Dodaj do ulubionych

Narkotyki w szkole

IP: *.wielun.sdi.tpnet.pl 30.03.03, 18:14
Czy w waszej szkole są narkotyki?Jeśli tak to jakie i gdzie mieszkacie?Jaki
jest wasz stosunek do nich?
Obserwuj wątek
    • Gość: Ania Re: Narkotyki w szkole IP: *.toya.net.pl / 10.0.228.* 10.04.03, 15:06
      W mojej szkole nie ma narkotyków i jestem z tego powodu bardzo
      zadowolona.Uważam,że narkotyki to dobre dla cieniasów. Mieszkam w Łodzi.A i
      jeszcze jedno narkotyki to niepotrzebne zło.
      • Gość: Bishojo Re: Narkotyki w szkole IP: *.wielun.sdi.tpnet.pl 11.04.03, 13:46
        Mieszkasz w Łodzi i nie ma tam narkotyków? Dziwne.A chodzisz do gimnazjum czy
        do szkoły średniej?
      • Gość: xil Re: Narkotyki w szkole IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.04.03, 09:45
        narkotyki dla cieniasow? a to czemu?
        • Gość: stefan Re: Narkotyki w szkole IP: *.crowley.pl 14.04.03, 09:39
          Gość portalu: xil napisał(a):

          > narkotyki dla cieniasow? a to czemu?

          Ktoś, kto się wspomaga chemicznie, albo chociaż o tym myśli, bo wydaje mu się,
          że w ten sposób podniesie jakość swojego życia – jest cieniasem. To oczywiste,
          że każdy, kto nie daje rady bez sztucznego wspomagania jest cieniasem. A ten,
          kto chce to robić dla przyjemności, jest dodatkowo głupim cieniasem.
          • Gość: xil Re: Narkotyki w szkole IP: *.wsisiz.edu.pl 14.04.03, 13:56
            > Ktoś, kto się wspomaga chemicznie, albo chociaż o tym myśli, bo wydaje mu
            się,
            > że w ten sposób podniesie jakość swojego życia – jest cieniasem. To oczyw
            > iste,
            > że każdy, kto nie daje rady bez sztucznego wspomagania jest cieniasem. A ten,
            > kto chce to robić dla przyjemności, jest dodatkowo głupim cieniasem.

            no a kto mowi o wspomaganiu :P ja mowie o zwyklym uzywaniu, jak palenie szlugow
            czy picie alkoholu... wszystko jest dla ludzi tylko z umiarem..
            • Gość: stefan Re: Narkotyki w szkole IP: *.crowley.pl 14.04.03, 16:08
              Część głupów wspomaga się w ten sposób, bo wydaje im się, że wspomogą w ten
              sposób swoja edukację. Tym należy się łagodniejszy wymiar kary w związku z
              dziecinną naiwnością. W przypadku, gdy decydujemy się na „zwykłe używanie”,
              jak „szlugi czy alkohol” – półmózg podniesiony do kwadratu, czyli ćwierćmózg.

              Nie chcę Ci teraz wyjaśniać, dlaczego tak myślę, bo powiesz, że prawię
              pedagogiczne komunały. Jeżeli rzeczywiście jesteś ciekawy, skontaktuj się z
              fachowcami, choćby w MONARZE. Jeśli trzeba, skontaktują Cię z takimi, co kiedyś
              myśleli podobnie, jak Ty. Zresztą, jeżeli rzeczywiście jesteś głęboko
              przekonany o słuszności tego, co piszesz to kto wie, czy już teraz nie
              przydałaby Ci się fachowa pomoc. Podobno łatwiej zapobiegać, niż leczyć.
              • Gość: xil Re: Narkotyki w szkole IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.04.03, 22:35
                Gość portalu: stefan napisał(a):

                > Część głupów wspomaga się w ten sposób, bo wydaje im się, że wspomogą w ten
                > sposób swoja edukację. Tym należy się łagodniejszy wymiar kary w związku z
                > dziecinną naiwnością. W przypadku, gdy decydujemy się na „zwykłe używanie
                > ”,
                > jak „szlugi czy alkohol” – półmózg podniesiony do kwadratu, c
                > zyli ćwierćmózg.

                spoko to jest Twoje zdanie, ale jezeli samemu lubisz wypic piwko czy
                wodeczke... to z Twoim tokiem rozumowania zaliczasz sie do tej 2 grupy ktora
                sam podales (tej kwadratowej)

                >
                > Nie chcę Ci teraz wyjaśniać, dlaczego tak myślę, bo powiesz, że prawię
                > pedagogiczne komunały. Jeżeli rzeczywiście jesteś ciekawy, skontaktuj się z
                > fachowcami, choćby w MONARZE. Jeśli trzeba, skontaktują Cię z takimi, co
                > kiedyś myśleli podobnie, jak Ty. Zresztą, jeżeli rzeczywiście jesteś głęboko
                > przekonany o słuszności tego, co piszesz to kto wie, czy już teraz nie
                > przydałaby Ci się fachowa pomoc. Podobno łatwiej zapobiegać, niż leczyć.

                po pierwsze ja nie mowie o tym ze uzywanie jakich kolwiek narkotykow to cos
                dobrego, ani cos co jest podstawa mojego zycia. ja poprostu chce powiedziec ze
                osoba ktora lubi sobie wypic piwko nie rozni sie od osoby ktora lubi raz na
                jakis czas zapali skreta... a co do kontaktowania sie z takimi co mysleli
                podobie jak ja nie ma sensu bo tacy spokojnie sobie zyja... a ci co mysleli ze
                beda lepszymi cfaniakami i ze heroina to bulka z maslem sa dla mnie poprostu
                przegrani... do wszystkiego trzeba podchodzic rozsadnie :)

                pozdr
                • Gość: stefan Re: Narkotyki w szkole IP: *.crowley.pl 15.04.03, 10:18
                  Mój tok rozumowania jest jednak trochę inny. Skrytykowałem pojęcie „zwykłego
                  używania” w odniesieniu do narkotyków, nie wypowiadając się o „szlugach i
                  alkoholu”.
                  Faktycznie. Z punktu widzenia suchej, sztywnej definicji alkohol, papierosy i
                  narkotyki łapią się do tej samej grupy substancji. Różnica wynika z praktyki –
                  chodzi o potencjalną groźbę uzależnienia już po pierwszym użyciu (aczkolwiek
                  nie wszystkim to się zdarza) i potencjalne spustoszenia (w sensie zdrowotnym,
                  jak i społecznym), jakie to uzależnienie może uczynić. Piję piwo mając
                  świadomość pewności, że następnego dnia nie będę musiał wypić następnego, i tak
                  się faktycznie dzieje. W przypadku narkotyków takiej pewności nie ma.
                  Sprzeciwiam się też mitowi głoszącemu, że skręt, to nic takiego, taki właściwie
                  papieros. To tak, jak się często mówi, że piwo to nie alkohol.

                  W pełni popieram pogląd, że do wszystkiego trzeba podchodzić rozsądnie.
                  Narkotyków (wszystkich) nie potrafię rozpatrywać w kategoriach rozsądkowych.
                  Alkohol już prędzej, jednak używany w rozsądnych ilościach i z rozsądną
                  częstotliwością. Natomiast pojęcie używania narkotyków w rozsądnych ilościach i
                  z rozsądną częstotliwością, obawiam się, że nie istnieje.
                  • Gość: xil Re: Narkotyki w szkole IP: *.wsisiz.edu.pl 15.04.03, 15:34
                    masz troche zbyt ogolnikowe podejscie do narkotykow, bo np. od LSD sie nie da
                    uzaleznic :) nawet psychiczne uzaleznienie jest slabe... tak samo od marihuany
                    sie nie mozna uzaleznic fizycznie, zreszta ten skret jest zdrowszy od piwa i
                    szlugow o ktorych mowisz...
                    ja powiem tak: bralem prawie wszytkie narkotyki (heroiny i kokaniny nigdy i nie
                    mam zamiaru) jak i pilem alkohol i probelmy mailem w;asnie z alkoholem i to w
                    wieku 16 lat !!! wiem ze to chore ale bylem glupi ale na szczescie mi
                    przeszlo... wiem jedno alkohol sie tylko wydaje taki spoko, ze sie nie wwalisz
                    ale prawda jest to ze zaliczany jest do 3 najsliniej uzalezniacych
                    narkotykow... no i nie ma od tego odtrocia.. od heroiny czy kokainy sa detoxy
                    ktore odtrowaja i uzaleznienie fizyczne znika zostaje tylko cholernie silne
                    psychiczne a od alkoholu zostaja obdywa...
                    poprostu u nas w kraju sie tak przyjelo ze alkohol to nic...
                    zreszta jak chesz sobie przeczytac raport Swiatowej Ogranizacji Zdrowia na
                    temat marihuany, alkoholu i papierosow t o zapraszam pod ten link:
                    hyperreal.info/kanaba/go.to/sec/139
                    i ogolnie polecam serwis hyperreal.info/

                    olbrzymie kompedium wiedzy na temat narkotykow... jedyne obiektywne miejsce
                    inforamcji na ten temat..

                    pozdr

                    ps. ja nie popieram brania czy chlania przez malolatow.
                    • Gość: stefan Re: Narkotyki w szkole IP: *.crowley.pl 16.04.03, 10:32
                      Cieszę Się, bo wygląda na to, że mi się na Twój temat coś wyjaśniło. Wątek
                      dotyczy narkotyków w szkole, a zdecydowałem się Cię skrytykować, gdyż odniosłem
                      wrażenie, że właśnie nie uważasz za niewłaściwe branie (chlanie także) w
                      wykonaniu małolatów, znaczy uczniów. Jeżeli deklarujesz, że nie popierasz, dla
                      mnie OK.

                      Pod linka zajrzałem, rzeczywiście olbrzymie kompendium wiedzy, jednak z tą
                      obiektywnością już bym dyskutował.
                      Jeżeli chodzi o doniesienia o charakterze naukowym, historia nauki opisuje
                      olbrzymią ilość fałszywych wniosków wyciąganych w dobrej wierze, lub nie
                      całkiem dobrej. Dlatego też, jak każda informacja, zwłaszcza ta „sensacyjna”
                      musi znaleźć potwierdzenie przez inne ośrodki naukowe. Czasem wykluczające się
                      konkluzje naukowe powstają na podstawie tych samych danych. To są rozważania
                      natury ogólnej – nie twierdzę, że raport, na który się powołujesz jest
                      fałszywy, nie mam do tego podstaw. Jednak ciekaw jestem jak wnioski tego
                      raportu bronią się w starciu z krytyką innych naukowców. Wnioski, które taką
                      krytykę wytrzymują, zaczynają dopiero nabierać cech wiarygodności. Naukowy nie
                      musi oznaczać automatycznie, że obiektywny.

                      A gdyby okazało się, że to jednak obiektywna prawda, to nasze państwo będzie
                      musiało ustanowić akcyzę na jeszcze parę rzeczy...
                      • Gość: xil Re: Narkotyki w szkole IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.04.03, 10:28
                        to co jest zrobione przez WHO jest to zdecydowanie najlepsze porownanie
                        szkodliwosci marihunay z legalnymi narkotykami, gdyz po 1 badani trwaly ponad
                        15 lat ! bylo robione na ludziach a nie jak duza czesc badan na zwierzetach
                        lub pojedynczych komorkach no i byla wykonywana przez naukowcow ktorzy jednak
                        maja najwieksza renome... po za tym np. w Angli przeniesiono marihuane z grupy
                        b do grupy A (sa 3 grupy w C jest heroina, kokaina, alkohol w B
                        extazy,LSD,amfetamina,ketamina,grzybki a w A marihuana i haszysz)
                        dodatkowo Kanada wlasnie probuje zalegalizowac marihuane, i wprowadzic
                        sprzedaz w coffeeshopach jak Holandia z tym ze ich naukowcy uznali ze
                        spokojnie mozna pozwolic 16 latkom palic ! Belgia zalegalizowala juz konopie
                        ale nie tak jak Holandia bo nie mozna sprzedawac, ale mozna samemu sobie
                        hodowac no i jak policja kogos z tym zatrzyma to nic mu nie zrobi...

                        w tym momencie dostep do trawy czy czegokolwiek innego jest poprostu olbrzymi
                        wszedzie mozna kupic co sie chce... i nikt sie nie pyta o wiek czy to 12 latek
                        czy 20 latek nie ma znaczenia dla dilera on liczy na kase..
                        a dzieciaki? oni sa dumni ze pala, ze wala prawo, popisowa przed kumplami...
                        zakazany owoc zawsze lepiej smakuje...
                        zreszta co jest najlepsze od kad wprowadzili te 3 lata za posiadanie ilosc
                        osob palacych drastycznie wzrasta.. jak ja zaczynalem to bylo malo takich
                        ludzi teraz? mnustwo i to coraz coraz mlodsi...

                        pozdr
                        • Gość: stefan Re: Narkotyki w szkole IP: *.crowley.pl 17.04.03, 12:57
                          WHO rzeczywiście brzmi lepiej niż pojedynczy instytut czy uczelnia. Wyniki
                          takich badań mogą zyskać przez to na wiarygodności. Wątek ten nie dotyczy
                          jednak szkodliwości, lecz tego, czy narkotyki mogą być w szkole. Obawiam się,
                          że niejeden uczeń, który przeczyta Twoje posty lub wejdzie do na stronę
                          hyperrealu pomyśli, że skoro wygląda na to, że mniej szkodzi, niż mówią, to tym
                          bardziej to jest coś dla niego. Ja twierdzę, że mu nie wolno nawet kwiatka
                          powąchać, jeżeli nie robi tego na własną, wyłączną odpowiedzialność. W
                          przypadku, gdy ewentualne skutki obciążyć mogą jego rodzinę (czy opiekunów
                          wszelkiego rodzaju), nie ma moralnego prawa chociażby się nad tym zastanawiać.
                          Dorośnie, samodzielnie się utrzyma, odpowiada za siebie – może się zastanawiać,
                          wcześniej sorry, ale to w ogóle nie jest jego decyzja.

                          A swoją drogą wdychanie jakiegokolwiek dymu jakoś nigdy mnie nie rajcowało.
                          Wolę tlen.
                          • Gość: xil Re: Narkotyki w szkole IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.04.03, 14:58
                            no ja wiem ze cos takiego napewno nie zniecheci nikogo ale...
                            czemu mlodzi ludzie biora?
                            - bo sa ciekawi
                            - bo chca sie popisac
                            - bo jest NIELEGALNE a zakazany owoc smakuje lepiej, alkohol w naszym kraju
                            jest tak akceptowany ze to nie jest juz ten zakazany owoc...

                            jak temu zaradzic ? pomysl ze teraz o wiele latwiej 14-sto latkowi kupic ziolo
                            czy amfe niz np. piwo ! po 1 czesto nawet nie musi wyjsc ze szkoly zeby kupic
                            a po 2 w sklepie zawsze moga poprosic o dowodzik, co jest czesto spotykane w
                            sklepach niedaleko szkol... no i co z tym zrobic? chyba jedyne wyjscie ktore
                            jest najlogiczniejsze to LEGALIZACJA i usankcjonowanie np. sprzedaz dla ludiz
                            powyzej 21 roku zycia i scisla kontrola tego. co to spowoduje? to ze
                            dzieciakom bedzie ciezej kupic, to ze ludzie ktorzy pala trawe nie beda
                            kupowac od dilera ktory moze miec np. amfe i namowic do niej...
                            jak widac prohibicja narkotykowa w niczym nie pomaga tylko szkodzi...
                            ile razy slyszalem w autobusie jak malolaty gadaly o tym jak to ostatnio sie
                            najaraly, napigulowaly lub cholera wie co jeszcze.. dzieciaki po 12 lat...

