stoik1
26.06.06, 18:32
a wydawać by się mogło, że to takie oderwane od rzeczywistości pięknoduchy ; )
Milionowe łapówki za kontrakty archeologiczne?
Marcin Rybak 26-06-2006, ostatnia aktualizacja 26-06-2006 12:58
------------------------------------------------------------------
Archeolog: - Pierwszą łapówkę wręczyłem osobiście w 1998 r. Wtedy to był
ledwie jeden procent kontraktu. Potem kwota haraczu doszła nawet do 10 proc.
Szóstka naukowców przyznała się, że za łapówki zdobywali milionowe kontrakty
na wykopaliska przy budowie autostrad. Wrocławska Prokuratura Apelacyjna i
ABW wszczęły już śledztwo w tej sprawie. Marek Gierlach został odwołany ze
stanowiska
Łapówki miał brać sam dyrektor ministerialnego Ośrodka Ochrony Dziedzictwa
Archeologicznego Marek Gierlach. Taki oto "układ" "Gazeta" odnalazła w
dziedzinie - wydawałoby się - całkiem wolnej od współczesnych pokus. Ale w
polskiej archeologii pojawiły się pieniądze, o jakich wcześniej badacze nawet
nie śnili.
Dziesiątki, setki milionów złotych trafiły do naukowców dzięki drogom.
Przepisy nakazują bowiem, by przed każdą inwestycją drogową przeprowadzać
badania archeologiczne: wybrać tzw. stanowiska, wykopać, co kryje ziemia,
skatalogować i opracować naukowo skorupy, narzędzia, ślady cmentarzy i osad.
Płaci Generalna Dyrekcja Dróg i Autostrad, dla niej to ledwie parę procent
inwestycji. Od dziesięciu lat o kontrakty walczą więc instytuty naukowe,
firmy prywatne i konsorcja złożone z wyższych uczelni, muzeów, firm i
stowarzyszeń.
Wielkie pieniądze dzieli się bez przetargów, bo Urząd Zamówień Publicznych
uznał, że autostradowe wykopaliska to badania naukowe, a nie biznes. Miała
liczyć się jakość prac, a tę gwarantują fachowcy.
I tu pojawia się główny fachowiec Marek Gierlach. Już za AWS tworzył
jednoosobową komórkę ds. archeologii przy Generalnej Dyrekcji Dróg. Potem
został szefem Ośrodka Ochrony Dziedzictwa Archeologicznego (OODA) powołanego
przez wiceminister kultury Aleksandrę Jakubowską.
Prac ośrodka pilnuje rada naukowa. Rzecz jednak w tym, że część zleceń trafia
do instytucji naukowych, w których pracują członkowie rady. Także oni
(odpłatnie) recenzują opracowania wykopalisk. A bez pozytywnej recenzji
wykonawca nie dostanie wszystkich pieniędzy.
Warszawski archeolog prof. Aleksander Bursche: - To patologia. Osoby w radzie
naukowej instytucji, która wyznacza wykonawców, nie powinny same brać zleceń
ani recenzować prac.
Na przykład Wrocław
Obwodnica Wrocławia. Planowana długość to tylko 35 km, wartość prac
archeologicznych - aż 57 mln zł (obniżona do 30 mln). Jesienią 2005 r.
wybrano wykonawców tych badań.
Tort podzielono na cztery kawałki. Dwa największe dostały oddziały Instytutu
Archeologii i Etnologii PAN (wrocławski i krakowski), czemu trudno się
dziwić, skoro większość członków rady naukowej OODA to właśnie pracownicy
Instytutu.
Trzeci kawałek (pierwotnie 15,6 mln) dostało Poznańskie Towarzystwo
Prehistoryczne. Na swej stronie informuje, że jego członkiem jest sam...
Marek Gierlach.
Ostatni (pierwotnie 7,3 mln zł) wzięła zielonogórska Pracownia Archeologiczno-
Konserwatorska, ale po naciskach środowiska wycofała się. Tę część kontraktu
przejął wrocławski PAN. Badaniom szefuje teraz prof. Gediga, członek rady
naukowej ministerialnego OODA. To on protestował przeciw zleceniu dla
pracowni.
Gediga: - Chodzi o to, by badania prowadziły renomowane instytuty, a nie
firmy prywatne. I dla nich jest oczywiście miejsce. Mogą dostać od nas
zlecenie i pracować pod naszym nadzorem. Tylko tak zapewnimy odpowiedni
poziom.
Układ się sypie
Już cztery lata temu do ministra infrastruktury Marka Pola pisał prof. Bogdan
Marciniec, prezes poznańskiej Fundacji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza,
która w ramach konsorcjum starała się o autostradowe kontrakty. Skarżył się
na stworzony przez Gierlacha "system powiązań personalnych", którego celem
miał być "wtórny obieg środków finansowych".
Prof. Marciniec pamięta swoje rozmowy z dyr. Gierlachem: - Dawał mi do
zrozumienia, że wybór wykonawcy badań zależy od niego. Zależało mu, bym był o
tym przekonany.
Ostatnio wykopaliskami zainteresowała się ABW, po informacjach o horrendalnie
drogich badaniach przy wrocławskiej obwodnicy. Śledztwo ruszyło w środę, gdy
do wrocławskiej delegatury Agencji zgłosiło się sześcioro archeologów.
Opowiedzieli, jak dawali łapówki pracownikom ministerialnego OODA w zamian za
zlecenia na badania w całej Polsce. Od 1998 do 2003 r.mieli przekazać ponad
milion złotych. Brać miał też dyr. Gierlach.
Te rewelacje potwierdza opowieść dr. Aleksandra Limisiewicza z wrocławskiej
firmy Akme (specjalizuje się m.in. w wykopaliskach) i zarazem pracownika
archeologii na Uniwersytecie Wrocławskim. - Z propozycją korupcji zetknąłem
się raz. Na przełomie 2001 i 2002 roku przyjechał do Wrocławia zastępca
Gierlacha Rafał Maciszewski. Pojechaliśmy do mego gabinetu. Chciałem się z
nim zbliżyć, by rozpoznać, jak uniwersytet może zdobyć zlecenia. Napiliśmy
się. Powiedział mi wprost, że jak firma Akme da 7 proc., to będą zlecenia na
obwodnicę Wrocławia. Nie podjąłem tematu, Maciszewski do niego nie wracał.
Gierlach i Maciszewski zaprzeczają
Gierlach nie chce komentować zarzutów o łapówki: - Nie będę udowadniał, że
nie jestem wielbłądem.
ŹRÓDŁO:
Zapewnia, że prace przy autostradach prowadzą wszystkie liczące się placówki
archeologiczne, nikt nie jest preferowany. Twierdzi, że jego OODA pilnował
jakości wykopalisk i powstających opracowań naukowych: - Mieliśmy kilka
kontroli NIK. Nigdy nie było poważniejszych zastrzeżeń.
Zaprzecza, by instytucje związane z radą naukową OODA były preferowane przy
wyborze wykonawców: - Rada składa się z wybitnych archeologów. Trudno, by
pominąć w badaniach instytuty, w których pracują. Wtedy wykopaliska
realizowałaby czwarta liga.
Maciszewski też nie czuje się winny. Owszem, spotkał się z dr. Limisiewiczem
na wódce. Ale w Warszawie, a nie we Wrocławiu. I to Limisiewicz, a nie on,
proponował łapówkę: "Pocałuj się w d..." - tak mu odpowiedziałem.
Dodaje, że miał więcej korupcyjnych propozycji.
- Dlaczego nie zawiadomił Pan prokuratury?
- Miałem wątpliwości, czy na pewno chodzi o łapówkę. Nikt nie przyszedł z
kopertą. Były tylko opowieści o wczasach na Hawajach. Propozycji Limisiewicza
też nie potraktowałem poważnie.
Ujazdowski odwołuje
Gierlach i Maciszewski nie zarządzają już Ośrodkiem.
Pierwszego odwołał w piątek minister Kazimierz Ujazdowski, drugi podał się do
dymisji.
Wiceminister kultury Tomasz Merta: - Od kilku miesięcy resort miał sygnały,
że coś złego się dzieje w OODA. Część środowiska archeologów skarżyła się na
sposób wybierania wykonawców wykopalisk. Pojawiały się posądzenia, że Ośrodek
stworzył nieprzejrzysty, korupcjogenny system. W czwartek zawiadomiliśmy
prokuraturę.
ŹRÓDŁO:
Marcin Rybak
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/2029020,34513,3441413.html