Dodaj do ulubionych

złe wieści

09.03.04, 09:47
strasznie złe. ciocia P. zmarła dziś w nocy.Cieszę się, że wczoraj ją
odwiedziliśmy w szpitalu. Wyglądała bardzo źle. Lekarze dali jej 10% szans na
przeżycie. W ogóle wczorajsza wizyta w szpitalu była strasznie dołująca...mój
teść płakał przy mnie (to jego siostra, pierwszy raz widziałam go w takim
stanie), więc go przytuliłam , straszne było też patrzeć na męża Cioci,
wujka, który co prawda był w lepszym stanie (myślę, że przyzwyczaił się już
do tej myśli, Ciocia 10 lat temu miała poważny udar, a w grudniu znowu miała
wielkie kłopoty i była w szpitalu...najgorsze, że wczoraj jej syn nie mógł
przyjść do szpitala, boję, się , że się załamie...
Nikt nie przypuszczał, że to tak szybko teraz nastąpi, jeszcze tliła się
nadzieja, że Ciocia jakoś z tego wyjdzie, zawsze trzeba mieć nadzieję, prawda?
Jak ktoś z Was może, czy chce, to niech się pomodli potem, Ciocia była bardzo
miłą osobą, i chyba jedną z nielicznych, która w tamtej rodzinie mnie
lubiła...
Obserwuj wątek
    • aariel Re: złe wieści 09.03.04, 09:54
      Strasznie mi przykro.
      Jak zobaczylam tytul watku, to az balam sie go otworzyc.
      A ile miala Ciocia lat i czy bardzo sie meczyla i dlugo chorowala (tzn w
      szpitalu)?
      • chiara76 ... 09.03.04, 10:16
        aariel napisała:

        > Strasznie mi przykro.
        > Jak zobaczylam tytul watku, to az balam sie go otworzyc.
        > A ile miala Ciocia lat i czy bardzo sie meczyla i dlugo chorowala (tzn w
        > szpitalu)?
        Ciocia miała 64 lata. a w szpitalu była tym razem parę dni, krótko. Tym razem
        poszło szybko...wiecie co, najgorsze, że wczoraj miałam takie wrażenie, że
        widzę ją ostatni raz.
        Miewam takie dziwne przebłyski intuicji...dobrze, że poszliśmy. Dziś wieczorem
        czeka nas trudne zadanie, pojedziemy do teścia i wujka....nie umiem składać
        kondolencji, słowa są takie drewniane wtedy, może wystarczy przytulić??
        • aariel Re: ... 09.03.04, 10:21
          chiara76 napisała:

          > Dziś wieczorem
          > czeka nas trudne zadanie, pojedziemy do teścia i wujka....nie umiem składać
          > kondolencji, słowa są takie drewniane wtedy, może wystarczy przytulić??

          Ja tez nie wiem co mowic w takich chwilach... Tak jak teraz nie wiem co Tobie
          moglabym napisac na pocieszenie...
          Moze rzeczywiscie wystarczy przytulic i po prostu byc przy tych osobach?
        • m-gosia Re: ... 09.03.04, 10:24
          chiara76 napisała:

          > Miewam takie dziwne przebłyski intuicji...dobrze, że poszliśmy. Dziś wieczorem
          > czeka nas trudne zadanie, pojedziemy do teścia i wujka....nie umiem składać
          > kondolencji, słowa są takie drewniane wtedy, może wystarczy przytulić??

          Myślę, że wystarczy przytulić, trochę mocniej, trochę bardziej od serca...słowa
          są zbędne; przyjdzie poźniej czas na wspomnienia...
          • servus_lca Re: ... 09.03.04, 10:26
            Nie umiem mowić nic w takich chwilach.
            Bardzo Ci Chiara współczuję.
    • m-gosia Re: złe wieści 09.03.04, 10:03
      Chiara, strasznie mi przykro:( Moze niech będzie pocieszeniem dla Ciebie fakt,
      że mogliście ją wczoraj jeszcze zobaczyć, pożegnać...tak trudno sie pogodzic ze
      śmiercia bliskich, nawet jesli mysl o tym przestaje byc nam obca...
      • kurczak1976 Re: złe wieści 09.03.04, 10:11
        Dopiero teraz odpowiadam po dziewczynach bo az balam sie cos napisac jako
        pierwsza:o(
        Bardzo Ci wspolczuje ale przynajmniej jak napisala m-gosia mogliscie ja jeszcze
        zobaczyc. Miejmy nadzieje ze w tym innym swiecie bedzie szczesliwa.
        • kasienka80 Re: złe wieści 09.03.04, 10:37
          Slowa wspolczucia Chiara...
          Wiem, ze trudno jest mowic o wspolczuciu, jak nam jest bardzo przykro..nie
          zazdroszcze Ci tego co Cie czeka, ale pomysl, ze wlasnie moze wystarczy tylko
          przyulic! Jak zmarl w lato brat mojej mamy to ja MUSIALAM napisac kondolencje
          do jego zoby i corki...to dopiero jest trudne!!
    • aiwa7 Re: złe wieści 09.03.04, 11:50
      Chiara mi również jest strasznie przykro!! :(
    • mocca2003 Re: złe wieści 09.03.04, 19:10
      Chiara bardzo mi przykro :(Trudno zawsze pogodzić się z odejściem bliskiej
      nam osoby. Składanie kondolencji jest szczególnie bolesne , gdy cierpimy
      podobnie jak jej najblizsi. Wydaje mi sie , że żadne słowa w tym momencie nie
      oddadzą jak przykro Wam z powodu jej odejścia .Bądźcie dzisiaj w nimi , niech
      poczują , ze maja z kim bliskim dzielić Wasz wspólny smutek. Trzymaj sie :)
    • abere8 Re: złe wieści 09.03.04, 23:56
      Bardzo mi przykro. Takie historie sa zawsze dolujace, ale na "pocieche" (jesli
      mozna tu mowic o pocieszaniu) masz fakt, ze zdazyliscie sie z nia pozegnac. Ja
      mialam Babcie, ktora w lecie byla na pielgrzymce do Czestochowy i doszla bez
      problemu, nigdy nie chorowala i byla okazem zdrowia. W listopadzie moi rodzice
      zadzwonili do mnie w niedziele, ze Babcia jest w szpitalu z bolem brzucha
      (studiowalam w Warszawie, a jestem z Radomia). Zapytalam, czy przyjechac, ale
      powiedzieli, ze to raczej nic powaznego, a w poniedzialek nad ranem Babcia
      zmarla. Miala 65 lat. To bylo ponad dwa lata temu, a mnie nadal chce sie
      plakac, jak o tym pomysle.
      • wakarpl Re: złe wieści 10.03.04, 08:48
        Przykro mi!
        Ja tez nigdy nie wiem co w takich sytuacjach powiedziec.
        Teraz chyba musiscie pomoc wnajblizszej rodzinie zmarlej, bo te dni i sam
        pogrzeb to jest dopiero ciezkie doswiadczenie:(
        Trzymaj sie!
        • aariel Chiara-jak samopoczucie? n/t 10.03.04, 10:12

          • chiara76 ... 10.03.04, 10:22
            Dzięki Aariel, że Pytasz, na Ciebie zawsze można liczyć.
            Więc tak (wiem, że nie zaczyna się zdania od więc), wczoraj mielismy trudny,
            ale wbrew pozorom wcale nie tak straszny jak się bałam dzień. Wieczorem
            wyruszylismy najpierw do teścia...Nawet nie bardzo rozklejony, przytulilismy
            go, wyściskaliśmy. przy tej okazji nawet Babcia P była dla mnie bardzo miła.
            Posiedzieliśmy u nich na herbacie , porozmawialiśmy , powspominaliśmy Ciocię.
            Następnie ruszyliśmy do Męża Cioci i kuzyna. Tego chyba bałam się
            bardziej....ale na szczęście była tam dziewczyna K (do tej pory jej nie
            poznaliśmy, szkoda, że przy takiej smutnej okazji, wydaje się być bardzo
            sympatyczną dziewczyną).Bałam się, że będziemy płakać, ale...było, nie wiem,
            jak to powiedzieć...tak, jakbyśmy wpadli do nich i Ciocia ciągle by
            była.Poszliśmy do kuchni zrobić herbatę i kuzyn P nalał o jedną szklankę za
            dużo przez pomyłkę (jakby ciągle liczył Mamę), więc powiedzieliśmy, że to dla
            Cioci i tak usiedliśmy sobie przy stole i wspominaliśmy, nawet, nie uwierzycie,
            pośmialiśmy się przy niektórych wspomnieniach...emocje opadły i było bardzo
            rodzinnie i po raz pierwszy od bardzo dawna poczułam się, że jesteśmy w
            rodzinie. Teraz mam plan , że zaprosimy K z tą jego nową dziewczyną, chciałabym
            ją poznać, bo wykonała jeden bardzo miły gest w stosunku do mnie, chociaż w
            sumie też widziała mnie pierwszy raz w życiu.
            Tak, że nie było źle. Oby do pogrzebu, podobno jest najgorszy ten okres, potem
            jakoś się okrzepnie...
            • aariel Re: ... 10.03.04, 10:35
              Az dostalam gesiej skorki jak to czytalam.
              I wlasnie naszla mnie taka refleksja, ze tragedie scalaja rodzine. Moja rodzina
              kiedys byla sklocona przez wiele lat i dopiero smierc Dziadka spowodowala, ze
              sie wszyscy pogodzili.
              A zaproszenie kuzyna ze swoja dziewczyna do siebie uwazam za bardzo fajny i
              sympatyczny pomysl.
              • kasienka80 Re: ... 10.03.04, 10:56
                Moze tak jak mowi Ariel, ta tragedia scali rodzine? Oby...wtedy smierc Cioci
                nie "poszlaby na marne" - nie umiem tego napisac ladniej :-)

                Po smierci moich pradziadkow najgorszym momentem byl wlasnie dzien smierci...i
                pogrzeb, ale juz stypa po pogrzebie uplywala na wspomnieniach i nawet wesolo
                bylo, bo kazdy chcial znajdowac jakies wesole historie.

                Zobaczysz Chiara, moze i was tak bedzie..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka