Dodaj do ulubionych

Głowa domu

20.05.07, 11:52
Co sądzicie o pojęciu "głowy domu"? Czy coś takiego u was funkcjonuje?
Zastanawiam się czy rzeczywiście w związku ktoś musi dominować?
Obserwuj wątek
    • kocia_noga Re: Głowa domu 20.05.07, 12:20
      U mnie nie ma głowy domu.Co dwie głowy, to nie jedna.
      Sir.vimes, wreszcie jesteś!
      • sir.vimes Re: Głowa domu 20.05.07, 12:22
        No, jestem. Nie było mnie w Warszawie - zaciskałam więzi macierzyńskie na łonie
        natury z dala od kompa;)

        U mnie też nie bardzo widzę jakąś głowę domu.
        • kocia_noga Re: Głowa domu 20.05.07, 12:30
          Ja dzisiaj jadę tam gdzie nie ma kompa i jakiś czas mnie nie będzie.
          • sir.vimes Re: Głowa domu 20.05.07, 12:42
            Mijamy się;)
            • verdana Re: Głowa domu 21.05.07, 09:33
              Ja też wyjeżdżam, ale na krótko.
              U mnie z głowa domu jest dziwacznie. W opinii 80% mojej rodziny głową domu
              jestem ja (zarobki, decyzje w domowych sprawach). Tylko, co to za głowa domu,
              która nigdy nie wybiera np. co będzie oglądać w TV - pilota dzierży mąż, ja
              wobec tego niemal całkowicie zrezygnowałam z oglądania, nie decyduje o
              wakacjach itd? Nie mówię, ze bym chciała, ale prawdą jest, ze decyduję o
              sprawach nieprzyjemnych, o przyjemnych decydują inni.
              W USA przyjmuje się, te ten kto ma władzę nad pilotem, jest głową domu.
    • mankencja Re: Głowa domu 21.05.07, 16:22
      dawno temu ktoś - ja albo mój brat - stwierdził, że "mama sprawuje władzę
      ustawodawczą, a tata wykonawczą" :)
      • dagmama Re: Głowa domu 21.05.07, 20:07
        Kiedy nie pracowałam, uważałam, że mąż powinien decydować, ponieważ mnie
        utrzymuje. I jeśli zyczy sobie mieć drogi sprzęt, może go kupić i nie będę
        oponować. Brało się to stąd, że najpierw decydowali za mnie rodzice, potem
        (m.in. żeby od nich uciec) wyszłam za mąż, żeby NIE musieć decydować.
        Oczywiście on zawsze pytał mnie o zdanie i denerwowało go, że nie potrafię
        podjąć decyzji. Mieliśmy już taki tekst z "Księcia z Nowego Yorku", np:
        - co chcesz robić w weekend?
        - to co ty, mój panie.
        Takie żarty są bardzo fajne w małżeństwie partnerskim, którym, mimo
        nieporozumień, byliśmy.
        Teraz ja też pracuję i nabrałam pewności siebie. Będąc matką również nabrałam
        poczucia mocy.
        W dalszym ciągu staram się BARDZO liczyć z innymi, mimo, że czasem nie muszę i
        oni nie zasługują, ale jakoś jestem odważniejsza.

        A przyznacie, że kobieta podejmująca WSZYSTKIE decyzje jeszcze dziwi?
        Ale mi się zawsze podoba, kiedy facet mówi: "No nie wiem, muszę zapytać mojej
        pani":-)
    • andziulindzia Re: Głowa domu 21.05.07, 21:45
      Jesteśmy małżeństwem partnerskim - głowy domu brak :)

      Podczas ostatniego spisu ludności spotkałam się z definicją głowy domu- to ta
      osoba, która więcej zarabia. Biorąc pod uwagę to kryterium głową domu jest mąż -
      ja mam dochód zerowy na ten moment.
    • jagandra Re: Głowa domu 22.05.07, 19:32
      Głowa domu i szyja, która nią kręci. W tym jest zaowalowana walka o władzę.
      Mój były twierdził, że związek może być udany tylko wtedy, gdy facet rządzi.
      Spotkałam kiedyś gościa, który mówił, że aby związek był udany, facet musi być we wszystkim (!) lepszy od kobiety. Mailowałam potem na ten temat z kolegą i on był tego samego zdania z ustępstwem na gotowanie - w tym może być lepsza kobieta. Pisał też, że sytuacja gdy kobieta zarabia więcej jest dla niego niedopuszczalna, musiał by wtedy szukać nowej pracy.
      Ale przecież takie założenia uniemożliwiają szczęśliwy związek. No bo jeśli nawet facet spotka kobietę, którą oceni jako gorszą we wszystkim, którą we wszystkim warto zdominować... to chyba mu się nie spodoba? A jeśli spotka kobietę, która może pod niektórymi względami będzie od niego lepsza, to albo ucieknie, albo będzie z nią walczył.
      Ale to działa w obie strony. Sama byłam tak wychowana, że facet powinien być lepszy od kobiety i takiego szukałam: powinien być bardziej oczytany, zaradny, doświadczony... Gdy znajdowałam, to najpierw wpadałam w kompleksy, a potem przeżywałam rozczarowanie...
      Ech.

      A tak mi się jeszcze skojarzyło trochę obok tematu. Znacie tę opowieść, jak to państwo nie umieli się dogadać w kwestii sprawiedliwego podziału kury? Zawołali więc biedaka. A biedak podzielił tak: Dla pana głowa, bo on jest głową domu. Dla pani szyja, bo ona kierują panem domu, tak jak szyja kręci głową. Dla synów nogi, bo są podporami rodziców. Dla córek skrzydełka, bo wyfruną z domu. "A reszta nieciekawa, dla biednego potrawa" :)))
      • jagandra A jakie macie mierniki partnerstwa? 22.05.07, 19:37
        Dla mnie to ilość wolnego czasu - czy partnerzy mają go tyle samo.
        • sir.vimes Re: A jakie macie mierniki partnerstwa? 22.05.07, 22:12
          To chyba doskonały miernik.
      • mankencja Re: Głowa domu 22.05.07, 22:25
        > Mój były twierdził, że związek może być udany tylko wtedy, gdy facet rządzi.
        > Spotkałam kiedyś gościa, który mówił, że aby związek był udany, facet musi
        być
        > we wszystkim (!) lepszy od kobiety. Mailowałam potem na ten temat z kolegą i
        on
        > był tego samego zdania z ustępstwem na gotowanie - w tym może być lepsza kobie
        > ta. Pisał też, że sytuacja gdy kobieta zarabia więcej jest dla niego
        niedopuszc
        > zalna, musiał by wtedy szukać nowej pracy.

        cos takiego jest czystym kretynstwem, nawet przyjmujac, że w/w poczucie wlasnej
        wartosci gwaltownie spada, gdy nie czuja sie najnajnaj we wszystkich
        dziedzinach. jest bowiem tez druga strona - malo kto bedzie szczesliwy, w
        zwiazku czy nie, przyjmujac role tego gorszego. wniosklowac z tego mozna, ze ci
        panowie to a/ egoisci lub b/ idioci, przynajmniej w tej kwestii

        ja perzepraszam za pewne sformulowania, ale stwierdzenia tych panow sytuuja sie
        dla mnie w okolicy teorii o naturze i cywilizacji
        • dagmama Głowa i szyja 22.05.07, 23:04
          "Głowa domu i szyja, która nią kręci. W tym jest zaowalowana walka o władzę."

          A ja myślę, że to nie walka o władzę, tylko takie świadome oddanie władzy
          mężczyźnie: Bądź sobie głową, ja i tak jestem tą szyją, która toba kręci...
          nieoficjalnie.
          Obawiam się, że kobiety przez lata (wieki?) pocieszały się tym tekstem. To
          rzucony ochłap, mówiąc brutalnie; siedź cicho, znoś dyskryminację, wszyscy
          wiedzą, że też masz prawo głosu.

          I co? Kobieta jest szarą eminencją? Nie widać jej, ale to ona rządzi tak
          naprawdę?

          Sądzę, że więcej jest takich fajnych powiedzeń utrwalających patriarchat.
          Na przykład mężczyzna dopuszczający żonę do głosu jest pantoflarzem.
          Kobieta zgłaszająca swoje racje jest sekutnicą, Ksantypą...
          Jak mąż zony nie bije, to jej wątroba gnije.
          I inne:-(
    • skrzydlate Re: Głowa domu 24.05.07, 08:14
      u mnie ja jestem głową domu, chociaz moja mała suczka próbowała wysadzić mnie z
      siodła .... przez jakiś czas dzieci chciały przejąc stery... niestety chyba
      jednak zostałam tą głowa domu.. jako podpora, kręgosłup, mózg i tak dalej :-)
      • skrzydlate Re: Głowa domu 24.05.07, 08:20
        w związku mieliśmy pewien podział pracy, działo się jakoś tak, ze byliśmy
        głowami w różnych sprawach.. każde miało swoje terytorium i swoje zadania, w
        razie potrzeby coś tam ustalaliśmy na bieżąco.... rozpadło sie kiedy relacje
        sie usztywniły i okazało sie ze małżonek nie negocjuje a dokonuje podziałów -
        obowiązków i uprawnień arbitralnie... dla mnie to była główna przyczyna
        nieporozumień, głupio tak zostać zepchnietym na pozycje widza i do kuchni -
        zwłaszcza kiedy tez się pracuje.... i wykonuje różne prace w domu... jakaś
        niewolnica Isaura czy inny czort :))))
    • malila Re: Głowa domu 25.05.07, 13:58
      sir.vimes napisała:

      > Co sądzicie o pojęciu "głowy domu"?

      Sądzimy, że głowa ma dwie półkule i najlepiej jest, gdy obie dobrze działają i
      ze sobą współpracują:)

      Partnerstwo poznaję po tym, że żadna ze stron nie czuje się wykorzystywana i
      obie mają poczucie równowagi, jeśli chodzi o rozłożenie obowiązków.
      • jottka Re: Głowa domu 27.05.07, 18:55
        sie nie znam, ale to określenie chyba wywodzi się bądź ma jakieś związki z
        rzymskim pater familias, tj. mężczyzną, który stał na czele rodu i właściwie był
        dla niego bogiem, czyli mógł wszystko z egzekwowaniem kary śmierci włącznie.

        dzisiejsza frazeologia to jednak przyjemnie słabe odbicie wzorca:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka