kochamcie
20.03.12, 08:31
Naprawdę mam wrażenie, że scenarzyści i reżyserzy obrażają naszą inteligencję. Ciągłe niedociągnięcia, których pewnie matoły nie zauważą?!
Jeden odcinek i nagle dowiadujemy się, że Marta jednak pracuje! I to idzie na rozprawę - no tak, przecież jest sędzią! A przez ostatni rok siedziała w domu i nawet papierów nie wertowała. A tu nagle zdrada męża/niemęża i leci do sądu.
Okazuje się, że Kinga też pracuje i mówi Elce, że musi wziąć wolne, żeby siedzieć z Lenką, chociaż ostatnio siedziała z nią codziennie, bez przerwy.
I ostatnia scena - Marysia siedzi gdzieś w parku, przychodzi mąż i mówi, że rodzice już pojechali. To kto do diabła zajął się małą Basią? Wydaje mi się, że oni nie siedzieli na swoim podwórku. No chyba, że córeczką zajął się Grzegorz :))
Dość.