Dodaj do ulubionych

Czołem, chwaściki :-)

15.01.04, 09:11
Dziękuję. A Cwi`ego przepraszam, ze go macoszki do jednego worka z zaba
wsadzily :-)
Obserwuj wątek
    • aps Re: Czołem, chwaściki :-) 16.01.04, 00:33
      kamila77 napisała:

      > Dziękuję. A Cwi`ego przepraszam, ze go macoszki do jednego worka z zaba
      > wsadzily :-)


      Ale lone som fajne...np. cos takiego. Piszecie maile do wspolmalzomkow wywalajac cala prawde?

      ? no to wywalilam prawde... co teraz?
      pysia-2 15.01.2004 14:11 odpowiedz na list odpowiedz cytując

      No to mnie nabuntowalyscie :o))
      napisalam maila do meza... wywalilam mu cala prawde... wszystko, co w sobie
      tlumilam... nie wiem co bedzie dalej... mi sie zrobilo lepiej na duszy, ale
      zoladek mam w okolicach gardla.... boje sie. Jak on zareaguje????


      ? Re: no to wywalilam prawde... co teraz?
      yokono 15.01.2004 14:21 odpowiedz na list odpowiedz cytując

      i dobrze zrobilas. mi tez zawsze jest latwiej napisac niz powiedziec. trzymaj
      sie i napisz co on na to
      pozdrawiam
      yoko


      ? Re: no to wywalilam prawde... co teraz?
      konkubinka 15.01.2004 14:23 odpowiedz na list odpowiedz cytując

      ........i daj znac
      buziaczki dla odwaznej kobiety
      • cwi Re: Czołem, chwaściki :-) 16.01.04, 10:39
        Listy są znakomitą metodą, duuużo lepszą niż dyskusja.
        Kiedy tylko dojdą do tego wniosku, że anonimy jeszcze lepsze!
        Cwi
      • pysia-2 jeszcze raz 16.01.04, 14:12
        No taaa, widze ze i mnie nie oszczedzono.
        Wiesz, Kamillo, nie udzielalam sie w waszym konflikcie, bo nic mnie on nie
        obchodzi. Moze moglabym sobie porobic jaja z ciebie, czy z Domali, zaleznie od
        pogladoow, tylko pytam: PO CO?
        Przeciez fora takie jak Macochy sa po to, zeby pisac o rzeczach waznych,
        istotnych, zeby sie wyzalic, zeby poszukac wsparcia.
        Co ci daje to obsmiewanie kazdego? Nawet tego, ze mam problemy w malzenstwie?
        Ty wiesz co to znaczy kryzys malzenski. I co? Fajny temat do robienia sobie
        jaj, no nie?
        Mam nadzieje ze sie bedziesz dalej swietnie bawila, tylko niekoniecznie moim
        kosztem, bo ja i bez tego jestem juz rozpadnieta na malusienkie kawalki.
        • kamila77 Re: jeszcze raz 16.01.04, 14:19
          Do Pysi
          Autor: kamila77
          Data: 16.01.2004 09:54
          --------------------------------------------------------------------------------
          Pysiu, nigdy nie mialam zamiaru bawic sie twoim kosztem. Faktycznie, linka w
          lochach nieco niefortunna, bo przeciez sytuacja twoja jest inna niz Zony Co Się
          z Mezem Dogadac Nie Moze Wiec Zostawia Mu List Na Stole. Tak to bywa, kiedy sie
          cos wyciaga z kontekstu.
          Ja naprawde nie "obsmiewam kazdego". Nie oceniam calosciowo ludzi, ktorych nie
          znam. Pietnowac moge jedynie niektore zachowania i zjawiska. NIGDY nie smialam
          sie z czyichs problemow, malzenskich, rodzicielskich lub jakichkolwiek innych
          powaznych. Za to "pozwalam" smiac sie z moich, sama to czasem robie, bo daje mi
          to jakze potrzebny dystans do niektorych spraw.
          Trzymaj sie i zycze siły.
        • pikus Re: jeszcze raz 16.01.04, 16:45
          pysia-2 napisała:

          > No taaa, widze ze i mnie nie oszczedzono.
          > Wiesz, Kamillo, nie udzielalam sie w waszym konflikcie, bo nic mnie on nie
          > obchodzi. Moze moglabym sobie porobic jaja z ciebie, czy z Domali, zaleznie
          od
          > pogladoow, tylko pytam: PO CO?
          > Przeciez fora takie jak Macochy sa po to, zeby pisac o rzeczach waznych,
          > istotnych, zeby sie wyzalic, zeby poszukac wsparcia.
          > Co ci daje to obsmiewanie kazdego? Nawet tego, ze mam problemy w malzenstwie?
          > Ty wiesz co to znaczy kryzys malzenski. I co? Fajny temat do robienia sobie
          > jaj, no nie?
          > Mam nadzieje ze sie bedziesz dalej swietnie bawila, tylko niekoniecznie moim
          > kosztem, bo ja i bez tego jestem juz rozpadnieta na malusienkie kawalki.


          Ja przepraszam bardzo, ale dlaczego znowu zarzuty pod adresem Kamili?
          Ja to przekopiowalem, ja to, ja to, ja to, ja to. Pikus we wlasnej
          osobie, Kamila nic o tym nie wiedziala, moze nawet jest na mnie
          wkurzona, ze to zrobilem? Przepraszam jesli poczulas sie urazona, ale
          co zrobic, skoro mam takie poczucie humoru. A w dodatku nie podoba
          mi sie rozwiazanie, przyjete na forum macochy: ze mianowicie czytac
          moze kazdy, ale pisac to juz nie. W ten sposob obmowic tam mozna kogos,
          kto nie bedzie mogl sie bronic, i zostanie to upublicznione w sensie
          ze kazdy bedzie mogl przeczytac. Dlatego musicie liczyc sie
          z tym, iz w razie czego ktos cos stamtad skopiuje gdzie indziej, chocby
          tutaj, i odpowie w sposob jaki uzna za stosowny. Albo wiec zrobcie
          forum ukryte, zeby i pisac i czytac mogly tylko osoby wybrane, i wtedy
          mozecie sobie obsmarowywac Kamile ile wlezie we wlasnym gronie, albo
          niech kazdy zainteresowany wpisze tam to co bedzie chcial, tak jak
          bylo dotychczas.

          Jesli Ty akurat Pysiu chcesz wykazac dobra wole, powinnas wyraznie
          odciac sie od takich sympatycznych inwektyw Twoich kolezanek jak
          "polmozgi", "kupa gowna", "zera", itp. Uzywanie tego doprawdy nie
          swiadczy dobrze o rownowadze psychicznej uzywajacych, jesli juz
          nie o tym, ze sa to osoby o niezbyt wysokich standardach moralnych.
          Gdyby bowiem jakas lumpiara albo dresiara tak sie zachowywala,
          to byloby to zrozumiale, ale przeciez nie uczestniczka forum na
          portalu GW, prawda?

          Pikus
          • pysia-2 Re: jeszcze raz 16.01.04, 16:53
            1. Przepraszam jesli poczulas sie urazona, ale
            > co zrobic, skoro mam takie poczucie humoru. A w dodatku nie podoba
            > mi sie rozwiazanie, przyjete na forum macochy: ze mianowicie czytac
            > moze kazdy, ale pisac to juz nie. W ten sposob obmowic tam mozna kogos,
            > kto nie bedzie mogl sie bronic, i zostanie to upublicznione w sensie
            > ze kazdy bedzie mogl przeczytac. Dlatego musicie liczyc sie
            > z tym, iz w razie czego ktos cos stamtad skopiuje gdzie indziej, chocby
            > tutaj, i odpowie w sposob jaki uzna za stosowny.



            2. Ale lone som fajne...np. cos takiego. Piszecie maile do wspolmalzomkow
            wywalajac cala prawde?


            To jest kopiowanie watkoow w celu obrony przed obsmarowywaniem? Kogo przez
            kogo???
            Nie mam zamiaru odcinac sie od nikogo. Sama dobieram sobie dysputantoow.

            Jedna zasada - nie obrazam nikogo. Nie obrzucam blotem. Nie moralizuje na sile.
            Nie potepiam, pooki nie szkodzi mojej osobie i moim interesom.
            Internet sluzy mi do celoow poznawczo-badawczo-rozrywkowo-terapeutycznych.
            Czego i kazdemu z was zycze.
            Jestem kim jestem i jesli sobie z czymkolwiek nie radze to nie jest to - nie
            powinien byc - powood do smiechu. Trzeba najpierw spojrzec uczciwie na samego
            siebie i powiedziec: TAK. JESTEM DEBEST. NIE MAM ZADNYCH WAD A MOJE ZYCIE
            SKLADA SIE Z CIAGU SUKCESOOW.
    • kamila77 Przechowalnia linków :-) 16.01.04, 09:36
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=10199734&v=2&s=0
      • kamila77 Re: Przechowalnia linków :-) 16.01.04, 10:37
        Przy okazji wyjasnie, ze nie wrzucilam tu tej linki po to, aby obsmiewac
        cokolwiek, po prostu uwazam to za kontynuacje pewnych tematow, ktore to tematy
        moga zainteresowac tu bywajacych.
        • naturella Re: Przechowalnia linków :-) 16.01.04, 14:53
          Obawiam się, że bywających tutaj jest na lekarstwo, a forum zwiększyło ilość
          odwiedzających li i jedynie dlatego, że weszło tu kilka macoch...
          Kamilo, bądź uprzejma teraz kitów nie wciskać, bo w intrygach i pokrętnych
          tłumaczeniach jesteś mistrzynią. Najpierw się ewidentnie nabijasz, potem sie
          tłumaczysz, że się nie nabijałaś, tylko np. robiłaś badania na jakimś
          przykładzie, wnikliwie poznawałaś albo coś podobnie nieprawdopodobnego, jeśli
          zważyć na Twoje wykształcenie i zajęcie codzienne. Odwracanie kota ogonem to
          chyba Twoja specjalność... Następny krok to święta obraza, że jak podły motłoch
          mógł tak znieważyć osobę świętą i niewinną, jaką jesteś... Doskonałym
          przykładem były Twoje topiki, w których usiłowałaś dawać do zrozumienia, jak to
          Twój syn olewa tatę, czy też nowego brata, żeby ukryć to, że w ogóle mu o
          bracie nie powiedziałaś, tudzież wątki, na których zaprzeczałaś temu, co
          napisałaś wyżej. Nie śledziłam aż tak wnikliwie Twoich wszystkich postów, jak
          Ty śledziłaś moje, również te ze zdjęciami ślubnymi (zazdrosna?!), ale
          widziałam dziesiątki przykładów na Twoje ewidentne mijanie się z prawdą. nawet
          dla tak mało wtajemniczonej osoby jak ja. Żałosne.
          Żegnam i życzę pomyślności w pokrętnym lawirowaniu życiowym. Pamiętaj jednak,
          że potknięcie się może być bolesne.
          • kamila77 Re: Przechowalnia linków :-) 16.01.04, 15:15
            naturella napisała:

            > Obawiam się, że bywających tutaj jest na lekarstwo, a forum zwiększyło ilość
            > odwiedzających li i jedynie dlatego, że weszło tu kilka macoch...

            Nie ilosc bowiem lecz jakosc jest zaleta tegoz forum.

            > Kamilo, bądź uprzejma teraz kitów nie wciskać, bo w intrygach i pokrętnych
            > tłumaczeniach jesteś mistrzynią. Najpierw się ewidentnie nabijasz, potem sie
            > tłumaczysz, że się nie nabijałaś, tylko np. robiłaś badania na jakimś
            > przykładzie, wnikliwie poznawałaś albo coś podobnie nieprawdopodobnego, jeśli
            > zważyć na Twoje wykształcenie i zajęcie codzienne. Odwracanie kota ogonem to
            > chyba Twoja specjalność...

            Nabijalam sie z twojej reki na wyciagu, badan zadnych nie prowadze, wnikliwie
            poznawac tajniki macoszej duszy ochoty nie mam.

            >Następny krok to święta obraza, że jak podły motłoch
            >
            > mógł tak znieważyć osobę świętą i niewinną, jaką jesteś...

            Świeta obraza jest akurat twoja specjalnoscia. Swieta nie jestem, niewinna juz
            dawno przestalam byc, zniewazyc mnie nikt nie moze.

            Doskonałym
            > przykładem były Twoje topiki, w których usiłowałaś dawać do zrozumienia, jak
            to Twój syn olewa tatę, czy też nowego brata, żeby ukryć to, że w ogóle mu o
            > bracie nie powiedziałaś, tudzież wątki, na których zaprzeczałaś temu, co
            > napisałaś wyżej.

            To nie moj syn "olewał" ojca, tylko ojciec jego. To że olał informacje o
            bracie - poczekaj az mlody podrosnie, zalozy sobie konto na gazecie i wtedy mu
            nawrzucasz, ze osmielil sie nie zainteresowac blizej tym faktem, ok?

            >Nie śledziłam aż tak wnikliwie Twoich wszystkich postów, jak
            > Ty śledziłaś moje,

            O, zatem jakim cudem trafilas tutaj?

            >również te ze zdjęciami ślubnymi (zazdrosna?!)

            Nie ja je znalazlam, zazdrosna mam byc o co? O kolor sukni?


            > widziałam dziesiątki przykładów na Twoje ewidentne mijanie się z prawdą.
            nawet dla tak mało wtajemniczonej osoby jak ja. Żałosne.

            Z tego jedynie "mało wtajemniczonej" nie wymaga komentarza. Ale reszte tez
            sobie daruje, gdyz, jak to ujela agni "zle zdanie niektorych osob o mnie
            jedynie mi pochlebia".


            > Żegnam i życzę pomyślności w pokrętnym lawirowaniu życiowym. Pamiętaj jednak,
            > że potknięcie się może być bolesne.

            Tak sie koncza harlekiny? Bede musiala kiedys sprawdzic.
            • domali O mówieniu? prawdy dzieciom - do Kamili 20.01.04, 11:31
              kamila77 napisała:


              > To nie moj syn "olewał" ojca, tylko ojciec jego. To że olał informacje o
              > bracie - poczekaj az mlody podrosnie, zalozy sobie konto na gazecie i wtedy
              mu
              > nawrzucasz, ze osmielil sie nie zainteresowac blizej tym faktem, ok?


              Tamten wątek umarł śmiercią naturalną, więc ja tutaj chciałabym coś na ten
              temat napisać.
              Skoro stwierdzasz, że nie identyfikujesz się z Samodzielnymi, a poza tym
              sugerujesz, że w przeciwieństwie do 'macoch' twoje życie nie toczy się tylko i
              wyłącznie na forum, to po co ten wątek w ogóle był?

              Ja mam coraz większe wrażenie (i nie tylko ja), że wcale nie poinformowałaś
              Kuby o istnieniu Wiktora, a to co napisałaś w wątku na samodzielnych miało
              jedynie na celu pokazanie, że ojciec i wszystko co z nim związane Kuby nie
              interesuje. Tyle że zachowanie Kuby ( i twój kategoryczny zakaz jakichkolwiek
              rozmów z nim na temat rodziny) wskazują, że jest inaczej niż piszesz (i
              inaczej, niż chciałabyś, żeby było).
              Dominika
              • kamila77 Re: O mówieniu? prawdy dzieciom - do Kamili 20.01.04, 13:38
                Nie identyfikuje sie ani z forum Samodzielna Mama, ani Forum Humorum, ani
                Erotica Nova (chociaz, jak juz mialabym wybierac, to wybralabym to ostatnie).
                Brak identyfikacji z którąś z grup forumowych nie zabrania mi umieszczania
                watkow na ogolnodostepnych forach. Ani tez dzielenia sie z uczestnikami tychze
                forow swoimi doswiadczeniami. Stad wlasnie moj watek na SM dotyczacy mowienia
                dzieciom o nowych rodzinach ojca.
                Tak sie przyjemnie sklada, ze nie interesuja mnie twoje wrazenia na temat moj i
                mojego dziecka. Tak sie nieprzyjemnie rowniez sklada, ze moje dziecka srednio
                interesuja zarowno ty jak i twoje dziecko. Owszem, na razie obowiazuje zakaz
                rozmow na ten temat z Panem Tatusiem. Z bardzo prostego powodu - chce, zeby
                moje dziecko chociaz przez dwie godziny w miesiacu czulo sie najwazniejsze dla
                swojego ojca.
                • domali Re: O mówieniu? prawdy dzieciom - do Kamili 20.01.04, 16:56
                  kamila77 napisała:

                  Stad wlasnie moj watek na SM dotyczacy mowienia
                  > dzieciom o nowych rodzinach ojca.

                  Nie twierdzę, że to zakazane. Ale jak można było zauważyć, dzielenie się
                  doświadczeniami na forum 'macochy' jest przez ciebie i twoich znajomych
                  obśmiewane.

                  > Tak sie przyjemnie sklada, ze nie interesuja mnie twoje wrazenia na temat
                  moj i
                  >
                  > mojego dziecka.

                  Swoich wrażeń na twój temat wyrażać nie będę, na temat Kuby też nie, bo go nie
                  znam.

                  Tak sie nieprzyjemnie rowniez sklada, ze moje dziecka srednio
                  > interesuja zarowno ty jak i twoje dziecko.

                  Ja Kuby interesować nie muszę, a w to że nie interesuje go Wiktor uwierzę, gdy
                  powie to swojemu tacie.

                  Owszem, na razie obowiazuje zakaz
                  > rozmow na ten temat z Panem Tatusiem. Z bardzo prostego powodu - chce, zeby
                  > moje dziecko chociaz przez dwie godziny w miesiacu czulo sie najwazniejsze
                  dla
                  > swojego ojca.

                  Nawet wtedy nie jest najważniejsze. Jest równie ważne. A rozmowa o jego bracie
                  raczej tej ważności nie umniejszy. Myślę, że raczej odwrotnie.
          • pwrzes Re: Przechowalnia linków :-) 16.01.04, 15:30
            naturella napisała:

            > Obawiam się, że bywających tutaj jest na lekarstwo, a forum zwiększyło ilość
            > odwiedzających li i jedynie dlatego, że weszło tu kilka macoch...

            O dzieki ci o wielka, bezgranicznie wspanialomyslna krolowo Arabello.

            > Kamilo, bądź uprzejma teraz kitów nie wciskać, bo w intrygach i pokrętnych
            > tłumaczeniach jesteś mistrzynią. Najpierw się ewidentnie nabijasz, potem sie

            Ja sie nabijalem, To ja! to ja! Nadal sie nabijam z twego samouwielbienia,
            jaka to hiper-super-jestes bo dalas gadzet reklamowy. Czy mamy ci o wielka i
            wspanialomyslna krolowo Arabello podsylac co znajdziemy w gazetach ? Tu
            dostaniesz szmatke w trzech kolorach, to probke szamponu, a od nonstopa probke
            ziol. Gdzie podeslac ?

            > dla tak mało wtajemniczonej osoby jak ja. Żałosne.

            O mowisz o sobie ? Tak, jestes zalosna. Dla mnie, kreaturki, byloby wstyd dawac
            komus jako prezent gadzet reklamowy ale ja kreaturka sie widac nie znam.
            Opowiedz nam jak to jest byc na topie, byc 'trendi&kul'. Podziel sie o wielka i
            wspanialomyslna krolowo Arabello swym doswiadczeniem.

            Wniosek formalny: oglaszam powstanie ŻiI - żałosna i infantylna.


            • pysia-2 Re: Przechowalnia linków :-) 16.01.04, 15:48
              przepraszam ze sie wtrace, ale ja roowniez pracuje w firmie gdzie mamy dostep
              do wszelkiego rodzaju plyt, kaset, filmoow video, ksiazek itp, itd... I
              zapewniam cie ze NIE sa to gadzety reklamowe, tylko rzeczy oryginalne i drogie.
              I z tego co sie zorientowalam (a kto chcial, to moogl sie zorientowac),
              Naturella wlasnie o czyms takim moowila. I to ze dala to byla jej
              nieprzymuszona wola. Bo nie musiala. Ja bym nie dala. Wiec Z CZEGO TU SIE
              WLASCIWIE NABIJAC??????????????
              • pwrzes Re: Przechowalnia linków :-) 16.01.04, 16:04
                Ja bardzo prosze o uwazne czytanie. To nie jest trudne. Wystarczylo uwazac w
                szkole.

                Cytuje:
                "A mianowicie, w firmie, w której pracuję, dostajemy wiele różnych gadżetów,
                typu płyty, książki, filmy DVD, wejściówki do kina itp. Przed Świętami
                dostałam płytkę Lipnickiej i Portera z autografem"
                Jest napisane o gadzetach, jest.



                Nabijam sie z tego gadzetu oraz z samouwielbienia, cytuje:

                " wiecie co? Miło mi było. Nie z powodu tej płyty, bo to drobiazg, ale miło
                mi było, bo się taka szlachetna czułam:)))"

                Kolejne teksty tlumaczone na wersje lopatologiczna beda platne, przy problemach
                ze zrozumieniem prosze o podanie adresu na ktory mam przeslac fakture.



                • pysia-2 Re: Przechowalnia linków :-) 16.01.04, 16:28
                  Wiesz, ty naprawde jestes wyjatkowo zlosliwy. Nie bede ci placic za fuszerke.

                  Gadzet w tym przypadku to niefortunne sformulowanie Naturelli. Gadzet to jest
                  przedmiot wyprodukowany na zlecenie konkretnej firmy, z nadrukiem logo tejze
                  firmy i rozdawany w celach reklamowych. Nie znajdziesz go w sklepie.

                  To, o czym pisze Naturella to nie gadzety. To - w potocznym jezyku - gratisy.
                  Drogie rzeczy, ktoore mozna znalezc w sklepie, ale trzeba za nie zazwyczaj
                  sporo zaplacic.
                  W przypadku kiedy ma sie do nich dostep jest sie w komfortowej sytuacji i nie
                  trzeba placic. Mozna tez obdarowac innych i wtedy jest sie COOL w ich oczach.
                  Mozna tez obdarowywac samego siebie i wtedy oszczedza sie pieniadze.
                  • pwrzes Re: Przechowalnia linków :-) 19.01.04, 08:55
                    pysia-2 napisała:

                    > Wiesz, ty naprawde jestes wyjatkowo zlosliwy. Nie bede ci placic za fuszerke.

                    Zlosliwosc to moje drugie imie, cynizm bratem mym, ironia siostra moja :P

                    > Gadzet w tym przypadku to niefortunne sformulowanie Naturelli. Gadzet to jest
                    > przedmiot wyprodukowany na zlecenie konkretnej firmy, z nadrukiem logo tejze
                    > firmy i rozdawany w celach reklamowych. Nie znajdziesz go w sklepie.

                    Niefortunne sformulowanie, ROTFL^ROTFL. To trzeba pisac po polsku a nie po
                    polskawemu. Jest takie ladne sformulowanie "odpowiednie dac rzeczy slowo". Nie
                    nalezy uzywac slow, ktorych znaczenia sie do konca nie rozumie.

                    > To, o czym pisze Naturella to nie gadzety. To - w potocznym jezyku - gratisy.
                    > Drogie rzeczy, ktoore mozna znalezc w sklepie, ale trzeba za nie zazwyczaj
                    > sporo zaplacic.

                    Halo, halo. Za slownikiem jezyka polskiego, gratis to: " przedmiot dany,
                    otrzymany bezplatnie". A wyprodukowanie plyty audio dla gazety to koszt paru
                    zlotych. Rzeczywiscie porazajace koszty.

                    > W przypadku kiedy ma sie do nich dostep jest sie w komfortowej sytuacji i nie
                    > trzeba placic. Mozna tez obdarowac innych i wtedy jest sie COOL w ich oczach.
                    > Mozna tez obdarowywac samego siebie i wtedy oszczedza sie pieniadze.

                    A, teraz rozumiem. Chodzi o bycie "trendi&kul" - no to tym bardziej nalezy
                    wysmiac. Nie ma to jak byc w stadzie owiec. Gratuluje.

                    Jak mozna samego siebie obdarowac? Krzyczysz przy tym kulersko "suprajz"?

                    Mors
                    • pysia-2 Re: Przechowalnia linków :-) 19.01.04, 09:19
                      Nieeeee, no, czy ty mnie niewyraznie czytasz czy ja niewyraznie moowie????

                      Jakie wyprodukowanie plyty dla gazety?????

                      Moze ja po kolei (chociaz dyskusja jalowa i rozbijajaca sie o szczegooly, ale
                      jakos nie umiem przejsc nad tym do porzadku dziennego, pooki nie wyjasnie).
                      Pracuje w firmie X. Naturella w jakiejs tam firmie Y
                      Firma X badz firma Y dostaja od DYSTRYBUTOROOW (z rooznych powodoow i do
                      rooznych celoow):
                      - plyty CD
                      - kasety (wideo, audio)
                      - bilety do kin
                      - bilety do teatroow
                      - bilety na koncerty
                      - bilety na najroozniejsze imprezy

                      To sa rzeczy, ktoore NIE SA dodawane do gazet. To sa najnormalniejsze
                      przedmioty handlu. Plyty, najczesciej premierowe (czasem dostajemy je kilka dni
                      wczesniej, niz pojawiaja sie w sklepie). Bilety, ktoore nierzadko kosztuja
                      kilkaset zlotych (tym sposobem bylam np. na koncercie Metallicy, na ktoory nie
                      mogl;abym poojsc, bo bilety kosztowaly zbyt duzo jak na moja kieszen).

                      No wiec dlaczego podarowanie komus premierowej plyty Lipnickiej i Portera,
                      nawet jesli ona sama tej plyty nie kupila, mialoby byc czyms uragajacym??
                      To sa naprawde cenne podarunki - nawet jesli Naturella sama nie kupila plyty,
                      ktoora dala swojej ex, to nie dala jej zadnego kiczu, tylko normalna premierowa
                      plyte, po ktoora ex musialaby wybrac sie do Empiku i wybulic za nia kase.
                      Na tym chcialabym zakonczyc ta glupia dyskusje o dupie Maryni, ktoorej mogloby
                      nie byc, gdyby niektoorzy wykazaliby odrobine dobrej woli i nie dopatrywali sie
                      we wszystkim smiesznosci.

                      PS. Sformulowania "obdarowac sama siebie" uzylam w celu rozladowania ciezkiej
                      atmosfery. Tak, dla smiechu. Raczej nie mam problemoow z ukladaniem zdan po
                      Polsku.
                      • pwrzes Re: Przechowalnia linków :-) 19.01.04, 13:04
                        pysia-2 napisała:

                        > Nieeeee, no, czy ty mnie niewyraznie czytasz czy ja niewyraznie moowie????

                        To drugie ;p

                        > Jakie wyprodukowanie plyty dla gazety?????

                        Gratis tak sie nazywa to co mozna spotkac w gazetach: plyta, szmata,mydlo,
                        ziola (tak, to tez widzialem)

                        > Moze ja po kolei (chociaz dyskusja jalowa i rozbijajaca sie o szczegooly, ale
                        [ciach]
                        > - bilety na koncerty
                        > - bilety na najroozniejsze imprezy
                        > To sa rzeczy, ktoore NIE SA dodawane do gazet. To sa najnormalniejsze
                        > przedmioty handlu. Plyty, najczesciej premierowe (czasem dostajemy je kilka
                        dni
                        >
                        > wczesniej, niz pojawiaja sie w sklepie). Bilety, ktoore nierzadko kosztuja
                        > kilkaset zlotych (tym sposobem bylam np. na koncercie Metallicy, na ktoory
                        nie
                        > mogl;abym poojsc, bo bilety kosztowaly zbyt duzo jak na moja kieszen).

                        A co na takie rozdawnictwo wydawnictwo, hę? Skoro firma dostala za darmo, to
                        znaczy ze to nie jest do handlu.

                        > No wiec dlaczego podarowanie komus premierowej plyty Lipnickiej i Portera,
                        > nawet jesli ona sama tej plyty nie kupila, mialoby byc czyms uragajacym??
                        > To sa naprawde cenne podarunki - nawet jesli Naturella sama nie kupila plyty,
                        > ktoora dala swojej ex, to nie dala jej zadnego kiczu, tylko normalna
                        premierowa
                        >
                        > plyte, po ktoora ex musialaby wybrac sie do Empiku i wybulic za nia kase.

                        Plyta tez moze byc kiczowata ale to DGCC. Kiczowata w tym wypadku jest nie tyle
                        plyta ale fakt chwalenia sie przed calym swiatem, ze "okazalam
                        wspanialomyslnosc i dalam jej plyte, chociaz ona to zla kobieta jest"[1].
                        Poklasku sie 'u nas' tym nie zdobedzie. Chyba wolno wyrazic swe zdanie?

                        > Na tym chcialabym zakonczyc ta glupia dyskusje o dupie Maryni, ktoorej
                        mogloby
                        > nie byc, gdyby niektoorzy wykazaliby odrobine dobrej woli i nie dopatrywali
                        sie
                        >
                        > we wszystkim smiesznosci.

                        Kwantyfikatory ogolne moga oddac :P

                        > PS. Sformulowania "obdarowac sama siebie" uzylam w celu rozladowania ciezkiej
                        > atmosfery. Tak, dla smiechu. Raczej nie mam problemoow z ukladaniem zdan po
                        > Polsku.

                        Po 'polsku' to mala literka ;-)

                        [1] Jesli na chwile wyjdziesz z oblezonej twierdzy, to zobaczysz druga strone
                        medalu. Przeciez juz napisalem na waszym forum, dlaczego nie dopisuje sie w
                        innych watkach, np. twoim (AFAIK, cos o wyjezdzie bylo)- byl zarzut, ze
                        wszedzie nas pelno. My naprawde nie jestesmy polmozgami, idiotami, kupa gowna -
                        i potrafimy rozroznic co wazne a co nie. Kreowanie sie na szlachetna kopie J.
                        Kwasniewskiej i w tym samym zdaniu wypominanie jaka to zla jest ta druga[2]
                        jest, IMHO, co najmniej zenujace i zaslugujace na osmieszenie.

                        [2] Tak naprawde nie wiemy jaka jest ta druga. Znasz jej relacje czy wszystko
                        przyjmujesz bezkrytycznie?

                        I nie ma nas co traktowac jak jednolity front. Nasza grupa jest o wiele
                        bardziej zroznicowana wewnetrznie niz sadzicie ale laczy nas jedno: sprzeciw
                        wobec glupoty, infantylizmu etc.

                        • pysia-2 jeszcze o prezentach 19.01.04, 13:59

                          > [2] Tak naprawde nie wiemy jaka jest ta druga. Znasz jej relacje czy wszystko
                          > przyjmujesz bezkrytycznie?

                          Poczytaj sobie jeszcze raz, powolutku i dokladnie moje wszystkie watki jesli
                          masz czas i powiedz w ktoorym momencie opowiadalam sie za ktoorakolwiek ze
                          stron?
                          Mnie nie obchodzi czy ta plyta byla dla dobrej czy dla zlej kobiety i czy dobra
                          albo zla kobieta ja dala. W zadnym konflikcie staram sie nie zajmowac
                          stanowiska, bo uwazam, ze jesli nie zna sie szczegooloow sprawy nie mozna
                          zabierac glosu (a rzadko kiedy te szczegooly znamy). A nawet jesli znamy
                          szczegooly, to nie wiemy jak sami w danej sytuacji bysmy sie zachowali, wiec -
                          patrz wyzej.

                          Nie wykloocam sie z wami w celu obrony szlachetnej Naturelli, obdarowujacej
                          nieszlachetna i zla ex, tylko w celu wyjasnienia, ze nie wszystko co darmowe to
                          kiczowate.
                          I plyta L&P prosto z pooleczki to nie to samo co plyta Ich Troje dolaczona do
                          Faktu, z niezdrapana naklejka "egzemplarz promocyjny".
                          Moze jestem drobiazgowa... ale skoro poswiecacie na ta dyskusje nasze forum...
                          to chyba wazne.
                          A intencje... to juz sprawa Naturelli.
                          No i skoro ex nie zwroocila plyty z bilecikiem zwrotnym, zeby ja sobie
                          wsadzic... to moze nie poczula sie az tak urazona tym podarkiem jak byscie
                          chcieli??
                          • kamila77 Re: jeszcze o prezentach 19.01.04, 14:17
                            pysia-2 napisała:
                            >ze nie wszystko co darmowe to
                            > kiczowate.

                            Prosba o bezfakturowe wyjasnienie: gdziez ktos zarzucil Lipnickiej niebodze, ze
                            kiczowata jest?

                            > I plyta L&P prosto z pooleczki to nie to samo co plyta Ich Troje dolaczona do
                            > Faktu, z niezdrapana naklejka "egzemplarz promocyjny".

                            No nie to samo, fakt. Tak samo wyrazisty, jak i to, ze nie pochodzenie prezentu
                            jest wazne, jeno Intencje, ktore tu byly bardzo wyrazne: "zrobie sobie dobrze".

                            > No i skoro ex nie zwroocila plyty z bilecikiem zwrotnym, zeby ja sobie
                            > wsadzic... to moze nie poczula sie az tak urazona tym podarkiem jak byscie
                            > chcieli??

                            A moze poczula sie, ale machnela na to reka? Albo moze jest zwyczajnie dobrze
                            wychowana?
                            • pysia-2 Re: jeszcze o prezentach 19.01.04, 15:10
                              .... a moze poczula sie tak upokorzona ze sie powiesila?...
                              ... a moze to plyte powiesila w chlewiku dla swin?....
                              .... a moze podciela sobie zyly, uzywajac do tego celu rzeczonej plyty?....
                              .... a moze przez mysl jej nie przeszlo, ze to dyshonor i po prostu jej
                              slucha?...

                              Czy my nie zaczynamy dzielic wlosa na dwanascie?
                • ashan Re: Przechowalnia linków :-) 16.01.04, 17:20
                  jeśli mogę się włączyć do tej dyskusji. Spotyka się w życiu ludzi, którzy tak
                  dają w kość, tak uprzykrzają życie, że nawet nie chce się im podać ręki. W
                  takiej sytuacji obdarowanie (bo to był dar - nat dostała coś wartościowego i
                  zamiast sprzedać to na allegro ;-) ofiarowała to komuś) takiej osoby to jest
                  gest. Jeżeli zna się kontekst to żałosnym się staje oskarżenie nat o
                  samouwielbienie. No, ale jeśli spojrzy się na to w ten sposób, to przecież
                  żadna zabawa, prawda? Nie będę Ci wystawiać faktury ;-) za wyjaśnienia w tej
                  sprawie. Coś mi się wydaje, że tu przede wszystkim chodzi o obśmianie, nie
                  ważne z sensem czy nie, grunt, ze jest fun, ze padnie kilka błyskotliwych
                  tekstów. W końcu wg. niektórych z bywalców tego forum problemy poruszane na
                  macochach to harlekiny.
                  btw weszłam tu, bo chwilami rzeczywiście wydawaliście się zabawni - niektórzy,
                  niestety nie pamiętam nicków - i chciałam zobaczyć wasz matecznik. A tu pusto,
                  cicho, wiatr hula. Biiiida, ale trudno pisywać coś z sensem, gdy rozwala się
                  inne fora.
                  • nonstop Re: Przechowalnia linków :-) 16.01.04, 19:18
                    Jak zwykle mam tylko małą prośbę. Poproszę ashan o jeszcze raz napisanie
                    swojego tekstu, ale może tym razem po polsku?
                    • ashan Re: Przechowalnia linków :-) 16.01.04, 19:36
                      nonstop napisał:

                      "Poproszę ashan o jeszcze raz napisanie swojego tekstu, ale może tym razem po
                      polsku?" Hi, hi, hi, to ci dopiero doskonała składnia. Czy chodziło Ci o "
                      Poproszę ashan o napisanie swojego tekstu jeszcze raz, ale może tym razem po
                      polsku?" Nie wiem, czy jest taka potrzeba. Na pewno pwrzes (mam nadzieję, że
                      nie pomyliłam nicka) postara się to przetłumaczyć. I może faktura, którą Ci za
                      to wystawi, nie będzie zbyt wysoka :-)))?
                      • nonstop Re: Przechowalnia linków :-) 18.01.04, 19:23
                        eee, a za pomocą jakich instrumentów mierzyć można "wysoką fakturę"?
                        :)
          • cwi Re: Przechowalnia linków :-) 16.01.04, 17:36
            Dzieńdobry, witam w Lochach!

            Cwi

            :-)))
    • agni_me gratis dla "macoch" (nie w prezencie) 16.01.04, 22:44
      "To - w potocznym jezyku - gratisy.
      Drogie rzeczy, ktore mozna znalezc w sklepie, ale trzeba za nie zazwyczaj
      sporo zaplacic.W przypadku kiedy ma sie do nich dostep jest sie w komfortowej
      sytuacji i nie trzeba placic. Mozna tez obdarowac innych i wtedy jest sie COOL
      w ich oczach. Mozna tez obdarowywac samego siebie i wtedy oszczedza sie
      pieniadze." - cytat z pysi

      "Spotyka się w życiu ludzi, którzy tak
      dają w kość, tak uprzykrzają życie, że nawet nie chce się im podać ręki. W
      takiej sytuacji obdarowanie (bo to był dar - nat dostała coś wartościowego i
      zamiast sprzedać to na allegro ;-) ofiarowała to komuś) takiej osoby to jest
      gest." - cytat z ashan


      Stosując te "filozofie" należałoby pracując w perfumerii obdarowywać koleżanki
      darmowymi próbkami kremów, w biurze - kalendarzami firmowymi, a w sklepie
      zoologicznym - kubkami Pedigripal. Zwłaszcza takich "darbiorców", co to im
      rękę trudno podać.
      Moje drogie trochę już za późno na wychowywanie was, ale mimo to powiem, że
      rzeczą niegodną i wstydliwą jest danie w prezencie czegoś nam niepotrzebnego,
      wcześniej otrzymanego, zdobytego bez najmniejszego wysiłku, czy dawanego w
      innym celu niż ucieszenie osoby obdarowywanej. Wynika to ze zwykłej ludzkiej
      przyzwoitości i honoru. I nie ma znaczenia jaką prezent ma wartość w
      pieniądzach, bo nie pieniądze wyznaczają godność postępków. Naturella
      postąpiła bez honoru i niegodnie. Cieszenie się z tego jest żenujące.
      Bronienie jej wystawia wam ciekawe świadectwo.

      • kamila77 O prezentach 19.01.04, 09:10
        To, co cenne w prezencie, to jego Bezinteresownosc. Ktora przez tenze prezent
        przeswiecac winna jak przez krysztal. To, co przeswiecalo przez prezent
        jogurtelli bylo dla obdarowanej obrazliwe.
        Dostalam kiedys w prezencie plyte-gratis z jakiejstam gazety. Mam ja do dzis,
        nie tyko dlatego, ze jest na niej cos, co lubie. Ale tez dlatego, ze Ten Od
        Kogo Otrzymalam, przekopal cale swoje miasto oraz pol okolicznego, zeby ja -
        dla mnie - dostac.
        W jednej z szafek trzymam Woreczek. Woreczek jest z zielono - czerwonej tafty,
        uszyty przez moja kolezanke, dany w prezencie urodzinowym. Wiecej wart, nizli
        najdrozszy gadżet, bo zrobiony z sercem. Bo poswiecila swoj czas, zeby cos dla
        mnie zrobic. Bo chciala, zebym to ja poczula sie cieplo i dobrze. W woreczku
        mieszkaja szklane kulki, otrzymane od kogos tam "na szczescie". Ale, cholibka,
        nie powinnam sie z tego cieszyc chyba. W koncu na allegro tego nie sprzedam.
        • pysia-2 Re: O prezentach 19.01.04, 09:28
          No to teraz zmieniamy dyskusje o nedznym podarunku na dyskusje o nedznych
          intencjach... Tak zle i tak niedobrze.
          Jesli ktos sie uprze nic go nie przekona.
          A ja wam tylko powiem, ze temat tych wszystkich parszywych gratisoow jest mi
          bardziej niz dobrze znany i czasami mi nosem wylaza ludzie, ktoorzy staja sie
          moimi najlepszymi przyjacioolmi w momencie kiedy mam jakas dobra plyte, albo
          bilet na koncert. I dla mnie te rzeczy przestaly miec juz jakakolwiek wartosc,
          bo kazdy nadmiar nosem wylazi, ale wiem, ze ludzie zabijaja sie o to. Bo kazdy
          podarunek cieszy. Nawet jesli nie byl podarunkiem z serca tylko wyzebrany i
          wyproszony.
          I jesliby to napisala osoba wam bliska, nie krytykowalibyscie jej tylko
          powiedzielibyscie: hhhhmmmmm.... jaka ty jestes szlachetna, ja bym tak nie
          umial/la....
          • kamila77 Re: O prezentach 19.01.04, 09:45
            pysia-2 napisała:


            > Bo kazdy
            > podarunek cieszy. Nawet jesli nie byl podarunkiem z serca tylko wyzebrany i
            > wyproszony.

            Średnio by mnie coś takiego ucieszyło. Żebractwa też jeszcze nie ćwiczyłam. Ale
            pani Bozia różne ma dzieci, niektóre bardziej (udane), niektóre mniej.
          • freya Re: O prezentach 19.01.04, 10:09
            Pysiu, dyskusja wciąż jest ta sama. O tym, że jedna pani drugiej pani zrobiła
            upokarzający prezent. A najgorsze jest to, ze istotnie nie miała złych
            intencji. Byłoby zrozumiałe, gdyby takowe miała. Ludzka rzecz. Tylko że ona
            święcie wierzy, że zrobiła dobry uczynek. I w tym tkwi cała groza...
            • pysia-2 Re: O prezentach 19.01.04, 10:53
              A czy ty pytalas tej drugiej pani, czy czuje sie upokorzona? Bo mam wrazenie ze
              to jest kruszenie kopii o cos, co nie istnieje?
              A moze ona sie ucieszyla, jesli nie z powodu poprawy stosunkoow, to
              przynajmniej z plyty, ktoora chciala miec?
              • nonstop Re: O prezentach 19.01.04, 11:09
                Brakowałoby do kompletu "pytania tej drugiej pani, czy czuje się upokorzona"....
                boszszsz skąd Wy się bierzecie?????
              • cwi Re: O prezentach 19.01.04, 11:11
                Jełśi jedna nie czuła że robi coś nie właściwego względem drugiej, która nie
                czuła, że względem niej się niewłaściwie postępuje... to jest to Mrożek.

                Cwi
                • pikus Re: O prezentach 19.01.04, 11:30
                  Pojawil sie tez nowy temat, nieco z tym zwiazany: czy mianowicie "niedzielny
                  tatus"
                  powinien dawac dziecku ubranko zakupione w lumpeksie nawet jesli ubiera sie
                  tam jego nowa "cala rodzina". Wyobrazam sobie jak to sie odbywa: idzie macocha
                  do szmateksu i kupuje pare kilo, a potem co jej sie mniej podoba odpala
                  mezowi, mowiac: "masz, daj to swojej corce, o tu ma metke z H&M, i tak
                  lepsze niz to co jej matka daje". Byc moze zreszta odbywa sie to nieco inaczej,
                  ale nie zmienia to faktu, ze ojciec jesli juz sie oddalil i uczynil sytuacje
                  w zasadzie nienaprawialna, moze ja tylko lagodzic pewna wazna dla dziecka
                  oprawa, a wiec jak prezent to rzecz nowa, taka ze widac ze sie szarpnal, ladnie
                  zapakowane...
                  Dziecka nie musi obchodzic, jak i w co ubiera sie nowa rodzina taty.
                  Oni z reguly i tak wychwyca sila rzeczy najlepsze kawalki z tego, co tata
                  oferowac moze. Dawanie uzywanych ubran jest upokarzajace, chyba ze
                  odbywa sie w porozumieniu miedzy ojcem i matka dziecka, no ale jak
                  czytamy na Wiadomym Forum, nie jest to ten przypadek.

                  I jeszcze powazniejszego cos: knuje sie otoz tam, by odebrac dziecko takiej
                  matce, co kreci nosem na szmateksowy primasort, a ubiera je w rzeczy
                  po starszym rodzenstwie. Moze zmiana szkoly na gimnazjum bylaby dobra
                  okazja ku temu, moze nalezy wziac corke na tydzien ferii by zobaczylo jak
                  fajnie jest u taty i lepiej niz u mamy...Ktos co prawda przytomnie zauwazyl,
                  iz byc moze dziecko jest z matka zwiazane uczuciowo, ale coz to tak
                  naprawde oznacza wobec macoszej ideologii pognebienia tych "eks"...
                  Oj, zle sie bawicie, doprawdy.

                  Pikus
                  • pysia-2 Re: O prezentach 19.01.04, 11:51
                    Myslalam, ze mozna z wami podyskutowac, ze macie takie a nie inne poczucie
                    humoru, ale inteligencji wam nie brakuje. Moze nie brakuje, nie wiem, wiem, ze
                    wasze zarzuty sa ponizej pasa, bezczelne, prostackie i chamskie. Krytykujcie
                    dalej wszystkich naokolo za brak pieniedzy, za rozpadajace sie zwiazki, za
                    nieulozone zycie, za bledy i porazki, za dobre i zle intencje, za metody
                    porozumiewania sie z mezem, za tak a nie inaczej ubrane dzieci... Beze mnie.
                    Widze dyskusja z wami to z goory przegrana walka.
                    • kamila77 Re: O prezentach 19.01.04, 12:01
                      pysia-2 napisała:


                      > wasze zarzuty sa ponizej pasa, bezczelne, prostackie i chamskie.

                      Jakie zarzuty?

                      >Krytykujcie
                      > dalej wszystkich naokolo za brak pieniedzy, za rozpadajace sie zwiazki, za
                      > nieulozone zycie, za bledy i porazki, za dobre i zle intencje, za metody
                      > porozumiewania sie z mezem, za tak a nie inaczej ubrane dzieci...

                      Dziwnie jakoś, ale mnie nikt nigdy nie krytykowal za brak pieniedzy. Ani ja
                      nikogo. Ani tez nie czuje sie wladna opiniowac, czy czyjes postepki to "bledy i
                      porazki". Moze dlatego, ze jak cos robie, to robie to nie ogladajac sie na
                      cudze opinie, ktorych owszem, wysluchuje, ale i tak robie "po swojemu" (prawda
                      pikusiu?)

                      > Widze dyskusja z wami to z goory przegrana walka.

                      Tak sie nieprzyjemnie sklada, ze my (czy moge? czy moge was tu ujac?)nie
                      dyskutujemy po to, aby z kims walczyc. Ani tez - przekonac do swoich racji. Co
                      najwyzej - wyrazic swoje.
                      • pysia-2 jakie zarzuty 19.01.04, 12:06
                        kamila77 napisała:


                        >
                        > Jakie zarzuty?


                        Pojawil sie tez nowy temat, nieco z tym zwiazany: czy mianowicie "niedzielny
                        tatus"
                        powinien dawac dziecku ubranko zakupione w lumpeksie nawet jesli ubiera sie
                        tam jego nowa "cala rodzina". Wyobrazam sobie jak to sie odbywa: idzie macocha
                        do szmateksu i kupuje pare kilo, a potem co jej sie mniej podoba odpala
                        mezowi, mowiac: "masz, daj to swojej corce, o tu ma metke z H&M, i tak
                        lepsze niz to co jej matka daje". Byc moze zreszta odbywa sie to nieco inaczej,
                        ale nie zmienia to faktu, ze ojciec jesli juz sie oddalil i uczynil sytuacje
                        w zasadzie nienaprawialna, moze ja tylko lagodzic pewna wazna dla dziecka
                        oprawa, a wiec jak prezent to rzecz nowa, taka ze widac ze sie szarpnal, ladnie
                        zapakowane...
                        Dziecka nie musi obchodzic, jak i w co ubiera sie nowa rodzina taty.
                        Oni z reguly i tak wychwyca sila rzeczy najlepsze kawalki z tego, co tata
                        oferowac moze. Dawanie uzywanych ubran jest upokarzajace, chyba ze
                        odbywa sie w porozumieniu miedzy ojcem i matka dziecka, no ale jak
                        czytamy na Wiadomym Forum, nie jest to ten przypadek.


                        Do widzenia.
                        Ide oddac swoje ubrania do szmateksu, nie bede sie narazac na krytyke japisoow.
                        • kamila77 watek ubraniowy 19.01.04, 12:14
                          Dalej nie widze zarzutu, ktory polegalby na tym, ze nie wolno komus dawac
                          uzywanych ubran. Wolno. O ile matka tegoz dziecka chce, zeby jej latorosl
                          chodzila w ciuchach nie wiadomo po kim. Niektore bowiem moga miec cos przeciwko
                          (ja nie mam).
                    • pikus Re: O prezentach 19.01.04, 12:27
                      pysia-2 napisała:

                      > Myslalam, ze mozna z wami podyskutowac, ze macie takie a nie inne poczucie
                      > humoru, ale inteligencji wam nie brakuje. Moze nie brakuje, nie wiem, wiem, ze
                      > wasze zarzuty sa ponizej pasa, bezczelne, prostackie i chamskie. Krytykujcie
                      > dalej wszystkich naokolo za brak pieniedzy, za rozpadajace sie zwiazki, za
                      > nieulozone zycie, za bledy i porazki, za dobre i zle intencje, za metody
                      > porozumiewania sie z mezem, za tak a nie inaczej ubrane dzieci... Beze mnie.
                      > Widze dyskusja z wami to z goory przegrana walka.

                      Mysle ze niezbyt uczciwie interpretujesz to co napisalem...Kto kogo krytykowal
                      za brak pieniedzy? Jest natomiast prawda, ze na dzieci z roznych zwiazkow
                      powinno byc mezczyzne stac, mnie np. nie stac, to i nie mam (znaczy,
                      z roznych zwiazkow). No ale to jest zupelnie inny problem. Co do tych ubran,
                      to tez nie bylo mowy o krytyce z powodu tego ze ktos je nosi, a raczej
                      zostalo napisane dokladnie to co zostalo, temat bardziej prezentowy niz
                      ubraniowy. Co jednak najwazniejsze, z tego mialy wynikac zamiary
                      dosc niecne...Tego juz nie zacytowalas.

                      Pikus niejapiszon
                • olek Re: O prezentach - po prostu. 19.01.04, 11:37
                  Ja jak zwykle na koncu, kiedy nikt juz tego nie czyta i jak zwykle na temat.
                  Otóż chciałem napisac, ze bardzo lubię dostawać płyty. Bardzo. Czuje sie wtedy
                  tak... tak... super! A najbardziej lubie, kiedy na takiej płycie jest nagrane
                  cos co lubie, ale nie zawsze tak jest. Po prostu.
                  Pogodziłem sie z tym, bo nie można mieć wszystkiego.
                  Nawet do męża nie będę pisał, z tej prostej przyczyny, że go nie posiadam. Po
                  prostu. Nie można mieć wszystkiego...
                  • calindra Re: O prezentach - po prostu. 19.01.04, 17:06
                    a o co tak naprawde tutaj chodzi?
                    • senne_marzenie Re: O prezentach - po prostu. 20.01.04, 12:19
                      cali, co za roznica? lochy odzyly przynajmniej:))


                      PS. jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kase, wiadomo;)

                      --
                      phi!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka