03.07.07, 15:09
Musze sie podzielic z wami pewnym spostrzezeniem, za ktore pewnie zjedziecie
mnie jak burego kota, albo wyrzucicie z forum, ale...co tam. Strasznie wkurza
mnie jak mamy mowia o swoich dzieciach MY.
"My nosimy pampersy 4" - My to znaczy kto? Mama, tata, dziecko??? Spotkalam
ostatnio kolezanke, ktora tak wlasnie powiedziala i juz do konca rozmowy z
nia, widzialam ja w pampersie 4!!!
"My mamy juz zabka". To cudownie. Jednego na spolke? Bo ja mam caly komplet.
Moj maz rowniez, a dziecie jeszcze zadnego.
Dziewczyny, na litosc boska, wasze dzieci to osobne istotki. Cudowne,
kochane, najpiekniejsze, ale to ONE nasza pampersy i jedza marchewke i spia w
lozeczko, a nie WY!!!! Amen.
Obserwuj wątek
    • matylda07 Re: My 03.07.07, 15:25
      Rzeczywiście często mamy tak mówią i nie tylko mamy. Jakoś nie zwracałam na to
      wcześniej uwagi i nie denerwuje mnie to. Myślę, że jest to pieszczotliwa forma
      mówienia o dziecku, do dziecka, moze podkreślamy w ten sposób, ze razem cos
      przeżywamy, np. zębysmile Nie denerwuje mnie też zdrabnianie. To chyba też takie
      naturalne i z czasem samo przechodzi. Do rocznego dziecka rzadko mówi się juz
      raczej "ti ti" itp.
    • zuzbar Re: My 03.07.07, 16:46
      Uśmiałam się smile))
      Mnie również to drażni co wcale nie przeszkadza mi też tak mowić. Czasami po
      prostu samo mi tak wyskakuje i odrazu mam ochotę palnąć się w czoło. Wydaje mi
      się, że przejęłam to od M, który zaczął tak mówić gdy urodziła się nasza starsza
      (chyba był taki dumny ze swojej córusi-tatusia, i założył, że teraz to już
      wszystko zawsze będą robić razem).
      "Spotkalam ostatnio kolezanke, ktora tak wlasnie powiedziala i juz do konca
      rozmowy z nia, widzialam ja w pampersie 4!!!" - dla takiego widoku mogę
      przymknąć oko na "my" wink))
      • misia9944 ja tak nie mowie :) ale dobre spostrzezenie n/t 03.07.07, 17:02

    • krystynacr Re: My 03.07.07, 18:30
      uśmiałam się smile masz rację w 100% ale wiesz - mi też się zdarza tak powiedzieć,
      choć jak się zastanowić, to jest to kretyńskie. Myślę, że to wynika z tego, że
      jak się ma dziecko, to tak bardzo się wszystko przeżywa, co dotyczy dzieciaczka,
      że w ten sposób się to też uzewnętrznia. Jak się zastanowiłam, to wydaje mi się,
      że przynajmniej u mnie z tego to wynika wink)) U innych mnie to nie drażni ... Z
      drugiej strony to też może być forma żartobliwa typu "my król" wink)))
      Pozdrowienia smile))
    • lilka11333 Re: My 03.07.07, 21:47
      Niektórzy nie mają chyba innych problemów,to sobie wymyślają. Ja tak mówię i
      nie widzę nic w tym dziwnego ani śmiesznego, czuję że w jakiś sposób jesteśmy
      jednością
    • thaigirl Re: My 03.07.07, 22:28
      Lepiej nie miec zwyczaju mówienia o sowim dziecku "my". z psychologicznego
      punktu widzenia przez coś takiego odmawia sie dziecku jego wlasnej, odrebnej
      tozsamosci... Tymczasem dziecko to calkiwicie odrebny czlowiek, ktorego (jak
      powiedzial nam ksiadz na naukach przedmalzenskich i zgadzam sie Z nim w 100%)
      rodzice dostaja wylacznie na "przechowanie" a nie na "włąsność"big_grin
      • lilka11333 Re: My 04.07.07, 09:04
        Ale mówimy o kilku miesięczynych maluchach, a nie o kilkulatkach, które dopiero
        zaczynają nabierać przeświadczenia ze są odrębnymi istotami z własną
        tożsamością, ze niby jaką krzywde mozna zrobic takiemu malemu dziecku, tym ze
        sie od czsu do czasu tak mówi, zwłszcza jak sie o nim opowiada, a nie jak sie
        zwraca bezposrednio, nie mieszajmy 2 różnych rzeczy, bo to paranoja
    • roka76 Re: My 04.07.07, 00:05
      jak moja przyjaciolka urodzila synka i mowila o nim "my", myslalam ze jej padlo
      na glowe, szczegolnie ze ja wtedy bylam na etapie "nie cierpie bachorow"
      teraz patrze na to troche inaczej, ale nie jestem ZA i sama tego nie robie
      myslac o odrebnosci dziecka ciagle mam w glowie tekst z "Proroka" K.Gibrana:

      „Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi. Są synami i córkami Życia, które pragnie
      istnieć. Rodzą się dzięki wam, lecz nie z was. I chociaż z wami przebywają, nie
      należą do was. Możecie obdarzać je waszą miłością, lecz nie waszymi myślami.
      Albowiem mają swoje własne myśli. Możecie dać schronienie ich ciałom, ale nie
      duszom. Albowiem ich dusze zamieszkują dom jutra, do którego nie możecie
      wstąpić nawet w snach. Możecie upodobnić się do nich, lecz nie starajcie się,
      aby one stały się do was podobne. Albowiem miłość nie cofa się wstecz ani nie
      ociąga się, by pozostać w dniu wczorajszym. Jesteście łukami, z których
      wystrzelono wasze dzieci jak żywe strzały. Łucznik dostrzega cel na drodze do
      nieskończoności i napina was Swą mocą, aby Jego strzały pomknęły szybko i
      daleko. Niech napięcie dłonią Łucznika napełni was radością: Albowiem Ten,
      który kocha lecącą strzałę, nie mniej miłuje nieruchomość łuku”.
      • matylda07 Re: My 04.07.07, 09:46
        Piękne słowa. Inaczej spojrzałam na Jagódkę.
        • montobs Re: My 04.07.07, 10:22
          O rany! Nie spodziewalam sie, ze rozmowa zejdzie na tak filozoficzne tory,
          ale...jestem zachwycona! Przyznam, ze i mi zdarza sie tak powiedziec, ale
          natychmiast gryze sie w jezyk i poprawiam. Wczoraj wieczorem spotakalam znowu
          te kolezanke od pampersa i powiedziala mi, cytuje "Jestesmy w ciazy".
    • tilin1 Re: My 04.07.07, 18:03
      jak ja nie lubie tego "my" ale matkom jeszcze wybaczam, ale sprawa jest
      znacznie powszechniejsza np. stomaolog mowi "a teraz siadamy na fotelu"
      albo "otwieramy buzie" i musze sie strasznie powstrzymywac zeby nie
      powiedziec "pani pierwsza"
      • kfilka Dobre, ;-))) 05.07.07, 12:26
        Ale się uśmiałam smile)
    • dziubasek_ona ja nie wiem w czym problem n/t 04.07.07, 18:08

    • nekokoneko Re: My 05.07.07, 12:35
      ja nie widzę problemu. czasem zdarza mi się tak powiedzieć, ale to nie znaczy,
      że moja Zuzia nie jest odrębną jednostką..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka