stoik1
26.06.06, 16:48
jeden z wielu odkrywców cieszyna przybyłych na fali nowych horyzontów ; )
staroć, ale miło się czyta
Na pewno wielu z Was często staje przed życiowym dylematem: co robić w
zbliżający się wielkimi krokami weekend. Zwłaszcza, że miasto, w którym
mieszkacie zwyczajnie zaczyna Was nudzić. I do tego kasy już mało. Co począć
w takiej sytuacji? Gdzie można poszaleć za niewielkie pieniądze? Odpowiedź
jest prosta: CIESZYN!!!
POZDRAV Z TESINA
Klimat Kazimierza, kosmopolityzm Krakowa, obyczajowość Amsterdamu i panowie:
to se ne da opisać, jakie pikne holky. A spacerując zauważyłem, że liczba
przedstawicielek płci pięknej znacznie przekracza znaną nam wszystkim normę.
Więc nie ma obaw, starczy dla wszystkich…
Cieszyn to miasto pod wieloma względami zapomniane. Ponadto często przegrywa
z burżujskim Krakowem. Nic bardziej błędnego…
Położony u podnóża Beskidu Śląskiego, stanowi doskonałą bazę wypadową zarówno
dla miłośników górskich wycieczek, jak dla wielbicieli innych „ekstremalnych
sportów”. Najlepiej jednak znaleźć złoty środek, zwłaszcza, że ze względu na
ukształtowanie terenu, przyda się silna kondycja. I to chyba jedyny
mankament, tu jest po prostu wszędzie pod górkę. Dosłownie.
Cieszyn to miasto wielu wariantów. Oferuje pełen wachlarz możliwości.
Miasteczko studenckie, piękne zabytki, otwarci ludzie, malowniczy krajobraz,
granica, i oczywiście… tani alkohol. Wszystko to powoduje, że tutaj naprawdę
nie można się nudzić.
Dla miłośników sztuki mamy nie lada atrakcje. Jak to w przypadku podobnych
miasteczek bywa, głównym punktem jest rynek? Malowniczy, kameralny, urzeka XV-
to wieczną architekturą. Nic, więc dziwnego, że właśnie rynek będzie centrum
naszych nocnych wojaży. Myślę jednak, że najbardziej znanym zabytkiem
Cieszyna, można by powiedzieć symbolem tego miasta jest Studnia trzech braci,
jak mówi legenda, miejsce spotkania: Bolka, Leszka i Cieszka. Będąc w
Cieszynie nie sposób też pominąć Rotundy św. Mikołaja i Wieży Piastowskiej -
najstarszych pomników historii miasta.
W ten sposób ukulturalniony student może przystąpić do tego, co tygryski
lubią najbardziej, czyli poznawania miasta w krzywym zwierciadle. A parę
miejsc jest naprawdę godnych uwagi.
Na pierwszy ogień pójdzie klub najbardziej studencki z możliwych, zwany
potocznie „Panopem”. Znajdujący się na terenie campusu filii Uniwersytetu
Śląskiego, przyciąga rzadko spotykaną w innych miejscach atmosferą pełni
życia studenckiego. Zwłaszcza, że to właśnie tutaj skupia się centrum
imprezowe studenckiej braci. Pełen parkiet potwierdza, że „Panop” jest
ulubionym klubem żaków, zwłaszcza, że powstał z ich inicjatywy. Godnym uwagi
i naśladowania jest też fakt, że zarząd lokalu spoczywa w rękach samorządu
studenckiego. I to może właśnie, dlatego wystrój „Panopa” pozostawia wiele do
życzenia….
Bardziej atrakcyjne pod tym względem okazało się „Metro”. Mały klubik w
podziemiach kamienicy przy rynku. Już samo wejście zapowiada, że będzie się
działo… Długie, pokryte czerwonym dywanem schody, prowadzą do miejsca, gdzie
trwa istne szaleństwo. Muzyka? Kto lubi clubing nie znajdzie w Cieszynie
lepszego miejsca. Jedyną konkurencją mogłaby być pobliska „Starówka”, jednak
jest jeden problem. Tam nie ma ludzi. I nie wiem, czy miałem pecha, czy to
tak zawsze!?
Tymczasem dla zmęczonych nocnym szaleństwem otwierają się wrota wielu cieka-
wych pubów. Muszę się jednak przyznać, że ze względu na ilość (knajp), nie
zdołałem wszystkich spamiętać. Jednak to, co najważniejsze, nie ule- ciało. I
tak! Absolutnym hitem w tym względzie okazała się knajpa zwana w
skrócie „Gazdą”. Tak naprawdę nie byłoby tu nic rewelacyjnego (może oprócz
tego, że w połowie sierpnia można poznać wielu ciekawych ludzi, ze śmiesznym,
ale bardzo sympatycznym Norwegiem włącznie), gdyby nie rewelacyjna cena
browaru. 2,5 za Brackie (polecam) pachnie skandalem, a jednak. A „Gazda” to
jak mogliście teraz pomyśleć żadna mordownia. Gwarantuje, że wyjdziecie stąd
w jednym kawałku, lecz nie koniecznie pewnym krokiem.
Jeżeli lubicie dobre jadło zapraszam do „Verdiego”. To czeska pizzeria przy
Bezrucovej 360/1. Najlepiej spytać na rynku, bo „Verdiego” znają wszyscy. Ale
na szczęście nie wszyscy tu jadają. I mają, czego żałować, bo mamy tu pełen
asortyment pieszczących kubki smakowe dań. Pizza „Provincionale” spełni
oczekiwania najbardziej wybrednych smakoszy włoskiej kuchni. Za jedyne 88
koron napełnimy żołądki w stopniu wystarczającym, by zastało jeszcze trochę
miejsca na jakiś browar. Poza konkurencją Budweiser (22 korony)… I w ten
sposób za 110 koron (ok. 16 złotych) mamy obiad jak marzenie. Kto jednak nie
przepada za pizzą ma wiele innych możliwości, w równie atrakcyjnych cenach.
Jak sami widzicie Cieszyn to idealne miejsce na weekendowy (albo wakacyjny)
wypad, zwłaszcza, że nocleg w akademiku kosztuje ok. 10 złotych. Wszystko
zamyka się na niewielkiej przestrzeni i równie niewielkich cenach. Aż kusi
błogim nic nie robieniem…
Łukasz Rolnik
www.pretext.us.edu.pl/sir5_1.htm