Gość: Rzepa 1 IP: *.chello.pl 07.01.04, 23:07 Miejsce w rankingu szkół średnich w Polsce: 2001 - 7 2003 - 11 2004 - 21 Czyli ruch jak po równi pochyłej w dół. Co się stało że ta szkoła tak się stacza? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: ### Re: Upadek Batorego IP: *.elk.edu / *.elk.sdi.tpnet.pl 08.01.04, 08:18 Wszedł rocznik po gimnazjach,okropny twór polskiej reformy szkolnictwa!Masz teraz odpowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rzepa 1 Re: Upadek Batorego IP: *.chello.pl 08.01.04, 10:50 Gość portalu: ### napisał(a): > Wszedł rocznik po gimnazjach,okropny twór polskiej reformy szkolnictwa!Masz > teraz odpowiedź. To jest błędna odpowiedź. Ten rocznik wszedł wszędzie, a tylko Batory się tak spektakularnie stacza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: UFO Re: Upadek Batorego IP: *.w3cache.pl / *.pl 08.01.04, 11:13 21 miejsce w Polsce(!) to akurat nie jest zły wynik.Roczniki gimnazjalne nie maja tu nic do rzeczy - oni w zeszłym roku jeszcze nie startowali w olimpiadach! Ranking ogólnopolski oparty jest wyłącznie na zeszlorocznyych wynikach olimpiad!A spadek wynika tez pewnie z bezkrólewia jakie zapanowało w Batorym na rok po gwaltownym odejściu w październiku p.Oszmaniec do MENiS(wyrzucli ją już po roku!).Praktycznie przez rok szkoła nie miała dyrektora Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rzepa 1 Re: Upadek Batorego IP: *.chello.pl 08.01.04, 11:56 Gość portalu: UFO napisał(a): > 21 miejsce w Polsce(!) to akurat nie jest zły wynik. ... > A spadek wynika tez pewnie z bezkrólewia jakie zapanowało w Batorym Jak się ma dobry materiał ma wejściu to można nic nie robić i tak znajdzie się kilku laureatów olimipiad. Do czasu oczywiście, aż ten dobry materiał przestanie przychodzić do słabej szkoły. Żeby mieć większe sukcesy trzeba lepiej pracować z młodzieżą. Inni to umieją. Polecam wywiad z dyrektorem XIII LO w Szczecinie: www.rzeczpospolita.pl/dodatki/raporty_040108/raporty_a_3.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: UFO W rankingu warszawskim będzie duzo lepiej!! IP: *.w3cache.pl / *.pl 08.01.04, 11:17 O ile wiem(oficjalne wyniki na Targach Edukacyjnych) w rankingu warszawskim opartym również na wynikach egzaminów wstepnych Batory akurat awansował! Natomiast w "roku bezkrólewia" kadra żarła się o dyrektorowanie(w końcu dyrektorem została osoba z zewnątrz), potem przezywała porazkę i nie miała glowy do olimpijczyków! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rzepa 1 Re: W rankingu warszawskim będzie duzo lepiej!! IP: *.chello.pl 08.01.04, 11:30 Niestety coraz szybsze obsuwanie się w rankingu Batorego to zjawisko wieloletnie. Coś jest nie tak z pracą z młodzieżą, bo nadal (to się pewnie niedługo zmieni po tych wynikach) do tej szkoły jest dość trudno się dostać czyli trafiają do nich zdolni uczniowie. Polecam wywiad z dyrektorem najlepszego w tym roku liceum: www.rzeczpospolita.pl/dodatki/raporty_040108/raporty_a_3.html a szczególnie fragment: "Uważam - a potwierdzają to nasze doświadczenia - że szkoła nie będzie miała olimpijczyków, jeśli nie będzie po prostu bardzo dobrą szkołą. Sukcesy w olimpiadach są pochodną pracy, którą wykonujemy na co dzień. W olimpiadach uczniowie z różnych szkół i miast mogą porównać wiedzę, umiejętności. Jeśli interesują się daną dziedziną, rozwijają wiedzę, to jest naturalne, że chcą się zmierzyć z innymi. " Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MP Re: W rankingu warszawskim będzie duzo lepiej!! IP: *.fuw.edu.pl 08.01.04, 12:11 > "... Sukcesy w > olimpiadach są pochodną pracy, którą wykonujemy na co dzień. ..." Może gdzieś i tak jest. Ale bywa też zupełnie inaczej. Jest np. taka szkoła wysoko w rankingu, która szczyci się pokaźnym gronem laureatów i pokaźnym gronem finalistów olimpiady informatycznej, a w której - jak podejrzewam - nie ma ani jednej nauczycielki, która byłaby w stanie rozwiazać samodzielnie choćby jedno zadanie olimpijskie i na dodatek tak, by zmieścić się w limicie czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: UFO Re: W rankingu warszawskim będzie duzo lepiej!! IP: *.w3cache.pl / *.pl 09.01.04, 12:02 Myli mnie Pan z kims i nawet domyslam się z kim! Jestem kobietą(i unas nie mogę mieć zony) i mam na imię Danuta! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MP :-))) Spokojnie, to tylko powokacja IP: *.fuw.edu.pl 09.01.04, 13:39 Nie sadzę by było celowym rozwijanie tego wątku :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: UFO Ornitolog nie musi fruwać! IP: *.w3cache.pl / *.pl 09.01.04, 12:06 Trener Małysza nigdy nie był wybitnym skoczkiem i nie jest.Ona ma mu poakazać jak teenować itd.Podobnie jest z nauczycielami olimopijczyków - opieka,wsparcie, instruktaz , materiały zupełnie wystarczają żeby wychować olompijczyka! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MP Re: Ornitolog nie musi fruwać! IP: *.fuw.edu.pl 09.01.04, 14:07 Nauczyciel nie jest uczniologiem. Wiedza o uczniach jest mu bardzo pomocna, ale nie za to mu zasadniczo płacą. Nie jest też trenerem czy treserem (a przynajmniej ja nie tak widzę jego rolę, wyłączając pewne szczególne przedmioty). Zasadniczo powinien być mistrzem. Trudno wskazać uczniowi właściwe drogi i miejsca samodzielnego poszukiwania, jeśli problem przerasta wskazującego. Lub inaczej: jeśli problem nie przerasta, to wskazanie jest znacznie łatwiejsze, znacznie trafniejsze itp. Myślę też, że trochę inna jest sytuacja w dziedzinach, gdzie jest rywalizacja na dość dowolnie skomponowane dzieła (w dziedzinach artystycznych i humanistycznych), a inna dziedzinach ścisłych, gdzie trzeba wykazać się kompetencją przy atakowaniu bardzo konkretnych problemów. Wracając do przypadku, który przywołałem: tam nawet "wskazań" trudno się doszukać. A wspomniałem go tylko po to, by zasygnalizować, że mniemenie o znaczącej roli nauczycieli i szkoły w doprowadzeniu uczniów do sukcesów może być mniemaniem błędnym. Nie mam natomiast podstaw by twierdzić, że jest to jakaś generalna reguła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rzepa 1 Re: Ornitolog nie musi fruwać! IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.01.04, 14:39 Bardzo mi się podoba Pana wypowiedź. Mi się także nie podobało porównanie do ornitologa i ptaków, ale trudno byłoby odpowiedzieć lepiej niż Pan. Wracając do zasadniczego tematu Pana krytyki wypowiedzi dyr. Urbana. Gość portalu: MP napisał(a): > mniemenie o znaczącej roli nauczycieli i szkoły w doprowadzeniu uczniów > do sukcesów może być mniemaniem błędnym. Jeśli szkoła i nayczyciele nie mają takiego znaczenia, to dlaczego niektóre szkoły stale są w ścisłej czołówce (np. Poniatowski, Witkacy i Staszic w W-wie, Polonia Belgijska we Wrocławiu, Kopernik w Łodzi, MW RP w Gdyni, Kochanowski w Radomiu) a innym się to nie udaje, tak jak Batoremu który spadł do 3 dziesiątki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MP Re: Ornitolog nie musi fruwać! IP: *.fuw.edu.pl 09.01.04, 15:07 > Jeśli szkoła i nayczyciele nie mają takiego znaczenia, to dlaczego niektóre > szkoły stale są w ścisłej czołówce (np. Poniatowski, Witkacy i Staszic w W- wie, > > Polonia Belgijska we Wrocławiu, Kopernik w Łodzi, MW RP w Gdyni, Kochanowski w > Radomiu) a innym się to nie udaje, tak jak Batoremu który spadł do 3 dziesiątki > ? Nie wiem, czy jestem tu dobrym polemistą, bo akurat jeśli chodzi o to przesuwanie się szkół w rankingu, to zgadzam się całkowicie z tymi szanownymi przedpiszcami, którzy pisali, że kilka miejsc, czy nawet kilka dziesiątek to przesłanki zbyt słabe, by wnioskować o jakimś upadku, czy czymś takim. O tym, że jedne szkoły mają sukcesy, a inne nie, nie koniecznie decyduje jakość pracy nauczycieli. Zresztą i sama ta jakość jest sprawą bardzo względną. To co jest dobre i mobilizujące dla jednego ucznia, może być bardzo dołujące dla innego. A zauważmy, że ci, którzy odnoszą sukcesy w olimpiadach to zwykle wielcy indywidualiści. Lubią się wymykać wszelkim schematom. Wracając do myśli: o liczbie sukcesów decydują w dużej mierze predyspozycje indywidualne "nabranych" uczniów. Można więc i trzeba zapytać, dlaczego do jednych szkół tradycyjnie wybierają się coraz to nowe roczniki tych z predyspozycjami, a do innych nie? Moim zdaniem decyduje tu także moda, ale nie jest to wcale powód irracjonalny. Można się z dużym prawdopodobieństwem spodziewać, że do szkoły modnej, o której wiadomo, że od lat trafiają tam ludzie zdolniejsi, obdarzeni pewnymi predyspozycjami, podobni ludzie trafią także i w kolejnym roku. A dobre towarzystwo, wysoki poziom kolegów itp. to argumenty równie ważne - może nawet ważniejsze - niż dobra praca kadry. W szkole, o której wspomniałem przy okazji olimpiady informatycznej, wprawdzie niewiele pomocy można uzyskać od nauczycieli, ale są koledzy (i kompetentni rówieśnicy, i starsi uczniowie, i utrzymujacy kontakt absolwenci), od których można dostać linki do literatury, hasła, które czasem wystarczą, by dalej samemu poradzić sobie z problemem, można pogadać itp. Podsumowując: nie podaba mi się malowanie świata w ostrych kolorach czarno-białych. Mi świat jawi się jakiś taki bardzo rozmazany, co nie znaczy, że nie warto szukać tych miejsc bardziej szarych i nie próbować ich trochę rozjaśnić. Odpowiedz Link Zgłoś
myslak Re: Ornitolog nie musi fruwać! 09.01.04, 15:09 Niektóre szkoły nastawiają się WYŁĄCZNIE na hodowlę olimpijczyków. Sława, która płynie z czołowych miejsc rankingowych, pozwala im na dobry nabór (zazwyczaj to jedyna korzyść, ale przyjemna) lub profity ze strony władz (to raczej w dużych miastach). Obserwuję 3 metody pracy z olimpijczykami: 1) mistrz w danej dziedzinie i zapaleniec, potrafi przekazać i wspomóc 2) opiekun "wspomagacz": nie rozwiąże wszystkich zadań, ale potrafi zachęcić, ułatwić, zgromadzić materiały, obudzi ambicję, ochroni ucznia przed trudami innych przedmiotów;) 3) "ślepa kura", której się trafia dobry, samodzielnie pracujący uczeń lub zespół; nie pomaga, czasem gubi zadania, zapomina o spotkaniach, ale gdy się uda - promienieje i zbiera laury Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rzepa 1 Re: Ornitolog nie musi fruwać! IP: *.chello.pl 09.01.04, 17:56 myslak napisała: > Niektóre szkoły nastawiają się WYŁĄCZNIE na hodowlę olimpijczyków. Sława, która > > płynie z czołowych miejsc rankingowych, pozwala im na dobry nabór (zazwyczaj to > > jedyna korzyść, ale przyjemna) lub profity ze strony władz (to raczej w dużych > miastach). Dochodzi jeszcze wyższa cene korepetycji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz W Warszawie jest np.góra 10 nauczycieli fizyki, IP: 212.160.235.* 10.01.04, 12:33 którzy byliby w stanie efektywnie(z wynikami na poziomie finału) przygotować ucznia do stosownej olimpiady na poziomie szkołysredniej(oczywiście pod warunkiem, że będzie zdolny i będzie chciał!). Tyle, ze akurat ci nauczyciele mają co robić i mają dużo znacznie lepiej płatnych zajęć niż udzielanie korepetycji! Podobnie jest z innymi przedmiotamiJeśli o czymś nie masz pojęcia, to o tym nie pisz! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rzepa 1 Nie zrozozumieliśmy się IP: *.chello.pl 10.01.04, 13:05 Chodziło mi o coś innego. Jeśli nauczyciele uczą w "lepszej" szkole, nieważne czy oni sami mają olimpijczyków czy nie, mogą podawać wyższe stawki za korepetycje (jakiekolwiek) niż ich koledzy z niżej notowanych szkół. Nie było to o korepetycjach nakierowanych na przygotowanie do olimpiady np. z fizyki. Ten aspekt mnie tutaj nie interesuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Re: Nie zrozozumieliśmy się IP: 212.160.235.* 11.01.04, 18:52 I tu Cię boli! O ile wiem te stawki zależą bardziej od renomy samego nauczyciela (też istnieje!) i jego "zmysłu handlowego" oraz środowiska jego klientów niz od renomy szkoły, w której on pracuje.Skadinad np.praca na kursach (np.Sikory) jest dużo bardziej dochodowa od korepetycji! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MP Re: ... góra 10 nauczycieli ... Czyżby? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.04, 22:51 Jeden w Koperniku, dwoje w Staszicu, dwóch na Bednarskiej ... I co? Twierdzi Pan, że to już połowa listy? Czy nie ocenia Pan zbyt surowo? Tu chyba jednak ma duże znaczenie fakt, że z pustego, to i Salomon ...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Re: ... góra 10 nauczycieli ... Czyżby? IP: *.batory.local / *.batory.edu.pl 15.01.04, 18:23 Jeszcze 1 w Poniatowskim, 1 w Batorym, 1 w Witkacym(z Poniatowskiego), 1 - w Czackim.I to chyba wszystko.(Wystarczy porownac listy finalistów olimpiad z ostatnich 10 lat.)Może zapomniałem o kilku(!) osobach - czy to cos zmienia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MP Re: ... góra 10 nauczycieli ... Czyżby? IP: *.fuw.edu.pl 16.01.04, 14:46 Mi chodziło o to, czy ten sąd o "ledwie dziesieciu" nie jest niesprawiedliwy. Oczywiście nie wiem tego na pewno, ale umieszczony nizej tekst podpisany UFO wydaje się te obawę potwierdzać. Otóż rzeczywiście Bednarska nie miewała wielkich sukcesów. Mimo to jestem przekonany, że zarówno Piotr jak i Adam (którzy - jak wiem - nie są dla Pana zupelnie anonimowi) byliby w stanie - trafiwszy na właściwego ucznia - bardzo pomóc mu w przygotowaniu do olimpiady. Stąd moja obawa, że może jednak zbyt pochopnie posądzamy część nauczycieli w szkołach bez sukcesów o to, że nie umieliby pomóc właściwie. Ja pisałem tu o sytuacji odwrotnej, gdy wiadomo, że są uczniowie bo są sukcesy i wiadomo, że nikt im nie pomaga, a szkoła mimo to punktuje. Jej notowania rosną. Kolejne roczniki zdolnych się garną. Koło się zamyka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Re: ... góra 10 nauczycieli ... Czyżby? IP: 212.160.235.* 18.01.04, 17:23 Ze szkół, które ja podałem wyszło w ostanich dziesięciu latach po minimum 5 laureatów i finalistów.Z pozostałych - jednostki.Przy czym w wielu wypadkach łatwo znaleźć źródło ich sukcesów poza szkołą - np. w roku 2002 został laureatem uczeń Traugutta(D.K.) - skadinąd wnuk wybitnej fizyczki z Czackiego.O staszicu nie mówię - to wyspecjalizowana szkoła, ale czy wierzy Pan jako fizyk w taką fluktuację trafiania na zdolnych uczniów, że ujednych nauczycieli minmum pięciu, a u innych(w szkołach o zblizonej lokacie rankingowej i rekrutacji) - ani jednego!Przy czym bywają wybitni nauczyciele zajęci po prostu czymś innym niż uczniami zdolymi - vide np.Włodek Natorf z Hoffmanowej. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MP Re: ... góra 10 nauczycieli ... Czyżby? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 01:39 > czy wierzy Pan jako fizyk > w taką fluktuację trafiania na zdolnych uczniów, że ujednych nauczycieli minmum > > pięciu, a u innych(w szkołach o zblizonej lokacie rankingowej i rekrutacji) - > ani jednego! Nie jestem przekonany co do konkluzji, którą Pan lansuje. W Warszawie jest dość dziwnie. W zasadzie jest jedna szkoła, która wysysa umysły ścisłe. Gdyby zrobić ranking tylko na olimpiady ścisłe, to wszystkie pozostałe zostawiłaby w tyle o kilka stadionów. Jeśli ktoś o takim umyśle nie trafia do niej, to to jest raczej fluktuacja, ewentualnie ma też on inne predyspozycje, inne plany (np. towarzyskie lub myśli o studiach zagranicznych i potrzebna mu matura międzynarodowa) lub dowiedział się czegoś więcej o tej szkole i uznał, że nie bardzo mu to odpowiada. W sumie jednak "rynek" jest mocno przebrany. W takiej sytuacji ja bałbym się wyrokować, że ci inni nauczyciele - szczególnie w szkołach rankingowych, ale o wyraźnie innej tradycji - na pewno mają jakiś feler. Tym bardziej bym się bał głosić taką tezę na temat nauczycieli ze szkół z poza szczytu rankingu. Ale może jestem niepotrzebnie bojaźliwy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Nietrafianie [ :-))))) ] na zdolnych to pretekst IP: 212.160.235.* 20.01.04, 16:16 dobry do wytłumaczenia niskiego zaangazowania i podobnych kwalifikacji. Nie ma Pan racji.Staszic dominuje owszem, ale w matematyce i tak też jest postrzegany.W fizyce w ubiegłym roku miał 6 finalistów, a Poniatowski(3), Kopernik(2), Batory (1),Czacki(1) - razem siedmiu.W laureatach było gorzej - Staszic - 5, pozostałe szkoły - 2, ale to był rok wyjątkowego sucesu tej szkoły. (Zwykle ma 2-3 laureatów).Przy tym w tych szkołach jest po 1-2 klasy mat-fiz w roczniku, a w Staszicu - wszystkie (matex to lepszy matfiz).Skądinąd Staszek Lipinski gdzie nie uczył(w Traugucie, Poniatowskim, Staszicu ) miał laureatów i zwycięzców olimpiad ogólnopolskich i międzynarodowych).Co do wysysania rynku zdolnych do nauk ścisłych.Wielu uczniów nie orientuje się w swoich uzdolnieniach, wielu na niższych szczeblach trafiło na dobrych nauczycieli innych dyscyplin.W początkach pracy ucząc w Norwidzie (ani wtedy ani teraz nie było to liceum "renomowane") miałem z własnej wychowawczej klasy dwóch laureatów w roku 1985 - jeden(był 10 w Polsce) trafił do liceum bo jako daltonistę nie zakwalifikowano go do zasadniczej szkoły elektronicznej, drugi był 23 w Polsce) przyszedł do szkoły z dyplomem laureata olimpiady historycznej i takie miał zainteresownia (szczęśliwie tatuś -( profesor SGPiS) kazał mu iść do klasy mat-fiz dającą w jego przekonaniu(słusznym!) wieksze mozliwości wyboru później. Warszawa to poza tym duże miasto i nie każdemu chce się jeździć do Staszica. Co więcej - jest problem czy lepiej być jednym z setek wybitnie zdolnych, któremu indywidualnie nauczyciele mogą poswięcić ze zrozumiałych względów niewiele uwagi, czy jednym z kilku czy kilkunastu wybitnych,których można w pełni i starannie "oszlifować"! Tak,że jesli ktoś chce, to co parę lat takiego zdolnego w warszawskich liceach z pierwszej pięćdziesiatki znajdzie i do sukcesu doprowadzi.Dotyczy to jednak wyłącznie nauczycieli, którzy 1.Jak mawiał prof.Zakrzewski "chcą chcieć". 2.Potrafią rozwiązać zadanie olimpijskie(minimum 90% nauczycieli nie potrafi). 3.Postarali się zebrać odpowiednie materiały (książki, czasopisma,zadania - najlepiej w paru językach)przy pomocy których mogą pomóc uczniowi. Oczywiście najważniejszy jest punkt 1. "Kto chce - szuka sposobów, kto nie chce - szuka powodów". Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MP Re: Nietrafianie [ :-))))) ] na zdolnych to prete IP: *.fuw.edu.pl 21.01.04, 13:04 Nie ma sensu spierać się dla samego sporu. Oczywiście argumenty, które Pan przytacza są ważkie i wcale ich nie odrzucam. Nie oznacza to, że rezygnuję ze swoich wątpliwości. MOże lepiej je sformułować tak: fakt, że konkretny nauczyciel nie wypromował olimpijczyka nie świadczy automatycznie o tym, że mu się nie chce lub że nie był w stanie. Natomiast całkowicie uzasadnione jest statystyczne podejrzenie, że w grupie nauczycieli, którzy nie wypromowali, tych "felernych" jest całkiem sporo. Czy jest zgoda na takie podsumowanie? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Powtarzalne(!) sukcesy w olimpiadach są zasługą IP: *.batory.local / *.batory.edu.pl 21.01.04, 15:26 nauczyciela i, w dalszej kolejności, szkoły.Oczywiście trochę inaczej należy cenić sukcesy szkól bardzo wyspecjalizowanych(np.matematycznie czy językowo)w dziedzinach ich specjalizacji.Chodzi mi raczej o uznanie tego faktu(urzędnicy i nauczyciele bez sukcesów lubią w tym widzieć przypadek bądź "podebranie" uczniów zdolnych, ktorzy powinni byc dzieleni sprawiedliwie czyli po równo miedzy szkoły i nauczycieli :-)))))))))) ), aa nie o pietnowanie tych,którzy takiego akurat sukcesu nie odniesli.Chetnie natomiast zapytam, a jaki odniesli! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MP Są poważna poszlaką, ale nie dowodem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 10:52 Choć przywołane przez Pana nazwiska budzą mój osobisty sentyment, upieram się, że można podać przykłady (choć nie znam ich w fizyce, lecz gdzie indziej!), że powtarzalne sukcesy są wynikiem "innych okoliczności". Nie mogę się też zgodzić na tezę radykalną, że brak sukcesów powtarzalnych dowodzi pewnej zawodowej słabości. Taka tezę można próbować bronić w szkołach rzeczywiście mających geste sito naboru i profil co najmniej ogólny. W szkołach o ukształtowanym "innym profilu", w szkołach z grupy "najbliżej domu" ta teza mi się nie podoba. W Warszawie jest ponad setka liceów, i tylko kilku finalistów rocznie z jednego przedmiotu. To oczywiście trochę pokrętna argumentacja, bo nie uwzględnia tych "zgubionych", ale gdyby rozłożyć finalistów "sprawiedliwie" na 200 nauczycieli i w okresie 20 lat (przyjmijmy ryzykownie, że jest to przeciętny staż pracy) to by wypadło po niecałych dwóch na jedną karierę. Do emerytury mogłoby to urosnąc do 3-4. Czy to trochę nie za mało? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Re: Są poważna poszlaką, ale nie dowodem! IP: 212.160.235.* 26.01.04, 09:02 1.Liczba finalistów nie jest przypisana do miejscowości.W olimpiadzie fizycznej jest to kilkunastu, a nie kilku uczniów z Warszawy.Ponawiam pytanie:"Dlaczego w kilku szkołach(i to u konkretnych nauczycieli) tych finalistów jest po 5 i więcej w ostatnich latach, a w innych co najwyżej po jednym?Dlaczego w tych samych szkołach jedni nauczyciele mają olimpijskie sukcesy(powtarzalne!) , a inni nie? 2.Wybór jest taki.Albo o ocenie decydują obiektywne wyniki albo subiektywne "odczucia" urzędników. Wolę,żeby za nagrody przyznawano nawet czasem nie zasłużenie za konkretne wyniki niż po uważaniu urzędników.Bo wtedy nawet tych wyników nie ma, a nagrody i tak są niezasłużone! Vide znany nam obu Staszek Lipiński, który za ogromne sukcesy i to na skalę międzynarodową dopiero ostatnio dostał nagrodę ministra i to stopnia tylko drugiego.Znam sporo osób, które bez większych zasług dostały w tym czasie po kilka nagród i to pierwszego stopnia! Pana poglądy znakomicie uzasadniają roszczenia urzędasów do omnipotencji! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zielicz Re: Są poważna poszlaką, ale nie dowodem! IP: 212.160.235.* 26.01.04, 09:02 1.Liczba finalistów nie jest przypisana do miejscowości.W olimpiadzie fizycznej jest to kilkunastu, a nie kilku uczniów z Warszawy.Ponawiam pytanie:"Dlaczego w kilku szkołach(i to u konkretnych nauczycieli) tych finalistów jest po 5 i więcej w ostatnich latach, a w innych co najwyżej po jednym?Dlaczego w tych samych szkołach jedni nauczyciele mają olimpijskie sukcesy(powtarzalne!) , a inni nie? 2.Wybór jest taki.Albo o ocenie decydują obiektywne wyniki albo subiektywne "odczucia" urzędników. Wolę,żeby nagrody przyznawano nawet czasem nie zasłużenie za konkretne wyniki niż po uważaniu urzędników.Bo wtedy nawet tych wyników nie ma, a nagrody i tak są niezasłużone! Vide znany nam obu Staszek Lipiński, który za ogromne sukcesy i to na skalę międzynarodową dopiero ostatnio dostał nagrodę ministra i to stopnia tylko drugiego.Znam sporo osób, które bez większych zasług dostały w tym czasie po kilka nagród i to pierwszego stopnia! Pana poglądy znakomicie uzasadniają roszczenia urzędasów do omnipotencji! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: UFO Z Bednarską to przesada - żaden uczeń tej szkoły IP: *.w3cache.pl / *.pl 16.01.04, 11:37 nigdy(!!!) nie doszedł do finału olimpiady fizycznej.Oni są dobrzy wyłącznie(!) w filozofii i odpowiedniej olimpiadzie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: UFO Re: W rankingu warszawskim będzie duzo lepiej!! IP: *.w3cache.pl / *.pl 08.01.04, 14:25 Co ma piernik(ta wypowiedź!) do wiatraka (tematu)? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rzepa 1 Re: W rankingu warszawskim będzie duzo lepiej!! IP: *.chello.pl 09.01.04, 00:27 Gość portalu: UFO napisał(a): > Co ma piernik(ta wypowiedź!) do wiatraka (tematu)? Nie wiem do kogo pijesz. Jeśli do mnie, to chodziło mi o ten fragment: > Natomiast w "roku bezkrólewia" kadra żarła się o dyrektorowanie Jeśli kadra się żarła, to nie zajmowała się uczniami, czyli jest kiepską kadrą. A kiepska kadra oznacza kiepską szkołę, która nie odnosi sukcesów. Są one, jak twierdzi dyr. Urban, pochodną dobrej codziennej pracy. Jeżeli jej jest mało, a w okresach zmian dyrekcji wcale, i się bazuje głównie na samodzielnej (tzn. bez wsparcia szkoły) pracy utalentowanych uczniów i ich rodziców, to odnosi się sukcesy od czasu do czasu, ale nie regularnie. Tak długo oczywiście, jak jest dobry nabór. Poza tym nie sądzę, żeby ten jeden rok "bezkrólewia" mógł mieć tak długotrwałe konsekwencje. Muszą być jakieś inne przyczyny kłopotów Batorego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka dyrektor szczeciński mówił też, że..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 15:16 Miasto daje szkole dodatkowe fundusze na zajęcia dla uczniów (bo dumne jest z tej szkoły). Na ogłoszenie wyników rankingu przyjechał do stolicy prezydent Szczecina, któy pogratulował dyrektorowi i obiecał więcej pieniędzy dla szkoły (także na dodatki dla nauczycieli).Liceum dostało prawo do prowadzenia naboru wg własnych zasad. Ludzie wiedzą, że ich pracę się ceni- nie tylko kwiatkami przed kamerą :)) Piszę to, bo zazdroszczę XIII LO takich władz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: UFO Re: dyrektor szczeciński mówił też, że..... IP: *.w3cache.pl / *.pl 09.01.04, 10:41 Ja też szczecinowi zadroszczę! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: I Re: Upadek Batorego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 14:57 Batory jest szkołą fatalną, i nie zwalaj tego na gimnazjalistów. jechali na opinii, od, jak oceniam, około dziesięciu ostatnich lat. wiem, bo kończyłam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rzepa 1 Re: Upadek Batorego IP: *.chello.pl 24.01.04, 15:48 Gość portalu: I napisał(a): > Batory jest szkołą fatalną, i nie zwalaj tego na gimnazjalistów. jechali na > opinii, od, jak oceniam, około dziesięciu ostatnich lat. wiem, bo kończyłam. Czy można prosić o rozwinięcie tej wypowiedzi? Oceny absolwentów są szczególnie cenne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: km Re: Upadek Batorego IP: *.net-serwis.pl 08.01.04, 22:29 Ogólnopolski Ranking Szkół odzwierciedla wyłącznie sukcesy w olimpiadach przedmiotowych z ostatniego roku - pozycja szkoły ulega zmianom, bo kolejne roczniki są czasami trochę lepsze, a czasami trochę gorsze. Pozycja Batorego w perspektywie wielu lat jest stabilna - należy do grona KILKUNASTU szkół w całej Polsce, które w całej historii tego rankingu (od 1999r) były w pierwszej pięćdziesiątce. Jest to olbrzymi sukces, biorąc pod uwagę liczbę szkół średnich - ponadgimnazjalnych w Polsce (ok. 4000). Niestety Rzepa zacytowała pozycję Batorego wyłącznie z niektórych lat tak aby uzasadnić swoją teorię upadku. W rzeczywistości pozycja Batorego w kolejnych latach: 1999 - poz. 19 2000 - poz. 7 2001 - poz. 7 2002 - poz. 14 2003 - poz. 11 2004 - poz. 21 Warto może także wyjaśnić dlaczego w czołowe miejsca w Rankingu zajmują szkoły z poza Warszawy. Podstawową przyczyną jest fakt, że w Warszawie jest wiele dobrych szkół i dobrzy kandydaci (potencjalni olimpijczycy) mogą wybierać. Natomiast w innych miastach takiego wyboru praktycznie nie ma. Poniżej podaję liczbę szkół z pierwszej pięćdziesiątki tegorocznego Rankingu w różnych miastach: Warszawa - 8 szkół (Poniatowski, Witkacy, Staszic, 2 SLO, Władysław IV, Mokotowska, 1 SLO, Batory) Poznań - 4 szkoły (miejsca 22, 29, 48, 49) Kraków - 3 szkoły (miejsca 5, 26, 38) Kielce - 3 szkoły (miejsca 15, 30, 37) Szczecin - 2 szkoły (miejsca 1, 28) Łódź - 2 szkoły (miejsca 2, 33) Wrocław - 2 szkoły (miejsca 3, 36) Toruń - 2 szkoły (miejsca 9, 24) Bielsko-Biała - 2 szkoły (miejsca 18, 23) Sosnowiec - 2 szkoły (miejsca 25, 39) Lublin - 2 szkoły (miejsca 34, 45) Zielona Góra - 2 szkoły (miejsca 42, 46) oraz po jednej szkole w 16 innych miastach Pozdrawiam serdecznie Krzysztof Mirowski dyrektor LXVII LO Mokotowska, Warszawa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rzepa 1 Re: Upadek Batorego IP: *.chello.pl 09.01.04, 01:04 Gość portalu: km napisał(a): > Niestety Rzepa zacytowała > pozycję Batorego wyłącznie z niektórych lat tak aby uzasadnić swoją teorię > upadku. W rzeczywistości pozycja Batorego w kolejnych latach: > 1999 - poz. 19 > 2000 - poz. 7 > 2001 - poz. 7 > 2002 - poz. 14 > 2003 - poz. 11 > 2004 - poz. 21 Podobną do Pana metodę oceny sukcesów swojej ekipy zastosował pod koniec lat 70- tych Edward Gierek. Jak się wzięło pod uwagę nie 5, tylko 10 ostatnich lat, wychodziło, że kraj się rozwija, gdy faktycznie się pogrążał. Rok później całkowicie załamała się gospodarka, a Gierek upadł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: UFO Re: Upadek Batorego IP: *.w3cache.pl / *.pl 09.01.04, 10:48 Rozumiem, że Cię nic nie rzekona bo wiesz swoje(a raczej chcesz konicznie zasugerować coś ;-) czytelnikom tego forum.Punktacja w rankingu jest bardzo wrazliwa na drobne zmiany.Przy tej samej liczbie laureatów i finalistów mozna mieć wyniki różniące sie kilkakrotnie - wystarczy, ze zmieni sie liczba olimpiad, w których oni uzyskali takie wyniki.Dlatego zmiany pozycji o kilka czy kilkanascie miejsc są czymś normalnym - porównaj zmiany miejsc innych szkół! Skądinad warszawaskieszkoły maja swoje specjalizacje co spycha je w dół w rankingu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lala666 Re: Upadek Batorego IP: *.acn.pl 09.01.04, 14:30 czemu zaraz stacza? nie tylko Batory idzie w dół. poza tym wiesz jakie rzeczy są brane do takich rankingów? np. ilosc osob, ktore wygraly w olimpiadach itp. czyli np.w jakiejs szkole, ktora ma dobre miejsce w rankingu, jest załóżmy 10 osob, ktore caly czas wygrywaja olimpiady i to dzieki nim szkola jest na wysokim miejscu i nie wazne czy reszta szkoly leci na samych dwojach i trojach, czy w ogole zdaja do nastepnych klas... poza tym, jakie znaczenie ma ranking liceów? jesli chcesz, to bedziesz sie uczyl i zdobywal wiedze nie patrzac na takie bzdury i wyjdziesz na ludzi nie patrzac na to czy towja szkola jest na pierwszym czy ostatnim miejscu ot co. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rzepa 1 Re: Upadek Batorego IP: *.chello.pl 09.01.04, 14:44 Czyli ty też uważasz że dyr. Urban nie miał racji ? Polecam swego posta: z 08.01.2004 11:30 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lala666 Re: Upadek Batorego IP: *.acn.pl 09.01.04, 17:21 hmm... rozumujac tak jak dyr.Urban wywnioskowalam, ze jezeli szkola nie ma olimpijczykow, to jest zla. to troche bez sensu, bo np. w mojej szkole jest mnostwo osob, kotre moglyby brac udzial w wielu olimpiadach, ale po prostu albo o nich sie nie dowiadują albo nie maja ochoty w nich startowac. nie wszyscy uwazaja, ze olimpiada da ci (jakby to dobrze określic...) "otwarta droge do wszystkiego" (chociaz nie watpie, ze napewno w czymś tam pomoze). poza tym mam do ciebie Rzepa 1 jedno jedyne pyt.: jakie to ma dla ciebie znaczenie czy twoja szkola bedzie na 1 czy na ostatnim miejscu? czy to zmienia twoje podejscie do nauki? do nauczycieli? do dyrektora? nie pojmuje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rzepa 1 Re: Upadek Batorego IP: *.chello.pl 09.01.04, 18:05 Gość portalu: lala666 napisał(a): > poza tym mam > do ciebie Rzepa 1 jedno jedyne pyt.: jakie to ma dla ciebie znaczenie czy twoja > > szkola bedzie na 1 czy na ostatnim miejscu? czy to zmienia twoje podejscie do > nauki? do nauczycieli? do dyrektora? nie pojmuje... Powie mi coś o tym, gdzie ja jestem i na jakim poziomie mnie się kształci w porównaniu z innymi szkołami. Bardzo interesujący jest też wpływ tego wskaźnika na wizerunek szkoły i samopoczucie uczniów. Jest jeszcze drugi, zresztą ważniejszy wskaźnik - zdawalność na studia. Nie oszukujmy się, te dwa parametry mają obecnie największe znaczenie przy wyborze szkoły. Inaczej gazety by się nie prześcigały w podawaniu rankingów. Odpowiedz Link Zgłoś