Dodaj do ulubionych

NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na nie

11.10.12, 15:41
Po wczorajszym odcinku NDiNZ uczucia mam mieszane... para lekarzy po uroczystej kolacji zakrapianej winem jedzie do szpitala operowac... ale niech im będzie (to znaczy scenarzyście). To się zdarza, chociaż nie powinno. Ale tak poza tym serial zrobił się na poziomie i z odcinka na odcinek coraz bardziej się wciągam. W przeciwieństwie do Lekarzy, których kilkunasto odcinkowy sezon pierwszy u mnie skończył się na odcinku 6. Scenka ze szczurem ostatecznie pogrążyła i tak niezbyt przychylną już po odcinku pierwszym chęc oglądania tego hitu.
Na plus Lekarzom można przypisac jedynie większą wiarygodnośc zagadnień czysto medycznych, widocznie mają lepszych specjalistów (albo lepsze warunki finansowe na tego typu konsultacje:) ).
Na dobre i na złe - jestem na tak
Lekarze - jestem na nie
Obserwuj wątek
    • matt_banco Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 11.10.12, 16:31
      Mnie sie akurat wczorajszy odcinek NDiNZ nie podobal prawie w ogole. Mial jeden jasny punkt ... Wieczorkowskiego ;-) Draznilo mnie "glupienie" postaci, ktore wczesniej wykazywaly sie jakas tam inteligencja (ogolna, spoleczna, emocjonalna, co kto woli), a pozniej zachowujace sie jakos tak nieadekwatnie. No ale ... Wieczorkowski zostaje i to jest bardzo interesujace aspekt, bo nie dosc, ze ten aktor zaczyna grywac ojcow nastolatkow (co jest lekko przygnebiajace), to jeszcze starzeje sie bardzo stylowo (nastepny ktory zgubil chlopaczkowatosc, a zyskal meskosc).
      Jakbym mial teraz koniecznie wybierac na zasadzie to lub tamto to wskazalbym na NDINZ. Na szczescie nie musze i nadal bede ogladal oba i obserwowal w ktora strone zmierzaja.
      • kkokos Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 11.10.12, 18:28
        tarzeje sie bardzo stylowo (nastepny ktory zgubil chlopaczkowatosc, a zyska
        > l meskosc).

        no widzisz, jak to się można różnić w odbiorze

        dla mnie to dzidzia piernik, stary chłopiec. zero męskości, podstarzała chłopaczkowatość. nic interesującego :)
        co nie znaczy, że się nie cieszę z tej postaci - ostatnio w serialach różnych zdecydowanie za dużo lekarzy początkujących.
        • dzidzia_bojowa Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 11.10.12, 19:51
          A mnie przestała się podobać Nina i nie dlatego, ze popisuje się swoim szkoleniem w Cleveland tylko zgłupieniem jako kobiety. Jak powiedziała Samborowi tak się za tobą śtęśkniłaaaaaaaam od razu mnie odrzuciło. Nie znoszę takiego zachowania! takiego pitulenia!
      • asiek25 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 11.10.12, 21:08
        matt_banco napisał:

        > Wieczorkowski zostaje i to jest bardzo interesujace aspekt, bo nie dosc, ze ten
        > aktor zaczyna grywac ojcow nastolatkow (co jest lekko przygnebiajace), to jeszc
        > ze starzeje sie bardzo stylowo (nastepny ktory zgubil chlopaczkowatosc, a zyska
        > l meskosc).

        No więc ja, jako kobieta, stwierdzam, że absolutnie nie... :) Męskości w nim ani krzty, nadal jest chłopaczkowaty, tym bardziej nie pasuje mu siwizna na skroniach. Więc ten syn-nastolatek spowodował, że strasznie mi we wczorajszym odcinku zazgrzytało. Co nie zmienia faktu, że ciesze się z jego pojawiania się w tym serialu, bo nie dość, że znane nazwisko, to jeszcze mimo chłopaczkowatości go lubię, to na dodatek nowa postać.
        Niny od wczoraj też nie trawię. Poza wywyższaniem się nie tylko Clevlandem, ale w ogóle, jej infantylność wczoraj była porażająca.

        W kwestii głównej - oba seriale oglądam, ale mimo wszystko z większą sympatią NDiNZ. Za przywiązanie, za szersze bycie w środku życia prywatnego bohaterów, za większą wyrazistość postaci..
        Bo w "Lekarzach" to z prywatności na na początku główny dylemat skupiał się na tym, czy Maks puknie Alicję. A teraz to już tylko pozostaje pytanie kiedy ;)))
        • matt_banco Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 11.10.12, 22:37
          Hmmm ... ja z wiekiem (jego) Wieczorkowskiego lubie coraz bardziej i moze dlatego jakos tak widze go w rozowych okularach. Kiedys byla w nich jakas taka nuta "cwaniaczka", ktorej teraz juz nie dostrzegam. No ale moze faktycznie w oczach kobiet nadal jest "chlopaczykowaty" (no ale to i tak lata swietlne od "U Pana Boga ..." i przynajmniej czterdziesci wiorst od "chlopaczykowatowosci" Zakoscielnego (ktorego tez lubie, choc drewnem podszyty) ;-)
          • domi_33 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 11.10.12, 22:51
            oglądam obydwa więc 2x na TAK, ale większym sentymentem darzę NDiNZ.
            • monia515 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 12.10.12, 09:16
              w jakim sensie 'VEL'???
              • klawiatura88 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 12.10.12, 10:32
                albo,albo.
                • monia515 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 12.10.12, 13:54
                  klawiatura88 napisał(a):

                  > albo,albo.
                  vel odnosi sie do synonimów.
                  • monia515 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 12.10.12, 14:02
                    monia515 napisała:

                    > klawiatura88 napisał(a):
                    >
                    > > albo,albo.
                    > vel odnosi sie do synonimów.
                    Sorry, że tak drążę to vel, ale strasznie 'bije po oczach' złe użycie tego słowa w tytule wątku

                    cytat ze słownika:
                    "spójnik VEL- znaczenia:

                    (1.1) albo, czyli, albo też - używane tylko dla połączenia określeń synonimicznych, szczególnie nazwisk, pseudonimów tej samej osoby.
                    odmiana:
                    (1.1) nieodm. nieodmienny
                    przykłady:
                    (1.1) Jednym z przedstawicieli pozytywizmu był Bolesław Prus vel Aleksander Głowacki."
                    • matt_banco Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 12.10.12, 16:20
                      Drążyciel uparty ... ;-) Pewnie, ze moglo byc versus czy jakies vs, ale czy to az takie wazne. Z drugiej strony zawsze to dobrze, ze wciaz jest potrzeba dbania o jezyk.
              • glafira Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 12.10.12, 21:29
                monia515 napisała:

                > w jakim sensie 'VEL'???

                Nie dosłownie, potocznie: w sensie nie dających się uniknąć porównań. Jeden temat, dwa seriale (jeden pisarz, dwa nazwiska)...:)
                • imasumak Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 15.10.12, 19:26
                  Nie dosłownie, potocznie: w sensie nie dających się uniknąć porównań. Jeden temat, dwa seriale (jeden pisarz, dwa nazwiska)...:)

                  Bardzo to naciągane, ale niech Wam będzie ;)
    • jowita771 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 12.10.12, 11:59
      Wolę NDiNZ.
      • irmelin Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 12.10.12, 12:35
        Wieczorkowski to dla mnie wieczny chłopiec..absolutnie nie widziałam u niego "tatusiowatości" . Siwe tzn lekko siwiejące skonie to nie jest przejaw dojrzałości, a raczej przemiany młodzika w dojrzałego faceta...dla mnie na zawsze pozostanie "kurde" z Klanu...
        Podobno będzie miał romans w NDiNZ ...

        • eo_wina Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 13.10.12, 08:48
          Oj tak...podpisuje sie :-) Wieczorkowski, mimo, ze z siwizna na skroniach zawsze dla mnie pozostanie chlopcem....ale w takim pozytywnym sensie. Pierwsze wrazenie w NDiZ - bardzo na plus. I czyzby z Agatka cos tego, ten....? :-)
          Ja osobiscie zdecydowanie wole NDiZ, mimo potkniec i kryzysu w pewnym momencie, nowe postacie i wyoutowanie starych bardzo dobrze temu serialowi zrobily (ogromne dzieki scenarzystom za znikniecie Bodzenki)!
          I wydaje mi sie on jakis taki powaniejszy niz groteskowi Lekarze, w ktorych scena ze szczurem sprawila, ze zaczelam go postrzegac jak cos w rodzaju Daleko od noszy, niestety.
          • faszyna Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 13.10.12, 09:34
            Problem Lekarzy to problem braku autentyzmu. Ten serial to przykład z góry zamierzonego planu biznesowego: weźmiemy atrakycjnego amanta, weźmiemy silikonowe manekiny i litry nowej generacji keczapu i wyjdzie nam z tego hit. No niestety, z tym jest problem. Amant drugiej swiezosci, a silikon z keczapem słabo sie bronia, gdy sensownego pomysłu na akcję brak.
            Od jakiegos czasu ogladam NSiNZ głownie dla Bukowskiego. I przyznam, ze mnie wciągneło. Nie żebym oglądała co tydzien z wypiekami na twarzy, ale jak mam czas i żadnych innych opcji jego spedzania, to włączam tv.
            • eo_wina Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 13.10.12, 10:19
              Hehe...to prawie tak jak ja :-)
              Bukowskiego kocham od czasu "Nad rzeka, ktorej nie ma" miloscio ogromno :-)
              A z wypiekami sledze watek Przemka i Wiktori....no bo coz....jakos tak mi zarzy sie miedzy nimi wciaz... :-)
              • faszyna Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 13.10.12, 20:02
                Glafiro, robisz się sławna! ))
                "Na forum gazeta.pl w zakładce seriale, niejaka glafira wytacza wojnę Lekarzom.Próbuje również wszystkich zniechęcić do tego serialu. Nie podoba mi się takie postepowanie. Najpierw jeździła po Pawle, a teraz po serialu wychwalając konkurencję. Zakłada nowe tematy, tylko w celu udowodnienia, że serial jest gorszy od Na dobre i złe. Widocznie TVP jeszcze tak słabo nie ciągnie, jak stać ją na wynajęcie klakierów. Co za czasy!"
                Miłosniczki Małaszyńskiego chyba niedługo Cię zlinczują. ;)))
                • matt_banco Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 13.10.12, 20:45
                  ;-) Obronimy Glafire.
                  Jak widac co jakis czas ktos z nas dostaje po lbie za krytyczne slowa wzgledem polskich produkcji. To akurat pol biedy. Zabawne jednak jest to, ze posadzaja Glafire o bycie klakierem wynajetym przez telewizje.
                • lilith76 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 13.10.12, 22:45
                  Glafiro, ja także czuję się wynajęta przez TVP :)
                  Podajmy sobie ręce :)
                • dzidzia_bojowa Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 14.10.12, 08:03
                  @Faszyno, możesz dać linka?
                  • glafira Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 14.10.12, 13:24
                    No, nie tylko mnie wypowiedziano wojnę!:)
                    A skoro mam być klakierem, to może jakiś bonus? Na przykład ulga w opłacaniu abonamentu? Bo jak na razie nic mi o tym nie wiadomo:)
                    A poważniej. Małaszyńskiego akurat lubię, co podkreślałam w paru innych moich wypowiedziach. To nie o daną telewizję chodzi, a o konkretny serial. I tak się składa, że w tym sezonie jesiennym seriale na które ja rzucam okiem w większości emituje telewizja publiczna. W większości, nie w całości. Lubię Prawo Agaty, a z Komisarzem Alexem dałam sobie spokój już po pierwszym 'topielcowym' odcinku. To tyle w gwoli wyjaśnienia:)
                    A, i dzięki za wsparcie:)))
    • matt_banco 0:1 dla NDINZ 24.10.12, 21:54
      Prosze jak ladnie sie zlozylo. Slabizna po stronie "Lekarzy" i przyzwoity odcinek po stronie NDINZ, na dodatek idealnie wpisujacy sie w dyskusje na temat tego, jak powinien byc konstruowany odcinek serialu medycznego. Bo konstrukcja odcinka z ryzykowna operacja byla wlasciwie podrecznikowa (i zbyt przewidywalna), gorzej z realizacja (no troche to za statyczne wszystko bylo, kuleja tez dialogi, ktore powinny byc bardziej "krwiste", a nie po 3 razy powtarzane, ze lekarz jest po to aby pomagac). Ale i tak bylo napiecie, byly emocje i byl humor (w 3 albo i 4D), no i problemy lekarzy nie wylazly przed przypadek medyczny, a stanowily jego sensowne dopelnienie.
      No i mozecie mowic, ze Wieczorkowski to "chlopaczyna". Calkiem fajnie wypadl w scenach z Bukowskim, gdzie dalo sie odczuc sympatie miedzy nimi.
      No i mielismy juz chyba zmierzch laparaskopii ;-) To kolejny odcinek gdzie ta sztuczka jeszcze dala rade, ale fajnie, ze wykombinowano zestawienie jej z technika chirurgiczna z XiX wieku.
      • faszyna Re: 0:1 dla NDINZ 24.10.12, 22:18
        Mam podobne zdanie. Obejrzałam odcinek z przyjemnoscia i niejakim przejeciem sie losem pacjenta. A swoją droga, tez tu widać było uczucia na półce 30+ podane w odpowiedniej zalewie.Więc czemu w L-ach pokazują taką nieświeżą bryję?
      • asiek25 Re: 0:1 dla NDINZ 24.10.12, 22:56
        matt_banco napisał:

        > No i mozecie mowic, ze Wieczorkowski to "chlopaczyna". Calkiem fajnie wypadl w
        > scenach z Bukowskim, gdzie dalo sie odczuc sympatie miedzy nimi.

        Zgadzam się. Może NDiNZ sprawi, że Wieczorkowski w końcu "wydorośleje" ;))
        Natomiast jak dla mnie dzisiejszy odcinek był słaby, jak na NDiNZ. Choć w porównaniu z "Lekarzami" to i tak lepiej. Wątek medyczny (jeden, a nie kilka!) ładnie się zespolił z wątkami prywatnymi, nie było przesytu w żadną stronę. Ale to chyba plus tego serialu od zawsze. Natomiast rozkojarzony, cierpiący Przemek był dla mnie nie do strawienia. A już scena z Tretterem - rany, jakie to słabe było! Może się narażę miłośniczkom Rogacewicza, ale dla mnie jego gra aktorska jest na poziomie Mroczków...
        • matt_banco Re: 0:1 dla NDINZ 24.10.12, 23:05
          No aktorsko nie bylo dzisiaj najlepiej (Holtz tez nie do konca miala dobry dzien, szczegolnie jeszcze w tej upiornej stylizacji). Rogacewicz natomiast nie jest "rowny". Sa sceny, w ktorych potrafi byc wiarygodny, przejmujacy, odpowiednio opryskliwy, a sa takie ... jak wlasnie ta z rozkojarzeniem, gdzie zalatuje sztucznoscia. Ale do Mroczkow jeszcze jeszcze ... dwa oceny i Gory Skaliste ;-) (ja tam Mroczkow lubie ... nie za aktorstwo, a za to ze chlopaki wyciagaja tyle ile sie da, z tego co im dano).
          Tam byl tez dziwny moment, gdy w trakcie spaceru Wiktorii i Przemka zmieniono sposob filmowania. Nie wiem po co, ale nagle kamera zmienila kat i dodatkowo chyba poszla "w reke".
    • pati.1978 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 24.10.12, 23:21
      Co prawda nie oglądam aktualnych odcinków Na dobre i na złe. Jednak wydaje mi się, że klimat tego serialu doskonale czuję. Bardzo podobał mi się jego początek. Świetny Krzysztof Pieczyński, później Paweł Wilczak jako Mareczek. Choroba Zosi, subtelny romans z rosyjskim lekarzem. Potem zrobiłam sobie przerwę, by wrócić dla Bartosza Opani. Jednak wątek z Leną trochę mnie zmęczył. Na razie Ndinz nie śledzę. Dziwię się trochę, że porównujecie oba seriale. Przecież każdy ma inną konwencję. Na dobre i na złe jest całkiem serio, a Lekarze są jakby odrealnieni ( Jacek Koman u Kuby nazwał go science fiction)
      Wydaje mi się, że jest celowy zabieg. Co prawda są postaci prowadzone bardzo serio, np. Wanat, Florczyk, Jasiński,Bosak. Jednak nie można tego powiedzieć o Maksie, Ordzie, Jivanie czy chociażby Alicji, która doskonale przenika do ich świata. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, na zachowanie niektórych pacjentów np. pacjent z perforacja żołądka cały czas powtarzał o matko, o matko w przezabawny sposób. Pacjentka skarżąca się na wypadanie włosów wyciągnęła jednorazowo bardzo pokaźną ilość włosów ( bardzo mnie to rozbawiło), a pacjentka z porfirią w przezabawny sposób potrząsnęła głową. Nie mówiąc już o pacjentce, która uciekała przed Kajtusiem. To wszystko moim zdaniem ma podkreślić bajkowość Lekarzy. Sprawić by widz domyślił się, że nie jest to serial całkiem serio. Sądząc po waszych reakcjach jedyną wadą jest to, że oko nie jest zbyt wyraźnie puszczone do widza.
      A skoro bajka, to pojawiła się jędza. Beatka wszystkich umiejętnie wyprowadziła z równowagi. Nawet mnie. Jednak mam nadzieję, że wszystko wróci do normy i dalej będę oglądać śmieszne i romantyczne scenki z Maksem, Jivanem, Alicją, Ordą.
      Ludzie wyluzujcie trochę. Mamy szarą rzeczywistość. Nie doszukujcie się jej na siłę w serialach. Ja oglądając Lekarzy jestem w ich świecie i dobrze mi z tym.
      • matt_banco Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 24.10.12, 23:52
        Nie wiem co to jest "szara rzeczywistosc", ale nie wydaje mi sie, aby konwencja "rom-med-SF" byla najlepszym antidotum na ta przypadlosc ;-) Wychodzi na to, ze padlem ofiara wlasnych oczekiwan, w ktorych lekki serial medyczny nie oznacza od razu uciekania w podskokach przed szczurem lub prania sie po gebach o wzgledy ksiezniczki. Chyba jestem juz za stary na seriale niewyraznie puszczajace oko do widza.
        • pati.1978 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 25.10.12, 00:14
          Ja też oczekuję seriali i filmów na najwyższym poziomie. Na Lekarzy początkowo patrzyłam bardzo krytycznie. Jednak po kilku odcinkach zauważyłam humor wkomponowany w niektóre sceny i podążyłam tym tropem. Niektóre sceny są zabawne, niektóre podszyte czarnym humorem. Małaszyńskiego w wersji romantycznej bardzo lubię ( odc.9). Jestem i chcę być dobrej myśli co do dalszych losów serialu. Sprawdzałam wyniki oglądalności( światseriali.pl: Lekarze są tuż za czołowymi serialami TVP, zawsze przed Prawem Agaty, czasami przed a czasami za Na Wspólnej)
          • faszyna Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 25.10.12, 09:27
            Nie chce mi sie sprawdzać w sieci, tj. oglądac Kuby raz jeszcze, ale w mojej pamięci zostało, ze okreslenie SF odnosiło sie do poziomu leczenia, a nie do formatu serialu. Po prostu w serialach pacjent jest traktowany na powaznie, a w realu per noga. Często się mówi o NDiNZ, że z ponurym realizmem naszej słuzby zdrowia niewiele ma wspolnego. I o tym była mowa, dokładnie o tym, u Kuby.
            Co do reszty opinii patii sie zwyczajnie nie zgadzam. Jedno to komediowy lub powazny wymiar serialu, a drugie to wykonanie. To, ze kogos jeden czy drugi element serialu smieszy, nie znaczy, ze jest to serial z zacięciem komediowym. Posłuchałam wczoraj wypowiedzi Stuhra nt. Obławy, czyli filmu z przeciwległego bieguna do komedii. MS opowiedział, że podczas projekcji filmu zdarzały się śmiechy na widowni, bo takie jest właśnie zycie: ponuro, ponuro, ale czasem wesoło. W Lekarzach moze miało być wesoło, moze nawet jest, ale to, co jest poza wesołościa, jest pełne wad, o których tu dyskutujemy. No ale że gusta są niedyskutowalne, kazdy moze sobie myslec co tylko chce na temat tego i innych seriali. ;)
            A ogladalnośc, no cóz... Kategoria wymykajaca się prawom logiki...
    • matt_banco 0:0 ... 01.11.12, 11:14
      No tym razem w NDINZ sie wybitnie nie popisali, na tyle ze chyba przebili "siuskowy" odcinek Lekarzy. O ile sam przypadek plemnikow na dopalaczach moze byc i nawet mi pani Herbus nie przeszkadzala (chociaz jak dla mnie zbyt blisko charakter postaci zblizyl sie do wizerunku odtworczyni roli). O tyle to co sie tam dzialo obok ... Przemek w roli obroncy sprawiedliwosci z pieknie wydrukowanymi plakatami, zaprojektowanymi w bardzo oldschoolowym stylu ... ten kroj czcionki. Absztyfikant Wiktorii i fan pilkarski odstawiony na boczny tor, bo Wiki jednak ma slabosc do Przemka. No dobra ... ale co to bylo z tym zaginionym mezem? Ze trafil do szpitala akurat w Lesnej Gorze ... ok, ze sie obudzil ... ok, ale co to za sposob przekazania informacji o nim. Przemek stoi i krzyczy do Hany, a oboje stoja przed wejsciem do pokoju w ktorym lezy odnaleziony maz. I Hana mu nie wierzy, bo nie wykonala pol obrotu glowa. No jak widac zaraza BZDURALIZMU SERIALOWEGO szerzy sie coraz bardziej. I patrzac na to co sie dzieje, zaczynam podejrzewac ze nosicielami sa ... aktorzy. Graja wszedzie i przenosza ;-)
      Aaaa i mielismy jeszcze dziwaczny dywanik ... nie dosc, ze to cholerstwo nijak nie pasowalo do wnetrza w ktorym mialo polegiwac, to jeszcze testowane bylo na okolicznosc polegiwania na nim.
      • glafira Re: 0:0 ... 02.11.12, 15:27
        Dla mnie ten ostatni odcinek to poziom minus jeden. Co to było???
        Scena rozmowy Hany z Przemkiem przed salą, gdzie leżał domniemany mąż, jakaś idiotyczna (a powinno byc wzruszająco, tak na pewno zamierzali scenarzyści). Hana biegająca po szpitalnych korytarzach w mini spodenkach i w szpilkach, no i oczywiście w rozpiętym fartuchu, aby przypadkiem widz nie pominął wzrokiem zgrabnych nóg aktorki... zgroza. Przemka żądnego zemsty i przez to zachowującego się w sposób co nieco nieracjonalny jeszcze strawiłam, ale reszta? W całym odcinku podobała mi się tylko wymiana zdań między Wiki a Falkowiczem przed windą. I tyle.
        Coś się posypało, a szkoda, bo serial zapowiadał się interesująco.
        Nie oglądam już Lekarzy, więc porównania nie mam, ale mój pierwszy komentarz trochę się już zdezaktualizował:)))
        • asiek25 Re: 0:0 ... 02.11.12, 16:18
          glafira napisał(a):

          > Przemka żądnego zemsty i przez to zachowującego się w
          > sposób co nieco nieracjonalny jeszcze strawiłam,

          A ja nie. Strawiłabym jedynie gdyby rozwścieczony Przemek opisywał historię Falkowicza w Internecie. Ludzie takie rzeczy robią pod wpływem emocji i to jest dla mnie ralne. Ale już drukowanie plakatów i wymaganie od Wiki, aby z nim rozlepiała je po mieście to jest jakiś absurd. Chyba dorosły człowiek zdaje sobie sprawę, że za coś takiego można go do pudła wpakować, skoro szkaluje cudze nazwisko bez wyroku sądu? Scenarzyści, zejdźcie rorchę na ziemię...
          • glafira Re: 0:0 ... 02.11.12, 16:36
            asiek25 napisała:

            > glafira napisał(a):
            >
            > > Przemka żądnego zemsty i przez to zachowującego się w
            > > sposób co nieco nieracjonalny jeszcze strawiłam,
            >
            > A ja nie. Strawiłabym jedynie gdyby rozwścieczony Przemek opisywał historię Fal
            > kowicza w Internecie. Ludzie takie rzeczy robią pod wpływem emocji i to jest dl
            > a mnie ralne. Ale już drukowanie plakatów i wymaganie od Wiki, aby z nim rozlep
            > iała je po mieście to jest jakiś absurd. Chyba dorosły człowiek zdaje sobie spr
            > awę, że za coś takiego można go do pudła wpakować, skoro szkaluje cudze nazwisk
            > o bez wyroku sądu? Scenarzyści, zejdźcie rorchę na ziemię...

            Masz rację. Pisząc 'jeszcze strawiłam' miałam na myśli to , że machnęłam ręką na takie idiotyzmy w odcinku. Ale dalsze oglądanie pogłębiło moją frustrację.
            Panowie scenarzyści... zaglądacie na fora...? To miejcie na uwadze opinie widzów...
            • kobieta1985 Re: NDiNZ zdecydowanie... 07.11.12, 09:11
              ...oglądam od samego początku i każdy odcinek jest ciekawy. natomiast Lekarzy oglądałam 2 czy 3 odcinki i jest tak beznadziejny że szkoda gadac :/
        • lilith76 Re: 0:0 ... 07.11.12, 09:41
          > Scena rozmowy Hany z Przemkiem przed salą, gdzie leżał domniemany mąż, jakaś id
          > iotyczna (a powinno byc wzruszająco, tak na pewno zamierzali scenarzyści).

          A ja inaczej odebrałam intencję scenarzystów.
          Gdy widzisz na ekranie śmierć męża, przeszłaś przez wszystkie etapy żałoby, właśnie się zakochałaś i nagle dopada cię brat - w traumie po stracie ukochanej, który robi przez cały dzień różne irracjonalne podszyte zemstą kroki - twierdzi, że twój mąż żyje i do tego leży w szpitalu, w którym pracujesz: to naturalne, że uważasz, że zwariował do końca. Te zdania Przemka pod koniec odcinka, to było takie ukoronowanie obłędu w jaki popadł. A, że akurat miał rację.

          Hana
          > biegająca po szpitalnych korytarzach w mini spodenkach i w szpilkach, no i ocz
          > ywiście w rozpiętym fartuchu, aby przypadkiem widz nie pominął wzrokiem zgrabny
          > ch nóg aktorki... zgroza.

          No zgroza dla mnie też :) Ale ja jestem stara, gruba i zazdroszczę :)
          • eo_wina Re: 0:0 ... 07.11.12, 14:27
            Kurka wodna, a kto powiedzial, ze lekarze maja chodzic w fartuchach zapietych pod czyje i siegajacych polowy lydki i drewniakach?
            Hana jest mloda, atrakcyjna lekarka i niech cieszy oczy chorych. No, chyba, ze sa to chore, zazdrosne jedze ;-) Ja tam nie widze niczego niestosownego w jej ubraniu. Wszak doktor Zosia Burska tez chodzi w bialej miniowce szerokosci gumki do wlosow. I wszystkie panie ja kochaja ;-)
            • glafira Re: 0:0 ... 07.11.12, 19:02
              Przecież nie o wygląd tu chodzi, a raczej o bhp, wygodę, gotowość lekarza do podjęcia pilnych, niespodziewanych działań. Fajnie by to wyglądało, gdyby Hana biegła na przykład do nagłego przypadku...:) Zresztą, w jakimś poprzednim odcinku bodajże Agacie dostało się za chodzenie w butach na koturnie, więc co? Co wolno wojewodzie... 'Konsekwencjo, ty jesteś wielką cnotą':)
              • asiek25 Re: 0:0 ... 07.11.12, 22:24
                Ależ ja uważam, że Hana jest piękną kobietą, bardzo zgrabną i uwielbiam na nią patrzeć :) Ale bez przesady, lekarze nie biegają po szpitalu w półnegliżu. A skoro szorty miałyby być dopuszczalne, to dlaczego by nie bikini? Doktor Gawryło jest przystojny, na pewno ma piękną klatę, po co zakłada koszule? Lepiej fartuch tylko na gołe ciało ;)
                Jako kobieta uwielbiam inne piękne kobiety, uwielbiam na nie patrzeć, bez zazdrości. Ale do pracy należy ubrać się stosownie i nie chciałabym, aby moja pani ginekolog latała w kusych szorcikach. Doktor Zosia w przykrótkiej miniówce też mi się nie podobała. Nie dlatego, że uważam, iż jest brzydka, ale dlatego, że szpital to nie wybieg dla modelek.
              • kosheen4 Re: 0:0 ... 08.11.12, 12:30
                glafira napisał(a):

                > Zresztą, w jakimś poprzednim odcinku
                > bodajże Agacie dostało się za chodzenie w butach na koturnie, więc co? Co woln
                > o wojewodzie... 'Konsekwencjo, ty jesteś wielką cnotą':)

                Agacie się dostało ze względu na wypadek jakiemu uległa, i zagrożenie związane z wysokim obcasem. :)
    • matt_banco 0:1 dla NDINZ 07.11.12, 21:47
      No i hmmm ... dziwna sprawa z tym NDINZ. Dwa absurdalne watki (odnalezionego meza i przeszczepionego serca) i ... dalo sie to ogladac i to bez jakiegos wielkiego bolu. Jakos tak w miare zgrabnie to wszystko sie w tych absurdach laczylo ;-) Oczywiscie pozostalo wrazenie, ze oto poskladana to wszystko z dosc zgranych kawalkow, ale co poradze, ze mi sie sceny miedzy Hana a Gawryla podobaly. A najbardziej spodobala mi sie scena zapicia przez Wiki wyznania Przemka, iz kocha ja jak siostre. Podobnie jak z przyjemnoscia patrze na ladne "cos" miedzy Agata a nowym kardiologiem. Aaaaa ... i koncowa sukienka Leny tez mi podobala ... no to juz aberacja. A powaznie to coraz bardziej zadziwiajaca robi sie muzyka. Nie tylko piosenki, ale i muzyka ilustracyjna.
      • glafira Re: 0:1 dla NDINZ 07.11.12, 22:04
        Byłam ciekawa, co Matt napisze tym razem:)
        Też nie mam większych zastrzeżeń, no może oprócz dziwnego słowotworu: 'przeszczepienie serca' powtarzanego kilka razy przez Wieczorkowskiego. Być może to też poprawna forma słowa 'przeszczep', ale mnie to raziło.
        Podobał mi się motyw muzyczny, parę razy przewijający się przez odcinek, przypominający trochę muzykę zespołu Clanned. Niestety, oglądałam na małym telewizorku i nie dopatrzyłam wykonawcy. Gdyby ktoś podpowiedział, byłabym wdzięczna:)
        • matt_banco Re: 0:1 dla NDINZ 07.11.12, 22:22
          Czterech ich bylo. Krajewski, Debski, Zielinski i Gliniak. Ale ktory z nich owe piosenki majstruje, jesli w ogole, to nie wiem. W kazdym razie zestaw kompozytorow jest ciekawy.
          • faszyna Re: 0:1 dla NDINZ 07.11.12, 22:29
            Masz racje, Matt, jak najbardziej dało sie to oglądać. A w miedzyczasie przeleciałam nowych Lekarzy i wynik 0:1 podwyzszam na 0:10. Tam po prostu postacie są fatalnie napisane. A to, jak są grane, już niewiele pogarsza. Oczywiscie mowa o głownej parze, czyli np.o Malaszynskim, ktory nie potrafi wyzwolić się z komediowej maniery aktora "kwadratowego". No ale Koman i Stenka-az miło oglądac, szczególnie tego pierwszego.Tyle, ze jedna jaskólka wiosny nie czyni, niestety...Szczególnie, ze scenarzysci wciepali wiosenne plenery w jesienne klimaty, albo vice versa.

            • monika790 Re: 0:1 dla NDINZ 08.11.12, 00:49
              Tak sobie pomyslalam, ze szkoda, że pana Komana nie mozemy w NDiNZ ogldac, wpasowalby sie tam idealnie.
          • glafira Re: 0:1 dla NDINZ 07.11.12, 22:53
            matt_banco napisał:

            > Czterech ich bylo. Krajewski, Debski, Zielinski i Gliniak. Ale ktory z nich owe
            > piosenki majstruje, jesli w ogole, to nie wiem. W kazdym razie zestaw kompozyt
            > orow jest ciekawy.

            Dzięki!:)
      • asiek25 Re: 0:1 dla NDINZ 07.11.12, 22:35
        Hmmm, no dla mnie jednak dziś trochę nudy... Niektóre wątki w NDiNZ już od dawna są absurdalne, ale skumulowanie ich w dzisiejszym odcinku chyba mnie przerasta ;) Sceny pomiędzy Haną i Gawryłem dla mnie kiepsko wygrane, ale może to dlatego, że jakoś od początku ten ich związek był dla mnie zbyt mało emocjonalny. Ot, dwoje ludzi podjęło decyzję o byciu razem. Z rozsądku, a nie z miłości. Dużo bardziej podoba mi się związek Leny i Latoszka, mimo iż za Leną nie przepadam. Ciepły, czuły, i taki jakiś fajny :) Kiecka Leny mi się nie podobała, ale za to ona w tych gładko związanych włosach i uśmiechu pod koniec odcinka - oj bardzo... :) Relacja pomiędzy Agatą i Markiem też mi się podoba. To nie to samo co Joanna i Jacek z "Paradoksu", ale w sumie dość ładnie. Mam nadzieję, że scenarzyści rozwiną ten wątek :)
    • olala00 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 10.11.12, 12:55
      Lekarzy starałam się obejrzeć, ale wszędobylski Małaszyński i Bobrowski działają mi na nerwy. Jak ich tylko zobaczyłam parę odcinków temu, jak leją się o babkę, przypomniała mi się Magda M. Sorry, ale to już było… Na dobre i na złe oglądałam jak miałam niewiele lat z babcią. Po latach, przez przypadek włączyłam i całkiem mi się nowe wątki spodobały. Już Zosi nie ma, która mi działała na nerwy :D Ściągnęłam najnowszy odcinek z n-ki, całkiem przyjemnie mi się śledziło brand new bohaterów. Nie rażą na szczęście sztucznością, więc polecam Ndinz ;)
    • matt_banco W tym tygodniu dylemat ... 15.11.12, 11:52
      Nie podobalo mi sie snujstwo w NDINZ, a w obu produkcjach stosunkowo slabo wygrany aspekt emocjonalny, chociaz mimo wszystko chyba w "Lekarzach" bylo lepiej, bo i bardziej dramatyczna sytuacja. W obu mielismy "hollywoodzkie" fabuly i znow implementacja "lekarzowa" byla lepsza. W obu tez nie do konca podoba mi sie montaz. Nie kupuje jakiegos tego, ze glowny watek, w krytycznym momencie, akurat i tu i tu, dotyczacy rodzicow, jest zawieszany i oto patrzymy co tam u naszych dzielnych lekarzy w domu, w zagrodzie, w spiżarni. Nie buduje to napiecia, choc teoretycznie ma, a burzy klimat. Nie wycisnieto wszystkiego z tego co daje sytuacja wybudzenia ze spiaczki po 10 latach.
      Troche mnie tez drazni sygnalizacja w NDINZ, ta pszczola pokazywana przed zdarzeniem. No i Konica ... co to za metoda podkrecania atmosfery ... liscik na stole ;-) Ja rozumiem, ze p. Bujakiewicz miala wtedy dyzur w Toruniu, no ale tak stara metoda juz raczej nie dziala.
      • glafira Re: W tym tygodniu dylemat ... 15.11.12, 18:49
        Przypomniałam sobie, że w Lekarzach miał się zmienić reżyser, więc z ciekawości obejrzałam jedenasty i dwunasty odcinek. No, według mnie niewiele się zmieniło. Może trochę poprawiły się relacje pomiędzy Maxem a Alicją, to znaczy aktorzy jakby oswoili się już bardziej ze swoimi postaciami i z tym, że mają grać chemię między sobą, ale dla mnie to ciągle nie to. Watek z transplantacją nawet ciekawy, ale nie poruszył mnie tak, jak według zamierzeń powinien. Dla podtrzymania wątku pooglądam do końca serii, ale na drugą już się chyba nie piszę.
        Natomiast wczorajszy NDiNZ - trudno powiedzieć. Podobał mi się Bukowski. Widać, że wkurza go ta cała sytuacja z Haną i widać, że wkurza go to, iż nic nie może zrobić. Fajnie to zagrał. Ale cała ta otoczka wokół odnalezionego męża i ta prośba o zaopiekowanie się żoną - trywialna i zbyt zalatująca brazylijską telenowelą.
        Ogólnie: 1:1, ale to taki 'wygrany remis' dla NDiNZ:)
    • matt_banco 500 do 12 22.11.12, 00:30
      W tym tygodniu "Lekarze" byli nudni ... a przynajmniej tak sie wydawalo, bo oto dostalismy 500 odcinek NDINZ, ktory byl rownie nudny, a przy tym dziwacznie rozchybotany. Moze byla jakas impreza z okazji 500 odcinka i moze rezyser mial bol glowy ... bo trudno wyjasnic kompletne rozjechanie watku z wycieczka ... dresiarze, strazacy, festyn, wypadek ..., a wszystko tak toporne, ze zaczalem sie zastanawiac czy to przypadkiem nie jest jakas parodia. Bo na dodatek dolozono jeszcze ponadwiekowa erekcje i partie szachow dla oldboyow. Aaa ... no i jogging jako forma rekonwalescencji po trepanacji czaszki.
      Liczylem na to, ze w 500 odcinku ktos mrugnie inteligentnie do widza ...
      • glafira Re: 500 do 12 22.11.12, 07:35
        Chyba lepiej bym tego nie ujęła:)
        Też pomyślałam, że pewnie szampan lał się strumieniami podczas kręcenia tego odcinka. Bez ładu i składu. Jakiś dziwny i niepozbierany ten wyjazd. Ciekawa jestem, czy wszyscy lekarze, a zwłaszcza ci młodzi, zawsze mają przy sobie sprzęt do szycia ran... I całkiem chybiony wątek z cudem odnalezionym mężem. Bez tego oglądałoby się lepiej. No, coś wybitnie nie zagrało tym razem...
        • asiek25 Re: 500 do 12 22.11.12, 10:35
          Podpisuję się pod Wami. Nawet nie wiem co tu jeszcze dopisać...
          Może to, że Wieczorkowski mi jakoś do roli ojca nie pasuje. No coś mi zgrzyta. Siwizna na skroniach ani lat mu nie dodaje, ani dojrzałości. Ale cieszę się, że się w serialu pojawił, bo może wniesie jakiś powiew świeżości, ponieważ nudą wieje, że hejjjj...
          • baabeczka Re: 500 do 12 22.11.12, 14:50
            Faktycznie...dziwny odcinek nadzwyczaj, jakby sie przedszkole z Lekarzy przenioslo do Ndiz
            • glafira Re: 501 do 13 29.11.12, 16:47
              Kończąc wątek...:)
              Wczorajszy odcinek NDiNZ...o niebo lepszy od jubileuszowego, ale, no cóż, w stosunku do całości serialu powiedziałabym mierny. Coś się popsuło. Falkowicz jako dr House ( z laską oczywiście), Przemek jako agent 007, a James popsuł skądinąd fajnie pomyślany wątek Hanowy. Ktoś w innym wątku napisał, że przypomina męża z filmu "Żona astronauty". Ja miałam identyczne skojarzenie, ale z jedną uwagą. Aktor odtwarzający rolę James'a to nie Johnny Depp. Niestety. Broni się jeszcze Garlicki, Bukowski, i panie grające role Wiki i Agaty, chociaż ta ostatnia na wczorajszy odcinek wpływu nie miała:)
              A Lekarze?... chyba tylko jeden cytat przychodzi mi do głowy :"nuda...panie, nuda":)
              Biorąc pod uwagę parę ostatnich odcinków NDiNZ i Lekarzy dla mnie jest remis 0:0...
              I to by było na tyle...:)))

              PS. Mam nadzieję, że pacjent zwany NDiNZ jeszcze rokuje, a ten spadek formy to tylko chwilowa niedyspozycja...

              • baabeczka Re: 501 do 13 29.11.12, 20:22
                Zeby jeszcze Garlicki troszke schudl,prosze, taki fajny aktor i cos przegapil...
    • matt_banco Zlodziej ... i konstrukcja 05.12.12, 21:37
      Co tu duzo mowic, ktos mial szatanski pomysl, aby tak poprowadzic postac Falkowicza. No i Zebrowski jakims cudem znalazl idealny ton tej postaci, wciaz balansujacej na granicy przerysowania ... ba, nawet nie, on ja przerysowuje, ale wciaz sie to broni. Wymyslone ryzykownie, ale dynamizuje serial i wprowadza element komediowy. No i przy okazji ukradl wlasciwie caly odcinek.
      Podobal mi sie ten "falkowiczowi" odcinek rowniez konstrukcyjnie, z akuratnym, narastajacym tempem i odpowiednio gesty. To tak troche nie do konca fair dokopac przeciwnikowi, gdy ten juz zszedl z boiska, ale NDINZ wlasnie to "Lekarzom" zrobilo. ;-)
      • roks30 Re:Lubię Falkowicza! 05.12.12, 21:52
        Polubiłam go w tym odcinku, a Przemek niestety robi się żałosny.
        • ami_lii Re:Lubię Falkowicza! 05.12.12, 22:57
          Taaa i nagle z nieprawdopodobnie irytującego hochsztaplera, manipulanta i ogólnie rzecz biorąc syna suki robimy nieprawdopodobnie irytującego ale jednak szlachetnego tylko niezrozumianego geniusza medycyny? Coś jak Gregory House tylko w polskich warunkach, zapominając o takich drobiazgach jak fałszowanie dokumentacji medycznej w celu osiągnięcia korzyści majątkowych?

          Nie kupuję tego. Nadal czekam na Falkowicza wyprowadzanego w kajdankach przez policję. Okej, Przemkowi trochę ostatnio odbija z tą chęcią zemsty ale z kolei zachowanie Gawryły i Trettera którym obecność Falkowicza w ogóle nie przeszkadza też nie jest normalne. Ba, nawet Wiktoria jakby łaskawszym okiem na Falkowicza spojrzała!

          • matt_banco Re:Lubię Falkowicza! 05.12.12, 23:20
            ;-)
            Alez piekne jest to, ze oni z niego nie robia szlachetnego geniusza medycyny. On jest irytujacym manipulantem, hochsztaplerem, kabotynem i ... fachowcem. Z faktu, ze pomogl w operacji nie wynika wcale jego szlachetnosc, choc oczywiscie moze. Ot pomogl, bo nie mial co robic, a satysfakcja z bycia fachowa gnida byla tego warta. To w gruncie rzeczy dosc nietrywialny przypadek ... nie pomogl zestresowany sytuacja rodzinna Konica (a co to za przynoszenie domu do roboty), nie pomogl w pierwszej fazie nowy kardiolog (bo dosc idiotycznie przypomnial sobie o swej minionej, ale jednak wielkosci), a pomogl blaznujacy drań, ktory akurat mial kaprys zrobienia czegos dobrze. Przy okazji bawiac widzow.
            • czekolada72 Re:Lubię Falkowicza! 06.12.12, 08:36
              matt_banco napisał:


              Przy okazji bawiac widzow.

              Kogo bawiac - tego bawiac.
              Dla mnie watek pana Falkowicza jest tak zenujacy, tak przerysowany, ze - dodajac jeszcze cooodujacego Przemka i dramatyczna sytuacje Hany - poprostu odechciewa sie ogladac ten serial :(
              • lilith76 Re:Lubię Falkowicza! 06.12.12, 10:05
                Ja przez chwilę spojrzałam na tę sytuację kompletnie z boku.
                Skąd wiesz, że wpadając zrozpaczona na IP nie natykasz się na takiego Falkowicza? Pomógł ci, myślisz, co za miły człowiek, a reszta zespołu chętnie by go powiesiła. Zapewne takich układzików, zawieszeń bronni jest w szpitalach mnóstwo. Jeden ma "mały cmentarz" w segregatorze, ale jakoś go kryją i nadal ma zachwyconych pacjentów.
                Pokazał to von Trier w "Królestwie", brytyjski serial "Bodies".

                Mnie niekoniecznie bawi, na pewno wzbudza emocje - będąc lekarzem nie jesteś zawsze geniuszem, ani zawsze mendą. Nawet geniusz ma tragiczne pomyłki na koncie i nawet menda ma za sobą sukcesy, bo inaczej nie utrzymałaby się tyle czasu w branży.
                • czekolada72 Re:Lubię Falkowicza! 06.12.12, 11:14
                  Znaczy pytasz konkretnie mnie czy tak sobie retorycznie?
                  • lilith76 Re:Lubię Falkowicza! 06.12.12, 12:50
                    Pofilozofowałam sobie, licząc na wywołanie nuty refleksji u innych ;)
            • mmk9 Re:Lubię Falkowicza! 06.12.12, 10:01
              matt_banco napisał:

              > ;-)
              > To w gruncie rzeczy dosc nietrywialny przypadek ... nie pomogl (...)
              > a pomogl blaznujacy drań, ktory akurat
              > mial kaprys zrobienia czegos dobrze.

              niestety, jak w życiu
              • faszyna Lubię Falkowicza? 06.12.12, 11:01
                No chyba srednio lubię, ale doceniam, choc z dystansem podchodze do diaboliczności postaci. Niemniej MŻ gra to świetnie.
                Wczorajszy odcinek pokazał, ze silikonowe manekiny to nie jest warunek konieczny do zbudowania napiecia i do uzyskania odpowiedniej jakosci scen operacyjnych. To niewątpliwa wygrana w meczu NDiNZ kontra L.
            • raszefka Re:Lubię Falkowicza! 06.12.12, 14:22
              matt_banco napisał:

              > Ot pomogl, bo nie mial co robic,

              O to to :) SzwendaŁ się po szpitalu caŁy Boży dzień bez zajęcia. Podważył fachowość Sambora przy pacjencie po tracheostomii. Demostracyjnie podpowiadał Agacie, co ma robić. I na koniec wyprowadził z równowagi Sambora na sali operacyjnej. Może jego pomoc nie byłaby tak potrzebna, gdyby nie budzik w telefonie, przypominanie, jak mało czasu mamy... Ale kupił ich. Dostał miejsce przy biurku i kawkę.


              Ach, kawka. Kawka na sali operacyjnej... miodzio ;)
              • lilith76 Re:Lubię Falkowicza! 06.12.12, 15:11
                Zapomniałaś o kocyku :)
                Ach, ta klimatyzacja i to ruszenie ramionkiem ;)
                • ami_lii Re:Lubię Falkowicza! 06.12.12, 15:36
                  Gdyby nie to że wszyscy byli w trakcie bardzo ciężkiej operacji, to Falkowicz chyba by w buźkę dostał. Kocyk, niewygodnie mu się siedzi, kawy by chciał - no normalnie aż się prosił żeby mu przywalić :)

                  • glafira Re:Lubię Falkowicza! 06.12.12, 16:35
                    ami_lii napisała:

                    > Gdyby nie to że wszyscy byli w trakcie bardzo ciężkiej operacji, to Falkowicz c
                    > hyba by w buźkę dostał. Kocyk, niewygodnie mu się siedzi, kawy by chciał - no n
                    > ormalnie aż się prosił żeby mu przywalić :)

                    I robił to z bezczelną prowokacją i satysfakcjonującym uśmieszkiem, jednocześnie czuwając nad przebiegiem operacji i interweniując w odpowiednim momencie. Fajnie to było pokazane i nawet nie przeszkodziło mi to aż rzucające się w oczy podobieństwo do Housa:)
                    A wczorajsza przewaga NDiNZ nad L to wygrana walkowerem niestety. Przeciwnik nie stawił się do gry, ale zbiera siły i przygotowany do rundy drugiej, ostro trenuje już do rundy trzeciej, także nie przesądzajmy zbyt pochopnie, bo co prawda bitwa skończona, ale walka jeszcze trwa:)))
    • asiek25 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 06.12.12, 18:45
      Wczorajszy odcinek, poza kilkoma bzdurami, nawet całkiem niezły. Postać Falkowicza byłaby dla mnie nawet ok, gdyby jej aż tak mocno nie przejaskrawiono. Już samo to, że profesor, świetny fachowiec jest jednocześnie oszustem wyłudzającym od swoich pacjentów pieniądze, którego na dodatek nie można zwolnić, bo nie ma wyroku sądowego, jest ciekawym tematem i wątkiem. Zupełnie niepotrzebne zatem są te wszystkie złośliwości Falkowicza, docinki, uśmieszki, gierki i manipulacje. Nie mógłby być po prostu zwyczajnym człowiekiem, bez tych przejaskrawień? Ponadto obawiam się, że scenarzyści szykują nam niespodziankę w postaci przemiany Falkowicza w bohatera pozytywnego. Taką przemianę przeszedł już jakiś czas temu doktor Sambor, więc po co ta powtórka z rozrywki?
      Bzdetami wczoraj były dla mnie sceny, gdy lekarze rozmawiali o swoich prywatnych sprawach przy pacjentach (Agata z Markiem) oraz Wiki wpadająca do gabinetu, gdzie Konica właśnie przyjmował pacjenta z prośbą, aby podpisał protest. Kawka macchiato na sali operacyjnej również. Oraz coraz bardziej żenujący Przemek. Mam nadzieję, że na razie zniknie na tym urlopie i mu się trochę poprawi.
      Natomiast największym plusem odcinka był dla mnie Konica. Nieźle pokazane emocje porzuconego faceta, sceny z Zajączkowską też wypadły świetnie.
      Po raz kolejny 1:0 dla NDiNZ (mimo Falkowicza), "Lekarze" daleko w tyle.
    • matt_banco Gęsto się zrobiło ... 19.12.12, 22:03
      No i prosze do czego doprowadza polityka polskich telewizji ... na gwiazde martwego sezonu serialowego wyrasta NDINZ ... bo konkurencji nie ma praktycznie. Poogladalem sobie odcinek "wyznaniowy", czyli kazdy kazdemu cos ma do powiedzenia, ale nie wszyscy mowia. Nie wiem czy ta gestosc, ktora sie obecnie pojawia jest do opanowania, bo troche za duzo tego wszystkiego, no ale przynajmniej nie jest nudno, choc zdecydowanie zbyt "oczywiscie" i troche zbyt "mechanicznie". No ale zmarl pacjent, a to zawsze serialowi medycznemu pisze sie na plus. Mimo pewnych ewidentnych niezrecznosci scenariuszowych wciaz jestem ciekaw jak wybrna chociazby z pieciokata Piotr-Hana-Magda-corka-maz. No chyba ze kogos usmierca ...
      • faszyna Re: Gęsto się zrobiło ... 19.12.12, 22:51
        Juz niedługo tego jednowładztwa! Od stycznia ruszają "Szpiedzy w Warszawie", serial GB+PL, z Dorocinskim w roli Warszawy. ;))) Dorocinski w zajawce o serialu nie wydawal sie zbyt przekonany do tej produkcji, no ale moze to był tylko jego stały grymas... :) W kazdym razie, na bezrybiu w Rozlewisku i rak ryba. ;))
        A co do NDiNZ rzeczywiscie gęstoba straszliwa. Pewnie wybrną z niej wysyłając męża Hany na wojnę biskowschodnią. Swoja drogą, jaki ma związek ten mąż z Izraelem? Ja słabo sie orientuje w tym temacie, bo on to w ogóle chyba jakis Angol czy co? Plis o wyjasnienie.
        • raszefka Re: Gęsto się zrobiło ... 20.12.12, 09:33
          faszyna napisała:

          > Pewnie wybrną z niej wysyłając m
          > ęża Hany na wojnę biskowschodnią.

          James sam się wyśle na koniec świata, krzyżyk mu na drogę. Pozostaje młoda wdowa do wyeliminowania.

          Wyłapałam coś, prawdopodobnie norma, ale tak nie powinno być - pani Beatka idzie korytarzem w rękawiczkach, nie zauważyłam tylko, czy to, co Rogalski podrzucił jej na tacę, było zgarnięte z podłogi.
          • jagwek Re: Gęsto się zrobiło ... 20.12.12, 15:10
            Wyłapałam coś, prawdopodobnie norma, ale tak nie powinno być - pani Beatka idzi
            > e korytarzem w rękawiczkach, nie zauważyłam tylko, czy to, co Rogalski podrzuci
            > ł jej na tacę, było zgarnięte z podłogi.


            Stazę zgarnęła z podłogi.Nie powinno się chodzic w rękawiczkach, nie powinno się do pacjenta z brudną stazą i kroplówki na korytarzu "niewiadomoczyje" też nie powinny wisieć sobie bez sensu
      • lilith76 Re: Gęsto się zrobiło ... 20.12.12, 09:50
        A badanie genetyczne zarodka robione z dobroci serca, to przepuście ;)
        Zaraz rzucą się kobiety na gabinety - bo przecież w serialu można, to ja bym chciała widzieć już teraz, czy chłopiec i czy oczy po tacie, a i po którym ;)
        • raszefka Re: Gęsto się zrobiło ... 20.12.12, 09:57
          O właśnie, o tym zapomniałam. Badanie bez podpisanej zgody kogokolwiek, podstępnie pobrany materiał genetyczny potencjalnego ojca ;). Nie powstała też kwestia "za ile" i "kto płaci". A na koniec... "ach, to już nieważne pani doktor..." ;)
        • matt_banco Re: Gęsto się zrobiło ... 20.12.12, 11:00
          ;-) Oj tam. W regularnym sezonie NDiNZ siedzi sobie w niszy "starego serialu", w ktorym ewidentnie widac eksperymenty z materia serialowa (odmlodzenie, nowe postaci, gestniejace watki i tak dalej) i czesc z nas patrzy na niego troche tak na "jalowym biegu". I z pewna sympatia. W sytuacji gdy staje sie w martwej czesci roku prawie ze glownym daniem serialowy mozna zaczac podchodzic do niego bardziej bezlitosnie. Ale ja jakos mu odpuszczam. Moze to wlasnie wynika z jego wieku. Po prostu lubie patrzec jak ktos tam probuje mniej lub bardziej sensownie walczyc z materia, przelamywac konwencje w ktora kiedys sie ten serial wpasowal. Teoretycznie taki "staruszek" nie ma wielkich szans z nowymi produkcjami ... ten watek pokazuje, ze jest w stanie podjac walke. I to jest interesujace. Ja patrze na to wlasnie z perspektywy gruntownego faceliftingu jaki przeszedl serial i sledzenia jego losow, a nie az tak perypetii, czesto dosc naciaganych, samych postaci.
          No dobra ... Hana rozplaszczona na ziemi, chwile po akcji ratunkowej, miala na sobie buty na wysokim obcasie. No ale tak to jest ... realizm leśnogórski. Podobnie z niezapietymi pasami i obijaniem sie po wnetrzu karetki. ;-)
          • asiek25 Re: Gęsto się zrobiło ... 20.12.12, 11:57
            Na obcasy Hany też zwróciłam wczoraj uwagę :) Również odczuwam "bezrybie", więc dużo łatwiej wybaczam różnego rodzaju niedociągnięcia i bzdury, których w NDiNZ nigdy nie brakowało ;) Jak choćby to, że Hana do swoich pacjentek mówi na ty, a one jej na pani. Jak choćby to, że Hana jakoś nie czuje, żeby w ciąży była, mimo iż jest ginekologiem i akurat na tym znać się powinna. No, ale dramaturgię serialu jakoś podkręcić trzeba ;) Wątek związku Hany i Piotra był dla mnie od samego początku jakiś bezsensowny, w ogóle nie czułam, żeby oni się kochali, więc tym bardziej teraz nie czuję, coby między nimi jakiś dramat uczuć się rozgrywał. Pacjent, który wczoraj umarł, też zszedł jakoś tak mimochodem. Panienka, która nie wie z kim machnęła sobie dziecko i próbuje namówić lekarkę, aby jej pomogła odkryć prawdę - no masakra...
            No, ale coś oglądać muszę, bo inaczej się uduszę ;))
            Mam nadzieję, że wątek Marka zostanie jakoś ciekawiej i bardziej życiowo poprowadzony. Na razie bardzo mnie interesuje co się takiego stało, że przestał operować. Myślałam, że między nim i Agatą zaiskrzy, ale doczytałam, że będzie chciał wrócić do żony.
            No i mam dużą ochotę na wątek z Konicą i jego opieką nad dziećmi.
            • czekolada72 Re: Gęsto się zrobiło ... 20.12.12, 13:15
              w poprzednim to wyjasnial - mial czerniaka i po usunieciu nie ma czucia w dloni,
              • glafira Re: Gęsto się zrobiło ... 20.12.12, 15:54
                Ale za to Wiki trzyma poziom... realizmu:)
                Jej rozmowa z pacjentem, a później wywiad chorobowy, no, poczułam się jak na prawdziwej wizycie u lekarza. Opieprzanie pacjenta za to, że się wstydzi, a potem te pytania:' gęstomocz, krwiomocz, bezmocz (czy coś w tym rodzaju) wystąpił? Nie. To kreseczka albo krzyżyk. I przechodzimy do następnego punktu programu, bo pacjent i tak nie ma pojęcia o terminologii lekarskiej, a lekarzowi przecież się spieszy:)
                A sam serial? Chyba adekwatnie do tytułu. Raz lepiej, raz gorzej, ale ogólnie nie jest źle. Mnie denerwuje jedynie wątek męża Hany, do tej pory nie wiem, skąd się wziął w Polsce, w Warszawie, w Leśnej Górze...
                • lilith76 Re: Gęsto się zrobiło ... 20.12.12, 16:28
                  Do tego ta scena, gdy mówi pacjentowi, że trzeba powtórzyć pewne badanie. Chłopina już się z życiem żegna, a tu okazuje się, że to tylko powtórka. Znamienne dla lekarzy, którzy wiedzą lepiej, wiedzą wszystko i nie widzą potrzeby wytłumaczenia po co, dlaczego. Wiem, że to może miało dramaturgię podkręcić.
                  Ale teraz wyobraźmy sobie - ten myśli, że to na pewno rak, rozstaje się z dziewczyną, ona załamana biegnie do prywatnego gabinetu usunąć ciążę, nie chce więcej go znać i jaka drama wynika z drobnostki, że lekarz "nie widzi powodu" :)
                  • ami_lii Re: Gęsto się zrobiło ... 20.12.12, 18:24
                    Z góry przepraszam za to co powiem : nareszcie ktoś im umarł w tym serialu! To już nawet Housowi kilka razy w sezonie umierali pacjenci a tu lekarzom z Leśnej Góry najtrudniejsze, najbardziej skomplikowane i niewiarygodne operacji wychodziły perfekcyjnie (prawdopodobieństwo powodzenia operacji 20%? Robimy!), aż zaczęło to być irytujące. W końcu jednak okazało się że nawet lekarze z Leśnej góry to tylko ludzie, i niektórych po prostu uratować się nie da.

                    Nie pojmuję natomiast sytuacji z wypadkiem Hany : niby mocno się nie uderzyła, ale sama chyba powinna wiedzieć że w takiej sytuacji badanie jest niezbędne? A nie macha ręką i mówi że formalności dopełnią potem i nic jej nie jest. No ale wtedy nie byłoby materiału na następne 4 odcinki. Z wyciekiem danych będzie jeszcze weselej, poczytajcie sobie streszczenia najbliższych odcinków : James po raz kolejny zostanie bohaterem a biednemu Przemkowi nadal szczęście nie sprzyja.

                    Reszta odcinka wyjątkowo przewidywalna.

                    • glafira Motyw muzyczny w serialu... 20.12.12, 19:14
                      Trochę szukałam, ale znalazłam:)
                      www.youtube.com/watch?v=J8flLMlIfpY
                      • glafira Stary... ale jary:) 21.12.12, 16:44
                        rozrywka.dziennik.pl/seriale/artykuly/414386,serial-na-dobre-i-na-zle-zyskal-540-tys-widzow.html
                        • matt_banco Re: Stary... ale jary:) 21.12.12, 20:57
                          O prosze ... czyli zabiegi odmladzajace i dynamizujace dzialaja, przynajmniej na nasz ulubiony parametr, czyli ogladalnosc ;-) I dobrze.
    • matt_banco To była robota robota 02.01.13, 22:03
      Ale zabaweczke dostali, uffff. Swoja droga ciekawe skad sie takie cudo do serialu udalo zatrudnic (jakis lobbing czy co). No ale juz osadzenie go w fabule jednak troche ... ba, troche ... nierzeczywiste. Ktos mowi "Robota przywiezli" ... i robot juz zamontowany, skonfigurowany stoi i macha witkami, bo tak sie do roboty pali. Po czym mamy operacje prowadzona przez lekarza, ktory kiedys tam byl na szkoleniu i drugiego, ktory kiedys tam pracowal na czyms podobnym. I jeszcze lekarke, ktora kiedys cos takiego widziala. No mogli chociaz poczekac jeden odcinek z wykorzystaniem tego dalekiego kuzyna Numeru 5.
      Kwestia ciazy przebiegla w tempie blyskawicznym, tak szybko ze nawet sie fryzura Hanie nie przekrzywila ;-) Niefortunnie tez zmontowano dwie sceny, w ktorym padly dokladnie identyczne pytania o jej zdrowie bodajze. Tak gonitwa watkow niestety przy braku precyzji nie wychodzi najlepiej. No i byl jeszcze Bruno Jasienski, czyli Lukasz z LNW. Kto wymysla takie durnoty jak to z tymi platkami?

      • glafira Re: To była robota robota 02.01.13, 22:22
        Bardzo podobnie odebrałam ten odcinek. Gdyby jakiś kosmita przyleciał i wziął się od razu za operację, nie byłoby mniej realnie niż ta sytuacja z wykorzystaniem dopiero co przywiezionego, jak mu było? Da Vinci? Żadnego przeszkolonego dokładnie na tym sprzęcie lekarza, żadnych poważnych prób przed operacyjnych, żadnych konsultacji, po prostu nic. Przywieźli i od razu zooperowali, oczywiście rzecz jasna z pełnym sukcesem. Hip, hip, hurra... Lubię ten serial, ale nie lubię takich totalnych bzdur...
        • ami_lii Re: To była robota robota 02.01.13, 23:39
          Oj przecież u nich każda operacja kończy się pełnym sukcesem, nieważne czy to operacja bardzo trudnego guza, przeszczep płuc czy operacja o skomplikowanej nazwie którą przeżywa tylko 20% pacjentów. No i skąd oni (oni czyli zarówno lekarze leśnej góry jak i scenarzyści!) wzięli kasę na tego robota? Wygląda super ale coś mi się wydaje że jest to zabawka ociupinę bardziej skomplikowana w obsłudze niż "A byłem w stanach na szkoleniu, bez problemu pomogę w bardzo trudnej operacji" Jeszcze Wieczorkowskiego jestem w stanie zrozumieć (u niego to chyba bardziej chodziło o to że wróciła mu wiara w to że nadal jest dobrym chirurgiem i wystarczy cud techniki by nawet po nowotworze mógł facet operować, etc, etc.) ale Nina "byłam w stanach i tam mieli taki sprzęt"?!

          Hana - biedna nawet nie zdążyła wyjść z szoku że jest w ciąży a tu już dziecko straciła. Zresztą czy tylko ja, czy po ilościach zapewnień że dziecko jest zdrowe, w idealnym stanie, urodzi się śliczne, to będzie najszczęśliwszy okres w życiu Hany i w ogóle jak to cudownie że Hana jest w ciąży, już wiedziałam że szykuje się problem?

          James - matko, jaki to jest słodki (i niewiarygodnie przystojny) facet. Czego ta Hana chce od Piotra, niech zostanie z Jamesem!! Przecież to jest facet - prawie ideał (pomijając kwestie jego cudownego powrotu do świata żywych i najbliższe dość poważne problemy zdrowotne) a ta ciągle tylko Gawryło i Gawryło.








          • czekolada72 Re: To była robota robota 03.01.13, 07:03
            1. nie kazda - w poprzednim odcinku Wieczorkowskiemu na stole zmarl pacjent.
            2. Wiadomo bylo od dawna, min ze spamow rozmaitych.
            3. Sa gusta i gusciki....
          • glafira Re: To była robota robota 04.01.13, 09:49
            ami_lii napisała:

            No i skąd oni (oni czyli zarówno lekarz
            > e leśnej góry jak i scenarzyści!) wzięli kasę na tego robota?

            Falkowicz załatwił im Granty. Szpitalowi, znaczy się:)
            Natomiast rzeczywiście otwartą kwestią pozostaje pytanie, skąd producenci wytrzasnęli taką machinę do filmu? Bo wyglądała na prawdziwą.
            • faszyna Re: To była robota robota 04.01.13, 10:09
              glafira napisał(a):
              > Natomiast rzeczywiście otwartą kwestią pozostaje pytanie, skąd producenci wytrzasnęli taką machinę do filmu? Bo wyglądała na prawdziwą.>
              Chocby stąd:
              wroclaw.naszemiasto.pl/artykul/1004395,wroclaw-beda-pieniadze-na-operacje-robotem-da-vinci,id,t.html
              • glafira Re: To była robota robota 04.01.13, 11:12
                No taaa...
                Tylko teraz nie wiem, czy gratulować producentom, że taką jedyną, egzotyczną w Polsce maszynę udało im się zaangażować do serialu, czy ubolewać znowu nad Narodową Służbą Zdrowia, że posłużę się cytatem z artykułu:
                "Teraz zabiegi finansują sponsorzy. Narodowy Fundusz Zdrowia nie chce za nie płacić, tłumacząc, że nie ma odpowiednich przepisów. Prof. Witkiewicz przypomina, że podobny kłopot, który wymagał przekonywania Funduszu, miał z laparoskopią. Teraz ocenia, że jego walka z NFZ może trwać nawet rok."
                ...:(
        • raszefka Re: To była robota robota 07.01.13, 21:10
          glafira napisał(a):

          > żadnych poważnych prób przed operacyjnych,
          Zaraz, przecież żelki Sambor przekładał.
          • er.pa Re: To była robota robota 07.01.13, 21:57
            To zaś była gra wstępna do wydarzeń w realu:
            wiadomosci.onet.pl/regionalne/wroclaw/udana-operacja-pobrania-nerki-z-uzyciem-robota-da-,1,5387390,region-wiadomosc.html
            Teraz cała Polska słysząc/czytając o tym zabiegu mówi/myśli: A ja wiem co to za maszyna!
            :)
            • glafira Re: To była robota robota 07.01.13, 22:37
              Cytat z artykułu: "...został wykonany przez dwa zespoły chirurgów kierowanych przez prof. Wojciecha Witkiewicza. W operacji uczestniczył także specjalista chirurgii robotowej oraz transplantacyjnej prof. Jacques Hubert z francuskiego Uniwersyteckiego Szpitala w Nancy."

              No..., a w Leśnej Górze: Matt napisał: "...mamy operacje prowadzona przez lekarza, ktory kiedys tam byl na szkoleniu i drugiego, ktory kiedys tam pracowal na czyms podobnym. I jeszcze lekarke, ktora kiedys cos takiego widziala."
              Leśna Góra górą... i jaka oszczędność na etatach:)

              Matt: "No mogli chociaz poczekac jeden odcinek z wykorzystaniem tego dalekiego kuzyna Numeru 5."
              Teraz już wiemy, dlaczego nie mogli. Chcieli być pierwsi:)
              A to twierdzenie, jakoby w Polsce była tylko jedna taka maszyna, to jakaś bujda. Przecież wiemy, że druga z sukcesem operuje w Leśnej Gorze, a trzecia niebawem, na wiosnę, z pewnością pojawi się w Toruniu...:)))

              • matt_banco Re: To była robota robota 07.01.13, 23:33
                ;-) Jednak wciaz nie wiemy czym byla ta maszyna, ktora wykorzystano do zdjec w Lesnej Gorze. Wygladala na prawdziwa, a raczej nie wykorzystano do tego egzemplarza "wroclawskiego". Wiec moze to byl symulator tego robota, choc to troche absurdalnie brzmi, raczej robot treningowy ;-) No w kazdym razie zadziwiajaca zbieznosc wygladajaca na zaplanowane dzialanie i byc moze najbardziej spektakularny przyklad lokowania produktu ;-)
                Inna kwestia pozostaje jakosc news'ow na ten temat. Widzialem to na dwoch kanalach i na obu bylo delikatnie mowiac dziwacznie zrobione. Brak sensownej odpowiedzi dlaczego Polacy akurat nie deceduja sie na przeszczepy rodzinne, nie bardzo bylo wiadomo w jaki sposob nerka zostala "wlozona" do srodka, dopiero sobie doczytalem jak to zostalo zrobione. Ale i doniesienia prasowa pozostawiaja wiele do zyczenia ... wypowiedz prof. Witkiewicza ... "zdecydowaliśmy się na pobranie nerki od żywego dawcy za pomocą robota da Vinci, bo statystyki pokazują, że w krajach, gdzie robot używany jest w takich operacjach, liczba żywych dawców wzrosła aż o 40 procent". No i jak to rozumiec, tu juz niestety nie ma komentarza, mozna sie jedynie domyslec, ze robot dzieki swoim mozliwosciom (pojawia sie argument o zapobieganiu drzeniu rak, co brzmi troche dziwnie, tak jakby byl to jakis faktycznie istotny problem ... moze jest, nie wiem) cos zmienia, prawdopodobnie liczbe powiklan. Wiec szczerze mowiac nie bardzo wiem co ta cala akcja miala na celu, bo oficjalnie miala zadzialac na rzecz przeszczepow rodzinnych. No ale dlaczego ow robot ma sie przyczynic do ich wzrostu to szczerze mowiac nadal nie wiem, szczegolnie ze jest jeden. Znajduje to zreszta potwierdzenie w slowach konsultanta krajowego w dziedzinie transplantologii, prof. Wojciecha Rowińskiego - poniedziałkowy sukces wrocławskich lekarzy pozostanie tylko jednostkowym osiągnięciem i nie przyczyni się - jak chcieliby tego lekarze ze szpitala przy ul. Kamieńskiego - do zwiększenia liczby przeszczepów rodzinnych. - Najpierw na Dolnym Śląsku należy zadbać o to, by wzrosła liczba przeszczepów od dawców martwych. Ten region jest pod tym względem jednym z najgorszych w Polsce - wytknął władzom województwa prof. Rowiński.
                Wiec ... wyglada na dziwaczna akcje lobbingowa, jak widac spektakularna, ale jednak nie do konca przemyslana.

                Cytaty pochodza z tego artykulu:
                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13153775,Robot_przeszczepia_nerke__Pierwsza_taka_operacja_w.html
                • matt_banco Re: To była robota robota 07.01.13, 23:41
                  A no i jeszcze jedno ... czy ten medyczny R2D2 dostanie role w nastepnych odcinkach serialu, czy tez rozplynie sie w blizej nieokreslony sposob ;-)
                  • matt_banco Teoria spiskowa ... 07.01.13, 23:48
                    Ale zaraz, zaraz, zaraz ... przeciez dzisiaj tez na ktorym kanale TV pojawil sie material na temat alkohlizmu wsrod chirurgow ... a to sprzyja drzeniu rak ... a nasz elektroniczno-mechaniczny bohater rozwiazuje ten problem ... to zaczyna miec coraz wiecej sensu, choc jest delikatnie mowiac absurdalne ;-))))
                  • er.pa Re: To była robota robota 08.01.13, 00:03
                    Przedziwna jest ta zbieżność. Jak na product placement, to zaiste nietuzinkowy towar :) Z jednej strony, trudno uwierzyć w przypadek. Z drugiej - wobec unikatowego charakteru tej maszyny w polskich warunkach, to jeszcze bardziej groteskowo wypada żelkowa sprawność lesnogórskich lekarzy. Scenarzysta tego robota zobaczył, i się zachwycił? Odkrył potencjał filmowy?
                    I ten cały serialowy kontekst - a, przywieźli nam, może byście go wzięli :) Jakby to było zbywajace opakowanie chust chirurgicznych, albo dodatkowy komputer :)
                    • raszefka Re: To była robota robota 08.01.13, 09:19
                      er.pa napisała:

                      >
                      > I ten cały serialowy kontekst - a, przywieźli nam, może byście go wzięli :) Jak
                      > by to było zbywajace opakowanie chust chirurgicznych, albo dodatkowy komputer :
                      > )
                      To było zaiste przedziwne - jakby jakaś niewidzialna ręka wstawiła toto do szpitala, nie bardzo wiadomo po co... ginekologia nie chce... to może chirurdzy by wzięli...
                      • titerlitury Re: To była robota robota 08.01.13, 10:17
                        Tojest wszytko akcja prowa. Od pojawienia się robota w serialu, przez pilotażową operację, aż po aktykuły w gazetach. Producent chce w świadomości Polaków zaszczepić przekonanie, że taki robot powinien być najmarniej w każdym powiatowym szpitalu.
                        Rynek sprzętu medycznego jest tak samo, jeśli nie bardziej drapieżny jak każdy inny. Może nawet bardziej, bo i pieniądze wieklie, a co za tym idzie i emocje ogromne.
                        Każdy serial medyczny jest nafaszerowany medycznym productplacemntem. Dr House np pokazywał niesamowicie zaawansowany tomograf Siemensa, co w Ameryce postrzegano niemalże jako zdradę narodową (bo dlaczego nie był to tomograf GE).
                        Leśną Górę regularnie wyposażają: Dreager (niemiecki sprzęt reanimacyny, anestezjologiczny, oraz lampy operacyjne), Promed (podobny sprzęt, kiedyś skandynawskiego DatexuOhmeda, teraz przejął ich GE), Philips (to samo); ponadto w każdym odcinku jest famed Żywiec (łóżka szpitalne). Wystarczy zerknąc na listę płac na końcu.
                        • matt_banco Re: To była robota robota 08.01.13, 10:33
                          Dziekuje za odpowiedz. No tak, tez to zauwazylem (glownie lozka, bo akurat mialem z takimi do czynienia). Ciekawi mnie jednak jak skonstruowany jest taki przekaz lokacyjny, bo nie jest bezposredni, jak w przypadku towarow konsumpcyjnych, tylko bardziej lobbystyczny (nie wiem czy mozna to tak nazwac) i swiadomosciowy. No tylko jak wyglada teraz przelozenie na sprzedaz. Mozna oczywiscie zalozyc, ze potencjalny pacjent (grupa) jak sie naooglada, to pozniej bedzie oczekiwal, ze cos takiego spotka w realnym szpitalu, tylko czy to nie za malo aby szpital sie czyms takim zainteresowal. Szczegolnie, ze czesc z tego sprzetu jest "w tle" i co najwyzej robi "beeep".
                          Jak nie patrzec PR-owa robota przy robocie daje skutek, bo o lampach operacyjnych czy lozkach nie rozmawilismy, a o robocie tak ;-) Spektakularny, choc nadal uwazam, ze nie do konca jest to udane (drazni mnie do drzenie rak i tu naprawde mialbym ochote na dowiedzenie sie czy to jest problem prawdziwy czy tez odwolanie do fobii spolecznych). Chociaz biorac pod uwage tak specyficzny towar oraz sposob w jaki go prezentuja i tak trzeba uznac, ze logistycznie (synchro) zostalo to zrobione zawodowo ;-)
                        • glafira Re: To była robota robota 08.01.13, 10:39
                          No dobrze, tylko dlaczego dopiero teraz, bo według tego artykułu z dnia 12.09.2011r.:
                          wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,10276642,Chirurdzy_naucza_sie_poslugiwac_robotem_da_Vinci.html
                          wynika, ze ten robot działa już od jakiegoś czasu. I w jakim celu umieszczono go w serialu. Lokowanie produktu? Być może, ale po co? Przecież nikt go nie sprzedaje, a pacjentów czekających na takie zabiegi z całą pewnością mają aż nad to i nie potrzebują reklamy. I w czym pomoże taka 'uświadomiona' rzesza widzów, czyli typowych pacjentów, którzy na wizytę u zwykłego specjalisty muszą czekać latami? Bo przecież nie chodzi o uświadomienie decydentów dysponujących funduszami...a może się mylę...?
                          A co do dalszej bytności Da Vinci w serialu, to według mojej teorii spiskowej, była to taka jednorazowa pokazówka na prawdziwym sprzęcie, a dalsze losy robota w Leśnej Górze zostaną pominięte w zawoalowany sposób, to znaczy perypetie sercowe doktor Hany będą tak wiodącym wątkiem przez najbliższe kilka (naście) odcinków, że widzowie zdążą już zapomnieć o zastępującej 'wczorajszych lekarzy' maszynie:)

                          A swoją drogą, strasznie czepialskie to serialowe forum:)))
                          • matt_banco Re: To była robota robota 08.01.13, 10:44
                            Glafira pisze:
                            "A swoją drogą, strasznie czepialskie to serialowe forum"

                            To odwet za TELEKAMERY ;-)
                            A po drugie wpisuje sie w nasze poszukiwanei realizmu ;-) i bezinteresownego martwienia sie o jakosc polskich seriali.
                            • faszyna Re: To była robota robota 08.01.13, 11:05
                              "No dobrze, tylko dlaczego dopiero teraz"
                              Teraz zapewne dlatego, ze choć robot działa, to dotychczas Fundusz nie chciał refundowac operacji, tak to wynikało z wczorajszego materiału z jakis wiadomosci tv. Teraz wreszcie fundusz "zmiekł" i prrposił o wycene procedury, co otweria drogę do zabiegów refundowanych. Tyle mniej wiecej zrozumiałam i zapamietałam z relacji telewizyjnej ws. tej operacji nerek. A o drżeniu rak mówił tez lekarz w tym programie tv, ze robot rozwiazuje ten problem, przez co unika sie komplikacji podczas precyzyjnej operacji.
                              • glafira Re: To była robota robota 08.01.13, 11:36
                                Tyle to ja też zrozumiałam, ale to w dalszym ciągu nie jest odpowiedź na pytanie, skąd to 'cudo' wzięło się w serialu... i przede wszystkim dlaczego???

                                W mojej rodzinie jest ktoś, kto jeździ codziennie na dializy i czeka na przeszczep nerki od dobrych paru miesięcy. Na dodatek ma cukrzycę i niedowład prawej ręki. Czy pokazanie takich bzdur, jakoby pacjent z ulicy wkrada się do szpitala, komplementuje ładną lekarkę i już na drugi dzień ma zakończoną sukcesem operację na jedynym w kraju medycznym robocie, przeprowadzoną w dodatku przez zupełnie niekompetentnych i nie przeszkolonych w temacie lekarzy, w czymś jej pomoże? Oczywiście, że nie...
                                No właśnie, może zadbanie o realizm w takim serialu bardziej zwiększy jego oglądalność, niż pogoń za... sama się zastanawiam za czym...
                                Sorry, ale jeśli chodzi o mnie, to tyle w tym temacie...:(
                                • titerlitury Re: To była robota robota 08.01.13, 13:11
                                  No to jeszcze raz: ten robot wziął się w serialu dlatego, że firma, która jest jego dystrybutorem w Polsce skonatktowała się z producentami serialu i zaproponowała współpracę. Firma chce, żeby urządzenie było obecne w świadomości społecznej, by w ten sposósb zwiększyć sprzedaż, oraz poprzez nacski społeczne spowodować objęcie zakup i użytkowanie sprzętu dotacjami z NFZ. Czy to jest takie skomplikowane?

                                  Decyzje przetragowe zapadają w działach technicznych szpitali, tam pisane są przetargi, często pod bardzo konkretnego prodycenta/dostawcę. Budżet na zakupy pochodzi z samorządów. Dlatego firmy dystrybujące sprzęt medyczny w Polsce (nie piszę o produkcji, bo poza famedem jej praktycznie nie ma) inwestują sporę pieniądze w pr (np seriale, notatki prasowe, marketing szeptany), a także w dość bezpośrednie korumpowanie decydentów (zdarzało się, np, że jakiś ordynator lub dyrektor szpitala jeździł samochodem leasingowanym przez taką firmę). To są ogromne pieniądze, np prosty monitor który bada poziom ciśnienia krwi, saturację krwi tlenem, mierzy i zapisuje dane o tętnir itp potrafi kosztować 40-60 tyś zł. Takich monitorów musi być w każdym szpitalu od kilkunastu do kilkuset...
                                  • matt_banco Re: To była robota robota 08.01.13, 13:30
                                    ;-)
                                    Nie to nie jest skomplikowane, ale jak widac niuanse tego typu poczynan nie sa az tak czytelne, a na dodatek budza kontrowersje. Takie oddzialywanie jest po prostu mniej spotykane, niz klasyczne i prostackie "och dzisiaj rozmawialam z naszym doradca bankowym" albo "no, napilbym sie soku pomaranczowego". W kazdym razie bardzo ciekawy przyklad oddzialywania na swiadomosc i oczekiwania, a nie na bezposrednia konsumpcje.
                                    Dziekujemy za fachowa odpowiedz.
                                    • glafira Re: To była robota robota 08.01.13, 13:57
                                      matt_banco napisał:

                                      . W kazdym razie bardzo ciekawy przyklad oddzialywania na swiadomosc i oczekiwania, a nie na bezposrednia konsumpcje.

                                      Dokładnie, bo nieświadomie zaczęliśmy już naciskać sądząc po wpisach na wątku...:)

                                      Przyłączam się do podziękowań.

                                      • er.pa Re: To była robota robota 08.01.13, 16:30
                                        No, to poszerzyliśmy znacznie swoja wiedzę na temat technik PRowych :)
                                        Bardzo to było kształcące.
                                        A juz prawie uwierzyłam w zachłyśnięcie się scenarzysty potencjałem dramatycznym tego robota, a tu znowu kasa misiu, kasa :)
    • ami_lii Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 09.01.13, 21:44
      Błagam, to miał być ten dramatyczny upadek Falkowicza, przez niektóre serwisy podpisywane jako "Czy Zapała zepchnął Falkowicza ze schodów?"? 2 albo 3 schodki? Wyglądało to żenująco.

      • matt_banco Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 09.01.13, 21:48
        Nie, to nie upadek byl zenujacy, tylko doniesienia w serwisach. Chlop upadl, potluk sie i juz ... i mogl podflirtowac troche z Wiki, przygotowujac teren pod ciag dalszy, ktory zapewne nastapi. Juz bardziej zenujacy jest brak robota ... zniknal tak, jak sie pojawil, czyli zupelnie niespodziewanie.
        • raszefka Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 09.01.13, 22:22
          matt_banco napisał:
          Juz bardziej zenujacy jest brak robota ...

          Chyba nie wymagasz, żeby magiczny robot zakładał gips, szył pociachane żyletą przedramię albo... wspomagał zapłodnienie. Dzisiaj najwyraźniej blok operacyjny w Leśnej Górze miał przerwę na zapalenie niebieskich lampek.
          • matt_banco Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 09.01.13, 22:33
            Tak ... szkoda, ze te lampy nie zagraly epizodu, zawsze robia odpowiedni klimat ;-)
            Bardzo mi sie tez podoba pisanie pisakami po tej szybie. Nie mialem nigdy okazji tego wyprobowac, bo sporadyczynie jestem skazany na biale tablice, a te nie sa tak widowiskowe.
            No i jeszcze kulinarnie sie rozwinalem ... to dzganie kotleta widelcem (choc nie wiem co to mialo dac, ale pewnie dziala).
            • ami_lii Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 09.01.13, 23:06
              Oj, robot pewnie był na gościnnych występach ;)

              O co w ogóle chodziło z tą afrykanką? Cały ten wątek jakiś dziwny - łącznie z Jamesem jako tłumaczem bardzo mało znanego języka afrykańskiego. Co do historii z tajniakiem - Hana chyba nie uwierzyła. Co biorąc pod uwagę przyszłe wydarzenia, nie jest w sumie dziwne. Ale mniejsza z tym, ważne że facet jest przeuroczy ;PPP (Boże, zaczynam gadać jak moja 27 letnia siostra podczas oglądania Krystiana Wieczorka...)

              A Zapała jakby zaczął normalnieć :)
              • matt_banco Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 10.01.13, 00:50
                No dzisiejszy odcinek byl ... chyba poza skala ;-) Afrykanka pojawiajaca sie w egzotycznym kraju jakim jest Polska (wlasciwie na takich samych zasadach jak robot z poprzedniego odcinka), tanczaca na stole, nie znajaca zadnego pospolitego jezyka, z noga w gipsie i uprawiajaca seks z duchem meza (bo go nikt nie widzial) i to w sali szpitalnej, ktora wystylizowala jej owocowo-szmatowo pani ginekolog, a dostepu do ktorej (sali, bo nie pani ginekolog) bronil napis w jezyku angielskim, respektowany przez wszystkich. I jeszcze z calego pieknego jezyka polskiego, akurat w ucho pani pacjentce wpadlo slowo "jajeczko" ... i w ten sposob wylecielismy poza skale, czyli w nadabsurd, gdzie jak wiadomo nic juz nie da sie powiedziec, a pozostaje czysta zabawa ;-)
                A James faktycznie przeuroczy ...
                • glafira Truskawki i winogrona... 10.01.13, 07:51
                  Szpital przyjazny dzieciom...
                  Lekarze, którzy bardzo do serca wzięli sobie niepokojące doniesienia o pogłębiającym się w kraju niżu demograficznym... o co tu się czepiać:)

                  A robota prawdopodobnie już nie będzie, pokazał się, zrobił swoje, czyli zaistniał w świadomości społecznej i teraz nie pozostało mu nic innego, jak spokojnie czekać na dotacje NFZ. Mógłby jeszcze ewentualnie zatańczyć na stole, ale czy potrafi:)))
                • mmk9 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 10.01.13, 09:19
                  matt_banco napisał:

                  > , akurat w ucho pani pacjentce wpadlo slowo "jajeczko" ...

                  I zaskoczyli mnie, bo myślałam, że ona to "jajeczko" powtórzy przy Hanie. A Hana i tak się połapała

                  i w ten sposo
                  > b wylecielismy poza skale, czyli w nadabsurd, gdzie jak wiadomo nic juz nie da
                  > sie powiedziec, a pozostaje czysta zabawa ;-)

                  Prawdę mówiąc podoba mi się to

                  > A James faktycznie przeuroczy ...

                  Nie. On cyborgowaty jakiś jest, może okaże się wampirem. Przeuroczy jest( był?) Gawryło.
                  • czekolada72 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 10.01.13, 09:24
                    mmk9 napisała:

                    > > A James faktycznie przeuroczy ...
                    >
                    > Nie. On cyborgowaty jakiś jest, może okaże się wampirem. Przeuroczy jest( był?)
                    > Gawryło.
                    Absolutnie sie zgadzam :))
                    • angazetka Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 10.01.13, 12:58
                      I ja też ;)
                  • raszefka Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 10.01.13, 10:04
                    mmk9 napisała:

                    >

                    >
                    >On cyborgowaty jakiś jest,

                    Był. Ale się uczłowieczył i jest ...mniam ;) A Gawryło niech już się realizuje jako tatuś.
                    • ami_lii Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 10.01.13, 15:54
                      Gawryło jakoś nigdy mnie nie ruszał, Wieczorkowski też nieszczególnie - za serialowych przystojniaków uznaję ) Jamesa (założę się że wystarczy jak on popatrzy tymi swoimi niebieskimi oczami i każda laska jego :) Ja na pewno bym się natychmiast zakochała ;P) i psychiatrę Szymona (tyle że on strasznie rzadko występuje, ostatni raz widziałam go jeszcze w zeszłym sezonie jak Wiki odurzyła się cukierkami od pacjenta. Może po tym zamachu bombowym dostanie jakąś większą rolę?).
        • raszefka Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 16.01.13, 21:09
          matt_banco napisał:

          > z
          > niknal tak, jak sie pojawil,

          Tadaaaaaam :D
    • asiek25 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 10.01.13, 12:37
      O absurdach w NDiNZ było wielokrotnie, w każdym odcinku pojawiają się kolejne, chyba już się do nich przyzwyczailiśmy ;) A przynajmniej ja, bo mam wrażenie, że nie zwracam na nie już tak wielkiej uwagi. Więc koło ucha mi przeleciała ta afrykanka, James cudownym zbiegiem okoliczności znający jej język i inne bzdety. Za to chyba zaczynam większą uwagę zwracać na rzeczy, które są prawdziwe i wiarygodne.
      I bardzo mi się wczoraj podobały sceny Konicy z teściową. Porzucony, zdradzony facet wyżywający swą złość na teściowej, ona z kolei z sercem i zrozumieniem dla niego mimo tego, jak ją traktuje. Dorosłe, dojrzałe, prawdziwe... Bardzo chciałabym, aby ten wątek został pociągnięty dłużej, zamiast kolejnych płytkich i głupawych wątków miłosnych naszych bohaterów.
      • mmk9 Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 10.01.13, 13:06
        asiek25 napisała:

        >
        > I bardzo mi się wczoraj podobały sceny Konicy z teściową. Porzucony, zdradzony
        > facet wyżywający swą złość na teściowej, ona z kolei z sercem i zrozumieniem dl
        > a niego mimo tego, jak ją traktuje. Dorosłe, dojrzałe, prawdziwe... Bardzo chci
        > ałabym, aby ten wątek został pociągnięty dłużej,

        Tak, też mi się podoba

        zamiast kolejnych płytkich i g
        > łupawych wątków miłosnych naszych bohaterów.

        Trochę musi być i płytko i głupawo i śmiesznie. Ja może dlatego wciąż to oglądam, że wygłupy mieszają się ze sprawami śmiertelnie poważnymi, ze są i żarty i przymrużenie oka i takie sprawy jak tragedia Konicy. Wynikła zresztą z mocno odrealnionej , tak hop-siup ucieczki matki 3 dzieci. Z gachem, nie z dziećmi.
    • matt_banco Kapcie spadly ... 16.01.13, 21:33
      Co to do jasnej cholery bylo? Jak TVP zamierza isc w ta strone to ja bardzo prosze zatrudnic porzadnego rezysera i dorzucic troche kasy i nie zalepiac znaczkow na wozach strazackich. Alez pojechali w tym odcinku ... i robot jest. Wrocil w wielkim stylu ;-))))
      • matt_banco Re: Kapcie spadly ... 16.01.13, 21:49
        A wlasnie, czy ja dobrze slyszalem, ze Hana powiedziala do robota "Mistrzu, mamy bardzo malo czasu"? Az sie zaczalem zastanawiac, czy to nie jest jakies nawiazanie do "Vinci" ;-) Druga kwestia ktora mi sie bardzo podobala to "Pieprzyc żebra". Krótko i dynamicznie.
    • ami_lii Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 16.01.13, 21:35
      Zapomnijmy na moment o wariacie z bombą, ewakuacji szpitala, biednym Konicy, jeszcze bardziej biednym Przemku i paru innych rzeczach : Od kiedy to Hana umie obsługiwać robota Da Vinci?
      • raszefka Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 16.01.13, 21:40
        Od zawsze. Była mowa o tym, że umie, kiedy się pojawił w szpitalu, ale nie mogła pomóc Samborowi, bo leżała wtedy na ginekologii.
      • matt_banco Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 16.01.13, 21:41
        Nauczyl ja ten pan ktorego antyterorysci wyprowadzali ze szpitala ... uczyl ja po godzinach, nielegalnie i dlatego musieli go wyprowdzic ;-) Oj, tam ... absurdow pelno, ale jak sie to zabawnie ogladalo. A moment z Konica byl w tym absurdzie wrecz surrealistyczny, ale ... udalo sie, zbudowano suspens. Naprawde doceniam to, ze sie komus po prostu chcialo troche przy tym pogimnastykowac. Moze nieporadnie, ale jednak.
        • ami_lii Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 16.01.13, 21:47
          A ja jednak miałam nadzieję że zobaczymy wybuchający budynek, szkło latające na wszystkie strony, zniszczone karetki i antyterrorystów odrzucanych na kilka metrów :D A tu nic : Przemek machający rękami, zegar na 0:00...i koniec. Żeby chociaż odgłos "Buuum" był jakiś spektakularny xD



          • matt_banco Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 16.01.13, 21:53
            No skoro do jednego odcinka wrzucili robota operacyjnego, bombera, pacjentke z wkluciem centralnym, reanimacje na swiezym powietrzu, snajpera, skode w pelnym pedzie, telefoniczna akcje ratowania zakrztuszonego dziecka, jazde kamery na lozku operacyjnym i Falkowicza robiacego kawe zamachowcowi to ... bedzie buummm ;-)
            • raszefka Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 16.01.13, 21:58
              Oj, ten kawałek z Konicą to podobał mi się.
            • ami_lii Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 16.01.13, 21:58
              Czyja to była skoda? Konicy czy Jamesa? Bo James ma całkiem fajny samochód ;)

              A z tą kawą, zastanawiałam się czemu mu nic do tej kawy nie dosypali, przecież chyba mają w dyżurce zachomikowane jakieś leki? A nawet jak zwykle nie mają, to mogli dzisiaj wyjątkowo coś mieć ;). Nie mówiąc o tym, czemu Falkowicz nie walnął tego świra swoją (wyglądającą na bardzo solidną) laską? Mógłby mu chociaż nogi podciąć - zanim świr zdążył zareagować to mogliby go chyba obezwładnić?
              • raszefka Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 16.01.13, 22:02
                Skoda Konicy. To ładne to Astra jakaś, prawda?
              • matt_banco Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 16.01.13, 22:02
                Skoda jadaca po chodniku byla Konicowa.
          • raszefka Re:Co mnie rozczarowało na koniec... 16.01.13, 22:11
            Pal sześć, że ani BUM, ani szkła, ani szczątków ludzkich latających w powietrzu. Ta piosenka na koniec niepotrzebnie nałożyła się na wycie karetek, w ogóle mogłoby jej nie być. Same koguty byłyby bardziej przejmujące.
    • ami_lii Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 16.01.13, 22:20
      Tak robilibyśmy sobie nadzieje że może ktoś tam zginął skoro taka przejmująca muzyka - a za tydzień ogromne rozczarowanie że (poza biednym Przemkiem i ewentualnie Tretterem) wszyscy wyszli z zamachu praktycznie bez szwanku.

      Pamiętam jaka byłam makabrycznie zawiedziona że po tej dramatycznej strzelaninie w Leśnej Górze (mają oni ostatnio szczęście do świrów) nikomu właściwie nic się nie stało : Przemek dostał kilka szwów i tyle a Falkowicz (który dostał przecież w klatkę piersiową!!) poza tym że jeździ na wózku to też zbytnio nie ucierpiał - raptem chyba dwa odcinki był w szpitalu.
      • sowca Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 16.01.13, 22:40
        Ubawiłam sie dzisiaj XD Chyba nie taki był cel tego odcinka, ale tak na mnie podziałał. Konica to fajny jest, czemu go Marta rzuciła dla trenera?
        • matt_banco Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 16.01.13, 22:51
          No pewnie cel byl oficjalnie inny, ale mam wrazenie ze ktos sie zabawil i wiedzial, ze widzowie z pewnym niedowierzaniem, ale jednak tez sie beda bawic (przynajmniej niektorzy). Tak, Konica wpisal sie dzisiaj w wielkie role telefoniczne, ze przypomne tylko Farella w "Telefonie" czy Basigner w "Komorce" ;-))))
          • ami_lii Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 16.01.13, 22:58
            "Bo to zła kobieta była" ;)

            A tak btw. czego dotyczyła rozmowa Konicy z teściową? Dziecko się zadławiło czy połknęło coś trującego typu środki czystości? Bo gdyby mały się tylko zadławił, to Konica by chyba nie mówił Irenie by nie dawać dziecku nic do jedzenia ani tym bardziej nic do picia, ani nie kazałby dzwonić po karetkę (która w danej chwili NIE MOGŁA być dostępna bo przecież wszystkie wyjechały po pacjentów z Leśnej Góry i Konica powinien o tym doskonale wiedzieć!!)?
            • raszefka Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 16.01.13, 23:02
              Oj, chyba by mówił. Po pierwsze to JEGO DZIECKO i mógł mieć z tego tytułu zaćmienie na temat karetek. Po wtóre nie wiadomo, czy dziecko nie straciło przytomności na chwilę, czy coś dalej nie wpadło, no i przecież polecił "pieprzyć żebra".

              Ze swoją zaiwaniałam na ostry dyżur, kiedy tylko połknęła małą zabawkę i byłam prawie pewna, że to nie będzie mieć żadnych konsekwencji.
            • matt_banco Re: NDiNZ vel Lekarze...jestem na tak, jestem na 16.01.13, 23:03
              Pestka ...
              Z topografia to ja w tym serialu jestem na bakier i nie wiem gdzie i kto mieszka. Jakby nie patrzec i tak wszystko schodzi sie do Lesnej Gory ;-)
    • raszefka Re: NDiNZ vel Lekarze.. Mam wrażenie.... 16.01.13, 22:58
      Że "Lekarze" dawno przestali się liczyć w rywalizacji. Sama nie obejrzałam ani pół odcinka, więc nijak mi porównywać, ale już druga stronę wątku tłuczemy o NDiNZ i tylko o NDiNZ.
      • ami_lii Re: NDiNZ vel Lekarze.. Mam wrażenie.... 16.01.13, 23:00
        Raszefka, może dlatego że Lekarze już dawno się skończyli a NDiNZ ciągle leci? ;)
        • raszefka Re: NDiNZ vel Lekarze.. Mam wrażenie.... 16.01.13, 23:04
          Ale wstyd... @^_^@ Kolega mi coś dziś napomnknął, czy oglądam i do głowy mi nie przyszło, że mogło się toto skończyć.
        • matt_banco Re: NDiNZ vel Lekarze.. Mam wrażenie.... 16.01.13, 23:09
          Zawodnik sie nie stawil, zawodnik przegral i tyle. Po wtore znacznie zabawniejsze jest obserwowanie prob (jak widac calkiem interesujacych) kreatywnego odswiezania NDINZ niz patrzenie na uwiad kreatywnosci w calkiem swiezych "Lekarzach".
          A tak swoja droga, to zatrudnienie robota (wyglada na to, ze chyba jeszcze go zobaczymy) to bardzo sprytne unikniecie "lekarzowych flakow". To nawet zabawne, ze w "Lekarzach" tak sie starano przyblizyc obraz pola operacyjnego, a tu prosze ... wstawiono maszyne, nie dosc ze sie zrobilo nowoczesnie to i porownywalnie widowiskowo (o zasileniu finansowym nie wspominajac).
          • glafira Re: NDiNZ vel Lekarze... jestem na tak, jestem na 17.01.13, 09:23
            Się wyłamię, ale ja akurat kupiłam wczorajszy odcinek. Po akcji z operacją przeprowadzoną przy pomocy robota przez zupełnie nie przeszkolonych lekarzy i Haną urządzającą pokój schadzek w szpitalu wczoraj zasiadłam przed telewizorem z duuużym sceptycyzmem, nastawiona na kolejne idiotyzmy, a tu proszę. Nie było źle. Biorąc pod uwagę to, co ostatnio dzieje się w kraju i na świecie, akcja z zdesperowanym pacjentem grożącym wybuchem bomby całkiem prawdopodobna. I z tego co kojarzę, podobne wydarzenia miały miejsce w realu nie tak dawno temu. Bomba nie wybuchła, ale była ewakuacja szpitala i tym podobne. Oczywiście na potrzeby serialu musieli to trochę uatrakcyjnić:)
            O dosypaniu środka usypiającego do kawy też pomyślałam, więcej, myślałam, że właśnie w tym celu Falkowicz zaproponował tą kawę...
            Nieprawdopodobne, jak dla mnie, to są te wszystkie sytuacje z robotem. Czy oni tam nie mają żadnych planów operacji, konsultacji, odpraw, no, niewiarygodne to jest. Jedna lekarka (nawet nie wiadomo czy przeszkolona) z dwoma pielęgniarkami (czy pielęgniarką - anestezjologiem:) tak sobie, ad hoc, bierze pacjenta i siada do maszyny. A gdzie zespół lekarzy, jakiś profesor nadzorujący operację, konsultant medyczny...
            A, i z zajawki było widać, że oprócz Przemkowej ręki nic się nikomu nie stało. A przecież nasz rodzimy House i bombowiec-zamachowiec na pewno nie zdążyli opuścić szpitala. Z tego wynika, że w następnym odcinku szykują się znowu bzdury. Czyli tradycyjnie, raz dobrze, raz źle:)))
            • imasumak Bez przesady z tym robotem 27.01.13, 23:01
              Hana operowała nim wiele razy, zanim trafiła do LG - wyraźnie było o tym w odcinku w którym straciła ciąże. Natomiast Kurde miał z nim do czynienia na szkoleniu w Stanach.
              A szpital go dostał z kliniki Falkowicza.
          • faszyna Re: NDiNZ vel Lekarze.. Mam wrażenie.... 17.01.13, 09:29
            Za bardzo z Wami nie podyskutuję, bo nie przetrzymałam wczorajszego odcinka i odpusciłam wiekszośc, przerzucając sie na Gwiazdy na dywaniku. Gadanie o ciuchach jest miałkie i bez sensu, ale jednak bardziej zblizone do realiów (tak zwane gwiazdy gołe nie chodzą, bądź co bądź).
            Co do NDiNZ, zmogła mnie ciężarna podchodząca z takim luzem do raka jajnika. Nieważne, ze może nie dozyje konca ciązy, ona sie skupia na tym, że jest w tej ciązy. Gdzie prawdziwe ludzkie emocje wobec (niemal) wyroku smierci? Niestety, emocje w Gwiazdach były większe niz w Lesnej Górze...
            Nie wiem z oczywistych powodów podanych wczesniej, jak Konica pociągnął wątek telefoniczny, ale porównanie go do Farella i tamtego filmu to, sorry bardzo, przejaw jakiejs degeneracji skoajrzeń. ;))
            • matt_banco Re: NDiNZ vel Lekarze.. Mam wrażenie.... 17.01.13, 09:54
              Alez ja nie porownuje Colina z Konica, tylko dopisuje Konice do znaczacych scen telefonicznych, czyli takich w ktorych pomysl fabularny zasadza sie na rozmowie telefonicznej ;-) Ale faktycznie jest w tym jakas degeneracja skojarzen.
              No prawdziwe emocje pojawiaja sie czasami przy okazji, a czasami nie. Dla zdegenerowanego widza zabawniejsze jest ogladanie tego, w jaki sposob ukladane sa poszczegolne klocki, szczegolnie ze w wiekszosci sa to klocki mocno standaryzowane (np. scena powrotu Konicy z lekarstwem ... w wersji kina akcji gnalby lamiac wszelkie przepisy ... a tu sie grzecznie zatrzymal na czerwonym i bardzo dobrze). Wczoraj NDINZ ogladalem z wlasnie takiej perspektywy, czyli zaproponowane rozwiazania odnosilem do klasycznych rozwiazan i wcale nie wychodzilo, ze te "lesnogorskie" byly gorsze. Oczywiscie mam swiadomosc tego, ze tak sie tego raczej nie powinno ogladac, ale kto degeneratowi zabroni ;-)))))
              • glafira Re: NDiNZ vel Lekarze.. Mam wrażenie.... 17.01.13, 10:23
                Ja zauważyłam, że ostatnio w serialu jakby trochę mniej skupiają się na perypetiach miłosnych czy rodzinnych bohaterów, jak to miało miejsce w starych odcinkach (vide doktor Zosia i Burscy w ogóle) a sprawy wiodące to często replika autentycznych wydarzeń: bomba w szpitalu, telefoniczna konsultacja medyczna odnośnie zachłyśnięcia się dziecka, operacje z udziałem Da Vinci itp. itd.
                A co do samego oglądu serialu, to widzę, że ilu komentujących, tyle opinii. I super. Byłoby nudno, gdyby wszyscy zgadzali się ze sobą, a degeneraci występują tu na szczególnych warunkach. "Wszak normalność bywa nudna", że posłużę się cytatem:)))
            • lilith76 Re: NDiNZ vel Lekarze.. Mam wrażenie.... 17.01.13, 10:53
              mogła mnie ciężarna podchodząca z takim luzem do raka jajnika. Ni
              > eważne, ze może nie dozyje konca ciązy, ona sie skupia na tym, że jest w tej ci
              > ązy. Gdzie prawdziwe ludzkie emocje wobec (niemal) wyroku smierci?

              Przecież to były emocje. Jak na mnie nawet za płytkie. Bardzo chłodno to tego podeszła. Tylko dla mnie z całkiem odwrotnych niż dla ciebie powodów.
              Ja czuję tę cholerną ironię losu, gdzie myśl o własnym życiu idzie gdzieś z boku.
              Kobieta czekała lata na fajnego faceta, potem pewnie starała się o to dziecko i teraz ma je stracić, stracić nadzieję na jakiegokolwiek macierzyństwo. Przecież zgodziła się na operacje, a nie - dążąc ku świętości uczonej w kolejnym filmie pełnoekranowym - nie zarzekała się, że będzie czekać na cud, aż do śmierci swojej i płodu, bo na pewno jeszcze dwa, trzy tygodnie, a dziecko będzie gotowe do wyjścia, a rak jeszcze sobie na pewno poczeka. I jak na standardy serialowe pewnie by poczekał.
              I decyzji o takiej operacji nie podejmuje się chyba w kilka minut na jednej wizycie - idziesz po wyniki i słyszysz, że za chwilę kładziesz się na stół i albo jesteś zdrowa, albo "wypatroszą" cię z dziecka, macicy, jajników, albo natychmiast umierasz.

              To tak jakby spłacać 30 lat kredytu za mieszkanie, gdy wybucha wojna, wchodzi uwłaszczenie o dowalają ci lokatorów kwaterunkowych ;) Wtedy bardziej się płacze nad straconym, okupionym latami oszczędzania, kwadratem, a nie ocalonym życiem ;)
              • faszyna Re: NDiNZ vel Lekarze.. Mam wrażenie.... 17.01.13, 11:05
                "To tak jakby spłacać 30 lat kredytu za mieszkanie, gdy wybucha wojna, wchodzi uwłaszczenie o dowalają ci lokatorów kwaterunkowych ;) Wtedy bardziej się płacze nad straconym, okupionym latami oszczędzania, kwadratem, a nie ocalonym życiem ;)"
                Otóz nie bardzo. Moich dziadków Niemcy wyrzucili z domu (zbudowanego za kredyt), a potem dom spalili Ruscy. Ale cała rodzina przezyła i przez całe zycie, jak jakąś mantrę, moja mama zawsze powtarzała, że dobra materialne są niczym, bo liczy sie tylko fakt, ze sie żyje.
                Tak więc ostroznie z takimi porównaniami...
    • matt_banco Nadal zabawne ... i jakos tam emocjonujace 23.01.13, 22:09
      Ale jednak bardziej zabawne ;-) Ten serial zrobil sie dziwacznie wciagajacy. No doslownie mam ochote siadac co srode i ogladac dalej. A juz zupelnie przewrotne jest zrobienie z Falkowicza postaci nie dosc, ze dwuznacznej, to jeszcze zabawnej (zabawny Zebrowski ... koniec swiata). No i jeszcze dostaje najlepsze teksty ("mamy pana przywiazac do lozka, ale nie ma w tym nic osobistego", "to ja bede tym zlym, mam wprawe"). Mam wrazenie, ze pan aktor ma chody u scenarzysty i troche ustawia serial pod siebie ;-)
      Zadziwiajace jest tez to, ze przy calej tej grotesce (durnowacizny z ATK-ami), sa momenty calkiem emocjonujace, ba nawet wzruszajace (skolowany Tretter, uklad miedzy Hana, Piotrem a Jamesem, wkurzony Konica - prosze, prosze ten pan mi sie coraz bardziej podoba).
      Byla tez smieszna niedorobka, makijaz Wiki w szpitalu, pozniej w prokuraturze i znow w szpitalu ... no troche sie nie zgadzalo ;-) Ale aktorka mimo wszystko jakos tak umiejetnie ciagnie te role, dajac jej calkiem sporo wiarygodnosci.
      • ami_lii Re: Nadal zabawne ... i jakos tam emocjonujace 23.01.13, 22:39
        Czy tylko mnie przeraziła scena usypiania biednego Przemka? Nie dość że Wiki wyciąga jakieś chemikalia (służące do mycia sal...) to jeszcze komentarz Falkowicza "Na studiach usypiałem chomiki eterem. A czym się różni człowiek od chomika?". No ale grunt że Przemek tą całą operację w mocno prowizorycznych warunkach przeżył. Reszta odcinka - nuda.


        • sowca Re: Nadal zabawne ... i jakos tam emocjonujace 23.01.13, 22:45
          Żebrowski dał popis w tym odcinku. Co ja poradzę, że go lubię? Wiktoria też jest świetna. Natomiast Nina jak zwykle wkurzająca.
          • glafira Re: Nadal zabawne ... i jakos tam emocjonujace 23.01.13, 23:08
            Wiele temu serialowi można zarzucić, ale z pewnością nie to, że jest nudny. Wręcz przeciwnie. Jak napisał Matt: 'dziwnie wciągający':) Coraz bardziej podoba mi się Wiki, dziewczyna z charakterem, i Tretter, pan na włościach. Bardzo realistycznie wychodzą mu sceny, w których trzeba podjąć szybką decyzję czy na kogoś nakrzyczeć. Jedynie ciągle mi zgrzyta wątek Jamesa. Niedorobiony jakiś, jakby scenarzyści na siłę chcieli wprowadzić coś w rodzaju tajemniczej tajemniczości do serialu, ale nie bardzo im to wychodzi. Ale do aktora grającego Jamesa oczywiście nic nie mam, nawet próbowałam dowiedzieć się czegoś bliższego, bo intrygująca jest ta bardzo dobra znajomość języka polskiego przy anglojęzycznym nazwisku. Niewiele znalazłam, ale dobre i to:)
            www.swiatseriali.pl/seriale/na-dobre-i-na-zle-384/news-jake-michaels-sladami-mickeya-rourke,nId,725657
          • mm969696 Re: Nadal zabawne ... i jakos tam emocjonujace 23.01.13, 23:17
            wkurzająca to jest Hana. Chodzi ciągle nabzdyczona, wciąż jest przygnębiona i jakas taka przegięta. No, wypisz wymaluj Ewa z Na wspólnej.
          • mmk9 Re: Nadal zabawne ... i jakos tam emocjonujace 24.01.13, 09:03
            sowca napisała:

            > Żebrowski dał popis w tym odcinku. Co ja poradzę, że go lubię?

            Głupia byłam, myślałam, że przez Żebrowskiego przestanę oglądać Ndinz. Taka niespodzianka: lubię tak samo jak Brunnera, ale heca.
      • czekolada72 Re: Nadal zabawne ... i jakos tam emocjonujace 24.01.13, 09:37
        matt_banco napisał:


        No i jeszcze dostaje najlepsze teks
        > ty ("mamy pana przywiazac do lozka, ale nie ma w tym nic osobistego",
        Znachorem mi zaleciało :)
    • figurka_z_porcelany Dwa pytania 24.01.13, 13:07
      Pierwsze: wracając do odcinka ze zdesperowanym chorym na SM - ze szpitala ewakuowano wszystkich poza Haną, jej zespołem i pacjentką na stole operacyjnym, bo czekała na wynik badania pobranego fragmentu jajnika żeby zakonczyć operację. Wynik miał być na cito, za 20 minut czy pół godzinym - jakoś szybko bardzo. Skoro tak, to powinien być robiony w szpitalnym laboratorium, które przecież było ewakuowane, jak cały szpital. To kto u diabła i gdzie robił to badanie tkanki?
      Drugie: dlaczego Hana i James porozumiewają się po polsku? Dla niej ojczystym językiem jest hebrajski, dla Jamesa - angielski. Więc powinni gadać w jednym z tych dwóch języków - żeby Kamili Baar było łatwiej, to niech bedzie że po angielsku. A na ekranie powinny się w tym czasie pokazywać polskie napisy. No, chyba że James to taki poliglota, że oprócz kilku afrykańskich narzeczy zna i język polski, więc tak sobie obydwoje gaworzą po polsku żeby szlifować język ;) A może ten temat gdzieś był wyjaśniony, tylko przegapiłam?
      • monia515 Re: Dwa pytania 24.01.13, 13:31
        Wynik przyszedł jeszcze przed ewakuacja całego szpitala- czekano na wynik, żeby przeprowadzic właściwą operację- jeśli rak, to wycięcia macicy i przydatków, jeśli torbiel, to wycięcie torbieli. Hana zastała na sali operacyjnej, żeby przeprowadzić właściwy zabieg.
        Co do języka, to czepiasz się- łatwiej nam sie chyba ogląda jak mówią po polsku, prawda?
        • glafira Re: Dwa pytania 24.01.13, 13:45
          Co do pierwszego pytania - Monia wyjaśniła bardzo rzeczowo, tak było.
          Odnośnie pytania drugiego - to często stosowana praktyka w filmach i serialach nie tylko polskich. Cudzoziemcy rozmawiają w języku, w którym daną produkcję kręcono. W "Czasie honoru" Niemcy rozmawiają między sobą po polsku, na przykład. A poza tym, stworzenie napisów to nie taka prosta sprawa. A dlaczego? Odsyłam do wątku "Szpiedzy w Warszawie":)
          • czekolada72 Re: Dwa pytania 24.01.13, 13:54
            Jezeli James jest poliglota i swietnie zna polski - ok, ale jezeli nie - to JAK dogaduje sie z takim Gawryla, czy inszymi postaciami z serialu?
            Niby wszystko proste a cos zgrzyta.... jednak.
            • figurka_z_porcelany Re: Dwa pytania 24.01.13, 13:56
              czekolada72 napisała:

              > Jezeli James jest poliglota i swietnie zna polski - ok, ale jezeli nie - to JAK
              > dogaduje sie z takim Gawryla, czy inszymi postaciami z serialu?
              > Niby wszystko proste a cos zgrzyta.... jednak.

              Właśnie miałam zadać takie uzupełniające pytanie, Czekolada mnie uprzedziła :)
            • mmk9 Re: Dwa pytania 24.01.13, 14:52
              czekolada72 napisała:

              > Jezeli James jest poliglota i swietnie zna polski - ok, ale jezeli nie - to JAK
              > dogaduje sie z takim Gawryla, czy inszymi postaciami z serialu?

              Oczywiście, ze JEST poliglota, zna każdy aktualnie potrzebny język. Skoro kilka narzeczy afrykańskich, czemu nie polski?

              > Niby wszystko proste a cos zgrzyta.... jednak.

              Błagam, nie roztrząsajmy, co zgrzyta w tym bajkowym szpitalu....a raczej w uroczej bajce o nim.
              • asiek25 Re: Dwa pytania 27.01.13, 20:07
                O ile dobrze pamiętam, to Hana jest pół-Żydówką i pół-Polką. Zatem jej drugim językiem może być polski. A James w tym odcinku z Afrykanką zdaje się, że powiedział iż zna 5 języków. Polski może być wśród nich, zważywszy że za żonę ma kobietę mówiącą w tym języku.
                Zatem na siłę da się tu dorobić jakąś teorię. Jak wiele innych w tym serialu ;)))
                • mmk9 Re: Dwa pytania 27.01.13, 20:40
                  asiek25 napisała:

                  > A James w tym odcinku z Afrykanką zdaje się, że powied
                  > ział iż zna 5 języków.

                  Mnie się zdaje, że to miało być 5 języków afrykańskich. 5 takich zwykłych to zresztą nic nadzwyczajnego.
      • figurka_z_porcelany Re: Dwa pytania 24.01.13, 13:53
        Dziękuje za wyjaśnienia :)
        Chyba obejrzę jeszcze raz tamten odcinek, bo nie rozumiem dlaczego mi umknęło, że badanie laboratoryjne było robione przed ewakuacją....
        • czekolada72 Re: Dwa pytania 24.01.13, 14:06
          Wyglada na to, ze nie tylko Tobie ;))
          • faszyna Monthy Python? 24.01.13, 14:58
            Nie wiem, jaki to był kabaret, moze MP, ale jako zywo operacja pod lufami antyterrorystów to był jeden z lepszych numerów kabaretowych, jakie ostatnio oglądałam. :)) Prosze o więcej, jeżeli nie moze byc w NDiNZ prawdziwiej, to moze chociaż bedzie śmieszniej? ;))
            • matt_banco Re: Monthy Python? 24.01.13, 15:17
              No coz, po prostu jeszcze tworcy sa w fazie przejsciowej, czyli juz wiedza ze chca inaczej, ale jeszcze nie do konca wiedza jak ;-) W tych dwoch odcinkach nawrzucali wszystko co mozna bylo, dodali gazu, przymkneli jedno oko i ... jazda. Po drodze co prawda odpadl zderzak, zerwal sie dach, ale zasadniczo dojechali w calosci, sami lekko przerazeni i ubawieni wlasna brawura. Watek z oddzialem antyterorystycznym byl wlasnie takim zderzakiem ;-)
              Moj zdegenerowany umysl dobudowal za to scene "terminatorowa" do ujecia z zatrzymaniem Gawryly przez Jamesa. Facet wypadl przed ten samochod jak T-800 i smiem twierdzic, ze jakby sie Gawryle hamulec nie nacisnac to i tak nasz "anglik" zatrzymalby go ... recznie.
              No ale powaznie, to mam nadzieje ze tworcy usiedli po zrobieniu tego fantazyjnego dueciku gdzies tam na kawie i przedyskutowali wszystkie elementy jakich uzyli i nastepnym razem troche to okielznaja. Ale ... scena operacji byla fajna, taka improwizowanie szalona. Zniknela klasyczna "statycznosc" tego serialu.
              • figurka_z_porcelany Re: Monthy Python? 24.01.13, 15:57
                matt_banco napisał:

                > Moj zdegenerowany umysl dobudowal za to scene "terminatorowa" do ujecia z zatrz
                > ymaniem Gawryly przez Jamesa. Facet wypadl przed ten samochod jak T-800 i smiem
                > twierdzic, ze jakby sie Gawryle hamulec nie nacisnac to i tak nasz "anglik" za
                > trzymalby go ... recznie.
                >

                Ciekawam, w jaki sposób James nie tylko dogonił, ale nawet przegonił na piechotę Gawryłę jadącego samochodem :) Faktycznie Terminator.....

                Ja to jednak upierdliwa jestem.... ;)

                P.S. Pewnie ktoś napisze, że zanim Gawryło wymotał się samochodem ze strzeżonego osiedla z parkanami, bramkami, zasiekami i innym polem minowym, w jakim to osiedlu zapewne mieszka Hana, James Terminator zgrabnie ominął pola minowe, przeskoczył płot i już mógł się zaczaić na Gawryłę, bezbłędnie rozpoznając jego samochód.
                Rzezeczywiście scenarzyści zaszaleli, ale jakoś tak.... sympatycznie, do czego przyczyniła się też niezła gra aktorów.
                Prokurator mi się podobał. Pewnie dlatego, że ma taki charakterek jak ja :)
                • czekolada72 Re: Monthy Python? 24.01.13, 17:39
                  O wlasnie, az moj M, ktory tylko na cwierc slepia kukal - zaywazyl nadprzyrodzone mozliwosci Jamesa ;)

                  I zgadzam sie - prokuratow wspanialy!
                  • astra515 Re: Monthy Python? 24.01.13, 23:47
                    Wydaje mi się, że na poboczu stało auto Jamesa, po prostu wyprzedził Gawryłę (przynajmniej tak to sobie tłumaczę...)
              • dzidzia_bojowa Re: Monthy Python? 25.01.13, 07:26
                Już wiem, że nie obejrzę w niedzielę tego odcinka( a zamierzałam) ponieważ w zupełności wystarczy mi ten opis. Jest genialny!:) Wyobraźnia pracuje i podsuwa kolejne obrazy więc nie chcę sobie psuć tych wrażeń normalnym oglądaniem:)))
                • glafira Re: Monthy Python? 25.01.13, 17:57
                  Oj tam, oj tam, od razu Monthy Python. Zwykła, polska, antyterrorystyczna rzeczywistość:))
                  Skoro w realu mogli pomylić piwnicę z piętrem, to dlaczego w serialu nie mogliby trzymać pod lufą operujących lekarzy:)
                  Natomiast faktycznie, wyskakujący przed samochodem Gawryły James może wzbudzić uśmiech politowania nad pomysłowością scenarzystów, ale to też da się wytłumaczyć. Po prostu zdesperowany mąż wskakuje w samochód, wyprzedza rywala i zatrzymuje go (to znaczy samochód z kochankiem żony w środku) własną piersią...
                  No tak, może takie rzeczy w realnym świecie raczej się nie zdarzają, ale w filmach i serialach na tyle często, że ja nawet nie zwróciłam uwagi na taki mały defekt kwestionujący prawdziwość serialu:)
                  • czekolada72 Re: Monthy Python? 25.01.13, 18:03
                    Ja dodam jeszcze - odwrot Jamesa na piecie i odejscie srodkiem dwupasmowki(?).......
                    • glafira Re: Monthy Python? 25.01.13, 18:16
                      Ale było słychać klaksony, to znaczy trąbili na niego... chyba:)))
                      • czekolada72 Re: Monthy Python? 26.01.13, 11:55
                        Trabili! - ale na nim nie zrobilo to wrazenia!
                        Niczym "W samo poludnie"...
                • pani.ulka no no:) 26.01.13, 17:06

                  trochę komedii, trochę tragedii i na dodatek podlane absurdem

                  ale jak dla mnie do przyjęcia, bo nie traktuję tego serialu tak całkiem poważnie


                  I tak właściwie nie przeszkadzają mi drobne nieścisłości, wątki z księżyca
                  a naszego rodzimego dr. Hausa bardzo lubię:)
        • figurka_z_porcelany Re: Dwa pytania 24.01.13, 18:33
          Obejrzałam. W rzeczy samej, wynik badania wszedł w drzwi tuż za Tretterem informującym Hanę & Co o ewakuacji :)
          • ywwy Re: Dwa pytania 24.01.13, 22:40
            a mi się podobał pomysł z eterem i konsekwentne wybudzanie pacjenta :)

            panie lekarki za to jechały wystrojone do prokuratury jak trza!
            • ywwy Re: Dwa pytania 27.01.13, 17:17
              nadprzyrodzone zdolności też ma Hana - już oddaje krew dla brata? Przecież niedawno poroniła...
            • asiek25 Re: Dwa pytania 27.01.13, 20:17
              ywwy napisała:

              > panie lekarki za to jechały wystrojone do prokuratury jak trza!

              I dobrze, bo jak niespecjalnie przepadam za urodą Wiki, tak tym razem oczu nie mogłam oderwać!!! Ile w niej było seksapilu, elegancji, zmysłowości... No po prostu pierwszy raz wyglądała tak ekstra :)))
              • imasumak Re: Dwa pytania 27.01.13, 23:15
                Akurat Wiki zawsze mi się podobała :). Ale dzisiaj faktycznie była zjawiskowa.
    • matt_banco Mniej fajerwerkow ... 31.01.13, 11:35
      ... a calosc nadal troche rozjechana, ale wciaz podoba mi sie kombinowanie na poziomie pomyslow, mniej na poziomie realizacji. Wciaz kuleje tez panowanie nad nadmiarem. Jak juz zdecydowano sie na zabawe z imionami ... Nadzieja Switaj, to juz troche niepotrzebna byla ta kometa ;-) Jesli adwokat mowi do Falkowicza, aby nadal robil dobre wrazenie, to Falkowicz nie musi od razu prostowac, ze "zmienily mu sie priorytety". Wystarczylo aby odpowiednio popatrzyl, co akurat Zebrowskiemu w tej roli wychodzi bardzo dobrze. Mam tez wrazenie, ze zaciagnieto watek Sambora i Niny w slepy zaulek, z ktorego wyjsciem bylo tylko "co sie ze mna dzieje".
      Niezle wypadl tez Borys w klotniach z matka i intymnych scenach z pacjentka. Co prawda to tez musieli dowalic tym "bylem gruby, nie mialem przyjaciol", ale jest cos fajnego w jego relacji z "Gruba". Watek schizofrenii Jamesa wydaje sie rozwojowy, aczkolwiek tez jego poprowadzenie troche zgrzytalo ("zrobilem algorytm").
      No i na koniec wisienka, czyli Wiki. Cholera, fajna sie zrobila. Aczkolwiek wciaz mam wrazenie ze jej makijaz ma tenedencje to "ewoluuowania", czyli w jednej scenie ma pomalowane usta, w drugiej ma tylko blyszczyk. Mam tez wrazenie ze cienie lekko zmieniaja kolory ;-))) Ale moze to tylko swiatlo. Z racji tego, ze za niedlugo zaczna sie "Lekarze" i watek wroci na tory rywalizacji, to wystawinienie Wiki z obozu NDINZ przeciw Alicji z "Lekarzy" daje szanse na ciekawy pojedynek, choc moze do jednej bramki ;-)
      • czekolada72 Re: Mniej fajerwerkow ... 31.01.13, 11:55
        Nie wiem czy ja jakos tak "krzywo" ogladalam, czy nie tylko ja - ale sambor zrobil sie taki jakis flejowaty.... brrr
        • ami_lii Re: Mniej fajerwerkow ... 31.01.13, 12:19
          Największy plus tego odcinka : wreszcie pojawił się mój ulubiony psychiatra Szymon :) Inna kwestia że biedak postawił zupełnie niewłaściwą diagnozę co do Jamesa...

          Natomiast Przemek zaczyna mnie wkurzać. Ja rozumiem że Ludmiła i że Falkowicz krystalicznie czysty nie jest, ale podziękować za (jak zwykle perfekcyjną) operację ręki to by Przemek mógł. A on tylko focha strzela, obrażony i na Falkowicza i na Wiki (przy okazji, czy jestem jedyną osobą ktora podejrzewa że romans Wiktorii z Falkowiczem ma jakieś drugie dno?). Za to zaczynam lubić Borysa - zwłaszcza odkąd jego nadopiekuńcza mamusia sobie poszła.

          No i gdzie nasz ulubiony robot Da Vinci? :)




          • eo_wina Re: Mniej fajerwerkow ... 31.01.13, 16:08
            Ej, James ma naprawde schizofrenie??????? POWAZNIE?????
            • ami_lii Re: Mniej fajerwerkow ... 31.01.13, 16:54
              To byłby spoiler gdybym odpowiedziała ;)
              • czekolada72 Re: Mniej fajerwerkow ... 31.01.13, 18:53
                wYSTARCZY zaznaczyc ten fakt w temacie....
                • ami_lii Uwaga spoiler! :) 31.01.13, 20:20
                  No to spoileruję : James najprawdopodobniej nie jest chory psychicznie i mówił poważnie o pracy jako tajny agent. Otóż kilka dni po tym jak psychiatra Szymon wyśle biedaka do szpitala psychiatrycznego, Hana zacznie dostawać głuche telefony. Gdy postanowi o tym porozmawiać z Jamesem, okaże się że Jamesa w szpitalu już jakiś czas nie ma - został wypisany na wyraźną prośbę jego siostry. Tyle że James siostry nigdy nie miał...



                  • eo_wina Re: Uwaga spoiler! :) 02.02.13, 09:51
                    No to ufff...nie wiedziec czemu i o ile uwielbiam uwielbieniem ogromnym Gawryle/Bukowskiego, duzo wieksza sympatie czuje do Jamesa i wolalabym, zeby byl zdrowy.
      • asiek25 Re: Mniej fajerwerkow ... 31.01.13, 21:35
        matt_banco napisał:

        > No i na koniec wisienka, czyli Wiki. Cholera, fajna sie zrobila. Aczkolwiek wci
        > az mam wrazenie ze jej makijaz ma tenedencje to "ewoluuowania", czyli w jednej
        > scenie ma pomalowane usta, w drugiej ma tylko blyszczyk. Mam tez wrazenie ze ci
        > enie lekko zmieniaja kolory ;-))) Ale moze to tylko swiatlo.

        Raczej nie światło, tylko Twoje słuszne spostrzeżenia :)) Ja co prawda wczoraj na błyszczyk i cienie Wiki nie zwróciłam uwagi, ale przyglądałam się jej włosom. I tak miała na przemian - w jednej scenie naprostowane i wymodelowane, a w następnej swoje naturalne, lekko falowane. I tak przez cały odcinek się zmieniały, prawie co scenę. Klik - klik... ;))
      • glafira Re: Mniej fajerwerkow ... 01.02.13, 23:06
        matt_banco napisał:

        Z racji tego, ze za niedlugo zaczna sie "Lekarze" i watek wroci na tory rywalizacji, to wystawini
        > enie Wiki z obozu NDINZ przeciw Alicji z "Lekarzy" daje szanse na ciekawy pojed
        > ynek, choc moze do jednej bramki ;-)

        No cóż, bardzo wiele przegranych bitew wynikło z niedoceniania siły i inteligencji przeciwnika, nie przesądzajmy więc z góry:)
        A panie miały już okazję powalczyć ze sobą. I choć w zupełnie w innych okolicznościach, to przynajmniej twarzą w twarz:) Jak skończy się ten nadchodzący pojedynek, nie wiadomo, ale w jednym Alicja na pewno nie ma szans. Wystarczy, że Wiki znowu zaśpiewa...
        www.youtube.com/watch?v=cmPmmJB4_zE&playnext=1&list=PL867605F30D378350&feature=results_video
        Ma dziewczyna głos...
        • matt_banco Re: Mniej fajerwerkow ... 02.02.13, 01:11
          No tak, ale w CH to jednak byla inna kategoria, a wlasciwie dwie strony barykady.
          No i prosze, przy okazji spiewania p. Katarzyny dowiedzialem sie, ze w Toruniu jest Festiwal Piosenki i Ballady Filmowej, a nie tylko plan "Lekarzy" ;-)
          • matt_banco Re: Mniej fajerwerkow ... 02.02.13, 01:31
            Hmmm ... kolezanka z NDINZ, czyli Agnieszka Judycka (Nina) zapewnia bardzo godne wsparcie, jesli chodzi o mozliwosci wokalne ... www.youtube.com/watch?v=rPFMyLEHfqY
            Kolezanki zmajstrowaly plyte razem "AMOK", a z nimi byla jeszcze Monika Węgiel, ktora tez w NDINZ grala. Nic kompletnie o tym projekcie nie wiedzialem ...
        • eo_wina Re: Mniej fajerwerkow ... 02.02.13, 09:55
          > A panie miały już okazję powalczyć ze sobą. I choć w zupełnie w innych okoliczn
          > ościach, to przynajmniej twarzą w twarz:)

          ...ze w Czasie Honoru? :-)
          Ech...Wiki bardziej charakterna niz Alunia mi sie wydaje.
          Ja to jestem tylko ciekawa, czy spikna ja z Falkowiczem, bo na to mi sie zanosi :-)
          W sumie chyba fajnie by bylo, bo ona duzo bardziej do niego pasuje niz do tej memły Przemka.
          • faszyna Głęboko niemoralne... 02.02.13, 10:45
            Rzuciłam okiem na House'a i mi sie skojarzyło, ze w amerykanskim serialu powrót do szpitala kogos tak skompromitowanego jak Falkowicz byłby niemożliwy. Amerykanie mają mocno wkodowane, ze filmy pelnią role wychowawczą. Stąd te ich happy endy pomimo wszystko oraz bogoojczyzniane produkcje takie jak, ponoc, nowy Lincoln. Jak to mozliwe, że człowiek z zarzutami prokuratorskimi wraca do pracy? I to mają byc nasze szpitale? Czyzby serial zblizył sie do życia? Dzisiaj w wiadomosciach mówiono na temat licznych zarzutów odnosnie gospodarowania w Centrum Zdrowia Dziecka. Lesna jak CZD? ....
            • glafira Re: Głęboko niemoralne... 02.02.13, 12:17
              To nie do końca tak... zarzut prokuratorski to jeszcze nie wyrok i to nie oskarżony ma udowadniać, że jest niewinny, tylko jemu muszą udowodnić winę. Takie prawo. Poza tym, Tretter przyjął Falkowicza z powrotem do pracy tylko z powodu grantów, których pewnie by nie dostał, gdyby nie Falkowicz. Było to dosyć długo wałkowane w którymś z wcześniejszych odcinków.
              Jeśli Falkowicz zostanie skazany wyrokiem sądu, wtedy to już będzie inksza inkszość, a na razie jest tylko podejrzanym, a tacy nie tylko pracują ale i pełnią przeróżne funkcje społeczne nie tylko w naszym kraju. Głęboko niemoralne? Pewnie tak, ale może przez to serial zyskuje na wiarygodności, bo ostatnio scenarzyści jakby trochę pobujali w obłokach:)
              • eo_wina Re: Głęboko niemoralne... 02.02.13, 12:24
                Dziewczeta, dobrze, ze wpisalyscie sie obok siebie, bo kurcze zawsze mi sie mylicie :-)

                A propos Falkowicza - ladnie to w ostatnim odcinku ujela Wiki - moze i jest paskudnym czlowiekiem, ale kompetencji lekarskich odmowic mu nie wolno.
                • lilith76 Re: Głęboko niemoralne... 04.02.13, 09:54
                  Nie wiem jak się podpiąć, więc podpinam się jak leci. Z góry przepraszam.
                  PR robota Da Vinci ostro pracuje - było o nim w niedzielnym "Dzień Dobry TVN". Nie mogłam przysłuchać się uważnie, ale wychwyciłam tyle, że w PL jest tylko jeden egzemplarz, to cholernie drogi sprzęt, po 10 zabiegach traci precyzję i trzeba chyba kalibrować, a jego roczny serwis to 200 tys, tylko nie wiem w jakiej walucie. Co się dziwić, że w Leśnej Górze tak rzadko go używają :)
                  I jako anegdotkę - lekarz wypowiadający się w programie opowiadał jak pierwszy raz spróbował sprzętu, prosto z jakiejś podróży i widział podwójnie. Zirytowany, że DaVinci już zepsute, sprawdza instrukcję obsługi i czyta - widzisz podwójnie, to znaczy, że jesteś zmęczony :) Sprytny sprzęt ;)
    • matt_banco Wiki Nina Leśna Gora 06.02.13, 23:09
      Tym razem bardzo przecietny odcinek. "Dyrektorowa" Nina coraz bardziej antypatyczna sie robi, choc ten odprysk przeszlosci (bo chyba o to chodzilo) calkiem, calkiem. Dylematy Przemkowe ugrzezly totalnie. Ale jest Wiki ... ladnie wmanewrowana i bardzo sympatycznie radzaca sobie z ta troche mechaniczna sytuacja. No i jest Falkowicz. Dosc karkolomny jest ten ich watek, ale jestem bardzo ciekaw jest z niego wybrna. Z tym watkiem "miloscipierwszouratowanej" to mogli poczekac tydzien ... na Walentyki jak znalazl i tylko w takim kontekscie.
      • ami_lii Re: Wiki Nina Leśna Gora 06.02.13, 23:33
        Nudny odcinek. Jedyny fragment który mnie zainteresował - pacjentka ma ulubioną chorobę Dr.House'a :)


        • czekolada72 Re: Wiki Nina Leśna Gora 07.02.13, 06:46
          Czy ja mam wrazenie tylko, czy falkowicz w ostatnich odcinkach zostal odmlodzony, odchudzony i taki... odflaczaly?
          • raszefka Re: Wiki Nina Leśna Gora 07.02.13, 10:04
            Nie wiem, co tam Wam się nie podobało. Medycznie faktycznie nuda. Ale jak Falkowicz mruczy do Consalidy, to mnie się robi gorąco i mam dreszcze. Będzie coś z tego, będzie. Dawno żadnego romansiku w serialu nie mieliśmy
        • eo_wina Re: Wiki Nina Leśna Gora 07.02.13, 10:16
          ami_lii napisała:

          > Nudny odcinek. Jedyny fragment który mnie zainteresował - pacjentka ma ulubioną
          chorobę Dr.House'a :)


          ...czyzby sarkoidoza? Bo jeszcze wczorajszego odcinka nie ogladalam? :-)
          • kinga8326 Re: Wiki Nina Leśna Gora 07.02.13, 10:46
            Szykuje się też drugi romansik Agaty i ... Latoszka
            • dzidzia_bojowa Re: Wiki Nina Leśna Gora 07.02.13, 11:30
              W żadnym wypadku! Agata i Latoszek? W życiu!

              Natomiast Falkowicz uwodzi po mistrzowsku. Jeśli Consalida nie ulegnie to ja mogę zamiast niej jakby profesor lefre..., lefle..., no, jakby chciał!:))
              On jest fantastyczny! Na tle pozytywnych i mdłych do bólu postaci taki mroczny, sarkastyczny, protekcjonalny jest świetnym urozmaiceniem. Biorę go w całości.
              • agata_platek Re: Wiki Nina Leśna Gora 07.02.13, 12:37
                Mógłby tylko "odflaczyć" twarz, bo Żebrowski gra tę postać jakoś tak "obwiśle", na rozluźnionych mięśniach twarzy - poliki mu zwisają, powieki opadnięte, etc. A przecież to obiektywnie przystojny mężczyzna jest. Myślę, ze teraz to pójdzie właśnie w tę stronę - musi nadać twarzy nieco inny, bardziej żywy wyraz, wtedy Wiki jak nic będzie miała problem z utrzymaniem emocji na wodzy ;)
                • czekolada72 Re: Wiki Nina Leśna Gora 07.02.13, 12:40
                  No to wlasnie pisalam wyzej, ze w ostatnim odcinku-dwoch tak jakby wlasnie odflaczal :)
                  • roks30 Re: Wiki Nina Leśna Gora 07.02.13, 14:47
                    Coraz fajniejsza robi się postać Falkowicza. No i właśnie jak tak mruczał do Wiki b. mi się podobało. Ja też go biorę w całości i z tą jego laseczką ;) też.
                    • roks30 Re: Wiki Nina Leśna Gora 07.02.13, 14:49
                      Aha i coś jednak będzie między Latoszkiem, a Agatą, jakieś pocałunki chyba.
                      • sowca Re: Wiki Nina Leśna Gora 07.02.13, 15:25
                        Wątki medyczne robią się coraz nudniejsze i coraz bardziej patetyczne. Takie spitolone, przegadane. Ale Falkowicz i Wiktoria i tak kradną cała uwagę :D Żebrowski jest znakomity, taki paskudny :D Wiktoria dotrzymuje mu kroku, zarówno jako postać, jak i jak aktorka. Mialam wątpliwości co do sensu tego wątku, ale zmieniłam zdanie.
                        • maniaczytania Re: Wiki Nina Leśna Gora 07.02.13, 18:32
                          to i ja sie dolacze do zachwytow nad Falkowiczem :)
                          I jak na poczatku mnie M.Zebrowski denerwowal okrutnie, tak teraz gra bezblednie, jegopostac jest zdecydowanie najciekawsza, ale i on duzo do niej "wnosi".
                          I tez denerwuje mnie coraz bardziej Nina (a kiedys ja lubilam), Sambor zas robi sie coraz bardziej misiowata ciapa.

                          P.S. dobrze, ze nie bylo wczoraj rozlazlego watku Hany ;)

                          P.S. 2 na poprzedniej stronie byla dyskusja o tym, "po jakiemu" mowi maz Hany - bylo w serialu na samym poczatku zaraz po tym, jak sie obudzil - zaczal mowic po polsku, Przemek pierwszy go o to pytal, to tlumaczyl, ze chcial znac jezyk zony.
                          • eo_wina Re: Wiki Nina Leśna Gora 07.02.13, 18:41
                            Ojjjjjjj, ten Falkowicz.....mrrrrrrr :-)
                            Ja odnosze wrazenie, bo zarzucano mu kopiowanie Hose'a - ze to zupelnie inna bajka :-) I to nawet lepsza - smiem twierdzic...
                            A ja watek Hany lubie. Drazni mnie natomiast Przemo.
                            A co to za Bogdanowicz, ktorego Nina tak okrutnie sie wystraszyla? Czyzby kolejny, przez ktorego wyro sie przewinela?
                            • matt_banco Falkowicz - tajna bron 07.02.13, 20:18
                              Przyznam, ze to dosc zaskakujace, ze oto Falkowicz wyrosl na glowna bron tego serialu. Ja tez uwazam, ze to zasluga pana Michala, ktory wyraznie bawi sie rola i pokazuje, ze jednak potrafi byc "mniej serio" niz zwykle. Ale tez i zasluga w tym partnerki, ktora dotrzymuje kroku i "nie boi sie" starszego kolegi. Za chwile zobaczymy co zmajstrowala konkurencja, ale "stary zawodnik" trzyma sie dobrze, a nawet lepiej ;-)
                              • maniaczytania Re: Falkowicz - tajna bron 07.02.13, 20:34
                                to prawda, ze Katarzyna Dabrowska nie ustepuje w niczym M. Zebrowskiemu.

                                Wczoraj swietnie 'lapala' powietrze po tych wszystkich 'zblizeniach' Falkowicza :)

                                No, i w sumie fajnie im w "NDINZ" te wolty ze zmiana sympatii do postaci wychodza, przeciez Wiki tez byla jedna z najbardziej antypatycznych bohaterek.
                                • sowca Re: Falkowicz - tajna bron 07.02.13, 21:49
                                  Ja tam zawsze lubiłam Wiki, babka z charakterem i temperamentem, nie tak jak te kizie mizie w rodzaju Zosi czy Leny. Ale ostatnio rzeczywiście wznosi się na wyżyny talentu, gra świetnie i jakoś tak pasują do siebie Falkowicz i Wiktoria. Zaskakująca para, ale ciekawa.
                                  Nina! Tej to z kolei nigdy nie lubiłam. Okropnie denerwująca, a ostatnio jeszcze bardziej niż zwykle. Sambor z kolei kiedyś był fajny, a teraz zupełnie ulega Ninie, niestety, i przez to robi się nudnawą, irytującą postacią.
                                  • ami_lii Re: Falkowicz - tajna bron 07.02.13, 22:45
                                    A ja dalej twierdzę że Falkowicz coś knuje i taki niewinny romans to to nie będzie :) I czy on nie jest dla niej za stary?? Oj, Wiki się przejedzie na tym romansie.

                                    Nina - zaczyna mnie niepokoić liczba mężczyzn z którymi "miała kontakty". Bo coś przeczuwam że poznany ostatnio mężczyzna też się przez jej łóżko przewinął. Hany nie było, Jamesa też nie - i niestety Jamesa dłuuuuuuuuuugo nie będzie :((((( Nawet nie będzie na kim oka zawiesić :/
                                    • czekolada72 Re: Falkowicz - tajna bron 08.02.13, 07:04
                                      Ale ewolucja roli Niny idzie jakos tak dziwnie - najpierw byla kims w rodzaju "upadlej dziewczyny o zlotym sercu", pozniej wyszla na dzielna ambitna coreczke spaczonego tatusia, ktora zerwala z tatusiem i "ja sama" bidnie ale dzielnie zdobywa wiedze nie pod dyktando owego tatusia, pozniej znow bylo niedokonca upadle dziewcze wspierajace mezczyzne po przejsciach i ukorowaniem owegoz byl romantyczny happy end rodem z harlequinow, a na koncu wrednawa jedza, ktorej najwieksza ambicja jest bycie dyrektorowa i brylowanie na salonach.
                                      Jakos tak to... odrzucajaco ten watek dziala. No, zniechecajaco.
                                      • raszefka Re: Falkowicz - tajna bron 08.02.13, 12:49
                                        czekolada72 napisała:

                                        > a na koncu wrednawa jedza, ktorej najwiek
                                        > sza ambicja jest bycie dyrektorowa i brylowanie na salonach.
                                        >

                                        Wczorajsza akcja (która bardzo mi się spodobała) była żywcem wzięta z Kopciuszka. Zła siostra zawala biedną dziewczynę przepuklinami, sama pędząc na bal, na którym planuje zwrócić uwagę "królowej". Niespodziewanie zjawia się dobry wróżek, wyprawia Kopciuszka na bal, wyczarowując się przy okazji z karetą. Na balu biedna dziewczyna staje się gwiazdą wieczoru, podczas gdy zła siostra nawet nie zbliżyła się do pani profesor. Urocze :)
                                        • czekolada72 Re: Falkowicz - tajna bron 08.02.13, 12:51
                                          Faktycznie :))
                                    • figurka_z_porcelany Re: Falkowicz - tajna bron 08.02.13, 11:19
                                      ami_lii napisała:

                                      > A ja dalej twierdzę że Falkowicz coś knuje i taki niewinny romans to to nie będ
                                      > zie :) I czy on nie jest dla niej za stary?? Oj, Wiki się przejedzie na tym rom
                                      > ansie.

                                      Wiki we wcześniejszych wydaniach była osobą bardziej egoistyczną, skrytą, prącą do przodu, nawet momentami bezwzględną i tak bardzo na serio, bez właściwego Falkowiczowi sarkazmu, cynizmu i błazenady.
                                      Pod wplywem różnych okoliczności zmieniała się, bardziej otwoerała.
                                      Być może scenarzysci zechcą poprowadzic jej postać tak, że ona uzna, iż Falkowicz też ma serce, tylko je starannie chowa - tak jak ona postepowała wcześniej. No i dziewczyna się przejedzie, bo obstawiam, że Falkowicz to barwny bardzo, ale wyrachowany drań - choć świetny lekarz.
                                      Nietuzinkowe zachowania Falkowicza i znakomita gra aktorska Żebrowskiego bardzo mi się dobrze oglądają. Takie osoby w realu ma się ochotę udusić gołymi rękami. Głównie jednak nie tyle z powodu ich bezczelności, a z powodu bezsilnej złości, że samemu nie potrafi się być tak błyskotliwie cynicznym :)
                                      Podpisuję się też pod pochlebnymi komentarzami nt. gry Dąbrowskiej, coraz bardziej antypatycznej postaci Niny, Sambora który gdzieś zgubił jaja, rozlazłej Hany i Przemka, który jakoś nie jest dla mnie przekonujący w swoim cierpieniu.
                                      • raszefka Re: Falkowicz - tajna bron 08.02.13, 12:51
                                        figurka_z_porcelany napisała:

                                        >
                                        > No i dziewczyna się przejedzie, bo obstawiam, że Falkowicz to barwny bardzo, al
                                        > e wyrachowany drań -

                                        A ja liczę na to, że nie. Sam o sobie twierdzi, że się zmienił. No i Wiki zdaje się być dla niego wyzwaniem. Wcześniej chyba kobiety same mu do łóżka właziły.
                                        • lilith76 Re: Falkowicz - tajna bron 08.02.13, 13:25
                                          Ale panią patomorfolog (Marta Dąbrowska) nadal czaruje i utrzymuje w odwodzie, bo jest mu do czegoś potrzebna.
                                          Dość wybiórcza ta jego zmiana priorytetów ;)
                                          Żebrowski w serialu flirtuje z dwiema paniami aktorkami Dąbrowskimi - właśnie sobie uświadomiłam :)
                                        • figurka_z_porcelany Re: Falkowicz - tajna bron 08.02.13, 15:38
                                          raszefka napisała:


                                          > A ja liczę na to, że nie. Sam o sobie twierdzi, że się zmienił. No i Wiki zdaje
                                          > się być dla niego wyzwaniem. Wcześniej chyba kobiety same mu do łóżka właziły.

                                          Jakieś plotki w necie latały, że Falkowicz jednak pozostanie draniem, a Wiki pożałuje okazanego mu zaufania - stąd moje przypuszczenie. Zresztą gdyby i on dostał aureoli, to byłoby nudno do zarzygania. Będzie czarował, bo Wiki faktycznie jest wyzwaniem, a on lubi wyzwania i jakoś zawsze wychodzi z nich obronną ręką :) Co mu szkodzi powiedzieć, że się zmienił, a nawet rozgłaszać to wszem i wobec. Im więcej osób z jego otoczenia się na to nabierze, tym większy będzie miał ubaw, a przy okazji wysmaży kilka kolejnych pieczeni swojej kariery.
                                          • czekolada72 Re: Falkowicz - tajna bron 08.02.13, 19:07
                                            Oj, prawde wyznal swojemu adwokatowi, czy raczej potwierdzil prawde :)
                                            • sowca Re: Falkowicz - tajna bron 08.02.13, 21:08
                                              O nie, Falkowicz na pewno nie dostanie aureoli ;) Ma coś takiego w oczach, co każe przypuszczać, że pewne cechy drania pozostaną w nim na długo. Ale przecież może sobie pozostać bezczelnym i cynicznym draniem w stosunku do innych, lecz porządnym w stosunku do Wiktorii i wcale do tego nie musi zmieniać całego image'u. To byłoby nawet ciekawe, zwłaszcza, że Consalida jest na tyle charakterna i niepokorna, że nie chciałaby pewnie nawet zmieniać Falkowicza na nudnego aniołka. Ja widzę potencjał w tej relacji i myślę, że byłoby dobrze, gdyby nawet mając romans, Wiktoria i Falkowicz nie zmienili swoich charakterków, co dodałoby pieprzu słodkim wątkom miłosnym innych.
                                              A propos wątków miłosnych - krążą plotki o kryzysie u Latoszków. Może jednak Witek i Agatka?
                                              • raszefka Re: Falkowicz - tajna bron 08.02.13, 22:00
                                                Kryzys u Latoszkow? Sądziłam że raczej Lenę pochowają
                                                • glafira Re: Falkowicz - tajna bron 09.02.13, 22:00
                                                  W sąsiednim wątku toczą się rozmowy o Ninie, tutaj też parę osób denerwuje jej przemiana z nieśmiałej, sympatycznej gąski w jędzę, a mnie osobiście bardzo się to podoba. Nie Nina konkretnie, ale sposób, w jaki scenarzyści prowadzą tę postać. Inne postacie zresztą też. Jest przynajmniej ciekawie. Ludzie się zmieniają, a zwłaszcza ludzie, którzy lizną trochę władzy i pieniędzy. Jak w życiu. Można jej nie lubić, ale dziewczyna ma potencjał na bycie kimś. Może nie po trupach do celu, ale dobrze wykorzystuje sprzyjające okoliczności. I to jest właśnie tajna broń tego serialu. Zmiany, zmiany, zmiany. Jak w życiu:)
                                                  • sowca Re: Falkowicz - tajna bron 09.02.13, 23:06
                                                    Mnie denerwuje Nina, w ogóle, jako taka. Co nie oznacza, że chciałabym ja usunąć z serialu albo coś, absolutnie nie! Nina ma jedną gigantyczną zaletę - budzi emocje. I choćby za to warto ją docenić. Mogę uważać ją za głupią, pyszną i jędzowatą, ale uważam, że dodaje smaczku serialowi i NA PEWNO warto tę postać prowadzić dalej w tym kierunku. Serial powinien pokazywać przecież szerokie spektrum różnych postaci - lepszych, gorszych, irytujących, wywyższających się, drani, słodkich idiotek, aniołów, wstrętnych megier i po prostu przeciętniaków. Jak to w życiu ;)
                          • figurka_z_porcelany Re: Wiki Nina Leśna Gora 08.02.13, 11:01
                            maniaczytania napisała:

                            > P.S. 2 na poprzedniej stronie byla dyskusja o tym, "po jakiemu" mowi maz Hany -
                            > bylo w serialu na samym poczatku zaraz po tym, jak sie obudzil - zaczal mowic
                            > po polsku, Przemek pierwszy go o to pytal, to tlumaczyl, ze chcial znac jezyk z
                            > ony.

                            To ja! To ja! To ja pytałam o umiejętności językowe Jamesa! :) :) :)
                            Nie zwróciłam uwagi na jego rozmowę z Przemkiem....
                            Żeby jednak troche pomarudzić - pierwszym jezykiem Hany jest chyba jednak hebrajski... NO dobra, już się więcej nie czepiam :)
                            • eo_wina Re: Wiki Nina Leśna Gora 08.02.13, 12:12
                              Niekoniecznie. Ojciec byl chyba polskim Zydem...
                              • raszefka Re: Wiki Nina Leśna Gora 08.02.13, 12:43
                                Matka chyba. I dlatego po romansie z ojcem Przemka pojechała do Izraela osiąść w jakimś kibucu.
    • matt_banco Nerwy, nerwy puscily 13.02.13, 22:45
      Troche rozlazly ten odcinek, niby sporo sie dzialo, ale jakos tak tempa brakowalo.
      Nina przedobrzyla i stracila kontrole ... w sumie calkiem ciekawie poprowadzono ten watek, chociaz utrata panowania nad soba w wykonaniu Bogdanowicza troche zbyt sztucznie wypadla. W kazdym razie Ninie znow sie grunt pod nogami pali i w ten sposob nie ma czasu na bycie dyrektorowa ;-)
      Troche zginela w tym odcinku Wiki, robiac po czesci za postac komediowa. Ale za to calkiem przyjemnie wypadla pani Perchuc w roli zony i matki. Fizycznosc jej sie troche zmienila i przyznam, ze w dosc ciekawym kierunku, ale przede wszystkim fajna energie wniosla i brawurowo pociagnela scene diagnozowania cukrzyka-podrywacza. Nie do konca lapie w ktora strone idzie watek Marka, ktory "skloszardzial" jakby bardziej.
      Watek Hany ... i muzyki. Irytujacy ... "to nasza muzyka byla" ... wow! Musialem sobie w myslach poprawic jeden z dialogow, gdy Hana rozmawia z psychiatra i on pyta jej czy wie ilu Jezusow ma na oddziale. W naturalny sposob dopowiedzialem kwestie Hany "A ilu masz Jamesow .... Jamesow Bondow".
      Wyraznie odczuwalny brak Falkowicza.
      • ami_lii Re: Nerwy, nerwy puscily 13.02.13, 23:00
        Ale dr. Szymon pojawił się aż 3 razy dzisiaj! :) Nowy rekord :P Natomiast biednego Jamesa nie zobaczymy chyba przez dłuższy czas...

        Reszta odcinka - raczej przeciętna.
      • lilith76 Re: Nerwy, nerwy puscily 14.02.13, 09:47
        Scena gdy Bogdanowicz pokazuje przed narzeczoną swoje prawdziwe oblicze zrobiona topornie. Gdyby wszyscy przemocowcy tak się odkrywali, to nie mielibyśmy problemu przemocy domowej.

        Scenariusz wstecznie korygowany - Nina chyba nie tylko klientom czas umilała, bo panienkę tłucze się w zamkniętym pokoju, a nie na bankiecie. Czuję, że Bogdanowicz będzie się mścił i grunt pod nogami Niny już się tli.

        Łasiczka - fajne, ja bym tak chciała być nazwana ;)
      • argentea Re: Nerwy, nerwy puscily 14.02.13, 12:21
        A moim zdaniem fajnie poprowadzono wątek przemocy, trochę przewrotnie. Bo Nina niby faktycznie przedobrzyła, ale jednak zwróciła uwagę dziewczyny przemocowca na tę jego cechę. Być może gdyby nie to, dziewczyna zlekceważyłaby czy usprawiedliwiała jego wybuch gniewu jako jednorazową, przypadkową utratę panowania.
        • matt_banco Re: Nerwy, nerwy puscily 14.02.13, 12:40
          Watek wymyslony ciekawie, tylko tak jak pisalismy troche polozony aktorstwem pana przesladowcy ;-) (oczywiscie przymykamy oczeta na ciagle "bycie po drodze" szpitala w Lesnej Gorze, czyli syndrom "jedyny szpital w Warszawie to Lesna Gora").
          Zaintrygowalo mnie tez zacytowanie przez Marka zaslyszanego u Latoska okreslenia, ze Agata to dziewczyna oniryczna ;-) Tak jakos nie bardzo w ktora strone mam isc z interpretacja, czy ze dziewczyna jak z slodkiego snu, czy ze jak z koszmaru, czy tez moze ze lekko senna ;-) No i podoba mi sie to jak pani Komarnicka wygrywa te lekko zawiedzione spojrzenia.
          • faszyna Re: Nerwy, nerwy puscily 14.02.13, 12:55
            "Oniryczna" to chyba zona powiedziała. A "Latoszek" robił za przykrywke.
            A co do meritum, nerwy mi tez puszczaja. Po kilku sennsownych odcinkach scenariusz robi sie mizerny mimo waszych zbiorowych wysiłków, by wyciągnąc z odcinka rózne perełki. ;)) Jak dobrze, że za chwilę rusza nowy sezon. Będą nowe produkcje (choc tych akurat jak na lekarstwo) i wiosna za oknem-będzie dobrze! :))
            • matt_banco Re: Nerwy, nerwy puscily ... OT 14.02.13, 13:10
              ;-) No wiesz, tak na jalowym biegu tez trzeba sie troche pogimnastykowac, forme utrzymac przed nowym sezonem.
              Tak patrze na dzisiejszy program TV (walentynkowy poniekad) i widze, ze jest ciekawie: "Byla sobie dziewczyna", ktorej nie widzialem, a chcialem, cudna "Mala miss", ktora widzialem i bardzo chetnie obejrze ponownie (fajne towarzystwo, z Abigail Breslin na czele i akompaniamentem DeVotchi, www.youtube.com/watch?v=2BtxhqfNnwY )
          • lilith76 Re: Nerwy, nerwy puscily 14.02.13, 13:04
            "Oniryczna" to żona powiedziała i był to komplement-szpilka wbita w rywalkę - w rozumieniu: anemiczna, mimozowata, przelewająca się. I efekt jest, bo dla odmiany z pani Todorskiej-Perchuć emanowała zmysłowa, cielesna kobiecość :)

            Marek rzucił, że to Latoszek odpowiedział i teraz ciekawe, czy to wepchnie Agatę w ramiona Latoszka, czy wręcz przeciwnie. I biedny Latoszek nie będzie wiedział komu zawdzięczać :)
            • matt_banco Re: Nerwy, nerwy puscily 14.02.13, 13:13
              ;-) Dzieki za piekne wytlumaczenie ... czyli nie przewidzialo mi sie, ze pani Perchuc w swej roli kobiecoscia zaowocowala.
              • eo_wina Re: Nerwy, nerwy puscily 14.02.13, 15:35
                Hm...a mnie sie wydaje, ze ona tak jakos "zbabsztylała". Zle jej chyba robi ta fryzura postarzajaca.
                Co do onirycznosci Agaty - cos w tym jest...dla mnie to ona taka driada jest.
                • lilith76 Re: Nerwy, nerwy puscily 15.02.13, 09:49
                  Bo "oniryczna" może być też sensie pozytywnego komplementu (jeśli można tak logiczne napisać), ale nie takie były tu intencje.
                  • glafira Re: Nerwy, nerwy puscily 16.02.13, 10:16
                    Obejrzałam z opóźnieniem, wczoraj. Teoria spiskowa z połączeniem z aferą szpiegowską w wykonaniu Jamesa i Hany, mdła. Właściwie nie wiem po co wprowadzono ten wątek. Pewnie miało być dobrze, a wyszło jak zwykle. Tradycyjnie. To zupełnie niepotrzebne w tym serialu. Natomiast bardzo, bardzo spodobała mi się Pani Perchuć. I z wyglądu i z gry aktorskiej. Kobieca, elegancka, przebojowa, dowcipna, inteligentna. Fajna. Ninie rzeczywiście puściły nerwy i zagrane to było bezbłędnie.
                    A co z robotem? Czyżby pojawił się i zniknął jak wczorajsza asteroida, zostawiając swój ślad w postaci małych odłamków? Bo jeśli to miała być promocja na wielką skalę, to powinien popracować w każdym odcinku, choćby na zasadzie rozmów o nim przy okazji operacji, niekoniecznie pokazując się widzom na oczy, bo świadomi widzowie zrozumieją przecież, że pokazywanie go w akcji nie jest proste, skoro w kraju jest tylko taki jeden:)

                    A na koniec zagwozdka 'znowu':) Z założenia ten wątek ma być ' bitwą' na oczy i uszy widzów dwóch seriali lekarskich. Niedługo przeciwnik rusza do boju, a ja nie jestem pewna, czy zmuszę się do oglądania drugiej serii Lekarzy. Nie osądzam z góry, ale nie leży mi ten serial i po zapowiedziach widać, iż niewiele merytorycznie się w serialu zmieniło. W poniedziałek będzie można obejrzeć prapremierowy odcinek 1 na tvnplayer... Przemyślę to przez weekend:)))
                    • matt_banco Re: Nerwy, nerwy puscily 16.02.13, 10:43
                      Glafiro, autorko watku ... nie porzucaj, nie porzucaj. To w sumie bardzo ciekawy pojedynek, szczegolnie ze wynik moze sie jeszcze zmienic, choc nie sadze aby druzyna TVN-u cos tam znaczaco zmienila. Wiec pozostan i nadal bedziemy punktowac ... no chyba, ze faktycznie "Lekarze" stana sie niestrawni.
                      • glafira Re: Nerwy, nerwy puscily 16.02.13, 11:16
                        Nie, wątku nie porzucam, tylko obawiam się, że zamiast obiektywnie osądzać pojedynek, będę subiektywnie kibicować tylko jednej drużynie:)
                        Tu chyba trzeba przestawić się na mentalność niepoprawnego kibica naszej kochanej reprezentacji piłki nożnej. Kibica, który po tylu rozczarowaniach ciągle zasiada przed telewizorem przed kolejnym meczem (nawet tym towarzyskim) z nadzieją, iż tym razem na pewno się uda...
                        1 odcinek obejrzę na pewno, co dalej, zobaczymy:)))
                    • lilith76 Re: Nerwy, nerwy puscily 18.02.13, 09:55
                      > A co z robotem? Czyżby pojawił się i zniknął jak wczorajsza asteroida, zostawi
                      > ając swój ślad w postaci małych odłamków? Bo jeśli to miała być promocja na wie
                      > lką skalę, to powinien popracować w każdym odcinku, choćby na zasadzie rozmów o
                      > nim przy okazji operacji, niekoniecznie pokazując się widzom na oczy, bo świad
                      > omi widzowie zrozumieją przecież, że pokazywanie go w akcji nie jest proste, sk
                      > oro w kraju jest tylko taki jeden:)

                      Gdzieś wyżej pisałam o tym, co usłyszałam na temat tego robota w tv śniadaniowej - często trzeba go serwisować, bo traci precyzję po kilku operacjach, a to koszty rzędu jednej kawalerki w Warszawie. W realu jest zapewne odpalany od wielkiego dzwonu, przy dźwiękach trąb, a tu sugerujesz by pokazać, że on bez przerwy działa ;)
                      • pati.1978 Re: Lekarze wracają do gry 18.02.13, 20:12
                        Dzisiaj premiera na tvn player o 22.30 premiera Lekarzy II serii. A to zapowiedź : lekarze.tvn.pl/informacje/kto-tu-kogo-bada-zobacz-wideo-ze-spotkania-z-lekarzami,76835,1.html
                      • glafira Re: Nerwy, nerwy puscily 19.02.13, 21:43
                        lilith76 napisała:

                        > Gdzieś wyżej pisałam o tym, co usłyszałam na temat tego robota w tv śniadaniowe
                        > j - często trzeba go serwisować, bo traci precyzję po kilku operacjach, a to ko
                        > szty rzędu jednej kawalerki w Warszawie. W realu jest zapewne odpalany od wielk
                        > iego dzwonu, przy dźwiękach trąb, a tu sugerujesz by pokazać, że on bez przerwy
                        > działa ;)

                        Gdzieś wyżej ktoś nas uświadamiał, że firma, która jest dystrybutorem tego urządzenia chce, aby robot zaistniał w świadomości społecznej, czy coś w tym stylu. Skoro ma zaistnieć, to musi się pokazywać, albo przynajmniej przypominać o sobie w rozmowach. Przecież dysputy dyrektora szpitala z decydentami o zdobyciu środków na serwis robota też mogą być wątkiem w serialu, a zwłaszcza, jeśli będą to decydenci z NFZ:)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka