Dodaj do ulubionych

Californication - wreszcie dobry serial.

21.11.07, 12:39
to dopiero czwarty serial jaki na stałe śledzę po twin peaksie,
soprano i pittbulu , polecam
Obserwuj wątek
    • luczijka Re: Californication - wreszcie dobry serial. 21.11.07, 18:29
      Ja też polecam :DDD
      • Gość: aloha Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.acn.waw.pl 21.11.07, 18:51
        Serial w sumie o niczym ;) Po dwóch odcinkach mogę powiedzieć iż raczej bardziej
        podobał mi się "Weeds". Amerykanie mają jakąś obsesję na temat L.A a ile można
        rozważać jak denne jest to miasto i jak niszczy ludzi tak do wyrzygania. Poza
        tym główną atrakcją "Californication" to z kim i jak najdziwniej uprawiać seks
        (przykładem wyimaginowany blowjob od zakonnicy przed ołtarzem). Na jeden dwa
        odcinki to starczy ale dłuższą metę będzie nudno. Duchovny fajny ale bez
        rewelacji, McElhone ładna i co z tego, najlepsza chyba jest postać ich córeczki
        nad wiek rozwiniętej. Pojawia się też dyżurny dziwak serialowy czyli łysy Evan
        Handler który jak dla mnie wszystko najlepsze pokazał w sitcomie z Jennifer Grey
        którego tytułu nie pamiętam. Za to postaci Mii strawić nie mogę! Karykatura
        16-nastolatki na miarę niemal Bollywoodu, wygłaszająca denne, wydumane kwestie z
        kosmosu w dodatku brzydka iż nawet z przyjemnością popatrzeć na nią nie można. A
        niestety jak na razie jest swoistą osią serialu. Ech, "Weeds" było o wiele
        lepsze nawet w najsłabszym punkcie drugiego sezonu :)
        • Gość: aga Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.07, 10:24
          na mnie tez Californication nie zrobilo żadnego wrazenia. Film o tym
          jak to sie mozna bzykac kazdy z każdym. Jedyny plus to fajnie
          zagrana rola Duchovnego jako podstarzałego pisarza pijaka-erotomana.
          • Gość: wiaderny Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.07, 11:43
            Typowe wypowiedzi kobiet które nie mają zielonego pojęcia o naturze
            faceta. Komediowe połączenie nihilizmu głównego bohatera z nadzieją
            na uczuciowe spełnienie to majstersztyk.
            Uważam że to jeden z najlepszych seriali ever.
            A jak ktoś widzi tu tylko kopulację to niech przełączy na Lost.
            • Gość: aloha Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.acn.waw.pl 22.11.07, 21:57
              Gość portalu: wiaderny napisał(a):

              > Typowe wypowiedzi kobiet które nie mają zielonego pojęcia o naturze
              > faceta. Komediowe połączenie nihilizmu głównego bohatera z nadzieją
              > na uczuciowe spełnienie to majstersztyk.
              > Uważam że to jeden z najlepszych seriali ever.
              > A jak ktoś widzi tu tylko kopulację to niech przełączy na Lost.

              Typowa wypowiedź "prawdziwego faceta" który argumentem o płci chce wszystko
              rozegrać. Może i my mało widzimy ale ty mało możesz nam uargumentować.
              • Gość: wiaderny Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.07, 22:27
                Nie ma co argumentować bo przeciez nigdy nie zrozumiesz męskiego
                zaliczania panienek bez miłości.
                Albo upijania się lub zajarania "na śmierć".
                Baba to baba. A serial jest dla facetów.
                • Gość: aloha Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.acn.waw.pl 22.11.07, 23:38
                  Eee tam, zaraz nie zrozumiesz... Jak by było tak jak piszesz to nie byłoby
                  alkoholiczek i nałogowców wśród kobiet co może i byłoby fajne. Ale niestety są.

                  Co nie znaczy że akurat nihilizm tak jak pokazano to w "Cal" to mi się chce to
                  oglądać. Takie klimaty to już były i jak na serial takiego kalibru mogliby się
                  postarać o mniej schematów np. obsadzić akcję w NY czy gdzieś mniej oczywistym
                  niż LA. Ale tutaj wszedł do gry autoerotyzm Amerykanów i scenarzystów i niestety
                  wyszła jeszcze jedna kalka tematów już zużytych do bólu. Ja rozumiem satyra,
                  metafora itp. ale tutaj twórcy starają sie być mądrzy a nie potrafią wyjrzeć z
                  własnego grajdoła. I może właśnie dlatego tak specyficznie umiejscawiasz
                  widownię tego serialu co dla mnie jest dziwne bo pierwszy raz słyszę taką
                  klasyfikację. To jest telewizja, ich nie stać na takie podziały. Patrz szmira
                  typu Desperate Houswives którą usiłują wcisnąć i facetom i laskom bo tak się
                  klepie kasę. Amerykańska TV jest bardziej demokratyczna niż by ci się wydawało
                  właśnie dlatego iż ta "demokracja" zapewnia im dochody.

                  A tak apropos może napiszesz co sądzisz o postaci Mii? Chętnie poznam męski
                  punkt widzenia. Choć zapewnie chodzi o to iż laska ma być ucieleśnieniem snów
                  dirty, middle aged man o jędrnej i zepsutej nastolatce?
                  • Gość: wiaderny Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.07, 23:55
                    Madeline Zima dostała rolę pewnie po znajomości albo za coś...
                    Zresztą kolejny męski punkt widzenia - w tym serialu nie ma pięknych
                    kobiet! Nie mam pojęcia czy to celowe zagranie.
                    • Gość: divad Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.07, 15:09
                      serial moim zdaniem mega. zdecydowanie lepszy niż weeds. moze rzeczywiście jest
                      coś w tym, że Cali będzie się podobać facetom a weeds to tak nie do konca. no
                      ale w koncu tworca cali jest facet a weeds kobieta...

                      a lepszy dlaczego..? bardziej wiarygodna fabula (oczywiscie miedzy bajki mozna
                      wlozyc podboje Hanka. chociaz ja tam nie wiem, w LA nigdy nie bylem...:)) o
                      wiele sensowniejsze poczucie humoru. w weeds jedyna smieszna postac to Andy. no
                      moze jeszcze Doug. reszta - wydumane dialogi, tak inteligentne, ze az
                      nierzeczywiste. w ogole jakis taki blizszy zwyklemu czlowiekowi jest ten serial
                      niz weeds.

                      co do kobiet - meski punky widzenia: kilka aktorek bardzo ładnych, zwłaszcza
                      Natascha, plus np ta dziewczyna co okradla tymczasowo Hanka. no ale to
                      oczywiscie subiektywne oceny.

                      akurat postac Bekki to jest taka sobie bym powiedział. jakas taka zbyt poważna.
                      i kiepska z niej wokalistka, hehe.
                      co do urody Zimy to ciężko się ustosunkować - np w scenie gdy poderwała Hanka w
                      księgarni robiła niezłe wrażenie, ale tak na codzień później to już bez rewelacji.
                      ale kto powiedział, że wszystkie aktorki mają być olśniewające. chyba chodziło o
                      to, żeby serial był bliższy rzeczywistości. chodziaż tak jak już napisałem - nie
                      byłem w LA więc nie wiem czy być może na ulicach bywają tylko super atrakcyjne
                      dziewczyny.

                      acha, a zarzut że akcja dzieje się w LA uważam za cokolwiek bezndaziejny.
                      • Gość: divad Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.07, 15:10
                        boshe, napisałem "chodziaż" zamiast "chociaż". skrucha...!
                      • Gość: aloha Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.acn.waw.pl 26.11.07, 16:27
                        Dialogi niektóre "Cal" ma niezłe, nie powiem. Jednak nie zapominajmy iż główną
                        postacią jest pisarz więc to też nie będzie poziom zwykłego człowieka. A cała
                        zabawa w serialach made in USA polega na tekstach (nawet w CSI czy innych
                        sensacjach) więc nie ma co szukać skromniejszych ;)

                        Zarzut męski-damski punkt widzenia to czysta retoryka i inne takie zabiegi
                        niczym z historii literatury. Akurat przy "Pitbullach", "Shieldach" czy innych
                        takich bym się zgodziła na kino męskie (choć nawet patrząc na nasze forum widać
                        jak wiele fanek mają te seriale) ale tutaj? W obyczaju? Od siebie mogę
                        powiedzieć iż od początku oceniałam CAL jako serial czyli konstruktywnie patrząc
                        na warsztat, aktorstwo itd. A tutaj cały czas mi się wmawia iż moja macica mi
                        przeszkadza w zrozumieniu tego dzieła. Niezłe.

                        Ponadto znam facetów którzy też uważają iż CAL to cienizna bo wiele seriali już
                        widzieli i umieją ocenić co dobre a co złe.

                        > acha, a zarzut że akcja dzieje się w LA uważam za cokolwiek bezndaziejny.

                        To nie był zarzut o miejsce akcji a o sztampowe walnięcie L.A = miasto grzechu
                        niszczące ludzi. Jakie L.A jest wie nawet zwykły Polak bo tyle się napatrzył w
                        miliardach filmów. A scenarzyści poszli po najmniejszej linii oporu i pokazali
                        takie same obrazki jak wszędzie za fasadą mądrego "męskiego" serialu.

                        Ach i uważam że Natascha jest piękna.
                        • Gość: divad Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.07, 08:50
                          ale po co doszukiwać się na siłe głębszego dna? jeśli są w Cali dialogi "niezłe"
                          to juz samo to powinno wystarczyć jeśli chodzi o tę warstwę serialu. nie bardzo
                          ogarniam tę tendencję do porównywania. program sam w sobie ma wartość. bez skali
                          odniesienia.
                          natomiast jeśli uważasz, że cała zabawa w serialach made in USA, w tym również w
                          Cali, polega li tylko na dialogach to raczej nie dojedziemy do jakiegokolwiek
                          konsensusu. nie wiem czy oglądałaś Carnivale, Deadwood, Six Feet Under...
                          zdecydowanie są amerykańskie:) w warstwie tekstowej są genialne (zwłaszcza
                          spośród nich Deadwood) ale w praktycznie w każdej innej również.

                          to samo z Californication, jak to określiłaś "warsztat", aktorstwo też niczego
                          sobie. postać Hanka, doskonały przykład na cynika, któremu taka postawa nie do
                          końca odpowiada. pozostałe postaci może nie są już tak złożone, ale przecież to
                          jest raptem 12 odcinków po niecałe 30 minut. inaczej się nie dało.
                          (tak przy okazji to nie zarzucałem, ze jako kobieta nie możesz się tym serialem
                          zachwycic, napisałem tylko, że niekoniecznie będziesz go tak odbierała jak
                          facet. to tak gwoli wyjaśnienia i odparcia zarzutów o seksizm:D)

                          jakoś nie zauważyłem, żeby LA było przedstawione jako miasto niszczące ludzi.
                          nie widzę ani krwiożerczego Hanka, ani wypranej z uczuć Karen, ani
                          bezkompromisowego Billa (Boba, Billy-Boba...:))), ani Charliego bez serca. no
                          może najbliżej do tego stereotypu ma Dani "California" i "Modliszka" Mia.

                          wreszcie na koniec tego wywodu - zarzut, że Cali służy do pokazania wymyślnych
                          scen seksu (vide scena z zakonnicą proponującą blowjob) - jeśli zauważyłaś w tym
                          tylko przerysowaną scenę seksu to chyba źle się nastawiłaś później na cały
                          serial i stąd twoje przemyślenia odnośnie niego:)
                          • Gość: aloha Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.acn.waw.pl 27.11.07, 14:55
                            Właśnie o to chodzi że CAl jest niezłe a nie rewelacyjne jak tutaj pisano.
                            Oczywiście jest to subiektywne. A akurat lubię oceniać serial całościowo więc
                            może to trochę niesłusznie wyglądać jak szukanie drugiego dna. To jest normalny
                            proces poznawczy :)

                            Mnie tam seks nie przeszkadza ale to iż CAL jest serialem o niczym. To znaczy
                            jest to zamierzone: problemy i droga krzyżowa (sea of pointless pussy ;)) faceta
                            w średnim wieku nie mogą złożyć się na serial z akcją. A właśnie trochę iskry
                            zabrakło. Zamiast konkretnej fabuły mamy rozterki związane ze ślubem byłej.
                            Trochę nudno ale rozumiem konwencję tyle że mnie nie rusza tak jak inne seriale
                            choćby Carnivale czy Rome. Brakuje mi tu humoru trochę innego niż związanego z
                            "niespodziewanymi" sytuacjami łóżkowymi. Fajne są konfrontacje z Billy-Bobem ale
                            to też się szybko wyeksploatuje bo Billy-Bob to taki nudny frajer że w końcu
                            robienie go w konia przestanie być śmieszne. Chyba rzeczywiście już mnie nie
                            kręci nihilizm choć to raczej jest sprawa wieku niż płci.

                            > jakoś nie zauważyłem, żeby LA było przedstawione jako miasto niszczące ludzi.
                            > nie widzę ani krwiożerczego Hanka, ani wypranej z uczuć Karen, ani
                            > bezkompromisowego Billa (Boba, Billy-Boba...:))), ani Charliego bez serca. no
                            > może najbliżej do tego stereotypu ma Dani "California" i "Modliszka" Mia.

                            Hell-LA Magazine? Hank któremu było dobrze w NY ale po przyjeździe do L.A
                            skończył się jako pisarz? Rozpad rodziny, alkoholizm, prochy? Przemysł filmowy
                            który zniszczył jego świetną powieść durną ekranizacją? To są same stereotypy
                            tego jak L.A jest brzydkim miastem które pluje ne ludzi zwłaszcza ludzi
                            twórczych i wrażliwych itd.

                            > wreszcie na koniec tego wywodu - zarzut, że Cali służy do pokazania wymyślnych
                            > scen seksu (vide scena z zakonnicą proponującą blowjob) - jeśli zauważyłaś w ty
                            > m
                            > tylko przerysowaną scenę seksu to chyba źle się nastawiłaś później na cały
                            > serial i stąd twoje przemyślenia odnośnie niego:)

                            A bo jak to faceci przyczepiliście się tylko do zarzutu o seks ;) Sorry, wiem że
                            Ty akurat mi płci nie wytykałeś ale temat seksu wraca jak bumerang. Zobacz ile
                            seksu było w Rome czy Weeds a jak ładnie to grało z całością i nie zamieniało
                            seriali w tani erotyk dla znudzonych życiem. Ale po odcinku trzecim widzę iż
                            procent seksu nieco spada więc chyba był to taki haczyk dla naiwnych na
                            początek. Jak widać zabieg nie do końca przemyślany :)

                            Na koniec napiszę iż dziś emisja odcinka #4 więc dam CAL jeszcze jedną szansę.
                            Jak mnie nie będzie bawić biorę zabawki idę oglądać coś lepszego. Niby to tylko
                            niecałe 30 minut ale po co się męczyć jak się nie podoba?
                            • Gość: divad Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.07, 15:09
                              A tak przy okazji to blowjob jest git, co myslisz?
                            • Gość: divad Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.07, 08:46
                              ten koleś/koleżanka zgrywus od "blowjoba" nade mną to oczywiście nie ja.

                              wracając do merytoryczne dyskusji... Cali jest dla mnie rewelacyjne. niektóre
                              momenty oglądałem po kilkanaście razy. nie kasuje z dysku tylko co chwila
                              oglądam sobie kolejny fragment całości. jeszcze żadnego serialu tak nie
                              analizowałem. co prawda chodzi mi głównie o teksty, dialogi gdy oglądam po raz
                              wtóry ale całościowo serial jest genialny:)

                              no akurat jeśli chodzi o sedno serialu to chodzi właśnie o te rozterki. jak dla
                              mnie są przedstawione bardzo fajnie. co prawda czytałem na forum imdb, że ktoś
                              tam dopatrzył się w californication elementów z różnych seriali. ale mi to nie
                              przeszkadza. ja tam odbieram go "swoiście".

                              te wszystkie aspekty LA, które wymieniłaś niekoniecznie kojarzą mi się li tylko
                              z LA właśnie. jakoś u mnie taki stereotyp nie funkcjonuje. chyba powinienem się
                              z tego cieszyć:)

                              jeśli ktoś widzi w Cali tylko tani erotyk to dalsza dyskusja nie do końca ma
                              sens. takie jest moje zdanie.
                              • Gość: aloha Madeline Zima IP: *.acn.waw.pl 28.11.07, 17:17
                                Wiedziałam że skądś Zimę kojarzę. Otóż panienka wystąpiła w filmie "The Hand
                                That Rocks the Cradle" na który trafiłam niedawno na AleKino a przede wszystkim
                                jako dziecko grała w "Nianii"!!! Więcej tutaj:
                                www.imdb.com/name/nm0956526/ Kurcze pieczone, kojarzyłam ją jako
                                prześliczne dziecko stąd problemy z połączeniem słodkiej dziewczynki z pokraczną
                                Mią. Niestety z urody dużo jej nie zostało ;)

                                Jeśli chodzi o "Cali" to masz spore szczęście bo nieźle Ci serial podpasował :)
                                Chyba nie pamiętam żeby mnie tak życiowo zainspirował jakiś serial. Najbliżej
                                były "Przystanek Alaska" i ostatnio "Rome". Może CSI sezon 5 który chyba był
                                bardziej socjologiczny niż poprzednie sezony.

                                A o erotyk się nie obrażaj ;) Nie chodziło mi o cały serial tylko o sceny
                                łóżkowe w odcinku 1 & 2 które jak dla mnie nie były najlepiej zgrane z całością.
                                Stąd wrażenie iż ktoś je na przynętę wrzucił od czapy. Stąd skojarzenie z soft
                                erotic bo wyglądało to jak sztuka dla sztuki czyli według prawideł "dobrej" TV
                                musi być seks, bójki i wybuchy. Kurde, już zaczyna mnie męczyć tłumaczenie się z
                                mojego widzenia seksu w Cali ;)
                                • yapkovitz californication 29.11.07, 07:55
                                  Dla mnie i dla moich znajomych serial jest niesamowity:) zeby
                                  uprzedzic ewentualne ataki ze sie nie znam, ze nie wiem co pisze, ze
                                  nic nie widzialem nigdy, prosze sprawdzic na forum o jakich
                                  serialach juz pisalem:) Osobiscie odbieram ww. serial jako
                                  przypowiesc o pewnym stylu zycia, o kalifornizacji. Sens serialu
                                  oddaja slowa piosenki zespolu Red Hot Chili Peppers, pod tym samym
                                  tytulem:
                                  Psychic spies from China
                                  Try to steal your mind's elation
                                  Little girls from Sweden
                                  Dream of silver screen quotations
                                  And if you want these kind of dreams
                                  It's Californication

                                  It's the edge of the world
                                  And all of western civilization
                                  The sun may rise in the East
                                  At least it settles in the final location
                                  It's understood that Hollywood
                                  sells Californication

                                  Pay your surgeon very well
                                  To break the spell of aging
                                  Celebrity skin is this your chin
                                  Or is that war your waging

                                  First born unicorn
                                  Hard core soft porn
                                  Dream of Californication
                                  Dream of Californication

                                  Marry me girl be my fairy to the world
                                  Be my very own constellation
                                  A teenage bride with a baby inside
                                  Getting high on information
                                  And buy me a star on the boulevard
                                  It's Californication

                                  Space may be the final frontier
                                  But it's made in a Hollywood basement
                                  Cobain can you hear the spheres
                                  Singing songs off station to station
                                  And Alderon's not far away
                                  It's Californication

                                  Born and raised by those who praise
                                  Control of population everybody's been there
                                  and
                                  I don't mean on vacation

                                  Destruction leads to a very rough road
                                  But it also breeds creation
                                  And earthquakes are to a girl's guitar
                                  They're just another good vibration
                                  And tidal waves couldn't save the world
                                  From Californication

                                  Pay your surgeon very well
                                  To break the spell of aging
                                  Sicker than the rest
                                  There is no test
                                  But this is what you're craving
                                  • Gość: wiaderny Re: californication IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.07, 08:45
                                    Wytarcie ręki o Duchovnego po oddaniu moczu w 4 odcinku to tylko w
                                    tym serialu mogło sie zdarzyć.
                                    Tak sobie myslę że w tym migają tu cały czas nasze męskie skryte
                                    marzenia takie jak wspomniana juz pierwsza scena 1 odcinka,
                                    sekretarka Agenta czy to wytarcie ręki o naszego wroga.
                                    Naprawde szacunek dla scenarzystów.
                                • Gość: divad Re: Madeline Zima IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.07, 14:58
                                  zgadza się - serial podpasował mi idealnie. jak żaden do tej pory. nadal jestem
                                  zafascynowany Carnivale, Rzymem czy Six Feet Under. ale nie zdarzyło mi się z
                                  nimi tak cackać:) np. scenę gdy Hank leży na sofie u Charli'ego i rozmawiają
                                  m.in. kolczykach Dani widziałem kilkanaście razy. perfekcyjnie zagrana, zabwana,
                                  doskonale oddaje klimat całego serialu. zresztą takich scen jest multum.
                                  Hank zyskał status mojego autorytetu, juz się boję jak to wpłynie na moją psychikę:)

                                  co scen łóżkowych to pozwolę się nie zgodzić, że wszystkie były niezgrane z
                                  całością. (uwaga, spoilery:))
                                  * scena pierwsza: zakonnica - już tłumaczyłem:)
                                  * scena 1,5:) - Hank zaprezentowany jako luzak (luzacki kochanek), po drugie
                                  musi być jakieś uzasadnienie dla rozbitego światła w samochodzie, hehe.
                                  * scena kolejna - Mia, scena kluczowa dla całego serialu. Hank sam później
                                  wspomina, że wtedy był "half in a bag anyway" i łatwo dał sie uwieść...
                                  * scena kolejna2 - scjentolożka na imprezie u Billa-Karen - zgadzam się - ta
                                  scena w ogóle niepotrzebna.
                                  * kilka scen kolejnych - Meredith - próba wymazania Karen z głowy, próba
                                  nieudana, sceny seksu jako takie mają przełożenie na fabułe i treść serialu.
                                  następnych już nie będę opisywał, żeby nie psuć zabawy. zresztą rzeczywiście
                                  później nie ma już ich jakoś dużo.

                                  ogólnie serial mega dla mnie. szkoda że druga seria taka odległa:)
                                  • Gość: aloha Re: Madeline Zima IP: *.acn.waw.pl 29.11.07, 18:55
                                    Trochę skłamałam z tym serialem który na mnie nie działa bo zupełnie zapomniałam
                                    o Black Books. Po obejrzeniu pierwszego sezonu miałam tak samo jak Ty po Cali.
                                    Całkowicie "moje" poczucie humoru, lekko skrzywione, też cyniczne i
                                    nihilistyczne plus genialny pomysł na życie wg. Bernarda Blacka ;) Zresztą sezon
                                    drugi bardzo nie ustępuje pierwszemu ale z czasem taka euforia trochę mija
                                    zwłaszcza iż oglądam kupę innych rzeczy. Ale Bernard Black jest bezsprzecznie
                                    moim idolem.

                                    Co do Cali to rozumiem iż przyjemnie wam się ogląda serial w którym można się
                                    przejrzeć jak w lustrze. Po tym względem może być on bardziej trafiony dla
                                    facetów bo trafia wprost do ego ;) Dla mnie nie mówi on nic o facetach czego bym
                                    nie wiedziała (kurde ale to wszechwiedząco zabrzmiało, sorry!). Poza tym wydaje
                                    mi się iż poziom prawdy jest podobny co prawda o kobietach w serialach tj.
                                    "Desperate Houseviwes" czy "Men in Trees" czy produkcjach typu Bridget Jones.
                                    Czyli parę zabawnych, przerysowanych stereotypów które ogląda się cholernie
                                    przyjemnie bo też podane to jest nieźle. Ale nie każdego musi bawić tego typu
                                    pop-socjologia i pop-psychologia. Pewnie znowu wsadziłam kij w mrowisko ale tak
                                    mi się wydaję iż po tej całej dyskusji w tym wątku zaczynam rozumieć co wy tam
                                    widzicie w tym Cali choć akurat serial nadal słabo mnie bawi.
                                    • Gość: divad Re: Madeline Zima IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.07, 08:59
                                      dzięki za info o Black Books. trzeba będzie go sobie zdobyć... na IMdB fajnie o
                                      nim piszą.

                                      no akurat porównanie Cali do DH to tak troche nie do końca moim zdaniem. Cali
                                      bliżej do sitcomu niż do obyczajówki jak DH. a to, że prezentowane są stereotypy
                                      to wydaje mi się główna cecha szeroko rozumianego filmu jako takiego. tak sobie
                                      myślę, że każdy film, serial opisuję w mniejszym lub większym stopniu pewną
                                      konkretną sytuację, jakiś szczegół z życia, aspekt, również stereotyp. zawsze to
                                      będzie jakiś wycinek z życia, bo nie da się ująć go (życia, rzeczywistości)
                                      całościowo. a czu będzie to podane w formie realistycznej czy przerysowanej to
                                      już jakby ma mniejsze znaczenie - w tym momencie wszystko leży na barkach
                                      twórców dobierających formę do treści. ktoś kto zna się na rzeczy, dysponuje
                                      "talentem" zrobi to tak, że będzie się podobało. ktoś inny to po prostu
                                      schrzani. i tu dochodzimy do sedna - jako, że film/serial prezentuje, z racji
                                      swych ograniczeń, tylko wycinek rzeczywistości to nie jest możliwe, żeby ten
                                      właśnie aspekt zainteresował wszystkich. kolejne ograniczenie dokłada "forma" z
                                      jaką to przedstawiono - wkrada się kwestia gustów - nie wszyscy będą to lubić. w
                                      ten sposób ograniczony zostaje krąg odbiorców. dlatego też mi serial podpasował
                                      idealnie, Tobie nie do końca.
                                      ok, koniec tych tanich przemyśleń. mam nadzieję, że nie zagmatwałem wszystkiego.
                                      • Gość: aloha Re: Madeline Zima IP: *.acn.waw.pl 30.11.07, 13:35
                                        Nie zagmatwałeś. Faktycznie forma jest bardzo ważna i tutaj niekoniecznie ta
                                        forma mi się podoba. Niby subtelne różnice ale przy ilości serialów
                                        produkowanych ostatnio takie drobiazgi decydują które lubimy a które nie.

                                        Black Books polecam gorąco. Ciekawa jestem Twoich wrażeń. Serial rewelacyjny ze
                                        specyficznym poczuciem humoru. Dawno się tak nie uśmiałam na żadnym serialu.
    • Gość: duchowny Re: Californication - wreszcie dobry serial. IP: 193.238.200.* 27.12.07, 23:20
      Zgadzam się w pełni, ten serial jest mietrzowski, kiedyś przeczytałem recenzję
      menforum.pl/rozrywka/film/californication---serial-dla-nas.html
      i się uzalezniłem niedlugo później ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka