Dodaj do ulubionych

Zblizaja sie Walentynki...

02.02.04, 17:05
...bedziecie swietowac? Czy nie znosicie tego Swieta? Ja dopoki bylam sama
albo nieszczeslwiie zakochana to bardzo nie lubilam tego Swieta- ale chyba
bardziej z tego wzgledu, ze inne kolezanki robily z twego jakis problem.
NO a w zeszle Walentynki juz bylam z moim Lubym, ale niestety musial wyjechac
sluzbowo, wiec ja siwetowalam z moja kolezanka, ktorej facet mieszka w innym
kraju. Najpierw poszlyszmy do kina, a pozniej na cos slodkiego.. I bylo
strasznie wesolo, chociaz bylysmy bez naszych polowek :)
Obserwuj wątek
    • malen_a Re: Zblizaja sie Walentynki... 02.02.04, 17:08
      spedze je najprawdopodobniej z kolezanka :DD bo nasi panowie postanowili wtedy
      wyjechac na meski weekend hihi
      • kasienka80 nie-Walentynki 02.02.04, 17:13
        Ja z bylym obchodzilam. Nawet w nasze ostatnie wspolne Walentynki mu ciasteczka
        serduszka pieklam :-) ale co z tego? 3 m-ce pozniej sie rozstalismy :-)

        a z Sebkiem to juz drugie nie-Walentynki :-)
        W zeszlym roku bylismy w Zakopcu i nasze obchody polegaly na tym, ze stanelismy
        na chwile na stoku Szymoszkowej, popatrzylismy na panorame Zakopanego i
        powiedzielismy sobie: "to dzisiaj sa Walentynki...no to wszystkiego
        najlepszego" i zjechalismy w dol :-)

        w tym roku bedzie jeszcze gorzej, bo ja bede w Warszawie a Sebek w drodze do
        Metz, w autokarze :-)
        pewnie spedze je z moja przyjaciolka i jej facetem :-)) oryginalnie byc ta
        trzecia hahaha
    • k.mmilka Lubię ten dzień... 02.02.04, 18:10
      Ludzie zakochani nie potrzebują specjalnych świąt, żeby wyznawać sobie miłość
      i dlatego - kiedy byłam jeszcze w związku - nie przykładałam specjalnej wagi
      do Walentynek. Ale podoba mi się wesoły nastrój, który w tym dniu panuje.
      Niektórzy rzeczywiście przesadzają (przesłodzone szczebiotanie prezenterek
      radiowych od rana do wieczora), ale w końcu lepszy nadmiar miłości niż nadmiar
      chamstwa, który mamy na co dzień :-)))
    • chiara76 a ja lubię:) 02.02.04, 22:56
      Nie lubię Sylwestra, nie przepadam za własnymi Urodzinami (sic!), to mogę coś
      lubić, nie? :)
      Idziemy na kolacyjkę do naszej ukochanej romantycznej restauracyjki. Co prawda
      w Walentynki zawsze jest tam lekki sajgon, ale tak lubię greckie jedzonko, że i
      tak mi się tam wtedy podoba...
      • wakarpl Re: a ja lubię:) 03.02.04, 21:09
        Sam nie wiem.
        Wieczny singiel nie obchodzi Walentynek, ale milo bylo odstac kartki:)
        Troche mnie wkurza to amerykanskie, komercyjne swieto, przeciez my mamy polska
        tradycje, noc Swietojanska i ti w czerwcu, kiedy jest cieplutko, nie potrzebnie
        to kopiowalismy...
        Teraz jestem zakochany i chcialbym spedzic ten dzien z Moim Sloneczkiem, ale ja
        bede w Istambule, a Ona w Polsce:(
        P.S
        Kasiu, a Ty spedzasz Walentynki z Gosia???
        • mocca2003 czy ja wiem ... 03.02.04, 23:05
          wakarpl napisał:

          > Sam nie wiem.
          > Wieczny singiel nie obchodzi Walentynek, ale milo bylo odstac kartki:)
          >
          cyżbyś juz w tym roku jakieś dostał ? :)a ja nic o tym nie wiem ha ha
          Sami widzicie jakie będą w tym roku Walentynki :( nie bedę jednak wyjątkiem jak
          widzę... a tak poważnie to dzień św. walentego mam codziennie od kilku tygodni
          i to świeto o niczym mi nie przypomina . To, że kocham i jestm kochana słysze
          codziennie a nie tylko od świeta całuję i życzę Wam tego samego
        • kasienka80 do Karola 04.02.04, 10:43
          Nie wiem, podobno Gosia ma jakiegos faceta, wiec chyba nie bede im przeszkadzac
          skoro to taka swieza para :-) ale sie okaze jak juz tam bede, pogadam z moimi
          przyjaciolkami i pewnie spedze je z druga przyjaciolka i jej facetem, bo oni
          to "starsza" para :-)
    • ann.k Re: Zblizaja sie Walentynki... 03.02.04, 22:23
      Nie lubię, bo to żadne święto. Na siłę przywleczone z Zachodu i nachalnie
      wpychane do naszej tradycji. A przecież mamy własne święto zakochanych.
      Staropolskie i to w znacznie przyjemniejszej porze roku, bo latem. Mówię o
      święcie Kupały.

      A Walentynki kojarzą mi się tylko z jednym. W ten dzień kiedyś tam zaręczyłam
      się. A dokładnie rok później sprzedałam pierścionek zaręczynowy za bezcen (a
      konkretnie 20 złotych), kupiłam dwie butelki wina i upiłam się tym winem ze
      szczęścia.
      Do dzisiaj pamiętam minę jubilerki, u której go sprzedawałam. Pierścionek był
      śliczny (kosztował prawie 400 stówki tak na marginesie), z cyrkoniami i
      szafirem. Prawie nie noszony. Popatrzyła na mnie niepewnie:
      -Ale pani wie, że sprzedaje go pani jako złom.
      -Nie jest dla mnie więcej wart niż złom.
      Patrzyła chwilę w milczeniu :)

      • chiara76 ann.k Przypomniałaś mi pewną historię... 03.02.04, 22:36
        to autentyk. Jedna z właścicielek teraz bardzo znanej firmy jubilerskiej
        poznała swojego męża, właśnie jubilera, kiedy przyszła do zakładu zamówić
        obrączki ślubne....jak to się czasem dziwnie losy plotą, prawda?
        Tia, a mój ex mi zabrał pierścionek zaręczynowy, jak się wyraził, żeby go
        zanieść do naprawy, hehehe.
        I jeszcze jedna jubilerska historyjka, do mojej znajomej ex mąż przyszedł,
        posiedział chwilę i mówi "Słuchaj ja dziś to właściewie w sprawie przyszedłem.
        Może byś mi dała swoją obrączkę? Ty już nie używasz, a ja się żenię za miesiąc,
        to będzie jak znalazł". Dziwię się jej opanowaniu, bo nie ubiła na miejscu
        faceta:)
        • beauty_baby Re: ann.k Przypomniałaś mi pewną historię... 04.02.04, 08:10
          Cóż, widzę, że nie tylko ja jestem "królową dramatu" jak mnie okresliła moja
          przyjaciółka. Ja wyrzuciłam do morza pierścionek zaręczynowy (z brylantem
          notabene) chwilę po tym jak do dostałam:)) Cóż, mój ex wiedział, że nie chcę
          żadnych zaręczyn i wiedział, że nie zamierzam za niego wychodzić. Ale sie uparł
          i przez swój głupi pomysł z zręczynami zepsuł mi weekend nad morzem.
          A co do walentynek to niech sobie mówi co kto chce, ja lubie to święto ze swoją
          cukierkowatością, sercami itp. I właściwie zawsze bardzo miło je spędzałam. No
          i zawsze lubilam dostawać jak najwięcej kartek od tajemniczych wielbicieli:))
          (ale która dziewczyna ego nie lubi?) A w tym roku niewiem jak będzie, chyba
          pierwszy raz spędzę ten dzień bez faceta bo mój Kochany prawdopodobnie będzie
          musiał wyjechać. Przyjęłam tą wiadomość mało mężnie ale juz sie pogodziłam z
          tym faktem (zwłaszcza, że jeszcze nie wiadomo na 100%). No cóż, coś za coś:))
          • kurczak1976 No no no, ale dalyscie czadu z tymi pierscieniami! 04.02.04, 09:32
            Ja nie moge sie pochwalic takimi historiami bo mi sie nigdy nikt jeszcze nie
            oswiadczyl:o)

            Ale zeby pierscionek z brylantem tak prosto do morza.. ehh
            Ciekawe czy ktos go znalazl potem:o) Bylby jak "znalazl" dla innej
            narzeczonej:o)))

            Ale powiedzcie mi czy ci exowie wam sie tak wczesnie oswiadczali ze potem
            takie dramaty czy jak to bylo (oczywiscie jesli nie jest to zbyt osobiste)
            Ja bylam najdluzej z jednym panem prawie 5 lat ale wogole o jakis
            pierscionkach nie bylo mowy:o)
            Jak rozstalismy sie wyslalam mu tylko poczta jego rzeczy, ktore u mnie
            zostawil. Nawiasem mowiac on mi moich nie przyslal:o(

            Ale tak dal mi popalic ze wole juz moich kaset i ksiazek nie zobaczyc niz
            chocby jeszcze jeden raz sie z nim spotkac brrr..
            • wakarpl Re: No no no, ale dalyscie czadu z tymi pierscien 04.02.04, 09:39
              A moj przyjaciel z AWFu jeszcze w zeszly wtorek mowil mi: "Nigdy nie kupuj
              pierscionka, bo go predzej czy pozniej kobieta przetopi", smialem sie z tego,a
              tu prosze, cos w tym jest - smutne to wszystko:(
            • beauty_baby Do Kurczaka:)) 04.02.04, 10:16
              Cóż, ja mimo mojego dość młodego jeszcze wieku przezyłam już oswiadczyny dwa
              razy, te opisane - z moim ex byliśmy 3 lata ale tak na prawdę to 1,5 roku
              ponieważ en związek wyglądał miej więcej tak: byliśmy razem pół
              roku,rozstaliśmy się na pół roku po czym znów bylismy pół roku i znów rozstanie
              na o,5 roku i znów...:) Te jego oświadczyny zakończyły ten związek
              definitywnie. A teraz jesteśmy w bardzo dobrych kontaktach, prawie się
              przyjażnimi tzn. na pewno z mojej strony bo P. niestety ale chyba się jeszcze z
              tego uczucia nie wyleczył.
              Drugie zaręczyny miały miejsce po niecałym miesiącu znajmości i były mało
              romantyczne. Gościu stwierdził, że przydałaby się mu taka żona jak ja tzn.
              ładna, reprezentacyjna, obyta w świecie. On ma mnóstwo pienięzy więc niczego mi
              nie zabraknie itp. Wyobraź sobie, że on mi to wszystko mówił po czym wyciągnął
              pierścionek. W tym przypadku tylko zimnym głosem oświadczyłam, że niestety
              muszę pokrzyżować jego plany ale ten kontrakt mnie nie interesuje po czym z
              godnością opuściłam lokal. Gościu sprawiał wrażenie zdziwionego. A ja
              oczywiście mialam potem niezły ubaw opowiadając tą historię wszystkim znajomym.
              Potem spotkałam jego ojca, jakoś tak na drugi czy trzeci dzień wiedział o
              wszyskim i powiedział, że jego syn sie nawet oświadczyć nie umie:))
              Teraz jestem w szczęśliwym związku ale zaęczać się ani wychodzić za mąż nie mam
              zamiaru. Mój A. wie o tym, aczkolwiek ostatnio zaczął coś podpytywać jakie
              pierścionki zaręczynowe mi się podobają itp. ale mu stanowczo przypomniałsam
              żeby się nawet nie wygłupiał:))
              Niby wszyscy twierdzą, że to kobiety ciągną do małżeństwa i chcą usidlić faceta
              a na swoim własnym przykładzie widzę, że jest na odwrót:) Ostatnio pewien pan
              stwierdził, ze gdyby mnie znał wcześniej to by się nie żenił tylko poczekał na
              mnie. Czy ja sprawaim wrażenie, że będę dobrą żoną?? Powariowali, jest przecież
              wręcz odwrotnie:)))
              • wakarpl Re: Do Kurczaka:)) 04.02.04, 10:30
                Oj beauty baby!
                Powodzenia Ci zycze, moze rzeczywiscie czasami to faceci do tego ciagna:)
                Wiem, ze czasami niezdecvydowanie u faceta moze spowodowac, ze w koncu kobieta
                go zosatwi, ale tak tez moze byc w druga strone i ciekawy jestem co zrobi jak
                Twoj A przyniesie pierscionek???
                • beauty_baby Do Wakarpla 04.02.04, 10:39
                  Cóż, mam nadzieje, że nie przyniesie:))) A tak poważnie mówiąc to A. wie jak
                  jest, rozmawialismy o tym nieraz i on szanuje moją decyzję. Wiesz, ja nie
                  jestem niezdecydowana, wiem czego chcę a czego nie i małżeństwo mieści sie w
                  tej drugiej kategorii. Przynajmniej na razie jeszcze
                  • wakarpl Re: Do Wakarpla 04.02.04, 10:47
                    najwazniejsze, ze oboje robicie to co jest dla was wazne i co chcecie, ale
                    ciekawy jestem co by bylo gdyby on sie uparl:)
                    Predzej czy pozniej dojrzejesz do tego, hahahahahahaahah
                    Pozdrowionka:)
                    • beauty_baby Re: Do Wakarpla 04.02.04, 11:00
                      Hahahahaha, pożyjemy zobaczymy. Ja nigdy nie mówię nigdy i przypuszczalnie w
                      przyszłości zmienię zdanie w tej kwestii. A jeśliby sie uparł? Cóż, ja tez
                      jestem uparta:))) i ciekawe jak by sie to potoczyło:))
                      Również cieplutko pozdrawiam
              • liryczna1 tez tak chcę 04.02.04, 14:34
                Oj, jak ja bym chciała przeżyć coś takiego:)) zazdroszczę ci beauty_baby, mi
                się jeszcze nikt nie oświadczył. Ale zdobyć się na taki gest i walnąć
                pierścionkiem do morza, no no, podziwiam:) Nie każdego byloby stać na coś
                takiego. Ale jak ktoś jest "beauty" to ma łatwiej a i życie ciekawsze.
                • chiara76 tia liryczna 04.02.04, 14:41
                  sądząc po twoich ostatnich wpisach na naszym forum wnioskuję, że nudno w ferie?
                  Nie ma co robić?
                  Nam też było "miło" cię poznać.
                  • kurczak1976 Re: tia liryczna 04.02.04, 14:58
                    Zdenerwowalas sie ze inni prowadza ciekawsze zycie? A moze i o zgrozo lepiej
                    wygladaja?!
                    Straszne...
                    Czekamy na dalszy ciag "krytyki". Na kogo teraz padnie?
            • ann.k Re: No no no, ale dalyscie czadu z tymi pierscien 04.02.04, 19:21
              Znaliśmy się 15 miesięcy kiedy doszło do zaręczyn. Ale on o ślubie mówił już od
              drugiego dnia znajomości. Najpierw byłam zachwycona. Potem coraz mniej. Dzisiaj
              mnie mdli na wspomnienie jego i naszej znajomości, zwłaszcza jej końcówki.
              • liryczna1 sabat czarownic 05.02.04, 07:49
                Ale na mnie wsiadłyście! Przecież ja nie miałam złych intencji, cholera.
                Napisałam do dziewczyny, że jej zazdroszczę a wy napadłyście na mnie jakbym ją
                co najmniej obraziła, ona zresztą się nie odezwała więc nie bądźżcie bardziej
                papieskie od papieża. Trzeba czytać uważnie cudze posty i ze zrozumieniem. Nie
                było moją intencją obrażanie kogokolwiek więc beauty_baby - przepraszam jeśli
                też poczułaś się urażona ale ja na prawdę Ci zazdroszczę, bo jak pisałam nie
                mam tego rodzaju przeżyć.
                • kurczak1976 Re: sabat czarownic 05.02.04, 09:40
                  Nazywanie kogos czarownica oczywiscie tez jest mile. No ale pewnie znowu zle
                  zrozumialysmy...
                  • beauty_baby do Lirycznej 05.02.04, 10:24
                    Przepraszać mnie nie musisz bo obrażona nie jestem, takie teksty spływają po
                    mnie. Jeśli faktycznie nie miałaś złych intencji to musisz trochę uwazać na
                    swój ton, który jest delikatnie mówiąć zbyt napastliwy. A ze swojego nicka a
                    tym bardziej postepowania tłumaczyć się Tobie nie zamierzam.
                  • chiara76 Hihi 05.02.04, 10:27
                    tak tak, na pewno źle zrozumiałyśmy. Kurczak, choć w dobie panowania Harry'ego,
                    to w sumie czarownica to lepsze od mugola, co?
                    Z przymrużeniem zielonego oka
                    Chiara76.
                  • chiara76 do lirycznej 05.02.04, 10:29
                    ja osobiście miałam na myśli nie tylko ten twój ostatnio wpisik, ale również
                    to, jak napisałaś parę postów wcześniej do maleny. Wybacz, ale mam dobrą pamięć
                    i szczególnie pewne wpisy zapadają mi w pamięć.
                    • liryczna1 Re: do lirycznej 05.02.04, 10:41
                      Widzę, że tu towarzystwo wzajemnej adoracji powstałoa każdy nowy jest be.
                      Beauty_Baby - nie chcę abyś sie przede mną tłumaczyła, napisałam do Ciebie
                      przyjacielskiego posta, że Cie podziwiam itp. ale Twoje koleżaneczki na mnie
                      naskoczyły, w nastepnym poście więc wyjaśniłam o co mi chodziło i Cię
                      przeprosiłam. Widzę, jednak, że na darmo, bo Ty sprawiasz wrażenie jednak
                      obrażonej a reszta nadal na mnie najeżdża. I jszcze zdziwienie, że nazwałam to
                      sabatem czarownic
                      • chiara76 polecam przejrzenie postów 05.02.04, 10:58
                        różnie tu już bywało (ale na ogół na szczęście miło), i ludzie miewali różne
                        zdania. Natomiast dziwna rzecz, o ile ktoś nie obrażał i grzecznie się chciał
                        dogadać, to wiesz, niesamowite, jakoś mu się to udawało. I nawet poprzedni
                        niezgadzający się ze sobą jakoś się dogadali.
                        Więcej nie będę ci pisać, i tak zaszufladkowałaś mnie do TWA i jak to było ?
                        Sabatu czarownic, więc chyba nie ma sensu dalsza wymiana zdań.

                        Wchodząc na jakieś forum i zaczynając od pisania do kogoś, że cię słabi z
                        powodu jego postów i kłócenia się z innymi nie licz na ciepły i serdeczny
                        odzew.
                      • m-gosia Re: do lirycznej 05.02.04, 10:59
                        liryczna1 napisała:

                        > Widzę, że tu towarzystwo wzajemnej adoracji powstałoa każdy nowy jest be.

                        Jestem tu od niedawna i tego tak nie odbieram. O co Ci chodzi? Piszesz
                        agresywnie, a pozniej się jeszcze obrazasz? Nawet gdyby tu były bardziej
                        zaprzyjaźnione osoby, to co z tego? To nie powód żeby nazywać je "sabatem
                        czarownic". Chociaż to forum publiczne, to przecież nikt Cie nie zmusza do
                        przebywania z nami. W czym problem więc, że sobie nie odpuścisz?
                      • kasienka80 Re: do lirycznej 05.02.04, 11:00
                        Ja sie nie mieszam w to wszystko, ale ty za bardzo to roztrzasasz: rzeczywiscie
                        kilka twoich poprzednich postow bylo niefajnych, a teraz za nieszczesliwa robis.
                        Ostatnio byla tu podobna akcja ze mna i Mario w roli glownej :-) ale
                        przeprosilam, wyjasnilam i zapomnielismy i wszyscy maja sie dobrze i piszemy
                        fajne posty i jestesmy zadowoleni.
                        Wiec rada do Ciebie: daj juz spokoj i pisz jakies sensowne postya bedzie fajnie.
                        pozdrawiam serdecznie
    • beauty_baby Re: Zblizaja sie Walentynki... 05.02.04, 11:10
      I tak sypatyczny wątek przerodzil sie w jakis konflikt. Liryczna - powtarzam po
      raz ostatni, że nie jestem obrazona bo Twoje teksty mnie na prawdę nic nie
      obchodzą. Ate twoje wypowiedzi w stylu "sabat czarownic" czy też TWA świadczą
      chyba o tym, że sama chciałabyś brać w tym udział ale nie za bardzo ci to
      wychodzi. A recepta jest prosta - więcej uśmiechu i tolerancji, mniej ataków i
      ironii i niedopowiedzeń (wtedy na pewno wszyscy dobrze ciezrozumieją). To tyle,
      i nie mam zamiaru więcej pisać na ten temat.
      • wakarpl zgoda 05.02.04, 17:48
        Chyba tu meska reka jest potrzebna!
        Prosze o spokoj i to juz:)
        Kochane Kobiety, czy Wy zawsze musicie sie klocic???
        Skoro nikt na nikogo nie kest obrazony, to proponuje juz zamknac ten temat?!
        Zgoda?!
        No!
        Dziekuje!
        Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka