Dodaj do ulubionych

PYTANIE do JP

IP: *.sd.sd.cox.net 29.07.05, 20:27
Witam! mam do ciebie kilka pytan, jestes tu na tym forum jedna z osob ktora
cos wiecej wie.Jesli myslisz czasem ze dla ciebie sa pewne rzeczy oczywiste
to dla innych moga byc zagadka. nie denerwuj sie jesli ktos pyta cie o
oczywiste rzeczy, bo one sa tylko dla ciebie takie. ty tu pewnie jestes i
wiesz "czym to sie je" rozumiesz. na pewno odpowiadjac innym na pytani wiele
im pomagasz. pamietaj o tym. dlatego ja tez mam do ciebie kilka pytan.
jestem obecnie w san diego i szukam pracy mieszkanie poki co mam zalatwione
za 400 za dwie osoby (pokoj) jak myslisz to duzo?

no i jeszcze pytanie odposnie samochodu. chcemy kupic samochod ale trzeba go
oczywiscie ubezpieczyc. znasz moze na tel. zeby moc sie ich zapytac, ile to
by sobie za ubezp. zyczyli?

no i jeszcze jedno pytanko. musimy kupic sobie tel, bo niestety nasze tu nie
dzialaja. najlepiej chykupic na karte. tylko wlasnie jestem tu krotko i nie
wiem ktora z firm oferujacych jest najtansza i do ktorej najlepiej sie wybrac?

mieszkasz w LA. jak dlugo?
dzieki za informacje
Obserwuj wątek
    • Gość: JP Re: odpowiadam IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 29.07.05, 21:43
      Milo mi ze doceniasz moje rady.
      Nie mieszkam w LA. Jednak Ameryka mimo roznic, generalnie jest taka sama. Jedno
      prawo federalne. Mieszkam tu sporo czasu i troche podrozuje. Wydaje mi sie ze
      znam ja dobrze. Odpowiadam takze dlatego ze nie widze reakcji osob
      mieszkajacych w Californi.

      Odpowiadajac na Twoje pytanie dotyczace mieszkania to $400 za dwie osoby tzn po
      $200 na osobe to jest OK. Wszystko to jednak zalezy od polozenia lokum i jego
      standartu.
      Norma tu jest ze kazdy roommate ma swoja sypialnie z lazienka a dzieli livig
      romm i kuchnie.
      www.google.com/search?hl=en&q=roommate
      Z samochodem nawiekszy chyba problem to wlasnie ubezpieczenie. Nie jest ono
      wysokie dla osob placacych to ubezpieczenie jakis czas. Najgorszy jest start.
      Nowi placa dwu, trzy krotnie wiecej. Jezeli np to ubezpieczenie (podstawowe
      bez ubezpieczenia od kolizji) wynosi srednio $400/rok to poczatkujacy zaplacic
      musi $1000 i wiecej. Z ogolno krajowych reklam wydaje sie ze najtansze sa te
      duze kompanie jak Geico Insurance i Dtric Insurance.
      Zreszta sprawdz to sama w internecie.
      www.google.com/search?hl=en&q=auto+insurance+companies&spell=1
      Wszedzie mozesz zarzadaj free quotes.
      Osobiscie mam State Farm i mam tam najtaniej ale moze dlatego ze ubiezpieczam
      tam wszytsko, dom, samochody i inne.

      Odnosnie telefonu to najlatwiej jest zalozyc linie stacjonarna. Masz tym samym
      mozliwosc wykupu DSL a i dzwonienm international nie bedzie problemu. Jednak
      oplata miesieczna za service jest ok $30. Jezeli nie zamierzasz dzwonic do
      Europy i masz karte kredytowa to wez cellphone. Jezeli chodzi o providera to po
      latach uzywajac kilku, zostalem przy T-Moblle. Jest u nas najtanszy i daje
      najwiecej.
      Ja uzywam family plan i jest on korzystny. Daja najwiekszy limit i darmowe
      nielimitowane rozmowy pomiedzy telefonami T-Mobile w calej Ameryce. Ponadto
      darmowe weekendy takze w obrebie calej Ameryki.
      • Gość: lealea Re: odpowiadam IP: *.sd.sd.cox.net 29.07.05, 23:02
        jest mi milo ze mi odpowiedziales tak skrupulatnie. masz moze nr gg zeby moc
        wiecej sobie pogadac.?
        jak pewnie sie domyslasz to jestem tu na wizie tur. i chce zaczac szkole, wiem
        jednak ze musze zdac pewnie egz. z jezyka. myslisz ze jak pojde do jakiegos
        collegu to pomogom mi w przygotowaniu zeby sie do nich dostac? nie chce z
        siebie wariata zrobic jak tam pojde. no i czy musze miec wize studencka.
        a i jeszcze jedno to wazne dla mnie jak bedzie konczyla mi sie wiza to pewnie
        bede musiala ja gdzie przedluzyc ale niestety nie wiem gdzie mam sie udac. czy
        wogole jest szansa ze ja dostane czy od razu starac sie o turystyczna. nie wiem
        jakos na razie nie moge sie znalesc. sorry ze tyle pytan ale nie bardzo komu
        iinnemu moge je zadac.
        pozd
        • Gość: JP Re: odpowiadam IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 30.07.05, 01:44
          Tak, to sie nieda tu na forum ale moge sprobowac.

          > jak pewnie sie domyslasz to jestem tu na wizie tur. i chce zaczac szkole

          Jaka szkole? Do zadnej regularnej szkoly nie przyjma Cie na wizie B2. Rozumiem
          ze chcesz otrzymac F1? Jezeli masz pieniadze to jest to proste, chociaz jak
          znam INS (teraz USI lub USCIS) to zeby ja otrzymac musisz wrocic do Polski.
          Innaczej mowiac jak masz pieniadze na oplacenie studiow to przyjma Cie z
          otwartymi rekami. Tutaj bija sie o zagranicznych studentow. Jedyny wymog to
          zdac TOFEL ze scorem np 500 (i to zalezy od uczelni).
          Mozesz probowac. Napewno powinnas zglosic sie do Uczelni ktora Ci odpowiada i
          zapytac jakie maja zasady przyjmowania. Oni sa nieprzecietnie frendly i beda
          chcieli C pomoc. Kazda wyzsza uczelnia ma swoja komorke do spraw wizowych i
          jezeli uznaja ze sie kwalifikujesz, oni sami zalatwia Ci wize studencka.
          Jak widzisz rzecz rozbija sie o pieniadze. Mozesz oczywiscie szukac sponsorow
          ale to nie jest proste. Amerykanom ktorzy sa dobrymi studentami i nie maja
          pieniedzy panstwo finasuje studia i do tego daja jeszcze dodatkowe grandy na
          utrzymanie. Obcokrajowcy musza placic jak za zborze.

          Powiem Ci szczerze ze nie spotkalem sie z przypadkiem aby przyjeli tu na studia
          kogos kto wykazuje sie zarobkami z nielegalnej pracy. Nie mowie ze jest to
          niemozliwe. W Ameryce wszystko jest mozliwe. Np masz jakies oszczednosci i
          jestes zdolna oplacic pierwszy semestr. Oni sa lasi na pieniadze. Kto wie.
          W trakcie sudiow majac juz student visa latwiej jest znalezc sponsora.
          Pamietaj tez ze kazda zaliczona klasa (przedmiot), uzyskany kredyt, liczy sie
          na cale Twoje zycie. Nigdy nie bedziesz musiala jej powtarzac.

          > a i jeszcze jedno to wazne dla mnie jak bedzie konczyla mi sie wiza to pewnie
          > bede musiala ja gdzie przedluzyc ale niestety nie wiem gdzie mam sie udac

          Nigdzie nie mozesz sie udac. Takie rzeczy zalatwia sie listownie, mozna tez
          online w internecie. Wypelniasz forme ktora wydrukujesz z internetu i zalaczyc
          check (money order) z oplata.
          O jednym jednak musisz wiedziec. Zeby przedluzyc wize turystyczna musisz miec
          dobre powody. Np. ze opiekujesz sie wojkiem i nie mozesz go teraz zostawic :)
          Nie wiem czy chec dalszego zwiedzania Ameryki zadziala. Musisz byc sprytna i
          wymyslec cos madrego. Przedluzaja max do 6 miesiecy.
          www.usimmigrationsupport.org/
          gg 4247562
        • Gość: ingrid moje trzy centy :o) IP: *.dhcp.fdul.wi.charter.com 30.07.05, 06:33
          Ten egzamin z języka to TOEFL- nie musisz go zdawać jeśli chcesz uczyć się
          języka na kursach ESL (English as a Second Language).W innym watku podałam ci
          link do jednego z community colleges oferujacego ESL za darmo.Nie sądzę jednak
          żebyś na wizie turystycznej mogła iśc do college'u- pozostają ci więc kursy w
          bibliotekach lub Education Centers.Studia są płatne (pomijam kwestie financial
          aid), więc studenci są traktowani lepiej niż w Polsce, ale to nie znaczy że
          zostaniesz przyjęta bez wizy studenckiej. Już w aplikacji musisz podać SSN
          którego nie masz. Nie radze też kłamać i podawać fałszywego numeru. Każda
          aplikacja jest tutaj dość dokłądnie sprawdzana, nawet w trakcie studiów jeśli
          się zorientują to zostaniesz wyrzucona dyscyplinarnie- wtedy trudno ci będzie
          podjąć naukę na nowo nawet jeśli kiedyś uda ci się uregulować status.
          Jedynym wyjściem jest wystąpienie o wizę studencką. Co prawda przepisy mówią że
          należy wyztępować o nią z Polski, ale jeśli umotywujesz swoją decyzję i
          zaznaczysz że nie przyjechałaś tu z zamiarem studiowania ale dopiero będąc tutaj
          zobaczyłaś jakie możliwości oferowane są studentom itd. zechciałaś podjąć naukę
          to nie powinno być problemów. Jednak żeby otrzymać wizę studencką musisz mieć na
          koncie (lub być upoważnioną do używania cudzego konta) kilka- zwykle kilkanaście
          tysięcy dolarów- kwota jest ustalana odrębne przez każdą uczelnię i zwykle
          podana na ich stronie pod linkiem "international students"-jeśli nie ma- wyślij
          mejla do Student Services.Kiedy zdecydujesz się na jakąś szkołę i zostaniesz
          przyjęta, dostajesz od nich formę I-20, którą wysyłasz do USCIS wraz z
          formularzem DS-156, DS-157 i DS-158.Ucząc się na wizie studenckiej musisz
          studiować full-time, nie masz prawa do pomocy finansowej ani do pracy poza 20
          godzinami tygodniowo na terenie campusu.Jeśli masz jakieś pytania dotyczące wizy
          lub studiow w USA, wal śmiało. Tu znajdziesz również wiele informacji:
          www.pso-usa.org/Polish/
          Jeśli zaś chodzi o przedłużanie wizy turystycznej, kopiuje ci info bo nie chce
          mi sie juz produkowac :o)

          Forma I-539 ( mozna sciagnac bezplatnie z web site USCIS ) - prosze pamietac o
          czeku ( badz money order ) na wymagana kwote oraz o wszelkich dokumentch
          mogacych uwiarygodnic staranie sie o pobyt ( np. bilet zarezerwowany na czas
          pozniejszy, nowa forma I-134 - dowod, ze nie bedziemy pracowac w USA, bo ktos
          bedzie nas utrzymywal, konto w banku itp. ) Odpowiedz na nasza petycje przyjdzie
          na druku I-797 ( czesto druk ten zawiera prosbe o jeszcze dodatkowe dokumenty,
          ktore nalezy wyslac pod wskazany adres).

          Tu masz oficjalna informacje ze strony USCIS:
          uscis.gov/graphics/howdoi/ExtendStay.htm
          (nie wiem jak z tym twoim ang.)

          Tutaj masz formę do wypełnienia:
          uscis.gov/graphics/formsfee/forms/i-539.htm
          (download na dole)

          Kiedy nalezy starac sie o przedluzenie wizy ? Okolo 60 dni przed wygasnieciem
          I-94. W bardzo wyjatkowych przypadkach mozna sie starac nawet kiedy I-94 juz
          wygaslo - ale to sa przypadki typu wypadek samochodowy itp.
          Nawet jesli minie data wbita na I-94 a USCIS nie podejmie jeszcze decyzji co do
          przedluzenia wizy badz oddalenia prosby o przedluzenie wizy, wtedy i tak dana
          osoba jest legalnie. Jesli dostanie dana osoba forme I-797 a na niej nowa date
          waznosci wizy - wiza zostala przedluzona, a nowa kartke I-94 nalezy wlozyc do
          paszportu, jesli ktos dostanie odmowe - ma zwykle oprocz odmowy takze jej
          uzasadnienie oraz nakaz opuszczenia USA w ciagu 30 dni. Jesli nie opusci USA w
          danym czasie - moze byc deportowany. I znowu - nie ma formalnej drogi aby
          odwolywac sie od decyzji urzedu imigracyjnego ( poza Motion to Reopen - ale to
          dotyczy bardzo wyjatkowych przypadkow ) - mozna co prawda zaskarzyc decyzje do
          district court, ale w praktyce nikt tego nie robi, bo jest to czasochlonne oraz
          bardzo drogie.

          Ubezpieczenie auta:
          www.progressive.com/
          Tutaj po wpisaniu swojego zip code bedziesz mogla oszacowac koszty (czyli
          otrzymasz wspomniane free quotas) do wielu konkurujacych ze soba firm.

          Telefonu na abonament bez SSN nie kupisz, pozostaje ci pre-paid.Niestety nie
          uzywam i nie mam pojecia ktore najtansze, ale poszukaj na forum w wyszukiwarce,
          pewnie byl juz ten watek (tak samo o wizie studenckiej i wielu innych rzeczach
          ktore chcialabys zapewne wiedziec).
            • Gość: lealea Re: poprawiam się IP: *.sd.sd.cox.net 30.07.05, 07:06
              dzieki wam wielkie, duzo oby dwoje mi pomogliscie. najbardziej mnie wkurza to
              ze jestes ok czkowiek, a musisz miec jakies bezsensu dokumenty. Inni maja
              wszystko gdzies i zyja. No trudno takie zycie-to troche moje marudzenie, ale
              musze to skomentowac bo mnie to wpienia.
              moze wiecie jak jest z tum TOEFL. Trudny bardzo?
              • Gość: ingrid Re: poprawiam się IP: *.dhcp.fdul.wi.charter.com 30.07.05, 07:26
                Nie przesadzaj, nie jestes OK bo łamiesz prawo pracując na wizie turystycznej.
                Nie oceniam cię, nie mam zamiaru, ale niestety obowiązują w tym kraju przepisy
                których musisz się trzymać. Coś mi się zdaje że nie masz żadnego doświadczenia z
                papierokową robotą bo jestes młoda i zapewne w Polsce cie moglo wiele rzeczy nie
                obchodzic, ale skoro zdecydowalas sie na samodzielne zycie to odrobina pokory
                wiele ci je ulatwi :o) Nic z tych rzeczy o ktorych pisalam nie jest trudne.Nie
                wiem czy TOEFL bedzie dla ciebie trudny bo nie mam zielonego pojecia w jakim
                stopniu masz opanowany jezyk. Tutaj mozesz sie zapisac i dostaniesz dotep do
                przykladowych testow:
                toeflpractice.ets.org/
                To jest oficjalna strona TOEFL- na niej znajdziesz i inne informacje.

                Lealea, wiele odpowiedzi znajdziesz sama uzywajac wyszukiwarki.Polecam google.

                Pamietaj ze TOEFL cie nie dotyczy dopoki nie zdecydujesz sie na wize f-1.
                Zacznij od znalezienia kogos kto dopisze cie do konta na czas zalatwiania wizy.
                Moge wiedziec czy znalazlas juz prace?Czy sie zajmujesz?Kiedy przyjechalas?
                • Gość: JP Re: poprawiam się IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 30.07.05, 09:28
                  Widze ze ingrid jest w temacie. Dzieki ze mnie wyreczyl. Ja sam mam na ten
                  temat ogolne pojacie ale nigdy na wizie studenckiej nie bylem.
                  Co moglbym dodac do tego co napisal/a ingrid to to ze napewno mozesz sie starac
                  o wize F1 bedac w Stanach. Pamietaj jednak ze tylko w okresie waznosci wizy.
                  Slyszlem nawet o takich mozliwosciach, ze mozna starac sie o wize do USA w celu
                  zwiedzenia i wyboru szkoly ale to juz inne zagadnienie.
                  Wiem tez napewno ze majac wize F1 mozesz starac sie o pozwolenie na prace (work
                  authorization). Wiem ze nie jest latwo je dostac ale mozna ich oglupic.

                  Wszystko w Twoich rekach. Musisz byc silna i odwazna. Wiem ze studiowanie na
                  full time i praca to ciezka charowa. Ja to mam juz za soba. Po tym jednak
                  Ameryka odplaci to z nawiazka.
                  Jezeli chodzi o TOEFL to jest to napewno trudny, dlugi i wyczerpujacy egzamin.
                  Skladajacy sie z 4 czesci. listening Comprehension (Computer Adaptive),
                  structure (Computer Adaptive), reading Comprehension, writing.
                  Jest w nim zawarta znajomosc i matematyki i logicznego myslenie. Jest tez
                  rozumienie mowy potocznej i co sprawia chyba nawiecej problemow to rozumienie
                  ze sluchu (szczegolnie jak na sali jest stary trzeszczacy magnetofon :)) .
                  Mozna go zdawac w Ameryce jak i na calym swiecie. Wszedzie jest dokladnie ten
                  sam. Swoja droga ciekawe ilu Amerykanow by go zdalo?
                  www.toefl-zone.com/
                  • brtlmj Re: poprawiam się 06.08.05, 19:47
                    Gość portalu: JP napisał(a):
                    > o wize F1 bedac w Stanach. Pamietaj jednak ze tylko w okresie waznosci wizy.
                    > Slyszlem nawet o takich mozliwosciach, ze mozna starac sie o wize do USA w
                    celu
                    >
                    > zwiedzenia i wyboru szkoly ale to juz inne zagadnienie.

                    Pare lat temu mozna bylo wjechac na B2, znalezc szkole, zapisac sie, i wystapic
                    o zmiane statusu. Niestety, kilka lat temu kilku sqrvysynuff (przepraszam)
                    dostalo sie w ten sposob do szkoly pilotazu i wlecialo pozniej w WTC i
                    Pentagon. Wprowadzono wiec obostrzenie, polegajace na tym ze potencjalny zamiar
                    zmiany statusu (turysta->student) nalezalo zadeklarowac w momencie wjazdu do
                    USA.
                    Od tego czasu oczywiscie moglo sie jeszcze cos zmienic.

                    Bartek
                • Gość: lealea Re: poprawiam się IP: *.sd.sd.cox.net 31.07.05, 03:11
                  masz racje nie oceniaj, bo mozesz wydac o kims zly osad, a to moze kogos
                  skrzywdzic. Mam doswiadczenie z "papierkowa robota" bo wlasnie takimi rzeczami
                  zajmowalam sie zanim tu przyjechalam. Tylko chodzbydlatego pytam gdzie mam sie
                  udac po wize f1 bo jestem tu zaledwie tydzien. i nie potrafi sie troche
                  znalezc. chce jednak zrobic cos zeby nie siedziec tu nielegalnie. dlatego
                  zadaje te pytania. a co do angielskiego to uczylam sie go 7 lat. niestey znam
                  go jedynie na poziomie srednio zaawansowanym, czyli kiepsko. A ty le czasu tu
                  jestes? w jakim stanie?
                  tak szukam pracy, najbardziej ucieszylaby mnie taka w ktorej musialabym wysilac
                  swoj jezyk i mowic po ang. jakis pub, restauracja. zreszta....
                  pozdrawiam i mimo wszystko dzieki za odpowiedzi
                  • Gość: ingrid Re: poprawiam się IP: *.dhcp.fdul.wi.charter.com 31.07.05, 07:01
                    Ale ja cie nie ocenilam :o) Tylko sama się kompromitujesz tekstami o pożytku
                    płynącym z nielegalnych dla amerykańskiej gospodarki.I to ty uzyłaś
                    sformułowania "bez sensu dokumenty"- skoro się tym zajmowałaś jak twierdzisz to
                    powinnaś orientować się że biurokracja ma niekiedy swoje powody.Nigdzie nie masz
                    się udawać po wizę F-1. Napisałam ci skąd wziąć aplikacje. Najpierw jednak
                    zastanów się czy masz kogoś kto dopisze cię do konta bo wątpię żeby udało ci się
                    odłożyć kilkanascie tysięcy w te pare miesięcy.Jesteś na turystycznej- będzie ci
                    baaardzo ciężko znaleźć pracę w restauracji czy barze bez SSN.Obawiam się że
                    pozostaje sprzątanie lub opieka nad dziećmi.Lepiej pozostań przy opiece jeśli
                    chcesz nauczyć się języka.Podaję ci linka
                    san-diego-nannies.notlong.com
                    56 ogłoszeń rodzin szukających opiekunek do dzieci. Jeśli nie wiesz jak stworzyć
                    swój profil- napisz, mogę ci pomóc.Tutaj jest jeszcze więcej:
                    sandiego.craigslist.org/kid/
                    Jeśli chcesz odłożyć kasę na studia, zamieszkaj z rodziną.Jeśli się z nimi
                    zaprzyjaźnisz być może pomogą ci w zdobyciu F-1, a może nawet po jakimś czasie
                    zdecydują się sponsorowac cię na zieloną kartę,jesli będzie im na tobie zależało
                    ze względu na dzieciaki. Moja koleżanka miała takie szczęście i ma już SSN i
                    pozwolenie na pracę, wysłali ją do college'u i kupili samochod ktory splaca na
                    raty z wyplat. Wszystko jest do zrobienia, tylko nie serwuj takich tekstow bo
                    tutaj cię zakraczą i zgnoją.
          • Gość: onyx Re: moje trzy centy :o) IP: *.atlsfl.adelphia.net 31.07.05, 23:55
            Nawet jesli minie data wbita na I-94 a USCIS nie podejmie jeszcze decyzji co do
            przedluzenia wizy badz oddalenia prosby o przedluzenie wizy, wtedy i tak dana
            osoba jest legalnie.

            Jak minie data na I-94 a odpowiedz nie nadeszla to dana osoba jest NIE LEGALNIE - tak uslyszalem od pracownika ambasady amerykanskiej w w-wie!!!
            • lukasz97 Re: moje trzy centy :o) 01.08.05, 16:38
              Gość portalu: onyx napisał(a):

              > Nawet jesli minie data wbita na I-94 a USCIS nie podejmie jeszcze decyzji co
              > do przedluzenia wizy badz oddalenia prosby o przedluzenie wizy, wtedy i
              > tak dana osoba jest legalnie.
              >
              > Jak minie data na I-94 a odpowiedz nie nadeszla to dana osoba jest NIE
              > LEGALNIE - tak uslyszalem od pracownika ambasady amerykanskiej w w-wie!!!

              dana osoba jest nielegalnie od momentu otrzymania decyzji o odrzuceniu
              wniosku. dopoki urzednicy siedza na papierkach wszystko jest ok - zasada
              w miare rozsadna i, w cywilizowanym swiecie, stosowana.

              l
    • Gość: Doctor Bez sensu... IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 30.07.05, 11:20
      "najbardziej mnie wkurza to ze jestes ok czlowiek, a musisz miec jakies
      bezsensu dokumenty."
      Bez sensu - polska nielegalna imigrantko pracujaca na wizie turystycznej -
      jestes ty sama, skoro rozumiesz, ze lamiesz prawo w USA. Jakie swiadectwo o
      sobie wydajesz takim stwierdzeniem, i czy jestes w ogole zdolna pojac taki
      problem???
        • Gość: wrw Re: Bez sensu... IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 31.07.05, 03:33
          ta cala ameryka ma wcale nie ma sie tak zle przez tych ktorzy pracuja na
          czarno. Przeanalizuj to!

          to ty jestes bardzo zasluzona dla gospodarki amerykanskiej. Moze ci nawet order
          dadza (przed deportacja).
          ps. placisz podatki?, masz ubezpieczenie?
          moge zrozumiec desperacje, ale arogancja zawsze mnie odrzucala.
          • Gość: Ortograf Re: Bez sensu... IP: *.dialup.sprint-canada.net 31.07.05, 04:31
            Mnie natomiast zawsze odrzucala glupota. Panienka jakims cudem dostala sie do
            Ameryki i chce studiowac. Zamiast zorientowac sie temacie w Polsce siedzi w San
            Diego i zawraca ludziom glowe. Jesli ktos sie uwaza za osobe na poziomie i chce
            emigrowac i studiowac powinien przede wszystkim:
            1) opanowac biegle jezyk kraju emigracji.
            2)zdac TOEFL, a o tym, ze jest on potrzebny jako podstawa do przyjecia na
            studia w anglojezycznych krajach trabia wszedzie i trzeba byc gluchym, zeby nie
            uslyszec.
            3)zebrac wszystkie potrzebne informacje a nie zawracac ludziom glowy na necie.

            PRZEDE WSZYSTKIM ZAS TRZEBA ZNAC DOBRZE JEZYK OJCZYSTY. NIE JEST W STANIE
            NAUCZYC SIE JEZYKA OBCEGO OSOBA, KTORA NIE ZNA POPRAWNIE SWOJEGO OJCZYSTEGO
            JEZYKA.
            I teraz bedziemy uchodzic za wrednych emigrantow, ktorzy nigdy nikomu nie
            pomogli.
            Prawda zas, szanowna panienko, polega na tym, ze Polska bardzo teraz obrodzila
            w mlodych ludzi, ktorym sie wydaje, ze sa madrzy a nie sa, ze sa zorientowani a
            nie sa, ze maja intelektualne mozliwosci a nie maja. Za to maja mase chorych
            ambicji, ktore wcale nie pokrywaja sie z ich umyslowymi i intelektualnymi
            mozliwosciami. Na pani miejscu zaczalbym od nauczenia sie poprawnego
            wypowiadania sie w jezyku polskim a dopiero pozniej powinna sie pani wziac sie
            za cokolwiek innego. Acha i jeszcze jedno, niechze panienka troche ruszy wlasna
            dupe i znajdzie sobie sama informacje, jakie ja interesuja.
            • Gość: JP Re: Bez sensu... IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 31.07.05, 05:37
              A mnie ta lealea troche imponuje. Wcale nie chce przez to powiedziec ze
              popieram lamanie prawa Amerykanskiego. Trzeba je szanowac.
              Jednak spojzcie na to innaczej. Jedna dziewczyna siedzi w Polsce i nic nie robi
              aby zmienic swoj los. Oczywiscie narzeka. Druga podejmuje ryzyko. Jedzie w
              nieznane, w niepewnosc jutra. Do tego brak znajomych, rodziny, przyjaciol czyli
              ludzi na ktorych moze liczyc w razie niepowodzen. Ona szuka, ona bladzi ale cos
              robi.
              Jestem pewien ze ta lealea zajdzie duzo wyzej i bedzie miala znacznie lepiej w
              zyciu od tej rowiesniczki ktora siedzi bezczynnie, bezpiecznie ale
              beznadziejnie i biednie w Polsce.
              Pewnie ze nieraz lealea zostanie upokorzona. Napewno nie raz zaplacze. Liczy
              sie jednak to ze ona walczy o swoja przyszlosc. Jak kazdy czlowiek powinien to
              robic. Nie jest istotnym jak droga ona do tego dojdzie. Czy pojdzie na ESL a
              pozniej zaliczy TOEFL dostanie sie na studia i skonczy je, czy zostanie zona
              bogatego staruszka i on zostawi jej w spadku fortune. Pomijam tu kwestie ktora
              droga jest lepsza czy godniejsza. Jednak cel uswieca srodki. Ona jest teraz
              mloda i moze wykonywac kazda prace. Praca nie chanbi. Jezeli nawet bedzie teraz
              sprzatac to wazne aby nie zostala na tym poziomie zbyt dlugo. Tutaj mlodzi
              Amerykanie lapia sie tez kazdej pracy aby wystartowac aby zarobic.
              Osobiscie czuje ze ona jest dobra i da sobie rade. Ta pierwsza oznaka tego jest
              to ze ona pyta. To znaczy ze szuka, docieka, stara sie wiedziec. Kazdy z nas
              nabyl swoja wiedze z czasem. Kiedys wszystkim nam Ameryka wydawala sie bardzo
              tajemnicza i pelna zagadek. Ba, kiedys nawet balismy sie jej. Teraz jest nam
              latwo bo ja znamy. Wiemy jak sie poruszac po niej. Wiemy co mozemy sie
              spodziewac po ludziach. Poznalismy juz jej kulture.
              Ktos moze powiedziec. No dobra ale ona moze robic to czyli walczyc takze i w
              Polsce. Takiego zapytam, czy Polska daje te mozliwosci?
              Byc moze ze jej przygoda z Ameryka skonczy sie po pol roku a moze 1 roku.
              Uwazam ze i to sie liczy. Ona juz nie bedzie taka sama dziewczyna ktora kiedys
              wyjechala na chwile z Polski. Ona juz bedzie widziala swiat innaczej. Jej
              horyzonty myslenia znacznie sie poszerza. Jestem pewien ze to ulatwi jej zycie
              w Polsce.

              Co do jezyka. Bez przesady. Angielskiego nauczy sie szybko (jest mloda i ma
              podstawy) przebywajac tylko i wylacznie w towarzystwie Ametrykanow. Do tego
              uczeszczajac na darmowe zajecia ESL. Moje 3 kuzynki, prawdopodobnie w jej
              wieku, nauczyly sie go w tu zadawalajaco w ciagu jednego roku.

              Natomiast zupelna bzdura jest wytykanie bledow w j.polskim temu kto chce zyc w
              Ameryce. Poco mu ten jezyk?
              • Gość: Ortograf Re: Bez sensu... IP: *.dialup.sprint-canada.net 31.07.05, 06:37
                JP, masz jak widze nie tylko male wymagania w stosunku do ludzi ale i do
                siebie. To, ze ty w ogole nie znasz polskiej orotgrafii to widzimy z tego co
                piszesz, poniewaz popelniasz bledy, jakie robia dzieci w 3 klasie podstawowki.
                Skoro nie jest ci potrzebny polski dziwie ci sie, ze w ogole jestes na tym
                forum. Tutaj ludzie przebywaja glownie z tego powodu, zeby komunikowac sie po
                polsku. A wielu ma miedzynarodowe rodziny i taka gadka na necie utrzymuje ich w
                jezykowej "formie". Dobrze jest wiedziec,ze zna sie swoj jezyk ojczysty
                poprawnie, swiadczy to o kulturze czlowieka, a moze tobie to tez do niczego nie
                jest potrzebne, biedbys chlopie oj, biednys.
                • Gość: JP Re: Bez sensu... IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 31.07.05, 07:43
                  Jak widzisz potrzebny mi do komunikacji z Polakami. W tej komunikacji nie mam
                  zadnych problemow. Na codzien jednak uzywam tylko angielskiego i tylko ten jest
                  mi niezbednie konieczny.
                  Co do moich wymagan do samego siebie to nic na ten temat nie wiesz i nic nie
                  mozesz powiedziec. Troche o sobie napisalem w innym watku jako "przecietny".
                  Zreszta Wy Kanadyjczycy zyjecie w innym swiecie i nigdy Ameryki nie
                  zrozumiecie. Wydaje sie Wam tylko ze jako sasiad Ameryki cos znaczycie.
                  Podobnie zreszta jak Meksykanie z drugiej strony. Polaska tez jest sasiadem
                  Niemiec a swiatopoglad i standart zycia diametralnie rozny.
                  • Gość: Ortograf Re: Bez sensu... IP: *.dialup.sprint-canada.net 31.07.05, 17:49
                    Co ma Canada do poprawnej znajomosci jezyka ojczystego????? Mozna sobie zyc na
                    Wyspach Wielkanocnych i poprawnie mowic i pisac po polsku. To ile lat sie jest
                    w jakims tam kraju niczego nie dowodzi. Poza tym ja w USA mieszkalem 12 lat,
                    studia tam skonczylem a obecnie wyladowalem w Kanadzie. Nie ma duzej roznicy
                    pomiedzy sposobem myslenia Kanadyjczyka i Amerykanina. Widoczna roznica jest
                    natomiast w stopniu wyksztalcenia. Ogolnie rzecz biorac Amerykanie to glupie
                    kolki w porownaniu z Kanadyjczykami. Taka jest roznica. Co nie zmienia faktu,za
                    za dwa lata bede z powrotem w Oregon. Moze nie zalezy ci jak piszesz po polsku
                    ale jak juz wspomialem jest to jeszcze jeden wykladnik tego, na jakim poziomie
                    umyslowym i kulturowym jestesmy.
                    • filipzkonopii Re: Bez sensu... 31.07.05, 17:54
                      On w tej tam HAMERYCE to jest ino po to aby forse szarpac co mu tu piszeta o
                      naukach czy Kanadach on nawet ni wie gdzie ta Kanada jest. Polski cwaniaczek,
                      glupolek. I tacy pozniej robia opinie Polakom.
                    • Gość: JP Re: Bez sensu... IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 01.08.05, 03:58
                      > Nie ma duzej roznicy pomiedzy sposobem myslenia Kanadyjczyka i Amerykanina.

                      Jest i to zasadnicza. Ludzie mieszkajacy w krajach socjalistycznych mysla i
                      zyja innaczej.

                      > Moze nie zalezy ci jak piszesz po polsku ale jak juz wspomialem jest to
                      jeszcze jeden wykladnik tego, na jakim poziomie umyslowym i kulturowym
                      jestesmy.

                      Moze ja nie jestem na najwyzszym ale napewno nie znize sie do twojego.
              • Gość: lealea Re: Bez sensu... IP: *.sd.sd.cox.net 31.07.05, 20:13
                dzieki zz poparcie, niestety widzisz niektorzy z nas nie rozumieja pewnych
                kwestii. Wlasnie niektory to sie wydaje, ze niewiadomo co wiedza. "Doctor"
                jeszcze nie wiem co jemu w zyciu moze sie przytrafic, jak obrocic sie moga jego
                losy w zupelnie nieciekawa droge. No ale coz sa tacy jak i "doctor" nie
                doeniaja pewnych rzeczy.
            • Gość: lealea Re: Bez sensu... IP: *.sd.sd.cox.net 31.07.05, 20:08
              oczywiscie panie najmadrzejszy. przecie pan to wszystko wie. poco wogole mi
              odpisujesz podaruj sobie te uwagi. po co zawracasz sobie takimi glupotami i
              czytasz co ja tu pisze . nie szkoda ci czasu? no cos ty zwariowal odpowiadac na
              takie glupoty. Jestes wielim kims bo co bo sam tu przyjechales i troche inaczej
              zycie ci sie poukladalo. prosze cie, nie zawracaj sobie glowy.
              Mysle sobie ze po to jest to formum o "pacy w ameryce" zeby moc zadawac pytania
              i wymieniac sie myslami. nie oceniaj mnie, za kogo sie uwazasz? Myslisz ze
              jestes osoba upowazniona do oceaniania? spojrz na siebie!
              sam fakt ze tak piszesz swiadczy o tobie.
    • Gość: dfsf Los Angeles IP: *.dslextreme.com 31.07.05, 07:11
      Siedzisz w dziurze, gdzie nic sie nie da zalatwic.

      Pare krokow na polnoc masz szkoly ESL gdzie za stowe miesiecznie sa kursy, na
      ktore daja F1.

      Ja sie nie odzywalem, bo szkoda mi czasu na zawracanie glowy kolejna wariatka na
      wizie B2 szukajaca pracy w Californi.

      Jestes wedlug mnie wariatka.

      Ostatnio ugruntowalem swoja opinie na ten temat po tym, jak musialem sciagac
      dwie kretynki z Death Valley w srodku lata.
      Kosztowalo mnie to mase nerwow i pieniedzy.

      Zastanawiam sie co wami tak naprawde kieruje?

      Bo ja rozumiem jak przyjedzie para ludzi, przygotuje sobie wyjazd, ma jakas wole
      walki i dzialania. Ale przyjezdzajace samotne mlode panienki w ciemno na wizie
      turystycznej to po prostu paranoja.

      Co ty tam w ogole robisz w tym SD?
      Po co tam w ogole pojechalas?
      Masz forse?
      • Gość: ingrid Re: Los Angeles IP: *.dhcp.fdul.wi.charter.com 31.07.05, 07:40
        Może skoro się już odezwałeś to podaj przynajmniej linki lub nazwy tych szkół
        ESL o których piszesz... Przydadzą się nie tylko "wariatce" ale również tym,
        którzy zechcą planować swój wyjazd z Polski a teraz nas czytają.To prawda że nie
        wykazała się zbytnim rozsądkiem jadąc w ciemno i w dodatku bez papierów, ale
        skoro juz tu jest i szuka pomocy to zamiast monologować na temat jej szaleństwa
        napisz coś konstruktywnego.
        • Gość: lealea Re: Los Angeles IP: *.sd.sd.cox.net 31.07.05, 20:24
          Wiecie co ogolnie to mam dosyc! najlepiej to o nic nie pytac! Ingrid i Jp
          dzieki wielkie, za pomoc. Tak na marginesie to nie przyjechalam tu bez rzadnych
          przygotowan. Mieszkanie mam juz zalatwione samochod pozyczony no i mam
          pieniadze dzieki ktorym na najblizsze 6 miesiecy mam zapewniony byt-bez pracy.
          Pytam bo myslalam sobie ze beda ludzie ktorzy sa chetni zeby mi troche pomoc.
          Nie wiem ja chyba jestem inna. tak na prawde, tak jak napisalJP, wogole moglam
          o nic nie pytac i sprzatac tu przez najblizsze 5 lat, zupelnie nielegalnie tz.
          nawet juz bez wizy, jakiejkolwiek. I taz moglabym tak zyc. No ale wlasnie che
          cos ze soba zrobic. Wydaje mi sie zawsze ze skoro ja pomagam innym, to zawsze
          kiedys mi sie odplaci. jeszcze raz dzieki
          • Gość: ingrid Re: Los Angeles IP: *.dhcp.fdul.wi.charter.com 31.07.05, 22:04
            Bo następnym razem lepiej pytaj na innym forum-
            Kobieca Polonia lub Polki w Stanach.Mam nadzieję że zauważyłaś wyżej moją
            wypowiedź z linkami do ogłoszeń o pracy dla opiekunek. Życzę ci powodzenia w
            dostaniu wizy i znalezieniu pracy, nie będzie łatwo i pierszy rok zapewne będzie
            ci ciężko, ale później już z górki.
          • Gość: fgs Re: Los Angeles IP: *.dslextreme.com 31.07.05, 23:19
            widzisz dziecko, z pomoca to wcale nie jest takie proste.
            pomagac mozna, pod warunkiem, ze ta pomoc nie jest zmarnowana.

            tymczasem mowi sie rozne prawdy swiezo przyjechanym Polakom a oni ani nie
            sluchaja, ani nie postepuja zgodnie z radami a potem pakuja sie w klopoty i
            WYMAGAJA od nas tubylcow pomocy - wlasnie na tej zasdzie, o ktorej powiedzialas
            - ze skoro ty jestes taka dobra to tobie tez cos sie nalezy.

            nic bardziej blednego.

            szkola o ktorej mowie jest na Wilshire w Los Angeles.
            Ale co ci da ta informacja, skoro masz mieszkanie zalatwione i samochod
            wynajety? W.. San Diego?

            przeciez to sa panskie jaja!


          • lukasz97 Re: Los Angeles 01.08.05, 16:48
            Gość portalu: lealea napisał(a):

            > Wiecie co ogolnie to mam dosyc! najlepiej to o nic nie pytac! Ingrid i Jp
            > dzieki wielkie, za pomoc. Tak na marginesie to nie przyjechalam tu bez rzadnych
            >
            > przygotowan. Mieszkanie mam juz zalatwione samochod pozyczony no i mam
            > pieniadze dzieki ktorym na najblizsze 6 miesiecy mam zapewniony byt-bez pracy.
            > Pytam bo myslalam sobie ze beda ludzie ktorzy sa chetni zeby mi troche pomoc.
            > Nie wiem ja chyba jestem inna. tak na prawde, tak jak napisalJP, wogole moglam
            > o nic nie pytac i sprzatac tu przez najblizsze 5 lat, zupelnie nielegalnie tz.
            > nawet juz bez wizy, jakiejkolwiek. I taz moglabym tak zyc. No ale wlasnie che
            > cos ze soba zrobic. Wydaje mi sie zawsze ze skoro ja pomagam innym, to zawsze
            > kiedys mi sie odplaci. jeszcze raz dzieki

            jezeli to zrobienie ze soba ma miec rece i nogi zrob co sie da coby nie
            byc nielegalna - zycie w swiadomosci, ze moga cie w dowolnej chwili
            wykopsac z kraju w ktorym usilujesz sobie ulozyc zycie... a 9/11 przyczynil
            sie do bardziej bezwzglednego egzekwowania przepisow...

            l

    • nieztejziemii Re: PYTANIE do JP 31.07.05, 20:53
      Miejmy nadziej dziewczyno, ze dostaniesz porzadnie w dupe od zycia w USA i
      nauczysz sie czegos, bo jedyne co teraz wiesz to jak byc arogancka glupia baba
      z Polski. Wracaj do domu i opowiadaj jak to Polacy w USA sa wredni,
      niewyksztalceni i nikomu nie pomocni. Im mniej takich idiotek jak ty, tym mniej
      zlej w USA o Polsce opinii.
      • electra5 Re: PYTANIE do JP 01.08.05, 01:56
        Mam wrazenie,ze jakosc materialu ludzkiego zeszla w Polsce na straszne psy.
        Pelno w kraju jakis nieprawdopodobnie glupich pan, ktore maja misje znalezc
        sobie prace za granica, koniecznie w biurze a najlepiej jako assistent manager.
        Jest tylko pare barier: pierwsza, ze sa niesamowicie ograniczone umyslowo,
        druga,nie znaja jezyka kraju do jakiego wyjezdzaja. Te panie wpadaja wiec do
        Ameryki i oto je mamy,malo tego mamy sie nimi natychmiast zajac, znalezc im
        prace(dobra!!!Najlepiej siedzaca i zeby boss mowil po polsku!), Bron Boze
        jednak aby ktokolwiek je upokorzyl, tego one, te panie z Polski nie zniosa.
        Wyjechalam z Polski w latach 80-tych i widzialam rozne polskie egzemplarze
        ludzkie. Wiekszosci nie trzeba bylo mowic, sa sa glupi czy ograniczeni, predzej
        czy pozniej zycie dokonalo w Ameryce selekcji naturalnej. Ci nic nie warci, nic
        nie osiagneli, ci co cos potrafili i chcieli zrobic w zyciu, zrobili. Ta druga
        grupa byla bardzo dobrej jakosci. Znala jezyki i szybko sie zaaklimatyzowala.
        Dzisiaj wiekszosc ma 6-cio cyfrowe dochody. Mialam do czyniena z kilkoma
        panienkami rodzaju tej tutaj, jedna calkiem dobrze ustawilam w zyciu nawet mi
        nie podziekowala. Wiele nacji, zwlaszcza tych, ktore byly od Polakow w jakis
        sposob zalezne, nie darza Polakow sympatia: Ukraincy, Czesi a nawet Zydzi nie
        lubia Polakow. I nie dlatego, ze to zli ludzie ale z powodu chamskiego,
        aroganckiego, samolubnego i zachlannego stosunku Polakow do zycia i przede
        wszystkim braku podstawowego szacunku do drugiej osoby. Ja sie juz z pomocy
        polskim panienkom dawno wyleczylam, jesli tylko slysze w swoich okolicach jezyk
        polski natychmiast omijam wielkim kolem (na szczescie Polakow prawie nie ma tu
        gdzie mieszkam!). Czego wam zycze, to pozostawic te natchniona madrale sobie,
        jesli tu przezyje i zalatwi sobie co trzeba to dobrze a jesli nie tez dobrze.
        Z tego jednak,co wyczytalam duzo lepiej dla nie byloby siedziec w domu i nie
        rozsiewac zlej opinii o Polakch i Polsce, bo nic nie jest tak z daleka
        widoczne, jak glupota.
        • Gość: axx Re: PYTANIE do JP IP: 66.217.132.* 01.08.05, 02:58
          USA nie sa atrakcja juz taka jaka byly za czsow komuny. Jezeli nie wyjdziesz za
          maz to nic nie zalatwisz przez najblizsze 10 lat. NIC. A w Anglii w ciagu 5
          lat mizesz nabyc obywatelstwo angielskie bez zadnych problemow wizowych czy
          malzenskich. Mozesz legalnie studiowac i pracowac bedac ubezpieczona. A jak
          bedziesz miala obywatelstwo to i mozesz przyjechac do USA bez wizy lub do pracy.
          Zatem widac wyraznie ze USA nie sa juz atrakcja. Naprawde.
        • helga0 Re: PYTANIE do JP 04.08.05, 22:53
          Boże, skąd w Tobie tyle jadu i nienawiści? Jak można mówić o ludziach, którzy
          chcą poprawić swój los, nawet jeśli nie są profesorami uniwersytetu, że to
          głupie panienki. Mówisz, że Polacy nie mają szacunku do drugiego człowieka. A
          Ty masz? Z twojej wypowiedzi widać, że jesteś zakompleksioną, gardzącą innymi
          ludźmi, sfrustrowaną osobą. Bardzo Ci współczuję i może dobrze, że już dawno
          wyleczyłaś się z "pomagania" polskim panienkom. Cóż złego ta dziewczyna
          zrobiła? Zadała pytanie, po to jest to forum. Jeśli masz nieodpartą potrzebę
          wymyślania innym, polecam jakieś forum dla dewiantów. Jakie masz prawo ją
          oceniać? Wstyd mi za Ciebie.
          • electra5 Re: PYTANIE do JP 05.08.05, 07:17
            Widze,ze kolezanka nie zna w ogole zycia. Jak kolezanka pozna, to wtedy noze
            sie wypowiadac. Na razie ma kolezanka GC i wybiera sie do USA. zycie z tej
            strony oceanu wyglada diametralnie roznie. Punt widzenia zalezy od punktu
            siedzenia i perspektywy. Za pare lat mam nadzieje dostaniesz w dupe o zycia i
            zmienisz swoje opinie.
            • jp.hi Re: PYTANIE do JP 05.08.05, 07:55
              Dostanie w doope dlatego ze ty dostales?
              Ja nie dostalem i setki tysiecy Polakow nie dostalo. Wrecz przeciwnie dziekuja
              temu krajowi za to ze dal im mozliwosc bycia szczesliwym.
            • helga0 Re: PYTANIE do JP 05.08.05, 17:06
              Nie mam GC i nie wybieram się do Stanów. Pół roku mieszkałam w Londynie, ale to
              było osiem lat temu. Nie wyjechałabym za granicę bez zabezpieczenia, bez
              gruntownej wiedzy na temat moich praw w danym kraju, do pracy na czarno. A to,
              że życie w Stanach wygląda diametralnie różnie wydaje mi się triuzmem. Na pewno
              nie ma tam tyle absurdów, co w Polsce. A jeśli chodzi o dostawanie w dupę od
              życia, to widzę, że Ciebie do tej pory bolą pośladki i dlatego masz w sobie
              tyle jadu i pogardy dla innych. Mimo wszystko życzę szczęścia.
          • Gość: vggf bo imigranci sa bezkarni! IP: *.dslextreme.com 06.08.05, 19:36
            Ja juz tlumacze na spokojnie bez emocji.

            Musisz to zrozumiec. Zastanow sie spokojnie. Pomiedzy rodakami, ktorzy tu
            przyjezdzaja a osobami z Polski bedacymi tu na stale nie ma roznic mentalnosci.
            My sie rozumiemy. Wiemy, ze jest ciezko na poczatku. Wiemy jak jest.

            Ale mamy tu swoje zycie, wlasne problemy i miejsce, ktore jest naszym domem.

            Natomiast osoby, ktore przyjezdzaja z Polski, sa spadochroniarzami.
            Nie maja adresu ani tu ani tam. Nie powiedza ci skad sa, ani nie powiedza ci
            gdzie planuja byc. Sa calkowicie bezkarni. Moga Ci z kuchni wyniesc naczynia
            kuchenne i sztucce, bo przeciez oni bardziej ich potrzebuja jak ja - nie?
            I to zupelnie na luzie, bez wyrzutow sumienia, po prostu - ja mam, to mam sie
            podzielic i juz.

            Po czym nie musza sie przed nikim tlumaczyc, bo ani nikt ich nie zna, ani oni
            nikogo nie znaja.

            Mnie zmniejszyl sie limit lyzeczek do herbaty o 2/3.
            Mialem tego cala szuflade. A zostalo mi moze 8 sztuk.

            Przeciez wystarczy zapytac!
            Na milosc boska - wystarczy poprosic i ja kupie komplet za 5 dolarow!
            A nie krasc liczac, ze wlasciciel nie zauwazy.
            Zwlaszcza takich lyzeczek, ktore lubie, bo lubie splaszczone, ktore trudno
            kupic. A takiej krowie jednej z druga nie zalezy, nie?

            To jednak nic.
            Moj sasiad kupil jednej panience z Pasadena auto w prezencie.
            Ta pinda jest tutaj nielegalnie i nie ma dokumentow, na ktore moglaby to auto
            zarejestrowac, wiec on zarejestrowal je na siebie. Nawiasem mowiac glupia jak
            but, bo mogla dwa swistki papieru wyslac i bylaby legalnie.

            A ta pinda, smarkate 25 letnie dziecko z brain damage parkuje auto gdzie badz,
            jak ksiezniczka jakas, parking restricton czy nie i mandatow juz przyszlo do
            zaplacenia na laczna kwote kilkuset dolarow.

            Nie bedzie mi nikt tu uwag wciskal o "kulturze" "manierach" "frustracji" i
            "emocjach".

            Nie macie zielonego pojecia jak zachowuja sie "panienki" na emigracji.

            Kobiety sa wielokrotnie gorsze od mezczyzn. Za kazdym razem, jak pomagalem
            chlopakom, to przynajmiej trawa byla skoszona albo co.

            Panienkom wydaje sie ze im sie wszystko nalezy.
            Maja wyimaginowane pretensje i wydaje im sie bog wi co.
            Bezczelne, pyskate, traktujace cudza wlasnosc jak swoja i oczekujaca poswiecen
            na ich rzecz, na ktore nikt nie ma ochoty.

            Rozumiesz?

            • helga0 Re: bo imigranci sa bezkarni! 06.08.05, 21:16
              Rozumiem rozczarownie. Ale jednak nie można nazywać kogoś głupią idiotką,
              głupia panienką itp. tylko dlatego, że jest młodą kobietą na emigracji. ja
              pracowałam w Londynie na czarno - wtedy nie było mowy o pracy legalnej. Nigdy w
              życiu nie uważałam, że mi się coś należy od kogokolwiek, nigdy nikomu nic nie
              ukradłam, ciężko pracowałam, uczyłam się języka i było mi dobrze. Chodzi mi o
              to, że nie można zakładać, że każda osoba, która przyjeźdża do USA jest
              idiotką. Przecież to niedorzeczne. Oznaczało by to, że wszystkie Polki
              mieszkające w Stanach są bezwartościowymi, roszczeniowo nastawionymi do świata,
              kompletnymi idiotkami. A agresja niektórych osób wobec tej dziewczyny, która
              miała kilka pytań - przecież po to jest forum!! – była absurdalna. Jeśli nie ma
              się ochoty, nie trzeba odpowiadać na posty. Po co jej ubliżać, wyzywać? Jeśli
              nie jest ok. - zapewne się przejedzie. być może się przejedzie nawet jeśli jest
              ok. Ja jednak jeśli mogłabym, udzieliłabym jej całej dostępnej mi wiedzy, bo
              nie ma powodu, żeby tego nie robić. I już. Pozdrawiam.
              • Gość: ty Re: bo imigranci sa bezkarni! IP: *.dslextreme.com 06.08.05, 21:28
                Chodzi mi o
                > to, że nie można zakładać, że każda osoba, która przyjeźdża do USA jest
                > idiotką. Przecież to niedorzeczne.

                No wlasnie tak nalezy zakladac!
                Oczywiscie, ze tak trzeba robic!
                W zyciu nalezy kierowac sie zasada ograniczonego zaufania.
                I na ogol we wszystkich aspektach zycia tak wlasnie kazdy z nas postepuje.
                Jak kupujemy towary w sklepie to oczekujemy gwarancji, jak prowadzimy samochod,
                to uwazamy na wszystkie strony, bo nie wiadomo co wyskoczy ani co zrobi inny
                debil za kierownica.
                Problem pojawia sie w momencie, kiedy okazuje sie, ze jest KTOS, kto wymaga
                pomocy i my te pomoc bezinteresownie oferujemy. Zakladamy blednie, podarowanie
                komus pomocy NIE WYWOLA dalszych reperkusji zyciowych i ze NIE MA zagrozen ze
                strony takich osob. Nic bardziej mylnego. O tym, ze zagrozenia istnieja i sa
                realne - dowiadujemy sie dopiero po faktach, kiedy do domu przychodza mandaty, w
                szafach brakuje rzeczy i kosmetykow, a w komputerze sa wirusy wymagajace
                interwencji specjalisty i oczywiscie odpowiedniej za to zaplaty ($50 za godzine)


                Oznaczało by to, że wszystkie Polki
                > mieszkające w Stanach są bezwartościowymi, roszczeniowo nastawionymi do świata,


                Nie. Oznacza to, ze Polki, ktore DOPIERO wlasnie przyjechaly z Polski sa
                roszczeniowo nastawione do zycia i maja ZERO szacunku do innych i ich sytuacji.
                Narazaja nas na straty i problemy, ktorych istnienia nie podejrzewamy, zanim nie
                zaczniemy udzielac pomocy, ktora nas drogo kosztuje, a korzysci drugiej strony
                nie sa odwzajemniane nawet poprzez utrzymanie kontaktu telefonicznego.

                Co do "udzielania" wiedzy, to owszem czesto sie zdarza, ze sie czlowiek
                naprodukuje, a dana osoba swoim postepowaniem calkowicie te rady zignoruje.
                To po co sie produkowac?

                Kazdy ma wlasny los i niech go kuje samodzielnie.
                Jak ktos chce sie czegos dowiedziec, to jest internet google i odpowiedzi same
                wyskakuja. Wymaganie od nas wykonywania za nich tej pracy jest bezczelnoscia.

                google i klawiatura za 10 dolarow pozwala swietnie sie wszystkiego dowiedziec.
                A dzieki temu w mojej szufladzie nie bedzie ubywalo lyzeczek do herbaty.
                • helga0 Re: bo imigranci sa bezkarni! 06.08.05, 23:24
                  Gość portalu: ty napisał(a):

                  > Chodzi mi o
                  > > to, że nie można zakładać, że każda osoba, która przyjeźdża do USA jest
                  > > idiotką. Przecież to niedorzeczne.
                  >
                  > No wlasnie tak nalezy zakladac!
                  > Oczywiscie, ze tak trzeba robic!
                  > W zyciu nalezy kierowac sie zasada ograniczonego zaufania.
                  > I na ogol we wszystkich aspektach zycia tak wlasnie kazdy z nas postepuje.
                  > Jak kupujemy towary w sklepie to oczekujemy gwarancji, jak prowadzimy
                  samochod,
                  > to uwazamy na wszystkie strony, bo nie wiadomo co wyskoczy ani co zrobi inny
                  > debil za kierownica.
                  > Problem pojawia sie w momencie, kiedy okazuje sie, ze jest KTOS, kto wymaga
                  > pomocy i my te pomoc bezinteresownie oferujemy. Zakladamy blednie, podarowanie
                  > komus pomocy NIE WYWOLA dalszych reperkusji zyciowych i ze NIE MA zagrozen ze
                  > strony takich osob. Nic bardziej mylnego. O tym, ze zagrozenia istnieja i sa
                  > realne - dowiadujemy sie dopiero po faktach, kiedy do domu przychodza
                  mandaty,
                  > w
                  > szafach brakuje rzeczy i kosmetykow, a w komputerze sa wirusy wymagajace
                  > interwencji specjalisty i oczywiscie odpowiedniej za to zaplaty ($50 za
                  godzine


                  Nie chcesz mi powiedzieć, ze kupowanie nieznanej osobie samochodu i zapraszanie
                  jej do domu świadczy o ostroźności, o której mówisz. Nigdy bym tak nie
                  postąpiła. Jęli Polacy mieszkający w Stanach tak się zachowują to świadczy o
                  nich - wybacz za sformułowanie - że są naiwni jak pięcioletnie dzieci.


                  > Oznaczało by to, że wszystkie Polki
                  > > mieszkające w Stanach są bezwartościowymi, roszczeniowo nastawionymi do ś
                  > wiata,
                  >
                  >
                  > Nie. Oznacza to, ze Polki, ktore DOPIERO wlasnie przyjechaly z Polski sa
                  > roszczeniowo nastawione do zycia i maja ZERO szacunku do innych i ich
                  sytuacji.
                  > Narazaja nas na straty i problemy, ktorych istnienia nie podejrzewamy, zanim
                  ni
                  > e
                  > zaczniemy udzielac pomocy, ktora nas drogo kosztuje, a korzysci drugiej strony
                  > nie sa odwzajemniane nawet poprzez utrzymanie kontaktu telefonicznego.

                  To, co napisałeś świadczy, że całkowicie rozmijają się nasze poglądy na życie.
                  Mam co najmniej 10 znajomych osób, które wyjechały za granicę do pracy i żadna
                  z nich nie kradła lyżeczek w domu rodaków, nie była nastawiona roszczeniowo i
                  nie uważała, że jej się coś należy. Może po prostu masz tendencję do poznawania
                  niewłaściwych osób.
                  >
                  > Co do "udzielania" wiedzy, to owszem czesto sie zdarza, ze sie czlowiek
                  > naprodukuje, a dana osoba swoim postepowaniem calkowicie te rady zignoruje.
                  > To po co sie produkowac?

                  Ale co to ma za znaczenie. Sens udzielania rad jest taki, że jedna osoba
                  udziela rady, a druga może z niej skorzystać, ale nie musi. Nie ma obowiązku
                  korzystania z rad. Dodam tylko, że w tej dyskusji w tym wątku najbardziej mnie
                  poraziło, że dziewczyna, która jest od niedawna w Stanach, zadaje na forum
                  kilka pytań i od razu zostaje oceniona jako skrajna idiotka, która żeruje na
                  zamerykanizowanych Polakach i na pewno chce ich wykorzystać i okraść. To
                  zakrawa na jakąś aberrację. Wiem, że ona może sobie wszystko znaleźć w
                  internecie. Ale może po prostu czuje się nieco zagubiona i chce porozmawiać
                  ludzkim językiem z ludźmi, którzy mają czekające ją doświadczenia za sobą.


                  > Kazdy ma wlasny los i niech go kuje samodzielnie.
                  > Jak ktos chce sie czegos dowiedziec, to jest internet google i odpowiedzi same
                  > wyskakuja. Wymaganie od nas wykonywania za nich tej pracy jest bezczelnoscia.
                  >
                  > google i klawiatura za 10 dolarow pozwala swietnie sie wszystkiego dowiedziec.
                  > A dzieki temu w mojej szufladzie nie bedzie ubywalo lyzeczek do herbaty.

                  A nazywanie bezszczelnością zadawanie pytań na forum, które ma służyć rozmowie
                  o pracy w Ameryce, jest... brak mi słów. Nie rozumiem tej nienawiści. Przecież
                  ona nie chce zamieszkać u Ciebie w domu, pyta o szkołę i jak najłatwiej
                  załatwić formalności. Cóż w tym złego? I na dodatek jeśli tak strasznie Cię
                  wkurza, że ktoś podobnie jak Ty chce zamieszkać w USA, nie musisz odpowiadać
                  na jego putania. Po co go obrażać i mówić, ze na pewno - tylko dlatego, ze
                  niedawno przyjechała do Stanów - jest wydrą, która czegokolwiek od kogokolwiek
                  oczekuje. Ona po prostu pyta!
                  • Gość: yy Re: bo imigranci sa bezkarni! IP: *.dslextreme.com 06.08.05, 23:36
                    Nie chcesz mi powiedzieć, ze kupowanie nieznanej osobie samochodu i zapraszanie
                    >
                    > jej do domu świadczy o ostroźności, o której mówisz. Nigdy bym tak nie
                    > postąpiła. Jęli Polacy mieszkający w Stanach tak się zachowują to świadczy o
                    > nich - wybacz za sformułowanie - że są naiwni jak pięcioletnie dzieci.


                    No wybacz, ale jezeli auto kosztuje 500, a potem jest zarejestrowane na ciebie,
                    to na pierwszy rzut oka nie ma ryzyka, no nie? Przeciez stawianie auta na
                    zakazie swiadczy o zlosliwosci tej osoby! To jest kurestwo!


                    Co do zlodziejstwa, to generalnie roznica polega na tym, ze przedmioty w USA nie
                    sa otaczane kultem jak w Polsce a jedynie traktuje sie je pod katem przydatnosci.

                    Jak mnie sie koncza lyzeczki do herbaty, bo mi sie nie chce wsadzic ich do
                    zmywarki, to mnie krew zalewa, bo przedtem lyzeczek wystarczalo mi na tydzien, a
                    teraz musze scierka machac i wycierac pojedynczo. A zginely mi wlasnie te
                    najbardziej ulubione, ktore kiedys sobie kupilem i nie moge ich latwo odkupic.

                    Strata finansowa moze 5 dolarow ale na sama mysl krew mnie zalewa.

                    To jest wlasnie ta sprawa, ktorej nie rozumieja Polacy przyjezdzajacy z Polski.

                    TU SIE NIE KRADNIE.

                    Bo szkoda na to czasu, a ryzyko jest wielokrotnie wieksze od korzysci.
                    Znacznie bardziej oplaca sie isc do pracy.

                    Co do naiwnosci i zapraszania, to musisz wiedziec, ze Polak za granica to jest
                    atrakcja, to mozliowosc nawiazania rozmowy, dowiedzenia sie o Polske, itp.

                    To jest normalne, ze sie zaprasza.
                    No ale widzisz, teraz juz raczej nie zaprosze.



                    • helga0 Re: bo imigranci sa bezkarni! 06.08.05, 23:50
                      Słuchaj,
                      Ja rozumiem Twoje rozgoryczenie. Chciałeś komuś pomóc, a ten ktoś kradnie
                      łyżeczki i na dodatek za okazane serce odwdzięcza się mandatami... Pewnie ta
                      panienka była idiotką i wredną małpą. Nie kwestionuję tego. (nawiasem mówiąc
                      nie kupiłabym nikomu auta nawet za 500 dolarów:) Ale to po prostu nie oznacza,
                      ze wszyscy są tacy. Zapewniam Cię, że ja nie ukradłabym Ci łyżeczek, po prostu
                      nie przyszłoby mi to do głowy! Dodam tylko, ze ja tez miałam nieprzyjemną
                      sytuację. Opiekunka mojego dziecka ukradła mi złoty pierścionek i łańcuszek,
                      który mój syn dostał na chrzest. I powiem Ci, że najchętniej nie zatrudniałabym
                      już żadnej opiekunki. Ale muszę i chcę się przemóc. Przecież to, że ta krowa mi
                      coś ukradła nie znaczy, ze wszystkie opiekunki kradną!. Oczywiście przez takie
                      doświadczenia będę znacznie bardziej ostrożnie patrzyła na kolejną opiekunkę.
                      Ale nie mogę z góry zakładać, ze ona jest złodziejką!

                      Ja po prostu nie lubię generalizowania. Uważam, że wsadzanie wszystkich do
                      jednego worka, dla większości jest krzywdzące. Pozdrawiam. I życzę lepszych
                      doświadczeń z Polakami.
                • electra5 Re: bo imigranci sa bezkarni! 07.08.05, 03:40
                  Podpisuje sie pod Twoja odpowiedzia TY!
                  Dziwne, ze cos ostatnio to forum obrodzilo w jakas pania, ktora uzywa kilku
                  innych pseudonimow helga, lea75 czy inne. Kiedys takim betonem umyslowym byla
                  niejaka niki alias polka (z Lubina). Niech ona walczy z nami o prawa wszystkich
                  niedorozwinietych pan w pretensjach, tego jej nie mozna zabronic. Tyle tylko,
                  ze nie zmieni to wcale naszej opinii. Pytanie wiec czy lepiej nie poplywac w
                  domowym basenie niz produkowac odpowiedzi, ktore i tak betony nie przyjmuja do
                  wiadomosci. Szkoda czasu emigranci, korzystajcie z lata i zapomnijcie o
                  niedorozwinietych paniach z Polski, ktorym koniecznie trzeba pomoc , bo one
                  wlasnie pojawily sie w USA. Niech robia co chca .KROPKA I skok do zimnej wody.
                  • helga0 Re: do Electry5 07.08.05, 15:51
                    Najsmutniejsze w Twoich odpowiedziach jest to, że to Ty jesteś ograniczoną
                    osobą, która nie umie użyć rzeczowych argumentów w obronie swoich racji.
                    Jedyne, co potrafisz, to obrażać innych... Przypuszczam, że jesteś sfrustrowaną
                    sprzątaczką, która wynajmuje u kogoś pokój i szlag Cię trafia, że ktoś może
                    przyjechać do kraju, który miał być Twoim rajem, a stał się jedynie miejscem
                    wegetacji i na dodatek może mu się udać, bo 20 lat mniej niż Ty, jest
                    zdolniejszy, fajniejszy... Smutne to bardzo. Współczuję Ci.
                    • electra5 Re: do Electry5 07.08.05, 19:14
                      Helga ciesze sie, ze jestes madrzejsza i fajniesza ode mnie. W koncu ktos
                      musi. Ja nie mam wielkich aspiracji w tym kierunku. Jesli zas chodzi o to kim
                      jestem, to naprawde nie martw sie . Skonczylam w USA studia (drugie,
                      niezwiazane zupelnie z kierunkiem jaki ukonczylam w Polsce----czyli mam 2
                      facultety!) i mam prace o jakiej niejeden marzy. Wy, desperaci, ktorzy
                      przyjezdzacie do Ameryki poznajecie tylko takich, jacy sami jestescie. A
                      przyjezdzajac zajmujecie sie sprzataniem i budowami i marzy sie wam staly pobyt
                      i GC. Jak nie wyjdzie plujecie na USA. Coz, tutaj trzeba miec przede wszystkim
                      glowe..... Ale zadna praca nie hanbi Helga, jestes ciagle diznozaurem
                      komunistycznym, co? Wszystko mozna zmienic tylko nie to, co ma sie w
                      glowie.Twoje zycie musi byc bardzo ciezkie skoro mieszkalas w wynajetym pokoju
                      i bylas sprzataczka. Cale szczescie jednak, ze jestes madrzejsza i fajniejsza
                      ode mnie. Wiec wszystko sie udalo. Mieszkasz teraz gdzies w Europie,
                      najprawdopodobniej Niemczech (inaczej skad mialabyc taki uroczy nick typowy dla
                      niemieckiej delikatnosci). Zyj sobie i nabieraj subtelnosci typowej dla Niemcow.
                      Mamy jej wspaniale probki tutaj. Jesli zas chodzi o mnie, to mieszkam w jednym
                      z najpiekniejszych stanow USA, mam olbrzymi dom, ktory kocham, bo zajelo mi i
                      mezowi blisko 10 lat zeby zrobic z niego cacko. Na koniec mam rodzine i meza,
                      ktory nie jest Polakiem i bardzo sobie to chwale.
                      • helga0 Re: do Electry5 07.08.05, 20:04
                        Empatii i szacunku wobec drugiego człowieka nie uczyli na studiach, które
                        skończyłaś? Najsmutniejsze w Tobie jest to, co już napisałam, pogarda dla
                        innych. Nie wiem, skąd przychodzi Ci do głowy, że możesz ex catedra oceniać
                        innych ludzi i a priori zakładać, że są oni betonem, desperatami etc.? Ponieważ
                        obrzucanie kogoś błotem nie leży w mojej naturze, nie mam siły na tę dyskusję.
                        Nie będę się z Tobą licytować, jest to całkowicie bezproduktywne, jałowe, po
                        prostu bez sensu. Gratuluję cacka domu i pracy, której Ci wszyscy zazdroszczą,
                        ale prawdę mówiąc takie przechwalanie się domem z basenem i mężem z zagranicy
                        trąci nieco podstawówką. Na pocieszenie powiem Ci, że ja nawet w Niemczech nie
                        mieszkam, tylko w tej ohydnej Polsce... Więc nawet niemieckiem subtelności nie
                        nabiorę. Pozdrawiam
                        • electra5 Re: do Electry5 07.08.05, 20:14
                          Ja sie nie chwale. To nie w moim stylu, zreszta nie mam czasu. Poza tym jak
                          widac mialam racje: helga to pewnie niki albo polka - kolejny klon tej samej
                          zdesperowanej starej panny. Nie pisz juz do mnie, bo pakuje sie i jade jutro na
                          wakacje.....po raz 4-ty na Hawaje. A ty mozesz sobie tu wypisywac, ze traci tym
                          czy tamtym, mnie naprawde to wisi. Caly problem polega na tym,ze nikt tu z nas
                          na stale mieszkajacych w USA niczym sie nie chwali, to wy polskie buraki tak to
                          odbieracie, bo jestescie zaslepieni wlasna glupota, chciwoscia i zawiscia, ze
                          sami nic nie jestescie w stanie zrobic. ALOHA!
                          • helga0 Re: do Electry5 07.08.05, 20:33
                            Jesteś tak chamska, ordynarna i głupia, że to przechodzi ludzkie pojęcie. I
                            jeszcze na dodatek wydaje Ci się, że wszystko wiesz o świecie. Nie chwalisz
                            się? A co robisz? "Jutro jadę po raz czwart na Haweje" - śmiać mi się chce...
                            Na dodatek możesz tu napisać wszystko i tak nikt nie jest w stanie zweryfikować
                            Twoich słów. Naprawdę sądzisz, że mogę Ci czegokolwiek zazdrościć? Głupoty,
                            ograniczenia, chamstwa i elementarnej kultury?
    • Gość: JP Do lealea IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 01.08.05, 04:30
      Jak widzisz chocby po tym watku sa Polacy mieszkajacy tutaj ktorych trzeba
      unikac.
      Ja to robie od wielu lat i wychodze na tym najlepiej.

      Sprobuj wejsc w srodowisko Amerykanow i przebywac tylko wsrod nich. Znam ich sa
      fantastyczni. Lubia pomagac bezinteresownie. To wynika z ich glebokiej wiary w
      Boga. Nie wazne jest ze lamiesz angielski. Oni sa bardzo tolerancyjni. To jest
      panstwo skladajace sie z samych emigrantow. Tu ludzie mowia roznymi akcetami i
      nikogo (poza Polakiem) to nie razi.
      Staraj sie poznawac ludzi. Zacznij chodzic do darmowej szkoly angielskiego i do
      kosciola. Jezeli to nie bedzie dla Ciebie trudne, nie chodz do kosciolow
      katolickich a do innych chrzescijanskich. Katolicy z gruntu sa nieprzyjazdni,
      nie lubia pomagac. W kosciolach protestanckich (jak np Assembly Of God) pomoc
      jest bardzo rozwinieta i popularna. Wyobraz sobie ze moja corka idac tu na
      studia (nie bedac jeszcze rezydentem) dostala czek od pastora na oplacenie
      pierwszego roku studiow. Z takim czekiem przyjeto ja z otwartymi rekami.
      Zastanow sie tez nad tym aby zmienic miejsce pobytu. Nie pchaj sie tam gdzie sa
      Polacy. Oni Cie zniszcza. Poza tym lepiej sie zyje w mniejszych miastach.
      I jeszcze jeden przyklad. Jak ja tu przyjechalem 12 lat temu i zamieszkalem u
      rodziny, pewnego dnia przyszla jakas kobieta i przyniosla mi tzw Welcome Wagon.
      To byly jakies slodycze, owoce, bilety do kina itd. Nie wazne co w tym koszu
      bylo, wazne ze ktos obcy mnie tu przywital. Sa tutaj tacy ludzie, takie
      organizacje ktore nastawieni sa na pomoc. Trzeba do nich dotrzec albo oni musza
      Cie zauwazyc. Jezeli tylko widza ze jestes pozadna i chcesz tu mieszkac, oni Ci
      pomoga.
      A tymi postami sie nie przejmuj. Zycie tu jest duzo latwiejsze niz sie wydaje
      tym polaczkom z Polski. Poza tym oni kieruja sie zazdroscia. Zycza Ci
      najgorszego.
      • Gość: ghhg o nie. IP: *.dslextreme.com 01.08.05, 05:35
        Nie zgadzam sie z przedmowca.
        Ludzie sa rozni i nie mozna wszystkiego sadzic do jednego wora.

        Ja jestem zawsze otwarty i gotowy do pomocy.
        Ostatnio jednak werbalnie. To powazna roznica.
        Jestem gotowy podzielic sie doswiadczeniem i wiedza.
        Nie zamierzam jednak palcem w bucie ruszyc!
        Tak mnie nauczyli newcomers z Polski.
        Wlasnie takie panienki jak ta lala z SanDiego.
        Bo wczesniej tak nie bylo. Wczesniej jezdzilem za takimi gamoniowatymi
        studentami, umawialem sie, poswiecalem wlasny czas i pieniadze, zawozilem na
        interview, szukalem pracy, zalatwialem samochody, fundowalem jedzonko,
        znajdowalem noclegi i co? To sie tylko potem konczy klopotami i stratami
        finansowymi, a slowa dziekuje czlowiek sie nie doczeka.

        Jakbys JP pomagal osobiscie a nie gadal po proznicy na forum, tobys wiedzial.
        Zastanawiajaca sprawa, ze ani razu sposrod wielu przypadkow nie bylo zadnego
        rewanzu.

        Polacy po prostu uznaja, ze skoro ktos Ci pomaga, to znaczy ze sie nalezy.
        Malo tego, jak widza, ze masz lepsze auto i lepszy dom od innych, to cie jeszcze
        prosza o pieniadze. Albo chca mieszkac za darmo. Zgodnie z powiedzeniem, daj
        komus palec to ci reke porwie.

        A jak sie proponuje wymiane i prace, to potem taka krowa jedna z druga obsmaruja
        ci opinie, ze je wykorzystac chcesz.

        Opinia o Polakach jest calkiem sprawiedliwa.
        Powinno sie ich obchodzic wielkim lukiem.
        Wlasnie takich nowoprzybylych.

        Takie pijawy i freeloaderzy.
        Polacy na miejscu wcale nie sa tacy zli.
        Oni sie wydaja lepsi z uplywem czasu.
        Wtedy, kiedy taka lala jedna z druga zrozumie, ze swiat sie nie kreci tylko kolo
        jej tylka.


        • jp.hi Re: o nie. 01.08.05, 06:51
          Gość portalu: ghhg napisał(a):

          > Nie zgadzam sie z przedmowca

          A ja za to zgadzam sie z Toba po czesci.
          Osobiscie lubie pomagac. Robie to w roznej formie. Tu akurat sluze dobra rada.
          Oczywiscie nie dam sobie zburzyc mojego spokojnego zycia.
          Jak pewnie zauwazyles pisze czesto "jak jestes dobra, porzadna". Do tego
          dodaje "jak masz zamiar tu zostac". Z moich postow takze latwo mozesz odczytac
          ze nie daze zbytnim zaufaniem Polakow.
          To wszystko prawda.
          Lubie jednak mlodych ludzi ktorzy walcza aby cos osiagnac. Denerwuja mnie Ci
          siedzacy bez pracy w Polsce i narzekajacy na rzad. Tak jakby to zalezalo od
          rzadu. Nie wykazuja inicjatywy, nie szukaja, nie podejmuja ryzyka, tylko
          narzekaja.

          ghhg czy jak Ci. Nikt tu od ciebie nie wymaga zebys sie angazowal w zalatwienie
          czegokolwiek i ponosil jakiekolwiek koszty finansowe. Chciales to poniosles.
          Miales w tym jakis cel.
          Nie oburzaj sie ze ktos kto jest w USA 2 tygodnie czegos nie wie i o cos pyta.

          Nie zrozum mnie takze zle. Ja wcale nie sadze ze wszyscy Polacy to dno. Mam w
          Polsce rodzine ktora bardzo kocham i przyjaciol. Znam tu 4-ch Polakow i
          swietnie oni tu sobie radza. Maja bardzo dobra opinie w tym srodowisku.
          Jednak jak czytam niektore wypowiedzi na forum to przyslowiowy noz mi sie w
          kieszeni otwiera :)
        • jp.hi Prosze uzupelnij. 01.08.05, 08:23
          W jednym z postow powyzej piszesz, cyt. "szkola o ktorej mowie jest na Wilshire
          w Los Angeles"
          Nie chcialbys uzupelnic tej informacji? O ktora kontretnie szkole chodzi? UCLA?
          • lukasz97 Re: Prosze uzupelnij. 01.08.05, 16:28
            jp.hi napisał:

            > W jednym z postow powyzej piszesz, cyt. "szkola o ktorej mowie jest na Wilshire
            >
            > w Los Angeles"
            > Nie chcialbys uzupelnic tej informacji? O ktora kontretnie szkole chodzi? UCLA?

            UCLA nie jest przy Wilshire. Santa Monica College tez nie.
            wiec pewnie cos innego...

            l
              • Gość: fyg Re: Prosze uzupelnij. IP: *.dslextreme.com 01.08.05, 21:31
                O! Najwyrazniej mam kolejnego fana.
                "prosze" w tytule a po drodze "nie chcialbys" he he he.
                To tak jakbys TY nie chcial tej informacji.
                przyznaj sie od razu madralo, ze nie slyszales o tym.


                WIEKSZOSC prywatnych szkol ESL na Whilshire pobiera oplaty w wysokosci do 200
                dolcow miesiecznie. Wic w tym, zeby znalesc taka, co bierze 1 tysiac na caly rok.

                Ciekawe co ty masz za interes w takiej szkole?
                Masz F-1? Co?

                Czemu wy wszyscy tutaj tak krecicie?! Co?


                Czemu nie napiszesz po prostu - sluchaj, mnie przydalaby sie taka informacja,
                podaj mi ten adres prosze, albo - no nie wiem np. "gadaj po ludzku, badz
                czlowiekiem i podaj te informacje prosze.



                PROSZE. PROSZE w tresci.

                Mam alergie na nowoprzybylych Polakow!

                Z kilku powodow. Wielu powodow. Bo np. udostepnilem swoj komputer jednej takiej
                i potem musialem robic reinstalacje calego systemu bo PORNO ogladala na
                komputerze i naladowalo wirusow i jakis trojanow. Cholera czlowiek sie zlitowal,
                bo sie dziecko zalilo, ze nie moze resume napisac i wyslac, a kurcze porno mi
                ladowala na komputer razem z wirusami - co za glupota bezdenna.



                Takie nigdy jasno nie powie co chce, bo jestescie jacys tacy NIESZCZERZY i
                falszywi. Jedyne co mowicie wprost wszyscy, to to - ze potrzebujecie pracy i
                pieniedzy.

                Ja nie robie zamieszania - tylko po prostu wyrazam swoj zal, ze nie ma obecnie
                juz tutaj normalnych i prostolinijnych ludzi.

                Sami kombinatorzy i kombinatorki.

                Nie mam pretensji do tego, ze oszukujecie system - bo to zly system.

                Ale oszukiwac tych, ktorzy wam pomagaja, to jest chamstwo!

                Chamstwo wieksze od tego, ze sie jeden z drugim pokloci na forum.
                Zupelnie inna skala chamstwa.

                Mam nadzieje, ze jeden z drugim to przeczyta i przemysli to sobie.
                I ty mam nadzieje tez sobie to przemyslisz.














                • Gość: JP Re: Prosze uzupelnij. IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 02.08.05, 00:04
                  Oj widze ze cie mocno zranila.
                  Twoje informacje nie sa dla mnie. Ja mam obywatelstwo Amerykanskie od 5 lat.
                  Wczesniej bylem na zielonej karcie. Do USA przyjechalem legalnie, sponsorowany
                  przez rodzine. Mam tu dobrze prosperujacy biznes i wiedzie mi sie bardzo dobrze.
                  A ze chce pomoc innym to moze dlatego ze inni pomogli kiedys mnie. Nie Polacy.
                  Od nich nie spodziewam sie wiele.

                  Widzisz nieznajomy, co tak czesto zmienia imie. Nie chcesz pomoc to sie tu nie
                  produkuj. Twoje rady tylko dezinformuja tych ktorzy tej pomocy potrzebuja.
                  Chciales wylac swoje zale? OK, ale zaczynasz byc chamski wymawiajac
                  jednoczesnie to innym.
                  • Gość: Iwona Re: Prosze uzupelnij. IP: *.nyc.res.rr.com 06.08.05, 17:21
                    Widac przeciez, ze nie zna takiej szkoly, ale jak na elektorat Andrzeja L.
                    przystalo dalej jedzie na tym traktorze i brnie w swoich bredniach. Chec pomocy
                    niewielka. Chec zrobienia balaganu i wyladowania emocji - przeogromna. A mnie
                    sie zdaje, ze mam dla Niego rozwiazanie - w Polsce jest kilka grup docelowych
                    dla Niego - jedni to pseudokibice, inni to pakujacy sterydy, jeszcze inni
                    stojacy pod budka z piwem - do wyboru, do koloru. Przynajmniej widac, ze facet
                    z Polski pochodzi.
                    No i jeszcze do JP - Twoje rady sa pomocne nie tylko ze wzgledu na rzeczowosc
                    uwag w nich zawartych, ale na optymizm. Widac, ze dawno juz nie mieszkasz w
                    Polsce i ze srodowiskiem Polakow niewiele masz do czynienia. I chwala Tobie za
                    to. Czytajac bowiem Twoje posty czuc autentyczna chec pomocy. Cieszy fakt, ze
                    sa jeszcze tacy Polacy na swiecie. Malo, bo malo, ale nie trace nadziei.
                    Nie wydaje mi sie, by dziewczyna, ktora zalozyla watek faktycznie cos
                    zadzialala w kwestii studiow. Robi bardzo duzo bledow w Naszym ojczystym jezyku
                    i ogolnie odnosi sie wrazenie, ze niezbyt rozgarniete z niej dziewcze. Jak sie
                    uda - bedzie dobrze. Niech probuje! Musi jednak faktycznie jeszcze sie sporo
                    nauczyc od zycia. Ja tez przyjechalam do Stanow z wielkimi marzeniami. Studia
                    skonczone w Polsce, wydawalo mi sie, ze jezyk znam dobrze. Niestety, nie bylo
                    tak rozowo. Nie zycze moich doswiadczen nikomu - dostalam ostro po tylku
                    najpierw od Polakow, pozniej od.... Amerykanow. Nadal mam marzenia, ale na
                    miare moich mozliwosci, tzn. chce posiedziec tutaj jeszcze rok, przedluzajac
                    sobie wize poprzez szkole z angielskim. A pozniej wracam do kraju. Bycie
                    nielegalnym moze nie jest takie straszne, ale sama swiadomosc, ze lamie prawo
                    mnie frustruje, tym bardziej, ze skonczylam stosunki miedzynarodowe. No i z
                    praca wcale nie jest dobrze. Myslalam, ze moze na miejscu uda sie zalapac na
                    praktyki studenckie - za pozno - trzeba bylo w Polsce jeszcze myslec. A
                    sprzatanie u Zydow to katorga, szczegolnie, ze na wakacje wyjezdzaja i prawie
                    nie ma pracy. Takie realia.
                    Zycze jednak autorce watku powodzenia! Glowa do gory! Moze Tobie sie uda.
                    • Gość: ergs Re: Prosze uzupelnij. IP: *.dslextreme.com 06.08.05, 18:55
                      no coz, ciociu, postawilas dwie tezy, w tym jedna sluszna = faktycznie troche
                      sie wscieklem.

                      druga teza dotyczaca szkoly - a ktora nazwalas bredniami jest prawda i jezeli
                      jest tutaj ktos w LA lokalnie, to niech wsadzi swoj email w watku, ja napisze do
                      tej osoby i pogadamy przez telefon. Jezeli numer telefonu bedzie lokalny, to ja
                      dokladnie powiem co zrobic i gdzie sie udac.

                      Publicznie tego reklamowac nie bede i koniec.

                      co do twojej dalszej wypowiedzi, to podoba mi sie ona duzo bardziej jak autorki
                      watku. Jezeli chcesz miec dalej pobyt na F1 i chcialoby ci sie tanio posiedziec
                      w LA i zaoszczedzic pare groszy na tuition, to dopisz swoj email i ja ci powiem,
                      co zrobic.

                      przynajmiej widac, ze tobie to sie do czegos moze przydac.

                      co do pierwszego zdania, to sam nie wiem co powiedziec.
                      W sumie fajnie jest napisane. He he he.





                      • Gość: Iwona Re: Prosze uzupelnij. IP: *.nyc.res.rr.com 06.08.05, 20:16
                        Widzisz, ergs, jednak jak chcesz to potrafisz pomoc. Jedno piwko na
                        rozluznienie skolatanego serducha i od razu lepiej i przyjemniej sie Ciebie
                        czyta :-))
                        Rozumiem, ze szkoly nie chcesz reklamowac z jednej i prostej przyczyny - takich
                        szkol jest sporo,a prawo amerykanskie srednio sie zgadza na ich istnienie, bo
                        mozna sobie w sumie przedluzac wize w nieskonczonosc. wazne tylko, zeby wiecej
                        niz 20% zajec nie opuscic. Takie wybiegi i malwersacje i mi sie nie podobaja,
                        ale rodacy w USA korzystaja co madrzejsi i zapewnie o ile nie wroce do Polszy
                        tez skorzystam.
                        Twoja propozycje pomocy odbieram bardzo pozytywnie. Niestety, ja nie
                        reflektuje, ale moze ktos inny chetnie skorzysta. Mysle, ze sporo mlodych i
                        madrych ludzi wyjechalo do USA na W&T i chetnie bedzie chcialo zostac na
                        dluzej. Ja jestem teraz w NYC na turystycznej i w pewnym sensie jestem skazana
                        na siedzenie tutaj, bo moj luby tu pracuje na linearnym skafoldzie :-))) Haha -
                        wyniosl chlopak inzyniera ze studiow, a teraz zapieprza za 12$ na godzine jako
                        nielegalny, co bysmy mogli zalozyc rodzine po powrocie do domu.
                        Do domu! Do domu! Sluszne rady dajecie nielegalnym. Gdyby tylko panstwo polskie
                        chcialo do nas otworzyc swe "hojne" ramiona. Gdybym mogla sobie spokojnie
                        pracowac za 1500zl na umowie o prace. Ktos mi ta zapewni i mojemu chlopakowi?
                        Wracamy jutro i ostro bierzemy sie do pracy. Wiemy, co to ostra charowka - ja
                        sie nauczylam przy myciu podlogi sztoteczka do zebow, on sie nauczyl kujac
                        mlotkiem w upale na skefsze (ale w zimie i tak mowi, ze bylo gorzej, bo skora
                        na dloniach mu pekala).
                        Niech jednak chlopak pracuje, bo od kilku dni - gdy moi Zydzi wyjechali na
                        wakacje, jego praca jest i moja deska ratunku.
                        Ale, jak to pokazal pewnie film, zawsze mozna krzyknac:
                        "Zycie jest piekne!" i jak to powiedzial pewien poeta, bylo nie bylo,
                        polski: "jakie to szczescie, ze krew jest czerwona!".
                        Pozdrawiam
                        • Gość: ft Hmmmmmmmm IP: *.dslextreme.com 06.08.05, 20:36
                          no to jak jest nielegalnie, to czemu nie zalozy firmy?

                          sluchaj, harowa od rana do wieczora nielegalnie dla kogos nie oplaca sie zupelnie.
                          No ale jak chcecie.

                          Jak sie ma prace, to sie jej powinno trzymac, bo pieniadze plyna.
                          Wiec to drugi punkt widzenia.

                          Tylko, ze akurat tutaj u mnie contraktorka kwitnie.
                          Pasuje oczywiscie byc na swoim - jak sie umie, to sa duze pieniadze.
                          Jezeli jednak chce sie zapiepszac dla kogos, to sie nie oplaca ruszac z NY.
                          Bo pensje sa nizsze na budowach w LA jak w NY.

                          Tu jest pelno meksykow i cena nielegalnego meksyka jest dobra dla klienta.
                          to milego powrotu zycze. pozdrawiam i do amnestii.-)))



                          • Gość: Iwona Re: Hmmmmmmmm IP: *.nyc.res.rr.com 06.08.05, 20:50
                            Jakbys sie zdecydowal na jeden nick to byloby milo. Rozumiem, ze po pojaku to
                            troche ciezko, ale moze da rade :-)))
                            Nie wiem, ajk mialby zakladac swoja firme bedac nielegalnie i czy to byloby dla
                            niego oplacalne. To spokojny czlowiek, nikomu nie wchodzi w droge, zarabia tyle
                            ile mu placa. Moze i chcialby zmienic prace, ale zgodnie z teoria spiskowa
                            dziejow - boi sie. Zawsze mozna trafic na kogos niewyplacalnego (ja tak kiedys
                            mialam, ze za darmu tydzien zapieprzalam), mozna tez trafic na jakies zle
                            towarzystwo i ludzi niezyczliwych. Mysle, ze wybral wygodna droge, by siedziec
                            cicho jak mysz pod miotla skoro jest nielegalny, zasuwac po 10 godzin dziennie
                            i wracac, gdy uzbiera sie odpowiednia kwote. Nie mysli tu zostawac dluzej niz
                            bedzie trzeba.
                            Zreszta ja sie z nim zawsze zgadzam w 100%. Choc przebiegala mi przez glowe
                            mysl, zeby wyjechac poza NY i zaczac prace gdzies razem. Nie podoba nam sie
                            tutaj, bo wiadomo, ze nie mieszkamy na Manhattanie, tylko na Queens. Fajnie by
                            bylo osiasc na rok w jakiejsc spokojnej miescinie i sobie normalnie pracowac,
                            nawet za 10$ na godzine, ale wiedzac, ze praca jest pewna, a ludzie wokol mili
                            i zyczliwi - tacy, na jakich trafil jp - mial szczescie. Niestety, dla mnie to
                            tylko nierealne marzenia, tym bardziej, ze jestem nielegalnie.
                            • Gość: sfd Re: Hmmmmmmmm IP: *.dslextreme.com 06.08.05, 21:06
                              to sie zdecyduj czy jestes legalnie czy nielegalnie.
                              sluchaj, ja nie jestem pijany, tylko mam w dupie logowanie sie i nadmiarowe
                              "celowanie" mysza w jakies pola i kraty.

                              ja cie rozumiem, ale wic w tym, ze tutaj trzeba byc aktywnym, bo sytuacja
                              gospodarcza zmienia sie jak w kalejdoskopie i elementarna ostroznosc wymaga,
                              abyscie planowali cos na dluzej, bo warianty tymczasowe lubia sie przedluzac.
                              Widzisz, jak jestes nielegalnie, to nie jest zaden wstyd, tylko trzeba
                              dostosowac swoj tylek do okolicznosci.

                              zalatwiasz tax id a potem rejestrujesz firme i robisz licencje na uslugi.
                              Potem przeznaczasz jeden dzien w tygodniu na te uslugi. Np. sobote.

                              I oglaszasz sie w polskim dzienniku, ze robisz np. przybijanie tapet.
                              Bedziesz miec 1 klienta na miesiac w pierwszym miesiacu i zrobisz dniowke.
                              W drugim miesiacu, bedzie 2 klientow, w trzecim miesiacu 4 a w czwartym osmiu
                              klientow.

                              Dzieki temu bedziecie mieli i firme i prace i bez ryzyka zaczniecie robic kase.

                              Pamietaj, ze zdrowie konczy sie po trzydziestce. Ja nie wiem ile masz lat, ale
                              ja juz jestem stary pryk i osobiscie radze, abyscie nadrobili zaleglosci, i
                              zabezpieczyli swoje dupska, zanim zacznie wam po kolei wysiadac zdrowie z
                              nadmiaru pracy i stresu.

                              A w Polsce rynek nie rozwija sie tak jak powinien.
                              Perspektywy ekonomiczne sa takie, ze ja na twoim miejscu robilbym to F1 jak
                              najszybciej i siedzial na tylku tak dlugo, jak dlugo twoj chlop ma sile, a ty
                              jestes legalnie. (Chyba ze krecisz i jestes nielegalnie)

                              Pamietaj o tym, ze prawdziwe pieniadze zarabia sie dopiero po jakims czasie,
                              kiedy wydatki sie zbilansuja, a kasa zaczyna pracowac na siebie.

                              Wiekszosc Polakow niestety nie potrafi do takiej sytuacji doprowadzic.
                              I jedzie do Polski z oszczednosciami, ktore zamieniaja na jakies swoje
                              jednorazowe marzenie np. dom i koniec kasy i zaczyna sie ponowne zarabianie, a
                              powrotu do USA nie ma.

                              Jest taka krzywa w matematyce nazywa sie hiperbola i jak sie dobrze pracuje i
                              przy okazji ma lebska kobite przy boku, to mozna najpierw przez 3 lata kiblowac,
                              a potem zarobki wchodza wlasnie w taka hiperbole.











                              • Gość: Iwona Re: Hmmmmmmmm IP: *.nyc.res.rr.com 06.08.05, 21:32
                                To celowanie mysza w pola i kraty to mnie rozbawilo do lez :-))) Ale ok. Badzmy
                                powazni.
                                Jestem legalnie o tyle, ze mam jeszcze trzy miesiace wazna wize. Nielegalne
                                jest natomiast podejmowanie przeze mnie pracy, bo to wiza turystyczna. W tej
                                materii chyba juz wszystko jasne byc powinno.
                                Podobaja mi sie "dobre rady baci Ady" proponowane przez Ciebie, bo i ja uwazam,
                                ze trzeba cos zadzialac i czuje takie specyficzne cisnienie w glowie :-))
                                Pomysl z rozkreceniem biznesu mi sie podoba. Mysle, ze jestem dosc
                                przedsieborcza dziewczyna i poradzilabym sobie bez problemu. Tylko czy bedac na
                                wizie turystycznej jest to mozliwe - tzn. zalatwienie tax id i zarejestrowanie
                                firmy. jak dlugo to trwa? Ile potrzeba na to kasy? Od czego zaczac biznes plan
                                i w jaka dzialanosc celowac?
                                Jesli chodzi o przybijanie tapet, to sama moglabym sie za to zabrac. Szczerze
                                mnowiac tapetowalam juz kiedys ze znajomym swoj pokoj i wyszlo cialkiem,
                                calkiem. Mi tam nawet taka praca bardziej odpowiada niz wykladanie towaru na
                                polkach czy mycie podlog sztota do zebow.
                                Jesli zxas chodzi o zdrowie, to ja mam jeszcze czas, a moj luby dobija powoli
                                do trzdziestki :-))) Tak, ze mlode z nas skowronki i zadzialac cos mozemy.
                                A jesli chodzi o zrobienie F1 - jak to wyglada w praktyce? Jakie sa szanse
                                (realne) i co trzeba zrobic?
                                Kurcze. Widze, ze lebski z ciebie facet. czekam na dalsze uwagi i instrukcje.
                                • Gość: rtr Re: Hmmmmmmmm IP: *.dslextreme.com 06.08.05, 22:52
                                  co do firmy, to jest tu taka zasada, ze rozliczenie podatkowe odbywa sie w
                                  oparciu o pieniadze. I koniec. Przeplywy pieniadza.

                                  Roznica polega na tym, ze NIEWAZNE, kiedy otwarlas firme, ani kiedy zaczelas
                                  dzialac, bo to bez znaczenia, bo rozliczanie malej firmy jest roczne. Przepisy
                                  mowia wyraznie, ze jak masz dochod, to placisz podatek po odliczeniach.
                                  Taka forma dzialalnosci nazywa sie Sole Proprietorship i odpowiednik w Polsce to
                                  dzialalnosc gospodarcza.

                                  Co ci daje taka informacja?

                                  Ano to, ze ZADNEJ FIRMY NIE OTWIERASZ, tylko wymyslasz nazwe, drukujesz sobie
                                  ladne kolorowe wizytowki, (to kosztuje 40 USD za tysiac) i walisz z tym do
                                  klientow. (ja ci kontakt do wizytowek dam, jak chcesz)

                                  Robisz to dlatego, zeby zminimalizowac ryzyko i wydatki. Przeciez te tapety moga
                                  nie wypalic, bo np. trafi sie rusek, ktory ma monopol na tapety na Queensie i
                                  dupa z tylu.

                                  Zakladasz firme i rejestrujesz sie oficjalnie dopiero wtedy, kiedy widzisz, ze
                                  ci klienci wracaja i masz przychod.

                                  Jak twoj chlop robi u tego zyda flizy, to niech ci codziennie podpatrzy jedna
                                  informacje i da ci pod opieke. Gdzie zyd kupuje te flizy/tapety? Jaki klej
                                  kupuje, co sie robi itp. I ty chlopu to zapisz na papierze, bo jak on po tych 10
                                  godzinch do domu wraca, to ma ochote na kime, a nawet prysznica mu sie nie chce
                                  wziac nie mowiac o seksie. I oczywiscie on to wszystko zapomni za dwa dni.


                                  Jak sie ma prace i jest ona ciezka, to rytm biologiczny czlowieka przyspiesza i
                                  czas szybciej leci i szybciej sie czlowiek starzeje. Mozg gorzej funckjonuje i
                                  ma sie mniej energi do dzialania i kazde zadanie, nawet takie, zeby isc do
                                  jakiegos urzedu sie dowiedziec - jest zadaniem ponad sily.

                                  Jak sie chce miec wiecej forsy, to trzeba dzialac, trzeba zalatwiac sprawy, za
                                  ktore przeciez nikt nie placi, dopoki klient z forsy nie wyskoczy jak mu sie te
                                  flizy spodobaja.

                                  Firme trzeba miec, bo trzeba czasem isc do sadu (Small Claims Court) bo klient
                                  lubi czasem wyruchac firme. Dlatego trzeba zawsze brac zaliczki za material. I
                                  dawac klientow pokwitowania. Jak klient nie chce dac, to znaczy ze cos jest nie
                                  tak. Nie mozna ryzykowac, bo materialy sa drogie.
                                  Wtedy ryzykuje sie tylko prace!

                                  Nie wolno NIE WZIAC zaliczki od contractora, co nie wiesz, gdzie mieszka.
                                  Nie wolno pracowac dla ludzi, ktorzy handluja domami, bo nie wiadomo komu potem
                                  robote oddac? Taki dom zmienia czasem wlasciciela 2 razy w tygodniu, i nie
                                  wiadomo, kto zlecil robote i kto ma zaplacic! Pusty dom, bez mebli to duze
                                  ryzyko dla was. Oni tu placa cashem za wszystko i nawet jak transakcje formalnie
                                  ida pare miesiecy przez escrow, to czasem tu jest tak, ze firma firmie sprzeda
                                  posiadlosc i kontrakty nawet jak sa to sa niezaplacone. Zwlaszcza jak taki
                                  zlecajacy jezdzi merolem 500 - to trzeba uwazac.

                                  Rejestracja firmy, jesli sie interes nie uda, bo chlop powie, ze mu nie pasuje,
                                  jest niepotrzebna, bo wyrejestrowac to potem jest klopot, a im mniej sie do
                                  urzedu na siebie donosi tym lepiej.

                                  Dlatego na poczatek wizytowki i ogloszenie w dzienniku.
                                  Tax id. to jest pytanie do znajomych. Ja tego nigdy nie zalatwialem, bo nie
                                  musialem a formy sie zmieniaja i na greenpoincie ci ktos powie, tylko nikomu
                                  pieniedzy nie dawaj. To sie zalatwia prosto i nic do tego nie potrzeba, ty to
                                  mozesz otworzyc na swoje nazwisko, a nich chlop zapierd....

                                  Zasada prowadzenia takiego biznesu jest prosta:
                                  Nikomu nie dawaj pieniedzy za nic, oprocz paliwa do samochodu a materialy kupuj
                                  za pieniadze klienta, albo wymagaj od klienta, aby je kupil, wez klienta do
                                  auta, zawiez do tego taniego sklepu, niech placi osobiscie i za twoj czas w
                                  aucie tez. Z gory to powiedziec. Masz swietna hurtownie, i pokazesz, zawieziesz
                                  itp. klient zaoszczedzi na tym 1000 usd a ty tylko dajesz charge na 15 za
                                  godzine wzraz z dojazdem + paliwo. Proste?

                                  Zrobisz chlopu sniadanie i kanapki na lunch a na kolacje miecho z ryzem w
                                  garnku, zeby mial sile i dawaj do klienta do roboty. Stawka wyjsciowa 50 dolcow,
                                  albo 15 na godzine na poczatku za dzien. 10 godzin 150 dolcow. To jest strasznie
                                  tanio! Bedziecie mieli klientow od razu.

                                  Tylko chlop musi dobrze kielnia machac, bo jak roboty nie docenia, to nie bedzie
                                  referencji a to daje 3 razy tyle biznesu. Kazdy klient musi miec przykazane, ze
                                  dostaje pieniadze za refferal. A dac mu 5% od zlecenia. I dac na wizytowke.
                                  W koncu jak sie dogaduje robote, to sie i tak targuje, nie?
                                  To dajesz 5% upustu w tym sensie, ze dajesz temu lebkowi, co ci klienta
                                  podrzucil. Lebek sie cieszy, a za tydzien flizy bedzie wymieniac ciotka i wujek
                                  lebka.

                                  I ma sie chlop usmiechac do tych ludzi i ich piescic.
                                  Jak widzi ze mu klient wydziwia, bo sie cos krzywo uklada, to nie dyskutowac na
                                  poczatku, tylko od razu poprawiac. No chyba, ze taka poprawa kosztuje wiecej
                                  pracy jak kolejne zlecenie.

                                  ale sie rozpisalem. no to narazie koncze.
                                  • Gość: JP Re: Hmmmmmmmm IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 07.08.05, 11:19
                                    Opisales tu swoj biznes ktory funkcjonuje wiec trudno cie posadzac o
                                    opowiadanie bajek. Potwierdzam, to prawda ale z ta szkola to dalej krecisz.

                                    Dodadam do tego taka informacje ktora moze wielu zaskoczyc. To jednak o czym
                                    chce powiedziec dotyczy bardziej praktyki niz teorii.

                                    Nikt w USA nie mowi ze nielegalny imigrant nie moze pracowac. Nielegalny
                                    emigrant tzn osobnik ktory przebywa na teranie USA bez waznej wizy, nie ma
                                    prawa do pracy, co nalezy rozumiec, niema prawa do zatrudnienia. Nikt go nie
                                    moze zatrudnic.
                                    Do niedawna jeszcze mial prawo otrzymac SNN i placic na swoja emeryture.
                                    Oczywiscie ta emerytuje otrzymalby tylko jako legalny emigrant.
                                    Wszyscy tu rozumieja ze pracowac musi bo z czegos musi zyc. Jak nie pracuje to
                                    najprawdopodobniej kradnie.
                                    Najbardziej jednak karalne jest tu nie placenie podatkow.
                                    Nielegalny emigrant moze wiec zarejstrowac swoj biznes w IRS (tax office) i
                                    trzymac na to licencje (GE Licence). Czyli zatrudnic samego siebie. Inne
                                    przepisy mowia ze chocby ten biznes wspaniale prosperowal to samego siebie nie
                                    moze sponsorowc na zielona karte ale to inne zagadnienie.
                                    To jest rownoznaczne z prowadzeniem tu legalnego biznesu.
                                    Trzeba jeszcze wiedziec, ze tutaj niema wspolpracy pomiedzy IRS i policja czy
                                    pomiedzy IRS i US Immigration. W wielu stanach policji nawet nie wolno
                                    kontrolowac statusu emigranta. Policji nic do tego. Ona moze wkroczyc tylko
                                    wtedy gdy taki nielegalny lamie prawo karne.
                                    Nielegalny emigrant ma niemal takie same prawa jak legalny. Moze dochodzic
                                    swoich praw przed sadami czy sadami malych roszczen. Takie przypadki w ktorych
                                    ktos nie zaplacil za prace nielegalnemu emigrantowi mozna latwo wygrac. Nalezy
                                    miec tylko dowod tej pracy lub swiadka.

                                    Dodam jeszcze ze sa pewne grupy pracownikow czy biznesow na ktore potrzebne sa
                                    dodatkowe fachowe licencje lub zabezpieczenia finansowe w banku.
                                    Pozostale a jest ich moze 90% zalatwia sie od reki. Wypelnia formularz i
                                    znajduje kod danej branzy. Oplata groszowa. Jak pamietam cos ok $20. Biznes nie
                                    musi miec swojej nazwy. Moze to byc imie i nazwisko wlasciciela.

                                    PS. Nieraz ludzie mnie pytaja na czym polega ten amerykanski freedom? To jest
                                    jeden z przykladow.
                                    • Gość: yrey Re: Hmmmmmmmm IP: *.dslextreme.com 07.08.05, 19:36
                                      he he he. absolutnie. nie opisalem swojego interesu.
                                      a co do tej szkoly, to widze, ze ci siadlo na watrobie.
                                      wsiadz w autko i szukaj, podpowiem, ze oplaty wynosza 120/ miesiac, albo 600 na
                                      pol roku, albo 1000 na caly rok. I-20 wystawiaja, wiesz?

                                      szukaj, szukaj. -))

                                      Ulica Whilshire ma ze 30 mil. he he he.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka