupełnie.
                                                    Pod koniec 1917 roku Kętrzyński poślizgnął się na gołoledzi ulicznej i złamał
                                                    nogę w biodrze. Liczył już wówczas osiemdziesiąt lat i wówczas zgodził się na
                                                    zmianę wyznania i przejścia na kaltolicyzm.
                                                    Chciał być pochowany obok swojej zony, na tym samym cmentarzu.
                                                    Zmarł 15 stycznia 1918 roku we Lwowie
    • tralala33 Re: Jek Adalbert łostał sia Wojciechem 16.04.07, 20:35
      "W Królewcu, jak się rzekło,
      Polak i wśród Niemców
      znajduje dziś jeszcze serca życzliwe,
      serca żywiące dla niego sympatię."
      Tak pisał Wojciech Kętrzyński o latach spędzonych w Królewcu na studiach.
      Początkowo planował kształcić się na lekarza, później jednak wybrał się do
      Berlina studiować slawistykę. Gdy i z tyc planów nic nie wyszło, w październiku
      1859r. Wojciech Kętrzynski przyjeżdża do pruskiego Królewca, gdzie rozpoczyna
      studia historyczne i filologiczne. Dzięki artykułowi Janusza
      Jasińskiego 'Studia i poczatki pracy naukowej Wojciecha Kętrzyńskiego' znamy
      nawet kolejne miejsca zamieszkania naszego bohatera: Kirchenstr, 12, dammnstr.
      22, potem Kneiphof.-Langgasse 4, aż wreszcie przy tej samej ulicy pod numerem
      44. Tylko czy dziś isteniej choć jedna z tych ulic, choć jeden z tych domów?
      • rita100 Re: Jek Adalbert łostał sia Wojciechem 16.04.07, 20:41
        No to fejn co Kętrzyński ni łostał dochtoram tlo historykiem, bo siła łodkrył
        źródeł na których do dziś się historycy opierają.
        No ale ni znolazła am dzie pochowali swego synka ? I dalszych dziejów jego syna,
        który zdobył pracę w Akademii Umiejętności w Krakowie.
        • tralala33 Re: Jek Adalbert łostał sia Wojciechem 16.04.07, 20:51
          To dobrze - zawsze jest jeszcze cos do odszukania.
          • rita100 Re: Jek Adalbert łostał sia Wojciechem 11.07.07, 21:23
            To dzisioj łurodziuł sia noju Wojciech Kętrzyński.
            Czy nojdzie sia chto kto polozy ksiotki na jygo mogile we Lwowie ?

            1838- W Giżycku w rodzinie żandarma urodził się Wojciech Kętrzyński, historyk,
            etnograf, polityk, publicysta i poeta, uczestnik powstania styczniowego,
            działacz mazurski, dyrektor Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Wprowadził na
            grunt nauki polskiej problematykę prusko-mazurską. Do 1861 nosił imię i nazwisko
            Adalbert von Winkler. Pochodził ze szlacheckiej rodziny, której nazwisko
            powstało od miejscowości Kętrzyno w powiecie wejherowskim. Współpracował z
            Henrykiem Sienkiewiczem, który pisząc „Potop” niewątpliwie korzystał z jego wiedzy.
            • gajowy555 Re: Jek Adalbert łostał sia Wojciechem 15.01.08, 19:02
              No jó, tak dzisioj mowam dzieziańdziasiónto rocznica śnierci zielgigo człozieka,
              chtóren „Przywrócił Mazurom Polskę, a Polsce Mazury”.
              Mym tu na Warniji ło Nim nie zaboczym...


              ***1918- Zmarł Wojciech Kętrzyński, historyk, poeta, uczestnik powstania
              styczniowego, działacz mazurski, dyrektor Zakładu Narodowego im. Ossolinskich.
              „Przywrócił Mazurom Polskę, a Polsce Mazury”***
              • rita100 Re: Jek Adalbert łostał sia Wojciechem 15.01.08, 19:53
                Dzianki Gajowy co yś nie zabocuł. Brok co rok wspomninać. Ciykawe czy chto
                lichtarnie zaświeci na grabzie we Lwowie ?
                • rita100 Re: Jek Schmidt łostał Skurpskim 15.01.08, 20:30
                  "Coś rzadko się wspomina, że Skurpski to nazwisko zmyślone, które nasz artysta
                  przyjął po wojnie, a na prawdę nazywał pochodził z ewangelickiej rodziny
                  niemieckiej i nazywał się się Hermann Karl Schmidt."

                  I łobaczta Skurpski tyż zmnieniuł swoje nazwisko.
                  • gajowy555 Re: Kwiaty na początek roku Kętrzyńskiego 16.01.08, 12:37
                    Uczczeniem 90 rocznicy śmierci rozpoczęto obchody roku Wojciecha Kętrzyńskiego. Pierwszym akcentem było złożenie we wtorek kwiatów i zapalenie zniczy pod płaskorzeźbą upamiętniającą miejsce urodzenia wielkiego działacza mazurskiego.
                    gizycko.wm.pl/image_big.inc.php?d=/i/n&f=165557d2e807e64f76e2adac17dc232fgizycko1.jpg
                    Przedstawicieli giżyckiego samorządu miejskiego i powiatowego pod płaskorzeźbą upamiętniającą miejsce urodzenia Kętrzyńskiego
                    Fot. Sławomir Kędzierski

                    Wojciech Kętrzyński urodził się w Giżycku (wówczas Lec) 11 lipca 1838 roku. Rodzinne miasto opuścił po śmierci ojca ucząc się m.in. w Kętrzynie. Studia ukończył w Królewcu. Koleje losu rzuciły go do Lwowa, gdzie przez wiele lat był dyrektorem Biblioteki "Ossolineum". Poświęcił się działalności naukowej i publicystycznej w wyniku, której "odkrył Mazury i Mazurów dla Polski i Polaków".

                    Giżycko postanowiło włączyć się do ogólnowojewódzkich obchodów mających przypomnieć tę wybitną postać. W planach są wystawy poświęcone życiu Wojciecha Kętrzynskiego, w lipcu zostanie odsłonięta tablica pamiątkowa w parku przy ulicy Warszawskiej a na przełomie maja i czerwca licealiści z Kętrzyna i Giżycka stoczą pojedynek w ramach "Turnieju Miast". Poza tym odbędzie uroczysta sesja Rady Miejskiej, konferencje naukowe oraz zajęcia dydaktyczne w szkołach.

                    gizycko.wm.pl/Kwiaty-na-poczatek-roku-Ketrzynskiego,38184

                    A we Łostynie głucha cisza...
                    • rita100 Re: Kwiaty na początek roku Kętrzyńskiego 16.01.08, 21:43
                      łoj, pamnientali smile Jeke to psiankne i światełko tyż je.
                      Brawo Giżycki, brawo !
                      Może za dziesiańć lat na całich Mazurach zabłyśnie takie światełko do nieba z
                      tyj łokazji.
                      Uolstin to Warmija , ale Giżycko to sia postarało.
                      Gajowy, a może i mym cosik zrobzim ?
                      Zawdy na Jygo rocznice urodzin i śniarci na warnijski jydan Jygo zirszyk
                      przetuplikujewa ?
                      Jek sóndzisz ?
                      • gajowy555 Re: Kwiaty na początek roku Kętrzyńskiego 16.01.08, 21:51
                        Jó, tak trza by Freemasona zawołać, kandy sia zaszuł w ty Warsiawie.
                        Łón to mo do tygo smykałka, jano jek chceta to możewa sami. dawajta jeki ziersz,
                        a jo go łutro pocytom smile
                        • rita100 Re: Kwiaty na początek roku Kętrzyńskiego 16.01.08, 21:56
                          Jo Ci poziem, co fejn by biło jekby sia Freemason tam zajół, ale boja sia co
                          może sia zakochac w tych ziarszach - bo łóne take psiankne.
                          To fejn, wysznupsie taki ziyrsz. Mnie sia barzej ziersze lejdujo Kętrzyńskiego
                          nic jego nauka, choc nauka je wazniejszo.
                          • rita100 Re: Pokochać Kętrzyńskiego 17.01.08, 22:44
                            Gajowy, to mowam ziersze Kętrzyńskiego i może wybrać do przetłumaczenia.
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=58633940&a=60527455
                            • rita100 Re: Pokochać Kętrzyńskiego 05.11.08, 22:22
                              Ciajżko je przetuplikowac ziersze Kętrzyńskiego na gware.
                              • rita100 Re: Pokochać Kętrzyńskiego 02.11.09, 12:22
                                Ciykawe, czy chto tamój we Lwowie pamniento ło grabie Ketrzyńskiego ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka