boo-boo
30.06.10, 00:50
Jedziemy autobusem, ja stoję przy wózku, a mój siedzi z dzieciem na kolanach
jako,że straszny ryk był w wózku bo nic nie widział- generalnie musi widzieć
wszystko, wszędzie i zawsze jak tylko nie śpi.
No i dosiadł się koło mojego dziadek taki i dawaj małego za rękę tarmosi w
stylu :"a ti ti ti ti"- a mój chłop nic, ja się drę do gościa nie dotykaj go
raz za razem, potem się wydarłam w końcu na mojego powiedz chłopu żeby go nie
dotykał- a on co? No koorwa nic-zamurowany siedzi. Ja rozumiem,że facet
starszy i mój zawsze szacunek takim okazuje no ale co to ma być za dotykanie
dziecka- jeden czort wie gdzie i co dziadek z rękami robił, a mały jest na
etapie pakowania rąk do buzi bez przerwy.
Bosz....ale mnie to wkoorwiło- najbardziej zero reakcji mojego chłopa tym
bardziej,że mu zastrzegłam,że w razie jak go ktoś będzie dotykać chciał to ma
grzecznie przeprosić i powiedzieć,że "nie".
Jak mnie tacy ludzie wkoorwiają co to myślą,że jak dziecko to można sobie
dotknąć. Sami pewnie nie byliby tacy chętni do dotykania przez kogoś obcego.