Dodaj do ulubionych

Rzeczy, których nie lubię, nie cierpię lub irytują

24.06.11, 18:51
Można dodawać swoje!!!

1) Kataru, a raczej jego skutków - zapuchniętego i oblazłego nosa.
2) Ludzi, którzy głoszą coś specznego z logiką lub rzeczywistością.
3) Krzyżowców z ich latającą pałatką i krzyżem na kółkach, głoszących ewidentnie dziwne rzeczy, plujących na ludzi, którzy próbują z nimi dyskutować lub robić im zdjęcia.
4) Kaczyńskiego Jarosława za całokształt - nie do przyjęcia przez myślącego człowieka.
5) Kota Alika - za to, że nie poszuka sobie porządnego właściciela.
6) Karaluchów - szczęście, że nie mam z nimi do czynienia, bo się brzydzę i nie mam ich w domu.
7) Ludzi, którym jest wszystko jedno, w jakiej są partii i transferują się to tam to tam.
8) Ciasta pod każdą postacią - nie smakuje mi.

Może jeszcze coś dodam, co mi na myśl przyjdzie.
Obserwuj wątek
    • state.of.independence Re: Rzeczy, których nie lubię, nie cierpię lub ir 24.06.11, 19:20
      ingeborga.dapkunaite napisała:


      > 5) Kota Alika - za to, że nie poszuka sobie porządnego właściciela.

      A ja znowu stanę w obronie biednego kota. Powiedz mi, jaki wybór ma w życiu kot? On i tak jest na z góry przegranej pozycji.
      • ingeborga.dapkunaite Re: Rzeczy, których nie lubię, nie cierpię lub ir 24.06.11, 19:28
        Mógł se pójść na spacer i znaleźć kogoś odpowiedzialnego. A nie zadawać się z kimś, kto o niego nie dba. Nochyba że też ma ciężkie zmiany charakterologiczne. Tam już jeden kot samobójstwo popełnił, skacząc z okna na asfalt. Poprzednik Alika.
        • state.of.independence Re: Rzeczy, których nie lubię, nie cierpię lub ir 24.06.11, 19:52
          Kot to na pewno sam bez zgody pana na spacer iść nie może. Nawet moje kocice jak na balkon wylezą, a zobaczą, że się gniewam o podgryzanie roślin to w podskokach do domu natychmiast uciekają.

          A samobójstwo poprzednika Alika jest najlepszym dowodem na to, że kot żadnego wyboru w życiu nie ma, no chyba, że zdecyduje się targnąć na swoje życie.
          • ingeborga.dapkunaite Re: Rzeczy, których nie lubię, nie cierpię lub ir 24.06.11, 20:09
            A może go więzi i na sznurku trzyma przywiązanego i kot istotnie wyboru nie ma? Uwolnić Alika! Niech ma prawo wyboru - od czego jest Prawo i Sprawiedliwość?!
            • state.of.independence Re: Rzeczy, których nie lubię, nie cierpię lub ir 24.06.11, 20:11
              I znowu się mylisz. Kota nie potrzeba wiązać na sznurku. On sam się przywiązuje do właściciela i nic tu nie pomoże.
              • ingeborga.dapkunaite Re: Rzeczy, których nie lubię, nie cierpię lub ir 24.06.11, 20:22
                Biedny Alik. :-( Co też może mieć w łebku? Poprzednik nie wytrzymał, a miał łatwiej.
                • state.of.independence Re: Rzeczy, których nie lubię, nie cierpię lub ir 24.06.11, 20:36
                  Może Alik tak lubi? Pociesz się - jeśli zespół Macierewicza dopadł również Alika, to on w łebku już nic nie ma.
                  • ingeborga.dapkunaite Re: Rzeczy, których nie lubię, nie cierpię lub ir 24.06.11, 20:41
                    Biedak. :-( Wycofuję punkt o Aliku, bo mi się go żal zrobiło.
                    • state.of.independence Re: Rzeczy, których nie lubię, nie cierpię lub ir 24.06.11, 20:49
                      To wycofaj też o karaluchach. One nawet porządnego mózgu nie mają. Też biedne stworzenia.
                      • ingeborga.dapkunaite Re: Rzeczy, których nie lubię, nie cierpię lub ir 24.06.11, 21:04
                        O karaluchach - w życiu! Ja ich nienawidzę i boję się! Pfuj, bezmózgi, które łażą po brudnym i to roznoszą. Dlaczego mają taką siłę przeżycia? Bo tyle tego nałapały (trucizn, brudu i pt.), że są odporne. Nienawidzę ich! Nie wycofam, już szybciej Jarka polubię....
                        • state.of.independence Re: Rzeczy, których nie lubię, nie cierpię lub ir 24.06.11, 21:13
                          Karaluch jak karaluch. Mnie tam nic w nim ani nie przeraża, ani nie brzydzi. Zresztą teraz sprowadza się jakąś odmianę zamorską (nie pamiętam skąd) do hodowli w terariach jako zwierzątka domowe. Są dużo większe od naszych rodzimych. Te na zdjęciu to chyba jeszcze larwy przed wylinką i dlatego skrzydeł nie posiadają. A może w ogóle nie mają? Nie jestem pewna. W każdym razie ten większy to samiec, a ten mniejszy to samica.


                          https://files.students.ch/uploads/a/2010/04/09/20060608-qzd09062_qep36145_karaluch.jpg
                          • ingeborga.dapkunaite Re: Rzeczy, których nie lubię, nie cierpię lub ir 24.06.11, 21:17
                            Pfuj! Jak chcesz, to nimi baw się. Ja ich nie cierpię! I nie strasz mnie nimi, bo ucieknę. :-(
                            • state.of.independence Re: Rzeczy, których nie lubię, nie cierpię lub ir 24.06.11, 21:20
                              Ja ich nie hoduje. Podobno w Polsce zyskują coraz więcej miłośników. Może ten zagramaniczny gatunek bardziej Ci się spodoba:

                              https://kociewiacy.pl/gminy/starogard_gdanski/images/stories/Image/2007/k1-portal.jpg
                              • ingeborga.dapkunaite Jestem straszona karaluchami :-( 24.06.11, 21:41
                                Ty naprawdę chcesz, bym stąd poszła w diabły? Co ja Ci zrobiłam, że mi takie paskudstwo pod nos podtykasz? Już zbieram manele. :-(
                                • state.of.independence Re: Jestem straszona karaluchami :-( 24.06.11, 21:57
                                  Jakie paskudztwo, jakie paskudztwo? Owad jak owad - stworzenie Boże. A rak albo krab to paskudny według Ciebie? Bardzo blisko z owadami jest spokrewniony.
                                  • ingeborga.dapkunaite Re: Jestem straszona karaluchami :-( 24.06.11, 22:02
                                    Ja nie mówię nie wszystkim owadom - tylko karaluchom! Muchy, pszczoły, trzmiele, biedronki, pasikoniki i inne mogą być. One są dzikie i nie pchają się ludziom na siłę w przyjacioły. Wleci taki, wyleci i po sprawie. One nie mają nic do człowieka. A karaluch na nim chce żerować i jest ohydny.
                                    • tojabogdan istnieje teoria, jedna z wielu 24.06.11, 22:18
                                      że mamy to w genach, co wzbudza naszą odrazę, lęk, niechęć.
                                      Stąd są tacy, którzy biorą bez specjalnych emocji węźa czy żabę do ręki, tudzież karalucha, pająka ale czują paniczną niechęć i obrzydzenie wobec myszy czy szczurów (mówię o sobie np.). Na drugim roku studiów "preparowaliśmy" żaby i myszy, czasem też szczura ( na fizjologii u Bożydara Sz.,jednego z bardziej stukniętych profesorów) i tak właśnie, według uprzedzeń (lęków, obrzydzeń) dzieliliśmy się rolami.
                                      Istnieje też teoria psychoanalityczna. Ale za genamową teorrią przemawiają też badania nad bliźniakami jednojajowymi.
                                      I to jest pretekst do napisania tego postu.
                                      Np. braci, K., z których jednego już nie ma, ale który nas tu połączył niechcący.
                                      • ingeborga.dapkunaite Re: istnieje teoria, jedna z wielu 24.06.11, 22:26
                                        Czyli któremuś z moich przodków musiał karaluch coś zrobić złego i na mnie to odruchowo przeszło, bo z karaluchami większej styczności nie miałam ale parę razy widziałam i wolałam uciec, niż się zainteresować. Myszy, szczurki, myszoskoczki, chomiczki - welcome! Lubię te zwierzątka i ciekawią mnie.
                                        A jak się bracia Kaczyńscy mają się do genomowej teorii? Rozwiń, proszę. :-)
                                        • state.of.independence Re: istnieje teoria, jedna z wielu 24.06.11, 22:28
                                          ingeborga.dapkunaite napisała:

                                          > Czyli któremuś z moich przodków musiał karaluch coś zrobić złego

                                          Zła karma, serce rozjechane czołgiem i spalone misie koala!
                                          • ingeborga.dapkunaite Re: istnieje teoria, jedna z wielu 24.06.11, 22:31
                                            Nic z tych rzeczy zapewne ale musiał mu napaskudzić wstrętnie, że na mnie przeszło. A co do misi koala, serca i tych atrakcji - to nie moje, nikt z przodków na takie pomysły nie wpadał, choć może o misiach koala czytali ale pewna nie jestem.
                                            • state.of.independence Re: istnieje teoria, jedna z wielu 24.06.11, 22:46
                                              Ja tylko straszyłam, że to zła karma i nie wiadomo, co Cię czeka oprócz niechęci do kraluchów. Może niechęć do czerwonego australijskiego piachu, kaktusów i zarośli eukaliptusowych? A wiesz, to się czasem udziela ;-)
                                              • ingeborga.dapkunaite Re: istnieje teoria, jedna z wielu 24.06.11, 22:51
                                                Do takich rzeczy mam też niechęć ale karaluchy biją to na łeb w konkurencji. Mam większe szanse na spotkanie karalucha, niż zobaczenie (poza TV) spalonego misia koala.
                                                • state.of.independence Re: istnieje teoria, jedna z wielu 24.06.11, 23:09
                                                  Spalonych nie pokazują. Zapewne wiadomy nam osobnik odesłał wszystkie do Polski do niejakiego Julka w celu przerobienia ich łapek na packi na muchy.
                                                  • ingeborga.dapkunaite Re: istnieje teoria, jedna z wielu 24.06.11, 23:17
                                                    Pacek nie potrzebuję. Niech nam wiadomy osobnik robi z nimi co chce. :-)
                                                  • state.of.independence Re: istnieje teoria, jedna z wielu 24.06.11, 23:33
                                                    Po plecach może się podrapać. Zwłaszcza, że tam teraz zima, to pewnie leje i nie trzeba mieć łazienki, żeby wziąć prysznic.
                                                  • ingeborga.dapkunaite Re: istnieje teoria, jedna z wielu 24.06.11, 23:45
                                                    To ich teraz zalało? Nie widziałam info na portalach, że mają powódź. To mu blaszak (jak się uchował z poprzedniego sezonu) mógł rozwalić się.
                                                  • state.of.independence Re: istnieje teoria, jedna z wielu 25.06.11, 00:06
                                                    Nie zalało jeszcze, ale to akurat ten okres, kiedy zaczyna tam nieźle padać. Najbardziej będzie lało w lipcu i sierpniu, więc wszystko może się zdarzyć.
                                      • state.of.independence urocze stworzenie :-) 24.06.11, 22:27
                                        Miałam kiedyś podobnego:

                                        https://englopol.republika.pl/szczur.jpg
                                        • ingeborga.dapkunaite Re: urocze stworzenie :-) 24.06.11, 22:32
                                          A to już coś sympatycznego. :-)
                                          • state.of.independence Re: urocze stworzenie :-) 24.06.11, 22:43
                                            To się przyznam - miałam dwa szczurki. Jednego czarno-białego z gładką sierścią, a drugiego z odrobiną atawistycznych genów. Był szary, ale z białą strzałką na pyszczku, białym brzuszkiem i skarpetkami na wszystkich łapkach, a sierść miał twardszą i szczeciniastą jak dzikie szczury.

                                            Oba zwierzaki były tak durne, że pokarm, podawany przeze mnie z ręki jadły bez obwąchiwania. Mogłabym je otruć i nawet by się nie połapały. Szczury generalnie przywiązują się do opiekuna i uważają, że to co jest z ręki to jest dobre. Ten sam pokarm nasypany na miseczkę obwąchiwały po 5 razy, bo z miseczki to mogło być zatrute.
                                            • ingeborga.dapkunaite Re: urocze stworzenie :-) 24.06.11, 22:50
                                              Zwierzątka widać uważały Ciebie za przerośniętego szczura, który nimi dowodzi i nie były durne. Jak nie dałaś powodu, by Ci nie ufały, to ufały.
                                              • state.of.independence Re: urocze stworzenie :-) 24.06.11, 23:12
                                                Eeee, zwierzątko ufa właścicielowi bez powodu, a czasem ufa wbrew powodom. Za dużo zwierzątek w życiu miałam, żeby nie zauważyć ich bezradności wobec człowieka. Zwierzę po prostu jest naiwne w stopniu graniczącym z głupotą. I tylko w taki durny, ufny sposób potrafi kochać opiekuna.
                                                • ingeborga.dapkunaite Re: urocze stworzenie :-) 24.06.11, 23:20
                                                  Może i tak. Znam przypadek, gdy maltretowany pies zagryzł opiekuna. Ale to chyba zwierzakowi cierpliwość się wyczerpała na bicie go, głodzenie i traktowanie jak śmiecia.
                                                  • state.of.independence Re: urocze stworzenie :-) 24.06.11, 23:32
                                                    No, ale pies ma w naturze agresję i mógł zagryźć jak mu się cierpliwość wyczerpała. Z drugiej strony przez złe traktowanie łatwo psu wypaczyć psychikę i sprawić, żeby przestał się kontrolować. A kotek czy szczur w ogóle agresji wobec człowieka nie przejawiają.

                                                    Ba, te hodowlane szczury nie przejawiają agresji wobec nikogo - kupiłam młodego samczyka i po jednym dniu stwierdziłam, że jeść nie chce i pewnie zdechnie ze smutku. Poleciałam tam skąd go wzięłam, żeby mu rodzonego brata kupić (nie chciałam pary i tuzinów młodych) - przez jeden dzień wszystkie szczurki sprzedali. Obleciałam dwa inne sklepy, złapałam pierwszego lepszego samca (ten szary), nie patrząc na to, że starszy i niespokrewniony. W życiu się nawet nie pobiły, a póki były małe to chomika do nich wpuszczałam. Później chomik jakiegoś szaleju i paniki na ich widok zaczął dostawać i nie miało to sensu, chociaż też nic mu nie robiły.
                                                  • ingeborga.dapkunaite Re: urocze stworzenie :-) 24.06.11, 23:46
                                                    Chomik jest indywidualistą, a szczur bardziej stadny, więc chomika szlag trafiał na jakichś sąsiadów.
                                                  • state.of.independence Re: urocze stworzenie :-) 25.06.11, 00:04
                                                    Może tak, ale szczury się rozrosły i były dwa razy większe od chomika. Widocznie się ich bał i dlatego tak panikował. Po prostu po wpuszczeniu do klatki ze szczurami zaczynał piszczeć, biegać w kółko jak dziki, zamierać w bezruchu i tak w kółko. Zaczęłam się obawiać, czy się chomik pierwszy na nie nie rzuci i czy nie zagryzą go, więc dałam sobie spokój z wpuszczaniem do szczurów. Jak były małe to się chomik z nimi bawił i nawet się przytulały wszystkie razem.
                                    • state.of.independence Re: Jestem straszona karaluchami :-( 24.06.11, 22:25
                                      ingeborga.dapkunaite napisała:

                                      > One nie mają nic do człowieka. A karaluch na nim chce żerować i jest ohydny.

                                      Karaluch nie żeruje na człowieku tylko na odpadkach organicznych, głównie pochodzenia roślinnego. I nie jest ohydny, bo wygląda jak każdy inny owad. A świerszcz polny to urodziwy? Niewiele lepszy z wyglądu:

                                      https://www.terrarium.com.pl/foty/owady/swierszcz_polny_samica.jpg
                                      • ingeborga.dapkunaite Re: Jestem straszona karaluchami :-( 24.06.11, 22:29
                                        Lepszy i jest ładny. A karaluch nie! I nie przekonasz mnie, że białe jest białe, a karaluch ma bliżej do mnie, niż do innych rzeczy z listy. ;-)
                                        • state.of.independence Re: Jestem straszona karaluchami :-( 24.06.11, 22:47
                                          Ładny? Z tym łbem ze dwa razy za dużym?
                                          • ingeborga.dapkunaite Re: Jestem straszona karaluchami :-( 24.06.11, 22:52
                                            Co od niego chcesz? Ładna łepetynka. :-)
                                            • state.of.independence Re: Jestem straszona karaluchami :-( 24.06.11, 23:13
                                              To chcę, że podobny do karalucha z wodogłowiem :-P
                                              • ingeborga.dapkunaite Re: Jestem straszona karaluchami :-( 24.06.11, 23:15
                                                Wcale niepodobny. Mocno inny. To nie karaluch!
                                                • state.of.independence Re: Jestem straszona karaluchami :-( 24.06.11, 23:25
                                                  Nie karaluch, bo świerszcz, ale i tak podobny!
                                                  • ingeborga.dapkunaite Re: Jestem straszona karaluchami :-( 24.06.11, 23:29
                                                    Nie jest podobny! Jest ładny, a karaluch ma wredny charakter i źle zachowuje się. Swierszcze nie są zainteresowanie zainstalowaniem się w domu człowieka.
                                                  • state.of.independence Re: Jestem straszona karaluchami :-( 24.06.11, 23:34
                                                    Jaki wredny charakter? Leniwy jest i chce mieć żarcie pod nosem. A świerszcze owszem, instalują się na zimę w domach, ale takich starych drewnianych na wsi.
                                      • tojabogdan badania bliźniąt jednojajowych 24.06.11, 22:40
                                        to niezmierzone źródło dla potwierdzania lub nie wszelkich teorii dotyczących naszego gatunku, a jeszcze ciekawsze jest badanie tychże, jeśli żyli w różnych warunkach. Np. po urodzeniu zostali rozdzieleni. To pomaga rozstrzygać dylemat, co jest wrodzone, a co nabyte. Czyli, jeśli określona właściwość, cecha, predyspozycja, zachowanie, pozostaje identyczne, mimo różnego środowiska, to wiadomo, że jest uwarunkowane genetycznie.

                                        U braci K. to nie zaszło, ale ich genotyp jest identyczny.
                                        Ze wszystkimi polityczno-historyczno-forumowymi konsekwencjami i dla nas tutaj.
                                        • ingeborga.dapkunaite Re: badania bliźniąt jednojajowych 24.06.11, 22:47
                                          Pierwszego karalucha zobaczyłam u kolegów w akademiku, jak im łaził po bułce. Kolega go zrzucił (nawet nie rozdeptał!) i włożył bułkę do ust. Nie tknęłam u nich nawet cukierka i nigdy więcej do nich nie przyszłam.

                                          A z myszkami. Kiedyś naszemu polnemu kotu (takiemu na przychodne do mleka) takie maleństwo odebrałam. Nie pocharatał jej, tylko przestraszył. Czułam w dłoni, jak jej tłucze się serduszko. Pogłaskałam, zwierzątko uspokoiło się, więc zaniosłam w kępę drzew i wypuściłam. I pobiegło sobie.

                                          Co do żmij - zaskroniec robił konkurencję w dopadnięciu miski mleka, którą wystawialiśmy na ganku. Jeż przybiegał, kot, zaskroniec, a raz widziałam ropuchę (taką, co to parzy brodawkami), jak kosztowała się mlekiem. Zaskroniec był śliczny - z tymi jego żółtymi "uszkami". Lubiłam patrzeć, kto pierwszy dopadnie miski.
                                          • state.of.independence Re: badania bliźniąt jednojajowych 24.06.11, 22:54
                                            ingeborga.dapkunaite napisała:


                                            > Co do żmij - zaskroniec robił konkurencję w dopadnięciu miski mleka

                                            Litości, zaskroniec to nie żmija! Zaskroniec w ogóle zębów jadowych nie ma i opierniczyłam raz smarkaczy (to znaczy przerośnięte nastoletnie bydło), którzy nad wodą złapali niedużego zaskrońca i rzucali nim. Po odebraniu węża i wpuszczeniu w zarośla musiałam zabrać swoje manele, bo panowie rzucali we mnie piachem, patykami, tudzież różnymi epitetami.

                                            A małej żmijki zygzakowatej raz o mal nie rozdeptałam... tradycyjnie łażąc po lesie w sandałach. Dobrze, że miała refleks, bo niewiele by z niej zostało. Taka młodziutka 7-10 cm, mniej więcej w takim kolorze:

                                            https://c1.wrzuta.pl/wm19409/a953e1c6002add83467ce310/zmija_zygzakowata_fot._7
                                            • tojabogdan a ja nie lubię placków ziemniaczanych 24.06.11, 22:57
                                              i wszelkiej sztuczności w zachowaniu, ludzi nawiedzonych i chamstwa.
                                              A lubię?
                                              Np. Joannę.
                                              • ingeborga.dapkunaite Re: a ja nie lubię placków ziemniaczanych 24.06.11, 23:03
                                                To się oświadcz Joannie. Miło będzie coś dobrego poczytać. :-)
                                                • state.of.independence Re: a ja nie lubię placków ziemniaczanych 24.06.11, 23:15
                                                  A przy okazji skończy się narzeknie na nudną książkę do poduszki.
                                                  • ingeborga.dapkunaite Re: a ja nie lubię placków ziemniaczanych 24.06.11, 23:18
                                                    No i teraz chłop ma zagwozdkę, czy Joannie się oświadczyć, czy co z tym robić. Oświadczam uprzejmie, że nie mam na imię Joanna. :-)
                                                  • state.of.independence Re: a ja nie lubię placków ziemniaczanych 24.06.11, 23:23
                                                    Ale może Ty go źle zrozumiałaś? Może chodzi o kosmetyki firmy Joanna? Dobra, niedroga polska marka i sama chętnie używam:

                                                    oto jest Joanna
                                                  • ingeborga.dapkunaite Re: a ja nie lubię placków ziemniaczanych 24.06.11, 23:27
                                                    I co - chce nas obdarować kosmetykami? A proszę bardzo! Też znam firmę i używam. :-)
                                                  • state.of.independence Re: a ja nie lubię placków ziemniaczanych 24.06.11, 23:36
                                                    Nie powiedział, że nas obdaruje. Powiedział tylko, że lubi tę firmę. Czyli chyba chętnie używa tych kosmetyków.
                                            • ingeborga.dapkunaite Re: badania bliźniąt jednojajowych 24.06.11, 23:01
                                              Bo durnie - to durnie. Nie wiedzą, że zaskroniec to bardzo pożyteczny płaz. Żmija też jest potrzebna i sympatyczna, choć nie radzę nikomu jej łapać. Popatrzeć można ale nie łapać. Małe żmijątka muszą, jak się wyklują, uciekać, bo matka je może pożreć. Dobór naturalny - durne i jakieś słabe giną, a przeżywają sprytne i zdrowe. Do gadów i płazów nic nie mam. W dzieciństwie czarne pijawki łapałam na patyk i parę przyssanych odczepiłam. Jakoś mnie to nie brzydzi. Tak, jak idę z wujem na ryby - przeciąganie robaka pomiędzy zębami przed wbiciem go na haczyk. Nie każdy jest dobry na ryby. Ten, który zaczepia się - jest do wyrzucenia.
                                              • state.of.independence Re: badania bliźniąt jednojajowych 24.06.11, 23:19
                                                Jak Ty między zębami robaka przeciągniesz? U mnie nawet nitka dentystyczna ledwo przełazi, tak ciasno mam zęby upchane. To wiesz, jeszcze z tych czasów jak byłam dinozaurem mi zostało.
                                                • ingeborga.dapkunaite Re: badania bliźniąt jednojajowych 24.06.11, 23:22
                                                  Między górną szczęką i dolną masz przestrzeń, bo jesz i usta otwierasz. Tak się przeciąga, a nie jak nitkę. Nie zaciskasz na sztywno, tylko go przeciągasz. Musiałabym pokazać przy okazji, bo filmu w necie nie znalazłam.
                                                  • state.of.independence Re: badania bliźniąt jednojajowych 24.06.11, 23:24
                                                    Nie no, robaków się nie brzydzisz, a karaluch ohydny! Toż dopiero teraz z Ciebie polewam na całego :-D
                                                  • ingeborga.dapkunaite Re: badania bliźniąt jednojajowych 24.06.11, 23:26
                                                    No to polewaj. Co ja poradzę na to, że tak jest? Do karalucha mnie nie przekonasz. Do wszystkiego innego nawet nie musisz, bo to lubię lub mam nijaki stosunek. :-(
                                                  • state.of.independence Re: badania bliźniąt jednojajowych 24.06.11, 23:37
                                                    I polewam dalej. Po mojemu taki robak ohydniejszy, jeśli chodzi o urodę.
                                                  • ingeborga.dapkunaite Re: badania bliźniąt jednojajowych 24.06.11, 23:43
                                                    Każdemu co innego ładne, a innemu brzydkie. Możesz sobie karaluchy lubić ale mnie nie skusisz do tego. Tego punktu nie wycofam! :-)
                                                  • state.of.independence Re: badania bliźniąt jednojajowych 25.06.11, 00:01
                                                    A jak flaszkę dostaniesz to wycofasz? Bo widzę, że łatwo się nie poddasz.
                                                  • ingeborga.dapkunaite Re: badania bliźniąt jednojajowych 25.06.11, 10:03
                                                    Nie jest to dla mnie trafiona oferta. I może jeszcze z karaluchem w tej flaszce. Ja na karalucha reaguję odruchowo niechętnie i jeszcze bym flaszką z karaluchem piżgnęła za okno.
                                                  • state.of.independence a Wietnamczycy 25.06.11, 10:12
                                                    to by flaszkę z karaluchem wzięli i wypili. Mam w pracy Wietnamczyka, to mówił, że u nich wódka z różnymi robalami, wężami i jaszczurkami w środku jest dwa razy droższa niż czysta.
                                                  • ingeborga.dapkunaite Re: a Wietnamczycy 25.06.11, 10:25
                                                    No bo to dla nich zakąska. Kiedyś na studiach wróciłam do akademika (akademikiem była grupka domków w parku) po dyżurze w redakcji. Dorabiałam sobie i zobaczyłam, że mieszkańcy są w stanie takiego spożycia, że nikomu się chyba to nie śniło. Okazało się, że koledzy z archeologii wrócili z jakichś wykopków i przywieźli olbrzymią ilość takiego trunku, jak mówisz. Upili cały domek. Ale zapamiętałam z tego wszystkiego taki obrazek - pod okienkiem na korytarzu przy stoliku siedzi dwóch kolegów. Jeden śpi, a drugi nożem dziabie na kawałki wyciągniętą z butelki żmije i ze słowami: "Nie ma węża, nie ma węża" spożywa. Nie powiem, jak się poczuł po tym, gdy wytrzeźwiał i mu opowiedziałam, co jadł. Ale domyślić się Wam chyba bez trudu przyjdzie. :-) Ja byłam najbardziej poszkodowana, bo mało, że impreza mnie ominęła, to wieczorem kursowałam kilka razy do sklepu po piwo, ubłagana przez cierpiących koleżanki i kolegów.
                                                  • state.of.independence Re: a Wietnamczycy 25.06.11, 10:38
                                                    No, ale skoro się nie otruł to wąż chyba jadalny był :-) Podobno najlepsze to są takie duże węże, świeżo zabite i pieczone nad ogniskiem jak ryba. Pieczone karaluchy też zresztą Azjaci jedzą i wcale w tej chwili nie żartuję.
                                                  • ingeborga.dapkunaite Re: a Wietnamczycy 25.06.11, 10:41
                                                    Z butelki był i to taki duży. Jakoś go z tej butelki wytaskał i pożarł. A potem próbował wpierać wszystkim, że nic takiego nie jadł ale miałam fotkę i mu się zrobiło niedobrze. Azjaci są zwyczajni, a jak człowiek nie z przekonania ale na bani coś takiego zje, to może mu potem zrobić się niedobrze, jak trzeźwieć zacznie.
                                                  • state.of.independence Re: a Wietnamczycy 25.06.11, 10:54
                                                    Nie no, jak się w butelce mieścił to duży nie był. Ja mówię o takim wężu kilkumetrowym, którego się łapie, piecze nad ogniem, a potem cała wioska się po kawałku częstuje, bo się go w dzwonki kroi.
                                                  • ingeborga.dapkunaite Re: a Wietnamczycy 25.06.11, 11:07
                                                    No nie był duży ale do takiego baniaczka niedużego jakoś go przemyślni Azjaci wetknęli. Butelka była okrągła. No i kolega go skonsumował po pijaku. A że wybiórczy był jedzeniowo, to ten postępek go przeraził na trzeźwo. Czy całe zdarzenie zrobiło z niego abstynenta, czy może zachęciło do konsumpcji węży - nie wiem. Straciłam z nim kontakt bardzo dawno.
                                                  • state.of.independence Re: a Wietnamczycy 25.06.11, 11:21
                                                    Cholewcia, to się nawet nie ma jak zapytać o walory smakowe węża :-(
                                                    Przecież za żmiją czy zaskrońcem nie pogonię do lasu, bo pod ochroną są.
                                              • tojabogdan Jonannę d'Arc oczywiście 24.06.11, 23:21
                                                ingeborga.dapkunaite napisała:

                                                > Bo durnie - to durnie. Nie wiedzą, że zaskroniec to bardzo pożyteczny płaz. Żmi
                                                > ja też jest potrzebna i sympatyczna, choć nie radzę nikomu jej łapać. Popatrzeć
                                                > można ale nie łapać. Małe żmijątka muszą, jak się wyklują, uciekać, bo matka j
                                                > e może pożreć. Dobór naturalny - durne i jakieś słabe giną, a przeżywają sprytn
                                                > e i zdrowe. Do gadów i płazów nic nie mam. W dzieciństwie czarne pijawki łapała
                                                > m na patyk i parę przyssanych odczepiłam. Jakoś mnie to nie brzydzi. Tak, jak i
                                                > dę z wujem na ryby - przeciąganie robaka pomiędzy zębami przed wbiciem go na ha
                                                > czyk. Nie każdy jest dobry na ryby. Ten, który zaczepia się - jest do wyrzuceni
                                                > a.
                                                • ingeborga.dapkunaite Re: Jonannę d'Arc oczywiście 24.06.11, 23:24
                                                  Hej, dobrze się czujesz? Co ma Pani D'Arc do moich robaków?
                                                  • state.of.independence Re: Jonannę d'Arc oczywiście 24.06.11, 23:38
                                                    Spokojnie, to już ta godzina, kiedy Bogdan powinien grzecznie spać. Widocznie dzisiaj zalewa robaka z powodu tych przeżyć, nad którymi duma w bezsenne noce. No i mu się już wszystko pomieszało.
                                                  • joanna_on-line Re: Jonannę d'Arc oczywiście 24.06.11, 23:49
                                                    oj tam oj tam - nic mu się nie pomieszało - napisał sobie ot tak, że lubi joanne (w przeciwieństwie do placków ziemniaczanych ;))), a Wy od razu chciałyscie go swatać, to sie człek szybciutko zaasekurował - w koncu ze świeta, na dodatek jakiś czas dłuższy przebywająca w niebiosach, joanną nie będzie sie żenił :DDD
                                                  • ingeborga.dapkunaite Re: Jonannę d'Arc oczywiście 24.06.11, 23:57
                                                    A nie można tego było pod coś innego podczepić? Tylko pod moją robalową dyskusję? :-)
                                                  • state.of.independence Re: Jonannę d'Arc oczywiście 24.06.11, 23:59
                                                    No wiesz, narzekał niedawno że z ... a nie powiem z czym w garści czeka, to chciałyśmy ulżyć biedakowi w jego udręce. I spać po nocach nie może do tego. To czymże te dolegliwości leczyć, jak nie ożenkiem z niewiastą hożą?
                                                  • joanna_on-line Re: Jonannę d'Arc oczywiście 25.06.11, 00:04
                                                    hehe - ingeborga juz sie zadeklarowała, że nie ma na imię joanna, ja z niemal czystym sumieniem moge powiedzieć to samo... zostaje jeszcze jedna niewiasta... z aktualnie udzielających sie ;)))



                                                    PS. jakoś tak kiedyś dawno, dawno temu jakiś piknik naukowy organizowała :-)
                                                  • state.of.independence Re: Jonannę d'Arc oczywiście 25.06.11, 00:14
                                                    Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że forma "Joanna" jest zbyt poważna, abym mogła jej używać i tym samym nie utożsamiam się z tym imieniem, a zatem nie mam tak na imię. Z pewnością więc chodzi o uwielbienie Dziewicy Orleańskiej, albo rzeczywiście markę kosmetyków.
                                                  • joanna_on-line Re: Jonannę d'Arc oczywiście 25.06.11, 00:23
                                                    no popatrz jakie mamy rózne odczucia na ten sam temat ;) dla mnie forma Joanna jest idealna, gdyby moi znajomi/bliscy chcieli łaskawie tak sie do mnie zwracac, to natychmiast oficjalnie bym zostałabym Joanną :-)
                                                  • joanna_on-line errata ;) 25.06.11, 00:30
                                                    o jedno bym mi sie za duzo klikneło ;)
                                                  • state.of.independence Re: errata ;) 25.06.11, 00:34
                                                    Już myślałam, że napiszesz coś w stylu "wyznaję ze wstydem, że to ja jestem Joanna" ;-)
                                                  • joanna_on-line Re: errata ;) 25.06.11, 00:51
                                                    state.of.independence napisała:

                                                    > Już myślałam, że napiszesz coś w stylu "wyznaję ze wstydem, że to ja jestem Joanna" ;-)
                                                    >
                                                    ło matko - wszystko prawie rozumiem, tylko dlaczego "ze wstydem"???

                                                    hmmm... a tak poza tym - może nie jestem, ale chciałabym być - czy takie wyznanie Cię satysfakcjonuje? ;)))
                                                  • state.of.independence Re: errata ;) 25.06.11, 00:56
                                                    Ze wstydem z powodu, że się przed chwilą wypierałaś tej prawdy ;-)
                                                    A co do wyznań - zapytaj Bogdana, czy go satysfakcjonuje, że chcesz być Joanną ;-)
                                                  • joanna_on-line Re: errata ;) 25.06.11, 01:03
                                                    no coś Ty - co ma Bogdan do tego? toż on sam przyznał, że mówił o świętej Joannie d'Arc ;)))
                                                    a nią z całą pewnością być nie chcę!


                                                    PS. hehe ja i święta? nie ta bajka...
                                                  • state.of.independence Re: errata ;) 25.06.11, 01:08
                                                    To ja nic nie rozumiem - z jednej strony żali się, że to i owo w garści musi sobie trzymać, a z drugiej strony - adoruje świętą. W ten sposób to on daleko nie zajedzie. Jakbym ja była facetem jakoś mądrzej bym to rozwiązała.
                                                  • joanna_on-line Re: errata ;) 25.06.11, 01:11
                                                    a tu muszę Ci przyznać 100% rację :-)

                                                    ale wiesz jak to z facetami bywa - sami nie wiedzą czego chcą (a mówią, że to my hehe nie wiemy - akurat!)
                                                  • state.of.independence Re: errata ;) 25.06.11, 10:09
                                                    Że faceci nie wiedzą czego chcą to ja widzę na własne oczy. A zazwyczaj chcą mieć na raz dwie kompletnie sprzeczne rzeczy i w ogóle nie widzą w tym swojej niekonsekwencji!
                                                  • state.of.independence Re: Jonannę d'Arc oczywiście 25.06.11, 00:33
                                                    Ale przecież możesz zostać Joanną, jeśli się strasznie uprzesz. Polskie prawo chyba tego nie zabrania? Wprawdzie grozić Ci będzie wtedy, że Cię wyswatamy z Bogdanem... no, ale pewnie jest żonaty, a żona łaskawym okiem na to patrzeć nie będzie, więc w zasadzie nic Ci nie grozi :-)
                                                  • joanna_on-line Re: Jonannę d'Arc oczywiście 25.06.11, 00:38
                                                    aj nie zrozumiałaś - cóż mi z tego, że w papierach bede Joanną, skoro i tak wszyscy beda sie do mnie zwracac per: Joasiu (nie znosze!) Asiu, Asieńko, Aśka, Joaśka itd. itp. - a mnie zadna z tych form nie odpowiada ]-:>
                                                  • state.of.independence Re: Jonannę d'Arc oczywiście 25.06.11, 01:00
                                                    Asieńko mi bardzo odpowiada! I jeszcze szarmanckie całowanie rączek przy tym, padanie mi do kolan i obsypywanie pocałunkami rąbka sukni... a nie, w portkach chodzę, więc tylko mankiet od nogawki można obsypywać pocałunkami z uwielbieniem. W każdym razie - żyć, nie umierać :-D
                                                  • joanna_on-line Re: Jonannę d'Arc oczywiście 25.06.11, 01:06
                                                    state.of.independence napisała:

                                                    > Asieńko mi bardzo odpowiada! I jeszcze szarmanckie całowanie rączek przy tym, padanie mi do kolan i obsypywanie pocałunkami rąbka sukni... a nie, w portkach chodzę, więc tylko mankiet od nogawki można obsypywać pocałunkami z uwielbieniem. W każdym razie - żyć, nie umierać :-D

                                                    hmmm... no przyznam, że mnie także by odpowiadało, ale tylko w ustach wybranej osoby, no i bez tych szarmanckich pocałunków i padania do kolan ;)
                                                  • state.of.independence Re: Jonannę d'Arc oczywiście 25.06.11, 01:10
                                                    A czemu bez szarmanckich pocałunków i padania do kolan? Przecież czasem trzeba pozwolić, żeby mężczyzna poczuł się jak prawdziwy rycerz prawdziwej damy. A myśleć o nim można swoje, byle na głos tego nie mówić, bo ucieknie :-P
                                                  • joanna_on-line Re: Jonannę d'Arc oczywiście 25.06.11, 01:13
                                                    a bo ja jestem taka dziwna... jakieś partnerstwo mi po łepetynie tupie ;)))
                                                  • state.of.independence Re: Jonannę d'Arc oczywiście 25.06.11, 10:10
                                                    A niech sobie będzie partnerstwo, tylko ktoś przecież musi rządzić ;-)
                                                  • joanna_on-line Re: Jonannę d'Arc oczywiście 25.06.11, 10:30
                                                    state.of.independence napisała:

                                                    > A niech sobie będzie partnerstwo, tylko ktoś przecież musi rządzić ;-)

                                                    >
                                                    rządzić będzie odpowiedni organ ;)
                                                  • state.of.independence Re: Jonannę d'Arc oczywiście 25.06.11, 10:39
                                                    Organ to chyba facetem często rządzi ;-)
                                                  • joanna_on-line Re: Jonannę d'Arc oczywiście 25.06.11, 10:48
                                                    no własnie - wystarczy odpowiednio owym rządzeniem hmmm... pokierować ;)
                                                  • state.of.independence Re: Jonannę d'Arc oczywiście 25.06.11, 10:55
                                                    No tak, ale to nie wszystkie sprawy załatwia i nie wszystkie problemy rozwiązuje. W szczególności jest klasa problemów wymagająca użycia głowy!
                                                  • joanna_on-line Re: Jonannę d'Arc oczywiście 25.06.11, 11:04
                                                    ehhh... co do zasady i tak wszystko jest w głowie, a czasem to nawet na głowie ;)))
                                                  • state.of.independence Re: Jonannę d'Arc oczywiście 25.06.11, 11:24
                                                    Eeee, niektóre rzeczy ludzie miewaj też w doopie :-)
    • ingeborga.dapkunaite Która z Was trzasnęła setkę na wątku? :-) 25.06.11, 11:11
      • joanna_on-line Re: Która z Was trzasnęła setkę na wątku? :-) 25.06.11, 11:18
        hehe chyba chciałaś zapytać: która z nas? otóż spieszę donieść, że owa osoba podpisuje sie: ingeborga...
        • state.of.independence Re: Która z Was trzasnęła setkę na wątku? :-) 25.06.11, 11:23
          Niech owa osoba żałuje, że nie jest na usługach wiadomej partii politycznej - za każdą setkę wpisów w wątku dodatkowe 2 złocisze płacą :-)
          • ingeborga.dapkunaite Re: Która z Was trzasnęła setkę na wątku? :-) 25.06.11, 11:30
            To ja tak się wstrzeliłam? Udało mi się nieświadomie. :-) A może zgłosić się do wiadomej partii po te dwa złocisze - wstecznie. Wprawdzie niezbyt tematyka na wątku jest zgodna z linią owej partii ale czy ktoś to by czytał?
            • state.of.independence Re: Która z Was trzasnęła setkę na wątku? :-) 25.06.11, 11:44
              Czytać to chyba nikt by nie czytał. W każdym razie możesz zgłosić się do owej partii i już po zgłoszeniu strzelić kilka takich długich wątków. Mnie to na rękę - chcemy wcześniej dobić do 100 000 niż KwS.
              • ingeborga.dapkunaite Re: Która z Was trzasnęła setkę na wątku? :-) 25.06.11, 12:15
                Chyba nie przejdzie. Jak by Zuzka zobaczyła by mnie na liście, to w te pędy z donosem by poleciała. I wywaliliby mnie na zbity pysk. :-(
                • state.of.independence Re: Która z Was trzasnęła setkę na wątku? :-) 25.06.11, 12:30
                  Eee, a co ma Zuzka do tego? Wiadoma partia podobno cały czs zatrudnia chętnych do pisania w ich imieniu. Nie załapali jeszcze, że to raczej dla nich antyreklama i że tylko wstydu sobie przynoszą.
                  • ingeborga.dapkunaite Re: Która z Was trzasnęła setkę na wątku? :-) 25.06.11, 14:23
                    No to ze mnie antypożytek by był. Moja nięchęć jest bardzo widoczna i chyba by szybko połapali się, że piszę coś nie z tej bajki.
                    • state.of.independence Re: Która z Was trzasnęła setkę na wątku? :-) 25.06.11, 15:05
                      Zuzka też nie z tej bajki pisze, bo ma chwalić PIS, przeklinać PO, a chwali siebie i przeklina forumowiczów. I nikt tego jakoś nie sprawdza i nie czepia się.
                      • tojabogdan te 111 winno zakończyć ten wątek, ale żem 25.06.11, 15:31
                        z buciskami w ten subtelny dialog płci pięknej wszedł i jest już 112.
                        Ale bijesz rekordy, statesko, i niedługo będziesz mieć już tysiąc postów, a za tymi pójdą miliony,
                        i tak dalej.
                        Chyba już uzbierałaś na niezły samochód? Bo pewnie masz sporo z reklam:
                        A z tą Joanną, spaloną w Rouen, to mi przeszło, i to dawno. Podobnie jak z Emilią Plater.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka