marcinkrolik123
26.12.10, 04:15
W Stanach seriale wymiatają z interesu kino. To tam jest odważnie, bezkompromisowo i niepoprawnie politycznie. A co u nas? Wiecznie siedzący przy jedzeniu Lubiczowie, przesłodzeni Mostowiakowie i proboszcz że do rany przyłóż. I nawet kiedy są jakieś problemy, to polska rodzinność i tradycyjność zawsze je w końcu rozwiąże. Jak dziś rzuciłem okiem na jubileusz dziesięciolecia "M jak Miłość", to zrobiło mi się tak swojsko i rodzinnie, że aż zacząłem tęsknić za Hankiem Moodym, który mógłby tam wtargnąć ujarany po pachy i rzucić coś w stylu: hej lasencje, przestańcie pitolić, chodźcie się pieprzyć! Najlepszy polski serial ostatnich lat "Glina" to już prehistoria, a te pozbawione ikry kukiełki codziennie urabiają masowy gust. Nuda, pretensjonalność i kiepskie aktorstwo. Ktoś prócz mnie też tak uważa? Czy naprawdę "Dzieci, obiad" albo "Ach, Ryśku" to szczyt naszych możliwości? Nie brakuje wam trochę jaj w polskich serialach?