Gość: Justa
IP: 217.153.76.*
03.12.08, 10:31
Nie wiem już czy to amnezja scenarzystów, którzy gubią się już w
perypetiach swoich bohaterów, czy kompletne niechlujstwo, czy
zamierzony efekt ( ach jaka ta Kinga w tej ciąży nieczula i
egoistyczna ), ale zmroziła mnie wczoraj oprócz słynnej sceny
pocałunku jeszcze jedna scena..
Kinga spoczywa w pieleszach, pojada śniadanko sporządzone przez
Pawełka i zamęcza go swoimi problemami.
- Ach - oddycha w końcu z ulgą - Tobie przynajmniej nie muszę
spowiadać się z wyników KTG i przeciwciał. Dla ciebie te sprawy to
czarna magia.
W tym momencie - zatyka mnie. Jaka czarna magia?? Przecież to Paweł
jako pierwszy miał zostać ojcem! Dopiero co to nikt tylko on
borykał się z problemami ciążowymi Sylwii! Tak szybko Kinia
zapomniała? Fakt, że Paweł nie zdążył oczywiście zapoznać się z
problematyką KTG i przeciwciał, jedynie chyba tam na jedno USG
zdążył pójść, ale nieważne, nie o to chodzi, chodzi o to, że sam
fakt bycia przyszłym ojcem nie jest mu obcy, poza tym przeżył
osobistą tragedię bo w końcu tym ojcem nie dane mu było zostać, a
Kingusia w swym błogim samozadowoleniu palnęła nieziemską głupotę.
Ale, zaraz.. Kinia - czy scenarzyści? Bo w końcu nie wiem co to
było? Filmowa gafa bohaterki czy totalna bezmyślność twórców
scenariusza?