Dodaj do ulubionych

kawały :D

12.06.11, 21:52
na początek mój ulubiony w temacie wariatkowa - z brodą, ale tak slicznie mi pasuje ;)

Rzecz dzieje się w szpitalu psychiatrycznym. Od wielu lat przebywa tam Pan Tadek. Pan Tadek nie odezwał się do nikogo przez ten okres i generalnie zajmuje się patrzeniem w okno.

Pewnego letniego popołudnia za oknem pojawia się ogrodnik, który nawozi grządki z truskawkami. Po godzinie wpatrywania się w ogrodnika pan Tadek pomalutku wstaje, rusza w stronę okna, otwiera je powoli, patrzy na ogrodnika, patrzy na truskawki i wypowiada zdanie:
- "A co Pan robi?"
Konsternacja. Wszyscy pacjenci i personel zupełnie zszokowani - pan Tadek się odezwał!
Ogrodnik odpowiada:
- Ja, panie Tadku, nawożę truskawki.
Pan Tadek myśli i w końcu:
- Co?
Ogrodnik:
- No ... Posypuję je nawozem.
Pan Tadek po namyśle:
- Co?
Ogrodnik:
- No... Posypuję truskawki gównem, żeby były lepsze.
Pan Tadek myśli:
- Aha....
Pan Tadek zamyka pomału okno i zamyślony wraca na miejsce. Siada i myśli. Po pół godzinie wstaje, podchodzi do okna, otwiera je i mówi:
- Wie pan co, ja truskawki posypuję cukrem, żeby były lepsze, ale ja to podobno jestem pojebany.
Obserwuj wątek
    • state.of.independence Re: kawały :D 12.06.11, 22:06
      Lekarz robi obchód w szpitalu psychiatrycznym. Właśnie jest na oddziale na którym przebywają pacjenci z urojeniami i jeden z nich rzuca się w jego kierunku wołając:

      - Niech mnie pan stąd wypuści! Niech mnie pan stąd wypuści. Ja jestem Napoleonem!

      - A skąd pan wie, że jest pan Napoleonem? - pyta lekarz. - W dokumentach jest napisane inaczej.

      - Wiem, bo sam Bóg do mnie przemówił i mi to oznajmił - odpowiada dumnie pacjent. - Niech mnie pan wypuści. Naprawdę jestem Napoleonem i mam misję do spełnienia!

      W tym samym momencie inny pacjent ciągnie lekarza za rękaw i przyciszonym głosem mówi nieśmiało:

      - Panie doktorze, panie doktorze, niech pan go nie słucha. To jest jakiś wariat i on sobie z tym Napoleonem coś ubzdurał.

      - O, a pan skąd o tym wie? - cieszy się lekarz mile zaskoczony zdrowym rozsądkiem tego drugiego pacjenta.

      - Bo to ja jestem Bogiem, a z tamtym kretynem to w ogóle nie rozmawiam, więc nie mogłem mu powiedzieć. że on jest Napoleonem.
      • jot-es49 Re: kawały :D 13.06.11, 09:07
        W "dur-domie" biega jakiś kurdupel i krzyczy: "Ja jestem Polska, ja jestem Polska!"
        Zatrzymuje go lekarz i grzecznie go prosi aby się nie wydzierał.
        - Pan nie wie z kim ma pan do czynienia, zwolnię pana, zakamuflowany rusku - ja jestem sam Jarosław Kaczyński!
        - Spokojnie kochanieńki! Nie takie Napoleony tu siedzą - spytaj pan State!
        • state.of.independence Re: kawały :D 13.06.11, 12:35
          Odsyłają faceta na konsultacje do psychiatry. Psychiatra pokazuje mu obrazek z czarnym kółkiem na białym tle i pyta:
          - Co to jest?
          - Goła baba - odpowiada facet.
          No to psychiatra pokazuje rysunek trójkąta:
          - A to? Co to jest?
          - Goła baba...
          Psychiatra pokazuje rysunek samochodu:
          - A to co?
          - Goła baba...
          Psychiatra pokazuje rysunek kwiatków w wazonie:
          - A to?
          - Goła baba...
          - No jasne - stwierdza w końcu psychiatra - pan jesteś zwykły erotoman.
          - Erotoman? - oburza się facet. - No jak Boga kocham, to mi przecież pan doktor tutaj same świństwa pokazuje.
    • zuzuzuzka111 Re: kawały :D 12.06.11, 22:20
      Od dzisiaj nie będę obrażać forumowiczów ani prowokować pyskówek :-)
    • joanna_on-line Re: kawały :D 13.06.11, 12:04
      Przychodzi facet na cmentarz. Jest już bardzo późno, ciemno bo to jesień, gdzieniegdzie tylko trzaskają znicze, on też zapal znicz na grobie kolegi.
      Już ma wychodzić z cmentarza i oto nagle zauważa grabarza, kopiącego coś łopatą przy jednym grobie. Myśli sobie - zrobię mu hecę i przestraszę go.
      Podchodzi z boku i niczym duch woła hu hu - grabarz nic. Podchodzi z drugiej i też hu hu straszy grabarza - grabarz dalej nic.
      Zrezygnowany facet macha ręką i idzie do wyjścia z cmentarza. Już, już ma wychodzić, kiedy nagle dostaje łopatą w łeb. Grabarz staję nad nim z zadumą i rzecze : krzyczeć - wolno, straszyć - wolno, ale poza teren nie wychodzimy ...
      • state.of.independence Re: kawały :D 13.06.11, 12:29
        Wraca kolejarz nocą z pracy i ma do wyboru albo iść na skróty przez cmentarz, albo iść ulicą, ale wtedy straszliwie nadłożyłby drogi. No więc zdecydował się pójść na skróty. W pewnej chwili widzi faceta idącego z przeciwnej strony i żeby sobie dodać trochę odwagi odzywa się pierwszy:
        - Dobry wieczór, a nie boi się pan tak chodzić nocą przez cmentarz?
        - Panie, a czego mam się bać? Jak jeszcze żyłem, to się bałem, ale teraz?

    • state.of.independence Re: kawały :D 13.06.11, 13:22
      Starszy pan leży na łożu śmierci. Woła swoją żonę i mówi:
      - Wiesz co, mnie tak jedna rzecz sprzed prawie 50 lat męczy i jak mi nie wyznasz prawdy to ja chyba spokojnie nie umrę. Pamiętasz nasze pierwsze wakacje nad morzem? Chodzi za mną przez całe życie takie przeczucie, że ty mnie wtedy zdradziłaś.
      - Tak, zdradziłam cię - wyznaje zapłakana żona - ale to był ten jeden jedyny raz.
      - No, jak jeden raz to ja ci z całego serca wybaczam - mówi mężczyzna i umiera w spokoju.
      - Ha, jeden raz, ale za to z całą załogą Stefana Batorego! - uśmiecha się starsza pani, ocierając łzy.
      • tojabogdan przeor przyjmuje młodego zakonnika 13.06.11, 18:40
        przeor przyjmuje młodego zakonnika w klasztorze,
        tenże pyta o wszystko, w końcu też o sprawy seksu.
        Przeor prowadzi więc zainteresowanego do małego pomieszczenia, zamyka za sobą drzwi, w półmroku widać tylko tajemniczą klapę w ścianie. Przeor owiera ją, a tam tyłek. Goły.
        - Tutaj, mój synu, możesz zaspokajać swoje nieczyste chuci. Codziennie, prócz sobót.
        - A co w soboty, pyta nowicjusz?
        - W sobotę? W soboty ty masz dyżury.
    • ingeborga.dapkunaite Re: kawały :D 13.06.11, 18:34
      Ha, to tu się ukryliście! Mam Was! ;-D

      A podsumowanie majowego weekendu gdzieś już w kawałach chodziło?
      " - Jak minął Ci weekend majowy?
      - Atrakcyjnie. Jednego - ożenili, drugiego - błogosławili, trzeciego - zabili."
      • state.of.independence Re: kawały :D 13.06.11, 18:44
        Ukryliśmy się, ukryliśmy się... No niech to - przecież forum jest otwarte, jawne, wręcz gwałtem klientelę tutaj ciągnę, bo nikt nie chce przychodzić i pisać. A ile się trzeba namęczyć i nagłowić, żeby towarzystwo rozbawić.
        • tojabogdan do w cipy 14.06.11, 19:56
          Dziewczyna w szpitalu szuka gabinetu ginekologicznego. Spotyka jakiegoś mężczyznę i pyta:
          - Czy pan jest ginekologiem?
          - Nie, ale obejrzeć mogę

          Hipochondryk u doktora
          -Doktorze. Żona mnie zdradza a rogi w ogóle mi nie rosną
          -Wie Pan, z tymi rogami to taka przenośnia
          -Uff, co za ulga. Już myślałem że to niedobór wapnia.
          • jot-es49 Re: do w cipy 14.06.11, 20:05
            Łotysz złowił złotą rybkę i ona do niego po rusku aby ją wypuścił a spełni jego trzy życzenia.
            Łotysz wrogo popatrzył na rybkę, złapał za ogon i dalej walić głową o kamień wykrzykując przy tym:
            - Nie... lzia... gawarit`... na ... ruskom ... jazykie!
            • tojabogdan Re: do w cipy 14.06.11, 20:08
              Anestezjolog do pacjenta leżącego na stole operacyjnym:
              A: Pańska operacja to prywatnie czy przez kasę chorych?
              P: Kasa chorych…
              A: Aaaa, kotki dwa, szarobure….

              Dentysta schyla się właśnie nad pacjentem i ma zamiar rozpocząć borowanie,gdy nagle zastyga w bezruchu i pyta nieufnie:
              - Czy mi się tylko wydaje, czy też trzyma pan rękę na moich jądrach??
              Pacjent spokojnym głosem:
              - To tylko taka mała asekuracja. Bo przecież nie chodzi o to, żebyśmy sobie ból zadawali… Prawda Panie Doktorze?
              • jot-es49 Re: do w cipy 14.06.11, 20:18
                Usłyszany w Rosji w takiej polskawej formie - Rosjanin mówiący po polskiemu:

                "jakie jest najbrzydsze państwo w Europie?"
                - Państwo Kaczyńskie!
    • madameblanka Re: kawały :D 14.06.11, 20:52


      Konsylium trójki lekarzy nad pacjentem.
      - To grypa.
      - Ależ skąd, to żółtaczka!
      - Jaka żółtaczka, to gruźlica!
      Po chwili:
      - Panowie, spokojnie, nie kłóćmy się, sekcja zwłok wykaże kto z nas miał rację.
      ///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

      Dusza trafia przed oblicze św. Piotra.
      - Zawód?
      - Lekarz.
      - To wchodź wejściem dla dostawców.
      //////////////////////////////////////////////////////////////////////////

      Rok 2018, Niemcy. Policja zatrzymuje faceta, sprawdzają dokumenty, gliniarz jeden do drugiego:
      - Popatrz Ahmed, jakie dziwne nazwisko: Müller.
      ///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

      Kolekcjonuję dowcipy o sobie - rzekł Churchill do Stalina- Mam ich cały zeszyt..
      - Ja też - odpowiedział Stalin - Mam ich cały łagier....
      //////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

      Na Euro 2012 zagramy kolejno:
      1. Mecz otwarcia
      2. Mecz o wszystko
      3. Mecz o honor
      ////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

      Szpital psychiatryczny. Do gabinetu lekarskiego wbiega pielęgniarka: - Panie doktorze, ten symulant z pokoju 123 przed chwilą umarł... - No, to tym razem przesadził!
      ///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////


      Rosyjscy neurolodzy odkryli nerw łączący oko bezpośrednio z dupą.
      Kiedy ukłuli pacjenta igłą w dupę, w jego oku pojawiła się łza.
      Kiedy wbili te sama iglę w oko, pacjent się zesrał.
      //////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

      • state.of.independence Re: kawały :D 14.06.11, 21:04
        Wędkarz złowił sporą rybę i zmierzył ją przykładając miarkę od pyska do ogona. Wyszło mu 45 centymetrów. Ale na wszelki wypadek postanowił ją zmierzyć po raz drugi, żeby sprawdzić czy się nie pomylił. Tym razem mierzył od ogona do pyska i wyszło 40 centymetrów. No to znowu zmierzył od pyska do ogona i wyszło 45. Więc po raz kolejny zmierzył od ogona do pyska - wyszło 40 centymetrów.

        Szybko okazało się, że niezależnie od tego czy sam mierzy, czy daje mierzyć rybę innej osobie to zawsze przy pomiarze od pyska do ogona wychodzi 45 cm, a od ogona do pyska - tylko 40 cm. Zdziwiony tym fenomenem opisał go i rozesłał po wszystkich instytucjach naukowych na świecie. Jedynie Rosyjska Akademia Nauk potraktowała go poważnie i wystosowała do niego następujące pismo:

        Szanowny Panie!
        Nauka jak najbardziej zna podobne przypadki. Na przykład od poniedziałku do środy mijają dwie pełne doby, a od środy do poniedziałku mija ich pięć.
    • jot-es49 Re: kawały :D 14.06.11, 21:15
      Budzi się dziewczyna w kawalerce u studenta, którego poznała w nocy na dyskotece. Przeciąga się i mówi:
      - Widzę, że mieszkanko też masz malutkie!
      -------------------------------
      Jedzie mąż z żoną drogą i mijają panienki zarabiające na chleb. Żona zastanawia się i mówi,
      - a może ja też mogłabym tak stanąć
      Stanęła żona przy drodze, a mąż czeka na nią w samochodzie. Po chwili przybiega do niego żona i pyta
      - ile mam brać za numerek,
      -100 złotych.
      Poszła, czeka przystanął tir, kierowca mówi że ma 70 złotych, więc żona poszła się skonsultować z mężem, co ma zrobić.
      - za te pieniądze to możesz tylko do buzi.
      Tirowiec rozebrał się, i odsłonił naprawdę piękny widok. Żona patrzy, podziwia, biegnie do męża i mówi
      - Kochanie pożycz mu 30 złotych
      ----------------------------------------
      On i ona żyją ze sobą na kocią łapę. Po kolacji ona zmywa naczynia. On podchodzi do niej, patrzy głęboko w oczy i pyta:
      - Wyjdziesz za mnie?
      Ona ze łzami szczęścia w oczach:
      - Tak!
      On:
      - Ze śmieciami:)
      ---------------------------------------
      No i jakby na temat KwS:
      Małżeństwo spędza powtórny miodowy miesiąc, na uczczenie 30-tej rocznicy ślubu. Lecą sobie na Hawaje. Nagle głos pilota :
      - Drodzy pasażerowie, silniki odmówiły posłuszeństwa. Możemy lądować awaryjnie na wyspie przed nami, ale prawdopodobieństwo że ktoś nas odnajdzie jest równe zeru. Dziękujemy za wyrozumiałość.
      Mąż drapie się w głowę i mówi do żony:
      - Kochanie opłaciłaś rachunki za mieszkanie?
      - Tak najmilszy, uregulowałam tuz przed wyjazdem.
      - A za telefony ?
      - Też zapłaciłam najdroższy.
      Mąż myśli, myśli, myśli...
      - A ZUSy nasze popłaciłaś ?
      - O Boże, kochanie na śmierć zapomniałam! Och dowalą nam karę!
      Mąż całuję ja tak jak nie całował od lat 30tu, śmieje się, wrzeszczy jak wariat:
      - Przeżyjemy! Znajdą nas! Te skurwysyny znajdą nas, nawet na końcu świata.

      Pamiętajcie - nigdy nie płaćcie ZUSu!
      Przed lotem!
      • state.of.independence Jak już o samolotach... 14.06.11, 21:31
        Silniki w samolocie odmówiły posłuszeństwa, piloci widzą, że nic nie są w stanie zrobić. Kapitan wzywa stewardessy i mówi:
        - Silniki odmówiły posłuszeństwa, nic się nie da zrobić, za kilka minut rozbijemy się i wszyscy zginiemy. Idźcie przygotować pasażerów na tę chwilę, ale tak, żeby ich nie straszyć i nie wywoływać zbytecznej paniki.

        Stewardessy wyszły do pasażerów z zawodowym uśmiechem na ustach, machając wesoło rękami w powietrzu. Jedna z nich, taka najbardziej przebojowa woła do pasażerów:

        - Czy wszyscy mają ochotę się zabawić? Taaaak? No to machamy rączkami w prawo i lewo. O, tak! Świetnie!

