Mamy straszny problem ze szkołą...po feriach od poniedziałku dramat.
Syn 12l nie chce iść do szkoły. W poniedziałek nie wysiadł z auta, ryk że nie pójdzie...2 podejścia. Dziś to samo nie było opcji zeby poszedł...prośby, groźby. Mówi że się odzwyczaił i sam nie wie co się z nim dzieje.
Przed feriami było ok, nie miał.z nikim zatargu, oceny ok.
W czasie ferii był tydzień na obozie, pierwszy raz,bardzo przeżył to, ale dal rade. Mówi że ten obóz go wyprowadził z równowagi

Boi się ze się w szkole rozpłacze Mówi że będzie tęsknił.
W zeszłym roku miał duze problemy z kolegami, ale
jest już dobrze. Jest w szkole mało pewny siebie przez te byłe problemy. Ma grupkę dobrych kolegów.
Nie wiem co zrobić, jak go przekonać żeby poszedł i że na pewno będzie ok bo przecież nie ma powodu aby coś było nie tak. On też się męczy bo mibychcr iść ale zaraz wpada w panikę i płaczę.