ami_lii
22.10.14, 19:54
Obstawiałam że cała ta historia z Falkowiczem biorącym nikomu nieznany lek homeopatyczny ma na celu wyłącznie ostrzeżenie ludzi przed kosztami i skutkami brania "cudownego remedium na wszelkie dolegliwości". W końcu, w internecie jest całe mnóstwo stron które oferują cudowny lek na wyciągnięcie ręki (muszą sprzedawać go w internecie bo te podłe koncerny farmaceutyczne panicznie boją się tej cudownej substancji i blokują możliwość jej legalnego użycia). Z ostatnich hitów - roztwór chloru jako lek na nowotwór trzustki. Albo promienie UV które niszczą wirusa Ebolę w kilkanaście sekund.
(Spoiler)
A co się okazuje? Że Falkowicz zostanie cudownie wyleczony! W jego najnowszych badaniach nie będzie śladu po toksynach, wielonarządowe uszkodzenie zacznie się cofać a Falkowicz zaczyna wracać do pełni zdrowia. I obsesyjnie dociekać co tak naprawdę jest w tym cudownym leku...
Naprawdę, jeśli wątek naprawdę będzie się rozwijał w ten sposób że "zestaw starannie wyselekcjonowanych 150 ziół wyleczył wielonarządowe uszkodzenie u bohatera serialu", to aż boję się pomyśleć jaki oręż do ręki dostają ci wszelcy sprzedawcy cudownych diet, sprzętów do harmonizowania pola magnetycznego organizmu i wszelkich wspaniałych lekarstw na wszystkie choroby tego świata, od AIDS i autyzmu po nowotwory i Ebolę. Mam nadzieję że po chwilowej euforii jednak okaże się że ten lek nie był taki cudowny a zatrucie organizmu zostało tylko zakamuflowane - biorąc pod uwagę jak Falkowicz potraktował Ludmiłę, to byłaby piękna ironia losu.