        Pasażerowie, nieco już znudzeni lotem chętnie przyłączają się do zabawy.

        - Czy wszyscy mamy przy sobie paszporty? Taaaak? No więc wyciągamy paszporty i machamy nimi. Świetnie!

        Rozbawieni pasażerowie machają paszportami.

        - To teraz wszyscy zwijamy paszporty w jak najmniejszy rulonik. Śmiało, zwijamy jak najciaśniej. Świetnie!

        Coraz bardziej rozbawieni pasażerowie zwijają paszporty w ruloniki.

        - No to teraz każdy wkłada swój paszport w dupę, żeby ciało było łatwiej zidentyfikować!
        • jot-es49 Re: Jak już o samolotach... 15.06.11, 06:17
          A jak to wygląda u naszego wschodniego sąsiada?

          Leci Czukcza samolotem i w pewnym momencie przestają działać silniki. Kapitan prosi stewardesę aby przekazała tragiczną wiadomość pasażerom.
          - Szanowni Państwo w naszym samolocie nie działają silniki i my spadamy z szybkością 20 m/sek. Obecnie do ziemi mamy jeszcze tylko 10 tys. metrów.
          Wszyscy zaczynają się jakoś tam przygotowywać, zapinać pasy, modlić się...
          Tylko Czukcza siedzi spokojnie i patrzy w okno.
          Z kabiny wybiega kapitan, patrzy na pasażerów i zauważył spokojnie siedzącego Czukczę - podchodzi zdenerwowany do niego i pyta:
          - Czukcza a zaczem ty nikak nie gotowisz sia do stołknowienia?
          - No znajecie u mienia jest mnoga wremienia, kak skazała stiuardessa....
          - Jobać stuardessu - krzyczy zdenerwowany kapitan
          - A uspieju? - pyta spokojnie Czukcza.

          Lepiej to brzmi w całości po rosyjsku niestety!
          • state.of.independence Re: Jak już o samolotach... 15.06.11, 10:35
            O rany, od 6 rano dyżur na forum pełnisz? Aż takich poświęceń od nikogo nie wymagałam. No ale wracając do samolotów:

            W Warszawie wsiadają do samolotu Polak, Niemiec i Rosjanin - znajomi prowadzący wspólne międzynarodowe interesy. Samolot startuje i po pewnym czasie pasażerowie zauważają, że na skrzydle siedzi diabeł i piłuje je piłką do metalu. Przerażony Polak woła jako pierwszy do diabła:

            - Przestań natychmiast piłować skrzydło, to dam ci tysiąc złotych.

            Diabeł się tylko roześmiał i piłuje jeszcze szybciej. Widząc to Niemiec krzyczy do niego:

            - Przestań natychmiast piłować skrzydło, to dam ci tysiąc euro.

            Diabeł ucieszył się i zaczął piłować jeszcze szybciej. Widząc to przerażony Rosjanin próbuje jeszcze ratować sytuację i woła do diabła:

            - Przestań natychmiast piłować skrzydło, to dam ci tysiąc rubli.

            Diabeł w tym momencie zastyga bez ruchu, drapie się w głowę, wyciąga piłkę ze skrzydła, kładzie się na nim i zaczyna się opalać mówiąc:

            - U nas w Polsce jaka płaca, taka praca!

            -
          • state.of.independence Re: Jak już o samolotach... 15.06.11, 10:43
            A i jeszcze jedno, ale to chyba o ojcu Tadeuszu?

            Silniki w samolocie się popsuły i już wiadomo, że dojdzie do katastrofy. Od stewardess kapitan dowiedział się, że na pokładzie leci ksiądz, więc poprosił, żeby przyprowadzono go do kokpitu.

            - Proszę księdza, silniki się popsuły i niestety nie unikniemy katastrofy - mówi kapitan do kapłana. - Szanse na przeżycie mamy niemal zerowe. Niech ksiądz idzie do pasażerów i czyni woją powinność.

            Ksiądz wychodzi z kokpitu ucieszony i od razu przystępuje do zbierania datków.
            • jot-es49 Re: Jak już o samolotach... 15.06.11, 13:47
              Eeee tam - zaraz dyżur. Po pierwsze u mnie było już po 8 a po drugie coś tam jeszcze do 400 brakuje!

              No i jak już jestem z drugiej strony Buga...

              Noworuski Vania (czyli taki nowobogacki Rosjanin) jeszcze nigdy nie latał samolotem a to wstyd...
              Postanowił poprosić swojego kumpla, który taki mały samolot posiadał aby mu pokazał jak się lata i w ogóle...
              Wystartowali normalnie i lecą - Vania po pewnym czasie stwierdza, że to nic takiego i w ogóle fajnie jest...
              Kumpel oblatany, znaczy na samolocie,postanowia więc trochę akrobacji uskutecznić - jakąś beczkę wykręcić...
              Lata, kręci, kombinuje i zerka na Vanię a ten nic - jak siedział spokojnie tak i siedzi...
              Nie wytrzymał i pyta:
              - No i jak Vania?
              - No w zasadzie wszystko w porządku - tylko to gówno co je miałem w spodniach teraz mam za kołnierzem! Nu tak wabszcze - charaszo!
              • jot-es49 Re: Jak już o Jakach... 15.06.11, 13:56
                Ulicą idzie tatuś z synkiem a nad nimi przelatuje samolot więc dziecko pyta:
                - Tato jak się nazywa ten samolot?
                - Jak!
                - Jak?
                - Tak!
                --------------------------
                Dlaczego za smoleńską katastrofę odpowiada JAK?
                To bardzo proste!
                Wystarczy tylko prawidłowo odczytać ten skrót!
                Jarosław Aleksander Kaczyński!
              • state.of.independence Re: Jak już o samolotach... 15.06.11, 14:46
                O rany, ja jeszcze nie zdążyłam napędzić tego samogonu z ziemniaków, czy choćby ogórków, a tu chyba wannę spirytusu będę musiała zaraz zdobyć... Przecież ja myślałam, że to forum zdechnie po 3 wpisach, do tego wszystkich moich ;-)

                No dobra, leci samolotem Jurek Owsiak na dużą imprezę razem z delegacją młodzieży. Nagle okazuje się, że samolot się zepsuł i zaraz spadnie. Ale też okazuje się, że jedna osoba z tej delegacji, ze strachu przed lataniem, zabrała ze sobą na pokład spadochron. Widząc to Owsiak chwyta za spadochron, zakłada go na siebie i szykuje się do skoku.
                - Jurek, Jurek, a co z nami? - dopytuje się przerażona młodzież.
                - A róbta co chceta - odpowiada Owsiak i skacze.
    • jot-es49 Nie do końca z innej beczki... 15.06.11, 15:34
      Jontek wraca do dom. Buza okrutna! Potsy a tam jego chałpa w ogniu cała. Łowiecki zabite lezom!
      Zatroskał sie Jontek i biezy pode kszys co to na roztajach stoi.
      Klenknoł i mówi:
      - Panbucku, Panbucku cozech ci ucynił, ze mnie tak doświadcas?
      Ciemna chmura sie rozsuneła - brodata głowa sie ukazała i tak peda:
      - Bo zech cie, kuźwa, nie lubia!

      A może i naszych z tutki też?
      • jot-es49 Re: Nie do końca z innej beczki... 15.06.11, 15:58
        O góralach jeszcze! Przypomniała mi się jeszcze taka wesoła piosneczka, psyspiewka racyj:

        "Jechał baca drogom,
        koło mu sksypiało...
        Hej, fciał koło łopsikać
        siuska mu urwało, hej!"

        To jo sie pytom: kto i co fciał łobsikać w tutce, co jej i sksydło i łogon urwało? Hej!
        • jot-es49 Całkiem z innej beczki... 15.06.11, 16:10
          Siedzi sobie Jontek nad potockiem, fujareckę struga. Po drugie stronie potoka Hanka biezy.
          - Hanuś! A pud ze ku mnie!
          - Dyć zas bedzies mnie dupcył! Nie pujda!
          - Kiej nie bede dupcył!
          - To po co pójda!
        • state.of.independence Re: Nie do końca z innej beczki... 15.06.11, 16:17
          Właśnie Zuzka wkleiła tu u nas jakąś swoją nową teorię, trzeba to chyba przejrzeć. A o góralach:

          Jedzie baca wozem z jarmarku, po drodze spotyka znajomą gaździnę i proponuje, że podwiezie. Gaździna się przysiada a baca zagaduje:

          - Wita co, gaździno, a jo tam wasego chłopa z moją babą na sianie ros psyłopoł. Moze się pomścimy?

          Ano, od słowa do słowa i się pomścili. Po chwili gaździna mówi:

          - A wita co baco, całkiem psepomiołam, zem jo tys wasą babę z moim chłopem ros w ksakach nasła. No to moze i za to się tys pomścimy?

          Więc i za to się pomścili. Po chwili baca mówi:

          - Gaździno, mnie się znowu psypomniało, zem jo wasego chłopa z moją babą raz w zbozu widzioł. To i za to tys się moze pomścimy?

          No i oczywiście pomścili się, po czym baca mówi, że czas ruszać dalej. Siadają razem na wóz, a gaździna do bacy:

          - Wita co baco, cosik zem sobie jesce psypomiała i moze się za to tys pomścimy?

          - Ej, gaździno, gaździno, jo tam wcole nie taki mściwy. Wio!
    • state.of.independence Re: kawały :D 17.06.11, 23:22
      Pora niemal nocna, w autobusie siedzi tylko jakiś zamroczony pijak i bez przerwy powtarza pod nosem:
      - No i dobrze... No i fajnie... No i ku...a mać!
      Kierowca dojechał do pętli i budzi delikwenta, żeby wysiadł. Pijak na to:
      - No i dobrze... No i fajnie... No i ku...a mać! - ale nawet się nie podniósł z siedzenia.
      - Panie, a czemu pan tak całą drogę przeklinasz? - dopytuje się kierowca.
      - A bo niecały rok temu ożeniłem się... - zaczyna się zwierzać pijak.
      - No i dobrze - kwituje kierowca.
      - Jakieś 9 miesięcy po ślubie żona urodziła dziecko... - kontynuuje pijak
      - No i fajnie.
      - Ale ono jest czarne... - pijak zanosi się tłumionym szlochem.
      - No i ku...a mać!
      • joanna_toja Re: kawały :D 18.06.11, 01:33
        -Wraca pijany jak bela facet do swojego domku jednorodzinnego.
        -Już jest przed domem I nagle wyrżnął twarzą w gałąź.
        -Zezłościł się strasznie I postanowił, że ją zetnie - ma przecież w domu piłę.
        -Wchodzi do domu I do progu woła do żony:
        -Gdzie piła??
        -Żona wychodzi z kuchni z deka przestraszona I mówi:
        - Ja nie piła, ja nie piła...
        - Pytam się, kur...a, gdzie piła!! - groźnie syczy mąż.
        - U sąsiada... - żona piszczy
        - A czemu dała?? - Bo piła....

        ***

        Przed porodówką stoi tata? i drze się do ślubnej, wychylającej się oknem na czwartym piętrze:
        - Urodziło się?
        - Urodziło.
        - A co: chłopiec czy dziewczynka?
        - Chłopiec.
        - A do kogo podobny?
        Żona macha ręką:
        - Nie znasz...

        ***

        Siedzi ślimak pod drzewem i wali z całej siły głową w pień. Wali, wali, aż w końcu stracił przytomność. Ledwie się ocknął, znowu zaczyna walić głową w pień. Z góry przygląda się całemu zajściu pan dzięcioł i po chwili zwraca się do swojej małżonki:
        - Kochanie, chyba już nadeszła odpowiednia pora, aby powiedzieć naszemu synkowi, że został adoptowany...
        • state.of.independence Re: kawały :D 18.06.11, 10:34
          Wchodzi facet do sex shopu i prosi o jakąś kolorową bajerancką prezerwatywę. Sprzedawca pokazuje mu zieloną, fosforyzującą w ciemności. Facet pyta się po ile.
          - Trzydzieści złotych - słyszy cenę.
          - Za drogo, nie mam tyle przy sobie. A coś tak do piętnastu złotych?
          Sprzedawca pokazuje czarną. Facet nie jest zbyt zachwycony, ale bierze bo tylko na tą go stać.

          Po pewnym czasie okazuje się, że pomimo użycia tej prezerwatywy wpadł z dziewczyną i musiał się żenić. Po jakichś dziesięciu latach synek pyta go:
          - Tatusiu, jak to jest: mama jest biała, ty jesteś biały, a ja jestem cały czarny.
          - Ty się ciesz szczeniaku - odpowiada facet - że ja wtedy trzydziestu złotych przy sobie nie miałem, bo byś dzisiaj był zielony, do tego świeciłbyś w ciemności.
          • tojabogdan Re: kawały :D 18.06.11, 12:33
            - Mamo, mamo zrób mi śniadanie....
            - Posłuchaj, to że sypiam z Twoim ojcem nie oznacza że możesz do mnie mówić
            "mamo".
            - No to jak mam mówić?
            - Normalnie, Andrzej.
            • tojabogdan Re: kawały :D 18.06.11, 12:41
              Rozwiązujący krzyżówkę pyta innego:
              - Otwór u baby na literę "p"?
              - Poziomo czy pionowo?
              - Poziomo.
              - To pisz "pysk".
      • joanna_on-line Re: kawały :D 18.06.11, 14:14
        Mężczyzna około 40-tki pomykał szosą w swoim nowiutkim Porsche. Kiedy już dwukrotnie przekroczył dozwoloną prędkość, we wstecznym lusterku zobaczył charakterystyczne czerwono-niebieskie migające światełka. Pewien mocy swojego samochodu ostro przyspieszył, ale wóz policyjny nie dawał za wygraną. Po chwili facet zdał sobie jednak sprawę, że w ten sposób może przysporzyć sobie wielu kłopotów i zjechał na pobocze.
        Policjant podszedł do niego, bez słowa sprawdził prawo jazdy i mówi:
        - To był dla mnie długi dzień, zbliża się koniec mojej zmiany. Mam dość papierkowej roboty, więc jeśli znajdzie pan jakieś dobre wytłumaczenie na swoją ucieczkę, pozwolę panu odjechać bez mandatu.
        Mężczyzna pomyślał chwilkę i rzekł:
        - W zeszłym tygodniu moja żona zostawiła mnie dla jakiegoś policjanta. Bałem się, że chce mi ją pan oddać.
        - Życzę miłego weekendu - powiedział policjant.

        ***
        On i ona siedzą blisko siebie na kanapie. Dzwoni telefon. Ona odbiera:
        - Kto dzwonił?
        - Mój mąż.
        - O! Co mówił?
        - Że spóźni się do domu, bo gra z tobą w brydża...

        ***
        Na plazy w Kaliforni spotykaja sie dwie pchly. Jedna z nich trzesie sie i jest strasznie przemarznieta....
        - Czemu sie tak trzesiesz?
        - A, bo przyjechalam tu na wasach motocyklisty i strasznie mnie przewialo.
        - To na drugi raz zrob tak jak ja: skacze sobie na lotnisko, upatruje jakas stewardesse, wskakuje jej pod spodniczke, wchodze pod majteczki, i cala noc spie w przytulnym i cieplym "lasku".
        - OK, tak zrobie nastepnym razem...
        Spotykaja sie na drugi rok i sytuacja sie powtarza...tamta pchla trzesie sie znowu z zimna.
        - I co, nie skorzystalas z moich rad?...
        - Zrobilam dokladnie jak mowilas: - poskakalam na lotnisko, upatrzylam stewardesse, wskoczylam jej pod spodniczke, pod majteczki, znalazlam przytulny "lasek" i zasnelam.....

        A jak sie obudzilam bylam w wasach motocyklisty.
        • joanna_on-line Re: kawały :D 18.06.11, 14:29
          Gość chciał rozweselić żonę mającą właśnie TE DNI, zadając jej
          pytanie:

          - Ile kobiet, ze stresem przedmiesiączkowym, jest potrzebnych by
          wymienić przepaloną żarówkę?

          Odpowiedz żony brzmiała:

          - Jedna! Tylko jedna! A wiesz DLACZEGO? Ponieważ jest jeszcze ktoś w tym
          domu, kto wie JAK wymienić przepalona żarówkę!
          Wy, mężczyźni byście się nawet nie zorientowali, że jest PRZEPALONA!
          Siedzielibyście w ciemnościach TRZY DNI, zanim byście zrozumieli, że coś
          KU...A jest nie tak!
          A jeśli to już zrozumiecie, to nie jesteście w stanie znaleźć w domu
          zapasowej żarówki, pomimo tego, ze od 17 lat SA ZAWSZE w tej samej
          pier...nej szafce!
          A jeżeli już stałby się CUD i w jakiś niewytłumaczalny sposób
          znajdziecie w końcu te pier...ne żarówki, to przez dwa jeb...e dni
          problemem nie do pokonania będzie POSTAWIENIE KRZESŁA pod żyrandolem i
          WYMIENIENIE tej PIER...EJ ŻARÓWKI.
          Kolejne DWA kur...skie dni zajmie wam ODSTAWIENIE tego jeb...go KRZESŁA
          z powrotem na miejsce!
          A w miejscu gdzie stało, i tak na podłodze zostanie pier...ny, PUSTY,
          ZGNIECIONY KARTONIK po wkręconej, nowej żarówce bo wy nigdy k..wa, ale
          to NIGDY NIE POTRAFICIE po sobie posprzątać!
          Gdyby nie my, to byście do usranej śmierci brnęli po pachy w śmieciach,
          i dopiero gdyby zginał wam PIER...NY PILOT OD TELEWIZORA,
          zatrudnilibyście pod hasłem: "AKCJA RATUNKOWA" całą pier...ną armię do
          tego jeb...go sprzątania!
          I TAK KU...A DO ZAJEBANIA, CAŁE ŻYCIE Z KRETYNAMI...

          I tu nastąpiła chwila ciszy po której maż usłyszał:
          - Przepraszam kochanie, o co pytałeś?
        • joanna_on-line Re: kawały :D 18.06.11, 14:34
          Paryż. W barze siedzi młody mężczyzna i dziewczyna.
          - Koleżanka się spieszy? - zagaduje mężczyzna.
          - Nie, koleżanka się nie spieszy - przekornie odpowiada dziewczyna.
          - Koleżanka napije się kawy?
          - Tak, napiję się kawy...
          - Koleżanka wolna?
          - Nie, mężatka...
          - Mężatka? A koleżanka może zadzwonić do domu i powiedzieć, że została zgwałcona w barze?
          - Tak, koleżanka może zadzwonić do domu i powiedzieć, że ją zgwałcili 10 razy.
          - 10 razy?!
          - Kolega się spieszy?
          • state.of.independence Re: kawały :D 18.06.11, 14:39
            Dziewczyna i chłopak siedzą na ławce w parku. Chłopak próbuje ciągnąć rozmowę, a dziewczyna w kółko:
            - O, jakie te listki zielone, a jakie to niebo niebieskie!
            Zdenerwowany chłopak mówi w końcu:
            - Kochanie, pleciesz w kółko to samo od jakichś dwóch godzin. Powiedz w końcu choć jedno konkretne słowo.
            - Małżeństwo! - wypala dziewczyna.
            - O, jakie te listki zielone, a jakie to niebo niebieskie! - stwierdza chłopak.
            • joanna_on-line Re: kawały :D 18.06.11, 14:44
              tatusiu, jaka jest roznica miedzy teoria a praktyka?
              - powiem ci, ale musisz zrobic najpierw to o co cie prosze.
              - ok
              - idz do siostry i spytaj ja, czy przespalaby sie z nieznajomym mezczyzna za $1 mln

              - powiedziala, ze owszem, chetnie.
              -ok, to teraz pojdz do mamy i spytaj o to samo, tylko nie mow ze ja cie wyslalem.
              -ok.

              - mama z poczatku powiedziala ze absolutnie nie, ale potem sie namyslila i powiedziala, ze za milion to tak.
              - no widzisz, i to jest wlasnie roznica miedzy teoria a praktyka. teoretycznie, mamy 2 miliony. a w praktyce mamy w domu dwie dziwki.
              • state.of.independence Re: kawały :D 18.06.11, 15:02
                Matematyka, fizyka teoretyka i fizyka doświadczalnego poddano eksperymentowi. Każdego z nich zamknięto na miesiąc w pomieszczeniu, gdzie za pancerną szybą, na wysokości około 2 metrów leżała sztabka złota. Na wydobycie sztabki złota każdy miał równy miesiąc. Każdy też został zaopatrzony w niezbędny prowiant, między innymi konserwy w puszkach.

                Matematyk siedział cały miesiąc, liczył jakieś skomplikowane równania, ale nie wyliczył z ich pomocą jak wydostać sztabkę złota.

                Fizyk teoretyk zaczął rysować jakieś rysunki poglądowe, wymyślać założenia: załóżmy, że szyba jest nieskończenie cienka i że mamy kamień o nieskończenie dużej masie, to wystarczy rzucić tym kamieniem pod kątem alfa...

                No ale kamienia w pomieszczeniu nie było żadnego, a tym bardziej odpowiadającego założeniom i teoretyk rozwiązał zagadnienie na papierze, ale sztabki nie wydostał.

                Fizyk doświadczalnik nic liczyć nie zaczął, usiadł, otworzył najpierw piwo i jedną konserwę, pojadł dobrze. Otworzył kolejne piwo i drugą konserwę. Po czym złapał wszystkie puszki i na ślepo zaczął walić nimi w okienko. W końcu za którymś razem udało mu się zbić szybę.
          • joanna_on-line Re: kawały :D 18.06.11, 14:40
            Statystyka o nas:

            Potrzebne jest 7 sekund żeby jedzenie z ust przeszło do żołądka
            Ludzki włos wytrzymuje obciążenie 3 kg
            Długość męskiego penisa jest równa długości kciuka razy 3
            Udo jest tak twarde jak cement
            Serce kobiety bije szybciej niż mężczyzny
            Na każdej stopie mamy ok. tysiąca miliardów bakterii
            Kobieta mruga dwa razy szybciej od mężczyzny
            Używamy 300 muskułów tylko żeby utrzymać balans jak stoimy
            Kobiety już dawno przeczytały ten tekst
            Mężczyźni w dalszym ciągu oglądają swój kciuk
            • state.of.independence Re: kawały :D 18.06.11, 14:51
              joanna_on-line napisała:

              > Długość męskiego penisa jest równa długości kciuka razy 3


              Na egzaminie z anatomii profesor pyta studentkę:
              - Jaki ludzki narząd może zwiększyć swój rozmiar aż sześciokrotnie?
              - Noooo, to chyba będzie męski członek - odpowiada zmieszana studentka.
              - Niestety, proszę pani, z egzaminu niedostateczny. To źrenica w oku. Ale gratuluję niesamowitego chłopaka - stwierdza profesor.

              __________________


              Na egzaminie z anatomii student dostaje trzy pytania i na żadne nie potrafi poprawnie odpowiedzieć.
              - No to dam panu ostatnią szansę. Niech pan omówi to zagadnienie, które pan umie najlepiej - mówi profesor.
              - Może być prawy staw kolanowy? - pyta student.
              - A proszę bardzo.

              Student omawia prawy staw kolanowy i w końcu profesor się lituje i wpisuje tróję do indeksu. Po czym wchodzi kolejny i sytuacja się powtarza. Student również umie omówić tylko prawy staw kolanowy i również dostaje tróję. Przychodzi kolej na trzeciego studenta i on też nie potrafi odpowiedzieć na pytania zadane przez profesora.
              - A co pan na dzisiaj przygotował najlepiej - pyta w końcu profesor.
              - Prawy staw kolanowy - z nadzieją w głosie odpowiada student.
              - Prawy staw kolanowy? Hmmmm... Tu już dwóch pana poprzedników mówiło o prawym. Niech pan dla odmiany omówi lewy - stwierdza profesor, a tymczasem student zamiera z przerażenia.
        • state.of.independence Też o pchłach 18.06.11, 14:35
          Spotykają się dwie pchły.
          - A gdzie to się podziewałaś tak długo, że cię tyle czasu nie widziałam? - pyta pierwsza.
          - Noooo, przez ponad pół roku siedziałam na krecie - odpowiada ze snobizmem w głosie druga.
    • joanna_on-line Re: kawały :D 18.06.11, 20:10
      Rozmawia dwóch mnichów, młody ze starszym na temat zbiorów znajdujących się w tamtejszej bibliotece.
      - Mistrzu, wybacz, że pytam, ale co by się stało gdyby mnich przepisujący księgi się pomylił i jakieś zdanie przepisał błędnie?
      - Nie, to niemożliwe, nikt się nie myli.
      - No, ale jakby się ktoś pomylił, to co by się stało?
      - Mówię ci, że nikt się nie myli, znasz tekst biblii na pamięć? Przyniosę ci jedna z pierwszych kopii i zobaczysz, że nic, a nic nie odbiega od tej z której i ty się uczyłeś...
      - Mnich poszedł po ów tekst i nie ma go godzinę, dwie, trzy... w końcu młody mnich zniecierpliwił się i poszedł szukać mistrza. Znalazl go w bibliotece siedzącego nad dwoma tekstami biblii (jeden z którego się wszyscy uczyli, a drugi ten jeden z pierwszych kopii najbliższych oryginałowi) i płacze...
      - Mistrzu co się stało?!?
      - W pierwszym tekście jest napisane "będziesz żył w celi bracie", a w kolejnych kopiach "będziesz żył w celibacie"...
    • state.of.independence kawały nieprzyzwoite 19.06.11, 21:18
      W sądzie toczy się sprawa o gwałt. Sędzia pyta pokrzywdzoną:
      - Czy opierała się pani w trakcie gwałtu?
      - Tak, wysoki sądzie, opierałam się o ścianę - pada odpowiedź.
      Sędzia zadaje kolejne pytanie:
      - Czy oskarżony napastował panią przed gwałtem?
      - Nie, wysoki sądzie. Taka świnia, że zrobił to "na sucho".

      ______________________________________________________

      No i kolejna sprawa o gwałt. Wchodzi powódka: zdrowa baba ze wsi, dobre 1,90 metra wzrostu i przynajmniej 100 kilo wagi. Sędzia patrzy z lekkim niedowierzaniem, ale nic nie komentuje. Wprowadzają oskarżonego, a tu się okazuje, że kurdupel, nie więcej niż 1,50-1,60 metra, przy tym ważyć może jakieś 50 kilo. Sędzia dziwi się coraz bardziej i zadaje poszkodowanej pierwsze pytanie:
      - Czy jest pani absolutnie pewna, że to ten mężczyzna panią zgwałcił?
      - Tak, jestem absolutnie pewna.

      Sędzia dziwi się coraz bardziej:
      - A jak w takim razie dokonał tego gwałtu?
      - Dokonał przy użyciu sporego garnka...

      Sędzia już całkiem nie może uwierzyć, ale posyła woźnego po odpowiedni garnek w celu przeprowadzenia wizji lokalnej. Gdy już garnek jest przyniesiony mówi do oskarżonego:
      - Proszę stanąć na tym garnku - przygląda się, przygląda, ale coś mu nadal nie pasuje. - Czy jest pani pewna, że to aby tak było z tym gwałtem? - zwraca się do powódki.
      - Ależ nie, wysoki sądzie! Wcale tak nie było! On mi ten garnek na głowę zarzucił, a potem tylko za te uszka... za te uszka się podciągał do góry...
      • tojabogdan do w cipy 19.06.11, 21:53
        Stefan bije się z myślami:
        "Przecież nie jestem pierwszym lekarzem, który sypia ze swoją pacjentką i po mnie też na pewno jakiś lekarz będzie sypiał ze swoją pacjentką", trochę uspokoił sumienie aż tu nagle głos ze środka:
        "No tak Stefan, ale Ty jesteś przecież weterynarzem."



        Przychodzi ginekolog do neurologa w poradni
        - Jędruś mówię Ci coś niesamowitego. Mam pacjentkę w gabinecie co ma łechtaczkę jak arbuz..
        Neurolog:
        - Co ty niemożliwe
        - No choć zobacz
        - Nie mam czasu mam pełno pacjentów
        - No chodź na chwilę
        Idą do gabinetu ginekologa, a tam pacjentka leży na fotelu, ale na oko neurologa całkiem normalna:
        - No przecież normalna
        Ginekolog:
        - No, ale spróbuj...


        Przychodzi baba do lekarza z książką w ustach. Lekarz pyta:
        - Co pani jest?
        - Facebook.


        Gabinet lekarski w przychodni rejonowej w Rejowcu Fabrycznym. Akurat czwartek, więc przyjmuje psychiatra. Wchodzi gościu - na oko jakieś 47 lat, grubawy, łysiejący na czubku głowy, w okularach, ma pekaesy. Zezuje i przegina głowę na lewo.
        - Na co się Pan uskarża? - pyta lekarz.
        - Żo-żo-żona mi sieeeee pu-pu-puszcza!
        - A gdzie teraz wiernej szukać? - mówi lekarz.
        - Sy-sy-syn włóczy się i chu-chu-chuligani.
        - No, ale jeszcze nikogo nie zabił, nie?
        - No-no-no iii... sz-sz-szczam w nocy do łó-łó-łóżka.
        - Spróbujemy zaradzić. Proszę łykać nervosal dwa razy dziennie i przyjść za dwa tygodnie.
        Po dwóch tygodniach koleś przychodzi. Roześmiany, dżinsy czerwone, sweterek w romby.
        - Co słychać? - pyta medyk.
        - Wporzo.
        - Jak żona?
        - Puszcza się. Ale gdzie teraz szukać wiernej?
        - Synalek?
        - Rozrabia. Ale nikogo nie zabił.
        - A jak tam w nocy?
        - Szczam. Ale do rana zawsze zdąży wyschnąć.


        • tojabogdan Re: do w cipy 20.06.11, 20:59
          Rodzice chłopaka wychodzili do teatru, matka robiła ostatnie szlify w łazience, a ojciec wszedł do salonu i widząc leżącego na kanapie syna mówi do niego:
          - Synu wiem, że dzisiaj jak nas nie będzie przychodzi do Ciebie twoja koleżanka Ania i wiem co będziecie robić.
          Syn spojrzał na ojca i skinieniem głowy potwierdził, że ten ma rację, po czym ojciec dalej kontynuował.
          - Pamiętaj tylko, że masz ją ze***ąć tak żeby poczuła, że jesteś kość z kości i krew z krwi moim synem.
          - Ależ tato jasne, że tak będzie
          - Ale pamiętaj krew z krwi
          - No jasne tato
          - A gumki masz?
          - No jasne tato, że mam
          Po czym wyszli do teatru. Po powrocie mama koleżki poszła do łazienki zmywać make up, a ojciec wchodzi do salonu i widzi na kanapie rozłożonego syna, który z błogim uśmiechem na twarzy oczami zamglonymi od niedawnego widocznego wysiłku przeciąga się i pręży.
          - I jak synku, dobrze było?
          - No jasne tato, zajebiście - mówi rozanielonym głosem syn
          - A ile miałeś orgazmów? - nie odpuszcza ojciec
          - Ja? Z siedem!
          - A ona? - pyta szczęśliwy ojciec
          - Nie przyszła
    • state.of.independence Re: kawały :D 25.06.11, 19:46
      W szpitalu psychiatrycznym pacjent w środku nocy idzie do dyżurki i budzi lekarza:
      - Panie doktorze, panie doktorze, Zenek znowu wlazł po ciemku na stół i udaje zapaloną lampę.
      - Nic mu nie będzie, rano się nim zajmę - mruczy niezadowolony lekarz.
      - Panie doktorze, ale ja nie zasnę przy świetle...
      • tojabogdan pójście na łatwiznę 25.06.11, 22:51
        Stoi sobie policjant z "suszarką" na poboczu i się nudzi. Nagle na horyzoncie pojawia się nowiutki mercedes i oczywiście smerf go zatrzymuje. Ku jego wielkiemu zdziwieniu, za kierownicą siedzi obszarpany śmierdzący żul. Policjant totalnie zaskoczony pyta:
        - Kurde! Tyle lat pracuję i nie stać mnie na takiego merca, a ty taki obszarpany takim cackiem się bujasz. Jak to możliwe?
        - Bo ja mam taki dar: jak nasikam łysemu na głowę, to mu włosy odrastają.
        Jednemu nowobogackiemu nasikałem i mi tego merca podarował. Policjant zdejmuję czapkę i nadstawia łysą pałę:
        - Posikaj i na mnie to nie zapłacisz mandatu i puszcze cię wolno!
        Żul rozpina rozporek, wyciąga zapyziałego fiuta i zaczyna sikać. Z tylnego siedzenia mercedesa słychać histeryczny śmiech:
        - O w mordę! Za taki numer to ci i mieszkanie kupię!


        Psychiatra odbiera telefon. Głos w słuchawce mówi:
        - Niech pan powie, czy to normalne: od kilku miesięcy jeden facet trąbi o szóstej rano w swoją trąbkę i budzi ponad setkę ludzi. Czy można coś z tym zrobić?
        - Oczywiście, zaraz przyjadę. Proszę podać adres.
        - Koszary, jednostka wojskowa


        Wraca informatyk do domu, patrzy, a żona leży goła w łóżku z jakimś obcym facetem. A oczy u nich jakieś takie chytre. Rzuca się do komputera - faktycznie: zmienili hasło

        Śnieżka siedzi z 7 krasnoludkami. Śnieżka szczebiocze:
        - Ale macie śliczne imiona, Gburek, Śpioch... A czemu na Gapcia mówicie Gapcio?
        Krasnoludki spoglądają na siebie nerwowo, wreszcie któryś duka:
        - No bo tyle lat, a on ciągle daje się nabrać na ten numer z mydłem pod prysznicem...


        Chłopak bzyka dziewczynę w samochodzie. Podchodzi policjant i pyta:
        - Co robicie obywatelu?
        - Bzykam dziewczynę.
        - No to teraz moja kolej - rzekł policjant rozpinając rozporek.
        - Czemu nie. W sumie nie robiłem tego nigdy z policjantem - odpowiedział chłopak


        Wychodzi Jezus z budynku IPN-u. Smutny idzie, z opuszczoną głową. W końcu mówi sam do siebie:
        - A ja przez dwa tysiące lat myślałem, że to Judasz.


        Zasypaną śniegami tajgą jadą saniami: Rosjanin, Polak, Niemiec i Amerykanin. Nagle do sań doskakuje stado głodnych wilków. Już mają ich dopaść, lecz Ruski wyrzuca z sań Niemca. Wilki rozszarpują nieszczęśnika. Nie na długo powstrzymuje to zwierzęta, które doganiają sanie. Ruski wyrzuca Amerykanina. Wilki rozszarpują go, jednak po chwili znów są przy saniach. Wówczas Ruski wyjmuje strzelbę i po kolei strzela do każdego z wilków.
        - Dlaczego - pyta Polak - od razu ich nie zastrzeliłeś?
        Ruski wyjmuje butelkę wódki.
        - Coś ty!? Pół litra na czterech?

        Małżeństwo z dwudziestoletnim stażem, żona krząta się w kuchni, mąż coś naprawia. W pewnej chwili mąż woła:
        - Stara! Chodź na chwilę.
        - Co?
        - Potrzymaj ten drucik.
        Żona posłusznie chwyta kabelek, po czym pyta:
        - I co?
        - Nic, widocznie faza jest w tym drugim...


        Co zrobić żeby kobieta krzyczała jeszcze godzinę po stosunku?
        Wytrzeć małego o firankę!


        Mężowi zaginęła żona. Kamień w wodę! On szaleje: wydzwania na policję, pogotowie, szuka po szpitalach, dręczy rodzinę i znajomych - NIC!
        Po dwóch dniach usilnych poszukiwań wpada do domu i... słyszy jakiś hałas w kuchni. Zagląda i widzi, że żona krząta się przygotowywując mnóstwo kanapek...
        - Kochanie, ja tu od zmysłów odchodzę, co się stało, gdzie byłaś, pół miasta Cię szuka!
        - Ach, skarbie, nie uwierzysz, co mi się przytrafiło: porwało mnie paru facetów, zawiozło "na chatę", a tam przymusili do seksu: orgie, seks w pojedynkę, dwójkami, trójkami, grupowy, pozycje takie, siakie, z przodu, z tyłu, afrodyzjaki, gadżety, no mówię ci - koszmar! I tak przez cały tydzień!
        - Zaraz, zaraz, skarbie, jaki tydzień? Przecież nie było Cię dwa dni?
        - No tak, ale ja tylko wpadłam na chwilę po kanapki!


        Facet domyślił się, że żona go zdradza. Pewnego wieczoru zaczekał, aż wyjdzie z domu, po czym wskoczył do taksówki nakazał kierowcy ją śledzić. Chwilę później wszystko było jasne - żona pracowała w agencji towarzyskiej! Zszokowany facet mówi do taksówkarza:
        - Chcesz pan zarobić stówę?
        - Jasne! Co mam robić?
        - Wejść do agencji, zabrać moją żonę, wsadzić ją do taksówki i zawieść nas oboje do domu.
        Taksówkarz zabrał się do pracy. Kilka minut później drzwi agencji otworzyły się z hukiem i pojawił się taksówkarz trzymający za włosy wijącą się kobietę. Otworzył drzwi samochodu, wrzucił ją do środka i powiedział:
        - Trzymaj pan ją!
        A facet krzyknął do taksówkarza:
        - To nie jest moja żona!
        - Wiem, ku**a, to moja! Teraz idę po pańską!








        • tojabogdan niebezpieczny kawał! 25.06.11, 23:09
          "Na lekcji pani pyta dzieci, kto udźwignie najwięcej arbuzów... Mówi Małgosia:
          - Ja udźwignę 2!
          Pani pyta:
          - A w jaki sposób?
          - Po jednym w każdej ręce...
          Henio podnosi rękę i woła, że uniesie trzy. Pani zaskoczona pyta:
          - Heniu... a w jaki sposób chcesz to zrobić?
          - No... dwa pod ręce, a trzeci na dzidę...
          - Heniu! Jak możesz takie wulgarne rzeczy mówić?!!
          Tymczasem na końcu sali Jasio woła, że uniesie 5 arbuzów. Pani znów zaskoczona pyta w jaki sposób Jasio to zrobi. Na to Jasio mówi:
          - Dwa pod ręce i Henia na dzidę"

          Dostałem napadu śmiechu, który przeszedł w napad kaszlu, ale jakoś przeżyłem,
          teraz będę też brać wszystko i wszystkich na dzidę
        • tojabogdan dowcip niebezpieczny 25.06.11, 23:33
          Na lekcji pani pyta dzieci, kto udźwignie najwięcej arbuzów... Mówi Małgosia:
          - Ja udźwignę 2!
          Pani pyta:
          - A w jaki sposób?
          - Po jednym w każdej ręce...
          Henio podnosi rękę i woła, że uniesie trzy. Pani zaskoczona pyta:
          - Heniu... a w jaki sposób chcesz to zrobić?
          - No... dwa pod ręce, a trzeci na dzidę...
          - Heniu! Jak możesz takie wulgarne rzeczy mówić?!!
          Tymczasem na końcu sali Jasio woła, że uniesie 5 arbuzów. Pani znów zaskoczona pyta w jaki sposób Jasio to zrobi. Na to Jasio mówi:
          - Dwa pod ręce i Henia na dzidę.
    • state.of.independence zapowiedzi 04.07.11, 21:14
      Na wsi ksiądz wyczytuje zapowiedzi, a stara się przy tym żeby zapowiedzi brzmiały bardzo uroczyście. W pewnej chwili czyta:
      - Barbara z Janem, Jedligówna z Chrzanem...
      Słysząc pomruk śmiechu ksiądz poprawia się:
      - Barbara i Jan, Jedligówna i Chrzan...
    • state.of.independence o Zuzce 04.07.11, 21:28
      Snuję się Zuzka po lesie bez wyraźnego celu, ale zapuszcza się coraz głębiej i głębiej w gęstwinę. W końcu natknęła się na leśniczego.
      - Dziewczynko, a ty się nie boisz sama chodzić po lesie? Jeszcze cię ktoś zgwałci! - upomina ją leśniczy.
      - O, jakby pan był taki miły to ja już bym dalej nie szła - rozpromienia się Zuzka.
    • state.of.independence o Niegraczu 04.07.11, 21:31
      Niegracz leży na kanapie przed telewizorem, podchodzi do niego jego malutki synek i pyta:
      - Tato, tato, a niania będzie jutro z mną spała?
      - Ze mną - Niegracz odruchowo poprawia dzieciaka.
      - Eeee, zawsze tylko z tobą i z tobą! - stwierdza rozżalony malec.
    • maccard Okazja na allegro! 05.07.11, 10:54
      Kliknij "Kup teraz".

      mistrzowie.org/292055/Kucyk
    • maccard Pomysł na ścianę 05.07.11, 12:32
      mistrzowie.org/278464/Pomysl-na-sciane
      • state.of.independence Re: Pomysł na ścianę 05.07.11, 18:31
        O kurde, a ja się zastanawiałam co z przybrudzoną ścianą zrobić, żeby nie było widać :-)
        • joanna_on-line może to nie kawał, a... 24.08.11, 20:27
          samo życie ;)))

          https://www.drzyjlacha.eska.pl/dl-content/imager/dlp_pictures//gfa-a-a/8/r/img8rFvgk.jpg
    • joanna_on-line jakoś mi nie pasuje tytuł wątku Bogdana ;))) 28.01.12, 19:31
      Konferencja właścicieli browarów, po jej zakończeniu wspomniani szefowie idą razem do baru.

      Szef browaru Okocim podchodzi i mówi:
      - Proszę najlepsze piwo świata - oczywiście Okocim.

      Kolejny szef zamawia:
      - Poproszę najlepsze polskie piwo - Warka Strong (i nie ma mocnych...)

      Kolej na szefa Lecha, zamawia:
      - Lej pan najlepsze piwo - zimnego Lecha oczywiście...

      Na koniec podchodzi szef Żywca:
      - Poproszę colę..

      Barman jest trochę zdziwiony, ale podaje colę. Pozostali szefowie patrzą na tego z Żywca i pytają:
      - Ale dlaczego wziąłeś colę???

      A on z rozbrajającą szczerością:
      - Skoro wy nie pijecie piwa, to i ja nie będę :)
    • state.of.independence o zajączku 12.05.12, 23:47
      Wpada zajączek do baru i wrzeszczy na całe gardło:

      - Kto mi ukradł konia? Jak się dowiem kto - zrobię to samo, co mój pradziad sto lat temu.

      Cisza jak makiem zasiał, wszystkie zwierzątka kładą uszy po sobie. No więc zajączek znowu krzyczy:

      - Kto mi ukradł konia? Jak się dowiem kto - zrobię to samo, co mój pradziad sto lat temu.

      Cały czas cisza i nikt się nie przyznaje, więc zajączek powtarza to samo po raz trzeci. W końcu z kąta wstaje niedźwiedź i spokojnie mówi:

      - Ja ukradłem. A co zrobił twój pradziad sto lat temu?

      - Eeee, nic takiego - odpowiada pokornie zajączek. - Po prostu wrócił do domu na piechotę.
      • joanna_on-line Re: o zajączku 13.05.12, 01:09
        Idzie zajączek przez las i podskakuje i śpiewa -
        - Idę na dziewczynki, idę na dziewczynki...
        Zauważył go krecik i mówi do zajączka:
        - Mogę iść z tobą? wiesz, że słabo widzę i wstydzę się rozmawiać z dziewczynkami...
        - No dobra - mówi zajączek
        Idą razem i śpiewają.
        Zajączek podskakuje ze szczęścia i w pewnym momencie przewrócił się o korzeń i mówi
        - O ku*rwa!
        A krecik:
        - Dzień dobry..
        • joanna_on-line Re: o zajączku 13.05.12, 01:20
          Przychodzi zając do lisicy i pyta:
          - Mąż jest?
          - Nie ma.
          - A więc moja droga mam dla Ciebie propozycję, dam Ci tą stówkę jak mi buzi dasz..
          - A nie, nie nigdy w życiu ja jestem mężatką, nie zrobię tego!
          - Na pewno? - mówi zając wymachując banknotem
          - No dobra
          Lisica całuje namiętnie zająca, za co dostaje sto złotych.
          - No lisica, gorąca jesteś. Wiesz co dam Ci jeszcze sto złotych jak się przede mną rozbierzesz.
          - Nie do tego to ja się nie posunę nigdy, nie rozbiorę się przed tobą za żadne pieniądze!
          - Na pewno? - mówi zając wymachując pieniędzmi
          - No dobra
          Lisica rozbiera się przed zającem i dostaje zapłatę
          - Kochana dostaniesz kolejną stówkę, jeśli się ze mną prześpisz!
          - Za kogo ty mnie masz, co ty sobie myślisz, że kto ja jestem co?- krzyczy oburzona lisica
          Ale po chwili rzuca się na zająca i zaczynają się kochać.
          Zając płaci lisicy i wychodzi zadowolony jak nigdy.
          Po pewnym czasie wraca mąż lisicy.
          Patrzy a jego żona jakaś inna, cicha, wcale się nie odzywa, tylko krząta się po kuchni.
          - Co się stało kochanie?
          - A nie nic wszystko w porządku
          - Był zając?
          - No... był.
          - Oddał trzy stówy?
          • state.of.independence o wilku i zającu 13.05.12, 17:33
            Wilkowi urodził się pierworodny syn więc wyprawił chrzciny z wielką pompą, a na ojca chrzestnego poprosił zająca. W trakcie przyjęcia wszyscy pochylają się nad becikiem chwaląc malucha.

            - No, jakie pazury - mówi wiewiórka. - Zupełnie po tatusiu.

            Wilk słucha tego cały rozpromieniony.

            - A jakie zębiska - mówi lis. - Zupełnie po tatusiu.

            Wilk cały czas słucha rozpromieniony.

            - A te uszy - chichocze zajączek. - Zupełnie po...

            Wilk patrzy na malucha, patrzy na zająca, znowu patrzy na malucha i rzuca się na zajączka krzycząc:

            - Czekaj zającu, ja ci jeszcze pokażę!
    • joanna_on-line Re: kawały :D 19.05.12, 10:41
      Lublin. Targowisko na Podzamczu. Z żuka gostek sprzedaje kapustę. Na tabliczce napisał:
      1 kapusta - 13 zł
      3 kapusty - 40 zł
      - Poproszę jedną kapustę - prosi klient. Płaci 13 zł, zabiera kapuchę. I tak trzy razy. Po czym mówi:
      - Kolego, kupiłem 3 kapusty za 39 złotych, choć ty napisałeś, że za 3 należy się 40. Aleś ty debil!
      - Taaa, kuźwa, następny geniusz... - mruczy rolnik. - Każdy kupuje po 3 kapusty i uczy mnie marketingu...
    • joanna_on-line Re: kawały :D 23.05.12, 02:30
      Szef duzego przedsiebiorstwa probuje zlapac swojego pracownika w zwiazku z pilnym problemem. Poniewaz pracownika ciagle nie ma w pracy, wybiera jego numer domowy. Telefon odbiera dziecko i szeptem mowi:
      - Slucham?
      - Czy tata jest w domu? - zapytal szef.
      - Tak - wyszeptalo dziecko.
      - Moge z nim porozmawiac?
      - Nie - ze zdziwieniem szef uslyszal wyszeptana odpowiedz.
      - A mama jest w domu?
      - Tak - znow wyszeptalo dziecko.
      - Moge z nia porozmawiac?
      - Nie - w odpowiedzi uslyszal szept.
      - A moze jest jeszcze ktos dorosly w domu?
      - Tak, policjant - znowu szeptem...
      - No to czy moge porozmawiac z policjantem?
      - Nie, jest zajety - dalej szept.
      - Czym zajety?!
      - Rozmawia z mama i tata i strazakiem - znow szept.
      Szef zaczal sie powoli niepokoic, a w tle coraz glosniej narastal szum.
      - Co to za halas?
      - Helikopter - ciagle szept.
      - A co on tam robi? ! - pyta coraz bardziej zaniepokojony szef.
      - Grupa poszukiwawcza wlasnie wyladowala - dalej szept.
      - A czego oni beda szukac? ! - pyta juz powaznie zaniepokojony, zeby nie powiedziec przerazony szef.
      Dzieciecy glosik szeptem mowi tylko jedno slowko:
      - Mnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka