kamil.eu
06.03.15, 20:57
Witam!
Mam od dłuższego czasu taki dylemat. Mianowicie chodzi o to, że nie bardzo wiem czy klasyfikuję się do goroli czy nie. Sprawa wygląda u mnie tak, że urodziłem się na Śląsku, a dokładnie w Raciborzu. W tym mieście się urodziłem, wychowałem i mieszkam tutaj nieustannie od urodzenia. Aczkolwiek moi rodzice są z opolskiego, a dokładnie z Racławic Śląskich pod Prudnikiem a przyjechali tutaj na Śląsk zaraz przed upadkiem komunizmu. Z racji tego, że zarówno moi rodzice jak i dziadkowie i inni członkowie rodziny nie są Ślązakami i w mojej rodzinie nie praktykuje się śląskich tradycji, nikt nie godo po śluńsku, oprócz mojego wujka i szwagra. Z tego powodu nie mam z językiem śląskim do czynienia od małego. Ze śląskim mam styczność dopiero od czasów gimnazjum, kiedy do mojego miasta przyjeżdżali Ślązacy z okolicznych wiosek do szkół. Obecnie mój śląski nie jest zły. Mam całkiem dobry akcent. Mimo tego, że od małego byłem uczony czystej polszczyzny to akcent śląski potrafię naśladować bardzo dobrze. Od czasu do czasu poznaję to nowe słowa po śląsku i osobiście czuję przywiązanie do tego regionu, tutejszych ludzi i śląskiej kultury. Uwielbiam gadkę śląską, dlatego właśnie się staram jak najwięcej uczyć tych wszystkich słów. Mimo, że urodziłem się na Śląsku i mieszkam tu całe życie, nie czuję się do końca Ślązakiem (aczkolwiek bardzo bym chciał) z racji tego, że moja rodzina jest spoza Śląska i w mojej rodzinie kultura Śląska nie jest bliska. I tutaj mam problem... nie wiem czy zaliczam się do goroli czy mogę śmiało stwierdzić, że jestem Ślązakiem mimo, że w moich żyłach nie płynie śląska krew.
Czekam na wasze komentarze.