dr.verte 21.11.07, 12:39 to dopiero czwarty serial jaki na stałe śledzę po twin peaksie, soprano i pittbulu , polecam Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
luczijka Re: Californication - wreszcie dobry serial. 21.11.07, 18:29 Ja też polecam :DDD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aloha Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.acn.waw.pl 21.11.07, 18:51 Serial w sumie o niczym ;) Po dwóch odcinkach mogę powiedzieć iż raczej bardziej podobał mi się "Weeds". Amerykanie mają jakąś obsesję na temat L.A a ile można rozważać jak denne jest to miasto i jak niszczy ludzi tak do wyrzygania. Poza tym główną atrakcją "Californication" to z kim i jak najdziwniej uprawiać seks (przykładem wyimaginowany blowjob od zakonnicy przed ołtarzem). Na jeden dwa odcinki to starczy ale dłuższą metę będzie nudno. Duchovny fajny ale bez rewelacji, McElhone ładna i co z tego, najlepsza chyba jest postać ich córeczki nad wiek rozwiniętej. Pojawia się też dyżurny dziwak serialowy czyli łysy Evan Handler który jak dla mnie wszystko najlepsze pokazał w sitcomie z Jennifer Grey którego tytułu nie pamiętam. Za to postaci Mii strawić nie mogę! Karykatura 16-nastolatki na miarę niemal Bollywoodu, wygłaszająca denne, wydumane kwestie z kosmosu w dodatku brzydka iż nawet z przyjemnością popatrzeć na nią nie można. A niestety jak na razie jest swoistą osią serialu. Ech, "Weeds" było o wiele lepsze nawet w najsłabszym punkcie drugiego sezonu :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.07, 10:24 na mnie tez Californication nie zrobilo żadnego wrazenia. Film o tym jak to sie mozna bzykac kazdy z każdym. Jedyny plus to fajnie zagrana rola Duchovnego jako podstarzałego pisarza pijaka-erotomana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiaderny Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.07, 11:43 Typowe wypowiedzi kobiet które nie mają zielonego pojęcia o naturze faceta. Komediowe połączenie nihilizmu głównego bohatera z nadzieją na uczuciowe spełnienie to majstersztyk. Uważam że to jeden z najlepszych seriali ever. A jak ktoś widzi tu tylko kopulację to niech przełączy na Lost. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aloha Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.acn.waw.pl 22.11.07, 21:57 Gość portalu: wiaderny napisał(a): > Typowe wypowiedzi kobiet które nie mają zielonego pojęcia o naturze > faceta. Komediowe połączenie nihilizmu głównego bohatera z nadzieją > na uczuciowe spełnienie to majstersztyk. > Uważam że to jeden z najlepszych seriali ever. > A jak ktoś widzi tu tylko kopulację to niech przełączy na Lost. Typowa wypowiedź "prawdziwego faceta" który argumentem o płci chce wszystko rozegrać. Może i my mało widzimy ale ty mało możesz nam uargumentować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiaderny Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.07, 22:27 Nie ma co argumentować bo przeciez nigdy nie zrozumiesz męskiego zaliczania panienek bez miłości. Albo upijania się lub zajarania "na śmierć". Baba to baba. A serial jest dla facetów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aloha Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.acn.waw.pl 22.11.07, 23:38 Eee tam, zaraz nie zrozumiesz... Jak by było tak jak piszesz to nie byłoby alkoholiczek i nałogowców wśród kobiet co może i byłoby fajne. Ale niestety są. Co nie znaczy że akurat nihilizm tak jak pokazano to w "Cal" to mi się chce to oglądać. Takie klimaty to już były i jak na serial takiego kalibru mogliby się postarać o mniej schematów np. obsadzić akcję w NY czy gdzieś mniej oczywistym niż LA. Ale tutaj wszedł do gry autoerotyzm Amerykanów i scenarzystów i niestety wyszła jeszcze jedna kalka tematów już zużytych do bólu. Ja rozumiem satyra, metafora itp. ale tutaj twórcy starają sie być mądrzy a nie potrafią wyjrzeć z własnego grajdoła. I może właśnie dlatego tak specyficznie umiejscawiasz widownię tego serialu co dla mnie jest dziwne bo pierwszy raz słyszę taką klasyfikację. To jest telewizja, ich nie stać na takie podziały. Patrz szmira typu Desperate Houswives którą usiłują wcisnąć i facetom i laskom bo tak się klepie kasę. Amerykańska TV jest bardziej demokratyczna niż by ci się wydawało właśnie dlatego iż ta "demokracja" zapewnia im dochody. A tak apropos może napiszesz co sądzisz o postaci Mii? Chętnie poznam męski punkt widzenia. Choć zapewnie chodzi o to iż laska ma być ucieleśnieniem snów dirty, middle aged man o jędrnej i zepsutej nastolatce? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiaderny Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.07, 23:55 Madeline Zima dostała rolę pewnie po znajomości albo za coś... Zresztą kolejny męski punkt widzenia - w tym serialu nie ma pięknych kobiet! Nie mam pojęcia czy to celowe zagranie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: divad Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.07, 15:09 serial moim zdaniem mega. zdecydowanie lepszy niż weeds. moze rzeczywiście jest coś w tym, że Cali będzie się podobać facetom a weeds to tak nie do konca. no ale w koncu tworca cali jest facet a weeds kobieta... a lepszy dlaczego..? bardziej wiarygodna fabula (oczywiscie miedzy bajki mozna wlozyc podboje Hanka. chociaz ja tam nie wiem, w LA nigdy nie bylem...:)) o wiele sensowniejsze poczucie humoru. w weeds jedyna smieszna postac to Andy. no moze jeszcze Doug. reszta - wydumane dialogi, tak inteligentne, ze az nierzeczywiste. w ogole jakis taki blizszy zwyklemu czlowiekowi jest ten serial niz weeds. co do kobiet - meski punky widzenia: kilka aktorek bardzo ładnych, zwłaszcza Natascha, plus np ta dziewczyna co okradla tymczasowo Hanka. no ale to oczywiscie subiektywne oceny. akurat postac Bekki to jest taka sobie bym powiedział. jakas taka zbyt poważna. i kiepska z niej wokalistka, hehe. co do urody Zimy to ciężko się ustosunkować - np w scenie gdy poderwała Hanka w księgarni robiła niezłe wrażenie, ale tak na codzień później to już bez rewelacji. ale kto powiedział, że wszystkie aktorki mają być olśniewające. chyba chodziło o to, żeby serial był bliższy rzeczywistości. chodziaż tak jak już napisałem - nie byłem w LA więc nie wiem czy być może na ulicach bywają tylko super atrakcyjne dziewczyny. acha, a zarzut że akcja dzieje się w LA uważam za cokolwiek bezndaziejny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: divad Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.07, 15:10 boshe, napisałem "chodziaż" zamiast "chociaż". skrucha...! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aloha Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.acn.waw.pl 26.11.07, 16:27 Dialogi niektóre "Cal" ma niezłe, nie powiem. Jednak nie zapominajmy iż główną postacią jest pisarz więc to też nie będzie poziom zwykłego człowieka. A cała zabawa w serialach made in USA polega na tekstach (nawet w CSI czy innych sensacjach) więc nie ma co szukać skromniejszych ;) Zarzut męski-damski punkt widzenia to czysta retoryka i inne takie zabiegi niczym z historii literatury. Akurat przy "Pitbullach", "Shieldach" czy innych takich bym się zgodziła na kino męskie (choć nawet patrząc na nasze forum widać jak wiele fanek mają te seriale) ale tutaj? W obyczaju? Od siebie mogę powiedzieć iż od początku oceniałam CAL jako serial czyli konstruktywnie patrząc na warsztat, aktorstwo itd. A tutaj cały czas mi się wmawia iż moja macica mi przeszkadza w zrozumieniu tego dzieła. Niezłe. Ponadto znam facetów którzy też uważają iż CAL to cienizna bo wiele seriali już widzieli i umieją ocenić co dobre a co złe. > acha, a zarzut że akcja dzieje się w LA uważam za cokolwiek bezndaziejny. To nie był zarzut o miejsce akcji a o sztampowe walnięcie L.A = miasto grzechu niszczące ludzi. Jakie L.A jest wie nawet zwykły Polak bo tyle się napatrzył w miliardach filmów. A scenarzyści poszli po najmniejszej linii oporu i pokazali takie same obrazki jak wszędzie za fasadą mądrego "męskiego" serialu. Ach i uważam że Natascha jest piękna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: divad Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.07, 08:50 ale po co doszukiwać się na siłe głębszego dna? jeśli są w Cali dialogi "niezłe" to juz samo to powinno wystarczyć jeśli chodzi o tę warstwę serialu. nie bardzo ogarniam tę tendencję do porównywania. program sam w sobie ma wartość. bez skali odniesienia. natomiast jeśli uważasz, że cała zabawa w serialach made in USA, w tym również w Cali, polega li tylko na dialogach to raczej nie dojedziemy do jakiegokolwiek konsensusu. nie wiem czy oglądałaś Carnivale, Deadwood, Six Feet Under... zdecydowanie są amerykańskie:) w warstwie tekstowej są genialne (zwłaszcza spośród nich Deadwood) ale w praktycznie w każdej innej również. to samo z Californication, jak to określiłaś "warsztat", aktorstwo też niczego sobie. postać Hanka, doskonały przykład na cynika, któremu taka postawa nie do końca odpowiada. pozostałe postaci może nie są już tak złożone, ale przecież to jest raptem 12 odcinków po niecałe 30 minut. inaczej się nie dało. (tak przy okazji to nie zarzucałem, ze jako kobieta nie możesz się tym serialem zachwycic, napisałem tylko, że niekoniecznie będziesz go tak odbierała jak facet. to tak gwoli wyjaśnienia i odparcia zarzutów o seksizm:D) jakoś nie zauważyłem, żeby LA było przedstawione jako miasto niszczące ludzi. nie widzę ani krwiożerczego Hanka, ani wypranej z uczuć Karen, ani bezkompromisowego Billa (Boba, Billy-Boba...:))), ani Charliego bez serca. no może najbliżej do tego stereotypu ma Dani "California" i "Modliszka" Mia. wreszcie na koniec tego wywodu - zarzut, że Cali służy do pokazania wymyślnych scen seksu (vide scena z zakonnicą proponującą blowjob) - jeśli zauważyłaś w tym tylko przerysowaną scenę seksu to chyba źle się nastawiłaś później na cały serial i stąd twoje przemyślenia odnośnie niego:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aloha Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.acn.waw.pl 27.11.07, 14:55 Właśnie o to chodzi że CAl jest niezłe a nie rewelacyjne jak tutaj pisano. Oczywiście jest to subiektywne. A akurat lubię oceniać serial całościowo więc może to trochę niesłusznie wyglądać jak szukanie drugiego dna. To jest normalny proces poznawczy :) Mnie tam seks nie przeszkadza ale to iż CAL jest serialem o niczym. To znaczy jest to zamierzone: problemy i droga krzyżowa (sea of pointless pussy ;)) faceta w średnim wieku nie mogą złożyć się na serial z akcją. A właśnie trochę iskry zabrakło. Zamiast konkretnej fabuły mamy rozterki związane ze ślubem byłej. Trochę nudno ale rozumiem konwencję tyle że mnie nie rusza tak jak inne seriale choćby Carnivale czy Rome. Brakuje mi tu humoru trochę innego niż związanego z "niespodziewanymi" sytuacjami łóżkowymi. Fajne są konfrontacje z Billy-Bobem ale to też się szybko wyeksploatuje bo Billy-Bob to taki nudny frajer że w końcu robienie go w konia przestanie być śmieszne. Chyba rzeczywiście już mnie nie kręci nihilizm choć to raczej jest sprawa wieku niż płci. > jakoś nie zauważyłem, żeby LA było przedstawione jako miasto niszczące ludzi. > nie widzę ani krwiożerczego Hanka, ani wypranej z uczuć Karen, ani > bezkompromisowego Billa (Boba, Billy-Boba...:))), ani Charliego bez serca. no > może najbliżej do tego stereotypu ma Dani "California" i "Modliszka" Mia. Hell-LA Magazine? Hank któremu było dobrze w NY ale po przyjeździe do L.A skończył się jako pisarz? Rozpad rodziny, alkoholizm, prochy? Przemysł filmowy który zniszczył jego świetną powieść durną ekranizacją? To są same stereotypy tego jak L.A jest brzydkim miastem które pluje ne ludzi zwłaszcza ludzi twórczych i wrażliwych itd. > wreszcie na koniec tego wywodu - zarzut, że Cali służy do pokazania wymyślnych > scen seksu (vide scena z zakonnicą proponującą blowjob) - jeśli zauważyłaś w ty > m > tylko przerysowaną scenę seksu to chyba źle się nastawiłaś później na cały > serial i stąd twoje przemyślenia odnośnie niego:) A bo jak to faceci przyczepiliście się tylko do zarzutu o seks ;) Sorry, wiem że Ty akurat mi płci nie wytykałeś ale temat seksu wraca jak bumerang. Zobacz ile seksu było w Rome czy Weeds a jak ładnie to grało z całością i nie zamieniało seriali w tani erotyk dla znudzonych życiem. Ale po odcinku trzecim widzę iż procent seksu nieco spada więc chyba był to taki haczyk dla naiwnych na początek. Jak widać zabieg nie do końca przemyślany :) Na koniec napiszę iż dziś emisja odcinka #4 więc dam CAL jeszcze jedną szansę. Jak mnie nie będzie bawić biorę zabawki idę oglądać coś lepszego. Niby to tylko niecałe 30 minut ale po co się męczyć jak się nie podoba? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: divad Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.07, 15:09 A tak przy okazji to blowjob jest git, co myslisz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: divad Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.07, 08:46 ten koleś/koleżanka zgrywus od "blowjoba" nade mną to oczywiście nie ja. wracając do merytoryczne dyskusji... Cali jest dla mnie rewelacyjne. niektóre momenty oglądałem po kilkanaście razy. nie kasuje z dysku tylko co chwila oglądam sobie kolejny fragment całości. jeszcze żadnego serialu tak nie analizowałem. co prawda chodzi mi głównie o teksty, dialogi gdy oglądam po raz wtóry ale całościowo serial jest genialny:) no akurat jeśli chodzi o sedno serialu to chodzi właśnie o te rozterki. jak dla mnie są przedstawione bardzo fajnie. co prawda czytałem na forum imdb, że ktoś tam dopatrzył się w californication elementów z różnych seriali. ale mi to nie przeszkadza. ja tam odbieram go "swoiście". te wszystkie aspekty LA, które wymieniłaś niekoniecznie kojarzą mi się li tylko z LA właśnie. jakoś u mnie taki stereotyp nie funkcjonuje. chyba powinienem się z tego cieszyć:) jeśli ktoś widzi w Cali tylko tani erotyk to dalsza dyskusja nie do końca ma sens. takie jest moje zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aloha Madeline Zima IP: *.acn.waw.pl 28.11.07, 17:17 Wiedziałam że skądś Zimę kojarzę. Otóż panienka wystąpiła w filmie "The Hand That Rocks the Cradle" na który trafiłam niedawno na AleKino a przede wszystkim jako dziecko grała w "Nianii"!!! Więcej tutaj: www.imdb.com/name/nm0956526/ Kurcze pieczone, kojarzyłam ją jako prześliczne dziecko stąd problemy z połączeniem słodkiej dziewczynki z pokraczną Mią. Niestety z urody dużo jej nie zostało ;) Jeśli chodzi o "Cali" to masz spore szczęście bo nieźle Ci serial podpasował :) Chyba nie pamiętam żeby mnie tak życiowo zainspirował jakiś serial. Najbliżej były "Przystanek Alaska" i ostatnio "Rome". Może CSI sezon 5 który chyba był bardziej socjologiczny niż poprzednie sezony. A o erotyk się nie obrażaj ;) Nie chodziło mi o cały serial tylko o sceny łóżkowe w odcinku 1 & 2 które jak dla mnie nie były najlepiej zgrane z całością. Stąd wrażenie iż ktoś je na przynętę wrzucił od czapy. Stąd skojarzenie z soft erotic bo wyglądało to jak sztuka dla sztuki czyli według prawideł "dobrej" TV musi być seks, bójki i wybuchy. Kurde, już zaczyna mnie męczyć tłumaczenie się z mojego widzenia seksu w Cali ;) Odpowiedz Link Zgłoś
yapkovitz californication 29.11.07, 07:55 Dla mnie i dla moich znajomych serial jest niesamowity:) zeby uprzedzic ewentualne ataki ze sie nie znam, ze nie wiem co pisze, ze nic nie widzialem nigdy, prosze sprawdzic na forum o jakich serialach juz pisalem:) Osobiscie odbieram ww. serial jako przypowiesc o pewnym stylu zycia, o kalifornizacji. Sens serialu oddaja slowa piosenki zespolu Red Hot Chili Peppers, pod tym samym tytulem: Psychic spies from China Try to steal your mind's elation Little girls from Sweden Dream of silver screen quotations And if you want these kind of dreams It's Californication It's the edge of the world And all of western civilization The sun may rise in the East At least it settles in the final location It's understood that Hollywood sells Californication Pay your surgeon very well To break the spell of aging Celebrity skin is this your chin Or is that war your waging First born unicorn Hard core soft porn Dream of Californication Dream of Californication Marry me girl be my fairy to the world Be my very own constellation A teenage bride with a baby inside Getting high on information And buy me a star on the boulevard It's Californication Space may be the final frontier But it's made in a Hollywood basement Cobain can you hear the spheres Singing songs off station to station And Alderon's not far away It's Californication Born and raised by those who praise Control of population everybody's been there and I don't mean on vacation Destruction leads to a very rough road But it also breeds creation And earthquakes are to a girl's guitar They're just another good vibration And tidal waves couldn't save the world From Californication Pay your surgeon very well To break the spell of aging Sicker than the rest There is no test But this is what you're craving Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiaderny Re: californication IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.07, 08:45 Wytarcie ręki o Duchovnego po oddaniu moczu w 4 odcinku to tylko w tym serialu mogło sie zdarzyć. Tak sobie myslę że w tym migają tu cały czas nasze męskie skryte marzenia takie jak wspomniana juz pierwsza scena 1 odcinka, sekretarka Agenta czy to wytarcie ręki o naszego wroga. Naprawde szacunek dla scenarzystów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: divad Re: Madeline Zima IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.07, 14:58 zgadza się - serial podpasował mi idealnie. jak żaden do tej pory. nadal jestem zafascynowany Carnivale, Rzymem czy Six Feet Under. ale nie zdarzyło mi się z nimi tak cackać:) np. scenę gdy Hank leży na sofie u Charli'ego i rozmawiają m.in. kolczykach Dani widziałem kilkanaście razy. perfekcyjnie zagrana, zabwana, doskonale oddaje klimat całego serialu. zresztą takich scen jest multum. Hank zyskał status mojego autorytetu, juz się boję jak to wpłynie na moją psychikę:) co scen łóżkowych to pozwolę się nie zgodzić, że wszystkie były niezgrane z całością. (uwaga, spoilery:)) * scena pierwsza: zakonnica - już tłumaczyłem:) * scena 1,5:) - Hank zaprezentowany jako luzak (luzacki kochanek), po drugie musi być jakieś uzasadnienie dla rozbitego światła w samochodzie, hehe. * scena kolejna - Mia, scena kluczowa dla całego serialu. Hank sam później wspomina, że wtedy był "half in a bag anyway" i łatwo dał sie uwieść... * scena kolejna2 - scjentolożka na imprezie u Billa-Karen - zgadzam się - ta scena w ogóle niepotrzebna. * kilka scen kolejnych - Meredith - próba wymazania Karen z głowy, próba nieudana, sceny seksu jako takie mają przełożenie na fabułe i treść serialu. następnych już nie będę opisywał, żeby nie psuć zabawy. zresztą rzeczywiście później nie ma już ich jakoś dużo. ogólnie serial mega dla mnie. szkoda że druga seria taka odległa:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aloha Re: Madeline Zima IP: *.acn.waw.pl 29.11.07, 18:55 Trochę skłamałam z tym serialem który na mnie nie działa bo zupełnie zapomniałam o Black Books. Po obejrzeniu pierwszego sezonu miałam tak samo jak Ty po Cali. Całkowicie "moje" poczucie humoru, lekko skrzywione, też cyniczne i nihilistyczne plus genialny pomysł na życie wg. Bernarda Blacka ;) Zresztą sezon drugi bardzo nie ustępuje pierwszemu ale z czasem taka euforia trochę mija zwłaszcza iż oglądam kupę innych rzeczy. Ale Bernard Black jest bezsprzecznie moim idolem. Co do Cali to rozumiem iż przyjemnie wam się ogląda serial w którym można się przejrzeć jak w lustrze. Po tym względem może być on bardziej trafiony dla facetów bo trafia wprost do ego ;) Dla mnie nie mówi on nic o facetach czego bym nie wiedziała (kurde ale to wszechwiedząco zabrzmiało, sorry!). Poza tym wydaje mi się iż poziom prawdy jest podobny co prawda o kobietach w serialach tj. "Desperate Houseviwes" czy "Men in Trees" czy produkcjach typu Bridget Jones. Czyli parę zabawnych, przerysowanych stereotypów które ogląda się cholernie przyjemnie bo też podane to jest nieźle. Ale nie każdego musi bawić tego typu pop-socjologia i pop-psychologia. Pewnie znowu wsadziłam kij w mrowisko ale tak mi się wydaję iż po tej całej dyskusji w tym wątku zaczynam rozumieć co wy tam widzicie w tym Cali choć akurat serial nadal słabo mnie bawi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: divad Re: Madeline Zima IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.07, 08:59 dzięki za info o Black Books. trzeba będzie go sobie zdobyć... na IMdB fajnie o nim piszą. no akurat porównanie Cali do DH to tak troche nie do końca moim zdaniem. Cali bliżej do sitcomu niż do obyczajówki jak DH. a to, że prezentowane są stereotypy to wydaje mi się główna cecha szeroko rozumianego filmu jako takiego. tak sobie myślę, że każdy film, serial opisuję w mniejszym lub większym stopniu pewną konkretną sytuację, jakiś szczegół z życia, aspekt, również stereotyp. zawsze to będzie jakiś wycinek z życia, bo nie da się ująć go (życia, rzeczywistości) całościowo. a czu będzie to podane w formie realistycznej czy przerysowanej to już jakby ma mniejsze znaczenie - w tym momencie wszystko leży na barkach twórców dobierających formę do treści. ktoś kto zna się na rzeczy, dysponuje "talentem" zrobi to tak, że będzie się podobało. ktoś inny to po prostu schrzani. i tu dochodzimy do sedna - jako, że film/serial prezentuje, z racji swych ograniczeń, tylko wycinek rzeczywistości to nie jest możliwe, żeby ten właśnie aspekt zainteresował wszystkich. kolejne ograniczenie dokłada "forma" z jaką to przedstawiono - wkrada się kwestia gustów - nie wszyscy będą to lubić. w ten sposób ograniczony zostaje krąg odbiorców. dlatego też mi serial podpasował idealnie, Tobie nie do końca. ok, koniec tych tanich przemyśleń. mam nadzieję, że nie zagmatwałem wszystkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aloha Re: Madeline Zima IP: *.acn.waw.pl 30.11.07, 13:35 Nie zagmatwałeś. Faktycznie forma jest bardzo ważna i tutaj niekoniecznie ta forma mi się podoba. Niby subtelne różnice ale przy ilości serialów produkowanych ostatnio takie drobiazgi decydują które lubimy a które nie. Black Books polecam gorąco. Ciekawa jestem Twoich wrażeń. Serial rewelacyjny ze specyficznym poczuciem humoru. Dawno się tak nie uśmiałam na żadnym serialu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: duchowny Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: 193.238.200.* 27.12.07, 23:20 Zgadzam się w pełni, ten serial jest mietrzowski, kiedyś przeczytałem recenzję menforum.pl/rozrywka/film/californication---serial-dla-nas.html i się uzalezniłem niedlugo później ;) Odpowiedz Link Zgłoś