jot-es49
28.06.11, 16:22
Witam po powrocie. Kto ciekaw niech czyta i popatrzy z jakimi brzozami się zadawałem.
Postanowiliśmy w połowie maja, że czerwcowy długi weekend spędzimy ze swoim pieskiem z daleka od zgiełku. Jak zawsze w takich razach korzystam z booking.com, gdzie raczej spokojnie można zarezerwować sobie odpowiedni pokój za odpowiednią cenę. Bardzo szybko znalazłem wspaniały hotel nad pięknym jeziorem. Apartament dwupokojowy, 50 m2, balkon, łazienka, telewizor, mini kuchenka. WiFi dostępne w pomieszczeniach ogólnodostępnych i na dodatek bezpłatne. Zwierzęta mile i bezpłatnie widziane! Śniadanie - 8 zł od osoby. No super! Cudownie! Ekstaza wprost! Tyle szczęścia za raptem niecałe 150 zł za dobę!
Odliczliśmy dni i godziny od upragnionego odpoczynku. Nawet niezbyt zachęcające prognozy pogody nie były w stanie zepsuć naszych nastrojów.
Dojechaliśmy i dotarliśmy na miejsce. Jest wspaniale. Szybki meldunek i do pokoju aby się ulokować i rozpakować.
Do pomieszczeń osobne wejście - nie trzeba biegać po krętych korytarzach. No bajka poprostu.
No - trzeba włączyć bojler aby woda była gorąca - ok! Telewizor stareńki jakiś i śnieży jakby antena nie działała. Drobiazg zaraz wyjaśnię sprawę w recepcji.
(P) Pani, (J) Ja.
J - Nie działa telewizor czy coś z tym da się zrobić?
P - To chyba nie telewizor tylko antena, ale u nas tak jest, że raz odbiera a raz nie...
J - A co Pani proponuje, może jakieś radio choćby jest?
P - Nie ma!
J - Trudno, przeżyjemy! W pokoju nie ma żadnej chłodziarki nawet czy ja gdzieś jedzenie dla pieska mogę przechować?
P - Nie bardzo! Mogę ewentualnie porozmawiać z szefem, może da się w kuchni przechować, ale na razie jest zamknięta...
J - Proszę zatem się nie fatygować, jakoś sobie poradzimy. Gdzie mógłbym skorzystać z WiFi?
P - Z czego?
J - No z internetu, bezprzewodowego.
P - Nie ma internetu.
J - No jak to nie macie? A jak ja mam zapłacić kartą?
P - Musi Pan zapłacić gotówką!
J - Ok! Podejmę gdzieś w bankomacie...
P - Tu nie ma nigdzie bankomatów. Najbliżej to 8 km stąd w XXX!
J - Sprawdzimy ile mamy gotówki i zapłacimy...
Po wspólnych konsultacjach z żoną i kilku niecenzuralnych wyznaniach potrzebną gotówkę wysupłaliśmy.
J - Proszę, tu pieniążki. Czy można zjeść u Was w restauracji obiad?
P - Naturalnie. Obiad o 15 - dziś mamy tylko żurek i kurczaka pieczonego - może być?
J - W porządku, zamawiam!
Jakoś na myśl o obiedzie humory nam się poprawiły i niedostatki nie takie straszne! Odpoczniemy od mediów...
Godzina 14.30 idziemy w stronę restauracji. Drzwi wejściowe zamknięte! Słoneczko świeci jest ciepło, poczekamy!
Po piętnastu minutach zbliża się do nas mężczyzna, jak się okazało kierownik (K).
K - Dzień dobry! Państwo zamawiali obiad?
J - Tak!
K - Bardzo mi przykro kucharz miał wypadek i nie przyjedzie a dziś jest święto i nikogo innego nie możemy ściągnąć!
J - Ciężki ten wypadek? Żyje człowiek?
K - Żyje! Niegroźny! Ale przyjechać nie może!
J - No trudno! A można gdzieś tu w pobliżu coś zjeść?
K - Ależ oczywiście! W ośrodku ZZZ albo YYY - no jest w ogóle niedaleko mnóstwo grilli, pizza no i inne...
J - Ok! Niech mi Pan jeszcze powie jak to jest z tym dostępem do internetu? Piszecie w ofercie, że jest WiFi i co?
K - No miał być już tydzień temu, jeszcze jednak nie zainstalowali...
J - Chwileczkę! Ja rezerwowałem 5 tygodzni temu i w ofercie był - to jak to jest naprawdę?
K - No i miał być, ale wie Pan jak niesolidni są wykonawcy, obiecali i do tej pory ich nie było!
J - Rzeczywiście! Z naszą solidnością jest rzeczywiście nie wszystko Ok!
Odpoczynek był wspaniały. Pocztę sprawdzałem w komórce! Wiadomości z frontu walki polsko-polskiej żadnych. Słoneczko świeciło, ptaszki śpiewały, deszczyk padał.
Poczuliśmy się odmłodzeni o jakieś 30 lat.
Jak na wczasach FWP!
Było wspaniale!
"Komuno" wróć!
Wróć?
Ależ ona nigdzie nie poszła! Skryła się w lesie nad jeziorem i czuje się cudownie!