zo_h
02.03.04, 22:46
Pożyczyłem koleżance książkę, Mario Puzo „Głupcy umierają” i traf chce, że
tak mniej więcej za połową jest trochę powplatane takich słówek. Czy może to
być aż tak wielka przeszkoda, że nie przeczyta się reszty powieści. Dla mnie
osobiście taka reakcja jest trochę dziwna a tym bardziej, że tymi
wulgaryzmami posługuje się jeden z bohaterów, który powoli stacza się na
życiowe dno. Chyba nie można oczekiwać, że w usta degenerata będą wsadzone
słowa piękne jak kwitnące fiołki.
I nie wiem co mam myśleć ... a byłem przekonany, że to pozycja nie do
obalenia. Bestseller jak nic a tu widzę znalazła się osoba której
zdecydowanie nie spodobała się książka.
Słuchajcie czy wulgaryzmy mogą aż tak bardzo razić, że nie kończy się czytać
książki?