madziaaaa
12.06.06, 21:38
Olkę dziś po powrocie do domu "coś" ugryzło. Wszystko było źle, na nic nie
miała siły, nic się jej nie podobało i w ogóle ja to jej nie wierzę. Że będzie
grzeczna oczywiście. Naplawdę.
Uh, dobrze, że już śpi. Od półtorej godziny.Bo chyba bym już nie zdzierżyła.
Oj, gdybym ją klapsowała, to już by dostała jednego na ulicy, jak wracałyśmy,
bo ostatkiem sił trzymałam rękę i nerwy na wodzy.I o nic nie można jej zwrócić
uwagi, bo zaraz jest"jak ty mnie traktujesz? Tak się dzieci nie traktuje. I w
ogóle nie wolno na dzieci krzyczeć".
Macie tak czasami? Mnie po dzisiejszym popołudniu kępa siwizny chyba
wyrosła.Na samym czubie!