Dodaj do ulubionych

Upadek Batorego

IP: *.chello.pl 07.01.04, 23:07
Miejsce w rankingu szkół średnich w Polsce:

2001 - 7
2003 - 11
2004 - 21

Czyli ruch jak po równi pochyłej w dół. Co się stało że ta szkoła tak się
stacza?
Obserwuj wątek
    • Gość: ### Re: Upadek Batorego IP: *.elk.edu / *.elk.sdi.tpnet.pl 08.01.04, 08:18
      Wszedł rocznik po gimnazjach,okropny twór polskiej reformy szkolnictwa!Masz
      teraz odpowiedź.
      • Gość: Rzepa 1 Re: Upadek Batorego IP: *.chello.pl 08.01.04, 10:50
        Gość portalu: ### napisał(a):

        > Wszedł rocznik po gimnazjach,okropny twór polskiej reformy szkolnictwa!Masz
        > teraz odpowiedź.

        To jest błędna odpowiedź.
        Ten rocznik wszedł wszędzie, a tylko Batory się tak spektakularnie stacza.
        • Gość: UFO Re: Upadek Batorego IP: *.w3cache.pl / *.pl 08.01.04, 11:13
          21 miejsce w Polsce(!) to akurat nie jest zły wynik.Roczniki gimnazjalne nie
          maja tu nic do rzeczy - oni w zeszłym roku jeszcze nie startowali w olimpiadach!
          Ranking ogólnopolski oparty jest wyłącznie na zeszlorocznyych wynikach
          olimpiad!A spadek wynika tez pewnie z bezkrólewia jakie zapanowało w Batorym na
          rok po gwaltownym odejściu w październiku p.Oszmaniec do MENiS(wyrzucli ją już
          po roku!).Praktycznie przez rok szkoła nie miała dyrektora
          • Gość: Rzepa 1 Re: Upadek Batorego IP: *.chello.pl 08.01.04, 11:56
            Gość portalu: UFO napisał(a):

            > 21 miejsce w Polsce(!) to akurat nie jest zły wynik.
            ...
            > A spadek wynika tez pewnie z bezkrólewia jakie zapanowało w Batorym

            Jak się ma dobry materiał ma wejściu to można nic nie robić i tak znajdzie się
            kilku laureatów olimipiad. Do czasu oczywiście, aż ten dobry materiał
            przestanie przychodzić do słabej szkoły.
            Żeby mieć większe sukcesy trzeba lepiej pracować z młodzieżą. Inni to umieją.
            Polecam wywiad z dyrektorem XIII LO w Szczecinie:
            www.rzeczpospolita.pl/dodatki/raporty_040108/raporty_a_3.html
        • Gość: UFO W rankingu warszawskim będzie duzo lepiej!! IP: *.w3cache.pl / *.pl 08.01.04, 11:17
          O ile wiem(oficjalne wyniki na Targach Edukacyjnych) w rankingu warszawskim
          opartym również na wynikach egzaminów wstepnych Batory akurat awansował!
          Natomiast w "roku bezkrólewia" kadra żarła się o dyrektorowanie(w końcu
          dyrektorem została osoba z zewnątrz), potem przezywała porazkę i nie miała
          glowy do olimpijczyków!
          • Gość: Rzepa 1 Re: W rankingu warszawskim będzie duzo lepiej!! IP: *.chello.pl 08.01.04, 11:30
            Niestety coraz szybsze obsuwanie się w rankingu Batorego to zjawisko
            wieloletnie. Coś jest nie tak z pracą z młodzieżą, bo nadal (to się pewnie
            niedługo zmieni po tych wynikach) do tej szkoły jest dość trudno się dostać
            czyli trafiają do nich zdolni uczniowie.
            Polecam wywiad z dyrektorem najlepszego w tym roku liceum:
            www.rzeczpospolita.pl/dodatki/raporty_040108/raporty_a_3.html
            a szczególnie fragment:

            "Uważam - a potwierdzają to nasze doświadczenia - że szkoła nie będzie miała
            olimpijczyków, jeśli nie będzie po prostu bardzo dobrą szkołą. Sukcesy w
            olimpiadach są pochodną pracy, którą wykonujemy na co dzień.

            W olimpiadach uczniowie z różnych szkół i miast mogą porównać wiedzę,
            umiejętności. Jeśli interesują się daną dziedziną, rozwijają wiedzę, to jest
            naturalne, że chcą się zmierzyć z innymi. "
            • Gość: MP Re: W rankingu warszawskim będzie duzo lepiej!! IP: *.fuw.edu.pl 08.01.04, 12:11
              > "... Sukcesy w
              > olimpiadach są pochodną pracy, którą wykonujemy na co dzień. ..."

              Może gdzieś i tak jest. Ale bywa też zupełnie inaczej.
              Jest np. taka szkoła wysoko w rankingu, która szczyci się
              pokaźnym gronem laureatów i pokaźnym gronem finalistów
              olimpiady informatycznej, a w której - jak podejrzewam -
              nie ma ani jednej nauczycielki, która byłaby w stanie
              rozwiazać samodzielnie choćby jedno zadanie olimpijskie
              i na dodatek tak, by zmieścić się w limicie czasu.
              • Gość: UFO Re: W rankingu warszawskim będzie duzo lepiej!! IP: *.w3cache.pl / *.pl 09.01.04, 12:02
                Myli mnie Pan z kims i nawet domyslam się z kim! Jestem kobietą(i unas nie mogę
                mieć zony) i mam na imię Danuta!
                • Gość: MP :-))) Spokojnie, to tylko powokacja IP: *.fuw.edu.pl 09.01.04, 13:39
                  Nie sadzę by było celowym rozwijanie tego wątku :-)
              • Gość: UFO Ornitolog nie musi fruwać! IP: *.w3cache.pl / *.pl 09.01.04, 12:06
                Trener Małysza nigdy nie był wybitnym skoczkiem i nie jest.Ona ma mu poakazać
                jak teenować itd.Podobnie jest z nauczycielami olimopijczyków -
                opieka,wsparcie, instruktaz , materiały zupełnie wystarczają żeby wychować
                olompijczyka!
                • Gość: MP Re: Ornitolog nie musi fruwać! IP: *.fuw.edu.pl 09.01.04, 14:07
                  Nauczyciel nie jest uczniologiem. Wiedza o uczniach jest mu
                  bardzo pomocna, ale nie za to mu zasadniczo płacą.

                  Nie jest też trenerem czy treserem (a przynajmniej ja nie tak
                  widzę jego rolę, wyłączając pewne szczególne przedmioty).

                  Zasadniczo powinien być mistrzem. Trudno wskazać uczniowi właściwe
                  drogi i miejsca samodzielnego poszukiwania, jeśli problem
                  przerasta wskazującego. Lub inaczej: jeśli problem nie przerasta,
                  to wskazanie jest znacznie łatwiejsze, znacznie trafniejsze itp.
                  Myślę też, że trochę inna jest sytuacja w dziedzinach, gdzie
                  jest rywalizacja na dość dowolnie skomponowane dzieła (w dziedzinach
                  artystycznych i humanistycznych), a inna dziedzinach ścisłych, gdzie
                  trzeba wykazać się kompetencją przy atakowaniu bardzo konkretnych
                  problemów.

                  Wracając do przypadku, który przywołałem: tam nawet "wskazań" trudno
                  się doszukać. A wspomniałem go tylko po to, by zasygnalizować, że
                  mniemenie o znaczącej roli nauczycieli i szkoły w doprowadzeniu uczniów
                  do sukcesów może być mniemaniem błędnym. Nie mam natomiast podstaw
                  by twierdzić, że jest to jakaś generalna reguła.
                  • Gość: Rzepa 1 Re: Ornitolog nie musi fruwać! IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.01.04, 14:39
                    Bardzo mi się podoba Pana wypowiedź. Mi się także nie podobało porównanie do
                    ornitologa i ptaków, ale trudno byłoby odpowiedzieć lepiej niż Pan.
                    Wracając do zasadniczego tematu Pana krytyki wypowiedzi dyr. Urbana.

                    Gość portalu: MP napisał(a):

                    > mniemenie o znaczącej roli nauczycieli i szkoły w doprowadzeniu uczniów
                    > do sukcesów może być mniemaniem błędnym.

                    Jeśli szkoła i nayczyciele nie mają takiego znaczenia, to dlaczego niektóre
                    szkoły stale są w ścisłej czołówce (np. Poniatowski, Witkacy i Staszic w W-wie,
                    Polonia Belgijska we Wrocławiu, Kopernik w Łodzi, MW RP w Gdyni, Kochanowski w
                    Radomiu) a innym się to nie udaje, tak jak Batoremu który spadł do 3 dziesiątki?
                    • Gość: MP Re: Ornitolog nie musi fruwać! IP: *.fuw.edu.pl 09.01.04, 15:07
                      > Jeśli szkoła i nayczyciele nie mają takiego znaczenia, to dlaczego niektóre
                      > szkoły stale są w ścisłej czołówce (np. Poniatowski, Witkacy i Staszic w W-
                      wie,
                      >
                      > Polonia Belgijska we Wrocławiu, Kopernik w Łodzi, MW RP w Gdyni, Kochanowski
                      w
                      > Radomiu) a innym się to nie udaje, tak jak Batoremu który spadł do 3
                      dziesiątki
                      > ?

                      Nie wiem, czy jestem tu dobrym polemistą, bo akurat jeśli chodzi
                      o to przesuwanie się szkół w rankingu, to zgadzam się całkowicie z tymi
                      szanownymi przedpiszcami, którzy pisali, że kilka miejsc, czy nawet
                      kilka dziesiątek to przesłanki zbyt słabe, by wnioskować o jakimś upadku,
                      czy czymś takim.

                      O tym, że jedne szkoły mają sukcesy, a inne nie, nie koniecznie
                      decyduje jakość pracy nauczycieli. Zresztą i sama ta jakość jest sprawą
                      bardzo względną. To co jest dobre i mobilizujące dla jednego ucznia,
                      może być bardzo dołujące dla innego. A zauważmy, że ci, którzy odnoszą
                      sukcesy w olimpiadach to zwykle wielcy indywidualiści. Lubią się
                      wymykać wszelkim schematom.
                      Wracając do myśli: o liczbie sukcesów decydują w dużej mierze
                      predyspozycje indywidualne "nabranych" uczniów. Można więc i trzeba
                      zapytać, dlaczego do jednych szkół tradycyjnie wybierają się
                      coraz to nowe roczniki tych z predyspozycjami, a do innych nie?
                      Moim zdaniem decyduje tu także moda, ale nie jest to wcale powód
                      irracjonalny. Można się z dużym prawdopodobieństwem spodziewać, że
                      do szkoły modnej, o której wiadomo, że od lat trafiają tam ludzie
                      zdolniejsi, obdarzeni pewnymi predyspozycjami, podobni ludzie
                      trafią także i w kolejnym roku. A dobre towarzystwo, wysoki
                      poziom kolegów itp. to argumenty równie ważne - może nawet ważniejsze
                      - niż dobra praca kadry. W szkole, o której wspomniałem przy okazji
                      olimpiady informatycznej, wprawdzie niewiele pomocy można uzyskać
                      od nauczycieli, ale są koledzy (i kompetentni rówieśnicy, i starsi
                      uczniowie, i utrzymujacy kontakt absolwenci), od których można
                      dostać linki do literatury, hasła, które czasem wystarczą, by dalej
                      samemu poradzić sobie z problemem, można pogadać itp.
                      Podsumowując: nie podaba mi się malowanie świata w ostrych kolorach
                      czarno-białych. Mi świat jawi się jakiś taki bardzo rozmazany, co nie
                      znaczy, że nie warto szukać tych miejsc bardziej szarych i nie próbować
                      ich trochę rozjaśnić.
                    • myslak Re: Ornitolog nie musi fruwać! 09.01.04, 15:09
                      Niektóre szkoły nastawiają się WYŁĄCZNIE na hodowlę olimpijczyków. Sława, która
                      płynie z czołowych miejsc rankingowych, pozwala im na dobry nabór (zazwyczaj to
                      jedyna korzyść, ale przyjemna) lub profity ze strony władz (to raczej w dużych
                      miastach).

                      Obserwuję 3 metody pracy z olimpijczykami:
                      1) mistrz w danej dziedzinie i zapaleniec, potrafi przekazać i wspomóc
                      2) opiekun "wspomagacz": nie rozwiąże wszystkich zadań, ale potrafi zachęcić,
                      ułatwić, zgromadzić materiały, obudzi ambicję, ochroni ucznia przed trudami
                      innych przedmiotów;)
                      3) "ślepa kura", której się trafia dobry, samodzielnie pracujący uczeń lub
                      zespół; nie pomaga, czasem gubi zadania, zapomina o spotkaniach, ale gdy się
                      uda - promienieje i zbiera laury
                      • Gość: Rzepa 1 Re: Ornitolog nie musi fruwać! IP: *.chello.pl 09.01.04, 17:56
                        myslak napisała:

                        > Niektóre szkoły nastawiają się WYŁĄCZNIE na hodowlę olimpijczyków. Sława,
                        która
                        >
                        > płynie z czołowych miejsc rankingowych, pozwala im na dobry nabór (zazwyczaj
                        to
                        >
                        > jedyna korzyść, ale przyjemna) lub profity ze strony władz (to raczej w
                        dużych
                        > miastach).

                        Dochodzi jeszcze wyższa cene korepetycji.
                        • Gość: Zielicz W Warszawie jest np.góra 10 nauczycieli fizyki, IP: 212.160.235.* 10.01.04, 12:33
                          którzy byliby w stanie efektywnie(z wynikami na poziomie finału) przygotować
                          ucznia do stosownej olimpiady na poziomie szkołysredniej(oczywiście pod
                          warunkiem, że będzie zdolny i będzie chciał!). Tyle, ze akurat ci nauczyciele
                          mają co robić i mają dużo znacznie lepiej płatnych zajęć niż udzielanie
                          korepetycji! Podobnie jest z innymi przedmiotamiJeśli o czymś nie masz pojęcia,
                          to o tym nie pisz!
                          • Gość: Rzepa 1 Nie zrozozumieliśmy się IP: *.chello.pl 10.01.04, 13:05
                            Chodziło mi o coś innego. Jeśli nauczyciele uczą w "lepszej" szkole, nieważne
                            czy oni sami mają olimpijczyków czy nie, mogą podawać wyższe stawki za
                            korepetycje (jakiekolwiek) niż ich koledzy z niżej notowanych szkół.

                            Nie było to o korepetycjach nakierowanych na przygotowanie do olimpiady np. z
                            fizyki. Ten aspekt mnie tutaj nie interesuje.
                            • Gość: Zielicz Re: Nie zrozozumieliśmy się IP: 212.160.235.* 11.01.04, 18:52
                              I tu Cię boli! O ile wiem te stawki zależą bardziej od renomy samego
                              nauczyciela (też istnieje!) i jego "zmysłu handlowego" oraz środowiska jego
                              klientów niz od renomy szkoły, w której on pracuje.Skadinad np.praca na kursach
                              (np.Sikory) jest dużo bardziej dochodowa od korepetycji!
                          • Gość: MP Re: ... góra 10 nauczycieli ... Czyżby? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.04, 22:51
                            Jeden w Koperniku, dwoje w Staszicu, dwóch na Bednarskiej ...
                            I co? Twierdzi Pan, że to już połowa listy? Czy nie ocenia
                            Pan zbyt surowo? Tu chyba jednak ma duże znaczenie fakt, że
                            z pustego, to i Salomon ...?
                            • Gość: Zielicz Re: ... góra 10 nauczycieli ... Czyżby? IP: *.batory.local / *.batory.edu.pl 15.01.04, 18:23
                              Jeszcze 1 w Poniatowskim, 1 w Batorym, 1 w Witkacym(z Poniatowskiego), 1 - w
                              Czackim.I to chyba wszystko.(Wystarczy porownac listy finalistów olimpiad z
                              ostatnich 10 lat.)Może zapomniałem o kilku(!) osobach - czy to cos zmienia?
                              • Gość: MP Re: ... góra 10 nauczycieli ... Czyżby? IP: *.fuw.edu.pl 16.01.04, 14:46
                                Mi chodziło o to, czy ten sąd o "ledwie dziesieciu"
                                nie jest niesprawiedliwy. Oczywiście nie wiem tego
                                na pewno, ale umieszczony nizej tekst podpisany UFO
                                wydaje się te obawę potwierdzać. Otóż rzeczywiście
                                Bednarska nie miewała wielkich sukcesów. Mimo to
                                jestem przekonany, że zarówno Piotr jak i Adam
                                (którzy - jak wiem - nie są dla Pana zupelnie
                                anonimowi) byliby w stanie - trafiwszy na właściwego
                                ucznia - bardzo pomóc mu w przygotowaniu do olimpiady.
                                Stąd moja obawa, że może jednak zbyt pochopnie posądzamy
                                część nauczycieli w szkołach bez sukcesów o to, że
                                nie umieliby pomóc właściwie. Ja pisałem tu o sytuacji
                                odwrotnej, gdy wiadomo, że są uczniowie bo są sukcesy
                                i wiadomo, że nikt im nie pomaga, a szkoła mimo to
                                punktuje. Jej notowania rosną. Kolejne roczniki
                                zdolnych się garną. Koło się zamyka.
                                • Gość: Zielicz Re: ... góra 10 nauczycieli ... Czyżby? IP: 212.160.235.* 18.01.04, 17:23
                                  Ze szkół, które ja podałem wyszło w ostanich dziesięciu latach po minimum 5
                                  laureatów i finalistów.Z pozostałych - jednostki.Przy czym w wielu wypadkach
                                  łatwo znaleźć źródło ich sukcesów poza szkołą - np. w roku 2002 został
                                  laureatem uczeń Traugutta(D.K.) - skadinąd wnuk wybitnej fizyczki z Czackiego.O
                                  staszicu nie mówię - to wyspecjalizowana szkoła, ale czy wierzy Pan jako fizyk
                                  w taką fluktuację trafiania na zdolnych uczniów, że ujednych nauczycieli minmum
                                  pięciu, a u innych(w szkołach o zblizonej lokacie rankingowej i rekrutacji) -
                                  ani jednego!Przy czym bywają wybitni nauczyciele zajęci po prostu czymś innym
                                  niż uczniami zdolymi - vide np.Włodek Natorf z Hoffmanowej.
                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: MP Re: ... góra 10 nauczycieli ... Czyżby? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 01:39
                                    > czy wierzy Pan jako fizyk
                                    > w taką fluktuację trafiania na zdolnych uczniów, że ujednych nauczycieli
                                    minmum
                                    >
                                    > pięciu, a u innych(w szkołach o zblizonej lokacie rankingowej i rekrutacji) -

                                    > ani jednego!

                                    Nie jestem przekonany co do konkluzji, którą Pan lansuje. W Warszawie jest dość
                                    dziwnie. W zasadzie jest jedna szkoła, która wysysa umysły ścisłe.
                                    Gdyby zrobić ranking tylko na olimpiady ścisłe, to wszystkie pozostałe
                                    zostawiłaby w tyle o kilka stadionów. Jeśli ktoś o takim umyśle
                                    nie trafia do niej, to to jest raczej fluktuacja, ewentualnie
                                    ma też on inne predyspozycje, inne plany (np. towarzyskie lub myśli
                                    o studiach zagranicznych i potrzebna mu matura międzynarodowa)
                                    lub dowiedział się czegoś więcej o tej szkole i uznał, że nie bardzo mu to
                                    odpowiada. W sumie jednak "rynek" jest mocno przebrany.
                                    W takiej sytuacji ja bałbym się wyrokować, że ci inni
                                    nauczyciele - szczególnie w szkołach rankingowych, ale o wyraźnie
                                    innej tradycji - na pewno mają jakiś feler. Tym bardziej bym się bał
                                    głosić taką tezę na temat nauczycieli ze szkół z poza szczytu
                                    rankingu. Ale może jestem niepotrzebnie bojaźliwy.
                                    • Gość: Zielicz Nietrafianie [ :-))))) ] na zdolnych to pretekst IP: 212.160.235.* 20.01.04, 16:16
                                      dobry do wytłumaczenia niskiego zaangazowania i podobnych kwalifikacji.
                                      Nie ma Pan racji.Staszic dominuje owszem, ale w matematyce i tak też jest
                                      postrzegany.W fizyce w ubiegłym roku miał 6 finalistów, a Poniatowski(3),
                                      Kopernik(2), Batory (1),Czacki(1) - razem siedmiu.W laureatach było gorzej -
                                      Staszic - 5, pozostałe szkoły - 2, ale to był rok wyjątkowego sucesu tej szkoły.
                                      (Zwykle ma 2-3 laureatów).Przy tym w tych szkołach jest po 1-2 klasy mat-fiz w
                                      roczniku, a w Staszicu - wszystkie (matex to lepszy matfiz).Skądinąd Staszek
                                      Lipinski gdzie nie uczył(w Traugucie, Poniatowskim, Staszicu ) miał laureatów i
                                      zwycięzców olimpiad ogólnopolskich i międzynarodowych).Co do wysysania rynku
                                      zdolnych do nauk ścisłych.Wielu uczniów nie orientuje się w swoich
                                      uzdolnieniach, wielu na niższych szczeblach trafiło na dobrych nauczycieli
                                      innych dyscyplin.W początkach pracy ucząc w Norwidzie (ani wtedy ani teraz nie
                                      było to liceum "renomowane") miałem z własnej wychowawczej klasy dwóch
                                      laureatów w roku 1985 - jeden(był 10 w Polsce) trafił do liceum bo jako
                                      daltonistę nie zakwalifikowano go do zasadniczej szkoły elektronicznej, drugi
                                      był 23 w Polsce) przyszedł do szkoły z dyplomem laureata olimpiady historycznej
                                      i takie miał zainteresownia (szczęśliwie tatuś -( profesor SGPiS) kazał mu iść
                                      do klasy mat-fiz dającą w jego przekonaniu(słusznym!) wieksze mozliwości wyboru
                                      później. Warszawa to poza tym duże miasto i nie każdemu chce się jeździć do
                                      Staszica. Co więcej - jest problem czy lepiej być jednym z setek wybitnie
                                      zdolnych, któremu indywidualnie nauczyciele mogą poswięcić ze zrozumiałych
                                      względów niewiele uwagi, czy jednym z kilku czy kilkunastu wybitnych,których
                                      można w pełni i starannie "oszlifować"! Tak,że jesli ktoś chce, to co parę lat
                                      takiego zdolnego w warszawskich liceach z pierwszej pięćdziesiatki znajdzie i
                                      do sukcesu doprowadzi.Dotyczy to jednak wyłącznie nauczycieli, którzy
                                      1.Jak mawiał prof.Zakrzewski "chcą chcieć".
                                      2.Potrafią rozwiązać zadanie olimpijskie(minimum 90% nauczycieli nie potrafi).
                                      3.Postarali się zebrać odpowiednie materiały (książki, czasopisma,zadania -
                                      najlepiej w paru językach)przy pomocy których mogą pomóc uczniowi.
                                      Oczywiście najważniejszy jest punkt 1.
                                      "Kto chce - szuka sposobów, kto nie chce - szuka powodów".
                                      Pozdrawiam
                                      • Gość: MP Re: Nietrafianie [ :-))))) ] na zdolnych to prete IP: *.fuw.edu.pl 21.01.04, 13:04
                                        Nie ma sensu spierać się dla samego sporu. Oczywiście argumenty,
                                        które Pan przytacza są ważkie i wcale ich nie odrzucam. Nie oznacza
                                        to, że rezygnuję ze swoich wątpliwości. MOże lepiej je sformułować tak:
                                        fakt, że konkretny nauczyciel nie wypromował olimpijczyka nie świadczy
                                        automatycznie o tym, że mu się nie chce lub że nie był w stanie.
                                        Natomiast całkowicie uzasadnione jest statystyczne podejrzenie, że
                                        w grupie nauczycieli, którzy nie wypromowali, tych "felernych" jest
                                        całkiem sporo. Czy jest zgoda na takie podsumowanie?
                                        Pozdrawiam.
                                        • Gość: Zielicz Powtarzalne(!) sukcesy w olimpiadach są zasługą IP: *.batory.local / *.batory.edu.pl 21.01.04, 15:26
                                          nauczyciela i, w dalszej kolejności, szkoły.Oczywiście trochę inaczej należy
                                          cenić sukcesy szkól bardzo wyspecjalizowanych(np.matematycznie czy językowo)w
                                          dziedzinach ich specjalizacji.Chodzi mi raczej o uznanie tego faktu(urzędnicy i
                                          nauczyciele bez sukcesów lubią w tym widzieć przypadek bądź "podebranie"
                                          uczniów zdolnych, ktorzy powinni byc dzieleni sprawiedliwie czyli po równo
                                          miedzy szkoły i nauczycieli :-)))))))))) ), aa nie o pietnowanie tych,którzy
                                          takiego akurat sukcesu nie odniesli.Chetnie natomiast zapytam, a jaki odniesli!
                                          • Gość: MP Są poważna poszlaką, ale nie dowodem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 10:52
                                            Choć przywołane przez Pana nazwiska budzą mój osobisty sentyment,
                                            upieram się, że można podać przykłady (choć nie znam ich w fizyce,
                                            lecz gdzie indziej!), że powtarzalne sukcesy są wynikiem "innych
                                            okoliczności".
                                            Nie mogę się też zgodzić na tezę radykalną, że brak sukcesów powtarzalnych
                                            dowodzi pewnej zawodowej słabości. Taka tezę można próbować bronić w szkołach
                                            rzeczywiście mających geste sito naboru i profil co najmniej ogólny.
                                            W szkołach o ukształtowanym "innym profilu", w szkołach z grupy "najbliżej
                                            domu" ta teza mi się nie podoba. W Warszawie jest ponad setka liceów,
                                            i tylko kilku finalistów rocznie z jednego przedmiotu. To oczywiście
                                            trochę pokrętna argumentacja, bo nie uwzględnia tych "zgubionych",
                                            ale gdyby rozłożyć finalistów "sprawiedliwie" na 200 nauczycieli i
                                            w okresie 20 lat (przyjmijmy ryzykownie, że jest to przeciętny staż
                                            pracy) to by wypadło po niecałych dwóch na jedną karierę. Do emerytury
                                            mogłoby to urosnąc do 3-4. Czy to trochę nie za mało?
                                            • Gość: Zielicz Re: Są poważna poszlaką, ale nie dowodem! IP: 212.160.235.* 26.01.04, 09:02
                                              1.Liczba finalistów nie jest przypisana do miejscowości.W olimpiadzie fizycznej
                                              jest to kilkunastu, a nie kilku uczniów z Warszawy.Ponawiam pytanie:"Dlaczego w
                                              kilku szkołach(i to u konkretnych nauczycieli) tych finalistów jest po 5 i
                                              więcej w ostatnich latach, a w innych co najwyżej po jednym?Dlaczego w tych
                                              samych szkołach jedni nauczyciele mają olimpijskie sukcesy(powtarzalne!) , a
                                              inni nie?
                                              2.Wybór jest taki.Albo o ocenie decydują obiektywne wyniki albo
                                              subiektywne "odczucia" urzędników. Wolę,żeby za nagrody przyznawano nawet
                                              czasem nie zasłużenie za konkretne wyniki niż po uważaniu urzędników.Bo wtedy
                                              nawet tych wyników nie ma, a nagrody i tak są niezasłużone!
                                              Vide znany nam obu Staszek Lipiński, który za ogromne sukcesy i to na skalę
                                              międzynarodową dopiero ostatnio dostał nagrodę ministra i to stopnia tylko
                                              drugiego.Znam sporo osób, które bez większych zasług dostały w tym czasie po
                                              kilka nagród i to pierwszego stopnia!
                                              Pana poglądy znakomicie uzasadniają roszczenia urzędasów do omnipotencji!
                                            • Gość: Zielicz Re: Są poważna poszlaką, ale nie dowodem! IP: 212.160.235.* 26.01.04, 09:02
                                              1.Liczba finalistów nie jest przypisana do miejscowości.W olimpiadzie fizycznej
                                              jest to kilkunastu, a nie kilku uczniów z Warszawy.Ponawiam pytanie:"Dlaczego w
                                              kilku szkołach(i to u konkretnych nauczycieli) tych finalistów jest po 5 i
                                              więcej w ostatnich latach, a w innych co najwyżej po jednym?Dlaczego w tych
                                              samych szkołach jedni nauczyciele mają olimpijskie sukcesy(powtarzalne!) , a
                                              inni nie?
                                              2.Wybór jest taki.Albo o ocenie decydują obiektywne wyniki albo
                                              subiektywne "odczucia" urzędników. Wolę,żeby nagrody przyznawano nawet czasem
                                              nie zasłużenie za konkretne wyniki niż po uważaniu urzędników.Bo wtedy nawet
                                              tych wyników nie ma, a nagrody i tak są niezasłużone!
                                              Vide znany nam obu Staszek Lipiński, który za ogromne sukcesy i to na skalę
                                              międzynarodową dopiero ostatnio dostał nagrodę ministra i to stopnia tylko
                                              drugiego.Znam sporo osób, które bez większych zasług dostały w tym czasie po
                                              kilka nagród i to pierwszego stopnia!
                                              Pana poglądy znakomicie uzasadniają roszczenia urzędasów do omnipotencji!
                            • Gość: UFO Z Bednarską to przesada - żaden uczeń tej szkoły IP: *.w3cache.pl / *.pl 16.01.04, 11:37
                              nigdy(!!!) nie doszedł do finału olimpiady fizycznej.Oni są dobrzy wyłącznie(!)
                              w filozofii i odpowiedniej olimpiadzie!
            • Gość: UFO Re: W rankingu warszawskim będzie duzo lepiej!! IP: *.w3cache.pl / *.pl 08.01.04, 14:25
              Co ma piernik(ta wypowiedź!) do wiatraka (tematu)?
              • Gość: Rzepa 1 Re: W rankingu warszawskim będzie duzo lepiej!! IP: *.chello.pl 09.01.04, 00:27
                Gość portalu: UFO napisał(a):

                > Co ma piernik(ta wypowiedź!) do wiatraka (tematu)?

                Nie wiem do kogo pijesz. Jeśli do mnie, to chodziło mi o ten fragment:

                > Natomiast w "roku bezkrólewia" kadra żarła się o dyrektorowanie

                Jeśli kadra się żarła, to nie zajmowała się uczniami, czyli jest kiepską kadrą.
                A kiepska kadra oznacza kiepską szkołę, która nie odnosi sukcesów. Są one, jak
                twierdzi dyr. Urban, pochodną dobrej codziennej pracy. Jeżeli jej jest mało, a
                w okresach zmian dyrekcji wcale, i się bazuje głównie na samodzielnej (tzn.
                bez wsparcia szkoły) pracy utalentowanych uczniów i ich rodziców, to odnosi
                się sukcesy od czasu do czasu, ale nie regularnie. Tak długo oczywiście, jak
                jest dobry nabór.
                Poza tym nie sądzę, żeby ten jeden rok "bezkrólewia" mógł mieć tak długotrwałe
                konsekwencje. Muszą być jakieś inne przyczyny kłopotów Batorego.
            • Gość: Majka dyrektor szczeciński mówił też, że..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 15:16
              Miasto daje szkole dodatkowe fundusze na zajęcia dla uczniów (bo dumne jest z
              tej szkoły).
              Na ogłoszenie wyników rankingu przyjechał do stolicy prezydent Szczecina, któy
              pogratulował dyrektorowi i obiecał więcej pieniędzy dla szkoły (także na
              dodatki dla nauczycieli).Liceum dostało prawo do prowadzenia naboru wg własnych
              zasad.
              Ludzie wiedzą, że ich pracę się ceni- nie tylko kwiatkami przed kamerą :))
              Piszę to, bo zazdroszczę XIII LO takich władz.
              • Gość: UFO Re: dyrektor szczeciński mówił też, że..... IP: *.w3cache.pl / *.pl 09.01.04, 10:41
                Ja też szczecinowi zadroszczę!
      • Gość: I Re: Upadek Batorego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 14:57
        Batory jest szkołą fatalną, i nie zwalaj tego na gimnazjalistów. jechali na
        opinii, od, jak oceniam, około dziesięciu ostatnich lat. wiem, bo kończyłam.
        • Gość: Rzepa 1 Re: Upadek Batorego IP: *.chello.pl 24.01.04, 15:48
          Gość portalu: I napisał(a):

          > Batory jest szkołą fatalną, i nie zwalaj tego na gimnazjalistów. jechali na
          > opinii, od, jak oceniam, około dziesięciu ostatnich lat. wiem, bo kończyłam.

          Czy można prosić o rozwinięcie tej wypowiedzi? Oceny absolwentów są szczególnie
          cenne.
    • Gość: km Re: Upadek Batorego IP: *.net-serwis.pl 08.01.04, 22:29
      Ogólnopolski Ranking Szkół odzwierciedla wyłącznie sukcesy w olimpiadach
      przedmiotowych z ostatniego roku - pozycja szkoły ulega zmianom, bo kolejne
      roczniki są czasami trochę lepsze, a czasami trochę gorsze. Pozycja Batorego w
      perspektywie wielu lat jest stabilna - należy do grona KILKUNASTU szkół w całej
      Polsce, które w całej historii tego rankingu (od 1999r) były w pierwszej
      pięćdziesiątce. Jest to olbrzymi sukces, biorąc pod uwagę liczbę szkół
      średnich - ponadgimnazjalnych w Polsce (ok. 4000). Niestety Rzepa zacytowała
      pozycję Batorego wyłącznie z niektórych lat tak aby uzasadnić swoją teorię
      upadku. W rzeczywistości pozycja Batorego w kolejnych latach:
      1999 - poz. 19
      2000 - poz. 7
      2001 - poz. 7
      2002 - poz. 14
      2003 - poz. 11
      2004 - poz. 21

      Warto może także wyjaśnić dlaczego w czołowe miejsca w Rankingu zajmują szkoły
      z poza Warszawy. Podstawową przyczyną jest fakt, że w Warszawie jest wiele
      dobrych szkół i dobrzy kandydaci (potencjalni olimpijczycy) mogą wybierać.
      Natomiast w innych miastach takiego wyboru praktycznie nie ma. Poniżej podaję
      liczbę szkół z pierwszej pięćdziesiątki tegorocznego Rankingu w różnych
      miastach:

      Warszawa - 8 szkół (Poniatowski, Witkacy, Staszic, 2 SLO, Władysław IV,
      Mokotowska, 1 SLO, Batory)

      Poznań - 4 szkoły (miejsca 22, 29, 48, 49)

      Kraków - 3 szkoły (miejsca 5, 26, 38)
      Kielce - 3 szkoły (miejsca 15, 30, 37)

      Szczecin - 2 szkoły (miejsca 1, 28)
      Łódź - 2 szkoły (miejsca 2, 33)
      Wrocław - 2 szkoły (miejsca 3, 36)
      Toruń - 2 szkoły (miejsca 9, 24)
      Bielsko-Biała - 2 szkoły (miejsca 18, 23)
      Sosnowiec - 2 szkoły (miejsca 25, 39)
      Lublin - 2 szkoły (miejsca 34, 45)
      Zielona Góra - 2 szkoły (miejsca 42, 46)

      oraz po jednej szkole w 16 innych miastach

      Pozdrawiam serdecznie
      Krzysztof Mirowski
      dyrektor LXVII LO Mokotowska, Warszawa
      • Gość: Rzepa 1 Re: Upadek Batorego IP: *.chello.pl 09.01.04, 01:04
        Gość portalu: km napisał(a):

        > Niestety Rzepa zacytowała
        > pozycję Batorego wyłącznie z niektórych lat tak aby uzasadnić swoją teorię
        > upadku. W rzeczywistości pozycja Batorego w kolejnych latach:
        > 1999 - poz. 19
        > 2000 - poz. 7
        > 2001 - poz. 7
        > 2002 - poz. 14
        > 2003 - poz. 11
        > 2004 - poz. 21

        Podobną do Pana metodę oceny sukcesów swojej ekipy zastosował pod koniec lat 70-
        tych Edward Gierek. Jak się wzięło pod uwagę nie 5, tylko 10 ostatnich lat,
        wychodziło, że kraj się rozwija, gdy faktycznie się pogrążał. Rok później
        całkowicie załamała się gospodarka, a Gierek upadł.
        • Gość: UFO Re: Upadek Batorego IP: *.w3cache.pl / *.pl 09.01.04, 10:48
          Rozumiem, że Cię nic nie rzekona bo wiesz swoje(a raczej chcesz konicznie
          zasugerować coś ;-) czytelnikom tego forum.Punktacja w rankingu jest bardzo
          wrazliwa na drobne zmiany.Przy tej samej liczbie laureatów i finalistów mozna
          mieć wyniki różniące sie kilkakrotnie - wystarczy, ze zmieni sie liczba
          olimpiad, w których oni uzyskali takie wyniki.Dlatego zmiany pozycji o kilka
          czy kilkanascie miejsc są czymś normalnym - porównaj zmiany miejsc innych szkół!
          Skądinad warszawaskieszkoły maja swoje specjalizacje co spycha je w dół w
          rankingu!
    • Gość: lala666 Re: Upadek Batorego IP: *.acn.pl 09.01.04, 14:30
      czemu zaraz stacza? nie tylko Batory idzie w dół. poza tym wiesz jakie rzeczy
      są brane do takich rankingów? np. ilosc osob, ktore wygraly w olimpiadach itp.
      czyli np.w jakiejs szkole, ktora ma dobre miejsce w rankingu, jest załóżmy 10
      osob, ktore caly czas wygrywaja olimpiady i to dzieki nim szkola jest na
      wysokim miejscu i nie wazne czy reszta szkoly leci na samych dwojach i trojach,
      czy w ogole zdaja do nastepnych klas... poza tym, jakie znaczenie ma ranking
      liceów? jesli chcesz, to bedziesz sie uczyl i zdobywal wiedze nie patrzac na
      takie bzdury i wyjdziesz na ludzi nie patrzac na to czy towja szkola jest na
      pierwszym czy ostatnim miejscu ot co.
      • Gość: Rzepa 1 Re: Upadek Batorego IP: *.chello.pl 09.01.04, 14:44
        Czyli ty też uważasz że dyr. Urban nie miał racji ?

        Polecam swego posta: z 08.01.2004 11:30
        • Gość: lala666 Re: Upadek Batorego IP: *.acn.pl 09.01.04, 17:21
          hmm... rozumujac tak jak dyr.Urban wywnioskowalam, ze jezeli szkola nie ma
          olimpijczykow, to jest zla. to troche bez sensu, bo np. w mojej szkole jest
          mnostwo osob, kotre moglyby brac udzial w wielu olimpiadach, ale po prostu albo
          o nich sie nie dowiadują albo nie maja ochoty w nich startowac. nie wszyscy
          uwazaja, ze olimpiada da ci (jakby to dobrze określic...) "otwarta droge do
          wszystkiego" (chociaz nie watpie, ze napewno w czymś tam pomoze). poza tym mam
          do ciebie Rzepa 1 jedno jedyne pyt.: jakie to ma dla ciebie znaczenie czy twoja
          szkola bedzie na 1 czy na ostatnim miejscu? czy to zmienia twoje podejscie do
          nauki? do nauczycieli? do dyrektora? nie pojmuje...
          • Gość: Rzepa 1 Re: Upadek Batorego IP: *.chello.pl 09.01.04, 18:05
            Gość portalu: lala666 napisał(a):

            > poza tym mam
            > do ciebie Rzepa 1 jedno jedyne pyt.: jakie to ma dla ciebie znaczenie czy
            twoja
            >
            > szkola bedzie na 1 czy na ostatnim miejscu? czy to zmienia twoje podejscie do
            > nauki? do nauczycieli? do dyrektora? nie pojmuje...

            Powie mi coś o tym, gdzie ja jestem i na jakim poziomie mnie się kształci w
            porównaniu z innymi szkołami. Bardzo interesujący jest też wpływ tego wskaźnika
            na wizerunek szkoły i samopoczucie uczniów. Jest jeszcze drugi, zresztą
            ważniejszy wskaźnik - zdawalność na studia. Nie oszukujmy się, te dwa parametry
            mają obecnie największe znaczenie przy wyborze szkoły. Inaczej gazety by się
            nie prześcigały w podawaniu rankingów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka