Dodaj do ulubionych

czy dziecko...

20.04.04, 09:14
...może poprawić sytuację w związku? W piątek dowiedziałam się, że znajomym
urodziła się córka. Była to najbardziej zaskakująca wiadomość, jaką
usłyszałam w ostatnich dniach, bo dziecka nie planowali, nie pasowało to do
nich w ogóle, a w dodatku ostatnio mieli problemy. No, i nie powiedzieli nam
o ciąży (mieszkają w innym mieście) - po prostu na 9 miesięcy urwali kontakt
i nagle: bach. Ja się najpierw bardzo ucieszyłam, bo uważam że zawsze
urodzenie dziecka jest czymś wspaniałym i na lepsze. Ale już mój chłopak ma
do tego duży dystans.Nawet się zastanawialiśmy, czy nie chodzi o "sklejenie"
tego związku (podobno wpadli - po wielu latach związku!).Być może wszystko im
potoczy się wspaniale. Oby.Ale w ogóle zastanawiam się czy nie lepiej w
czasie jakiegoś kryzysu, lub nawet już po - odczekać z decyzjami :
małżeństwo, dziecko? Czy może właśnie trzeba coś zmienić i przeć do przodu?
Nie wiem.
Obserwuj wątek
    • pireneje Re: czy dziecko... 20.04.04, 09:28
      Ooo, ja jestem ogromnie przeciwna temu, by posługiwać się dzieckiem dla
      rzekomego ratowania związku... bo dziecko nic nie zmieni, ono przecież nie
      rozwiaże problemów rodziców. Poza tym intuicyjnie będzie czuło, że wcale nie
      było chciane, tylko rodzicom się wydawało, że jego pojawienie się na
      świecie "sklei" związek. Ale przecież jeśli para nie potrafi sobie dać rady z
      tworzeniem udanego związku to dlaczego chcą w to wciągać jeszcze dzieci? niech
      się raczej wybiorą na psychoterapię, a nie obarczają wlasnego dziecka rolą
      psychoterapeuty. Przecież w wiekszości przypadków jest tak, że związek się
      rozpadnie i najbardziej ucierpi na tym dzieciak. Baaardzo niedojrzałe
      spojrzzenie... Kurcze...
      • skay5 Re: czy dziecko... 20.04.04, 09:31
        ja tez uważam to za ser total! Ale czemu się nie odzywali? chyba do końca nie
        było aż tak oki?
        Moja kolezanka tez urodziła piękną dzidzię-w wielkim ich kryzysie zaszła-ale
        chyba nie w tym celu...
    • malen_a Re: czy dziecko... 20.04.04, 09:33
      ja uwazam, ze dziecko tylko potenguje emocje jakie sa w zwiazku; jezeli w
      zwiazku bylo zle - bedzie jeszcze gorzej, jezeli bylo dobrze - bedzie cudownie:)
      dlatego zgadzam sie z przedmowczyniami, ze dziecko, kiedy juz sa problemy, nie
      jest dobrym wyjsciem,
      ale skoro sama napisalas, ze oni wpadli, ze nie bylo planowane .... to tylko
      trzeba sie cieszyc :)
      • tsun_am Re: czy dziecko... 20.04.04, 09:38
        pytanie brzmi - czy nie była to "planowana: wpadka z jej strony...Tyle lat im
        się udawało? Mam nadzieję, że jednak nie i wcześniej się uporali ze sobą. Choć -
        odjąć 9 miesięcy - nie przypominam sobie tam wielkiej harmonii. Dlatego się
        zastanawiam.No i ciągle jestem zadziwiona, że się nie pochwalili - zwykle znam
        przebieg ciąży koleżanek włącznie ze zdjęciami płodu:)))
      • kurczak1976 Re: czy dziecko... 20.04.04, 09:43
        Podzielam wasze zdanie ze dzieckiem niczego sie nie wyleczy a mozy to dolozyc
        jeszcze problemow.

        A tak przy okazji powiedzcie mi prosze czy to jest ok jesli para, ktora w
        tempie ekspresoym bierze slub (doslownie moze po 2-3 miesiacach bycia na
        powaznie razem) od razu chce miec dziecko. To znaczy chyba bardziej on napiera
        a ona zeby sie nie sprzeciwiac przyjmuje jego punkt widzenia. Moja kumpela
        wlasnie cos takiego chce zrobic:o( Dodam ze nigdy w zyciu nie bylo jej stac na
        fajne wakacje i inne przyjemnosci a teraz bedzie miala lepsza sytuacje
        materialna i mogliby razem jeszcze poszalec.Powiedzcie czy to cos zmienia jakby
        zaczeli sie starac za rok?

        Ja chcialabym ja przekonac zeby poczekala ale moze nie mam racji? Co myslicie?
        • pireneje Re: wątek Kurczaka 20.04.04, 10:05
          Będę bezlitosna, ale jak słyszę, że ludzie pobierają sie po 3 m-cach chodzenia,
          to mam wrażenie, że albo nie są pewni uczuć swoich lub tej drugiej osoby i chcą
          szybko "zaklepać" sobie "na własnosć" żonę/męża (niepotrzebne skreślić), albo
          chcą sie bawic w dorosłych nie zdając sobie sprawy z tego, że takich decyzji
          nie nalezy podejmowac pochopnie.
          Ale może się myle, twierdząc ze są niedojrzali... może spotkali swoją Wielką
          Miłość... tylko że znam takie przypadki, które kończyły się rozwodem po
          miesiącu małżeństwa, czyżby im się to "Wielkie Uczucie" ulotniło?
          • chiara76 Re: wątek Kurczaka 20.04.04, 10:09
            wiecie co? najgorsze, że znam pary, co się długo znały przed ślubem i się potem
            to szybko rypło, a znam parę (to autentyk), pobrali się chyba w 3 miesiące po
            poznaniu się (nie wiem, jak to załatwili z księdzem, tym bardziej, że żadna
            ciąża nie wchodziła w grę.) Po chyba 2 latach zdecydowali się na dziecko i są
            już chyba z 7 lat po ślubie i na razie odpukać całkiem dobrze im się wiedzie.
            Tak, że jakaś ironia losu, czy co? nie wiem...ale pokazuję, że niczego nie
            można być pewnym.....
            • malen_a Re: wątek Kurczaka 20.04.04, 10:37
              dziewczyny, nie uogolniajcie tak bardzo
              jednym sie udaje jak sie znaja 3 miesiace po slubie, drugim sie nie udaje, jak
              sie znaja 10 lat przed slubem....
              wszystko zalezy od ludzi :))))
          • kurczak1976 Re: wątek Kurczaka 20.04.04, 10:12
            Wlasnie Pirenejko sie strasznie tego boje ze wszystko szlag trafi. Mysle ze to
            pomysl faceta bo on jest juz bardziej zaawansowany wiekiem niz my wiec pewnie
            chcial sobie "zaklepac zone".
            Ja sie tak strasznie stresuje bo ona nie ma doswiadczenia w z facetami a z tego
            co opowiada to on chyba bedzie lekko tyraniczny. Nie chce jej jednak nic mowic
            bo moze sie myle a ona wydaje sie byc bardzo szczesliwa.
            • pireneje Re: wątek Kurczaka 20.04.04, 10:19
              Kurczaczku, ale może warto z nią porozmawiać i zasugerować swoje obawy... Bo
              może jest "oślepiona" wizją rychłej zmiany stanu cywilnego i trzeba jej
              uzmysłowić, że to decyzja na całe życie... i małżeństwo nie zając... nie
              ucieknie...
              • kurczak1976 Re: wątek Kurczaka 20.04.04, 10:22
                Ale ja nie chce byc ta krakajaca wrona co zlozeczy:o( Bo ja sie ciagle ludze ze
                to ja sie myle i wszystko bedzie ok. Ja nie chce macic jej szczescia!
                Jedyne co zasugerowalam to to aby z nim zamieszkala i wtedy przekona sie czy to
                wszystko jest takie rozowe..

                Ja sie boje ze z jej strony to jest tez jakis akt desperacji. Moze ona sie boi
                ze juz nikogo nie znajdzie, ze zostanie samotna nie wiem...
                • chiara76 Kurczaczku 20.04.04, 10:29
                  a pamiętasz tę moją znajomą, co też miałam wątpliwości co do motywacji Ślubu z
                  jego przynajmniej strony? I co? I Ślub w sobotę. Nie ma siły, niech każdy
                  przeżywa swoje życie po swojemu, nawet jeśli z boku pewne rzeczy wyglądają co
                  najmniej zatrważająco...
                • pireneje Re: wątek Kurczaka 20.04.04, 10:29
                  W końcu dorosła jest... wie co robi... nie możesz być jej opiekunem. Jak nie
                  chce słuchać, to trudno...
        • mrouh Re: czy dziecko... 20.04.04, 10:12
          Jeśli ona nie bardzo chce, a ma zamiar zajść w ciążę tylko po to, żeby zrobić
          przyjemność człowiekowi, którego zna tak krótko, to... to jest jakaś paranoja...


          Małżeństwa mojego rodzeństwa właśnie miały podobne motywacje i dziś (po 3
          latach) już ich w zasadzie nie ma.

          Ciekawe swoją drogą, co by facet powiedział, gdyby go tak kobieta postawiła pod
          ścianą, że ona już chce mieć dziecko. Dziecka muszą chcieć oboje. Sami z siebie.
          Nie znam zbyt wielu facetów którzy tak natychmiast chcą mieć dzieci:-), ale jak
          już się jakiś pojawi, to nic nie widzi poza tym, że będzie mógł dumnie
          powiedzieć: jestem tatusiem. CIekawe kto będzie chodził 9 miesięcy z brzuchem i
          potem wstawał w nocy, przewijał i czuwał... bo jakoś ci "w gorącej wodzie kąpani
          tatusiowie" zapominają, że to jest obowiązek codzienny, a nawet więcej
          24-godzinny już do końca życia niemal. Niestety takie obserwacje poczyniłam.
          Wiem, że istnieją odpowiedzialni panowie, nie chcę uogólniać, ale ten facio
          koleżanki mnie tak natchnął... Jestem przewrażliwiona na punkcie motywacji do
          posiadania dzieci:-)
          • kurczak1976 Mrouh 20.04.04, 10:19
            Wlasnie to jest dziwne ze ta moja kolezanka jeszcze niedawno twierdzila ze jak
            facet chce miec dziecko to niech sam sobie je urodzi, przewija itp...a teraz
            taka zmiana. Opowiada mi o jakis wyjazdach na dzialke i musie posiadania
            dziecka juz, bo za rok to na pewno bedzie za pozno itp...
            Ja juz nie wiem co jest prawda a co nie ale mam nadzieje ze dziewczyna nie
            zrujnuje sobie zycia przez pochopne decyzje buu..
            • egon.olsen Re: Mrouh 20.04.04, 10:46
              A ile ta koleżanka ma lat? Zdaje się, że do trzydziestki pierwsze dziecko to
              żaden problem...
    • tsun_am Re: czy dziecko... 20.04.04, 10:29
      Kolejna historia - mojej naprawdę dobrej przyjaciółki - odnośnie motywacji do
      posiadania dzieci.Jest teraz sama po 2 nieudanych związkach. I ostatnio
      powiedziała mi, że faceta może nie mieć, ale dziecko będzie miała, bo tego chce
      i potrzebuje. U innych osób bym to skrytykowała, ale to jest naprawdę niegłupia
      osoba i zaczęłam sie poważnie nad tym wszystkim zastanawiać. Łatwo sądzić jak
      się ma mężczyznę i wszystko w miare się układa. A co jeżeli ona nie spotka (niw
      wydaje misie to możliwe) właściwego faceta, albo spotka go za późno żeby mieć
      dzieci?
      • kasienka80 Kurczak... 20.04.04, 10:58
        Kurczak, powiedz kolezance o swoich obawach, ale nie denerwuj sie jesli nie
        bedzie chciala sluchac...to przeciez jej zycie, a nikt nie lubi jak mu sie
        wtracac- nawet przyjaciolki.
        Bede brutalna ale: jesli ma byc dobrze, to bedzie, a jesli ma sie nauczyc i
        sparzyc, to trudno,bolesnie zrozumie, ale SAMA zrozumie.... nie na cudzym
        bledzie ale na swoim- tak podobno uczy sie najlepiej (niestety)
        • wakarpl hmmm 21.04.04, 20:42
          Znam takiego jednego goscia, ktory ozenil sie po 3 miesiacach znajomosci i juz
          po 3 miesiacach po slubie sie rozwiedli, Glupota.
          Z drugiej strony rodzice pewnej mojej kolezanki pobrali sie po 3 miesiacach
          znajomosci i sa szczesliwi i tworza fajna rodzine. NAwet Jej mam mowila, ze
          wtedy podobal sie Jej jeszcze jakis inny facet, ale po slubie juz nawet na
          innego nie spojrzala, jakie to romantyczne:)
          Rzeczywiscie wszytsko zalezy od ludzi:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka