samuelll Re: 'Zwariowani' nauczyciele 02.12.02, 09:25 No to i ja dorzuce cos od siebie. Warszwskie LO przed paru laty. Chemia - to była jedyna lekcja, na której siedziałem w pierwszej, a nie ostatniej ławce. Facet zarażał ludzi na dwa sposoby: pasją do chemii i pasją nauczania. Mnie ujął tym drugim. Zawsze perfekcyjnie przygotowany do lekcji. Równo z dzwonikiem kończył pić kawę z kolby podgrzewanej nad palnikiem. Mówił równe 45 minut, okraszając to doświadczeniami i dowcipami. Kiedyś skleiły mu sie kartki w dzienniku i nie zauważył swojej notatki o temacie ostatniej lekcji, więc uznał, że jej nie było i powtórzył ją: słowo w słowo. Łącznie z dowcipami. Nie pamietam kiedy bawiłem sie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: coolt22 www.akcjaromuald.prv.pl IP: 213.25.159.* 03.12.02, 17:14 to jeszcze ja cos :) w IV LO w Rzeszowie (pozdrawiam wszystkich uczniów i absolwentów) jest facet od angielskiego, który na przerwach chodzi po całej szkole i opowiada kawały, które sam wymyśla. Najgorsze jest to, że w ogóle nie są śmieszne, ale jak juz zacznie się śmiać z tego kawału, to wszyscy wokół pokładają sie ze śmiechu. Zapraszam na stronke www.akcjaromuald.prv.pl, tam bedziecie mogli lepiej poznać jego twórczość - jest już 100 kawałów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dzik Re: www.akcjaromuald.prv.pl IP: *.acn.waw.pl 04.12.02, 03:49 Mialem podobna fizyczke. Kiedys zaczela opowiadac jak to byla z wycieczka w Swierku, ogladala reaktor atomowy. Dostala licznik Geigera od jednego z pracownikow i weszla na reaktor wraz z kilkoma osobami zmierzyc promieniotworczosc. Opowiada tak nam to i opowiada i placze ze smiechu. Final byl taki ze ledwie co wydusila z siebie przez smiech: "I wiecie co z tym licznikiem??? ZABRAKLO SKALI!!!BUAHAHAHAHA". Wtedy cala klasa zwyczajnie poryczala sie ze smiechu. To z kolei zdopingowalo fizyczke do okropnego, chrumkajacego smiechu. Mowie wam! Wiem wreszcie co znaczy: posikac sie (PRAWIE ;)) ze smiechu. A tak naturalnie to Mrs. Zuchowska byla nudna i niesamowicie dawala soba manipulowac. Pamietam ze zawsze na klasowkach mialem gotowca z paru zadan z obowiazujacego tematu i troche teorii. Podkladalem go niezaleznie od zadanych na sprawdzianie zadan i pytan. Efekt: zawsze mialem 5 :D Ech...juz tesknie za LO Sniadeckiego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Walddek Re: 'Zwariowani' nauczyciele IP: proxy / *.klodzko.sdi.tpnet.pl 03.12.02, 16:55 Ciekawy tekst! Odpowiedz Link Zgłoś
quba Re: 'Zwariowani' nauczyciele 04.12.02, 15:57 W naszej szkole (Szkole Podstawowej nr 36 w Zabrzu) jest polonistka Pani Wrzosek. Ona jest niestamowita, cały czas nas prowokuje! po prostu nas wpuszcza cały czas w maliny, dzięki temu chce nam się uczyć, myśleć, no i zapamiętujemy wszystko, poprzednio mieliśmy polski z kimś innym, ale tamte lekcje nie były tak ciekawe, jak te, które mamy teraz pozdrowka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blondi Re: 'Zwariowani' nauczyciele IP: *.siedlce.dialup.inetia.pl 05.12.02, 13:59 redakcja napisała: >Pisze reportaz o > "zwariowanych" (w najlepszym znaczeniu tego slowa) nauczycielach. Czyli > takich, ktorzy ucza Was w fajny, niekonwencjonalny sposob. >Cześć, Iza Ja jestem nauczycielką.Ubolewam nad tym,że moi uczniowie nie mają wystarczającej motywacji do nauki ( a uczę angielskiego).Większą część klekcji muszę poświęcać na zaprowadzanie dyscypliny, ponieważ nawet nie chce im się słuchać mnie.Czują się bardzo swobodnie, rozmawiają, jedzą,niektórzy usilują słuchać muzyki, czytać gazety a nawet rozmawiać przez komórkę albo grać w karty. No, nie w każdej klasie, ale w wielu tak jest.Doszło do tego,że w szkole najbardziej lubię przerwy i to mnie martwi ... Ostatnio tak się wkurzylam w jednej klasie,że nawymyślałam uczniom od baranów (sic) co nigdy wcześniej mi się nie zdarzyło.Wreszcie zobaczyłamże się czmś przejęli.Na następną lekcję przyszli z wizytówkami "BARAN NR ... " i tu numer z dziennika.O ile mi wiadomo, nie poskarzyli się jednak dyrekcji, o dziwo.W tym samym czasie podobny incydent skończył się dla mojej koleżanki "dywanikiem" u dyrektorki... Ale to było w innej szkole.Koleżanka mam poważne problemy z kręgosłupem i bardzo źle się czuła.Ja z kolei jestem przemęczona.Już widzę ten krzyk, jaki się tu podniesie przeciwko takiemu traktowaniu uczniów.Popatrzcie też jednak na to z drugiej strony.Uczniowie nie chcą się uczyć.Program z jezyka angielskiego zawiera w ostatnich klasach treści, które są dla nich za trudne i smiertelnie nudne (chodzi mi o gramatykę typu mowa zależna, zdania warunkowe 3 typów, stronę bierną itp) podczas gdy oni nadal mają problemy z użyciem i rozpoznaniem podstawowych czasów i nadal mówią zdaniami typu "Kali zabić krowa".Mam na mysli uczniów zawodowej szkoły średniej typu technikum, którzy w wiekszości nie mają ambicji naukowych, a wystarcza im ocena dopuszczająca na semestr II( w tym miejscu przepraszam wszystkich uczniów takich szkół, którzy jednak są zainteresowani przedmiotem).Zadaję tu pytanie do nauczycieli języka w szkołach tego typu: czy mozna coś zrobić, aby zwiększyć ich motywację? czy mozna ich nauczyć dobrze języka i jak?Ja uczę już 7 lat i niestety nie daję rady, dlatego coraz częściej zastanawiam się nad sensem dalszej pracy w szkole.Abstrachując od problemu, lubię moich uczniów i rozmawiać z nimi,jest to fajna młodzież ( na ogół). Odpowiedz Link Zgłoś