                            z tym poprostu cos trzeba zrobic...
                            • Gość: stefan Re: Narkotyki w szkole IP: *.crowley.pl 17.04.03, 16:35
                              „coś trzeba zrobić”. Pewnie, że trzeba. I chyba wiem, kto. Rodzina. Bo duża
                              część rodziców ogląda się na szkołę, licząc, że otrzyma tam kompletną usługę w
                              dziedzinie wychowania dziecka. A szkoła nie służy do wychowywania i broń Boże,
                              żeby tak było. Na takie pomysły od czasu do czasu ktoś wpada, poczynając od
                              Platona, gorzej, gdy chce to urzeczywistnić. Na szczęście takie czasy już się
                              skończyły. Więc szanowni rodzice – do dzieła, bo nikt za was tego nie zrobi. Bo
                              zaćpane dwunastolatki to tylko efekt uboczny kryzysu instytucji rodziny, że tak
                              górnolotnie powiem. W niektórych szkołach były nawet akcje szkoleniowe
                              prowadzone przez policję – na temat właśnie narkotyków. Z tego, co wiem,
                              przynajmniej część nauczycieli posiadła przynajmniej elementarną wiedzę na ten
                              temat. Jednak ich rolą jest jedynie dostrzeżenie problemu i zgłoszenie tego
                              rodzicom, (choć policja sugeruje, że im, i to natychmiast). Większość takich
                              rodziców reaguje w sposób charakterystyczny – bagatelizuje sprawę, uważa, że
                              nauczyciel przesadza itd. Problem według mnie leży trochę gdzie indziej, na
                              terenie szkoły tylko często się objawia. A głębsza dyskusja doprowadzi nas z
                              pewnością w rejony dość oddalone od tematyki tego Forum.
                              • n-l Re: Narkotyki w szkole 17.04.03, 17:16
                                Gość portalu: stefan napisał(a):

                                > A szkoła nie służy do wychowywania i broń Boże, żeby tak było.

                                Wychowanie - to prócz nauczania i sprawowania pieczy nad dzieckiem podstawowe
                                zadanie szkoły.

                                > Więc szanowni rodzice – do dzieła

                                Tu pełna zgoda. Zbyt często dziś rodzice uciekają od odpowiedzialności. To oni
                                przede wszystkim są odpowiedzialni za swoje dziecko.
                                Jako ojciec rozmawiam z dziećmi i mam z nimi kontakt, orientuję się w ich
                                sprawach, jednocześnie bacznie ich obserwuję, nadzoruję ich postępowanie,
                                kontroluję, w jakim towarzystwie się obracają, nie pozwalam oglądać wszystkiego
                                w telewizji, zabraniam chodzić na dyskoteki w zbyt młodym wieku i słuchać bzdur
                                o rzekomej nieszkodliwości narkotyków, które niektórzy tutaj wypisują.

                                > zaćpane dwunastolatki to tylko efekt uboczny kryzysu instytucji rodziny,
                                > że tak górnolotnie powiem.

                                Dobrze powiedziane.
                                Winię też odejście od zdrowej dyscypliny w szkołach.

                                W niektórych szkołach były nawet akcje szkoleniowe
                                > prowadzone przez policję – na temat właśnie narkotyków. Z tego, co wiem,
                                > przynajmniej część nauczycieli posiadła przynajmniej elementarną wiedzę na
                                ten
                                > temat.

                                I co z tego. Ponoć nic nie mogą zrobić, bo odmawia im się prawa do wychowywania.

                                > Jednak ich rolą jest jedynie dostrzeżenie problemu i zgłoszenie tego
                                > rodzicom, (choć policja sugeruje, że im, i to natychmiast).

                                I rodzicom, i policji, bo to już demoralizacja, ale polemizowałbym z tezą, że
                                na tym rola szkoły się kończy. Gdy dziecko przebywa pod opieką nauczyciela, ten
                                ma obowiązek zrobić wszystko to, co zrobiłyby inne osoby, którym rodzice oddają
                                niekiedy dziecko pod opiekę (np. ciocia, do której wysyłam jako rodzic dziecko
                                na wakacje), a co leży w ich mocy, tym bardziej, że posiada ustawowej rangi
                                tytuł prawny do wychowywania dziecka.

                                > Większość takich
                                > rodziców reaguje w sposób charakterystyczny – bagatelizuje sprawę, uważa,
                                > że nauczyciel przesadza itd.

                                I co z tego? Wtedy właśnie szkoła ujawnia problem, wyciąga konsekwencje wobec
                                ucznia i zmusza rodziców do odpowiednich działań, na przykład do podjęcia przez
                                dziecko terapii. Wspomaganie wychowawczej roli rodziny oznacza także i to, że
                                szkoła wkracza wtedy, gdy rodzice nieudolni lub nieodpowiedzialni.


                                Ale rodzice przede wszystkim! Lecz jeśli się uchylają, musimy ich do działania
                                zmusić. Gdy rodzice nie chcą lub nie mogą, wtedy wkracza państwo.


                                No i nie mogę sobie odmówić, bo tracę cierpliwość:
                                Słuchaj, xil, uciekaj stąd ze swoimi teoryjkami. Nie życzę sobie, abyś
                                publicznie rozpowszechniał takie poglądy. To forum czytają również dzieci -
                                może i te mi bliskie.
                                W realu po prostu wyprosiłbym cię za drzwi.
                                Jak chcesz się spełnić, może napisz o tym książkę. Do szuflady.
                                • Gość: xil Re: Narkotyki w szkole IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.04.03, 19:21
                                  n-l napisał:

                                  > No i nie mogę sobie odmówić, bo tracę cierpliwość:
                                  > Słuchaj, xil, uciekaj stąd ze swoimi teoryjkami. Nie życzę sobie, abyś
                                  > publicznie rozpowszechniał takie poglądy. To forum czytają również dzieci -
                                  > może i te mi bliskie.
                                  > W realu po prostu wyprosiłbym cię za drzwi.
                                  > Jak chcesz się spełnić, może napisz o tym książkę. Do szuflady.

                                  a co ci sie konkretnie nie podoba ? prawda ? tak w oczy kole ? to ze pisze ze
                                  dzieciaki nie powinny brac narkotykow i pic alkoholu ? to ze prawo i dzialania
                                  ku temu zmierzajace w tym momencie sa niezyciowe ? to ze to nic nie daje ? to
                                  ze jestem za legalizacja ? czy moze to ze nazywam alkohol narkotykiem ? co cie
                                  tak boli w tym co mowie...
                                • Gość: stefan Re: Narkotyki w szkole IP: *.crowley.pl 18.04.03, 09:54
                                  Odpowiadam na polemikę (a właściwie uściślam) z moimi dwoma stwierdzeniami
                                  dokonaną przez n-l:
                                  Jeżeli szkoła ma wychowywać, to na zasadzie bardzo, bardzo uzupełniającej. W
                                  szkołach polskich można spotkać wielu wspaniałych nauczycieli. Jednak na skutek
                                  trwającej od dziesięcioleci selekcji negatywnej widzę całą masę ludzików różnej
                                  maści, którym mówię stanowczo: wara od wychowywania mojego dziecka, wystarczy,
                                  że nauczycie go czegokolwiek, a ja już i tak będę z tego powodu zachwycony, bo
                                  innego wyjścia nie mam. Konkluzja jest taka: to ja chcę decydować, czy
                                  konkretnym ludziom z konkretnej szkoły zezwolić na jakieś działania związane z
                                  wychowaniem mojego dziecka.

                                  Jeżeli chodzi o problem z narkotykami w szkole – z chwilą wykrycia rola szkoły
                                  kończy się w pewnym sensie. Dalszy tok postępowania powinien należeć do
                                  fachowców, a nauczyciele nimi nie są. Często w dobrej wierze usiłują podjąć
                                  jakieś działania, jednak narażają się na ryzyko uczynienia spustoszeń w sklepie
                                  z porcelaną, zwłaszcza, że takie przypadki wymagają przeważnie bardzo
                                  radykalnych działań. A szkolenia nauczycieli powinny służyć przede wszystkim
                                  umiejętności wykrycia problemu.

                                  Odchodzenie od dyscypliny w szkołach – też jest bardzo charakterystyczne, a
                                  wynika to z fałszywie pojmowanej wolności. Wszędzie obowiązują jakieś zasady i
                                  regulaminy, których musimy przestrzegać i szkoła nie może być tutaj wyjątkiem.
                                  Szkoła powinna przestać wychowywać, a zacząć uczyć przestrzegania reguł i
                                  poszanowania prawa. Swoją drogą takie rozluźnienie świadczy też o zaniku
                                  instynktu samozachowawczego wśród nauczycieli. Tak jakby nie pamiętali, że to
                                  przecież oni muszą w jakiś sposób zapanować nad grupą, za którą są prawnie
                                  odpowiedzialni a rozmowa z prokuratorem nie zawsze musi być przyjemna. A
                                  potencjalnemu chórowi oburzonych obrońców praw i swobód obywatelskich
                                  prewencyjnie komunikuję, że jeżeli chodzi o panowanie na grupą, totalny
                                  zamordyzm na dłuższą metę może przynieść skutki nawet gorsze od kompletnego
                                  rozluźnienia i anarchii.
                                  • n-l Re: Narkotyki w szkole 18.04.03, 17:03
                                    Gość portalu: stefan napisał(a):

                                    > Odchodzenie od dyscypliny w szkołach – też jest bardzo charakterystyczne,
                                    > a
                                    > wynika to z fałszywie pojmowanej wolności. Wszędzie obowiązują jakieś zasady
                                    i
                                    > regulaminy, których musimy przestrzegać i szkoła nie może być tutaj
                                    wyjątkiem.
                                    > Szkoła powinna przestać wychowywać, a zacząć uczyć przestrzegania reguł i
                                    > poszanowania prawa. Swoją drogą takie rozluźnienie świadczy też o zaniku
                                    > instynktu samozachowawczego wśród nauczycieli. Tak jakby nie pamiętali, że to
                                    > przecież oni muszą w jakiś sposób zapanować nad grupą, za którą są prawnie
                                    > odpowiedzialni a rozmowa z prokuratorem nie zawsze musi być przyjemna. A
                                    > potencjalnemu chórowi oburzonych obrońców praw i swobód obywatelskich
                                    > prewencyjnie komunikuję, że jeżeli chodzi o panowanie na grupą, totalny
                                    > zamordyzm na dłuższą metę może przynieść skutki nawet gorsze od kompletnego
                                    > rozluźnienia i anarchii.


                                    Tu zgadzam się ze wszystkimi tezami, więc chyba poglądy mamy podobne, co do
                                    tego "wychowywania" różnice między nami są wyłącznie terminologiczne.
                                    Czym na przykład - jak nie wychowywaniem - nazwać można uczenie reguł i
                                    poszanowania prawa?

                                    Pozdrawiam :-)
                                    • Gość: stefan Re: Narkotyki w szkole IP: *.crowley.pl 22.04.03, 09:12
                                      Istotnie. Wychowanie, czy jak go zwał, w wykonaniu szkoły, to oznajmienie o
                                      istnieniu reguł i stworzenie w grupie szkolnej swoistego laboratorium
                                      pozwalającego wszystkim nabywanie umiejętności bycia w grupie, przestrzegania
                                      reguł i oczekiwania tego od innych, itd. Nieporozumienie terminologiczne wzięło
                                      się stąd, że bardziej miałem na myśli wychowanie przez kontakt i przykład
                                      osobisty. I tu nie zgadzam się, by moje dziecko brało przykład ze wszystkich
                                      nauczycieli, powiem więcej – jestem w związku z tym żywotnie zainteresowany
                                      ograniczeniem kontaktu dziecka z niektórymi nauczycielami (a właściwie ze sporą
                                      ich częścią). I w tym kontekście przede wszystkim podchodzę negatywnie do
                                      projektu obowiązkowych dwóch godzin zajęć pozalekcyjnych.
                                      • n-l Re: Narkotyki w szkole 22.04.03, 19:33
                                        Gość portalu: stefan napisał(a):

                                        > miałem na myśli wychowanie przez kontakt i przykład
                                        > osobisty. I tu nie zgadzam się, by moje dziecko brało przykład ze wszystkich
                                        > nauczycieli, powiem więcej – jestem w związku z tym żywotnie zainteresowa
                                        > ny
                                        > ograniczeniem kontaktu dziecka z niektórymi nauczycielami (a właściwie ze
                                        sporą
                                        >
                                        > ich częścią).

                                        Dla tak wymagających rodziców sensownym rozwiązaniem wydaje się założenie
                                        własnej szkoły i zatrudnienie tam naprawdę starannie wyselekcjonowanych
                                        nauczycieli lub nauczanie swoich dzieci w domu.

                                        ;-)
                                        • Gość: stefan Re: Narkotyki w szkole IP: *.crowley.pl 23.04.03, 12:53
                                          > Dla tak wymagających rodziców sensownym rozwiązaniem wydaje się założenie
                                          > własnej szkoły i zatrudnienie tam naprawdę starannie wyselekcjonowanych
                                          > nauczycieli lub nauczanie swoich dzieci w domu.

                                          Już sam nie wiem, czy jestem nazbyt wymagający, czy też to, czego oczekuję
                                          powinno być oczywiste i normalne.
                                          Jeżeli chodzi „wzięcie spraw w swoje ręce”, to nie jest takie proste, jak
                                          brzmi. Nauczanie w domu jest możliwe tylko na początku edukacji, jednak dom na
                                          pewno nie zastąpi dziecku grupy rówieśniczej. Jeżeli chodzi o założenie własnej
                                          szkoły, może jest to rozwiązanie dobre, ale nie musi. Wokoło widzimy sporo
                                          szkół i społecznych i prywatnych i są one naprawdę różne. To znaczy, że nie
                                          każda szkoła niepubliczna z definicji jest dobra. No i musiałbym zmienić pracę
                                          i stać się dyrektorem własnej szkoły. Następnie trzeba wyselekcjonować
                                          nauczycieli – ładnych parę latek to zajmie, w międzyczasie dziecko kończy
                                          szkołę a ja do emerytury realizuję odwieczne przekleństwo: obyś cudze dzieci
                                          uczył;-)
      • Gość: Młoda Re: Narkotyki w szkole IP: *.dialup.medianet.pl 12.04.03, 12:21
        Wszędzie są narkotyki, nie da się tego uniknąć. Byle handlu nie było w szkole,
        to już będzie duży plus dla szkoły. Ale tego że ktoś coś weźmie trza się
        pogodzić bo wszędzie są ludzie, cieniasy i eksperymentatorzy.
    • Gość: Adme Re: Narkotyki w szkole IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.03, 16:18
      W mojej szkole problem narkotyków nie istnieje, a mieszkam w Warszawie.
      Składam tu hołd mojej pani dyrektor, bo, choć nie należę do osób
      najbardziej "na czasie", to i tak mogę napisać to z całkowicie czystym
      sumieniem.
      • Gość: kkk Re: Narkotyki w szkole IP: *.lodz-piaski.sdi.tpnet.pl 22.04.03, 11:12
        NIE MA SZKOŁY BEZ NARKOTYKOW... zawsze sie znajdzie ktos kto bierze (A TO ZE
        NIKT BY NIE PALI TRAWY JEST NIEMOZLIWE...)
        są oczywiscie szkoły gdzie istnieje to w małym stponiu... ale zawsze jest...
        tyle ze nie wszyscy o tym wiedzą...

        sama chodziłam do katolickiego gimanazjum w łodzi (płatnego, z dyscypliną, dla
        dzieci z dobrych rodzin itd) gdzie jedną z pierwszych rzeczy jaką nam mówili
        to ze wywalaja od razu, bez rzadnych dyskusji za narkotyki... prawda była taka
        ze ja bez trudu mogłam wskazac osoby ktore brały... ale tu nie chodzi o
        jaranie gandzi, czy inne miękie narkotyki... a szkoła szczyciła sie tym ze
        problem narkotykow jej nie dotyczy

        teraz chodze do renomowanego liceum... i naprawde nie ma problemu z dostepem
        do narkotykow...oficjalnie to niczego nie ma i szkola jest porzadna...

        >W mojej szkole problem narkotyków nie istnieje, a mieszkam w Warszawie.

        istnieje tylko ze o tym nie wiesz... no chyba ze to jest przedszkole lub
        prywatna podstawowka, gdzie liczba uczniow w calej szkole wynosi 50...



        • Gość: xil Re: Narkotyki w szkole IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.04.03, 12:53
          no dokladnie nie ma szkoly w ktorej wszyscy nie maja jakiegokolwiek kontaktu z
          jakimis narkotykami... zawsze jest ktos kto pali ziele...
    • Gość: J.S. Re: Narkotyki w szkole IP: *.visp.energis.pl 25.04.03, 22:23
      U mnie chyba nie ma (chyba że ktoś baaardzo szuka...), ale ja się nie spotkałem
      (choć niespecjalnie szukałem).

      27 LO im. T. Czackiego w Warszawie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka