Gość: matt_banco
IP: *.ssp.dialog.net.pl
11.04.10, 22:40
No i znamy odpowiedz na pytanie co powstanie z krzyzowki "Czasu
honoru" z "Mala Moskwa". Producentem Kwiecinski, rezyserem Krzystek
i kompilacja dwoch podejsc. Z jednej strony czasy wojny i ciekawy
jej aspekt (co jak pokazal "Czas honoru" nie zawsze przeklada sie na
intrygujaca fabule), z drugiej pomysl z klamra czasowa i rozwiazania
inscenizacyjne znane z "Malej Moskwy". W pierwszym odcinku sie to
sprawdzilo. Nawet watek wspolczesny ciekawie zarysowany i
odpowiednio tajemniczny. A juz lysy Stroinski ... uwielbiam tempo
grania tego aktora.
Dobry poczatek, odpowiednio wprowadzajacy i "ustawiajacy" bohaterow.
Knajpiane mrugniecie okiem, czyli remake pamietnej sceny spiewanej
z "Malej Moskwy" calkiem udane, ale intensywnosc zdecydowanie inna.
Dereszowska ciekawa, ale nie tak zmyslowa jak Rosjanka. Scena fajnie
podkrecona napieciem miedzy muzykami. Jak juz przy muzyce ...
kompozytor tez ten sam i momentami tez te same pomysly aranzacyjne,
dlugie rozwibrowane dzwieki.
Dosc zabawna jest obsada drugoplanowa, gdzie widzimy starych
znajomych z "Czasu honoru" i Gniewkowska i Detmera i Englerta i
Zurawskiego (Piotra). Za to stylizacja Zurawskiego ale Michala
wyjatkowo udana. No i Szyc. Ponownie w roli fryca Szyca (ech te
wspomnienia z "Tajemnicy Twierdzy Szyfrow), ale jednak inny.
Co do rol pierwszoplanowych czyli Solarza i Chodorowskiej ...
maja "cos" w sobie i nawet daje sie wyczuc jakies "cos" miedzy nimi.
Oboje tez dosc "nieaktorsko" mowia, co akurat mi sie podoba. Narazie
jest w tym wszystkim wiecej zycia niz bylo w "Czasie honoru", ale
oczywiscie patriotyzm z pompatyzmem pewnie jeszcze swoje zrobia.