Dodaj do ulubionych

Prawdziwa historia Śląska

07.01.04, 14:43
republika.pl/silesia4/images/h2.jpg
republika.pl/silesia4/images/h1.jpg
Dariusz Jerczynski "Dzieje narodu slaskiego"

Niech zyje niepodlegly Slask
Obserwuj wątek
    • peterpaul Czytajcie 07.01.04, 14:50
      Już w księgarniach!

      Prawdziwe dzieje ziem śląskich od średniowiecza do progu trzeciego tysiąclecia

      Historia z punktu widzenia Ślązaka. Bez tendencyjnosci i białych plam.


      Wydała:
      Narodowa Oficyna Śląska
      Górny Śląsk 2003
      • piksel3 Re: Czytajcie 07.01.04, 14:58
        Od deklaracji "Prawdziwa historia" tradycyjnie zaczynały sie tytuły wszystkich
        bajek, basni i tzw. "powiesci dla ludu", a wiec wszystko sie zgadza... Ja
        ksiazeczke Jerzynskiego ustawie w biblioteczce mojego brata obok: "Pawdziwej
        historii pieknej Gryzeldy", "Abelina, strasznego bandyty" i "Histori o
        niezwyciezonym rycerzu Zygfrydzie". A, Wy, moi Drodzy, co z nia zrobicie?
        • peterpaul Re: Czytajcie 07.01.04, 15:02
          Ta ksiazka jest dla was niewygodna i jej sie boicie.
          Jerczynski pisze bez zaklamania.
          I tak bedziecie zmieniac wasze podreczniki pelne antyslaskich i antyniemieckich
          klamstw. Pojednanie musi byc oparte na prawda.
          Lipski napisal :

          Prawie każdy Polak (nawet wykształcony) wierzy dziś, że wróciliśmy po drugiej
          wojnie światowej na ziemie zagrabione nam przez Niemców. Dotyczyć to może
          Gdańska i Warmii, od pokoju toruńskiego (1466) do rozbiorów należących do I
          Rzeczpospolitej - choć zresztą i Gdańsk i Warmia były tak wówczas, jak i do
          końca drugiej wojny światowej w większości etnicznie niemieckie.

          Reszta Prus Wschodnich nigdy polska nie była, a Niemcy zdobyli te ziemie nie
          na Polakach, a na Prusach, narodzie pokrewnym Litwinom. Polska mniejszość na
          tym terenie, Mazurzy, zresztą słabo uświadomiona w swej masie, to ludność
          napływowa, sprowadzona głównie przez Albrechta Hohenzollerna z Polski; nie
          wiedział biedak, że powinien realizować ideę Drang nach Osten i Prusy
          zaludniać tylko Niemcami. Zachodnie Pomorze - etnicznie też nie polskie, choć
          słowiańskie - zrzucało parokrotnie z uporem swą zależność od Polski i
          wytworzyło własną organizację państwową, zniszczoną przez Szwedów dopiero w
          XVII wieku. Prusacy wzięli te ziemie, zamieszkałe nie przez Polaków, Szwedom,
          nie Polsce.

          Zniemczenie Pomorza Zachodniego odbyło się bez gwałtów, drogą naturalną.
          Śląsk jeszcze w Średniowieczu zhołdowany został przez Czechów - i wraz z
          Czechami wszedł w skład monarchii austriackiej. Prusy zabrały go Austriakom,
          nie Polsce, dopiero w XVIII wieku, gdy procesy niemczenia się Dolnego Śląska,
          również naturalnego, dokonującego się bez przymusu, były już mocno
          zaawansowane. Śląsk Opolski i Górny Śląsk zachowały swą etniczną polskość.
          Zorganizowany i skuteczny w pewnym stopniu nacisk germanizacyjny na tych
          ziemiach to dopiero druga połowa XIX i XX wieku.

          Natomiast my nie chcemy z kolei dziś pamiętać, że są to ziemie, na których
          przez parę setek lat kwitła kultura niemiecka. Czytamy rzewne felietony o
          Piastach śląskich, ich zamkach i pałacach, ale nikt nam nie mówi, że już
          Henryk Probus znany jest niemieckim podręcznikom literatury jako Minnensänger
          (niemieckojęzyczny trubadur), układający swe poezje w tym samym języku co
          Walter von der Vogelweide, co Hartmann von Aue, gdy polska liryka miłosna
          miała powstać i rozkwitnąć dopiero po dwu wiekach. To postać symboliczna w
          dziejach Śląska.

          Po wiekach rozwoju kultury niemieckiej obok polskiej na Śląsku, Ziemi
          Lubuskiej, Warmii i Mazurach, w Gdańsku (przytłaczająco niemieckim) - i od
          dawna wyłącznie niemieckiej na Pomorzu Zachodnim - przypadł nam w wyniku
          historycznych przemian bogaty spadek architektury i innych dzieł sztuki oraz
          pamiątek historycznych niemieckich. Jesteśmy wobec ludzkości depozytariuszami
          tego dorobku. Zobowiązuje nas to, by z całą świadomością, że strzeżemy
          dorobku kultury niemieckiej, bez zakłamań i przemilczeń w tej dziedzinie -
          chronić te skarby dla przyszłości, również naszej.

          Pokutuje w Polsce mit Drang nach Osten - wychwycony w głupiej i zbrodniczej
          mitologii wilhelmińskiej Niemiec. Rozprawiał się kiedyś z jego przejęciem
          przez polską publicystykę Antoni Gołubiew w „Tygodniku Powszechnym” w
          artykule zbyt mało dostrzeżonym, który powinien wejść do podstawowych lektur
          polskiego inteligenta. Wiadomo, że zachodnia granica I Rzeczpospolitej była
          przez wieki jedną z najspokojniejszych i najtrwalszych w Europie. Zaborczość
          państwa krzyżackiego była zaledwie fragmentem dziejów Niemiec
          średniowiecznych.
          www.thomas-urban.pl/lipski.php
          • wilym Re: Czytajcie 07.01.04, 15:27
            Przeczytam i wtedy sie wypowiem:-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka