Dodaj do ulubionych

Kandydaci w wyborach

30.08.11, 21:35
Przypadkiem trafiłam w mediach na info, że w wyborach będą startować wdowy-wdowce-niedoszli rozwodnicy po katastrofie Smolńskiej, w tym obydwie panie Gosiewskie (ta była żona i ta ostatnia). Noż do licha, czemu ja byłam taka nieprzewidująca, ślepa i głupia, że nie poderwałam sobie któregoś z tych ubitych na rosyjskiej ziemi podstępnie. Jak obserwuję polski parlament, to dochodzę do wniosku, że głupsza od nich nie jestem, a może bym i coś racjonalnego wymyśliła. I prawie wszystkich przygarnął PiS. A tak poza żartami - pazerność ludzka nie zna granic... Co wniesie do polityki Pani Merta, czy któraś z Pań Gosiewskich? Czy taki Pan Melak? I jak to cokolwiek poprawi w tym państwie? :-( I nawet nie chodzi mi o ich apanaże i jakąś zazdrość. Dlaczego ludziom tak odbija? Nie wszystkim ale części.
Obserwuj wątek
    • state.of.independence Re: Kandydaci w wyborach 30.08.11, 21:44
      Ja myślę, że rzecz nie w tym czy im odbija. Może wcale nie odbija, tylko pewne osoby straciły finansowo przez śmierć współmałżonków, straciły być może również prestiż i teraz usiłują to sobie odbić, nie patrząc na to, że nie mają nic od siebie do zaoferowania. Ot, klasyczne pchanie się do koryta i tyle. Po prostu niektórym trudno być statystycznym Kowalskim, jak się przez x lat żyło lepiej. Naiprościej w tej sytuacji nie głosować na nich i modlić się, żeby ini też nie głosowali.
      • ingeborga.dapkunaite Re: Kandydaci w wyborach 30.08.11, 22:01
        Też mam taką nadzieję. Ale co - im już przyzwoitości zabrakło? Swoją drogą, jakby ktoś razem z mężem się udzielał społecznie, robił coś politycznie wspólnego, działał aktywnie na polu politycznym, to byłoby to zrozumiałe, że sam dalej wózek ciągnie. Ale tu? Czy ktoś wogóle o tych ludziach coś słyszał wcześniej, wie?

        Jakoś żona Arama Rybickiego nie pcha się do polityki - jak zajmowała się Fundacją dla Dzieci Niepełnosprawnych, tak zajmuje się, jak pracowała społecznie w Domu Dziennego Pobytu tych dzieciaków - to dalej robi to. I jakoś ją na to stać. Pani Ewa Komorowska też nie pcha się do polityki. Normalni też są.

        A tych to nie rusza? To co zrobiły te panie Gosiewskie, czy Merta z pieniędzmi z odszkodowania? Poprawy wyglądu nie widzę - jakichś botoksów, liftingów, czy co tam, ubranka też nie z tych nieosiągalnych sklepów. Przejadły? Przepiły? Czy co? Pomniki postawiło na grobach państwo, pogrzeby też na koszt podatnika, jak ktoś chciał kochanego zmarłego na Wojskowym pochować to pochował. I teraz rwać, póki można? Mam nadzieję, że przelecą z hukiem.
        • state.of.independence Re: Kandydaci w wyborach 30.08.11, 22:14
          Za pieniądze z odszkodowania to one pewnie sobie samochody kupiły, albo remont w mieszkaniu odwaliły, stąd na poprawę wyglądu brakło. Albo może kupiły obligacje, bo to bezpieczniejsza inwestycja niż akcje?

          A o przyzwoitość nie pytaj. Rzadki towar w świecie naszej polskiej polityki. Gdyby kandydatom (na dowolne stanowisko) kazano obowiązkowo dostarczyć zaświadczenie o posiadaniu przyzwoitości - to ja myślę, że nasza scena polityczna natychmiast mocno by się skurczyła.
          • ingeborga.dapkunaite Re: Kandydaci w wyborach 30.08.11, 22:36
            Aha, to teraz liczą na urwanie kolejnego kwiatka finansowego. :-(

            Doczytałam gdzieś, że wtedy ciężarna żona tłumacza, który był w samolocie (Fedorowski, Fedorczuk - jakoś tak), utrzymuje siebie i rodzinę z opieki społecznej, Caritasu i czegoś podobnego. Musieli spłacić niefrasobliwe długi tłumacza na przyzwoty przyodziewek i różne takie tam, potrzebne przy chodzeniu przy rządzie, ktoś ich oszwabił i siedzą tak, jak byli. Jak nie gorzej, bo mąż już nie zarabia, bo i jak. Oczywiście, można powiedzieć - niezaradni ale jakoś nikt do polityki nie lezie.

            Drugi kwiatek - rodzice BOR-owika Uleryka. Z małej miejscowości, niebogaci, syn im pomagał. Zabrali do siebie trumnę, pochowali. Siedzą sami na gospodarstwie i to takim - ni w pięść, ni w oko: sałatę zasiać na trzech grządkach. Dla syna budowali dom pod Wawą - z jego pieniędzy, dom przejął deweloper i też ich wycyganił i wyciągnął kasę. Teraz mają tyle, co emerytur i spacerów na grób syna. Też jakoś im nie przyśniło się do polityki pchać się.

            Nie mówię, że to dobre i jakieś pozytywne, czy pochwalne ale nie są "rwaczami", nie kłaniają się byle komu. Więc można i tak?
            • state.of.independence Re: Kandydaci w wyborach 30.08.11, 23:00
              Tyle tylko, że owi rwacze kwiatków finansowych to jest zupełnie inny typ osobowości, niż te osoby co się dają wycyganić. I nic się na takiego rwacza nie poradzi - będzie lazł po trupach do celu (w tym przypadku - dosłownie po trupach), nie patrząc na żadną przyzwoitość i nie oglądając się na innych. Bo jeżeli można coś ugrać, nawet nie fair, to dlaczego nie spróbować?

              Swoją drogą ja się zastanawiam czy obie panie Gosiewskie będą na jednej liście i do tego koło siebie? Byłoby z tego jajo kwadratowe.
              • ingeborga.dapkunaite Re: Kandydaci w wyborach 31.08.11, 20:30
                No jęsli - to powinny jako duet jeździć i nawoływać. Też by było fajnie, bo każdy by się zastanawiał, która to była, a która aktualna wdowa.
                • state.of.independence Re: Kandydaci w wyborach 31.08.11, 20:35
                  Właściwie to mogą jeździć jako duet - łączy je w końcu wspólna sława i wspólna osoba śp. męża.
                  • ingeborga.dapkunaite Re: Kandydaci w wyborach 31.08.11, 20:41
                    I przedstawiałyby dokładnie karierę męża - od jednej do drugiej i co było w trakcie. Mogłyby jakieś show zrobić. Ludzie by z ciekawości - jak na kabaret - przyszliby popatrzeć.
                    • state.of.independence Re: Kandydaci w wyborach 31.08.11, 20:44
                      Otóż to - mogłyby bilety wstępu na ten kabaret sprzedawać. Ja naprawdę mam nadzieję, że nikt ich nie potraktuje serio i nie będzie na nie głosował.
                      • ingeborga.dapkunaite Re: Kandydaci w wyborach 31.08.11, 20:59
                        Ja już niczego pewna nie jestem w tej naszej polityce. Kiedy to się wreszcie uspokoi?
                        • state.of.independence Re: Kandydaci w wyborach 31.08.11, 21:03
                          Uspokoi się, albo po naszej śmierci (bo już nas nic ruszać nie będzie), albo jak jakaś bomba walnie we wszystkich polityków na raz.
                          • ingeborga.dapkunaite Re: Kandydaci w wyborach 31.08.11, 21:08
                            Nie chce umrzeć w towarzystwie, podobnym do tego, bo potem mnie jeszcze po śmierci będą włóczyć z helem w mankietach, czy czymś tam. Wolę jakoś spokojniej.
                            • state.of.independence Re: Kandydaci w wyborach 31.08.11, 21:13
                              Ja Ci nie mówię, że masz umierać razem z nimi. Mówię tylko, że albo się uspokoi obiektywnie (jak ich coś wytłucze), albo subiektywnie (jak Ciebie wytłucze).
                              • ingeborga.dapkunaite Re: Kandydaci w wyborach 31.08.11, 21:27
                                Jak mnie subiektywnie zniesie z padołu, to będę bardziej skuteczna, bo zajmę się straszeniem po śmierci. Zaopatrzę się w zgrzebne łańcuchy, jakieś zwiewne giezło i będę im buchać ogniem, czy siać popiołem i złośliwie nogę podstawiać i przekłuwać opony w samochodach i pluć do jedzenia w restauracji. Duchy są niekaralne.
                                • state.of.independence Re: Kandydaci w wyborach 31.08.11, 21:47
                                  Duchy są niekaralne, ale nie ukazują się ludziom cynicznym. A nasi politycy sa cyniczni, zimni, wyrachowani.
                                  • ingeborga.dapkunaite Re: Kandydaci w wyborach 31.08.11, 21:52
                                    To ja będę taki współczesny duch! Nowoczesny ale równocześnie staroświecki, bo i łańcuchem niektórym by się przydało przyłożyć w miejsce, skąd nogi rosną. ;-D
                                    • state.of.independence Re: Kandydaci w wyborach 31.08.11, 21:58
                                      A, łańcuchem w to miejsce to nie tylko politykom by się przydało. To popularna przypadłość w dzisiejszych czasach, że się tam ludziom rozum przemieszcza, a czasem nawet idzie w pięty. To z wiekiem się nasila u niektórych.
    • jot-es49 Eeeeh Dziewczyny... 31.08.11, 07:53
      Przeczytałem Waszą dyskusję i jakoś tak mi się smutno zrobiło...
      Tak! Klasę polityczną mamy taką na jaką wszyscy żeśmy sobie uczciwie zapracowali przez cały ten okres transformacji ustrojowej...
      W tym i ja osobiście wraz ze swoim najbliższym otoczeniem...

      W chwili gdy "wybuchła" wolność - w 1989 - otrzymałem poważną ofertę startu w wyborach. Byłbym wówczas jednym z niewielu "komuchów" mających poparcie Solidarności. Silne poparcie.
      W tamtym momencie byłem, powiem nieskromnie, działaczem społecznym (bez wynagrodzenia znaczy) odznaczonym Złotym Krzyżem Zasługi, Zasłużonym dla Województwa X, posiadałem Odznakę Zasłużonego Działacza Kultury oraz Srebrny Medal Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej... i wiele pomniejszych. Byłem znany i szanowany w wielu kręgach - w tym i solidarnościowych. Ot, taki brat-łata!
      Nakłaniał mnie do tego bardzo mocno mój przyjaciel (z późniejszej UW) profesor ze Szczecina z którym znaliśmy się od szczenięcych lat (z harcerstwa).
      I ja, dureń uniosłem się honorem i ambicją oświadczając, że jestem potrzebny tu, na dole, zwykłym ludziom. Nie widzę się w ławach poselskich, tak jak wcześniej nie widziałem się w KC PZPR (zastępca członka). Zresztą tamta odmowa kosztowała mnie dosyć dużo... A tej odmowy, z 1989, nie żałuję wcale. Pozostałem sobą, wnuki wiedzą, że dziadek był kiedyś znany bo ludzie mu się na ulicy kłaniają...
      To prawda, że mój status materialny byłby zdecydowanie wyższy ale pewnie sen mniej spokojny i sumienie gryzące...

      A wiecie z czego najbardziej jestem dumny?
      Że trójka moich dzieci zupełnie nie jest zainteresowana polityką i pewnie dlatego nie wiedzą jak jest źle z Polską bo żyje im się spokojnie i dostatnie w Ojczyźnie - nie szukają chleba poza granicami...

      I to jest moje wynagrodzenie od którego nie muszę płacić żadnych podatków.
      • state.of.independence Re: Eeeeh Dziewczyny... 31.08.11, 17:41
        Eeeeh Jotesik, a to można w Polsce żyć dostatnio, do tego z własnej pensji, o ile w ogóle się ją ma? Bo trochę dziwne mi tu rzeczy opowiadasz, biorąc pod uwagę fakt, że przez kilkanaście lat mojej dotychczasowej zawodowej aktywności żadnych dostatków się nie dorobiłam :-(
        • tojabogdan trafić na właściwy moment w historii 31.08.11, 18:25
          state.of.independence napisała:


          przez kilkanaście lat mojej dotychczasowej zawodowej aktywności żadnych dostatków się nie dorobiłam :-(


          Boś się zbyt późno urodziła, ale to nie Twoja wina.

          Ja też nie dorobiłem się kokosów ( ani w kraju, ani za granicą), a mieszkanie spółdzielcze mogłem tylko dlatego wykupić (w momencie zmiany ustroju), bo wcześniej zbudowałem (własnymi rękami). garaż. Ponieważ już wyjechałem za granicę, garaż nie był mi potrzebny.

          Ale wątek ingeborgi to amoralność polityki.
          Myślę, że politykiem niełatwo jest być, chociaż niektórym to leży.
          A gdyby działały wszelkie mechanizmy demokratyczne, politykiem byłoby jeszcze dużo być, bo byłby stale prześwietlany, kontroloway i by nie pobrykał, tylko służył. Taka jest założona rola polityki i polityków.
          Czyli od nas wszystkich, na każdym szczeblu zależy, czy polityk, przedstawiciel ludu i tym podobny, żyć będzie w puchu i obrastać w sadełko, czy będzie wypełniać (czasowo) swoją misję.
          Nagrodą winno być dla polityka uznanie (nie pomnik czy nazwa ulicy, ale meda i bez korzyści materialnych).
          l

          • state.of.independence Re: trafić na właściwy moment w historii 31.08.11, 18:35
            tojabogdan napisał:


            > Ja też nie dorobiłem się kokosów ( ani w kraju, ani za granicą)

            Biedaczek! To Ty tam chyba w czynie społecznym pracujesz, a nie za euro?
            • tojabogdan pracuję za euro, ale nie za wszelką cenę 31.08.11, 18:42
              cenię sobie tzw. święty spokój, pracuję dużo lżej, niż czyniłem to w naszym (pięknym) kraju, nie muszę co prawda obrać jednego euro długo w kieszeni, wahając się, wydać-kupić, czy też nie, ale nie są to kokosy.
              Gdybym miał głowę do interesów, jak mój kuzyn z Rzeszowa, to był miał pięć-dziesięć razy więcej,i nie musiał pewnie wyjeżdżać (emigrować).
              • state.of.independence Re: pracuję za euro, ale nie za wszelką cenę 31.08.11, 19:48
                A ja muszę obracać w ręku każdą złotówkę, więc o czym my tu rozmawiamy? Biadolisz jak jakieś ostatnie nieszczęście, chociaż Twoja sytuacja finansowa jest o niebo lepsza niż moja i do tego - stabilna (w przeciwieństwie do mojej).
                • tojabogdan wymyślasz, ale dlaczego 31.08.11, 20:58
                  state.of.independence napisała:

                  Biadolisz jak jakieś ostatnie nieszczęście,

                  kiedy biadoliłem,
                  robię wiele rzeczy, mam wiele wad,
                  ale nie nie mam skłonności do narzekania
                  • state.of.independence Kto wymyśla, ten wymyśla ;-p 31.08.11, 21:08
                    Może Tobie się wydaje, że nie masz skłonności do narzekania, ale z mojego punktu widzenia - bez przerwy narzekasz. Zwłaszcza, że (stawiając sprawę jasno) moją osobistą sytuację miałeś okazję poznać lepiej niż niektóre inne osoby tu piszące.

                    Widocznie uważasz, że najsłuszniej zbagatelizować cudze problemy, uznać je za przesadę i konfabulację, a do tego wylać komuś na łeb wiadro własnych pomyj. Oczywiście - też tak można, tylko co Ci to daje?
                    • tojabogdan Re: Kto wymyśla, ten wymyśla ;-p 31.08.11, 21:24
                      zupełnie niczym nieuzasadniona agresja??????????
                      Ale dlaczego?
                      Ani Ciebie nie krytykuję, z zasady (nigdy nie mów nic złego kobiecie), a tym bardziej ze względu fakt przez Ciebie ujawniony, ani nie narzakam na swój los, ani też na nikogo na tym forum, a więc co się dzieje?
                      • state.of.independence Re: Kto wymyśla, ten wymyśla ;-p 31.08.11, 21:35
                        No biedaczek, agresywnie traktowany, do tego tak niesprawiedliwie. Doprawdy łamiesz mi serce takim zarzutem, wyciskasz ze mnie całe pokłady łez i mojej empatii.

                        Chcesz wiedzieć co się dzieje? Przecież dobrze wiesz. Więc pogadaj mi jeszcze o braku kokosów w Twoim życiu, nie zastanawiając się nad tym, czy od października na chleb i dach nad głową będę miała. Cierpliwie czekam na dalsze Twoje wywody. Zwłaszcza, że wielu osób w Polsce nie stać na ów chleb i inne podstawowe potrzeby. Więc co ma do rzeczy fakt, że akurat Ty nie dorobiłeś się kokosów? Ale dach nad głową i co do garnka wrzucić masz, tak? Więc tylko kokosów Ci do pełni szczęścia potrzeba?
                        • joanna_on-line Re: Kto wymyśla, ten wymyśla ;-p 31.08.11, 23:06
                          state.of.independence napisała:

                          > Chcesz wiedzieć co się dzieje? Przecież dobrze wiesz. Więc pogadaj mi jeszcze o braku kokosów w Twoim życiu, nie zastanawiając się nad tym, czy od października na chleb i dach nad głową będę miała. Cierpliwie czekam na dalsze Twoje wywody. Zwłaszcza, że wielu osób w Polsce nie stać na ów chleb i inne podstawowe potrzeby. Więc co ma do rzeczy fakt, że akurat Ty nie dorobiłeś się kokosów? Ale dach nad głową i co do garnka wrzucić masz, tak? Więc tylko kokosów Ci do pełni szczęścia potrzeba?

                          State na boga! czy to Bogdan jest winny Twojej sytuacji? czy tez sytuacji wielu osob w Polsce, których nie stac na chleb itd.?
                          człek napisał, że nie dorobil się koksów, a Ty zrobiłas z tego zarzut, jakby co najmniej popełnil powazne wykroczenie... :/


                          PS. sytuacji współczuje i 3mam kciuki za jej zmiane na pozytywy :-)
                          • state.of.independence Re: Kto wymyśla, ten wymyśla ;-p 01.09.11, 00:37
                            Sprawa już nieistotna - wykasowałam naszą krótką wymianę zdań, nie ma sensu, żeby postronni czytali to, co bez przemyślenia i w nerwach napisałam. W każdym razie moje stanowisko o niewysłuchiwaniu jakichś pierdół o kokosach jest ostateczne i niewzruszone.
      • ingeborga.dapkunaite Re: Eeeeh Dziewczyny... 31.08.11, 20:39
        Echhh Jotesik! Dzięki za podzielenie się swoim doświadczeniem z życia wziętym. :-) Nie wiem, co mnie zalewa ale zapieniłam się, gdy zobaczyłam tę listę pogrobowców, pchających się do polityki. Jak każdemu przyjrzeć się, to coraz jeden - lepszy. Już Pani Kurtyka mogłaby sobie cicho siedzieć, bo paru miesięcy jej brakło, by Pan Kurtyka z nią rozwiódł się dla Pani Hejke, czy jakoś tam. Pod namiotem Solidurnych ta druga łazi i ponoć związała się z agentem Tomkiem. Jaki przyzwoity agent do bycia agentem się przyzna? Najwyżej w wieku lat 80-ciu pamiętnik wyda o tym, jak to drzewiej bywało. Jaki kraj, tacy agenci i reszta. :-(
    • joanna_on-line Re: Kto wymyśla, ten wymyśla ;-p 31.08.11, 23:53
      oczywiście to powyżej to też ja ;)))
      sprawdzałam jak to jest z ankietą jotesa - i nawet na innym nicku nie da sie drugi raz zagłosować - to chyba nie tak xle :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka