polonus5
10.03.06, 04:46
Wydojeni
Tysiące rolników z Lubelszczyzny zapłacą monstrualne kary, bo ich krowy dały
za dużo mleka. Bankructwo grozi także mleczarniom
Kiedyś chłopi szli siedzieć za to, że nie odstawiali mleka. Dziś pójdą z
torbami, bo są dobrymi producentami – zżyma się Piotr Ziętek z Marysia pod
Lublinem. Za nadprodukcję musiał już zapłacić unii 3 tys. zł. Ale to jedynie
zaliczka. Właściwa kara zostanie naliczona po 1 kwietnia. I będzie
wielokrotnie wyższa.
10 tysięcy rolników z Lubelszczyzny musiało zapłacić Unii Europejskiej blisko
3 mln zł kary. Każdy litr mleka odstawiony do mleczarni ponad ustalony limit
kosztuje ich 20 groszy. Zamiast zarabiać, dopłacają. Dlaczego? Bo kwoty
mleczne, które od wejścia Polski do unii regulują hurtową sprzedaż mleka,
przekroczyli już kilka miesięcy temu.
W Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Piaskach już 260 dostawców
zakwalifikowano do ukarania. – Pobraliśmy od nich prawie 70 tys. zł zaliczki.
A to dopiero początek. Szykuje się prawdziwy dramat – ocenia Kazimierz
Berecki, kierownik mleczarni.
Rolnicy, żeby uniknąć kary, karmią mlekiem zwierzęta. O tym, że nadwyżkę
wylewają do rowów, nie chcą głośno mówić. Bo marnowanie mleka to przecież grzech.
Agencja Rynku Rolnego szacuje, że za przekroczenie limitów wywędruje z Polski
do Europejskiego Funduszu Orientacji i Gwarancji Rolnej niemal pół miliarda
złotych. Samych zaliczek pobrano już 50 mln zł. – Ale ile przypadnie na
jednego producenta, tego nie możemy ujawnić – uchyla się od odpowiedzi
Radosław Iwański, rzecznik ARR w Warszawie.
– Czesi jakoś potrafili to obliczyć, a u nas bezpieczniej przemilczeć tę
niewygodną sprawę – ripostuje Marek Murawski z Krajowego Związku Spółdzielni
Mleczarskich.
Jeszcze kilka miesięcy temu mówiło się o ostatecznej karze 30,91 euro za 100
litrów mleka, czyli ok. 1,20 zł za 1 litr ponad limit. Iwański zapewnia, że
opłaty będą nieco niższe. Ale też na pewno przekroczą 20-groszową zaliczkę.
Murawski uważa, że najbardziej ucierpią ci, którzy pobrali kredyty, żeby
więcej produkować. Teraz mogą stanąć w obliczu bankructwa.
W bardzo trudnej sytuacji znajdą się też mleczarnie. Do końca sierpnia muszą
odprowadzić do agencji opłatę za wszystkich rolników. A dopiero potem ściągną
od nich pieniądze. – Z partnerów staniemy się egzekutorami – załamuje ręce
kierownik Berecki.
Politycy zapewniają, że chcą pomóc rolnikom, ale efektów ich działań nie
widać. – Zwróciliśmy się do premiera, aby wystąpił do Komisji Europejskiej o
zwiększenie limitów i anulowanie kar – mówi Stanisław Żmijan, poseł PO z
Chełma i członek sejmowej Komisji Rolnictwa. – Co, jeśli nasz wniosek nie
zostanie uwzględniony? Nie wiem. To dramatyczna sytuacja.
– To wszystko za późno. Dramat zaczął się już wiele miesięcy temu, kiedy
kończyły się limity – kwituje Murawski. – Dzisiaj to płacz nad rozlanym mlekiem.